.
Strona główna Blog Strona 403

Energa postawiła bocianie gniazda

    ManagerOnline

    Około 450 nowych bocianich platform zainstalowali w sezonie zimowym pracownicy Energa-Operator na terenie północnej i centralnej Polski. W ciągu ostatnich 20 lat energetycy zamontowali już blisko 10 tysięcy podestów pod gniazda boćków.

    Bocianom może pomagać każdy. Wystarczy zbierać sznurki na polach lub zgłosić bociana w niebezpieczeństwie na infolinii powołanej dzięki współpracy „pro Natury” i Grupy Energa. Przyrodnicy dyżurujący pod telefonem 801 BOCIAN (801 26 24 26) rozwiązali już blisko 2500 spraw.

    W Polsce żyje jedna czwarta światowej populacji bociana białego. Mają one w naszym kraju dobre warunki do wychowu młodych, jednak w związku ze zmianami zachodzącymi w rolnictwie, na lokalizację gniazda coraz częściej wybierają słupy energetyczne. Pracownicy spółki Energa-Operator już od blisko 20 lat montują powyżej linii przesyłających prąd specjalne platformy, które chronią dorosłe bociany oraz ich młode przed porażeniem prądem. Dzięki podestom ptaki zyskują bezpieczne schronienie, a okoliczni mieszkańcy uzyskują wyższą niezawodność w dostępie do prądu. W ostatnim sezonie zimowym pracownicy Energi zainstalowali około 450 platform, a łącznie ich liczba to już blisko 10 tysięcy.

    Zaangażowanie energetyków nie kończy się jednak na zamontowaniu konstrukcji. Platformy co kilka lat wymagają renowacji, a spoczywające na nich gniazda muszą być odchudzane. Z czasem ich waga dochodzi nawet do 1000 kilogramów, a pod niektórymi gniazdami trzeba wymienić podest.

    – Warunki, z którymi zmagają się elektromonterzy podczas montażu nowych lub wymiany konstrukcji na słupach, nie należą do łatwych. Zabudowa platformy bocianiej trwa do kilku godzin. Monterzy muszą najpierw czasowo wyłączyć prąd, aby bezpiecznie zdemontować istniejące gniazdo. Ustawienie podestu odbywa się już w technologii prac pod napięciem. Muszą także liczyć się z utrudnieniami w postaci niesprzyjających warunków atmosferycznych, które dodatkowo komplikują pracę – podkreśla Sławomir Orzechowski, dyrektor Rejonu Dystrybucji spółki Energa-Operator.

    Zgodnie z opiniami przyrodników, montaż nowej platformy jest uzasadniony tylko wtedy, gdy bocianie gniazdo na słupie miało lokatorów przez co najmniej dwa lata z rzędu. Nie wszystkie konstrukcje, które stworzyły ptaki będą przez nie używane. Część powstała tylko „na próbę” i nie ma potrzeby odnawiania takiego gniazda oraz zwabiania bocianów na linie energetyczne.

    Wynoszenie na platformy gniazd bocianich jest możliwe od października do marca, gdy ptaków nie ma w kraju. Po tym okresie zabronione są wszelkie prace w sąsiedztwie gniazd, z uwagi na sezon lęgowy. Dlatego też energetycy spieszą się, aby zdążyć przed powrotem boćków z Afryki.

    – Na słupach, po których Energa przesyła prąd, zainstalowano już około 10 tys. platform pod bezpieczne bocianie gniazda. To jednak tylko jedno z działań na rzecz bocianów, których los jest nam szczególnie bliski. Zachęcamy – wspólnie z Fundacją Przyrodniczą pro Natura – do zbierania napotkanych na polach i łąkach sznurków ze snopowiązałek. Są one wykorzystywane przez ptaki, podobnie jak gałęzie, do budowy gniazd. Często zdarza się, że pisklę zaplątuje się w nie, co może doprowadzić do śmierci ptaka, który nie jest w stanie opuścić gniazda. W każdym przypadku stwierdzenia zagrożenia dla bocianów, zachęcamy zawsze do zgłaszania tego na infolinię 801 BOCIAN. Dzięki wsparciu przyrodników żaden bocian nie powinien zostać pozostawiony bez pomocy – zaznacza Jarosław Kozłowski, koordynujący współpracę Grupy Energa z przyrodnikami.

    Bocian w opałach? Zadzwoń na infolinię
    Bezpłatna infolinia 801-26-24-26 powołana została dzięki współpracy Grupy Energa i przyrodników. W ciągu trzech lat jej istnienia, eksperci z „pro Natury” odebrali już około 2500 zgłoszeń. Interwencje dotyczą najczęściej zagrożonych i wymagających remontu gniazd oraz opieki nad ptakami niesprawnymi.

    – Jesteśmy po to, by zainteresowane osoby mogły uzyskać wsparcie merytoryczne lub konkretną pomoc. Zależy nam bardzo na tym, by ludzie pamiętali o bocianach przez cały rok, i by zgłaszali potrzebę renowacji gniazd szczególnie, gdy w kraju nie ma jeszcze bocianów – wyjaśnia Magdalena Berezowska-Niedźwiedź, koordynator projektu Infolinii Bocian.

    – Bociany wymagają naszej uwagi i troski. Na 801 BOCIAN prosimy o zgłoszenia boćków wyraźnie potrzebujących pomocy, szczególnie gdy ptak utyka bądź ma chore skrzydło. Warto pamiętać, że co roku zimuje w Polsce kilkadziesiąt bocianów, przeżywając nawet mrozy. Wiele wracających wiosną ptaków może być także w nienajlepszej kondycji. Jeśli nic im nie zagraża i nie są ranne w widoczny sposób, najlepiej pozostawić je w spokoju – dodaje Krzysztof Konieczny z Fundacji Przyrodniczej pro Natura.

    Prime Minerals będzie wydobywać nikiel w Indonezji

      ManagerOnline

      Spółka notowana na NewConnect uzyskała 20-letnią licencję na wydobycie rudy niklu w Indonezji. Będzie prowadzić prace na indonezyjskiej wyspie Sulawesi. Uruchomienie wydobycia planowane jest jeszcze w 2016 roku.

      Pozwolenie dotyczy wydobywania rudy niklu. Decyzja obejmuje obszar o powierzchni 1.867,7 ha, pozwolenie zostało wydane na 20 lat, licząc od daty 16 stycznia 2016, tj. do 16 stycznia 2036 z następującym podziałem: prace konstrukcyjno-przygotowawcze to jeden rok. a działalność produkcyjna – 19 lat.

      Podstawowym zadaniem operacyjnym spółki jest budowa kopalni wraz z niezbędną infrastrukturą, na którą składają się – odkrywka, drogi, system odwodnienia, magazynowania paliw oraz obóz główny z częściami socjalno-biurowymi i zapleczem mechanicznym. Projekt obejmuje również budowę portu z nadbrzeżem – prace konstrukcyjne przewidziano na I połowę 2016 roku.

      „Zmierzone zasoby obszaru objętego koncesją – o powierzchni niemal 2 tys. ha –wynoszą ponad 100 mln ton rudy niklu, w tym wysokiej jakości surowiec o zawartości metalu powyżej 1,6%. Na obszarze koncesji znajdują się także inne minerały, których wydobycie może być opłacalne. Zakończyliśmy właśnie najbardziej wymagający etap naszej inwestycji związany z pozyskaniem najważniejszych pozwoleń i decyzji administracyjnych, w tym koncesji na wydobycie ważnej do 2036 roku. Za sprawą właściwie dobranych partnerów lokalnych udało się przeprowadzić tę fazę zgodnie z założonym wcześniej harmonogramem. Naszym obecnym celem jest jak najszybsze doprowadzenie do rozpoczęcia produkcji w 2016 roku i następnie rozwijanie projekt na coraz większa skalę. Wierzymy, że już od 2017 roku jesteśmy w stanie posykiwać nawet 100 tys. ton rudy miesięcznie. To sprawia, że nasza kopalnia – zaraz po uruchomieniu – zacznie być rentowna” – mówi Marcin Kozak, prezes zarządu Prime Minerals.

      Transport chętnie korzysta z leasingu

        ManagerOnline

        Najpopularniejszym narzędziem finansowym w sektorze transportowym jest leasing, z którego korzysta aż 64 proc. przedsiębiorców, najwięcej ze wszystkich branż.

        Blisko co piąty zarządzający firmą transportową spodziewa się w najbliższych miesiącach wyższego zapotrzebowania na finansowanie zewnętrzne – wynika z odczytu subindeksu „Barometr EFL ” za I kwartał 2016 r. Z drugiej strony branżę cały czas dręczy niepewność wynikająca głównie z sytuacji polityczno-gospodarczej.

        – Polskie firmy transportowe są jednymi z najsilniejszych w Europie i mają ogromny udział w budowaniu PKB naszego kraju. W ubiegłym roku świetnie sobie poradziły pomimo embarga nałożonego przez Rosję na wiele produktów. Jednak trudno przewidzieć, czy w tym roku będziemy mieć do czynienia z powtórką. Na lekkie pogorszenie nastrojów wśród zarządzających przedsiębiorstwami transportowymi z pewnością miał wpływ lutowy zakaz wjazdu polskich przewoźników do Rosji. Do tego cały czas nie mamy decyzji Komisji Europejskiej w sprawie płacy minimalnej w Niemczech oraz wyjaśnienia, jak będzie działać strefa Schengen. To wszystko razem wpływa na niepewność przedsiębiorców i ostrożność w planach – mówi Radosław Kuczyński, prezes EFL. – Jednak z danych ZPL wynika, że w pierwszych dwóch miesiącach tego roku branża transportowa, pomimo tych obaw, nadal inwestowała w tabor – dodaje.

        Wartość odczytu Barometru dla branży transportowej odnotował kolejny z rzędu spadek – z 54,9 pkt. w IV kwartale 2015 roku do 52 pkt. w I kwartale br. Jednak nadal pozostaje ponad progiem ograniczonego rozwoju OR (50 pkt.), co oznacza, że sektor widzi szansę na dalszy wzrost w tym roku. Świadczy o tym nie tylko fakt, że przedsiębiorcy prognozują wzrost zapotrzebowania na finansowanie zewnętrzne, ale także wyniki finansowania transportu ciężkiego przez firmy leasingowe w ubiegłym roku. Jak wynika z danych Związku Polskiego Leasingu (ZPL), w całym 2016 roku wartość transportu ciężkiego sfinansowanego leasingiem lub pożyczką wyniosła 13,5 mld zł i wzrosła aż o 18,2 proc. r/r. Najwięcej ciągników siodłowych, naczep, przyczep i ciężarówek pow. 3,5 tony wyleasingował EFL (wartość aktywów – 1 mld, +32 proc. r/r).

        Z „Barometru EFL” za I kwartał br. wynika, że leasing jest najpopularniejszym sposobem finansowania inwestycji w branży transportowej. Korzysta z niego aż dwie trzecie firm. 42,5 proc. przedsiębiorców kredytuje swoje zakupy, a 6,3 proc. wspiera się faktoringiem. Co ciekawe, w transporcie, w porównaniu do innych sektorów, mniejsze znaczenie w prowadzonej działalności mają środki własne. Z nich korzysta 77,5 proc. firm, podczas gdy budownictwie czy HoReCa ich udział przekracza 90 proc..

        Kiepskie nastroje w polskiej gospodarce

          ManagerOnline

          Nie widać optymizmu w wielu gałęziach polskiej gospodarki, najsłabiej w handlu i produkcji. Osłabienie koniunktury sygnalizują przedstawiciele aż czterech z sześciu badanych branż – wynika z odczytu subindeksów „Barometru EFL” na I kwartał 2016 roku.

          Gorsze niż w ostatnim kwartale ubiegłego roku oceny sytuacji wystawiły firmy handlowe, produkcyjne, usługowe i transportowe. Jedynym sektorem, który rozpoczął ten rok w lepszych nastrojach niż zakończył ubiegły, jest HoReCa. Bez zmian pozostają natomiast prognozy branży budowlanej. Warto jednak podkreślić, że wszystkie subindeksy pozostają ponad progiem ograniczonego rozwoju, co oznacza, że każdy sektor widzi szansę na dalszy wzrost w tym roku.

          – Każda branża charakteryzuje się swoją specyfiką, zmaga się z innymi wyzwaniami, a jej wyniki zależą od różnych elementów. Te okoliczności z pewnością wpływają także na subiektywną ocenę sytuacji przedstawiciela firmy. Mam tutaj na myśli na przykład czynniki związane z rokiem kalendarzowym. Podczas gdy handel i produkcja na początku roku, po „szale” świątecznych zakupów, zwalniają, hotele i restauracje rozkręcają się z uwagi m.in. na zimowe ferie i urlopy – mówi Radosław Kuczyński, prezes EFL. – Jednak wartość branżowych subindeksów to również pochodna sytuacji gospodarczo-politycznej. Większość podejmowanych przez rząd decyzji i legislacji ma przełożenie na przedsiębiorców. Z taką sytuacją mamy obecnie do czynienia w handlu, usługach, głównie finansowych, oraz branży budowlanej. Stąd wynikać może większa niepewność przedsiębiorców i ostrożność w prognozowaniu – dodaje.

          Mniej inwestycji w handlu
          Wśród badanych branż najniższą wartość odnotował subindeks dla handlu (51,1 pkt.). Co ciekawe, jest to wynik odwrotny niż przy pomiarze dokonanym w IV kwartale 2015 roku. Wówczas przedstawiciele tego sektora najlepiej ze wszystkich badanych oceniali swoją sytuację, a subindeks wynosił aż 62,7 pkt. Oznacza to, że kwartał do kwartału mamy spadek o 11,6 pkt. proc., najwyższy wśród wszystkich branż.

          Niska wartość wskaźnika w sektorze handlu wynika przede wszystkim z pesymizmu przedsiębiorców w zakresie planowanych inwestycji. Różnica pomiędzy odsetkiem przedsiębiorców spodziewających się spadku inwestycji a tymi, którzy optymistycznie oceniają ten obszar, jest wyższa niż w przypadku pozostałych branż (ratio -8,6 pkt. proc., podczas gdy w pozostałych branżach wynosi pomiędzy -4,7 do +2,0 pkt. proc.). Warto podkreślić, że nastroje w branży handlowej mogą być związane z planowanymi zmianami legislacyjnymi, w szczególności podatkiem od sklepów wielkopowierzchniowych, które mogą koszt ten przenieść na dostawców i hurtowników.

          Optymistyczne nastroje w HoReCa
          Najwyższą wartość odczytu „Barometru EFL” na I kwartał br. uzyskał subindeks dla hoteli i restauracji (55,3 pkt.). Jest to też jedyna gałąź gospodarki, której odczyt wzrósł w porównaniu do IV kwartału ubiegłego roku. Wówczas wynosił zaledwie 48,8 pkt. i był poniżej progu OR , co oznacza, że HoReCa znajdowała się w stagnacji i nie przewidywała szans na rozwój.

          Przyglądając się poszczególnym składowym subindeksu dla branży HoReCa łatwo zauważyć, że stosunkowo wysoka wartość wskaźnika wynika z przewidywanego wzrostu zamówień, na który liczy 42,5 proc. zapytanych. Niższej sprzedaży spodziewa się 20 proc. przedstawicieli branży (ratio na poziomie 22,5 pkt. proc). Wynik jest zgodny z przewidywaniami analityków, którzy oczekują, że ten rok będzie okresem wzrostu dla polskiej branży turystycznej. Jest to związane ze zwiększającym się zainteresowaniem turystów zagranicznych naszym krajem oraz rezygnacji przez Polaków z wyjazdów do krajów arabskich na rzecz spędzenia urlopu w kraju.

          Producentom wciąż „nie do śmiechu”
          Producenci, kolejny kwartał z rzędu, spodziewają się pogorszenia koniunktury w pierwszych miesiącach tego roku – wynika z odczytu „Barometru EFL ” dla branży. Wartość subindeksu dla produkcji wyniosła 54,9 pkt. i była o 6,4 pkt. proc. niższa w stosunku do IV kwartału 2015 roku. Na taki wynik wpływ miały przede wszystkim dwa elementy. Pierwszy to mniejsza skłonność do dokonywania inwestycji – ich spadku oczekuje co czwarty producent. Drugi to spadek liczby zamówień, na który wskazał co piąty zapytany z sektora. Należy jednak zaznaczyć, że produkcja osiągnęła, drugi, po HoReCa, najwyższy subindeks branżowy.

          W budowlance nastroje bez zmian
          W I kwartale br. subindeks „Barometru EFL” dla branży budowlanej wyniósł 52,9 pkt. i jest to dokładnie taka sama wartość jak w poprzednim kwartale. Taki odczyt może oznaczać, że przedstawiciele sektora nie spodziewają się istotnych zmian, pomimo spodziewanego wzrostu oprocentowania kredytów hipotecznych wynikających ze zmian legislacyjnych.

          Warto jednak podkreślić, że o ile w listopadzie ubiegłego roku „budowlańcy” spodziewali się sporego spadku zamówień (głównie z uwagi na sezon zimowy), tak teraz co piąty oczekuje ich wzrostu (ratio +7,4 pkt. proc.). Dodatkowo, dwa razy więcej przedstawicieli sektora prognozuje zapotrzebowanie na zewnętrzne finansowanie niż oczekuje jego spadku, co może oznaczać przygotowanie się do inwestycji w kolejnych kwartałach.

          Główny odczyt „Barometru EFL” w I kwartale 2016 roku wyniósł 53,1 pkt. i jest to najniższy wynik od początku realizacji badania. Warto jednak podkreślić, że w przeciwieństwie do poprzedniego pomiaru, w żadnej branży wartość subindeksu nie spadła poniżej progu 50 pkt.
          Źródło: EFL
          [qnt]

          Branży motoryzacyjnej brakuje pracowników

            ManagerOnline

            Motobranża to jedna z najszybciej rozwijających się gałęzi polskiej gospodarki: nowe inwestycje, rekordowe wartości eksportu, a przy tym wzrost zatrudnienia.

            W 2015 roku pracodawcy z tego sektora opublikowali na portalu Pracuj.pl 10679 ogłoszeń, co oznacza aż 18 proc. wzrost rok do roku. Także w tym roku producenci samochodów i części czy firmy usługowe działające w Automotive uruchamiają setki nowych rekrutacji, jednak spotykają się z mniejszym odzewem ze strony kandydatów niż rok temu. Eksperci Exact Systems, firmy kontrolującej części samochodowe, zwracają uwagę, że podczas gdy pracy w motoryzacji jest coraz więcej, dostęp do wykwalifikowanej kadry coraz trudniejszy. Dlatego bardzo ważna jest dywersyfikacja kanałów poszukiwania kandydatów i wyjście poza utarte schematy.

            – Z ostatniej edycji „Badania opinii i nastrojów przedstawicieli Automotive”, którą zrealizowaliśmy w połowie ubiegłego roku, wynikało, że ponad 1/3 zapytanych przedstawicieli sektora Automotive planuje w kolejnych miesiącach zwiększenie liczby pracowników w swoich fabrykach. Teraz już wiemy, że przewidywania te sprawdziły się. Rosnące zamówienia na części i podzespoły samochodowe oraz związany z tym eksport mają efekt w postaci zwiększenia zatrudnienia. A w wielu regionach, głównie tam, gdzie zlokalizowane są największe inwestycje motoryzacyjne jak Śląsk czy Wielkopolska, firmy mają coraz większe problemy ze znalezieniem kandydatów do pracy – mówi Paweł Gos, prezes Exact Systems. – Także my zmagamy się z deficytem zatrudnienia i w związku z tym zintensyfikowaliśmy działania i inicjatywy, których celem jest pozyskania kandydatów do pracy – dodaje Gos.

            O 1/3 mniej aplikujących
            Rosnące zamówienia na części i podzespoły samochodowe mają efekt w postaci zwiększenia zatrudnienia. Jednak firmy z sektora, z miesiąca na miesiąc, mają coraz większe trudności z rekrutowaniem nowych pracowników. Jak wynika z wewnętrznych danych Exact Systems, problemem jest przede wszystkim responsywność na publikowane oferty pracy.

            – Jeśli weźmiemy tę samą liczbę ogłoszeń o pracę za styczeń-luty bieżącego i ubiegłego roku oraz liczbę odpowiedzi, jakie otrzymaliśmy, to zobaczymy, że liczba aplikujących zmniejszyła się aż o 30 proc. – mówi Jacek Opala, dyrektor ds. rozwoju sprzedaży w Exact Systems. Najtrudniej o pracowników w tych częściach Polski, w których przemysł motoryzacyjny kwitnie. Przede wszystkim w województwach śląskim, łódzkim, wielkopolskim i pomorskim. Exact Systems poszukuje w tym momencie w sumie ok. 300 osób do pracy w całej Polsce, m.in. na takich stanowiskach jak kontroler jakości, inżynier jakości czy team leader.

            Jedna droga to za mało
            Dla zwiększenia liczby kandydatów firmy muszą korzystać z tak wielu kanałów informacyjnych, jak tylko to możliwe. Jednak zawsze należy pamiętać, że wybór odpowiedniego źródła powinien być skorelowany z poziomem stanowiska, na które odbywa się rekrutacja, czy obszarem geograficznym. Możliwości jest w tym momencie naprawdę wiele. Podstawą są ogłoszenia na dedykowanych portalach ogólnopolskich czy lokalnych.

            – W przypadku studentów, którzy stanowią w naszym przypadku niemal 70 proc. załogi, istotne są także plakaty na uczelniach czy obecność na najważniejszych targach pracy. Nie można zapomnieć też o kanałach social media, które stanowią codzienność młodych ludzi – mówi Jacek Opala. Coraz częściej spotykaną praktyką jest także premiowane polecanie osób, co ma miejsce nie tylko w przypadku wyższych stanowisk, gdzie kandydatów jest jak na lekarstwo. – W naszym przypadku często zatrudniamy osoby nie tylko z polecenia naszych kontrolerów, ale również producentów części samochodowych, u których prowadzimy kontrole jakości – dodaje Opala.

            Wyjście poza schematy
            Firmy decydują się także na niestandardowe formy rekrutacji. Na przykład Exact Systems uruchomił na swojej stronie internetowej live chat, przy pomocy którego kandydat zainteresowany pracą może szybko, w czasie rzeczywistym, i bez wychodzenia z domu otrzymać szczegóły oferty. Innym narzędziem, które wspiera nabór pracowników w Exact Systems, jest platforma e-learningowa. Jest to narzędzie skierowane do przyszłych współpracowników firmy, którzy chcą zgodnie z obowiązującymi w spółce standardami wykonywać realizacje dla klientów spółki. W praktyce są to szkolenie on-line, które wdrażają kandydatów w działania firmy, przygotowują do przyszłej pracy oraz wspierają rozwój kompetencji.

            Na pozyskanie pracownika mają wpływ także inicjatywy, które prowadzi dana firma, i które stanowią pozapłacową motywację. Takim działaniem jest realizowany przez Exact Systems autorski program edukacji pod nazwą „Szkoła Jakości”. Ta bezpłatna inicjatywa jest prowadzona m.in. z Politechniką Częstochowską i motoryzacyjnymi koncernami produkcyjnymi jako odpowiedź na nie zawsze dopasowane do potrzeb pracodawców programy szkolnictwa wyższego. Uczestnikiem Szkoły Jakości może być każda osoba współpracująca z Exact Systems, dzięki czemu zdobywa wiedzę i dodatkowe umiejętności praktyczne – nie tylko z dziedziny jakości – ale także w zakresie m.in. autoprezentacji, sprzedaży czy marketingu.

            – Na prosperity w branży motoryzacyjnej w danym kraju wpływają przede wszystkim dwa czynniki – uruchomienie produkcji nowego modelu auta w już istniejącym zakładzie lub zbudowanie nowej fabryki pod produkcję nowych podzespołów samochodowych. One w konsekwencji przynoszą polskiej gospodarce kilka tysięcy nowych miejsc pracy. A jak wynika z danych PAIiIZ, motoryzacja była branżą, w której w ostatnich miesiącach zostało zrealizowanych najwięcej inwestycji zagranicznych, i tak ma być także w tym roku. Stąd potrzeby kadrowe będą coraz większe i warto się odpowiednio do tego przygotować – mówi Paweł Gos z Exact Systems.
            Źródło: Exact Systems
            [qnt]

            Oracle ogłosił wyniki III kwartału roku finansowego 2016

            ManagerOnline

            W trzecim kwartale roku finansowego 2016 sprzedaż subskrypcji usług chmurowych Oracle SaaS i PaaS wzrosła o 57% (61% w stałej wartości USD).

            Korporacja Oracle ogłosiła dzisiaj wyniki trzeciego kwartału swojego roku finansowego 2016. Na obroty kwartału miało znaczący wpływ globalne umocnienie się wartości waluty USA, dlatego w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego są one o 3% niższe, jednak w stałej wartości USD wzrosły o 1%. Całkowity przychód kwartału wyniósł 9 mld USD.

            Sprzedaż oprogramowania on-premise wraz z licencjami chmurowymi osiągnęła wartość 7,1 mld USD, sprzedaż produktów chmurowych wzrosła o 57% (61% w stałej wartości USD) do wartości 583 mln USD.

            Pełny tekst informacji prasowej na ten temat można znaleźć na stronie inwestorskiej Oracle (oracle.com/investor). Na stronie inwestorskiej Oracle znajduje się także link do nagranej konferencji internetowej poświęconej omówieniu wyników kwartalnych oraz szczegółowe tabele z danymi na temat wyników kwartału.

             

             

            Współczesny samorząd: mieszkańcy, współpraca, innowacje


              Jak pozyskać kluczowe inwestycje dla regionu, czy możliwa jest efektywna współpraca samorządu, biznesu i mieszkańców oraz jak zwiększyć efektywność wykorzystywania funduszy strukturalnych Unii Europejskiej – to wiodące tematy II Europejskiego Kongresu Samorządów, który odbędzie się w dniach 5-6 kwietnia w ICE Kraków Congress Centre


              Wielostronna i bezpośrednia współpraca regionów i miast Europy w sferach społecznych i ekonomicznych rozwinęła się już do poziomu, który wywiera istotny wpływ na politykę i gospodarkę nie tylko poszczególnych państw, ale i całego kontynentu. Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski tłumacząc sens organizacji kolejnej już edycji Europejskiego Kongresu Samorządów przekonywał, że nie ma inteligentnego rozwoju miast bez współpracy z biznesem i nauką. – To rzeczy ze sobą bardzo ściśle związane. Jeżeli mówimy o poprawie jakości życia mieszkańców trzeba mieć świadomość, że musi się ona odbywać wspólnie z tymi jednostkami – zaznaczył. Jego zdaniem, współczesne samorządy stoją przed całkowicie innymi wyzwaniami niż jeszcze kilkanaście lat temu. Planując rewitalizację, modernizację czy tworzenie nowej przestrzeni, nie mogą one podejmować arbitralnych decyzji ponieważ przestrzeń miasta jest przestrzenią społeczną i nie wystarczy myśleć o niej w kategoriach scenografii. Trzeba też dostrzegać w niej instrument kształtowania jakości życia.

              – Ludzie najlepiej wiedzą, co jest im potrzebne w ich wsi czy mieście i dlatego im więcej odpowiedzialności za losy mieszkańców gmina, powiat czy województwo bierze na siebie, tym większą wykazuje dojrzałość i jednocześnie tym lepiej powinna rozwiązywać ich problemy – podkreśla z kolei Zygmunt Berdychowski, przewodniczący Rady Programowej Forum Ekonomicznego w Krynicy-Zdroju. Jego zdaniem, rozszerzanie współpracy między regionami europejskimi wydaje się wręcz czymś naturalnym, gdyż dzięki temu skuteczniej wykorzystywane będą środki, którymi dysponują, zarówno te z budżetu, jak i z rozlicznych programów Unii Europejskiej. – Europejski Kongres Samorządów jest więc takim miejscem, gdzie warto poszukiwać najskuteczniejszych rozwiązań i modeli współpracy – podkreśla Zygmunt Berdychowski.


              Europa Regionów

              Obrady ubiegłorocznej konferencji otworzyła sesja plenarna pod hasłem „Europa Regionów – nowe otwarcie”, podczas której przewodniczący Komitetu Regionów Unii Europejskiej Markku Markkula ocenił, że rola samorządów w UE ciągle się zmienia. Jego zdaniem, duże szkody w ich rozwoju poczynił kryzys finansowy, przez który w kilku państwach Europy doszło do „renacjonalizacji unijnej polityki”. – Z drugiej strony, mówi się o nowym otwarciu i nowych szansach dla samorządów. To my, podejmujący decyzje na poziomie samorządów, powinniśmy mieć większy głos na temat przyszłości Unii Europejskiej – przekonywał Markku Markkula. Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski podkreślał odpowiedzialność za wykorzystanie nowej puli unijnych funduszy. – Mamy dwa podstawowe cele. Chcemy, by innowacyjność weszła nam w krew, stała się czymś codziennym.

              Chcemy też skoncentrować unijne środki na poprawie jakości życia mieszkańców miasta i regionu – wyjaśniał. – Wsparcie finansowe z Unii oczywiście powinno przyczyniać się do rozwoju gospodarczego i poprawy jakości życia obywateli, ale w ferworze rozdawania i przyjmowania pieniędzy z Unii nie możemy zapomnieć o fundamentach, jakimi są wspieranie demokracji, praw człowieka oraz różnorodności kulturalnej i etnicznej – przestrzegała natomiast Gudrun Mosler-Törnström, przewodnicząca Izby Regionów w Radzie Europy. Kolejny z uczestników Kongresu, prezes PKO BP Zbigniew Jagiełło, przekonywał, że potrzebna jest nam ustawa metropolitalna. – Na przykład, w aglomeracji katowickiej wspólna przestrzeń przekroczyła granice administracyjne, to samo dzieje się w Trójmieście czy na obszarach podmiejskich wielkich metropolii – podkreślał prezes największego polskiego banku. Innym z ważnych wydarzeń ubiegłorocznego kongresu była debata prezydentów miast na temat finansów. Samorządy największych regionów będą zarządzać większą niż dotąd pulą europejskich pieniędzy. W latach 2007-2013 około 25 proc. wszystkich środków było wdrażanych przez samorządy, a obecnie (unijna perspektywa na lata 2014-2020) będzie to już niemal 40 procent. Nowy budżet, z którego mogą czerpać regiony, to również inwestycje w miasta, ponieważ na dofinansowanie mogą liczyć projekty związane z kompleksową rewitalizacją, ekologicznym transportem miejskim i gospodarką niskoemisyjną.


              Spotkanie liderów

              Europejski Kongres Samorządów jest platformą wymiany poglądów oraz miejscem spotkań liderów samorządowych i elit regionalnych z przedstawicielami administracji państwowej, organizacji pozarządowych i biznesu. Jest to jednocześnie okazja do podzielenia się doświadczeniami oraz nawiązania partnerskich kontaktów. Wydarzenie w swojej formie nawiązuje do Forum Ekonomicznego w Krynicy-Zdroju. Kongres to ponad 1200 uczestników, siedem ścieżek tematycznych (finanse, gospodarka, społeczeństwo, innowacje, środowisko, rewitalizacja i samorząd gospodarczy), ponad 50 wydarzeń: bloki programowe, raporty, panele, wykłady, prezentacje oraz uroczysta gala. W ubiegłorocznej edycji tej imprezy udział wzięli m.in.: Markku Markkula, przewodniczący Komitetu Regionów UE, Gudrun Mosler-Törnström, przewodnicząca Izby Regionów w Radzie Europy, Davit Narmania, mer Tbilisi oraz prezydenci miast: Hanna Gronkiewicz- Waltz (m.st. Warszawa), Jacek Majchrowski (Kraków), Wojciech Szczurek (Gdynia), Tadeusz Truskolaski (Białystok), Zygmunt Frankiewicz (Gliwice), a także marszałkowie województw: Marek Woźniak (Wielkopolska), Elżbieta Polak (Lubuskie) i Władysław Ortyl (Podkarpackie).

              Paweł Piszczek

              Więcej na:  http://www.forum-ekonomiczne.pl/


              Za dziesięć lat będziemy firmą globalną


              W tym roku planujemy zwiększyć sprzedaż na rynkach zagranicznych o blisko  50 procent.

              Wyniki pierwszego kwartału pokazują, że ostateczny rezultat  może być nawet lepszy – mówi Zbigniew Sosnowski, właściciel i prezes firmy Kross, największego producenta rowerów w Polsce

              Co popchnęło Pańską firmę do wyjścia za granicę?

              Udziały w polskim rynku rozwijaliśmy szybko, ale on ma swoje ograniczenia, związane, na przykład, z relatywnie niską siłą nabywczą konsumentów. Wyjście za granicę było naturalnym krokiem w rozwoju firmy. Zaczynaliśmy od sprzedaży na rynkach ościennych pod własną marką, zdobyliśmy też kontrakt w Anglii na 180 tys. rowerów rocznie, jako private label. Przełomem był podpisany w 2005 roku kontrakt dla Decathlonu, na ponad 400 tys. rowerów rocznie. To była wtedy niemal połowa naszej produkcji.

              Dla Francuzów robiliśmy rowery na stalowych ramach, które cenowo plasowały się między niższą a średnią półką. Z reguły Decathlon dostarcza podwykonawcom wszystkie części i zleca jedynie ich montaż. My mieliśmy większą autonomię – sami produkowaliśmy ramy, widelce, obręcze i lakierowaliśmy je. Resztę podzespołów też zamawialiśmy sami i w pełni odpowiadaliśmy za jakość końcowego produktu. W kwestii jakości Francuzi mieli bardzo wysokie wymagania, podobnie zresztą jeśli chodzi o organizację procesu produkcji. Dzięki temu kontraktowi bardzo poprawiliśmy się w obu tych aspektach, wartość dodana dla firmy była bardzo duża.

              Ale po pięciu latach zakończyliście współpracę…

              Rentowność kontraktu nie była wysoka, czasem do niego dopłacaliśmy, bo euro traciło na wartości. Nie mogliśmy też porozumieć się co do sposobu ustalania ceny końcowego produktu – Francuzi nalegali, żeby była stała, a my chcieliśmy uzależnić ją od kursów walutowych. Ale był jeszcze ważniejszy powód. Zrozumieliśmy, że bardzo trudno być organizacją, która z jednej strony stara się produkować jak najefektywniej i najtaniej, a z drugiej, dbać o rozwój własnej marki. Wiedziałem, że strata tak dużego klienta będzie dla firmy dotkliwa, bo musieliśmy ograniczyć produkcję i zwolnić część załogi, ale po tych kilku latach jestem przekonany, że była to słuszna decyzja.

              Czyli w momencie zakończenia współpracy z Decathlonem powiedzieliście sobie, że wszystkie siły angażujecie w rozwój marki Kross?

              To powiedzieliśmy sobie zanim jeszcze zakończyliśmy ten kontrakt. Zaczęliśmy rozwijać dział badań i rozwoju, w którym dziś pracuje ponad 30 inżynierów, konstruktorów i designerów. To młodzi ludzie, z dobrym wykształceniem, a jednocześnie pasjonaci, oni kochają rowery. Dzięki nim z roku na rok marka zmienia się w sposób rewolucyjny. Czasem na spotkaniach poświęconych wprowadzaniu nowych kolekcji z lekkim zażenowaniem stwierdzam, że coraz mniej znam się na rowerach. Ale to nie jest dla mnie problem. Prezes i zarząd są od tego, żeby wyznaczać kierunki, cele i stworzyć warunki pracy dla zespołu.

              Rower wydaje się dość prostym urządzeniem…

              Każdy rower składa się z około 100 części, a my mamy w ofercie 118 modeli Kross i 35 modeli Le Grand, co daje ponad 7 tys. różnych elementów. Żeby sprostać rosnącym wymaganiom klientów, po każdym sezonie wymieniamy około 70 proc. kolekcji, przy czym te zmiany nie ograniczają się tylko do innego pomalowania roweru.

              W ostatnich latach w rowerach zmieniło się niemal wszystko. W przeszłości rama była stalowa, dziś jest robiona z aluminium albo karbonu. Kiedyś w rowerach montowało się przerzutki z trzema przełożeniami z przodu i siedmioma z tyłu, teraz taki układ jest stosowany tylko w najtańszych modelach. Standardem są dwa przełożenia z przodu i dziesięć z tyłu. Do powszechnego użycia weszły hamulce tarczowe, amortyzatory, z sezonu na sezon ewoluuje kształt ramy. To najważniejszy element w rowerze, bo o tym, czy się na nim dobrze jedzie, decyduje geometria, czyli odpowiedni dobór kątów między elementami ramy. Każdego roku na badania i rozwój wydajemy miliony złotych. Dzięki temu jesteśmy w stanie konkurować z takimi markami, jak Giant, Merida, Scott, Trek czy Cube.

              Zapraszamy do zapoznania się z dalszą częścią artykułu w pełnym wydaniu Managera.

               

               

               

              Ważne Informacje

              Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

              Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

              Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...

              Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

              Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

              Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

              Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

              Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

              Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

              XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

              XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...