.
Strona główna Blog Strona 36

Twój telewizor musi być bezpieczny

Współczesne technologie stosowane w telekomunikacji, inteligentnego domu oraz Smart TV oferują użytkownikom wygodę i zaawansowane funkcje, jednak wraz z tym wzrasta ryzyko cyberataków i naruszeń prywatności. W odpowiedzi na te zagrożenia firma Samsung od 12 lat rozwija i stosuje technologię Samsung Knox, która zapewnia wielopoziomową ochronę produkowanych urządzeń, początkowo smartfonów, a nieco później także tabletów, telewizorów, ale też pralek, lodówek i odkurzaczy.

Dane rynkowe wskazują na stale rosnącą liczbę urządzeń podłączonych do sieci, tworzących hiperpołączony ekosystem Internetu Rzeczy, w którym urządzenia różnych typów mogą się wzajemnie komunikować i wymieniać między sobą dane. W 2023 r. w Polsce na jednego mieszkańca przypadało 7 różnych urządzeń podłączonych do Internetu, a do 2028 r. może być ich 16. Wg szacunków PMR Market Experts, zamieszczonych w raporcie „Rynek Internetu Rzeczy w Polsce 2024. Analiza rynku i prognozy rozwoju na lata 2024-2029” liczba telewizorów podłączonych do internetu w Polsce w 2024 r. przekroczyła wyraźnie 6 mln. Całkowita liczba urządzeń i czujników wpiętych w sieć to już blisko 300 mln i to nie licząc smartfonów, tabletów i komputerów. Pod koniec III kw. 2024 r. do Internetu podłączonych było 125 tys. pralek, prawie 65 tys. piekarników i ponad 44 tys. lodówek marki Samsung. Na ponad 6 mln telewizorów z funkcjami sieciowymi, obecnie używanych w polskich domach, aż 3,8 mln to wg wewnętrznych danych firmy Samsung to urządzenia tej firmy.

Technologia umożliwiająca tworzenie lokalnych, połączonych środowisk sieciowych
z pewnością ułatwia użytkownikom codzienne korzystanie z ich urządzeń. Zdecydowanie łatwiej zarządzać funkcjami i działaniem inteligentnej lodówki, ekspresu do kawy, termostatów i czujników domowych czy nawet telewizora Smart, jeżeli dostęp do nich zapewnia połączenie internetowe oraz centralny system bądź aplikacja sterująca.

To, co stanowi siłę i atrakcyjność rozwiązań inteligentnych (Smart Home), może być jednak dużym zagrożeniem, jeśli nie stosujemy odpowiednich zabezpieczeń. Dane wprowadzane do jednego urządzenia trafiają na inne, połączone z nim w ramach systemu inteligentnego domu. W telewizorze też przecież możemy przechowywać wrażliwe dane tj. adres e-mail, hasła, dane teleadresowe, loginy do serwisów społecznościowych czy dane osobowe.

Dlatego odpowiedzialność za bezpieczeństwo Inteligentnego Domu (Smart Home) odpowiada nie tylko twórca oprogramowania i urządzeń, ale przede wszystkim użytkownik. Poziom zabezpieczenia sieci domowej, zmiana hasła w ruterze na inne niż zaproponował jego producent, poziom skomplikowania haseł czy też aktualne poprawki systemu operacyjnego i aplikacji to podstawa. Równie ważny jest świadomy wybór takich urządzeń, które posiadają certyfikaty zaufanych instytucji, a nie tych, które wybieramy ze względu na niższą cenę narażając się np. na ich łatwe przejęcie.

Cyberbezpieczeństwo to nie przelewki

Smart Home stanowi dla cyberprzestępców taki sam łakomy kąsek, jak komputer osobisty czy laptop, za pomocą którego logujemy się do różnych usług, opłacamy rachunki czy robimy zakupy online. Specjaliści ds. bezpieczeństwa podają, że w 2023 r. urządzenia Smart Home były atakowane średnio 10 razy dziennie . To w porównaniu do ataków na komputery mała skala, ale nie należy tego bagatelizować. Największą liczbę podatności w urządzeniach Smart Home zidentyfikowano w telewizorach – przypadła na nie co trzecia zidentyfikowana luka w zabezpieczeniach. Gdy napastnikowi uda się próba włamania, w najlepszym wypadku może to skończyć się wylogowaniem użytkownika z jego własnej sieci i zablokowaniem mu dostępu do urządzeń, w najgorszym – kradzieżą danych lub tożsamości, wykorzystaniem zasobów do atakowania innych komputerów czy serwerów, a nawet utratą pieniędzy.

Nie są to tylko statystyki. W pierwszej połowie 2024 r. eksperci ds. bezpieczeństwa wykryli aż cztery luki w zabezpieczeniach systemu operacyjnego w telewizorach jednego z producentów, które umożliwiały włamywaczom uzyskanie nieautoryzowanego dostępu i przejęcie kontroli nad urządzeniem. Narażonych na atak było aż 90 tys. Smart TV.

Z kolei w okresie ubiegłorocznego Halloween wykryto rekordowy, największy jak do tej pory atak typu DDoS, w który było zaangażowane ponad 13 tys. zhakowanych urządzeń Internetu Rzeczy (ataki tego typu polegają na przejmowaniu urządzeń poprzez instalowanie w nich złośliwego oprogramowania takiego jak trojany, boty, a następnie wykorzystanie ich mocy obliczeniowej do ataku strony lub usługi online. Zaatakowany serwis, zalany jest ogromną ilością żądań/zapytań, prób kontaktu w tym samym czasie które nie jest w stanie przetworzyć i nie będzie można go otworzyć). Dla każdego takiego wywołania atakowany serwis musi przydzielić zasoby sprzętowe (pamięć, moc procesora, pasmo sieciowe), co przy bardzo dużej liczbie żądań prowadzi do wyczerpania dostępnych zasobów, a w efekcie do przerwy w działaniu.

KNOX na straży danych użytkownika

Platforma Knox to zaawansowany, autorski system zabezpieczeń urządzeń, rozwijany przez Samsung od ponad 12 lat. To specjalne środowisko wykonawcze, które łączy rozwiązania sprzętowe i programowe oraz przetwarza wrażliwe i poufne dane w zamkniętych strefach, chroniąc je jednocześnie przed atakami złośliwego oprogramowania. Początkowo opracowana dla smartfonów i tabletów, technologia została zaimplementowana również w telewizorach Samsung Smart TV, oferując użytkownikom dodatkową warstwę ochrony przed atakami złośliwego oprogramowania, próbami przejęcia kontroli nad urządzeniem czy naruszeniami prywatności.

Zaletą systemu jest ochrona wielowarstwowa, realizowana na kilku poziomach. Knox chroni przed zagrożeniami pochodzącymi z zewnętrznych źródeł, takimi jak witryny phishingowe czy złośliwe oprogramowanie. W celu zabezpieczenia wprowadzania poufnych danych stosowane są zaawansowane metody, takie jak bezpieczna klawiatura ekranowa czy PIN, które minimalizują ryzyko przechwycenia informacji przez osoby nieuprawnione.

Knox zapewnia także szyfrowanie i bezpieczne przechowywanie krytycznych danych, takich jak klucze kryptograficzne czy certyfikaty. Mechanizmy kontroli platformy Knox skutecznie ograniczają możliwość uruchamiania nieautoryzowanych aplikacji. Wdrożone zabezpieczenia zapobiegają wykonaniu niezweryfikowanych lub nieautoryzowanych plików binarnych, co eliminuje ryzyko infekcji systemu.

Na poziomie sprzętowym Knox zapewnia bezpieczeństwo poprzez mechanizmy gwarantujące integralność procesu rozruchu urządzenia, co uniemożliwia wprowadzenie nieautoryzowanych modyfikacji w systemie operacyjnym. Fizyczne oddzielenie przestrzeni operacyjnych w architekturze sprzętowej zapobiega wyciekom informacji i minimalizuje ryzyko eskalacji uprawnień w przypadku naruszenia jednej z warstw zabezpieczeń. Wrażliwe dane przechowywane są w dedykowanym, odpornym na manipulacje module sprzętowym zwanym Knox Vault, który ma własny procesor i pamięć.

Samsung TV to certyfikowana gwarancja bezpieczeństwa

Wybierając sprzęty do Smart Home i nie tylko warto wybierać urządzenia z certyfikatami bezpieczeństwa, gdzie gwarancje ochrony przed cyberatakami, bezpieczna komunikacja, długoterminowe wsparcie i ochrona prywatności są potwierdzone przez niezależne instytucje. Telewizory Smart marki Samsung, działające pod kontrolą systemu operacyjnego Tizen, pozostają bezpieczne i zaufane już od ponad 12 lat.

Jedną ze spełnianych przez te urządzenia norm jest TSI EN 303 645, dotycząca cyberbezpieczeństwa urządzeń Internetu Rzeczy, opracowana przez Europejski Instytut Norm Telekomunikacyjnych. Jej celem jest ochrona konsumentów przed cyberzagrożeniami związanymi z użytkowaniem inteligentnych urządzeń, obejmując aspekty bezpieczeństwa sprzętu, komunikacji oraz ochrony danych osobowych.

W 2022 r. niemiecki instytut TÜV SÜD przyznał certyfikat „ETSI EN 303 645 Tested Mark” telewizorom Samsung Neo QLED 4K i QLED 4K 2022, potwierdzając ich zgodność z wymogami normy.

Telewizory Samsung są także zgodne z globalnymi standardami bezpieczeństwa Common Criteria. To międzynarodowy standard oceny bezpieczeństwa informatycznego, stosowany do weryfikacji skuteczności zabezpieczeń produktów elektronicznych. Telewizory Samsung Smart TV uzyskały ten certyfikat dzięki zastosowaniu takich mechanizmów, jak monitorowanie integralności systemu oraz blokowania witryn phishingowych oraz zabezpieczanie kanałów komunikacyjnych i kontrola dostępu do aplikacji klienckich w bezpiecznych elementach. Certyfikacja CC obejmuje wszystkie urządzenia z systemem Tizen, co oznacza, że technologia bezpieczeństwa wdrożona w smart tv obowiązuje także w innych produktach marki. Samsung od 2015 roku corocznie odnawia certyfikat Common Criteria, potwierdzając swoje zaangażowanie w ochronę użytkowników przed zagrożeniami cybernetycznymi.

Innym rodzajem certyfikacji jest popularny w środowisku bankowym i płatniczym standard PCI DSS (Payment Card Industry Data Security Standard) określający wymagania dotyczące ochrony danych posiadaczy kart kredytowych, mające na celu redukcję ryzyka oszustw finansowych. Weryfikacja zgodności ze standardem odbywa się corocznie, a audyt przeprowadzają niezależni kwalifikowani inspektorzy bezpieczeństwa. Samsung zapewnia wysoki poziom ochrony transakcji cyfrowych poprzez certyfikowaną usługę Samsung Checkout, która od 2018 r. spełnia wymagania PCI DSS. Dzięki temu użytkownicy mogą bezpiecznie realizować płatności za treści cyfrowe i aplikacje na swoich telewizorach Samsung Smart TV, mając pewność, że ich dane są chronione zgodnie z najbardziej rygorystycznymi normami branżowymi.

Wojciech Gryciuk

Fusy niedoceniane złoto

    Świat rocznie produkuje ponad 12 mln ton fusów po kawie. To odpad, który przez dziesięciolecia traktowano jako bezużyteczny. Tymczasem polska firma EcoBean – członek społeczności CIC Warsaw – udowadnia, że fusy mogą być jednym z najcenniejszych surowców XXI wieku – wystarczy odrobina innowacji, wizji i determinacji.

    Dołączenie EcoBean do społeczności certyfikowanych B Corp potwierdza, że biznes może jednocześnie zarabiać i zmieniać świat na lepsze. 6 proc. – tyle wykorzystujemy z potencjału kawy, parząc ją w filiżance. Reszta, pełna polifenoli, ligniny czy lipidów, trafia do kosza. To jeden z najbardziej marnotrawionych surowców na świecie – mówi Kacper Kossowski, pomysłodawca i współzałożyciel EcoBean.

    Razem z Marcinem Koziorowskim postanowili to zmienić. W 2018 roku założyli EcoBean, firmę, która opracowała technologię dającą fusom drugie życie. EcoBean, będąc spin-offem Politechniki Warszawskiej, stworzył najbardziej zaawansowany na świecie proces pozwalający przekształcać odpady kawowe w olej kawowy, antyoksydanty, PLA, ligninę czy dodatki proteinowe.

    – Nasza technologia pozwala wykorzystać potencjał fusów w pełni. Są one przetwarzane w jednym ciągu technologicznym, a uzyskane surowce mają śladwęglowy znacznie niższy niż tradycyjne odpowiedniki – dodaje Marcin Koziorowski, CEO EcoBean.

    Dzięki pełnemu wykorzystaniu zasobów, EcoBean eliminuje odpady i jednocześnie odpowiada na rosnące zapotrzebowanie na surowce o niskim śladzie węglowym i wpływie na bioróżnorodność.

    B Corp: certyfikat dla najlepszych

    Certyfikacja B Corp to coś więcej niż prestiż – to dowód, że firma spełnia najwyższe standardy odpowiedzialności społecznej i środowiskowej. Aby ją zdobyć, EcoBean musiało przejść rygorystyczny proces weryfikacji, który ocenia wpływ firmy w pięciu kluczowych obszarach: zarządzanie, środowisko, pracownicy, społeczność i klienci.

    Na świecie certyfikat B Corp ma tylko 9 000 firm, spośród ponad 100 000*, które rozpoczęły proces. W tym gronie są ikony: Patagonia, Ben&Jerrys, The Body Shop. W Polsce ten elitarny klub liczy zaledwie kilkunastu członków, co czyni uzyskanie przez EcoBean punktacji na poziomie 102,1 jeszcze bardziej imponującym.

    – B Corp to nie tylko pieczęć jakości. To społeczność firm, które wierzą, że biznes powinien być siłą czynienia dobra, że łączenie zyskowności i pozytywnego wpływu na otaczający nas świat jest absolutnie możliwe i konieczne – podkreśla Kossowski.

    Globalne uznanie i ambitne plany

    Innowacyjność EcoBean została dostrzeżona także na arenie międzynarodowej – firma zdobyła ostatnio nagrodę LDC Climate Resilience Award 2024, przyznawaną przedsiębiorstwom o największym potencjale wpływu na klimat w sektorze rolnictwa i żywienia oraz uzyskała tytuł złotego zwycięzcy międzynarodowego prestiżowego programu akceleracyjnego MassChallenge Switzerland.

    Co dalej? EcoBean planuje zamknąć wkrótce rundę finansowania, która pozwoli na budowę centrum technologicznego z linią produkcyjną o przepustowości 1000 ton rocznie.

    – Rozmawiamy już z globalnymi odbiorcami tych surowców. Nasze produkty są konkurencyjne, zarówno cenowo, jak i jakościowo, a do tego pozwalają firmom realizować ich ambitne plany redukcji wpływu środowiskowego i uniezależniają od długich łańcuchów dostaw – mówi Koziorowski.

    To jednak nie koniec. EcoBean prowadzi bowiem zaawansowane rozmowy z największymi producentami kawy instant, aby stać się brakującym elementem układanki i na miejscu przetwarzać wytwarzane przez nich w ilościach hurtowych fusy na surowce, które powrócą na rynek.

    Nowa definicja sukcesu

    EcoBean to przykład firmy, która redefiniuje sukces w biznesie. Wykorzystując innowacje, odpowiada na realne problemy – od marnowania surowców po emisję CO₂ w przemyśle.

    – Biznes przyszłości to taki, który łączy zysk z odpowiedzialnością. Nie możemy dłużej działać w oderwaniu od wyzwań, przed którymi stoi nasza planeta – podsumowuje Kossowski.

    We współczesnym świecie, gdzie odpady i nadmierne wykorzystanie surowców naturalnych są jednymi z największych wyzwań środowiskowych, EcoBean pokazuje, że zmiana jest możliwa. Wystarczy zacząć… od fusów po kawie.

    AI to więcej niż ChatGPT

    Prof. dr hab. Bogumił Kamiński, kierownik Zakładu Wspomagania i Analizy Decyzji, a zarazem dyrektor Międzykolegialnego Centrum Sztucznej Inteligencji i Platform Cyfrowych w warszawskiej Szkole Głównej Handlowej pokazuje, co kryje się pod nazwą AI, zwracając uwagę na różne aspekty technologii, która zmienia świat. Swoje przemyślenia prezentuje z perspektywy osoby, która łączy wiedzę teoretyczną wyniesioną z akademii ze spojrzeniem praktycznym wyniesionym z wieloletniego doświadczenia biznesowego

    Spotykamy się na SGH, zacznijmy więc naszą rozmowę od pańskich studiów na tej uczelni.

    Studiowałem metody ilościowe, pracę magisterską obroniłem w 2000 roku, ale już na trzecim roku prowadziłem ćwiczenia jako asystent prof. Tomasza Szapiro, byłego rektora. Przeniosłem się do Warszawy z Mazur, gdzie ukończyłem szkołę średnią w Suwałkach. Jako licealista startowałem w olimpiadach z przedmiotów ścisłych, na poziomie polskim i międzynarodowym. Niedługo po rozpoczęciu studiów poprosiłem wykładowcę matematyki prof. Waleriana Dubnickiego, żeby mnie zwolnił, bo muszę pójść do pałacu prezydenckiego, ponieważ mam tam odebrać nagrodę za sukcesy w olimpiadach. Zareagował mówiąc: „pan już nie musi chodzić na zajęcia”. To jest przykład indywidualnego podejścia do studenta, które na naszej uczelni zawsze było i jest ważną wartością.

    Wieloletni związek wykładowcy z uczelnią, tak jak w pańskim przypadku, jest w Polsce czymś normalnym.

    Zupełnie inaczej wygląda to w USA, gdzie istnieje oczekiwanie zmiany miejsca pracy. Uzyskując doktorat na jednej uczelni, należy podjąć pracę na innej. Na SGH wybraliśmy jeszcze inny model. Współpracujemy z zagranicznymi uczelniami, które regularnie odwiedzamy i wspólnie prowadzimy badania. W moim przypadku jest to Toronto Metropolitan University, gdzie jestem afiliowany jako profesor. Raz w roku razem z moim współpracownikiem dr. Przemysławem Szuflem mamy wykłady na MIT, z którym przez dwa lata realizowaliśmy wspólny z MIT grant, rozwijając nowej generacji język programowania Julia. Obecnie przygotowujemy się do kolejnego projektu. Współpraca z tak znakomitą uczelnią, jak MIT to ważna sprawa dla każdego człowieka nauki; w budynku, w którym wykładamy, jest cała ściana ze zdjęciami noblistów. Co istotne – na zasadach wzajemności – goszczą u nas amerykańscy i kanadyjscy profesorowie. Jeden z nich, Kanadyjczyk polskiego pochodzenia Paweł Prałat, pracuje etatowo na SGH.

    Nie wspomniał pan jeszcze o swoim zaangażowaniu w działalność biznesową.

    Zawsze inspirował mnie praktyczny aspekt nauki. Przez pierwszych 15 lat – łącząc to z obowiązkami na SGH – pracowałem na rzecz biznesu. Byłem partnerem w Infovide-Matrix do czasu aż spółka została wykupiona przez Asseco. Odpowiadałem za hurtownie danych i systemy raportowe, zarządzając stuosobowym zespołem. W końcowym okresie, jako prokurent, podpisywałem raporty giełdowe. To doświadczenie wykorzystuję obecnie w moich badaniach dotyczących ładu korporacyjnego. Pomimo że otrzymałem propozycję kontynuowania kariery managerskiej, postanowiłem całkowicie poświęcić się pracy na uczelni. Wcześniej, w 2006 roku, uzyskałem doktorat poświęcony optymalnemu alokowaniu środków publicznych w służbie zdrowia. Wspominam o tym, bo to ciekawe zagadnienie. Obok łatwych w leczeniu chorób masowych, istnieją rzadkie schorzenia wymagające dużych nakładów. To ważny problem społeczny, ponieważ dotyczy sprawiedliwego podziału pieniędzy. W doktoracie zaproponowałem procedurę takiego wydatkowania środków, by pozostając w zgodzie z poczuciem sprawiedliwości społecznej, efektywnie wykorzystywać dostępne środki. Sprawą tą zainteresowałem się, prowadząc wspólnie z prof. Maciejem Newadą – ze stołecznego Uniwersytetu Medycznego – niewielką firmę specjalizującą się w analizie danych medycznych i farmakoekonomice.

    Kolejny naturalny etap stanowiła habilitacja, czy też miała aspekt praktyczny?

    Jak najbardziej, chociaż postanowiłem zająć się zupełnie inną dziedziną. Zainteresowała mnie kwestia, którą rozważano na szczeblu centralnym, czyli ilu w Polsce powinno działać operatorów telefonii komórkowej. Chodziło o stworzenie efektywnego systemu. Zbudowałem model matematyczny, biorący pod uwagę sytuację na rynkach zagranicznych i w naszym kraju. Z przeprowadzonych badań wynikało, że optymalna liczba to czterech operatorów. Tak też się stało. Do grupy trzech spółek o ugruntowanej pozycji dołączyła czwarta i szybko znalazła swoje miejsce, wzmacniając korzystne dla klientów działania konkurencyjne. Dla kolejnych firm – piątej i następnych, już nie było miejsca na rynku. I tak w 2013 roku uzyskałem habilitację. Cieszy mnie, że z dzisiejszego punktu widzenia moja analiza nie straciła na aktualności. W tym przypadku mogłem skorzystać z moich doświadczeń z Infovide-Matrix, gdzie zajmowałem się tworzeniem rozwiązań informatycznych dla firm telekomunikacyjnych.

    Nie sposób zadać pytania: jak pan godził pracę na SGH i w dwóch firmach jednocześnie?

    Dużo pracowałem.

    Proszę uściślić, przecież doba ma 24 godziny.

    Nie chcę, żeby źle to zabrzmiało, ale działam bardzo szybko, mam zdolność natychmiastowego przełączania się pomiędzy tematami. Planuję pracę w slotach pięciominutowych, co oznacza, że mogę się zajmować jakąś sprawą przez kilka minut, a za chwilę czymś zupełnie innym. Zdaję sobie sprawę, że to nietypowe, ale w moim przypadku świetnie się sprawdza. Nie znaczy to jednak, że nie umiem się skupić na jednym celu. Kiedy podjęłam decyzję o stuprocentowym zaangażowaniu w działalność uczelni, piszę kilkanaście artykułów naukowych rocznie, podczas gdy norma ministerialna dotyczy jednego.

    Kiedy uzyskał pan tytuł profesora?

    W 2022 roku, mam podwójną profesurę z ekonomii i finansów oraz zarządzania. Myślałem też o informatyce, ale czy trzecia profesura jest mi potrzebna? Tytuły to kwestia drugorzędna, liczy się rzeczywisty dorobek. W nauce, podobnie jak biznesie i polityce, najważniejsza jest realizacja pewnych idei. Trzeba zdawać sobie sprawę z własnych możliwości i ograniczeń.

    Czy koncentrując się na nauce, pamięta pan o aspekcie biznesowym?

    Oczywiście, że tak. Pracując na SGH, trzeba mieć świadomość tego, co dzieje się na rynku. Jestem członkiem dwóch rad nadzorczych – Auto Partner S.A. i Pekao TFI S.A. Należę też do stowarzyszenia CIONET, które jest czymś w rodzaju klubu dla szefów IT dużych firm. Podczas kwartalnych spotkań pomagam im w obszarze Data, dobierając tematy i prelegentów. Jestem przekonany, że biznes może i powinien czerpać z wiedzy akademickiej. Dobrze ilustruje to następujący przykład: wszystkie zaawansowane technologie sztucznej inteligencji bazują obecnie na kartach GPU, których główny producent Nvidia zanotował ogromne wzrosty. W 2014 roku byłem na stażu w Halifaxie, gdzie działa wybitny badacz AI polskiego pochodzenia Stanisław Matwin. Kiedy wróciłem, poinformowałem znajomych z biznesu, że wkrótce wszystko będzie się liczyć na kartach graficznych. Patrzyli na mnie ze zdziwieniem. Nic nie zrobili z tą informacją. Cóż – polski biznes nie był jeszcze przygotowany na taką innowację…

    I tak zaczęła się pańska przygoda z AI.

    Patrzę na to inaczej, bo AI to więcej niż Chat GPT. Sztuczną inteligencją zajmowałem się już od dawna ,pracując nad wspomaganiem podejmowania decyzji w przedsiębiorstwach. Dotyczyło to trzech różnych klas metod analitycznych. Pierwsza z nich to optymalizacja bardzo złożonego systemu, w którym nie wiadomo, jaką decyzję podjąć, jak we wspomnianym wcześniej przypadku ochrony zdrowia. Drugą stanowią metody symulacyjne, narzędzia pozwalające na przeprowadzenie analizy scenariuszowej, gdy np. firma planuje swoje działania w kształtującej się dopiero rzeczywistości i zastanawia się nad potencjalnymi konsekwencjami. Można tego dokonać, budując tzw. cyfrowego bliźniaka, zanim ruszy produkcja. Dobrze ilustruje to konstruowanie samolotu, można przewidzieć potencjalne zagrożenia, zanim projekt zostanie zrealizowany. Trzecia metoda opiera się na modelach predykcyjnych – np. bank dysponujący wcześniejszymi danymi może przewidzieć, jak zachowa się potencjalny kredytobiorca.

    Co zmieniła AI?

    Dwa ważne elementy. Modele, o których mówię, stawały się coraz bardziej skomplikowane, wymagały więc bardziej zaawansowanych technologii. Druga bardziej widoczna zmiana to pojawienie się narzędzia w postaci generatywnej AI, która nie prognozuje i nie symuluje, ale pozwala na prowadzenie konwersacji i cechuje ją pewna kreatywność – ale to sprawa budząca poważne wątpliwości w świecie nauki.

    Cóż – każda nowa technologia przeżywa czas wychodzenia z inkubatora.

    Nowością zauważaną powszechnie jest użyteczność generatywnej AI na różnych polach. Na przykład ucząc się języka, mogę zapytać AI o różnice między podobnymi słowami. Dotyczy to niekończącej się liczby różnych pytań, co kusi by wykorzystać pomoc GPT przy pracy. Zmniejszyła się więc bariera wejścia AI do różnych dziedzin życia – kiedy dziecko pyta mnie, jak długo gotować jajko na miękko, odpowiadam: zapytaj AI. Wcześniej nikt nie zastanawiał się, jak działa algorytm w Google Maps pokazujący najszybszą lub najkrótszą drogę do celu. To prowadzi do pytania: co jest jeszcze zwykłym algorytmem i gdzie zaczyna się sztuczna inteligencja. Wiele osób próbowało to definiować, ale brakuje jednoznacznej formuły. Zapewne każdy się zgodzi, że Chat GPT to jest AI, ale wyliczenie średniej statystycznej przez GUS już nie. Granica jest płynna.

    Czym jest więc AI?

    Algorytmicznie to wykorzystanie elementów, które wcześniej były znane, ale sposób ich użycia jest nowy. Sam termin pojawił się latach 50. zeszłego wieku. Firmy i nauka używały od dawna prostej wersji sztucznej inteligencji, ale jej tak nie nazywały. Funkcjonowały pojęcia takie, jak data mining i machine learning. Superkomputer IBM Deep Blue wygrał w szachy z Kasparowem, a Watson został mistrzem teleturnieju Jeopardy.

    Dopiero jednak możliwość konwersacji z GPT spowodowała, że AI została gwiazdą mediów.

    Przełomowe było to, gdy algorytm zaczął wykazywać cechy typowe dla ludzi. Od dawna istniały skomplikowane algorytmy, które potrafiły nam podsuwać spersonalizowane reklamy, ale działały w tle. Interakcja z chatem GPT jest zupełnie inna, można z nim porozmawiać jak z przyjacielem przy kawie.

    Kreatywność AI bywa dyskusyjna, zwłaszcza w dziedzinie sztuki. Najchętniej tworzy prace plastyczne w duchu topornego surrealizmu.

    To zrozumiałe, obrazy te są losowo wtórne wobec tego, co AI widziała. Najnowsze algorytmy odtwarzają jednak – w sposób nietrywialny – rzeczy, które są im znane. To ogromny krok naprzód. Uczestniczyłem niedawno w spotkaniu z udziałem artystów, którzy krytycznie oceniali dzieła AI, zwracając uwagę, że brakuje im specyficznej, indywidualnej kreatywności.

    Skąd biorą się obawy wybitnych uczonych, którzy mówią, że powinniśmy się obawiać AI?

    AI należy się bać co do zasady, ponieważ niewłaściwie użyta może być szkodliwa. Algorytmy AI są tak skomplikowane, że nawet ich twórcy nie wiedzą, jak się zachowają w okolicznościach, których z góry nie przewidzieli. W sytuacji zagrożenia konfliktem dobrze przygotowany przeciwnik jest w stanie nakarmić każdy algorytm takimi danymi, żeby zadziałał niezgodnie z naszymi oczekiwaniami. Można przytoczyć przykład Microsoftu – koncern wypuścił w 2016 roku na Twittera chatbota o nazwie Tay, który po kilku godzinach stał się rasistą, więc twórcy nie mogąc nad nim zapanować, musieli go wyłączyć. Główne zagrożenia to dziś podatność AI na ataki oraz możliwość, że model sam się zacznie uczyć czegoś niewłaściwego.

    Pamięta pan słynne słowa prezydenta Wałęsy: jestem za, a nawet przeciw? Jak reagować więc na nieunikniony rozwój AI?

    Jestem członkiem kapituły ds. AI doradzającej Ministrowi Cyfryzacji, która rekomenduje to, że Polska powinna wspierać rozwój AI, ale z zachowaniem pierwiastka humanistycznego. Jako kraj musimy wspierać innowacje, bo jesteśmy zbyt małym graczem, żeby narzucać sobie przesadne ograniczenia, które w innych częściach świata nie obowiązują. Obecnie wszystkie duże inwestycje w modele AI są dokonywane w USA czy w Chinach. Ograniczenia, o których mówią eksperci, powinny obowiązywać globalnie, ale tak się nie dzieje. Borys Stokalski, członek Grupy Roboczej ds. Sztucznej Inteligencji przy Ministerstwie Cyfryzacji, z którym współpracuję od wielu lat, przytoczył bardzo ciekawy przykład ilustrujący problem, o którym mówimy. Zwrócił uwagę na to, że sto lat temu zaczęto na dużą skalę budować duże mosty wiszące. Nierzadko były to nieudane konstrukcje, niektóre się zawaliły, jak słynny Tacoma Bridge. Czy oznacza to, że należało zakazać budowy takich mostów? Dzięki zdobytym doświadczeniom dzisiaj powstają znacznie lepsze konstrukcje. Powinno to dotyczyć również AI. Kiedy rozmawiam z polskimi managerami, często słyszę, że w sprawach AI nie mogą zrobić tyle, ile by chcieli, bo wszędzie trafiają na ograniczenia regulacyjne, a ryzyko prawne jest zbyt duże. Jeżeli chcemy być konkurencyjni, nie możemy karać za realizowane w dobrej wierze innowacje, które wiążą się z wykorzystaniem AI.

    Jakimi aspektami wykorzystania AI zajmuje się Międzykolegialne Centrum Sztucznej Inteligencji i Platform Cyfrowych, którym pan kieruje?

    Na pierwszym planie postawiliśmy popularyzację wiedzy o AI wśród pracowników nauki. Prowadzimy dla nich specjalistyczne kursy. Przy naszym Data Labie działa studenckie koło naukowe. Drugi nurt to współpraca z biznesem. Kiedy wybuchła wojna w Ukrainie, przygotowaliśmy dla PGNiG model predykcji długookresowej przewidujący zapotrzebowanie Polski na gaz. Nasz system informatyczny umożliwia prowadzenie analiz scenariuszowych w sytuacji zmieniającej się z miesiąca na miesiąc. W ramach badań podstawowych oprócz kooperacji z MIT zajmujemy się analizą danych o sieciach społecznych. Kolejny ważny wątek naszej działalności to badania nad sprawiedliwością algorytmiczną w scoringu kredytowym w branży bankowej. Chodzi o to, żeby opracowywać takie metody oceny zdolności kredytowej, które zapewnią, że klienci nie będą dyskryminowani ze względu na atrybuty prawnie chronione, takie jak np. płeć, czy poglądy polityczne.

    Słowem – ma pan co robić…

    Nie wspomniałem jeszcze o współpracy, w ramach której opracowujemy algorytmy dla Tutte Institute z Montrealu w zakresie analizy sieci społecznych. Od 10 lat jestem również konsultantem w Ministerstwie Zdrowia w dziedzinie analizy potrzeb zdrowotnych Polaków. Od dawna interesuję się też problematyką Corporate Governance, koncentrując się na wpływie struktury własności oraz składu władz spółek na ich efektywność. Zajmując się wieloma sprawami naraz i inicjując nowe projekty, przenoszę na uczelnię to, czego nauczyłem się w biznesie.

    Prof. dr hab. Bogumił Kamiński

    kierownik Zakładu Wspomagania i Analizy Decyzji, dyrektor Międzykolegialnego Centrum Sztucznej Inteligencji i Platform Cyfrowych w warszawskiej w SGH, przewodniczący Komitetu Statystyki i Ekonometrii PAN, Adjunct Professor – Toronto Metropolitan University, Data Science Laboratory, Researcher Fields Institute, Computational Methods in Industrial Mathematics Laboratory, Affiliated Faculty Toronto Metropolitan University, Cybersecurity Research Lab, Współredaktor – Central European Journal of Economic Modelling and Econometrics, członek komitetu redakcyjnego – Multiple Criteria Decision Making Journal, członek rad nadzorczych – Auto Partner S.A. i Pekao TFI SA

    Ankieta „Managera

    Bogumił Kamiński

    Najważniejsze wartości, jakie pan wyznaje?

    Lojalność, bo warunkuje ona fundament działania w życiu i biznesie.

    Gdyby nie istniały żadne ograniczenia, z kim chciałby się pan spotkać na długą rozmowę?

    Z nieżyjącym ojcem, który mnie ukształtował.

    Prywatne pasje

    Są ich trzy. Pierwsza to gry strategiczne – go i szachy. Wiem, że już nigdy nie wygram w go z komputerem, ponieważ dzięki rozwojowi AI program AlphaGo sam opracowuje własne strategie, które są lepsze niż ludzkie. Druga – nauka francuskiego, a trzecia – amatorskie biegi, dzięki czemu mam czas, by przemyśleć różne sprawy.

    Książki, jakie chciałby pan polecić czytelnikom.

    Generalnie dużo czytam i słucham wielu audiobooków, ostatnio głównie francuskich. Spośród książek biznesowych chciałbym polecić „Wyróżnij się lub zgiń”, Jacka Trouta, „Zarządzanie firmą usług profesjonalnych”, Davida H. Maistera i „The selling fox: A Field Guide for Dynamic Sales Performance” Jima Holdena. Bardzo lubię „Firmę” Johna Grishama, ale też „The Hunger GamesSuzanne Collins i „Diunę” Franka Herberta. Sięgam też po klasykę, zwłaszcza francuską, jak np. „Nędznicy” Victora Hugo i „Hrabia Monte Christo” Aleksandra Dumasa.

    Najważniejsza chwila życia?

    Udział w licealnej olimpiadzie matematycznej, dzięki czemu przekonałem się, że nawet pochodząc z małego miasteczka, jakim jest rodzinne Olecko, można odnosić sukcesy na skalę krajową.

    Bucket list.

    Mam trzech synów w wieku 23, 18 i 11 lat. Zależy mi na tym, żeby byli dobrymi ludźmi.

    Kia EV3 wygrywa w konkursie Women’s Worldwide Car of the Year Awards 2025 w kategorii kompaktowych SUV-ów

    Kia EV3 została zwycięzcą w prestiżowym konkursie Women’s Worldwide Car of the Year (WWCOTY) Awards 2025 w kategorii kompaktowych SUV-ów.

    Jury złożone z 82 dziennikarek motoryzacyjnych z 55 krajów i pięciu kontynentów oceniło Kię EV3 pod kątem takich kryteriów, jak bezpieczeństwo, jakość wykonania, cena, design, łatwość prowadzenia, osiągi i ślad środowiskowy. W kategorii kompaktowych SUV-ów EV3 miało aż 11 konkurentów. Kia EV3, której zadaniem jest zwiększenie atrakcyjności aut elektrycznych dla znacznie szerszej grupy klientów na świecie, wyróżnia się doskonałym prowadzeniem, zaawansowanymi technologiami, wysokim komfortem i bardzo dobrym stosunkiem jakości do ceny.

    W segmencie kompaktowych SUV-ów Kia EV3 zapewnia najlepszy zasięg, wynoszący do aż 605 km (WLTP) i jest wyposażona w technologię szybkiego ładowania prądem o napięciu 400 V, dzięki czemu jej akumulator można naładować od 10% do 80% w zaledwie 29 minut*. Jedynie 15 minut ładowania wystarcza, aby zasięg EV3 zwiększyć do 202 km, co czyni je jednym z najbardziej wydajnych samochodów elektrycznych w swojej klasie.

    Zainspirowane filozofią projektowania marki Kia „Przeciwieństwa, które się uzupełniają”, EV3 oferuje nowoczesny i harmonijny wygląd zarówno nadwozia, jak i wnętrza. Rozstaw osi, wynoszący 2,68 m i długość 4,3 m zapewniają przestronną i funkcjonalną kabinę. EV3 ma bagażnik o pojemności 460 litrów, z podłogą, którą można ustawić na jednym z dwóch poziomów. Z przodu znajduje się schowek o pojemności 25 l, idealny na kabel do ładowania.

    Wyróżnienie EV3 w konkursie WWCOTY Awards 2025 pokazuje zaangażowanie marki Kia w tworzenie samochodów, które odpowiadają szerokiemu wachlarzowi nabywców. Ta nagroda pokazuje też atrakcyjność EV3 dla kobiet.

    Wraz z pięcioma zwycięzcami pozostałych kategorii – 4×4 i pick-up, duży SUV, duża limuzyna, samochody o wysokich osiągach i luksusowe oraz auta miejskie, Kia EV3 – jako zwycięzca kategorii kompaktowych SUV-ów – awansowała do ostatniej rundy konkursu, w której zostanie wyłoniony zwycięzca WWCOTY. Najlepszy samochód w konkursie WWCOTY, czyli zwycięzcę kategorii Supreme Winner, poznamy 6 marca, dwa dni przed Międzynarodowym Dniem Kobiet. W zeszłym roku ten zaszczytny tytuł zdobyła Kia EV9.

    źródło: KIA

    Bridgestone uzupełnia gamę opon dalekobieżnych Ecopia o oponę na oś naczepową

    WARSZAWA (16 stycznia 2025 r.) — Bridgestone uzupełnia gamę swoich flagowych opon dalekobieżnych Ecopia z technologią ENLITEN, wprowadzając na rynek oponę Ecopia Trailer na oś naczepową. Umożliwi to flotom dalszą poprawę efektywności paliwowej oraz zmniejszenie całkowitego kosztu eksploatacji. Przyczyni się to też do znacznego obniżenia emisji CO₂.

    W rygorystycznych testach gama Bridgestone Ecopia znacznie przewyższa poprzednią generację pod względem redukcji emisji CO₂ w całym cyklu życia – opony na oś kierującą (Ecopia Steer) i napędową (Ecopia Drive) otrzymały certyfikat ISO 14067.

    Opony Ecopia Steer, Drive i Trailer znacznie przyczyniają się do niższego zużycia paliwa i pomagają zmniejszyć emisję dwutlenku węgla odpowiednio o 3,2%1, 6%1 i 5,2% na każdy przejechany kilometr. Dzięki wydłużonym przebiegu. Dzięki znacznie poprawionym przebiegom opon Ecopia Steer, Drive i Trailer, emisja CO₂ na kilometr przypisana do całego procesu produkcji została zmniejszona odpowiednio o 38,4%1, 10,8%1 i 20,4%2.

    „Bridgestone Ecopia to przyszłość transportu dalekobieżnego” – powiedział Waqqas Ahmad, Commercial Sales Director, Bridgestone EMEA. „Nasza wydajna i innowacyjna gama opon dalekobieżnych Ecopia została zaprojektowana tak, aby pomóc zmniejszyć zużycie paliwa i emisję dwutlenku węgla – bez uszczerbku dla osiągów opon.

    „Teraz, wraz z wprowadzeniem Ecopia Trailer, nasi partnerzy mogą zmaksymalizować te korzyści. Gama opon Bridgestone Ecopia powstała po to, aby wspierać cele dekarbonizacji flot i producentów OEM i pomóc spełnić im nadchodzące zmiany w przepisach dotyczące zrównoważonego rozwoju, a jednocześnie zmniejszyć całkowite koszty eksploatacji.”

    Jaroslav Klčo, współwłaściciel A.R.P.I. spol. s r. o. Słowacja, elastycznej i zorientowanej na klienta firmy specjalizującej się w transporcie i spedycji w krajach europejskich, która wyposaża swoją flotę ciężarówek w opony Bridgestone Ecopia z technologią ENLITEN, dodał: „Dzięki nowym oponom Bridgestone Ecopia znacznie zmniejszyliśmy zużycie paliwa. Zapewniają one również równomierne zużycie i pomagają osiągnąć większy przebieg. Nasi kierowcy doceniają opony za dobrą przyczepność na suchej i mokrej nawierzchni na autostradach, nawet zimą.”

    Wzrost wydajności dzięki technologii ENLITEN firmy Bridgestone

    Niższe koszty eksploatacji i mniejszy wpływ na środowisko opon Bridgestone Ecopia są możliwe dzięki zmniejszonym oporom toczenia i poprawionej przebiegom w porównaniu z poprzednią generacją.

    Gama opon Bridgestone zapewnia zmniejszenie oporu toczenia na wszystkich osiach w porównaniu z poprzednią generacją4, w tym do 12 procent poprawy na osi napędowej. Pozwoliło to na uzyskanie klasy A na etykiecie UE. Dodatkowo Bridgestone Ecopia oferuje zwiększony przebieg na wszystkich osiach dzięki dodaniu technologii Spiral Belt – z 40 procentowo wyższym przebiegiem na osi kierującej, 6 procentowym na osi napędowej i 10 procentowym na osi naczepowej.

    Znaczny wzrost wydajności opon Bridgestone Ecopia jest możliwy dzięki integracji technologii ENLITEN, innowacyjnemu podejściu Bridgestone do rozwoju opon. ENLITEN to połączenie najnowocześniejszych technologii zapewniających maksymalne bezpieczeństwo, doskonałe osiągi opon i poprawione wskaźniki zrównoważonego rozwoju, a jednocześnie gwarantujących, że opony Bridgestone są gotowe na pojazdy elektryczne i przyszłe technologie.

    Kluczowe rozmiary opon Bridgestone Ecopia z technologią ENLITEN są zgodne z nowymi kryteriami taksonomii UE zarówno pod względem oporów toczenia, jak i wymagań dotyczących hałasu zewnętrznego, co wzmacnia zaangażowanie Bridgestone w redukcję emisji CO₂ i wspieranie ekologicznie odpowiedzialnych operacji flot oraz gotowości na pojazdy elektryczne.

    Premiera opon Ecopia Steer i Drive miała miejsce w 2023 roku, a opona Ecopia Trailer będzie dostępna od lutego 2025 roku.

    Blanche Club – przestrzeń dla ludzi, którzy doceniają autentyczne relacje

    W świecie, gdzie czas staje się najbardziej pożądanym luksusem, a autentyczne relacje nabierają coraz większego znaczenia, Blanche Club oferuje przestrzeń, która łączy pasję do życia z możliwością nawiązywania wartościowych kontaktów. O wyjątkowej filozofii klubu, sile relacji i przyszłości ekskluzywnych społeczności rozmawiamy z Marcinem Józefowiczem, założycielem Blanche Club.

    Dlaczego warto dołączyć do ekskluzywnego klubu towarzysko-biznesowego, takiego jak Blanche Club?

    To inwestycja w rozwój osobisty, zawodowy i budowanie wartościowych relacji. Kluby tego typu oferują przestrzeń, w której profesjonalizm łączy się z pasją do życia, co tworzy wyjątkowe możliwości zarówno dla przedsiębiorców, jak i ludzi kreatywnych. Członkowie mają dostęp do starannie dobranych wydarzeń – od kameralnych spotkań kulinarnych po prestiżowe międzynarodowe eventy. Wspólne przeżycia w tak unikalnym gronie pozwalają nie tylko na zdobycie nowych kontaktów, ale również na wymianę doświadczeń, inspiracji i pomysłów, które mogą przerodzić się w konkretne projekty biznesowe lub kreatywną współpracę.

    Dodatkową korzyścią jest budowanie autentycznych relacji – bez formalnych barier, w atmosferze sprzyjającej swobodnym rozmowom i nawiązywaniu bliższych więzi. Klub pozwala także na chwilę wytchnienia od codziennych obowiązków i czerpanie radości z życia na wysokim poziomie poprzez kontakt z kulturą, sztuką i wyjątkową rozrywką. To przestrzeń, gdzie członkowie mogą nie tylko rozwijać swoje kariery, ale przede wszystkim wzbogacać życie osobiste, odkrywać nowe pasje i czerpać inspiracje do dalszego działania. Blanche Club łączy ludzi o podobnych wartościach i aspiracjach.

    Jakich wartości najczęściej poszukują członkowie Blanche Club?

    Oczywiście nie chodzi tu tylko o dostęp do luksusowych dóbr. Dla naszych członków największą wartością jest czas – jedna z niewielu rzeczy, których nie można kupić. W dzisiejszym świecie, gdzie każdy jest bombardowany obowiązkami i nadmiarem informacji, prawdziwym luksusem staje się możliwość świadomego przeżywania wyjątkowych chwil w otoczeniu inspirujących ludzi. To właśnie zarządzanie czasem, świadome wybieranie tego, co nas rozwija, cieszy i wzbogaca, jest fundamentem filozofii klubu.

    A więc, dla członków Blanche Club liczy się nie tylko dostęp do prestiżowych wydarzeń i luksusowych usług, ale również poczucie, że spędzają czas w wartościowy sposób – w otoczeniu, które łączy autentyczność, pasję i możliwość nawiązywania wartościowych relacji. Blanche Club tworzy przestrzeń, gdzie każda chwila może mieć znaczenie, czy to podczas kameralnej kolacji z mistrzem kuchni, rozmowy z uznanym artystą, czy inspirującej podróży zagranicznej do wyjątkowego miejsca. Odkrywanie nowych pasji, dzielenie się doświadczeniami i zyskiwanie inspiracji, to wartości, które wzbogacają życie zarówno biznesowe jak i osobiste.

    W jaki sposób takie inicjatywy jak Blanche Club mogą pomóc przezwyciężyć wyzwania współczesnego świata biznesu?

    Współczesny świat mierzy się z ogromnymi wyzwaniami – nadmiarem informacji, presją produktywności i powierzchownością kontaktów. W obliczu tego zalewu bezwartościowych treści oraz przyspieszonego tempa życia zawodowego coraz trudniej jest budować autentyczne relacje oparte na zaufaniu i wspólnych wartościach. Inicjatywy takie jak nasza odpowiadają na tę potrzebę, tworząc przestrzeń sprzyjającą głębszym i bardziej wartościowym interakcjom, które mogą przekształcić się w naprawdę trwałe i owocne partnerstwa.

    Blanche Club umożliwia członkom oderwanie się od zgiełku codzienności i uczestniczenie w wydarzeniach, które nie tylko dostarczają inspiracji, ale również edukują. Oferujemy unikalną przestrzeń do refleksji i wymiany wiedzy, która nie jest dostępna w standardowych kanałach networkingowych. Dzięki temu członkowie mogą poszerzać swoje horyzonty, odkrywać nowe obszary zainteresowań i zdobywać wiedzę, która wykracza poza ich codzienną specjalizację zawodową. W ten sposób właśnie klub pełni również funkcję edukacyjną – nie w formie tradycyjnych szkoleń, ale poprzez inspirujące doświadczenia i rozmowy w elitarnym, otwartym środowisku.

    Czym Blanche Club nie jest i czym nie chce być?

    Blanche Club nie jest kolejnym miejscem dla przypadkowych spotkań ani przestrzenią skupioną wyłącznie na luksusie i prestiżu. To nie jest również tradycyjny klub networkingowy, gdzie kontakty sprowadzają się do wymiany wizytówek bez głębszego kontekstu czy intencji budowania trwałych relacji. Nie narzucamy sztywnych ram ani sztucznej formalności. Nie jest to miejsce, w którym członkowie muszą dostosowywać się do określonych konwenansów czy udawać kogoś, kim nie są. Przeciwnie – autentyczność i swoboda wyrażania siebie są fundamentem tego klubu. Nie znajdziemy tu przypadkowych tłumów ani działań nastawionych jedynie na biznesową efektowność – każdy szczegół wydarzeń jest przemyślany, aby wzbogacać czas i doświadczenia uczestników.

    Co równie ważne, Blanche Club nie jest miejscem stworzonym jedynie dla wybranej grupy. To społeczność ludzi o różnych zainteresowaniach i specjalizacjach, których łączy wspólna potrzeba rozwoju i nawiązywania wartościowych relacji. Klub stawia na prawdziwe przeżycia i inspiracje, a nie na ostentacyjną demonstrację statusu.

    Jakie są największe wyzwania przy prowadzeniu takiego przedsięwzięcia jak Blanche Club?

    Jednym z największych wyzwań jest zapewnienie unikalności i różnorodności wydarzeń, które nie tylko będą spełniać oczekiwania, ale również stale inspirować i zaskakiwać członków klubu. Bardzo ważne jest też budowanie spójnej, ale jednocześnie otwartej społeczności, w której każdy członek czuje się swobodnie, niezależnie od różnorodności zainteresowań. Istotne jest, aby każdy uczestnik miał poczucie autentycznej przynależności.

    Dużym wyzwaniem jest także współpraca z partnerami – utrzymanie równowagi między ekskluzywnością oferty a potrzebą poszerzania zakresu dostępnych doświadczeń. Partnerstwa muszą być starannie dobierane, aby zapewnić najwyższą jakość i autentyczność oferowanych usług, co wymaga budowania długoterminowych, opartych na zaufaniu relacji z markami luksusowymi oraz premium.

    Wreszcie, ważnym wyzwaniem pozostaje wsłuchiwanie się w głos członków i nieustanne udoskonalanie oferty, aby odpowiadać na potrzeby dynamicznie zmieniającej się społeczności, która oczekuje inspiracji, autentyczności i wyjątkowych przeżyć.

    W Polsce cały czas jest niewiele tego typu przedsięwzięć. Jak prognozuje Pan przyszłość branży?

    W Polsce rynek klubów towarzysko-biznesowych wciąż znajduje się na stosunkowo wczesnym etapie rozwoju. Obserwujemy jednak wzrost zainteresowania tego typu inicjatywami. Coraz więcej osób zaczyna dostrzegać wartość autentycznych relacji. W dynamicznym i zglobalizowanym świecie potrzeba stworzenia przestrzeni, gdzie czas jest spędzany świadomie i jakościowo, staje się coraz bardziej odczuwalna.

    Prognozując przyszłość branży, można założyć, że będzie ona stopniowo ewoluować w kierunku coraz bardziej wyspecjalizowanych konceptów. Pojawi się zapotrzebowanie na nowe formaty wydarzeń – od edukacyjnych warsztatów i paneli dyskusyjnych, po wyjazdy międzynarodowe, które łączą rozwój osobisty z przeżywaniem wyjątkowych chwil. Kluczowe jednak będzie utrzymanie równowagi między ekskluzywnością a otwartością na różnorodność. Zbyt hermetyczne struktury mogą ograniczyć rozwój, podczas gdy przemyślane inicjatywy będą miały szansę na przyciągnięcie nowych członków i partnerów, nie tracąc swojego prestiżowego charakteru. Patrząc na globalne trendy, można oczekiwać, że kluby tego typu w Polsce będą coraz bardziej konkurować jakością oferowanych doświadczeń, a nie wyłącznie prestiżem. Przyszłość branży wydaje się zatem obiecująca – to przestrzeń, która ma potencjał, aby nie tylko zaspokajać potrzeby towarzyskie i biznesowe, ale także inspirować do rozwoju.

    Rozmawiał Mateusz Banaszak

    Biznes na szerokich wodach – Twoja przepustka do sukcesu w Klubie Biznesu na Morzu

    Autor: Rafał Wiśniewski

    W świecie pełnym dynamicznych zmian i globalizacji nawiązanie wartościowych kontaktów biznesowych jest kluczowe. Co, jeśli istniałoby miejsce, w którym można połączyć luksus podróży, odkrywanie nowych kultur i budowanie relacji zawodowych? Takie doświadczenie oferuje Klub Biznesu na Morzu – wyjątkowa inicjatywa, która zmienia perspektywę, czym może być networking.

    Wyobraź sobie, że stoisz na pokładzie luksusowego statku Crown Princess, spoglądając na rozświetlone wieżowce Sydney. To właśnie tutaj, na początku naszej podróży, rozpoczęła się niezapomniana przygoda, która nie tylko otworzyła nowe drzwi do współpracy, ale także pozwoliła nam zanurzyć się w kulturze i tradycjach regionu. Dzięki wsparciu Polskiego Generalnego Konsulatu mieliśmy okazję spotkać się z członkami Polish Australian Business Forum i australijskimi przedsiębiorcami. Rozmowy, które początkowo miały charakter zapoznawczy, szybko przerodziły się w konkretne plany – pierwsze pomysły na współpracę, wymiana doświadczeń i inspiracje do dalszego działania.

    Jednym z przykładów jest firma Roseti Polska, która rozpoczęła rozmowy o współpracy z potencjalnym partnerem w Poznaniu. Z kolei inny uczestnik rejsu, L-tek z Wadowic, widzi wielką szansę na wprowadzenie swoich produktów na australijski rynek. To jednak tylko fragment tego, co może wydarzyć się podczas rejsu – każda rozmowa, każde spotkanie ma potencjał, by zmienić bieg Twojego biznesu.

    Jednak Klub Biznesu na Morzu to coś więcej niż tylko biznes. To także podróż, która inspiruje i otwiera umysł. W Sydney, oprócz intensywnych rozmów, znaleźliśmy czas na zwiedzanie ikonicznych miejsc, takich jak Opera w Sydney, słynny Harbor Bridge czy malownicze Blue Mountains. W przerwach od obowiązków zawodowych mogliśmy delektować się wyjątkową kuchnią i odkrywać nowe smaki – od lokalnych przysmaków po dania najwyższej klasy.

    Gdy nasz statek wypłynął w kierunku Nowej Zelandii, nadszedł czas na kolejną, unikalną część rejsu – dni na morzu. To wtedy, w atmosferze spokoju i inspirującego otoczenia, uczestnicy mieli okazję przedstawić swoje firmy, podzielić się swoimi doświadczeniami oraz wspólnie zastanowić się nad wyzwaniami, jakie napotykają w swoich działalnościach. Takie sesje, prowadzone w sposób moderowany, dają możliwość głębokiego zrozumienia potrzeb i możliwości współpracy z innymi przedsiębiorcami. To właśnie te rozmowy, prowadzone w mniej formalnych warunkach, często owocują najlepszymi pomysłami i długotrwałymi relacjami.

    Kolejny etap podróży to Nowa Zelandia – kraj, który zachwyca nie tylko swoją przyrodą, ale także możliwościami biznesowymi. Zwiedzanie fiordów w Fiordland, degustacja win w lokalnych winnicach czy wizyta w miejscach związanych z produkcją takich hitów filmowych jak „Władca Pierścieni” i „Avatar” były nie tylko okazją do relaksu, ale także inspiracją. To wszystko w połączeniu z luksusowym statkiem, który oferował najwyższy standard obsługi, tworzyło niezapomnianą atmosferę.

    Rejs Klubu Biznesu na Morzu to nie tylko podróż w sensie geograficznym, ale także mentalnym. To możliwość oderwania się od codziennej rutyny, spojrzenia na swój biznes z nowej perspektywy i otwarcia się na nowe możliwości. Połączenie przyjemności z profesjonalizmem sprawia, że uczestnicy zyskują nie tylko wiedzę i kontakty, ale także głębszą motywację do działania.

    Jeśli szukasz inspiracji, chcesz rozwinąć swój biznes na międzynarodowych rynkach i jednocześnie przeżyć coś niezapomnianego, Klub Biznesu na Morzu jest dla Ciebie. To miejsce, gdzie łączy się luksus, networking i rozwój osobisty. Przekonaj się sam, jak wiele możesz zyskać, dołączając do naszej społeczności. Więcej informacji znajdziesz na stronie www.roseti.pl oraz na naszym kanale YouTube – wpisz „Klub Biznesu na Morzu” i zobacz, co na Ciebie czeka.

    Nie czekaj – rozpocznij swoją przygodę i zrób pierwszy krok ku nowym możliwościom.

    Beata Drzazga laureatką prestiżowej nagrody Wektor 2024

      Beata Drzazga, założycielka firmy BetaMed SA, została uhonorowana Wektorem 2024 – nagrodą przyznawaną przez Pracodawców RP, największą organizację zrzeszającą pracodawców w Polsce. Wyróżnienie to trafia do wybitnych osobistości świata biznesu, polityki i mediów, które wyznaczają nowe kierunki rozwoju, realizują ambitne wizje, inspirują innych do działania, pokazują, że determinacja, pasja i wizjonerskie podejście mogą stać się motorem pozytywnych zmian. Beata Drzazga znalazła się w tym prestiżowym gronie za swoją nieocenioną rolę w rozwoju sektora medycznego w Polsce, zaangażowanie w promowanie innowacyjnych rozwiązań w zarządzaniu, pokazując innowacyjne ludzkie i serdeczne traktowanie pracowników lub piękne podejście do pacjenta i ogólnie do ludzi. Podczas uroczystej gali, obok Beaty Drzazgi, Wektorem 2024 został wyróżniony także były prezydent Lech Wałęsa oraz Jerzy Buzek, były premier i były przewodniczący Parlamentu Europejskiego.

       


      „Ta statuetka będzie dla mnie symbolem marzeń i pasji. To znaczy, że można zrobić wszystko samemu od zera, stworzyć coś nowego. Jest ona też symbolem człowieczeństwa. Być człowiekiem, to znaczy, że się pomaga, nie tylko chorym, biednym, ale również ludziom zdrowym, młodym przedsiębiorcom, którym możemy unosić skrzydła i pomagać w rozwoju” – powiedziała Beata Drzazga odbierając statuetkę podczas Gali Wektorów w warszawskim Double Tree by Hilton.

      BetaMed SA, której Beata Drzazga jest założycielką, to największa w Polsce firma zajmująca się domową, długoterminową opieka medyczną. Laureatka jest przykładem przedsiębiorczości, która łączy profesjonalizm z głęboką troską o drugiego człowieka.

      Ważne Informacje

      Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

      Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

      Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...

      Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

      Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

      Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

      Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

      Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

      Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

      XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

      XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...