.
Strona główna Blog Strona 327

Centrum Kształcenia Podyplomowego Uczelni Łazarskiego zaprasza na nowy rok akademicki

Centrum Kształcenia Podyplomowego Uczelni Łazarskiego od lat wsłuchuje się w rynek, starając się odpowiadać na jego potrzeby, a także integruje kompetencje wybitych akademików, partnerów i doświadczonych praktyków, gwarantując innowacyjne podejście do edukacji, a co za tym idzie –sukces studentów w praktyce. Uczelnia właśnie rozpoczęła rekrutację na studia podyplomowe na rok akademicki 2017/2018.

W ofercie Centrum Kształcenia Podyplomowego Uczelni Łazarskiego znajduje się ponad sześćdziesiąt kierunków studiów podyplomowych, a także aż dziewięć programów MBA profilowanych branżowo. Tak bogata oferta pozwala każdemu, według indywidualnych potrzeb, uzupełnić i rozszerzyć kompetencje oraz kwalifikacje zawodowe.

Centrum Kształcenia Podyplomowego oferuje studia podyplomowe pogrupowane w szesnastu tematycznych akademiach, m.in. takich jak: Akademia Praktyków Prawa, Akademia Administracji Publicznej, Akademia Transportu Lotniczego, Akademia Rynku Nieruchomości, Akademia Menedżera, Akademia HR, Akademia Rynku Ochrony Zdrowia czy Akademia Trenera i Coacha. Studia odpowiadają aktualnym potrzebom rynku pracy, gdyż Uczelnia zwraca szczególną uwagę na dostosowywanie programów kształcenia do wymogów i oczekiwań pracodawców.

Nowymi propozycjami na rok akademicki 2017/2018 są m.in. kierunki takie jak „Zarządzanie w sektorze farmaceutycznym”, „Projektowanie innowacji”, „Informatyka śledcza”, „Neuro-Marketing i Neuro-Sprzedaż”, „Prawo i zarządzanie w sektorze mody” czy „Logopedia”. Oferta Centrum Kształcenia Podyplomowego jest też nieustannie rozbudowywana, tak aby jak najlepiej podążać za najnowszymi trendami w biznesie.

Uczelnia Łazarskiego stawia także na studia MBA profilowane branżowo, takie jak: MBA Przedsiębiorczość, MBA Zarządzanie, MBA w Ochronie Zdrowia, MBA Energetyka, MBA w Lotnictwie, MBA Logistyka, Executive MBA for Human Resources Professionals oraz MPA – Master of Public Administration. Nowością w tegorocznej ofercie jest program MBA in Quality Management.  Programy, stworzone na podstawie analizy rynkowej, skierowane są do menedżerów różnych szczebli zarządzania, samodzielnych specjalistów, zarządzających we wszystkich obszarach działalności organizacji komercyjnych i niekomercyjnych, ale również osób pełniących funkcje kierownicze w administracji publicznej, samorządowej, centralnej, a także organizacjach non-profit.

„Naszą ofertę budujemy w oparciu o najwyższe standardy merytoryczne, doświadczoną kadrę akademicką i ekspercką oraz wybitnych przedstawicieli praktyki gospodarczej i konsultingowej. Wielką zaletą naszych programów i wyróżnikiem na rynku jest też fakt, że stawiamy na kształcenie przygotowujące do rozwiązywania bieżących problemów w codziennej pracy – nie ograniczamy się zatem do formuły wykładów, ale często proponujemy warsztaty, analizy przypadków, gry symulacyjne czy wizyty studyjne” – mówi dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, Dyrektor Centrum Kształcenia Podyplomowego Uczelni Łazarskiego.

Więcej informacji znajduje się na stronie www.ckp.lazarski.pl. Zajęcia w Centrum Kształcenia Podyplomowego z reguły rozpoczynają się w październiku, a zjazdy odbywają się średnio dwa razy w miesiącu, w soboty i niedziele. Rekrutacja trwa do 30 września lub do wyczerpania limitu miejsc na poszczególnych studiach.

Watson for Cyber Security

Firma IBM trzy dni po rekordowym ataku hakerskim WannaCry zaprezentowała na Watson Warsaw Summit 2017 najnowsze narzędzia informatyczne przeciwdziałające cyberatakom

Watson to powszechnie znane narzędzie informatyczne firmy IBM, które miało już okazję sprawdzić się przy wygrywaniu turniejów telewizyjnych (Jeopardy), rozpoznawaniu tekstu, emocji i rekomendowaniu terapii dla chorych na raka. Umożliwia ono analizę danych z wykorzystaniem możliwości rozumowania oraz uczenia się z nieustrukturyzowanych danych, reprezentujących około 80 proc. wszystkich dostępnych informacji. Te nieustrukturyzowane dane to m.in. obrazy, filmy, nagrania i inne źródła niemożliwe do przetworzenia przez tradycyjne systemy.

Marcin Spychała, ekspert ds. bezpieczeństwa w IBM:

Watson for Cyber Security to najnowsze zastosowanie technologii kognitywnych, tym razem dla centrów zarządzania bezpieczeństwem w sieci – Security Operations Center (SOC). Przez ostatni rok, w ramach projektu badawczego, Watson był uczony języka specyficznego dla cyberbezpieczeństwa poprzez przetworzenie ponad miliona dokumentów na temat rodzajów zagrożeń i sposobów zabezpieczeń. Dzięki temu Watson for Cyber Security jest w stanie korzystać z wyników badań naukowych z obszaru bezpieczeństwa,  odkrywać schematy cyberataków i dowody ich wystąpienia oraz nowe zagrożenia, które inaczej nie zostałyby wykryte. Wspomagają go w tym także dotychczasowe możliwości Watsona, np. techniki eksploracji danych dla wykrywania przypadków nietypowych, narzędzia do prezentacji graficznej oraz techniki poszukiwania powiązań między różnymi źródłami danych i dokumentami.

Dla przykładu Watson może znaleźć informacje o nowej formie złośliwego oprogramowania w biuletynie on-line, a rekomendacje dotyczące zwalczania na specjalistycznym blogu. To wszystko ma zwiększyć możliwości specjalistów, zapewniając im systemy automatyzujące kojarzenie dostępnych danych, pojawiających się zagrożeń i dostępnych strategii zapobiegania.

IBM Cognitive SOC
Nowe rozwiązanie zostało zintegrowane w ramach platformy IBM Cognitive SOC, pozwalającej na identyfikowanie i reagowanie na zdarzenia na urządzeniach końcowych, w sieci, na kontach użytkowników oraz w chmurze obliczeniowej. Jej sercem jest IBM QRadar Advisor with Watson – aplikacja zapewniająca dostęp do wiedzy o zagrożeniach w cyberprzestrzeni. Już dziś jest ona używana m.in. przez Avnet, Uniwersytet Nowego Brunszwiku oraz 40 innych klientów IBM z całego świata, pozwalając analitykom na lepszy wgląd w incydenty związane z bezpieczeństwem.

Według danych IBM Research zespoły zajmujące się bezpieczeństwem ponad 20 tys. godzin rocznie przesiewają informacje o zdarzeniach w sieci i starają się odróżnić realne zagrożenie od fałszywych alarmów. W firmie średniej wielkości może być ich dziennie nawet 200 tys. Potrzeba wprowadzenia inteligentnych rozwiązań do centrów zarządzania bezpieczeństwem będzie więc kluczowa, by zespoły mogły opanować rosnącą liczbę incydentów, których liczba ma się podwoić w ciągu najbliższych pięciu lat. A nie jest to liczba mała, jeśli uwzględnić, że już dziś centralne repozytorium materiałów, jakim jest biblioteka IBM X-Force, w której od 20 lat są gromadzone ich opisy i na której opiera się Watson, zawiera szczegóły dotyczące 8 mln ataków spamowych i phishingowych oraz ponad 100 tys. udokumentowanych sytuacji zagrożenia bezpieczeństwa. Co więcej, co godzina powiększa się ona o 4 mln komunikatów.

Za mało sztucznej inteligencji
Największym wyzwaniem dla biznesu jest obecnie bycie na bieżąco ze stale zmieniającymi się metodami cyberataków. Z ostatniego badania IBM wynika, że dziś zaledwie 7 proc. specjalistów korzysta w swojej pracy z narzędzi kognitywnych, jednak w najbliższych dwóch–trzech latach ta liczba może wzrosnąć nawet trzykrotnie. W uzupełnieniu wiedzy oraz szybszym i bardziej precyzyjnym reagowaniu może im pomóc platforma IBM Cognitive SOC, a aplikacja IBM QRadar Advisor with Watson wesprze w badaniu zagrożeń, skanując blogi, strony internetowe i publikacje naukowe przy wykorzystaniu możliwości przetwarzania języka naturalnego oraz zestawiając je z danymi QRadar, pokazującymi ujawnione incydenty bezpieczeństwa. Dzięki temu czas potrzebny na zdefiniowanie zagrożenia skróci się z kilku godzin do kilku minut.

Kognitywne narzędzia bezpieczeństwa
IBM wspiera klientów na całym świecie w projektowaniu, budowie i zarządzaniu centrami bezpieczeństwa. Przez ostatnie pięć lat IBM zbudował ich ponad 300, m.in. dla firm z branży bankowej, handlowej i edukacyjnej. Są wśród nich centra zarówno w siedzibie klienta, jak i zarządzane wirtualnie przez IBM Cloud w ramach IBM X-Force Command Center, m.in. Centrum X-Force we Wrocławiu. Centra X-Force już dziś używają QRadar Advisor with Watson, by lepiej  zrozumieć incydenty bezpieczeństwa. Dzięki chatbotowi wkrótce specjaliści zajmujący się bezpieczeństwem uzyskają możliwość zadania pytania i otrzymania rekomendacji działania w czasie rzeczywistym. Bot może na przykład informować na bieżąco o pojawiających się zagrożeniach, analizować je w kontekście narzędzi bezpieczeństwa możliwych do zastosowania w konkretnym przypadku i zestawiać je z danymi określonej organizacji. Teraz bot jest testowany przez naukowców z IBM Managed Security Services i wybranych klientów pod kątem odpowiadania w formie chatu na typowe zapytania, np. jaka jest konfiguracja
danej sieci czy jaki status ma wybrane zgłoszenie incydentu.

Jednym z ważniejszych obszarów w systemie ochrony przed cyberatakami jest ochrona urządzeń końcowych. Dlatego IBM wprowadził na rynek także BigFx Detect – rozwiązanie pozwalające organizacjom na wgląd i natychmiastową reakcję w urządzeniu z poziomu platformy. Pozwoli to na szybsze dochodzenie i lepsze zrozumienie natury i rodzaju zagrożenia, a w połączeniu z innymi technologiami IBM – np. i2 czy IBM X-Force Exchange – na bardziej zautomatyzowane, a przez to dokładniejsze reakcje.

Niedostatek kadr
Dodatkowym ograniczeniem w walce z cyberterroryzmem jest ogólnoświatowy deficyt kadrowy. Mimo że IBM współpracuje w Polsce z wieloma uczelniami w dziedzinie analityki danych i kształcenia studentów (m.in. z UJ, SGH, Politechniką Wrocławską i AGH), w naszym kraju brakuje ok. 50 tys. specjalistów ds. cyberbezpieczeństwa. Ta luka kompetencyjna będzie się powiększać, tym bardziej że nie jest to dziedzina, która jest zamknięta i skończona. Wręcz przeciwnie, będzie stale wzbogacana o nowe rodzaje ataków i sposoby działania cyberprzestępców.

fot.: Materiały prasowe IBM

Big Data umożliwia całościowe spojrzenie

Rafał Zieliński Solution Design Manager Alcatel-Lucent Enterprise

Technologia Big Data ma wpływ nie tylko na analizy rynkowe i podejmowanie decyzji o zakupach, lecz także na bieżącą działalność operatorów. Osiągnięcia, takie jak IoT i 5G, powodują istotne zwiększenie ilości danych przesyłanych przez sieci, przy czym większość może zapewnić cenne szczegółowe informacje o działalności, o ile zostaną należycie wykorzystane. Wdrożenie wielkich zbiorów danych w branży telekomunikacyjnej wymaga pokonania wielu przeszkód, w tym związanych z szybkością ich napływu oraz rozmaitością formatów danych. Jednak wprowadzenie narzędzi zaprojektowanych z myślą o ich obsłudze, takich jak platforma programowa Hadoop i MapReduce, umożliwia ich wykorzystanie do rozpoznania regularności użycia i trendów, za jakimi podążają klienci.

Zaawansowane analizy umożliwiają uzyskanie użytecznych informacji o działaniu sieci dzięki rejestrowaniu normalnych warunków operacyjnych, które służą do wyznaczenia akceptowalnych zakresów parametrów. Pozwalają one następnie na generowanie z wyprzedzeniem ostrzeżeń, dzięki którym można rozpoznawać i izolować konkretne problemy, np. wąskie gardła przy transmisji danych czy użycie szkodliwej aplikacji. W przypadku operatorów pozwala to na przewidywanie okresów nasilonego korzystania z sieci oraz przydzielanie zasobów odpowiednio do tych prognoz.

Nawet jeśli potrzebne dane są dostępne, wykorzystanie pełnego potencjału wielkich zbiorów danych wymaga wdrożenia odpowiedniej infrastruktury, umożliwiającej sprawne ich przesyłanie do odpowiednich centrów przetwarzania danych. Przygotowanie infrastruktury sieciowej i przystosowanie jej do wymagań związanych z Big Data umożliwi operatorom zmianę podejścia do zarządzania siecią, utrzymania sieci i prognozowania popytu — z interwencyjnego na prognostyczne.

Netia otwiera supernowoczesne Centrum Kolokacji

Adam Kowalczyk, starszy kierownik produktu w Netii, opowiada o tym, jakie korzyści daje powierzenie utrzymywania własnych zasobów IT firmie zewnętrznej i dlaczego własne serwery warto przenieść do Netii

Rozmawiał Wojciech Gryciuk

Adam Kowalczyk

Czy to prawda, że współczesny biznes nie jest w stanie efektywnie działać bez dostępu do odpowiedniej infrastruktury IT?
Tak, bo trudno sobie wyobrazić działalność bez wsparcia informatycznego. Prowadzenie rachunkowości, polityki magazynowej czy zarządzanie procesami obsługi klienta nie byłoby możliwe bez oprogramowania. A każde oprogramowanie wymaga coraz więcej mocy obliczeniowej, pamięci masowej itd. Jak wiadomo, systemy te nie są w 100 proc. niezawodne, dlatego też musimy je dublować i wykonywać kopie zapasowe danych. Dostęp ten można sobie zapewnić na różne sposoby.

Najbardziej popularny, ale też obarczony niemałym ryzykiem jest związany z zainwestowaniem we własną serwerownię.

Część firm, żeby zaoszczędzić i pozbyć się problemów związanych z zarządzaniem nią, decyduje się jednak na kolokację, czyli wstawienie własnych zasobów IT do centrum danych firmy trzeciej, która za nie wtedy odpowiada. Coraz częściej firmy, zamiast kupować własny sprzęt i wstawiać go do operatora, wolą wynająć od niego serwery dedykowane, co nazywamy hostingiem, i na nich przechowywać swoje dane oraz aplikacje.

Można też przechowywać je w chmurze obliczeniowej, ale sposób rozliczania tego typu usług może być na tyle skomplikowany i trudny do oszacowania, że nie bardzo odpowiada to szczególnie dużym firmom, które potrzebują dużej przewidywalności w planowaniu budżetu. Chmura budzi też u części klientów obawy o bezpieczeństwo ze względu na współdzielenie zasobów.

Odradza pan chmurę obliczeniową?
Oczywiście, że nie. Netia ma w swojej ofercie usługę Netia Compute i jest to wydajne oraz bezpieczne środowisko. Model ten z powodzeniem zdał egzamin w sklepie internetowym Super-Pharm, gdzie skalowalność naszej chmury pozwala firmie przeprowadzać kampanie marketingowe do ponad jednego miliona klientów. Staramy się, by nasz system rozliczeniowy był prosty. Nasi inżynierowie monitorują środowisko 24 godziny na dobę, mając spore osiągnięcia w szybkim uruchamianiu i konfigurowaniu zasobów pod nowe projekty naszych klientów. Dodam, że dane przechowywane są w Polsce i jesteśmy w stanie zapewnić ich backup oraz ochronę przed cyberatakami. Z kolei możliwości Netii w kwestii łączy dostępowych są właściwie nieograniczone. To wszystko sprawia, że odpowiedzialność end-to-end jest w jednych rękach i możemy zagwarantować wysoką dostępność usług na bazie umowy SLA. Ma to oczywiście zastosowanie również w modelu kolokacyjnym i dzierżawy serwerów dedykowanych.

Zatem chmura, kolokacja czy hosting – który model jest najlepszy dla klienta?
Żeby podjąć właściwą decyzję, trzeba rozważyć, na jakim sprzęcie i gdzie chce się przechowywać własne dane, oraz dobrać odpowiedni model rozliczeniowy. Wybór należy do klienta, ale jest to decyzja strategiczna, bo to, czy lepsza okaże się dla niego chmura czy kolokacja, w dużym stopniu zależy od indywidualnych uwarunkowań. W Netii staramy się jak najlepiej poznać biznes klienta i pomóc mu w podjęciu właściwej decyzji. Co ciekawe, w Polsce najpopularniejsze są własne serwerownie, a ich posiadanie deklaruje aż ponad 80 proc. działających tu firm, podczas gdy na świecie liczba chętnych na takie rozwiązanie systematycznie spada. A to oznacza, że zarówno kolokacja, jak i hosting nie cieszą się w naszym kraju tak dużym powodzeniem jak za granicą.

Dlaczego?
Ponieważ wszyscy myślą, że korzystanie z własnej serwerowni jest zarówno tańsze, jak i bezpieczniejsze od outsourcingu, chociaż jest dokładnie na odwrót. Czołowi operatorzy centrów danych zużywają bardzo dużo prądu i dlatego mogą wynegocjować za niego znacznie niższą cenę niż pojedynczy użytkownik mający małą serwerownię. Dla przykładu Netia, która dysponuje dziesiątkami mniejszych pomieszczeń kolokacyjnych na terenie naszego kraju i jednym dużym w Warszawie, płaci za 1 kWh kilkanaście groszy mniej niż większość posiadaczy własnych serwerowni. O ile w przypadku małych firm nie jest to może takie istotne, o tyle w przypadku większych koszt zasilania własnej serwerowni jest często wyższy od kosztów kolokacji, szczególnie jeśli korzysta się z nieefektywnego systemu chłodzenia. Jeśli porównamy wszystkie koszty, to może się okazać, że w przypadku największych firm oszczędności z kolokacji w skali dekady mogą sięgnąć nawet kilkudziesięciu milionów złotych. Oprócz energii wpływ na to mają ogromne koszty budowy i utrzymania infrastruktury.

Podobnie jest z bezpieczeństwem. Większość własnych serwerowni jest lokowanych w budynkach, które nie są przystosowane do takich zadań, albo wręcz w pomieszczeniach biurowych, co jest jeszcze bardziej ryzykowne. Ze względów finansowych rzadko wstawia się też do nich redundantne rozwiązania, a to tylko zwiększa prawdopodobieństwo awarii i utraty dostępności zasobów. Profesjonalne serwerownie są natomiast budowane zgodnie z obowiązującymi standardami w tym zakresie, z redundantną infrastrukturą i wielostopniowym systemem ochrony przeciwpożarowej i fizycznej.

Netia też ma jedną z najbardziej nowoczesnych?
Tak. W naszym głównym Centrum Kolokacji przy ul. Poleczki na Służewie  w całości. Jedna z nich (150 mkw.) jest od dawna wykorzystywana przez jednego z operatorów telekomunikacyjnych, a druga (750 mkw.) wykorzystywana przez firmy zewnętrzne w 90 proc. Wkrótce będzie jednak działać trzecia (320 mkw.), która jest budowana zgodnie z najnowszymi trendami w tym zakresie. W szczególności będzie wyposażona w najbardziej nowoczesny w Europie system gaszenia, który dzięki zastosowaniu „cichych dysz” zapewnia najwyższą dostępną ochronę dysków. Z kolei system klimatyzacji precyzyjnej gwarantuje m.in. odpowiednią wilgotność i stałą, optymalną temperaturę powietrza, czego przy klimatyzacji biurowej się nie osiągnie. Wszystkie nasze systemy są też redundantne co najmniej do poziomu n+1, tzn. że szaf klimatyzacyjnych czy agregatów prądotwórczych mamy o jedną/jeden więcej, niż wymaga tego maksymalne obciążenie. Zasilanie doprowadzane jest standardowo z dwóch niezależnych linii, ale przy jego zaniku może być podtrzymane bateryjnie przez aż 25 minut, podczas gdy u konkurencji ten czas nie przekracza zazwyczaj 15 minut. A to drastycznie zmniejsza prawdopodobieństwo utraty przez naszych klientów dostępności swoich zasobów. Nowa komora to najnowocześniejsze technologie od czołowych dostawców, ale nie zapomnieliśmy też o modernizacji istniejącej infrastruktury. Standard naszego centrum danych jest utrzymany na poziomie co najmniej Tier III, ale ogromna wiedza i doświadczenie naszych inżynierów są trudne do zmierzenia.

Podsumowując – jakie są zalety Centrum Kolokacji Netii?
Nowoczesne centra danych, takie jak nasze, są fundamentem dla profesjonalnych usług outsourcingu, między innymi kolokacji, hostingu i chmury. Bez nich nie może być mowy o gwarancji zachowania ciągłości działania. A Netia ma know-how przede wszystkim w zakresie centrów danych oraz chmury obliczeniowej. Bardzo ważne jest też to, że dzierżawę serwerów dedykowanych czy miejsce w szafie rack oferujemy wraz z kompleksowym pakietem innych usług. Mamy bogate portfolio produktowe, na podstawie którego klient może zbudować z nami bezpieczne środowisko IT, za które to my weźmiemy odpowiedzialność. A ponieważ mamy wszystko, począwszy od sieci światłowodów, a skończywszy na zarządzaniu chmurą, możemy realizować najbardziej skomplikowane projekty. Jeśli firma musi podnieść bezpieczeństwo, a może to zrobić na podstawie usług outsourcingu infrastruktury IT, dla których fundamentem jest nasze supernowoczesne Centrum Kolokacji, to zapraszam na wizytę referencyjną.

Kto najczęściej korzysta z waszych usług outsourcingu IT?
Nasze usługi cieszą się powodzeniem u dużych klientów, którym skończyła się poprzednia umowa z innym operatorem, a którzy szukali szerszej oferty, wyższej jakości usług oraz gwarancji bezpieczeństwa. Mamy również klientów nowych, którzy dopiero po raz pierwszy chcą skorzystać z outsourcingu i zaczynają od kolokacji, chociaż nie ukrywam, że zachęcenie ich do tego wymaga wiele wysiłku. Oczywiście w naszej ofercie  jest nie tylko kolokacja, lecz także cloud, backup, DDoS (powstrzymywanie zmasowanego ataku na serwery w celu ich zablokowania) oraz serwery dedykowane. Co ważne, nasze serwery stoją bardzo blisko centrum biznesowego niedaleko centrum Warszawy, co dla klientów z województwa mazowieckiego, a jest ich zdecydowanie najwięcej, ma niebagatelne znaczenie. A ponieważ wynająć można u nas zarówno kilka szaf, jak i półkę na jednej ze współdzielonych szaf, jest to oferta dla firmy każdej wielkości.

Czy waszych klientów byłoby stać na wybudowanie sobie takiego centrum jak wasze?
Trzeba by zadać pytanie, czy jest sens. Budowa obiektu tej klasy to wielomilionowa inwestycja i koszty operacyjne utrzymania. Tej sumy typowa firma nie wyda na kompletny outsourcing przez najbliższe 10–20 lat. Niedawno jeden z naszych klientów, który wcześniej zainwestował niemałe pieniądze we własne centrum danych, przeniósł cały sprzęt do nas, kiedy zorientował się, że przy jednym agregacie prądotwórczym jego serwerownię trudno uznać za bezpieczną, a dokupienie zapasowego kosztowałoby tyle, ile kilka lat kolokacji u nas. W podjęciu decyzji pomogło również wyliczenie oszczędności na energii elektrycznej. Poza tym własna serwerownia wymaga także specjalistycznej obsługi, serwisowania, przeglądów, niezbędnych wymian, a na koniec personelu, który na tym wszystkim się zna, no i czasu, który można by poświęcić na sprawy ważniejsze z punktu widzenia biznesu. Kosztuje to dużo więcej niż outsourcing, a dostępność zasobów jest niższa niż w dowolnym zewnętrznym centrum danych.

 

Groclin wzmocnił zarząd

Doświadczony manager Piotr Wiśniewski objął stanowisko prezesa spółki Groclin. Były już prezes i dyrektor zarządzający w firmie DB77 Consulting, wykładowca na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika oraz w ICAN Institute, a także, a może przede wszystkim, CEO grupy Maflow i dyrektor zarządzający w spółce Boryszew (oddział Maflow w Tychach i oddział Elana w Toruniu) oraz doradca zarządu do spraw rozwoju spółek Boryszew i NFI Krezus, doktor nauk ekonomicznych i absolwent poznańskiej Akademii Ekonomicznej, był też wspólnikiem w Biurze Doradztwa Prawnego i Podatkowego NDW. Piotr Wiśniewski wszedł do zarządu spółki w okresie jej kolejnych ewolucji. Groclin, swego czasu należący do Zbigniewa Drzymały, wpadł w okresie światowego kryzysu w tarapaty.

Jeden z czołowych krajowych eksporterów boleśnie odczuł spadek zamówień w branży motoryzacyjnej i w efekcie firma przeszła w ręce André Gerstnera, który zdecydował się na restrukturyzację i odbudował pozycję spółki. Niewykluczone, że Groclin zostanie przejęty przez Volkswagena – firmy podpisały porozumienie dające niemieckiemu koncernowi prawo pierwokupu akcji spółki lub części jej aktywów, czyli segmentu poszyć. Być może powołanie nowego wiceprezesa ma pomóc w negocjacjach w sprawie dalszej przyszłości firmy. Dobra koniunktura w branży motoryzacyjnej trwa, widać ją także w Polsce i – przynajmniej w najbliższej przyszłości – Groclin może działać pełną parą. A wejście do potężnej międzynarodowej grupy zapewni przetrwanie nawet w gorszych czasach.

fot. Archiwum

Windykacja – filar rynku finansowego

    Jednym z fundamentów rynku finansowego jest windykacja. Trudno wyobrazić sobie sprawną gospodarkę bez wyspecjalizowanych firm działających w tej branży. Początek lat 90. był poligonem dla całej gospodarki. Największą bolączką gospodarstw były zatory płatnicze

    Autor artykułu – Piotr Stefański

    Nowe warunki, w tym szczególnie trudna sytuacja gospodarcza (przedsiębiorstwa wpadały masowo w pułapkę zadłużenia), redukcja zatrudnienia i upadki zakładów państwowych, powodowały duże zawirowania na rynku. Narastające problemy odczuły również banki, a raczkujący rynek finansowy musiał je rozwiązać. W związku z tym, że natura nie znosi próżni, wzorem krajów zachodnioeuropejskich w odpowiedzi na potrzeby rynku zaczęły pojawiać się krajowe firmy windykacyjne. Jedną z pierwszych jest powstała w 1995 r. Giełda Praw Majątkowych Vindexus SA. Dla firmy tej ostatnie 22 lata to okres stabilnego rozwoju, a kamień milowy stanowiło wejście na parkiet w 2009 r. Pomimo że firma jest spółką publiczną i dobrze sobie radzi na Giełdzie Papierów Wartościowych (wzrost akcji w ciągu roku o 50 proc.), zachowuje rodzinny charakter, a akcje pozostające w rękach założyciela nie wykazują obrotu.

    Piotr Kuchno, radca prawny, przewodniczący rady nadzorczej, dyrektor ds. nadzoru właścicielskiego

    – Jednym z inicjatorów powstania firmy był mój ojciec (nadal w niej pracuje), który obecnie ponownie pełni funkcję prezesa – mówi radca prawny Piotr Kuchno, przewodniczący rady nadzorczej, dyrektor ds. nadzoru właścicielskiego. – Jego doświadczenie, wiedza zawodowa oraz bardzo dobrze dobrany zespół pracowników gwarantują stabilny i profesjonalny byt Vindexusa. Jesteśmy chyba jedną z ostatnich firm, w których pozostał akcjonariat w całości polski. Zapewnia to firmie większą stabilizację, tak ukształtowany akcjonariat nie jest bowiem zbyt podatny na zmiany jak akcjonariat zagraniczny, który często impulsywnie reaguje na zawirowania na rynkach światowych. Nasi konkurenci w mniejszym albo większym stopniu mają akcjonariat międzynarodowy, przez to mają większy dostęp do finansowania. Na tym tle Vindexus radzi sobie bardzo dobrze, zajmując miejsce w krajowej pierwszej dziesiątce. Jesteśmy zadowoleni z pozycji, jaką zajmujemy na rynku. Od czasu wejścia na GPW nasze obroty wzrosły sześciokrotnie. Prywatnie jestem zadowolony, że moja wiedza wyniesiona z uczelni SGH i UW okazała się przydatna przy rozbudowywaniu firmy i przydaje się w jej codziennym funkcjonowaniu.

    Zdaniem mojego ojca to właśnie wiedza i zdobywane doświadczenie są kluczem do dynamicznego rozwoju. Zawodowo realizuję się też w Mebis Towarzystwie Funduszy Inwestycyjnych SA, gdzie pełnię funkcję wiceprezesa – dodaje Piotr Kuchno.

    Artur Zdunek, prokurent GPM Vindexus, dyrektor do spraw windykacji, absolwent Wydziału Prawa i MBA

    – Rodzinny charakter firmy powoduje, że możemy pochwalić się wyjątkową stabilnością kadrową – stwierdza Artur Zdunek, prokurent GPM Vindexus, dyrektor do spraw windykacji, absolwent Wydziału Prawa i MBA.

    – A w naszej branży organizacja i stabilna kadra managerska to fundamentalna sprawa. Zainwestowaliśmy w kompetentny i sprawdzony zespół zarządzający. Wielu z nas pracuje w firmie kilkanaście lat. Fluktuacja pracowników jest minimalna. Warto pamiętać, że warunkiem sukcesu w każdym biznesie jest odpowiedni dobór wykwalifikowanych specjalistów. Dobre efekty przynosi polityka wewnętrznych awansów, tak poziomych, jak pionowych. Zarówno poprzedni zarząd, jak i obecny konsekwentnie wyznaje zasadę, że stawiamy na managerów nie z zewnątrz, ale spośród nas. Najlepszym przykładem jest moja osoba – rozwijałem się wraz z rozwojem firmy, ale jeszcze nie powiedziałem ostatniego słowa.

    Podkreślić trzeba, że na obecnie w firmie zatrudnionych jest 63 pracowników na umowy o pracę (w tym 12 radców prawnych, trzech adwokatów, pięciu aplikantów radcowskich oraz 12 prawników). Podkreślić też należy, że firma w swoich procesach wspomagana jest przez grono zatrudnianych na umowy- zlecenia studentów, którym dajemy szansę zetknięcia się z życiem zawodowym. Firma kładzie duży nacisk na dalsze kształcenie pracowników, a w szczególności kadry managerskiej (umożliwiając im edukację na wszystkiego rodzaju studiach podyplomowych oraz MBA). Staramy się, aby każdy pracownik nie tylko czerpał satysfakcję z aktualnie wykonywanej pracy, lecz także miał możliwość rozwijania kariery zawodowej. Co ważne, dla moich kolegów liczy się i wysokość wynagrodzenia, i stabilność, atmosfera w pracy, możliwość awansu oraz możliwości kształcenia – dodaje Artur Zdunek.

    Jako element systemu finansowego Vindexus dostrzega swoje miejsce i rolę na rynku. Jest partnerem banków i firm handlowych, które zrezygnowały w dużej części z tworzenia w swoich przedsiębiorstwach działów windykacji, bo doszły do wniosku, że skorzystanie z profesjonalnej obsługi bardziej im się opłaca i przyniesie większe korzyści. Dzięki temu mogą skupić się na swojej podstawowej działalności. Dostrzegł to również ustawodawca, ustanawiając przepisy, które umożliwiły powstanie i rozwój sektora windykacyjnego.

    Podstawowy przedmiot działalności spółki stanowi obrót kredytami detalicznymi. Firma kupuje całe pakiety trudno ściągalnych wierzytelności od banków, firm telekomunikacyjnych i energetycznych. Dla banków to kluczowa kwestia. Gdyby nie odsprzedały tych wierzytelności, musiałyby tworzyć rezerwy, co może stanowić poważne obciążenie dla ich działalności operacyjnej. Spółka działa też na rynku kredytów i wierzytelności korporacyjnych, co wiąże się z udziałem w restrukturyzacji zadłużonych przedsiębiorstw. W tej dziedzinie wartość samą w sobie stanowią doświadczenia, jakie przez lata pracownicy Vindexusa zdobywali, stawiając na polubowne załatwianie spraw z dłużnikami.

    Agnieszka Komoszka, radca prawny, prokurent GPM Vindexus, dyrektor ds. handlowych

    – Rozwój działów windykacji polubownej, do której wielką wagę przykłada zarząd spółki, ma stanowić najlepszą ilustrację naszej polityki. Chcemy być dla naszych klientów przede wszystkim partnerami w dialogu zmierzającym do optymalnego rozwiązania ich problemów – stwierdza radca prawny Agnieszka Komoszka, prokurent GPM Vindexus, dyrektor ds. handlowych. Nasza strategia zakłada położenie wielkiego nacisku na rozwiązania polubowne, które w końcowym efekcie są też bardzo korzystne dla dłużników (m.in. nie generują kosztów sądowych ani kosztów zastępstwa procesowego). Są też korzystne dla nas, ponieważ oszczędzają czas, który zajęłoby prowadzenie postępowań przed sądem.

    Dążymy do projektowania roli postępowania polubownego jako priorytetowej części postępowania, przez to nasz kontakt z klientami staje się bardziej partnerski, zmierza w kierunku restrukturyzacji zadłużenia dłużnika i naszej pomocy w wyjściu z tej sytuacji. Moja współpraca z firmą rozpoczęła się kilkanaście lat temu i sądzę, że pozwoliła mi spojrzeć na wszystkie problemy gospodarcze z właściwej perspektywy.

    Problemy, z jakimi borykają się dłużnicy, niewątpliwie przytłaczają. Często potrzebują oni pomocnej dłoni, która ułatwi im powrót do normalnego życia. Oczywiście jakimś rozwiązaniem pozostaje upadłość konsumencka, ale w naszym systemie prawnym i kulturowym jest jeszcze system honorowy, który nakazuje spłacać swoje zadłużenie. Moja komórka jest forpocztą wszystkich procesów, które odbywają się w firmie. Tu następuje kontakt z klientem, powstają projekty strategiczne i większość pomysłów na przyszłość. Liczę, że rozwój rynku kapitałowego będzie stabilny i przyjazny dla społeczeństwa i obywateli, bo jest ich częścią. Jako firma chcemy w tym brać aktywny udział. Projekty, nad którymi pracujemy, nie ograniczają się tylko do naszego kraju. Jesteśmy w Unii Europejskiej, jesteśmy w Europie i chcemy być jej jak najbardziej aktywną i produktywną częścią. Stąd nasze zainteresowanie innymi krajami i wzorem naszej konkurencji rozpatrujemy możliwość działalności za granicą. Na razie jest to stadium analiz i badania rynku, ale sądzę, że w tym roku powinno nastąpić oczekiwane przesilenie.

    fot.: Materiały prasowe

    Zwrotny przekaz

    Artur Thielmann doradca zarządu Atende SA
    Artur Thielmann
    doradca zarządu Atende SA

    W Polsce są już pierwsi operatorzy, którzy wypływają na błękitny ocean możliwości związanych z Przemysłem 4.0. Przykładem może być P4 – operator sieci komórkowej Play. W sierpniu 2016 r. firma uruchomiła usługę Play Now, która umożliwia abonentom dostęp do treści telewizyjnych – kilkudziesięciu kanałów na żywo oraz VOD.

    Warunkiem efektywnego wykorzystania danych, które systemy IT mogą gromadzić i przetwarzać, np. transakcji związanych z dostępem do konkretnych treści multimedialnych, są łączenie ich w indywidualne profile i umiejętność dotarcia ze zwrotnym przekazem do odpowiedniej osoby. Uprzywilejowaną pozycję mają te podmioty, które z racji zawieranych umów mają możliwość identyfikacji poszczególnych osób. Do wykorzystania Big Data w szerszym zakresie, np. w marketingu, przyda się interdyscyplinarny zespół, w skład którego wejdą specjaliści od pozyskiwania danych, aspektów prawnych, budowania modeli statystycznych, technologii przetwarzania zdarzeń w kwalifikowane profile i organizacji wykorzystania tworzonych profili. Jest to szansa dla firm zewnętrznych, rozumiejących zagadnienia systemów rozproszonych, ich wydajności, skalowalności, wiarygodności i bezpieczeństwa danych.

    Przyszła wartość danych leży w otwartym dialogu z konsumentami. Odbiorcą danych przetworzonych może być sam użytkownik, który może z nich pozyskiwać przesłanki do własnych decyzji, np. związanych z miejscem, w którym się aktualnie znajduje. Przekazując klientom możliwie pełną wiedzę o potencjalnych korzyściach i zagrożeniach wynikających z udostępnienia informacji na swój temat, możemy wyposażyć ich w narzędzia, których być może zechcą używać, ale już na zasadzie świadomej zgody.

    Uroda i medycyna

    fot.Dariusz Iwanski www.iwanski.com.pl +48 601 362 305 d.iwanski@interia.pl

    Dr n. med. Kamila Padlewska, prof. nadzw. w WSZKiPZ, właścicielka kliniki Oricea, o rozwoju medycyny estetycznej w naszym kraju i związanych z tym zagrożeniach

    Rozmawiał Piotr Cegłowski

    O tym, że medycyna kosmetyczna zawędrowała pod strzechy, świadczą jej mimowolne ofiary – coraz liczniejsze kobiety z maskami zamiast twarzy i dziwnymi rybimi ustami, nazywane złośliwie „glonojadami”…
    To, co pan mówi, brzmi okrutnie, ale rzeczywiście na rynku pojawiło się wielu samozwańczych specjalistów, którzy potrafią wyrządzić krzywdę. Na szczęście w przypadku wstrzykiwania botoksu lub kwasu hialuronowego po kilku miesiącach efekt nieudanego zabiegu znika.

    Obecnie mamy do czynienia z modą na przesadnie wydatne usta, w stylu Angeliny Jolie. Tylko że ta aktorka nigdy nie musiała korzystać z żadnego zabiegu – po prostu ma wydatne wargi.

    Niedawno przyszła do mojego gabinetu bardzo ładna 19-latka, która stwierdziła, że matka przysłała ją na zabieg powiększania ust… ponieważ otrzymała pracę jako recepcjonistka i powinna atrakcyjnie wyglądać. Rzecz jasna zniechęciłam ją do zabiegu. Co tu dużo mówić – bardzo często staram się hamować skłonność pacjentek do przesady. Jako lekarz mam pomagać, a nie szkodzić, więc czasem odmawiam wykonania zabiegu, który – według mnie – może mieć skutek odwrotny do zamierzonego. Zdarza się, że do naszej kliniki matki przyprowadzają dziewczynki w wieku 13–14 lat, co uważam za karygodne. W takim przypadku kusi mnie, by wysłać rodziców na konsultację psychiatryczną.

    Czyżby pani – jedna z pionierek medycyny estetycznej w naszym kraju – uważała, że jej rozwój wymknął się spod kontroli?
    Gorąco wspieram rozwój tej dziedziny, wykładam w Wyższej Szkole Zawodowej Kosmetyki i Pielęgnacji Zdrowia w Warszawie, sama cały czas poszerzam wiedzę. Korygując wady, lecząc schorzenia dermatologiczne, pomagamy pacjentom lepiej funkcjonować w społeczeństwie, a jednocześnie, niejako przy okazji, pomagamy im pozbyć się kompleksów i urazów, które bardzo utrudniają życie. Podobnie jak inne gałęzie medycyny dziedzina ta powinna być domeną specjalistów – dermatologów, lekarzy medycyny estetycznej i chirurgów plastycznych. Zgodnie z prawem nikt poza lekarzami nie może przerywać ciągłości tkanek. Pacjentka decydująca się na korzystanie z usług osoby, która nie ma odpowiednich uprawnień, np. wstrzykiwanie kwasu hialuronowego, może – pomijając kwestie estetyczne – narazić się na poważne komplikacje natury zdrowotnej. Nieraz już odwiedzały mnie ofiary tego rodzaju zabiegów, prosząc o pomoc.

    Kiedy zaczęła się moda na medycynę estetyczną?
    Myślę, że słowo „moda” jest w tym przypadku nieodpowiednie. To kwestia świadomości tego, co oferuje ta gałąź medycyny. Jeszcze 15 lat temu wizyta u lekarza mojej specjalności była czymś wstydliwym i budziła jednoznaczne skojarzenia. Miałam na pieczątce słowa: „dermatolog wenerolog”… 22 lata temu zobaczyłam ogłoszenie w „Gazecie Lekarskiej” informujące, że powstaje sekcja medycyny estetycznej. Próbowałam namówić kilka koleżanek, żeby poszły ze mną na spotkanie założycielskie – wszystkie stanowczo odmówiły. Wybrałam się więc sama. Jak się okazało, byłam jedyną młodą lekarką w gronie kilku profesorów. Poznałam wówczas Andrzeja Ignaciuka, który studiował we Włoszech i był jednym z pionierów medycyny estetycznej w naszym kraju. Jak się łatwo domyślić, moje koleżanki w ciągu kilku następnych lat zmieniły zdanie i kilka z nich prowadzi własne gabinety. A ja jestem teraz we władzach powstałego wówczas stowarzyszenia, a obecnie Towarzystwa Medycyny Estetycznej i Anti-Aging. Moja aktywność w tej dziedzinie zaowocowała kontaktami międzynarodowymi – od 12 lat jestem związana z dublińską kliniką dr. Patricka Leahy’ego notabene pioniera laparoskopii. Przyjmuję tam przez kilka dni – raz na sześć tygodni. Moi irlandzcy pacjenci zapisują się obecnie na konsultacje na wrzesień. Na marginesie – nie wolno mi wymieniać nazwisk, ale poznałam tam wiele gwiazd światowego formatu.

    A jak kształtowała się świadomość pacjentów w Polsce?
    Z roku na rok wizyty w gabinecie dermatologicznym przestawały być kwestią wstydliwą. Spora w tym zasługa osób publicznych, które były pierwszymi pacjentami decydującymi się na korektę twarzy. Co ciekawe, w pionierskim okresie artyści przychodzili do mnie kierowani przez swoich managerów. Liczba pacjentów szybko rosła – w czym na pewno pomogła, jakże pozytywna, moda na zdrowy tryb życia i związany z tym wizerunek. Reasumując – medycyna estetyczna ma pomagać, a nie szkodzić. Znam wiele osób, którym kilka zabiegów przywróciło poczucie własnej wartości, co w konsekwencji odmieniło ich życie.

    Jakie zabiegi wykonuje klinika Oricea?
    Lista jest bardzo długa. Specjalizujemy się w dermatologii, medycynie estetycznej i anti-agingu. Pierwsza z dziedzin obejmuje oczywiście leczenie schorzeń dermatologicznych, ale również między innymi dermatochirurgię (wycinanie znamion), skleroterapię (zamykanie naczyń), leczenie wrastających paznokci. Wykonujemy różne testy w kierunku diagnostyki grzybów, nużeńca, mykoterapię oraz testy alergiczne. Prowadzimy także badania kliniczne z wykorzystaniem pionierskich leków. Z kolei medycyna estetyczna dotyczy wielu różnych zabiegów ambulatoryjnych – wygładzanie skóry za pomocą specjalnych nici, wspomniane wcześniej dyskretne wypełnienia kwasem hialuronowym i botoksem, ostrzykiwanie kolagenem, mezoterapia itd. Stosujemy wiele bardzo nowoczesnych urządzeń, np. lasery do fotoodmładzania, trwałej depilacji, usuwania naczyń, blizn, rozstępów i innych defektów skóry. Mamy też maszyny do karboksyterapii (natlenianie tkanek CO2) – między innymi redukujemy cellulit – ujędrniania za pomocą RF i inne. Anti-aging w przeważającej mierze obejmuje zabiegi o charakterze kosmetycznym, choć nie tylko. Współpracujemy z lekarzem endokrynologiem oraz ginekologiem estetycznym. Podjęłam bardzo owocną współpracę z fizjoterapeutą podologiem, który za pomocą dedykowanych wkładek do butów koryguje postawę.

    Wiedzę o medycynie estetycznej promuje pani w telewizji, ale też we własnych książkach.
    Studenci, nie tylko na mojej uczelni, korzystają z „Medycyny estetycznej i kosmetologii” mojego autorstwa. Obecnie jako redaktor naukowy i współautorka przygotowuję „Kosmetologię ciała”. Wszytko, co robię – począwszy od pisania książek, a na pracy w klinice, zajęciach ze studentami i konsultacjach za granicą skończywszy  – powoduje, że niewiele mam czasu dla siebie. Nie żałuję jednak, ponieważ robię to, co lubię.

    Co lubi Kamila Padlewska?

    Ubrania klasyczne z nutą fantazji
    Wypoczynek „Lubię nowe miejsca, najdalsze zakątki świata. Gdy nawet gdzieś bardzo mi się podoba, nie wracam tam – jest jeszcze tyle do zobaczenia”.
    Samochód ma już drugie auto elektryczne. Jest to Nissan LEAF o zasięgu 160 km
    Hobby „Sporo czytam, najchętniej biografie. Zawsze bardzo interesowała mnie archeologia, ale brak mi czasu, by poświęcić jej dość uwagi. Marzę o tym, by zająć się ogrodem”.

    Ważne Informacje

    Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

    Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

    Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...

    Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

    Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

    Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

    Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

    Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

    Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

    XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

    XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...