Piotr Jasiniewski ekspert rynku ICT Ericsson Poland
Solą w oku dla operatorów jest rosnąca liczba dostawców usług dodanych OTT na rynku masowym. Ci pierwsi czują się zmarginalizowani i pozbawieni możliwości kontroli nad siecią i jej użytkowaniem. Utrzymanie wiedzy o użytkownikach sieci i budowanie bazy Big Data są w sytuacji rosnącej liczby OTT niemożliwe. Brak pełnej informacji o OTT utrudnia budowanie hipotez studium przypadków biznesowych na przyszłość. Uważam, że rynek masowy zdobyli już gracze OTT.
Inaczej sytuacja kształtuje się na rynku biznesowym. Nową szansę dla operatorów otwierają nadchodząca szybkimi krokami era technologii 5G oraz rozpędzająca się lawina projektów w obszarze Internetu Rzeczy. Ich konsekwencją jest spodziewany przyrost ilości danych, których gromadzenie, analiza i wykorzystanie to niezwykle wymagające zadanie. Badania i analizy rynku przedstawione przez Ericsson Mobility Report wskazują na liczbę 28 mld urządzeń tego typu do 2021 r. Przewagą strategiczną operatorów jest kompleksowa wiedza o segmencie biznesowym, a dodatkowym – naturalna możliwość rozbudowywania posiadanych informacji bazowych. Żeby jednak odnieść tu sukces, potrzebna jest jeszcze ich determinacja w wyborze modelu działania. Niezbędne są: koncentracja na rozwoju sieci, rozszerzenie zakresu działalności o platformy i narzędzia umożliwiające świadczenie usług i budowanie specjalizowanych serwisów.
Nie bagatelizowałbym roli, jaką w efektywnym realizowaniu tej strategii odgrywa wiedza o automatyzacji procesów i umiejętność jej skutecznego wykorzystania. Kluczowym czynnikiem sukcesu operatorów jest umiejętność budowania interdyscyplinarnych zespołów projektowych.
Big Data znajduje się obecnie w fazie nadmiernie rozwiniętych oczekiwań, a najwięcej rozczarowań w tym obszarze przeżyły właśnie telekomy
Autor artykułu – Konrad Kobylecki
Rynek telekomunikacyjny coraz bardziej się nasyca, a oferta operatorów stopniowo ulega utowarowieniu i redukcji do usługi zapewnienia transmisji danych. Jeżeli poddadzą się temu trendowi, to pozostanie im jedynie droga redukcji kosztów, tak żeby dopasować swoją skalę do skrajnie uproszczonej oferty, wyrażanej w megabajtach na sekundę. Wszystkie pozostałe funkcje zapewnią dostawcy usług dodanych, tzw. OTT (Over the Top), którzy zaczynając od poczty elektronicznej, przez media społecznościowe, przeszli do oferowania telekonferencji, wideokomunikacji, telewizji czy zdalnego zarządzania maszynami i procesami biznesowymi. Przed marginalizacją w łańcuchu wartości może telekomy uratować to, że wciąż dysponują znacznie większą ilością danych niż gros innych podmiotów gospodarczych. A ponieważ same zarządzają ogromną infrastrukturą i relacjami z milionami klientów, mają duże szanse zaistnieć w tym wyścigu. Samouczące się systemy, które od lat pozwalają im ograniczać nadużycia, segmentować klientów i optymalizować zarządzanie siecią, dają im przewagę doświadczenia, które dla wielu konkurentów stanowi istotną barierę wejścia.
Odpowiedzią na dynamicznie rosnącą liczbę czujników i wymagań transmisyjnych ma być nowa generacja transmisji bezprzewodowej – 5G. Co ciekawe, ma nie tylko zapewniać wyższą przepustowość łączy transmisji danych, lecz także wirtualne kanały transmisyjne dedykowane zastosowaniom wertykalnym przez globalne firmy niebędące operatorami (to tzw. slice, który może być dedykowany np. producentowi do monitorowania samochodów pochodzących z jego fabryk). Każdy wirtualny kanał będzie miał przepustowość, poziom zabezpieczeń i opóźnienia transmisji dostosowane do specyficznych potrzeb klienta. Autonomiczny samochód czy wspomaganie rzeczywistych obrazów (augmented reality) będą wymagały innych poziomów jakościowych niż monitorowanie miejsc parkingowych i odczyt liczników energii elektrycznej, gdzie jedna sekunda opóźnienia niewiele zmienia. Usprawnienie technologii jest ważnym punktem w obronie podstawowego biznesu telekomów, ale jest wątpliwe, czy zabezpieczy ich kosztowne organizacje przed dalszą utratą przychodów.
Problem w wykorzystaniu przewagi
W dotychczasowym rozwoju systemów analityki danych telekomy miały łatwo dostępne, rozbudowane, strukturalne bazy, których wykorzystanie nie było przesadnie skomplikowane. Jednak dynamiczny wzrost rynku i gwałtowny rozwój nowych ofert często powodowały, że liczył się przede wszystkim czas wdrożenia nowej oferty. Architektury systemów schodziły na drugi plan, co utrudnia dostęp do informacji. Dodatkowo, dostosowując się do sytuacji, każdy dostawca starał się możliwie szybko dostarczyć autonomiczne rozwiązanie. Potem pielęgnował swój ogródek i zazdrośnie chronił go przed innymi – w tym przed samym odbiorcą.
Jakość modeli analitycznych, w tym Big Data, zależy od jakości i czystości źródeł danych, które są tym trudniejsze do utrzymania, im bardziej środowisko jest złożone. Jeśli do tego dołożymy dane pochodzące ze źródeł klientów czy partnerów, to obraz dalej się komplikuje. Wewnętrzna organizacja telekomów też zwykle nie sprzyja ekspansji ofert w domenie Internetu Rzeczy. Dział analityków danych jest zwykle umieszczony w Back Office i pracuje jako podwykonawca jednostekbudujących nowe usługi dla klientów. To utrudnia podejście typu bottom-up, gdzie sprawdzamy, jakie dane do konstrukcji usługi są aktualnie dostępne i co do nich dołożyć, żeby uzyskać najlepsze, wymierne korzyści. Sformalizowane komitety inwestycyjne telekomów, które koncepcję i przedstawić projekcje przychodów generowanych przez nowy projekt, też nie są czynnikiem sprzyjającym. W praktyce najlepiej jest najpierw przeprowadzić pilotaż (proof-of-concept), a dopiero potem wiarygodnie szacować korzyści z pełnego projektu.
Własne środowisko danych jako baza
Telekomy mogą zacząć od wzbogacenia już posiadanych źródeł danych oraz ich przekazywania i integracji pod kątem specyficznych potrzeb klientów. Trudno jest im jednak w tej chwili konkurować z Google czy Facebookiem na rynku detalicznym. Media społecznościowe od chwili powstania zarezerwowały sobie wszystkie aspekty formalne i techniczne, np. zgody na śledzenie zachowań, funkcje lokalizacji klientów itd. Ich algorytmy analityki danych od lat uczą się wyciągać użyteczne komercyjnie wnioski z masy danych generowanych w sieciach społecznościowych. Inna sytuacja występuje w segmencie klientów korporacyjnych, wymagających głębokiego dostosowania modeli algorytmicznych do specyfiki swojej działalności. Inne czujniki, dane i algorytmy będą wykorzystane do zarządzania ekipami terenowymi i mobilną siecią sprzedaży, a inne do predykcyjnego utrzymania taboru kolejowego.
To, że wiele danych pochodzących z infrastruktury klientów B2B mają już w zasięgu swojej sieci, daje telekomom przewagę. Rozszerzanie zakresu tych źródeł informacji jest dla nich łatwiejsze niż dla wielu innych podmiotów. Ponadto w ramach inicjatyw Przemysłu 4.0 powstają ekosystemy firm, które łączy wymiana dużej ilości danych w ramach wspólnego łańcucha wartości. Najprostsze przykłady dotyczą integracji zamawiania, projektowania, produkcji i logistyki. Wszyscy uczestnicy takiego procesu są już zwykle klientami telekomów, co pozwala im zapewnić wspólną platformę do współpracy w chmurze. Żeby tak się stało, telekomy powinny zbudować zespoły dedykowane budowie specyficznych usług Big Data dla poszczególnych klientów.
Z natury rzeczy muszą być one złożone ze specjalistów z różnych dziedzin, pochodzących z różnych departamentów: analityki danych, sieci, marketingu i sprzedaży B2B. Ponieważ modele analityki danych wymagają też wiedzy dziedzinowej, dobrze byłoby dokooptować do takich zespołów partnerów zewnętrznych, którzy lepiej rozumieją specyfikę związaną z konkretnym przemysłem klienta B2B. Na przykład firma realizująca projekty dla energetyki pozwoli lepiej przygottować model analityczny do predykcyjnego utrzymania sieci średniego napięcia. Jednakże specjaliści z działów technicznych telekomunikacji najlepiej podpowiedzą, jak najlepiej gromadzić i transmitować dane pomiarowe albo lokalizować ekipy remontowe.
W systemach predykcyjnych wypracowanie wiarygodnych algorytmów wymaga wielu iteracji i gromadzenia możliwie szerokiej historii zjawisk-predyktorów. Stąd zespoły w projektach pilotażowych muszą wielokrotnie testować wyniki i mieć szansę uczenia się na błędach. Z doświadczenia wiem, że zwykle można znaleźć na początku obszar, w którym stosunkowo bezpiecznie można zagwarantować pozytywny procentowy wynik przy założeniu, że odpowiednio dobierzemy próbkę i zakres danych. Na przykład przy predykcyjnym utrzymaniu taboru kolejowego można wybrać takie modele wagonów czy rejony podróży, gdzie węglarki najczęściej się psują, i tam zbudować projekt pilotażowy, który da największe szanse na wykazanie oszczędności przy relatywnie krótkim czasie uczenia się algorytmów.
W kolejnych iteracjach gromadzimy więcej danych o większym zakresie, tak że precyzja prognoz się poprawia i można rozszerzać pole działania, stopniowo obejmując całą infrastrukturę W odróżnieniu od automatyzacji i systemów wspierających operacje, gdzie liczą się najlepsze, sprawdzone wzorce, przy Big Data liczy się najlepsze zrozumienie danych w konkretnym środowisku. Wydzielony, interdyscyplinarny zespół pozwoli natomiast szybko nauczyć algorytmy bez potrzeby szukania poparcia kolejnych szczebli organizacyjnych przy każdej iteracji projektu, szczególnie że nie każda będzie równie korzystna.
Wyjść ze strefy komfortu
Według portalu statista.com w skali globalnej w 2016 r. telekomy są na końcu listy pod względem wydatków na R&D w stosunku do przychodów (1,6 proc. vs. 24 proc. lidera, którym są producenci komputerów i elektroniki). Kultowa już koncepcja strategii błękitnego oceanu mówi o tym, że należy przechodzić z rynków zagospodarowanych (czerwony ocean) do rynków nowych możliwości (błękitny ocean). Nasycenie rynku powoduje, że operatorzy muszą wyjść z pułapki czerwonego oceanu swoich podstawowych usług telekomunikacyjnych. Wchodzenie na rynki finansów czy telewizji wygląda jak wejście z deszczu pod rynnę, a prawdziwy błękitny ocean możliwości związany z Internetem Rzeczy i Przemysłem 4.0 jest powoli zagospodarowywany przez inne podmioty. Czy rzeczywiście telekomy mają jeszcze czas, żeby nie wchodzić w tę strefę?
Doczekaliśmy czasów, w których producenci samochodów przekonują nas, że jedyną słuszną drogą do szczęścia jest ta prowadząca przez drzwi z napisem „Ekologia”
Chcąc jeździć nowoczesnymi maszynami, musimy się zgodzić na wyposażanie ich w maleńkie silniki (często o liczbie cylindrów mniejszej niż cztery), na wszechobecne Turbo, BiTurbo, downsizing i odzyskiwanie energii. Także Toyota uczy nas swojej filozofii bycia eko. Robi to jednak od lat niezmiennie na swój jedyny sposób, łącząc niewysilony silnik spalinowy z elektrycznym układem napędowym. Czy zatem modele z niebieskim znaczkiem na masce są alternatywą dla spalinowych odpowiedników? Ja z napędami hybrydowymi zawsze miałem problem. Toyota stworzyła nową kategorię aut i aby użytkować je w zgodzie z filozofią marki, musimy porzucić stare nawyki i przyzwyczajenia. Wiadomo, że silnik elektryczny jest bezemisyjny, dlatego za jego pomocą możemy przemieszczać się cicho i nie zatruwając powietrza, którym oddychamy wszyscy. Baterie jednak trzeba ładować, a do tego wciąż wykorzystywany jest silnik spalinowy. Układ wzajemnie się wspomaga.
Ruszamy bezszelestnie na silniku elektrycznym, czyli pomijamy moment, w którym silnik spalinowy potrzebuje najwięcej paliwa, aby ruszyć nas z miejsca. Przy około 30 km/h do pracy dołącza się silnik benzynowy. W RAV4 jest to wolnossąca jednostka o pojemności 2,5 l generująca samodzielnie 155 KM. Silniki współpracują ze sobą, podając na koła moment obrotowy aż do osiągnięcia żądanej prędkości. Jeśli muskamy tylko pedał gazu, to układ znów będzie korzystać tylko z silnika elektrycznego. Przy hamowaniu silnik benzynowy nie zużywa paliwa, a baterie doładowują się, odzyskując energię z kół. W teorii brzmi świetnie. A jak jest w praktyce? W ruchu miejskim, jadąc niespiesznie, przewidując sytuację na drodze, udało mi się uzyskać wynik nawet 5,2 l na 100 km. Należy być jednak skupionym i przewidywać zachowanie innych użytkowników drogi tak jak podczas pojedynku szachowego. Każde zagapienie się skutkuje wzrostem spalania, a silnik benzynowy z funkcji agregatu prądotwórczego przechodzi w tryb ochoczo zużywający paliwo. Nie ma jednak tragedii, bo podczas normalnej jazdy miejskiej auto zużywa około 8 l na 100 km i to jest wynik bardzo dobry jak na SUV-a ważącego ponad 1,7 tys. kg.
No dobrze, tylko nie kupujemy niemałego przecież auta, żeby silnik żebrał o kroplę paliwa, podczas gdy my z całą rodziną analizujemy ruch uliczny. RAV4 to samochód stworzony do długich podróży i w takiej konfiguracji sprawdza się doskonale. Jest świetnie wyposażony, ma na pokładzie wszystkie nowoczesne systemy wspomagające kierowcę. Są więc: aktywny tempomat, asystent pasa ruchu i system wychwytujący zmęczenie prowadzącego. Asystent pasa ruchu ma szczególną funkcję, znaną z najdroższych aut klasy premium. Podczas jazdy autostradą nie pozwoli na przekroczenie swojego pasa, korygując kierunek jazdy, a w szybkim zakręcie potrafi nawet zacieśnić łuk, dając poczucie pełnego panowania nad autem. Dalekim podróżom sprzyjają także obszerne wnętrze i bardzo wygodne fotele. Tu nikomu nie będzie ciasno i mówię „tutaj” zarówno o miejscach z przodu, są podgrzewane, więc zmarzluchom również będzie komfortowo.
Bagażnik jest bardzo duży i wystarczy na walizki rodziny na najdalszą eskapadę, jednak w hybrydzie pakujący będzie musiał przypomnieć sobie układankę Tetris. Podłoga przy oparciach foteli ma próg, który jest efektem umieszczenia baterii w podłodze samochodu. Jest to niedogodność, z którą trzeba żyć, ale muszę oddać konstruktorom, że sztukę origami opanowali do perfekcji. U konkurencji musimy nauczyć się żyć bez bagażnika w ogóle… Jeśli chodzi o użytkowanie bagażnika, to dopatrzyłem się jeszcze dwóch małych mankamentów. Gdy pada deszcz, pozycja podniesionej klapy powoduje, że woda leje się z narożników. Przydałaby się rynna do odprowadzenia wody. Druga sprawa to samo otwieranie klapy. Na pilocie umieszczono przycisk otwierania bagażnika. Nie da się jednak unieść klapy, jeśli nie deaktywujemy centralnego zamka. Musimy więc odryglować wszystkie drzwi, aby dostać się do bagażnika.
Gdy jednak przymkniemy oko na pewne niedociągnięcia funkcjonalne i ruszymy z miejsca, jest już tylko dobrze. Jazda autostradą to czysta przyjemność. Zawieszenie jest komfortowe, ale na tyle sprężyste, że samochód nie przechyla się w zakrętach. Opcje jazdy mamy dwie – Eko i Sport. Od razu piszę, darujcie sobie tryb Eko. Pedał gazu działa opornie, nie powoduje przyspieszania auta, a przecież 197 KM i 400 Nm potrafią namieszać na drodze. Dopełnieniem jest dźwięk silnika podczas przyspieszania. Gdy odruchowo dociskamy pedał gazu, silnik wkręca się na maksymalne obroty, a skrzynia bezstopniowa E-CVT próbuje rozpędzić auto. Wrażenia dźwiękowe nie są miłe. Rozwiązaniem problemu jest tryb Sport i takie ustawienie proponuję zastosować na stałe. Tu reakcja na gaz jest natychmiastowa, zespół napędowy gładko rozwija moc, a silnik spalinowy nie musi wkręcać się na wysokie obroty. Rozwijanie dużych prędkości skutkuje spalaniem na poziomie 10 l, co uważam za bardzo dobry wynik. Jazda hybrydą wymaga od kierującego innego podejścia do kierowania. Uczy łagodności i płynności jazdy, a w rezultacie wprowadza kierowcę w dobry nastrój. Połączenie silnika spalinowego z elektrycznym zdecydowanie jest krokiem w dobrym kierunku, ale wymaga zmiany priorytetów i wytężonej nauki. Gdy opanujemy już sztukę jazdy hybrydą, ostatecznie bycie eko może być całkiem fajne.
Bo kraft to ludzie – czekamy w komplecie na każdego z Was!
Piwo!
42 krany i 3 bary – w tym premierowo PHT South Africa – uwarzone w ramach PINTA Hop Tour i chmielone południowoafrykańskimi odmianami w tym Southern Passion i African Queen – przywiezionymi z chmielobrania w RPA w marcu tego roku.
Plus selekcja rarytasów od przyjaciół z Polski i zagranicy.
Muzyka!
Nieprzerwana seria hitów – także czarnych..
1000 IBU! Tomasz Kopyra na żywo czyli wszystklo może się zdarzyć.
Extra!
All day African menu.
Video!
Premiera filmu PINTA Hop Tour – epizod drugi – PHT South Africa.
Robert Pydzik, od grudnia 2014 r. zasiadający w fotelu prezesa spółki deweloperskiej Wikana, zrezygnował z posady i przeszedł do konkurencji. W firmie Marvipol został dyrektorem finansowym i członkiem zarządu segmentu deweloperskiego.
Teoretycznie przejście ze szczytu zarządu na stanowisko dyrektorskie to degradacja, ale jeśli uwzględnić to, że obecna kapitalizacja Wikany to nieco ponad 30 mln zł, a Marvipolu – 530 mln zł, wówczas wszystko staje się jasne. Niezależnie od kwartalnych czy rocznych wyników Marvipol przy Wikanie pozostaje gigantem. A według władz Marvipolu pozyskanie Roberta Pydzika to wzmocnienie kadry managerskiej w segmencie deweloperskim. Tym bardziej że firma działa też w branży motoryzacyjnej i zamierza podzielić oba obszary działalności na dwie niezależne spółki. Dlatego buduje kadrę – dyrektorem finansowym segmentu motoryzacyjnego został Rafał Suchan, z przeszłością m.in. w MetLife.
Robert Pydzik oferuje doświadczenie i kompetencje zdobyte np. na stanowisku zastępcy dyrektora Departamentu Skarbu w PKO BP, członka zarządu Banku Gospodarki Żywnościowej. Absolwent Wydziału Ekonomiczno-Socjologicznego Uniwersytetu Łódzkiego, działając na własny rachunek, współpracował z wieloma spółkami w zakresie doradztwa strategicznego i transakcyjnego. W maju Marvipol Development, niepubliczna spółka zależna Marvipolu, która zajmie się działalnością deweloperskiej części holdingu, złożyła w Komisji Nadzoru Finansowego prospekt emisyjny. Część motoryzacyjna ma zmienić nazwę z Marvipol na British Automotive Holding i działać jako generalny importer spółki Jaguar Land Rover.
Centrum Kształcenia Podyplomowego Uczelni Łazarskiego od lat wsłuchuje się w rynek, starając się odpowiadać na jego potrzeby, a także integruje kompetencje wybitych akademików, partnerów i doświadczonych praktyków, gwarantując innowacyjne podejście do edukacji, a co za tym idzie –sukces studentów w praktyce. Uczelnia właśnie rozpoczęła rekrutację na studia podyplomowe na rok akademicki 2017/2018.
W ofercie Centrum Kształcenia Podyplomowego Uczelni Łazarskiego znajduje się ponad sześćdziesiąt kierunków studiów podyplomowych, a także aż dziewięć programów MBA profilowanych branżowo. Tak bogata oferta pozwala każdemu, według indywidualnych potrzeb, uzupełnić i rozszerzyć kompetencje oraz kwalifikacje zawodowe.
Centrum Kształcenia Podyplomowego oferuje studia podyplomowe pogrupowane w szesnastu tematycznych akademiach, m.in. takich jak: Akademia Praktyków Prawa, Akademia Administracji Publicznej, Akademia Transportu Lotniczego, Akademia Rynku Nieruchomości, Akademia Menedżera, Akademia HR, Akademia Rynku Ochrony Zdrowia czy Akademia Trenera i Coacha. Studia odpowiadają aktualnym potrzebom rynku pracy, gdyż Uczelnia zwraca szczególną uwagę na dostosowywanie programów kształcenia do wymogów i oczekiwań pracodawców.
Nowymi propozycjami na rok akademicki 2017/2018 są m.in. kierunki takie jak „Zarządzanie w sektorze farmaceutycznym”, „Projektowanie innowacji”, „Informatyka śledcza”, „Neuro-Marketing i Neuro-Sprzedaż”, „Prawo i zarządzanie w sektorze mody” czy „Logopedia”. Oferta Centrum Kształcenia Podyplomowego jest też nieustannie rozbudowywana, tak aby jak najlepiej podążać za najnowszymi trendami w biznesie.
Uczelnia Łazarskiego stawia także na studia MBA profilowane branżowo, takie jak: MBA Przedsiębiorczość, MBA Zarządzanie, MBA w Ochronie Zdrowia, MBA Energetyka, MBA w Lotnictwie, MBA Logistyka, Executive MBA for Human Resources Professionals oraz MPA – Master of Public Administration. Nowością w tegorocznej ofercie jest program MBA in Quality Management. Programy, stworzone na podstawie analizy rynkowej, skierowane są do menedżerów różnych szczebli zarządzania, samodzielnych specjalistów, zarządzających we wszystkich obszarach działalności organizacji komercyjnych i niekomercyjnych, ale również osób pełniących funkcje kierownicze w administracji publicznej, samorządowej, centralnej, a także organizacjach non-profit.
„Naszą ofertę budujemy w oparciu o najwyższe standardy merytoryczne, doświadczoną kadrę akademicką i ekspercką oraz wybitnych przedstawicieli praktyki gospodarczej i konsultingowej. Wielką zaletą naszych programów i wyróżnikiem na rynku jest też fakt, że stawiamy na kształcenie przygotowujące do rozwiązywania bieżących problemów w codziennej pracy – nie ograniczamy się zatem do formuły wykładów, ale często proponujemy warsztaty, analizy przypadków, gry symulacyjne czy wizyty studyjne” – mówi dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, Dyrektor Centrum Kształcenia Podyplomowego Uczelni Łazarskiego.
Więcej informacji znajduje się na stronie www.ckp.lazarski.pl. Zajęcia w Centrum Kształcenia Podyplomowego z reguły rozpoczynają się w październiku, a zjazdy odbywają się średnio dwa razy w miesiącu, w soboty i niedziele. Rekrutacja trwa do 30 września lub do wyczerpania limitu miejsc na poszczególnych studiach.
W latach 70. ubiegłego wieku symbolem RS Škoda oznaczała swoje wyczynowe modele wyścigowe. Od roku 2000 wyróżnik RS trafia na karoserie seryjnych egzemplarzy, a od niedawna kupić można najmocniejszą Octavię o oznaczeniu RS 245
Jaka jest z zewnątrz, wie każdy, dlatego nie będę się rozwodził nad tymi znajomymi kształtami. Muszę jednak przypomnieć, że linia nadwozia rodzinnego liftbacka i kombi została niedawno odświeżona. Nowy przód wraz z przeprojektowanymi światłami stał się teraz bardziej dojrzały. Dodatkowo w wersji RS 245 szeroki grill otrzymał specjalne czarne wykończenie. Agresywny zderzak ma ogromne wloty powietrza wykończone maskownicami o strukturze plastra miodu, a wielkie sportowe 19-calowe felgi szczelnie wypełniają nadkola.
Wewnątrz czarna podsufitka i aluminiowe pedały nadają Octavii sportowego sznytu. Kierownica pokryta perforowaną skórą w wersji ze skrzynią DSG może mieć łopatki zmiany biegów. Kubełkowe fotele świetnie trzymają w zakrętach, zapewniając również wygodę podczas jazdy autostradą. Duża przestrzeń z tyłu i ogromny bagażnik niezależnie od wersji nadwozia pozwolą bez stresu przewieźć rodzinę.
Jednak najważniejszego nie widać z zewnątrz. Dwulitrowa jednostka napędowa osiąga teraz 245 KM, które zawsze gotowe są do dzikiego galopu. Sprint do setki trwa 6,6 sekundy (6,7 s w kombi), a prędkość maksymalna to 250 km/h. Moment 370 Nm dostępny jest w zakresie 1600–4300 obrotów na minutę. Przyspieszenie od 60 do 100 km/h trwa zaledwie 6,4 s i to na piątym biegu. Za sportowe wrażenia z jazdy odpowiadają również zwiększony o 38 mm rozstaw tylnych kół oraz adaptacyjne zawieszenie Dynamic Chassis Control, które zapewnia kontrolę w ciasnych zakrętach. Unikatową cechą wersji RS 245 jest mechanizm różnicowy o zwiększonym tarciu VAQ, który przy utracie przyczepności przez jedno z kół przedniej osi przenosi siłę napędową na to, które aktualnie ma najlepszą trakcję.
System wyboru trybu jazdy Performance Mode Select umożliwia indywidualne ustawienie pracy układu napędowego, zawieszenia oraz urządzeń pokładowych. Całości dopełnia sportowy układ wydechowy, który choć dyskretny, podczas wciśnięcia pedału gazu nie pozwala zapomnieć, że jedziemy najmocniejszą wersją kompaktowej Škody.
Jak często odpowiadasz innym na pytania: Kim jesteś? Czym się zajmujesz? Jakie usługi lub produkty oferujesz? W czym możesz być przydatny dla klienta? Co cię odróżnia od innych osób na rynku?
To podstawowe pytania, na które musisz udzielić odpowiedzi, by opowiedzieć swoją historię. Żeby jednak historia trafiała do ludzi, sam najpierw powinieneś odpowiedzieć sobie na te pytania i stworzyć spójny z misją i celami przekaz o sobie. Przekaz jest tym, co inni usłyszą na nasz temat. Warto więc zadbać, by to, co się o nas mówi, było zgodne z tym, co sami chcemy przekazać. Tworząc przekaz, tak jak w innych obszarach związanych z budowaniem własnej marki, trzeba podchodzić do tego w sposób strategiczny. W pierwszej kolejności odpowiedz sobie na pytania: Kim są twoi odbiorcy? Co chcesz im przekazać na swój temat (jakiego rodzaju informacje)? Jaki poprzez to chcesz osiągnąć cel? Dopiero gdy to określisz, przejdź do właściwego formułowania przekazu. Istnieje kilka sposobów konstruowania przekazu na swój temat. Najbardziej znanym i najczęściej wykorzystywanym jest sposób opisowy. Mówiąc wprost – należy opisać (opowiedzieć) siebie, swoje wykształcenie, doświadczenie i sukcesy, używając określeń zrozumiałych dla odbiorców.
dr. Sergiusz Trzeciak ekspert personal brandingu, wizerunku publicznego, public relations i marketingu politycznego.
Mów językiem korzyści
Jednak dużo lepszą metodą na stworzenie przekazu na swój temat jest opisanie korzyści, jakie odbiorca osiągnie, dzięki poznaniu/współpracy ze mną. To metoda, która wymaga od nas więcej, ponieważ musimy poznać potrzeby lub preferencje odbiorcy. Dzięki temu jest jednak dużo skuteczniejsza, ponieważ opiera się na indywidualnym podejściu. Jaki przekaz na swój temat powinien zbudować na przykład manager? Zwykle w podejściu opisowym przekaz ten wygląda następująco: Jestem managerem z X-letnim doświadczeniem. Ukończyłem studia Y na uczelni Z. Zarządzam zespołem analityków/ konsultantów/specjalistów w dziedzinie Y. Takie suche fakty można oczywiście mnożyć, a opis może zajmować nawet kilka stron. Jednak czy taka prezentacja wyróżni nas spośród innych? Ten sam manager, zastępując metodę opisową wskazaniem korzyści, może o sobie powiedzieć w następujący sposób: Moje X-letnie doświadczenie gwarantuje sprawne zarządzanie zespołem. Potrafię motywować współpracowników, dzięki czemu osiągają oni doskonałe wyniki. Wspólnie z moim zespołem wdrożyliśmy projekt, który został doceniony przez branżę. Także wskazując cechy, które nas wyróżniają spośród innych warto pomyśleć, jakie korzyści osiągnie dzięki temu nasz klient.
LinkedIn – nowoczesne CV
Jeśli wiemy już, co chcemy o sobie powiedzieć, to kolejnym krokiem jest wybór formy, a więc narzędzi, przy których użyciu przekaz na nasz temat pójdzie w świat. Pierwszą niezbędną formą naszego przekazu w zawodowym życiu jest CV. Na temat przygotowania zawodowego życiorysu powstało wiele książek i jeszcze więcej artykułów. Nie będę skupiać się na tradycyjnym CV, ale na życiorysie budowanym w mediach społecznościowych. Najlepszy do tego celu jest oczywiście LinkedIn, który służy prezentowaniu zawodowych aspektów naszego życia.
Uzupełniając swój profil na LinkedIn, warto odpowiedzieć sobie na pytania: Jaki jest jego cel (czy aktualizuję go, by pochwalić się swoimi sukcesami zawodowymi, czy myślę o rychłej zmianie pracy)? Kto jest odbiorcą mojego profilu (czy ustawienia pozwalają na oglądanie mojego profilu wszystkim, czy tylko określonej przeze mnie grupie)? I na koniec: Jak chcę być przez innych postrzegany (czy skupię się przede wszystkim na prezentacji swojego doświadczenia praktycznego, czy raczej na doskonałym wykształceniu)? To są podstawowe kwestie, o których powinniśmy pamiętać, zakładając profil. Drugim ważnym aspektem są rekomendacje i polecenia, które odgrywają bardzo ważną rolę zwłaszcza w mediach społecznościowych. Warto zatem zadbać, by umiejętności na naszym profilu były potwierdzone przez jak największą liczbę osób, które mogą także rekomendować współpracę z nami. To element, który uwiarygadnia w przypadku zarówno kontaktów biznesowych, jak i poszukiwania pracy poprzez media społecznościowe.
Co powiesz o sobie w 30 sekund?
Ćwiczeniem, jakie często realizuję na swoich szkoleniach lub indywidualnych warsztatach, a które doskonale pomaga przygotować przekaz na swój temat, jest Elevator Pitch, czyli przekaz w windzie. Wyobraź sobie, że nagle w windzie spotykasz klienta, do którego bardzo długo starałeś się uzyskać dostęp. Co mu wtedy powiesz o sobie, zanim wysiądzie z windy? W jaki sposób opiszesz siebie, swój projekt albo produkt, który oferujesz? Pamiętaj, że masz tylko 30–60 sekund. Winda nie zwolni szybkości swojej jazdy, to ty musisz wybrać, jakie informacje mogą być najważniejsze dla odbiorcy i kluczowe, by wzbudzić jego zainteresowanie. Opowiesz historię o konkretnych umiejętnościach i osiągniętych dzięki temu efektach?
Przygotowanie takiego przekazu to podstawa niezbędna na wszelkiego rodzaju imprezach networkingowych, gdzie czas na zainteresowanie potencjalnego klienta jest podobny do czasu podróży windą. Najważniejszą umiejętnością, jaką kształtuje to ćwiczenie, jest przystosowanie się do szybkiego, ale planowego działania. Sprawny mówca musi także potrafić przełamywać lody i zainteresować swojego rozmówcę. Powinien także pamiętać o tym, by cały jego przekaz opierał się na słowach kluczach, które pozwolą go zapamiętać, a także zakończyć swój przekaz w taki sposób, by otwierać, a nie zamykać drogę do dalszego kontaktu (swego rodzaju Call to Action). Warto zatem pomyśleć o tym, jakie informacje o nas mogą być swego rodzaju „haczykami”, które nie pozwolą naszemu odbiorcy o nas zapomnieć.
Dopasuj przekaz do odbiorców
Jeśli często zdarza ci się występować na wydarzeniach branżowych i konferencjach, to warto także zadbać o przygotowanie swojego biogramu (dossier), który będzie informacją dla uczestników nie tylko o tym, kim jesteś, lecz także jakie są twoje doświadczenia i sukcesy. W tym przypadku także należy zacząć od pytania: Jaki jest cel mojego wystąpienia (jaki charakter ma wydarzenie) – czy jest to konferencja naukowa, na której chcę zaprezentować swoje najnowsze badania, czy wydarzenie branżowe, a moim celem jest pozyskanie nowych klientów? Następnie trzeba określić grupę docelową (co dla nich jest istotne) oraz swój podstawowy przekaz (tzw. key message). Warto także zadbać o przygotowanie swojego biogramu w zależności od obszarów, w jakich działamy.
Na przykład moje dossier to opisy mojego doświadczenia w następujących kategoriach: PR-owiec, trener i coach, mentor liderów, autor książek, manager organizacji pozarządowych, prawnik, politolog, wykładowca akademicki, konsultant polityczny, komentator polityczny. I na koniec zadanie, które zwykle jest najbardziej zaskakujące – pomyśl, jaką spuściznę chcesz zostawić i co chciałbyś, by powiedziano o tobie w trakcie twojego pogrzebu. To bardzo pomaga w rozpoznaniu celów życiowych i ocenie, czy we właściwy sposób je realizujesz. Przekaz, jaki stworzymy na swój temat, nie będzie stały. Będzie ewoluował i się rozwijał, tak jak i my się rozwijamy. Ważne jest, by zawsze pamiętać, jaki cel chcemy osiągnąć, prezentując siebie w taki, a nie inny sposób, i do kogo chcemy z nim trafić. Tylko dobrze przygotowana strategia i właściwie dobrane do realizacji celu narzędzia są gwarantem sukcesu i powodzenia w jej wdrażaniu.
Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds”
Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...
Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...
Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...
Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...
XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...