.
Strona główna Blog Strona 315

Split Payment – dochodowy interes

Split payment – dochodowy interes dla budżetu państwa. A co na to biznes?

Przedsiębiorcy zdążyli się już przyzwyczaić, że powitanie Nowego Roku wiąże się z szeregiem zmian w prawie podatkowym. Nie inaczej jest także w 2018 r., w którym m.in. nastąpi rewolucja w płaceniu podatku VAT należnego z tytułu transakcji dokonywanych na rzecz innych podatników, czyli transakcji B2B.

Istota nowego rozwiązania polega na tym, że płatność za nabyty towar lub usługę odpowiadająca wartości netto sprzedaży będzie płacona przez nabywcę na rachunek rozliczeniowy dostawcy, a pozostała kwota zapłaty odpowiadająca kwocie podatku VAT zasili specjalny rachunek bankowy dostawcy – tzw. rachunek VAT. Oznacza to nic innego jak ograniczenie prawa dostawcy do dysponowania całą kwotą otrzymaną od klienta na podstawie wystawionej faktury w bieżącej działalności gospodarczej.

Fikcja prawa własności

Pomimo że intencją ustawodawcy nie była ingerencja w konstytucyjne prawo własności, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że kwoty zgromadzone na rachunku VAT dostawców i usługodawców znajdą się pod ścisłym nadzorem fiskusa. Owszem, podatnik będzie mógł dysponować rachunkiem VAT wedle własnego uznania, ale wyłącznie w zakresie zapłaty podatku należnego VAT do urzędu skarbowego lub zapłaty kwoty odpowiadającej podatkowi VAT z faktury otrzymanej od swojego kontrahenta. Natomiast w sytuacji, gdy kwota zgromadzona na rachunku VAT przewyższy kwotę podatku należnego do zapłaty do US, wówczas podatnik będzie mógł wystąpić z wnioskiem o dokonanie przelewu środków zgromadzonych na jego rachunku VAT na swój podstawowy rachunek bankowy prowadzony dla celów działalności gospodarczej. „Uwolnienie” tych środków zostanie dokonane wyłącznie na wniosek przedsiębiorcy, który będzie podlegał weryfikacji naczelnika urzędu skarbowego, a ewentualny przelew wnioskowanej kwoty nastąpi w terminie 60 dni. Tak długi termin na „uwolnienie” środków z rachunku VAT jest szczególnie krzywdzący dla przedsiębiorców i nie ma uzasadnionych podstaw, zwłaszcza gdy wszystkie informacje o obrocie gospodarczym w firmie są przekazywane organom za pośrednictwem narzędzi elektronicznych, tj. JPK_VAT.

Dobrowolność czy powszechność stosowania?

Warto mieć na uwadze, że znowelizowana ustawa o podatku od towarów i usług przewiduje dobrowolność w stosowaniu mechanizmu podzielonej płatności (ang. split payment). To od decyzji nabywcy będzie zależało, czy zapłata za nabyty towar lub usługę zostanie zrealizowana za pośrednictwem rachunku VAT, czy też nie. Do czasu wejścia w życie przepisów dot. split payment, tj. 1 lipca 2018 r., banki oraz spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe (SKOK) zostały zobowiązane do przypisania wszystkim firmom prowadzącym rachunek rozliczeniowy dla celów działalności gospodarczej odrębnego rachunku VAT. Z treści uzasadnienia do ustawy nowelizującej jasno wynika, że utworzenie i prowadzenie rachunku VAT przez przedsiębiorcę ma być neutralne finansowo i nie może się wiązać z dodatkowymi opłatami dla firm. Ma to zachęcić podatników do upowszechnienia stosowania mechanizmu podzielonej płatności. Co istotne, rachunek VAT będzie prowadzony wyłącznie w stosunku do rachunków prowadzonych w walucie polskiej, co oznacza, że transakcje wyrażone w walutach obcych nie będą mogły być realizowane za pomocą split payment.

System zachęt fiskusa – czy warto?

Należy zauważyć, że nowe przepisy przewidują także system zachęt dla tych firm, które podejmą decyzję o dobrowolnym stosowaniu mechanizmu podzielonej płatności. W sytuacji bowiem, gdy zapłata danej faktury zostanie dokonana przy pomocy split payment:

  • nie będą miały zastosowania:
  • przepisy o odpowiedzialności solidarnej podatnika z podmiotem dokonującym dostawy towarów wrażliwych, o których mowa w załączniku nr 13 (art. 105a ustawy VAT);
  • przepisy dotyczące ustalenia dodatkowego zobowiązania podatkowego m.in. z tytułu nieuprawnionego zaniżenia w deklaracji kwoty podatku – tzw. sankcje VAT (art. 112b i 112c ustawy VAT) – do wysokości kwoty podatku odpowiadającej kwocie VAT wynikającej z otrzymanej faktury i opłaconej za pomocą rachunku VAT;
  • odstępuje się od stosowania podwyższonej stawki odsetek za zwłokę w wysokości 150% do zaległości w podatku VAT, pod warunkiem że co najmniej 95% kwoty podatku naliczonego wykazanego w deklaracji VAT z faktur zakupowych zostało opłaconych przy zastosowaniu rachunku VAT.

Kto zyska?

Szczególną uwagę należy zwrócić na art. 108d ust. 1 ustawy, który umożliwia zmniejszenie zobowiązania podatkowego z tytułu VAT, o ile zapłata podatku należnego w całości nastąpi z rachunku VAT oraz w terminie wcześniejszym niż termin do zapłaty podatku. Skorzystanie z takiej możliwości oznacza zmniejszenie kwoty podatku do zapłaty do US o kwotę – obliczoną na podstawie wzoru określonego w ustawie – uzależnioną od pierwotnej kwoty zobowiązania, stopy referencyjnej NBP obowiązującej na dwa dni robocze przed dniem zapłaty podatku oraz terminu, w jakim to zobowiązanie zostało uregulowane. Przepis brzmi atrakcyjnie, natomiast jeśli przełoży się jego treść na konkretny stan faktyczny, może się okazać, że nie przyniesie wymiernych korzyści finansowych. Dla przykładu, jeżeli kwota podatku należnego do zapłaty za styczeń 2018 r. wyniesie 100 tys. zł, to kwota zmniejszająca zobowiązanie z tytułu VAT przy zapłacie z rachunku VAT w dniu 1 lutego wyniesie niewiele ponad 100 zł.

Konkludując, zasadniczym beneficjentem omawianego rozwiązania będzie budżet państwa, który przy niewielkiej rekompensacie finansowej zostanie zasilony znacznie szybciej, niż to wynika z ustawy. Wprowadzenie tego wątpliwego dla firm przywileju oznacza bowiem skrócenie okresów pomiędzy zdarzeniem powodującym powstanie obowiązku podatkowego w VAT oraz rzeczywistą wpłatą należności z tego tytułu. W rezultacie realne korzyści, w tym finansowe, zyskuje fiskus, a nie podatnik.

Autor: Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku oraz doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców.

Czy NSA stworzyła Bitcoin’a?

NSA twórcą bitcoina? Absurdalne, prawda? A gdyby ktoś przed czerwcem 2013 r., przed ujawnieniem rewelacji E. Snowdena, ogłosił, że NSA podsłuchuje prywatne telefony przywódców ważnych i – o zgrozo! – zaprzyjaźnionych państw, z jaką reakcją by się spotkał? Z jednoznaczną: to bzdura! Może więc lepiej nie wydawać kategorycznych sądów w dzisiejszym skomplikowanym i coraz bardziej nieprzewidywalnym świecie. Czy NSA stworzyła bitcoin? W naszej ocenie to wątpliwe. Ale warto przyjrzeć się argumentom, które przemawiają za tym, że mogło tak być.

Satoshi Nakamoto – twórca indywidualny czy zbiorowy?

Niemal od 10 lat trwają rozważania o tym, kto może być twórcą elektronicznej waluty bitcoin. Ten, który za niego się podaje, Satoshi Nakamoto, pozostaje wciąż anonimowy. Do jego zapewnień o japońskich korzeniach należy, zdaniem specjalistów, podchodzić sceptycznie, bo angielszczyzna w opublikowanych przez Nakamoto dokumentach jest niezwykle wyrafinowana, naszpikowana charakterystycznymi idiomami, a w konsekwencji wskazuje zdecydowanie na autora z obszaru anglojęzycznego. Rodzi się też pytanie: dlaczego miałby się ukrywać, skoro za prawa autorskie mógłby uzyskać miliardy dolarów?

Kto więc kryje się za tym nazwiskiem? Było przynajmniej kilkanaście pomysłów. Długo na „giełdzie” autorów pozostawał Nick Szabo, Amerykanin, który jeszcze przed pojawieniem się bitcoina opublikował post ujawniający pełne pasji zainteresowanie technologią blockchain (chodzi o zdecentralizowaną i rozproszona bazę danych w sieci internetowej o architekturze peer-to-peer bez centralnych komputerów i scentralizowanego miejsca przechowywania danych, służącą do księgowania transakcji). Według „New York Times” specjaliści z Aston University przeanalizowali styl Szabo, porównali go ze stylem Nakamoto i dostrzegli „niesamowite” podobieństwa. Do bitcoina, jako swojego dziecka, przyznał się australijski przedsiębiorca i naukowiec Craig Steven Wright. Ale wkrótce po tym zaskakującym coming oucie jego biuro i dom odwiedzili urzędnicy skarbowi z ATO (Australian Taxation Office). Ich dochodzenie miało być związane nie z bitcoinem, ale z długofalowym śledztwem związanym z niepłaceniem podatków. Sam Wright oświadczył, iż ściśle współpracuje z ATO, zaś prawnicy ustalają sumę zaległych podatków.

„New Yorker” zasugerował dwóch potencjalnych Satoshich, ale obaj gorąco zaprzeczyli. Jeden wydawał się szczególnie prawdopodobny – absolwent kryptografii z Trinity College z Dublina, który podjął pracę związaną z oprogramowaniem do handlu walutami dla potrzeb banku i napisał artykuł na temat technologii peer-to-peer. Drugi to pracownik naukowy Instytutu Internetu w Oxfordzie Vilii Lehdonvirta. Z kolei „Fast Company” zwrócił uwagę na zgłoszenie patentowe dotyczące szyfrowania złożone przez trzy osoby – Charlesa Bry’a, Neala Kinga i Vladimira Oks­mana. Poszlaką wskazującą na ową trójkę jako potencjalnych Satoshich miałby być zwrot „komputerowo niemożliwe do odwrócenia” zastosowany zarówno w ich dokumencie, jak i w piśmie Nakamoto. Kandydaci do słynnego nazwiska stanowczo zaprzeczyli.

W trakcie poszukiwań znalazło się kilku zbiorowych Nakamoto. Niektórzy utrzymują, iż twórcą jest konglomerat japońskich korporacji, zaś imię i nazwisko Satoshi Nakamoto wzięto od pierwszych liter ich nazw: Samsung, Toshiba, Nakayama i Motorola. Wskazuje się też na Chiny jako twórcę bitcoina. Dlaczego na Państwo Środka? Odpowiedź wydaje się oczywista – Chiny publicznie wspierają tę walutę, narażając się tym samym na wiele negatywnych uwag. Bitcoin miałby być kolejną próbą destabilizacji dolara amerykańskiego. Dobrze znana jest chęć Chin do zastąpienia dolara amerykańskiego jako globalnej waluty rezerwowej. A więc może to kolejny krok w chińskiej strategii ataku?

Pojawiła się również teoria, iż twórca bitcoina to sztuczna inteligencja (AI – Artificial Intelligence) stworzona przez jedną z agencji rządowych. Autorzy tej teorii nie sugerują, który rząd za tym stoi ani dlaczego potrzebował sztucznej inteligencji. Szczerze mówiąc, jest to jedna z najbardziej naciąganych wersji. Czasami jednak teorie, które brzmią najbardziej nieprawdopodobnie, okazują się prawdą.

Co przemawia za NSA?

NSA ma intelektualne zdolności, organizacyjne możliwości i motyw. Posiada zespoły najlepszych kryptografów i matematyków, największy i najszybszy komputer na świecie. A motyw? Nieskomplikowany – kontrola nad światem.

NSA to potężne narzędzie w ręku administracji amerykańskiej, której dotychczasowym środkiem dominacji nad światem była i jest nadal ekonomia wspierana rakietami. Innymi słowy, amerykański dolar jest wspierany militarnie i istnieje na to dziesiątki dowodów. Ale to nie wystarcza. Dzięki Snowdenowi światło ujrzała prawda, że NSA śledzi cały ruch internetowy na poziomie sieci, że ma dojścia do kabli światłowodowych, że robiła interesy z firmami telekomunikacyjnymi, aby „tylnymi drzwiami” docierać do ich systemów, że śledziła pornograficzne upodobania islamskich radykałów.

Po co NSA byłby bitcoin? Otóż służyłby jako swoisty motor napędowy. Tworzy samowystarczalną, samonapędzająca się bańkę (bubble), za którą można i trzeba podążać – między bajki można włożyć teorie, jakoby transakcje bitcoinem były anonimowe. To jednak temat do szerszych rozważań. Bitcoin umożliwi organom ścigania gromadzenie danych o przestępcach w sieci zwanej Jedwabnym Szlakiem. Z uwagi na zakazy prawa wewnętrznego NSA nie kontroluje Internetu w innych krajach. Jednak używając narzędzia „wyluzowanej” waluty, może zbierać z całego globu informacje, których w dodatku – tak jak w przypadku Facebooka – użytkownicy dostarczą dobrowolnie. Jest to taka sama strategia, jaką NSA stosuje przy prowadzeniu podsłuchów, z tym że bitcoin dotyczy poziomu finansów – korzystając z niego, powierza się prywatne informacje niezbędne do transakcji. To logiczne, że NSA chciałaby kontrolować systemy finansowe, włącznie z zarejestrowanymi transakcjami elektroniczną walutą.

Nie można wprawdzie zidentyfikować osoby wprost poprzez transakcję, ponieważ blockchain jest anonimowy, ale transakcje pozostają w publicznym zapisie. W kombinacji z innymi informacjami, których NSA ma mnóstwo, jest możliwe namierzenie określonej osoby, grupy itp. Stąd być może NSA stworzyła celowo łatwą do wyśledzenia, archaiczną kryptowalutę typu peer-to-peer.

Wszystko to byłyby tylko spekulacje, gdyby nie pojawił się argument o niebywałej sile rażenia. Otóż w 1996 r., 12 lat przed tym, jak Satoshi Nakamoto opublikował swoje rewelacje związane z bitcoinem, pojawił się dokument autorstwa NSA pod tytułem „Jak stworzyć mennicę: kryptografia anonimowej gotówki elektronicznej”. Agencja była pierwszą instytucją, która zaprezentowała system podobny do bitcoina i opublikowała swój tekst w dwóch miejscach: na liście mailingowej MIT oraz w „American Law Review” (vol. 46, issue 4).

Dokument opisuje system, w którym bezpieczeństwo transakcji finansowych zapewnia się przy użyciu zdecentralizowanej sieci, którą autorzy określili Bankiem. Wymienia cztery elementy niezbędne w proponowanej sieci: prywatność, identyfikacja użytkownika (ochrona przed podszywaniem się), integralność wiadomości (ochrona przed naruszeniem/zamianą informacji o transakcji, czyli ochrona przed podwójnym wydatkowaniem) i nieodrzucanie (ochrona przed późniejszą odmową transakcji – blockchain).

Algorytm SHA-256 użyty przez Satoshiego do zabezpieczenia bitcoina został stworzony przez NSA i w tym fakcie specjaliści dopatrują się „dodatkowej” warstwy zabezpieczeń, ulokowanej w blockchain, która jest niewidoczna i niewykrywalna, a która pozwala NSA zobaczyć więcej informacji o transakcjach, np. dane o lokalizacji sieci. Fakt, iż NSA jest związana z SHA-256 upoważnia do twierdzenia, iż stworzono w ten sposób tylne drzwi do funkcji skrótów, której nikt nigdy nie zidentyfikował, a która pozwala śledzić użytkowników bitcoina.

Dla obserwatorów z Rosji nie ma najmniejszych wątpliwości, iż kryptowaluty to produkt amerykańskich służb specjalnych. Poseł Dumy Andriej Swincow oświadczył, że bitcoin jest tajemnicą CIA służącą finansowaniu terroryzmu. Jego głos padł w okresie toczącej się w Rosji debaty na temat tego, czy bitcoin i inne waluty cyfrowe powinny zostać zakazane w ramach szerszych wysiłków mających na celu powstrzymanie ucieczki kapitału. Jego głos był wprawdzie skrajny, ale w Rosji nieodosobniony.

NSA inspirowana i sponsorowana?

Istnieją również teorie, iż NSA była jedynie wykonawcą pomysłu, który zrodził się gdzie indziej. Gdzie? Według niektórych źródłem inspiracji była Federalna Rezerwa (FED), którą kontrolują wielkie banki prywatne, współpracująca z innymi podmiotami, a zwłaszcza bankierskimi rodzinami, tzw. Illuminati (13 najbogatszych rodzin na świecie). NSA (CIA i inne służby) często kooperują z wielkimi korporacjami. Banalne stało się powtarzanie, że wojna w Iraku dotyczyła ropy naftowej, mniej natomiast mówi się o sterującej ręce sektora bankowego w globalnej polityce. Innymi słowy, bitcoin mógł być „zasugerowany” lub/i „sponsorowany” przez prywatny bank, grupę banków lub firmy świadczące usługi finansowe. Natomiast NSA jako organizacja mająca praktycznie nieograniczone możliwości wykonała zleconą robotę. Banki – według tej teorii – już czekają, aby rozwinąć skrzydła, czyli własne systemy powiązane z bitcoinami lub innymi kryptowalutami.

Nieśmiało mówi się też, że bitcoin został stworzony jako część projektu militarnego DARPA (technologie wojskowe). Nawet jeśli w tych spekulacjach tkwi jakaś prawda, to pozostanie ona tajemnicą. Dopóki nie ujawni się nowy Snowden…

O wiele jednak ważniejsze niż to, kto stworzył bitcoin, są inne kwestie: przyszłość kryptowalut, ich rzekoma anonimowość, suwerenność walut (bitcoin jest walutą ponadnarodową), poluzowanie bądź nie polityki pieniężnej (QE – Quantitative Easing)… Ale to zagadnienia warte oddzielnych rozważań.

Autor: dr Marek Ciecierski, radca prawny Robert Nogacki
Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku oraz doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców.

Przewlekły stres? Czas na uzdrowisko!

Nieustanna presja czasu oraz wygórowane wymagania przełożonych sprawiają, że coraz więcej osób aktywnych zawodowo odczuwa negatywny wpływ przewlekłego stresu.

Jego objawy to m.in. bezsenność i uczucie wypalenia zawodowego, które szybko wykańczają organizm i w niedługim czasie, mogą doprowadzić do poważnych chorób, nawet zawału serca. By tego uniknąć, lekarze coraz częściej zalecają zmianę środowiska i klimatu. Popularne stają się też dłuższe pobyty w polskich uzdrowiskach.

Polacy od lat stoją na podium najbardziej zestresowanych narodów świata. Bowiem problem, wbrew pozorom, nie dotyczy wyłącznie biznesmenów na wysokich stanowiskach. Każdy, kto choć raz odczuł dokuczliwe, fizycznie objawy, takie jak trwające zbyt długo pogorszenie nastroju, przewlekłe bóle głowy, pleców, kręgosłupa czy dolegliwości żołądkowe, może mówić o skutkach, długotrwałego działania stresu.


Wakacje od stresu

Choć dla niektórych ukojeniem nerwów będą sporty ekstremalne, a dla innych wyprawa w ciche beskidzkie połacie, warto rozważyć relaks w polskim uzdrowisku, które dziś standardem konkurują z komercyjnymi hotelami, a do tego oferują usługi dla poprawy zdrowia. Opinie te potwierdza każdy, kto choć raz wybrał się na weekend do nowoczesnego ośrodka uzdrowiskowego, takiego jak chociażby konstanciński zdrój z ośrodkiem Eva Park Life& SPA, czy obiekty w Uzdrowisku w Nałęczowie. Jest w nich wszystko, co oferują luksusowe hotele – bogata oferta SPA, masaże, nowoczesne strefy basenowe, groty solne oraz siłownie z możliwością udania się na trening, dobrany do indywidualnych potrzeb. Dodatkowo, można wykonać niezbędne oraz kompleksowe badania m.in. pod kątem schorzeń sercowo-naczyniowych, takich jak zawał, zaburzenia rytmu serca, czy niewydolność krążenia.

Uzdrowiska wychodząc naprzeciw potrzebom współczesnych ludzi, tworzą także oferty i pakiety, które kierowane są do każdej grupy docelowej. Dotyczy to nie tylko usług leczniczych, ale także profilaktycznych oraz relaksacyjnych. W Uzdrowisku w Nałęczowie dużą popularnością cieszy się pakiet „Dbam o serce”, w którego ramach, o „przegląd” formy dbają wysoko wykwalikowani specjaliści medyczni, a o relaksacyjną stronę, obsługa nowoczesnego SPA. Ponadto, Uzdrowisko wprowadza do swojej oferty cykliczne pakiety, tworzone z myślą o zapobieganiu skutkom stresu życia codziennego.

Warszawa prawie jak nad morzem

Mieszkańcy Warszawy i okolic mogą natomiast odzyskać siły w pobliskim Uzdrowisku w Konstancinie -Zdroju. Niepodważalną zaletą tego miejsca jest park solankowy – w którego skład wchodzą tężnia oraz basen solankowy, jacuzzi z solanką, a także jacuzzi z wodą słodką, sauna sucha i łaźnia parowa. Z kolei oferta SPA ośrodka Eva Park Life&SPA, w niczym nie ustępuje najbardziej luksusowym hotelom. Nic dziwnego – Konstancin jest niezwykle elitarną miejscowością, dlatego i usługi Uzdrowiska muszą odpowiadać wyznaczonym standardom. Warto podkreślić, że kluczową rolę odgrywa tu działalność medyczna. Szeroki zakres usług leczniczych sprawia, że atrakcyjność uzdrowiska dynamicznie wzrasta. Obiekty Uzdrowiska Konstancin-Zdrój odwiedzają zarówno gwiazdy, jak i Goście praktycznie w każdym wieku i całej Polski.

Konferencje w Uzdrowisku, a w przerwie wdychanie powietrza bogatego w jod

Działalność uzdrowiska opiera się nie tylko na filarze leczniczym. Obecnie są to miejsca dla całych rodzin i nie tylko. Można tu skorzystać z usług hotelowych i gastronomicznych i przyjemnie spędzić czas z dziećmi. Wszystkie oferty, razem tworzą unikalny zestaw i dają przewagę konkurencyjną nad innymi ośrodkami.

W trosce o zdrowie pracowników, coraz więcej firm, wybiera uzdrowisko także na organizację konferencji oraz wyjazdy integracyjne dla pracowników. Dzięki temu, w przerwach mogą skorzystać z naturalnych dobrodziejstw uzdrowiskowych lub zwyczajnie odprężyć się, wdychając powietrze niezwykle bogate w jod. Wszystko po to, aby zminimalizować szkodliwe skutki stresu.

W drodze na szczyt. Wymówki nie istnieją!

Marzenia można pielęgnować latami, wzdychać do nich lub je realizować. Tylko ostatnia postawa daje szansę, by poznać smak ich spełnienia.

31 grudnia 2017 roku o godz. 7:45 Natalia Bogdan, businesswoman roku, właścicielka agencji rekrutacyjnej Jobhouse, zrealizowała swój cel kończącego się roku i stanęła na “Dachu Afryki”. Udowodniła sobie i innym, że nie ma rzeczy niemożliwych,
a motywacja idąca w parze z odpowiednim przygotowaniem doprowadzi nas do wyznaczonego celu.

Uprawianie sportu, jak i prowadzenie biznesu zaczynała od zera. Po utracie pracy
w korporacji – założyła swoją firmę, a ponieważ bycie przedsiębiorcą wiązało się
z dużym stresem – zdecydowała się uprawiać sport. Obie nowe płaszczyzny spełnienia tak bardzo jej się spodobały, iż poprzeczkę postawiła bardzo wysoko. Jej firma została
laureatem prestiżowego konkursu Gazele Biznesu 2017! W rankingu najdynamiczniej rozwijających się firm w Polsce agencja Jobhouse znalazła się na 1. miejscu wśród agencji pracy w województwie pomorskim i w TOP5 w rankingu ogólnopolskim! Natalia Bogdan zaś po półrocznych przygotowaniach wyruszyła na Kilimandżaro.

Pożądany widok z “Dachu Afryki”

Kilimandżaro lub Kili, jak zwą ten wulkan lokalni, zbudowany jest z trzech kraterów: najwyższego – Kibo (5895 m n.p.m.), Mawenzi (5149 m n.p.m.) i Shira (4005 m n.p.m.).
Ta najwyższa góra Afryki została opisana przez Ernesta Hemingwaya, stanowiła także scenerię filmu „Król Lew”. Na teren Parku Narodowego Kilimandżaro można wejść jedynie z przewodnikiem i zaopatrzeniem. Natomiast w drodze na szczyt pomaga agencja trekkingowa – zapewniając przewodnictwo, pomoc, noclegi w bazach lub namiotach i wyżywienie. Właśnie tam, zdecydowała się dotrzeć Natalia Bogdan.

– Co roku wyznaczam sobie jeden duży cel, na myśl o którym czuję dreszczyk emocji. Czytając historie kobiet, które zdobyły Kilimandżaro, pomyślałam, że chciałabym poczuć jak to jest stanąć na “Dachu Afryki”. Sprawdziłam czego potrzebuję, by zdobyć ten szczyt, zwróciłam się z prośbą o pomoc do specjalistów, ułożyłam wraz z ich pomocą plan i 27 grudnia wyruszyłam. – mówi Natalia Bogdan, właścicielka agencji rekrutacyjnej Jobhouse. Dodaje: Niektórzy w Sylwestra idą na bulwar, inni na domówkę u znajomych,
a ja postanowiłam w ten dzień zrealizować swoje wielkie marzenie – zdobycie Kilimandżaro.

5 ważnych lekcji z wyprawy na Kili

Każda droga to mieszanka wzlotów i upadków. Emocji i tym razem było sporo. Zmienne warunki atmosferyczne, trudne warunki mieszkaniowe, mało smaczne jedzenie sprawiały, iż nie brakło chwil zwątpienia. Organizm ma także swoje granice wytrzymałości. Liczyła się zarówno kondycja fizyczna, jak i psychiczna.

– Zataczałam się, nogi miałam ciężkie jak z ołowiu, ale szłam. Marzyłam, żeby znaleźć się już na dole, w łóżku, gdziekolwiek, gdzie jest bezpiecznie, miałam w nosie robienie zdjęć, podziwianie krajobrazów czy gratulowanie tym, którzy schodzili. Pojawiały się chwilowe ataki paniki – trochę jak przy nurkowaniu, kiedy uświadamiasz sobie, że jesteś tak daleko, że jeśli coś się stanie, nie dasz rady wrócić. Wtedy wyciągnęłam zwiniętą w kłębek flagę
z logo Jobhouse, którą dostałam od dziewczyn z marketingu, przypomniałam sobie też prezent, jaki dostałam na święta od mojego zespołu – kolaż zdjęć moich przyjaciół
i znajomych, którzy zagrzewali mnie do walki. I zrobiłam to – zdobyłam Kili! – podsumowuje Natalia Bogdan.

Droga na szczyt to nie lada wyzwanie, w obliczu którego lepiej poznajemy siebie i swoje możliwości. Natalia Bogdan ze swojej wyprawy wyciągnęła 5 cennych lekcji, które mogą być inspiracją dla innych, którzy tak jak i ona stawiają sobie cele i je realizują.

1. Pokora

Nieważne, czy na co dzień jesteś prezesem czy prezydentem – w drodze na szczyt wszyscy są równi – spuszczasz głowę i stawiasz krok za krokiem, bo nikt cię tam nie wniesie.

2. Wdzięczność

Prysznic, łóżko, czyste ubranie, ulubiony posiłek, dach nad głową – jak bardzo tego wcześniej nie doceniałam!

3. Tu i teraz

Brak zasięgu w telefonie, pobudka o wschodzie i sen po zachodzie słońca. Nie rozpamiętujesz, co było wczoraj, nie myślisz o tym, co będzie jutro, skupiasz się na przetrwaniu w danej chwili. Kiedy jesteś głodny, jesz, kiedy zaczyna padać deszcz, zabezpieczasz plecak. Po prostu.

4. Zespół

Nie udźwigniesz sam namiotu, jedzenia, wody i ubrań. Prawdopodobnie zabłądziłbyś bez przewodnika. Ktoś dba też o firmę, gdy ty realizujesz swoje marzenia. To ja jestem na zdjęciu ze szczytu, ale tak naprawdę jestem tylko współwykonawcą tego dzieła.

5. Pozytywne myślenie

Na Kili tak jak w życiu chciałam się poddać jakieś kilkanaście razy. Nie miałam siły, traciłam motywację, ale ostatecznie szłam dalej – dla siebie, dla tych, którzy mi kibicowali. Kiedy ja przestawałam wierzyć, oni wierzyli za mnie.

Pełną relację z wyprawy na Kilimandżaro oraz wskazówki, jak się do niej przygotować można przeczytać na blogu Natalii Bogdan: http://nataliabogdan.com/sylwester-na-dachu-afryki-relacja-z-mojej-wyprawy-na-kilimanjaro/
Kontakt dla mediów: Dorota Steliga, tel. 512 949 039, e-mail: dorota.steliga@dspectrum.pl

Przyszłość Polski i Polonii na Kongresie 60 milionów

Jednym z ważniejszych wydarzeń początku roku stulecia niepodległości Rzeczpospolitej będzie największy zjazd Polonii – Kongres 60 Milionów. Nazwa spotkania nawiązuje do ogólnej liczby Polaków żyjących na świecie.

Organizatorzy spodziewają się około dwóch tysięcy gości. Spotkanie będzie okazją do podjęcia dyskusji na temat aktualnego miejsca Polski na mapie świata i Jej pozycji w relacjach międzynarodowych, szczególnie na płaszczyźnie gospodarczej. Będzie to również krok w kierunku integracji polskich środowisk biznesowych działających w kraju i poza jego granicami. Wśród zaproszonych gości znajdzie się polski finansista Krzysztof Sadecki, redaktor naczelny magazynu Businessman Today i autor bestsellerowej książki „Poznaj siebie”. Jeden z czołowych polskich analityków biznesowych wystąpi na Kongresie 60 milionów jako prelegent i moderator paneli tematycznych.

Pierwsza edycja kongresu odbędzie się w dniach 9-10 lutego w Miami Beach. Jego program będzie realizowany w ramach paneli dyskusyjnych poprzedzanych prezentacjami wprowadzającymi. Ich zakres tematyczny obejmie między innymi zagadnienia dotyczące budowania polskiej marki na świecie, kreowania wizerunku Polski na arenie międzynarodowej i roli Polonii w tym procesie, współpracy między krajowymi i zagranicznymi ośrodkami biznesowymi, w tym wprowadzania polskich przedsiębiorców na rynki zewnętrzne, potencjału turystycznego Polski, a także dostępnych w kraju opcji inwestycyjnych atrakcyjnych dla Polaków mieszkających za granicą. Pracujący od lat dla ambasad na całym świecie Krzysztof Sadecki jako bardzo dobrze obeznany z podejmowanymi na kongresie zagadnieniami pojawi się jako prelegent i moderator w trzech panelach. U boku dziennikarza Marcina Cejrowskiego redaktor naczelny Businessman Today jako wieloletni publicysta biznesowy weźmie udział w panelu Ambasadorów Polskości, gdzie poruszone zostaną kwestie roli Polonii w promowaniu rodzimej kultury, sztuki i sportu. Będąc ekspertem w dziedzinie procesów rządzących rynkami inwestycyjnymi Sadecki będzie też moderatorem panelu „Światowe innowacje – polskie rozdanie; ekspansja zagraniczna polskich i polonijnych przedsiębiorstw”.

– Trudno byłoby powiedzieć po prostu, iż jest mi niezmiernie miło, trafniej będzie powiedzieć, że zaproszenie na kongres 60 Milionów jest dla mnie niezwykłym wyróżnieniem. Uważam, że to spotkanie w roku stulecia niepodległości Rzeczpospolitej jest znakomitą inicjatywą, a reprezentowanie Polski na tym kongresie honorem, którego obowiązki staną się dla mnie najważniejszymi w mojej działalności. Organizatorzy spotkania planują uczynić Kongres 60 Milionów płaszczyzną międzynarodowej i międzypokoleniowej komunikacji, chcieliby też, by przyczynił się w ten sposób do integracji rozproszonej po świecie polskiej społeczności i nawiązywania oraz umacniania relacji, nie tylko o charakterze biznesowym. Myślę, że to spotkanie będzie początkiem nowej przyszłości naszej globalnej wspólnoty i naszej historii, a kiedy patrzę na listę zaproszonych gości u boku których będę mieć okazję pracować jestem pewien, że cele Kongresu zostaną osiągnięte – mówi Krzysztof Sadecki.

Moderatorami spotkań i prelegentami na Kongresie 60 Milionów będą między innymi Anna Maria Anders – córka generała Władysława Andersa – Pełnomocnik Rządu ds. Dialogu Międzynarodowego, Rita Cosby – amerykańska dziennikarka, trzykrotna laureatka Nagrody Emmy, Maciej Golubiewski – Konsul RP w Nowym Jorku, Michał Abramczyk – Wiceprezes Zarządu i Partner Domu Maklerskiego Michael/Ström, Darek Barcikowski – Konsul Honorowy RP w Hartford oraz wielu innych gości. Kongres zostanie rozpoczęty Rejsem networkingowym statkiem MT Celebration po wodach zatoki w Miami, gdzie uczestnicy imprezy będą mogli spotkać się i porozmawiać z gośćmi konferencji. Końcowymi punktami programu będą Międzynarodowy Bal Polonii, w którym weźmie udział około tysiąca osób oraz panel podsumowujący, na którym również wystąpi Krzysztof Sadecki.

– Kongres 60 Milionów to nie tylko biznes, odpowiedzialność za przyszłość polskiej wspólnoty na świecie ma przede wszystkim wymiar społeczny dlatego spotkaniu towarzyszy wiele wydarzeń o charakterze wykraczającym poza ramy wyznaczone przez panele dyskusyjne. Jednym z takich punktów będzie amerykańska premiera anglojęzycznej wersji mojej najnowszej książki „Poznaj siebie”, która jako najbardziej oczekiwana książka roku 2017 po sukcesie w kraju i zdobyciu wielu nagród, między innymi dla najlepszej książki psychologicznej portalu ksiazkapsychologiczna.pl wzbudziła zainteresowanie na zagranicznych rynkach księgarskich – podsumowuje redaktor naczelny Businessman Today, Krzysztof Sadecki.

Kongres 60 milionów będzie kontynuowany w dniach 30-31 sierpnia, w G2A Arena, Centrum Wystawienniczo-Kongresowym Województwa Podkarpackiego w Jasionce. Organizatorzy planują też w przyszłości jego kolejne edycje.

Ponad 130tys. pracowników w Poznaniu

Poznań

Dynamiczny rozwój Poznania przyciąga nowych inwestorów – jak wynika z raportu „Business Environment Assessment Study” przeprowadzonego wspólnie przez Antal i CBRE, aż 16 proc. z nich chciałoby ulokować tu swój kapitał.

Biorąc pod uwagę wszystkie badane czynniki, stolica Wielkopolski uzyskała ocenę 6.9 pkt. w 10-stopniowej skali. Wyjątkowo obiecujący z perspektywy inwestorów jest wysoki potencjał edukacyjny rozumiany jako dostępność przyszłych pracowników.

Poznań, będąc jednym z największych ośrodków akademickich w Polsce, otrzymał w tej kategorii 7.7 pkt. Zebrane dane potwierdzają, że jest to miasto o sprzyjającym klimacie biznesowym. Na jakie inne atrybuty zwracają uwagę inwestorzy?

Od kilku lat obserwujemy zintensyfikowane działania władz miasta, mające na celu poprawę jakości życia mieszkańców oraz tworzenie dobrych warunków dla rozwoju biznesu. Zmiany te są dostrzegane i doceniane na arenie międzynarodowej. – Świadczy o tym chociażby postrzeganie Poznania przez inwestorów, którzy coraz poważniej rozpatrują kandydaturę miasta przy lokowaniu nowego biznesu. W kontekście sektora SSC/BPO oraz IT na korzyść działa brak przesycenia dużymi inwestycjami i relatywnie wyższa dostępność pracowników, niż w wielu podobnie rozwiniętych ośrodkach. Również w obszarze przemysłowym ogłoszono niedawno miliardowe inwestycje, które będą niosły za sobą pozytywne zmiany i niewątpliwie przyciągną kolejnych inwestorów. W niedalekiej przyszłości atrakcyjność biznesowa Poznania może jedynie wzrosnąć – Dominik Pekról, Branch Manager Antal Engineering & Operations w Poznaniu.

Studenci ciągną do Poznania, inwestorzy za nimi

Jak wynika z danych GUS, w Wielkopolsce uczy się ponad 130 tys. studentów. W porównaniu do Trójmiasta, Łodzi i Wrocławia – stolica Wielkopolski zdecydowanie przoduje pod względem kształcenia przyszłych pracowników. Najwięcej jest lingwistów (ponad 15 tys.), finansistów (niemal 15 tys.) oraz studentów IT (ponad 6 tys.).

– Poznań charakteryzuje się relatywnie stabilną sytuacją na rynku SSC/BPO. Systematyczny rozwój istniejących już centrów usług w regionie wiąże się ze stałym zapotrzebowaniem na specjalistów i menedżerów z kompetencjami lingwistycznymi. W stolicy Wielkopolski pojawia się stosunkowo niewiele nowych inwestycji w obszarze SSC/BPO w porównaniu z innymi regionami, dlatego każde nowe centrum cieszy się dużym zainteresowaniem i może liczyć na znaczny odzew ze strony kandydatów. Potencjał zatrudnienia w Poznaniu oscyluje na poziomie 6,3 – co jest sygnałem, że nasz region jest dobrym miejscem na inwestycje – podkreśla Marta Kikulska, Consultant Antal SSC/BPO w Poznaniu.

Autostradą do Warszawy, Trójmiasta i Berlina

Poznań jest oceniany jako silna metropolia z dobrze rozwiniętym systemem transportowym – infrastruktura otrzymała 7.1 pkt. na 10 pkt. możliwych. Porównując stolicę Wielkopolski do Wrocławia i Łodzi, badanych w ramach tego samego projektu, Poznań odznacza się na ich tle, jako miasto o większym potencjale transportowym. Nie ulega wątpliwości, że to infrastruktura jest jednym z głównych czynników przyciągających lub ograniczających napływ kapitału z zewnątrz. Atrakcyjne położenie Poznania, już teraz jest wykorzystane m.in. przez międzynarodowe firmy logistyczne. Rozbudowany system transportu wpływa bezpośrednio na rozwój biznesu oraz sprzyja relokacji.

– Pod względem komunikacji z pewnością do największych przewag Poznania należy bardzo dobrze rozwinięty transport drogowy i autostradowe połączenia zarówno z Warszawą, Trójmiastem, jak i Berlinem. Ponadto, bieżąca modernizacja linii kolejowej relacji Poznań – Warszawa poprawi jakość transportu kolejowego w stolicy Wielkopolski, który już teraz został oceniony na wysokim poziomie – podkreśla Piotr Pikiewicz, Starszy Konsultant Research & Consultancy CBRE.

Akcja relokacja, czyli dlaczego chętnie przeprowadzimy się do Poznania?

Jak wynika z raportu Antal, respondenci oceniają Poznań jako miejsce atrakcyjne do życia. Jednym z największych atutów miasta jest wyróżniająca się na tle innych lokalizacji oferta handlowa. Wysoko oceniana jest również jakość środowiska naturalnego, która coraz częściej wpływa na saldo migracji. Na uwagę zasługuje także fakt, że mieszkańcy zagłębia Wielkopolski czują się bezpieczniej niż łodzianie, czy wrocławianie. Co jeszcze może zachęcić do relokacji? Zarówno z perspektywy pracownika, jak i inwestora, magnesem przyciągającym do miasta jest stale rozwijający się rynek nowoczesnych powierzchni biurowych. Warto mieć na uwadze, że aktualne wymagania pracowników wykraczają poza standardowe rozwiązania biurowe, a coraz większą popularnością cieszą się przestrzenie co-workingowe i co-creatingowe. Z raportu „Business Environment Assessment Study” wynika, że przewagę Poznania stanowi dostępność przestrzeni biurowej – całkowity zasób szacowany jest na ponad 450 tys. mkw – oraz jakość powierzchni. Dzięki zróżnicowanej i atrakcyjnej ofercie tutejszego rynku nieruchomości, miasto może zaproponować rozwiązania odpowiadające na nowe potrzeby biznesu.

***

Raport „Potencjał inwestycyjny Poznania” jest piątą publikacją w ramach projektu badawczego zainicjowanego przez Antal „Business Environment Assessment Study”. Dotychczasowe raporty dotyczyły całej Polski, Łodzi, Trójmiasta i Wrocławia i są dostępne na stronie: www.investmentplansreport.eu. Wkrótce pod tym adresem będzie można pobrać kolejne raporty odnoszące się do poszczególnych miast.

Badanie Antal Business Environment Assessment Study zostało przeprowadzone w miesiącach maj – czerwiec 2017 na próbie 489 decydentów w firmach obecnych w Polsce, zajmujących stanowiska prezesów, członków zarządów oraz dyrektorów departamentów. Badanie było prowadzone metodą CATI oraz CAWI. Partnerzy badania: CBRE, BPCC, ASPIRE, Adaptive. Badanie jest prowadzone równolegle na rynku czeskim, słowackim i węgierskim. Raport został uzupełniony danymi Antal, CBRE oraz GUS, Lista 500 Polityka, BISNODE.

***

Antal jest liderem rekrutacji specjalistów i menedżerów oraz doradztwa HR, działa w Polsce oraz w Czechach i na Słowacji. Dzięki codziennym kontaktom zarówno z pracodawcami jak i kandydatami, Antal dysponuje najlepszymi informacjami na temat obecnych na rynku pracy trendów. W celu jeszcze większego pogłębienia tej wiedzy regularnie prowadzi również badania rynku pracy.

Grupa Renault przedstawia wyniki sprzedaży za rok 2017

Grupa Renault osiągnęła w 2017 r. doskonały wynik. 18-procentowy wzrost sprzedaży pozwolił Renault i Dacii przesunąć się w rankingu o jedną pozycję w górę. W 2017 roku zarejestrowano w Polsce 60 539 nowych samochodów Renault i Dacia, co oznacza historyczny wynik sprzedaży Grupy Renault. Obie marki awansowały w rankingu sprzedaży samochodów osobowych i dostawczych o jedną pozycję. Marka Renault zajmuje obecnie piąte miejsce, a Dacia znalazła się na ósmej pozycji.

Oprócz tego Renault może pochwalić się drugim miejscem w rankingu sprzedaży samochodów dostawczych. Renault Captur zostało leaderem crossoverów z segmentu B na rynku polskim, a Clio znalazło się w TOP3 segmentu B. Dacia Duster utrzymała pozycję lidera na rynku SUV-ów z segmentu C.

W 2017 roku obie marki Grupy Renault (Renault i Dacia) zarejestrowały łącznie 60 539 samochodów, czyli o 9 061 samochodów więcej niż w roku poprzednim. To pozwoliło Grupie Renault osiągnąć ponad 11% udziałów w rynku samochodów osobowych i dostawczych w Polsce. Tym samym na rynku samochodów osobowych i dostawczych, który wzrósł o 15%, sprzedaż Renault i Dacii wzrosła w sumie o 18%, co pozwoliło na zwiększenie udziału w rynku o 0,24 p.

Rok 2017 był dla Renault pełen sukcesów. W Polsce pobiliśmy kolejne rekordy sprzedaży. Na rynek trafiły atrakcyjne nowości modelowe. Nowe Renault Scenic i Grand Scenic, odnowiony Captur, Nowy Koleos, Trafic w luksusowej wersji SpaceClass oraz Dacia Sandero w nowej odsłonie znalazły uznanie wśród klientów w Europie i Polsce. W 2018 roku chcielibyśmy utrzymać podobny poziom sprzedaży m.in. dzięki wykorzystaniu potencjału kompletnej, odnowionej gamy crossoverów Renault oraz nowym modelom, które już wkrótce trafią do sprzedaży, jak Nowy Duster czy Megane R.S. – powiedział Grzegorz Zalewski, dyrektor generalny Terytorium East.

W roku 2017 zarejestrowano 28 023 samochody osobowe Renault. Niezmiennie liderem sprzedaży w gamie Renault jest model Clio, który znalazł 9 853 nabywców (sedan, hatchback + grandtour). Na drugim miejscu ponownie uplasował się flagowy model Renault – Megane, który sprzedał się w liczbie 5 783 sztuk (hatchback + grandtour). Trzecią pozycję zajął odnowiony w tym roku Captur z liczbą 4 048 sprzedanych egzemplarzy. Te trzy modele odpowiadają za 70% całkowitej sprzedaży modeli osobowych Renault.

Dacia, dla której był to kolejny rekordowy rok, w Polsce uplasowała się w pierwszej dziesiątce, zajmując ósme miejsce na rynku. Sprzedaż aut tej marki wzrosła ogółem o 24%. Dacia Duster utrzymała pozycję lidera segmentu C SUV na rynku polskim, będąc jednocześnie najbardziej popularnym autem marki – model znalazł 9 542 nabywców. Drugim najpopularniejszym modelem marki była Nowa Dacia Sandero, sprzedana w 5007 egzemplarzy, co oznacza wzrost o 30%. Wśród samochodów dostawczych najpopularniejszym modelem marki był Dokker Van, którego zarejestrowano 2 337 szt.

GUS podaje dane aktywności zawodowej po wprowadzeniu programu 500+

Blisko dwa lata czekaliśmy na dane o wpływie programu Rodzina 500 plus na rynek pracy. Te, które pojawiły się w ostatnich dniach, jasno sugerują pilną potrzebę reformy programu. W obecnym stanie 500+ zachęca do bierności zawodowej. Analizę przeprowadził Marcin Lipka, główny analityk Cinkciarz.pl.

Aktywność zawodowa młodych kobiet w Polsce spadła do najniższego poziomu od co najmniej 19 lat – wynika z najnowszej publikacji GUS. Dane pokazują również, jak zaskakująco niski jest poziom aktywności wśród rodzin z jednym dzieckiem pobierających świadczenie Rodzina 500+. Współczynnik aktywności zawodowej, niezwykle ważna miara rynku pracy, pokazuje, jaki odsetek osób pracuje lub jest chętny do pojęcia zarobkowego zajęcia w stosunku do populacji w danym przedziale wiekowym. Jego niska wartości sugeruje poważne problemy strukturalne na rynku pracy. W przyszłości może się również przełożyć na niezwykle niskie świadczenia emerytalne, które obniżą jakość życia na starość lub zwiększą koszty funkcjonowania systemu ubezpieczeń społecznych.

Szczególnie niepokojąco w tym kontekście wygląda cyklicznie przeprowadzane przez GUS ankietowe Badanie Aktywności Ekonomicznej Ludności (BAEL). Według danych za III kwartał 2017 r. aktywność zawodowa kobiet w wieku 25-34 lata spadła do najniższego poziomu od 2003 r. (najstarsze dane GUS) i wynosi 74,2 proc. Jednakże wg danych Eurostatu, które obejmują jeszcze szerszy zakres czasu, to najniższe wartości przynajmniej od 1999 r., czyli od blisko 20 lat.

GUS także w pierwszy raz w swoich cokwartalnych raportach udostępnił dane dotyczące aktywności zawodowej wśród rodzin pobierających świadczenie Rodzina 500 plus. Wyjątkowo martwić może fakt, że aktywność zawodowa rodziców w gospodarstwach domowych, gdzie pobierane jest świadczenie na pierwsze i jedyne dziecko, wynosi średnio tylko 69,7 proc. W przypadku rodzin z jednym dzieckiem, gdzie 500+ nie jest otrzymywane (przekroczone kryterium dochodowe), aktywność zawodowa jest nieporównywalnie większa i wynosi 89 proc.

Według ostatnich danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS) 723 tys. gospodarstw domowych otrzymuje 500 plus na pierwsze oraz jedyne dziecko. Ponad 30-procentowy współczynnik bierności zawodowej wśród tych rodzin może oznaczać, że ok 350-400 tys. dorosłych wychowujących jedno dziecko nie ma pracy oraz jej nie szuka, a dostaje świadczenie 500+. Konieczna staje się więc reforma. Podstawowym problemem programu Rodzina 500 plus jest względnie nisko ustalone kryterium dochodowe otrzymania świadczenia na pierwsze dziecko. Ryzyko jego utraty zniechęca rodziców do szukania pracy. Podjęcie zatrudnienia przez współmałżonka w niektórych gospodarstwach domowych powoduje, że otrzymają one netto tylko ok. 15 proc. dodatkowego dochodu właśnie ze względu na utratę świadczeń społecznych i konieczność zapłacenia podatku. Brak podniesienia kryterium dochodowego w programie 500 plus lub zachęt podatkowych do podjęcia zatrudnienia wśród najsłabiej sytuowanych rodzin będzie utrwalać ich bierność zawodową. W rezultacie 500 plus zamiast poprawić sytuację finansową tych gospodarstw domowych zacznie działać w przeciwnym kierunku.

Marcin Lipka – główny analityk cinkciarz.pl

Ważne Informacje

Odporność biznesowa w erze przemysłowej AI

W przededniu Forum Ekonomicznego w Karpaczu Ireneusz Borowski, dyrektor zarządzający Dassault Systèmes w Polsce, opowiada o tym, jak firmy mogą wzmacniać odporność operacyjną i...

23. edycja Smart City Forum – miasta przyszłości muszą być nie tylko inteligentne, ale...

21–22 października 2026 roku w hotelu The Westin Warsaw odbędzie się 23. edycja Smart City Forum. Tegoroczne wydarzenie koncentruje się na praktycznych aspektach cyfrowej...

Stop the clock na rynku ESG

ESG przechodzi transformację – od ambitnych celów i wzniosłych haseł do jakości danych i konkurencyjności europejskiej gospodarki. Nie chodzi o wycofanie się UE z...

Pierwszy raport wpływu Dassault Systèmes

Dassault Systèmes publikuje pierwszy raport wpływu, podkreślając rolę wirtualnych bliźniaków w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju Firma Dassault Systèmes opublikowała pierwszy raport wpływu, przedstawiający...

AURA, LEO i MARIE, wirtualni towarzysze Dassault Systèmes, już dostępni na 3DEXPERIENCE

Dassault Systèmes rozszerza natywną dla AI platformę agentową 3DEXPERIENCE o nowe umiejętności wirtualnych towarzyszy, wspierając ludzi we wspólnym projektowaniu Dassault Systèmes ogłosił udostępnienie na...

Dassault Systèmes przejmie ArisGlobal, tworząc zintegrowaną platformę analityki AI dla branży life sciences, która...

Dassault Systèmes ogłosił podpisanie wiążącej umowy przejęcia ArisGlobal - wiodącego dostawcy platformy AI-native, wspierającej zarządzanie zgodnością z regulacjami przedsiębiorstw z branży life sciences. Zgodnie...