.

KIA K4 Kombi – nadchodzi następca Ceeda

Kia rozszerza w Europie gamę modelową K4, wprowadzając K4 Kombi. Proporcje samochodu typu kombi oraz rozstaw osi wynoszący 2720 mm zapewniają K4 Kombi pozycjonowanie pomiędzy segmentami C i D. Dzięki pojemności bagażnika sięgającej nawet 604 litrów, K4 Kombi oferuje wyjątkową przestrzeń i doskonałą funkcjonalność na co dzień.

Oferta jednostek napędowych rozpoczyna się od benzynowego silnika 1.0 T-GDI o mocy 115 KM, który współpracuje z sześciobiegową przekładnią mechaniczną. Silnik 1.6 T-GDI jest dostępny wyłącznie z siedmiobiegową przekładnią o dwóch sprzęgłach i oferuje moc 150 lub 180 KM. W późniejszym terminie, ale jeszcze w 2026 roku, gama napędów zostanie rozszerzona o wersję hybrydową.

Kia K4 Kombi jest bezpośrednim następcą Ceeda Kombi. Ceny w Polsce zostaną ogłoszone jeszcze w styczniu. Pierwsze egzemplarze trafią do polskich salonów w kwietniu.

Źródło: KIA

Ford E-Transit Custom – Dostawczak z sercem hot hatcha – test redakcyjny

Elektryczny Ford Transit Custom z napędem na tylną oś i mocą 218 KM to auto, które skutecznie zrywa z obrazem białego dostawczaka stojącego pod hurtownią o szóstej rano. Jest w nim energia, mnóstwo momentu obrotowego i banan na twarzy przez cały dzień.

Autor: Michał Garbaczuk

Sportowiec w roboczych butach

Pierwsze ruszenie spod świateł to moment, który kompletnie nie pasuje do tego, co widzisz w lusterkach. Transit wyrywa do przodu jak rasowy hot hatch, a jedynym dźwiękiem przypominającym, że jedziesz dostawczakiem, jest subtelne przesuwanie się ładunku na pace. 218 KM i napęd na tył robią robotę. Auto rusza decydowanie, a reakcja na gaz jest natychmiastowa i to przy każdej prędkości. Jako dziennikarz powinienem się tego spodziewać, bo doskonale wiem, jak jeżdżą elektryki, ale za każdym razem łapię się na tym, że nie powinienem się tak dobrze bawić… a potem robię to dalej.

Drugie duże zaskoczenie to wyciszenie wnętrza. Akustyczna przednia szyba sprawia, że w kabinie jest zaskakująco cicho, momentami aż za spokojnie jak na auto użytkowe. Bez problemu można porównać ten poziom komfortu akustycznego do dobrze wyposażonych busów wersji VIP.

Świąteczna logistyka, czyli test w realu

Auto trafiło do redakcji tuż przed świętami, więc zamiast laboratoryjnych warunków dostało możliwość sprawdzenia się w prawdziwym świecie. Paczki z prezentami dla potrzebujących, choinka, kartony w ilościach hurtowych – idealny scenariusz, żeby sprawdzić, czy elektryczny dostawczak faktycznie ma sens. Przestrzeń ładunkowa bez problemu przyjęła wszystko, co trzeba było przewieźć, a komfort jazdy sprawił, że nawet po długim dniu za kółkiem nie było poczucia „zmęczenia robotą”.

Zasięg i ładowanie: spokojna głowa

Największe obawy przy elektrycznych dostawczakach zawsze są takie same. Czy będę w stanie załatwić wszystko bez wizyty na stacji ładowania? I w tej kwestii Ford pozytywnie zaskakuje. Przy temperaturach bliskich 0°C i normalnej prędkości 120 km/h na S7, Transit Custom potrafił przejechać ponad 220 km na jednym ładowaniu bez poczucia, że za chwilę skończy mu się prąd. To wynik, który w realnym użytkowaniu oznacza pełny dzień pracy bez nerwowego zerkania na procenty. Do tego dochodzi szybkie ładowanie, które pozwala sensownie zaplanować przerwy, nie jako przestój w pracy, a jako naturalny element dnia, szybką kawę, hot doga, toaletę.

Nie sposób nie wspomnieć o kolorze testowanego Transita. Digital Aqua Blue jest tak bardzo soczysty i absorbujący, że zatrzymuje wzrok przechodniów i wywołując uśmiech pozostałych uczestników ruchu.

Dostawczak wizytówką nowoczesnej firmy

I tu dochodzimy do sedn, bowiem Ford E-Transit Custom przestał być jedynie narzędziem do codziennej logistyk, a stał się gadżetem użytkowym i wizytówką firmy. Linia boczna nadwozia oraz tylne lampy nawiązują do pierwszego Transita, ale auto jest na wskroś nowoczesne. We wnętrzu dostajemy multimedia z Apple CarPlay i Android Auto, błyskawiczne połączenie Bluetooth i ogromny ekran, dzięki któremu mapy nawigacji pozwalają zorientować się w przestrzeni miejskiej, a nie jedynie w obrębie kilku najbliższych ulic. Do tego egzemplarz testowy dostał efektowne nagłośnienie B&O. To auto idealne dla aktywnego kuriera, ale sprawdzi się także w nowoczesnej piekarni lub kwiaciarni, trendującej restauracji czy firmie cateringowej. Słowem jest doskonałym wyborem do małego biznesu, który chce się wyróżnić, a nie zniknąć w tłumie.

Elektryczny Ford Transit Custom zrywa ze stereotypem białej blachy. Zapewnia frajdę z jazdy i robi dokładnie to, czego oczekujesz od auta do pracy, tylko w znacznie lepszym stylu. Udowadnia, że auto użytkowe nie musi być nudne, głośne i anonimowe, a może być dynamiczne, ciche, efektowne i po prostu fajne w prowadzeniu.

Renault 5 E-Tech Electric Roland Garros – Wygląd z przeszłości, technologia z jutra – test redakcyjny

Renault 5 E-Tech Electric to typ, który bezczelnie puszcza oko do przeszłości, stojąc jednocześnie obiema nogami w cyfrowej teraźniejszości. To auto, które ma swoją historię i nie boi się do niej odnosić. A wersja Roland Garros? To już nie tylko samochód, to paryski styl życia: espresso wypite na stojąco i biały sweter nonszalancko przerzucony przez ramię.

Nowa „piątka” wygląda fantastycznie i to bez żadnych „ale”. Nawiązania do oryginału są czytelne, ale nie nachalne. Linia nadwozia, światła, proporcje, to wszystko jest świeże, a jednocześnie dziwnie znajome. W wersji Roland Garros dochodzą detale, które robią różnicę: subtelna elegancja, sportowy sznyt, zero krzyku. To auto, które dobrze wygląda zaparkowane, ale jeszcze lepiej wtedy, gdy toczy się powoli przez miasto, zbierając spojrzenia przechodniów.

Więcej niż się spodziewasz

Wsiadasz i pierwsze zaskoczenie jest bardzo pozytywne. Z przodu nie czujesz, że to miejski hatchback. Jest przestronnie, jasno, przyjemnie. Pozycja za kierownicą naturalna, fotele wygodne, a jakość wykonania dokładnie taka, jakiej oczekujesz po nowym Renault. Z tyłu jest zauważalnie ciaśniej, ale mając 174 cm wzrostu dałem radę przejechać 200 km z Białegostoku do Warszawy bez narzekania, bez drętwienia nóg, bez dramatów. To mówi więcej niż tabelka z wymiarami. System multimedialny oparty na Android Automotive to jeden z największych atutów tego auta. Mapy Google działają natywnie, bez kabli, bez kombinowania. Do tego streamingi, aplikacje, szybkie reakcje systemu wszystko dokładnie tak, jak powinno wyglądać w nowoczesnym aucie dla technologicznego freaka. Na pokładzie znalazł się też referencyjny zestaw audio od Harman Kardon. Inżynierowie upchnęli nawet subwoofer pod podłogą bagażnika, który wypełnia wnętrze soczystym basem, ale wisienką na torcie jest udział Jean-Michel Jarre w projektowaniu powitalnego intro na desce rozdzielczej oraz ustawień predykcyjnej sceny muzycznej. Powitalne dźwięki, sygnały i komunikaty, to nie są zwykłe „piknięcia”, ale drobne, dopracowane smaczki, które sprawiają, że auto zyskuje własną tożsamość. Trochę science-fiction, trochę sztuka użytkowa.

Kierownica i… nadmiar manetek

Nie wszystko jest idealne. W okolicach kierownicy dzieje się za dużo. Po prawej stronie aż trzy manetki: zmiana biegów, wycieraczki, sterowanie radiem. W większych Renault da się to jeszcze zaakceptować, ale w Renault 5 robi się po prostu ciasno i wymaga to przyzwyczajenia. Zdarza się, że zamiast wrzucić bieg wsteczny, włączą się wycieraczki przedniej szyby. Za to sama manetka zmiany biegów to czysta radość. Retro w najlepszym wydaniu. Faktura przypominająca rękojeść rakiety tenisowej z perforowanej „skóry” oraz logo Roland Garros to detale, które wywołują uśmiech za każdym razem, gdy zmieniasz tryb jazdy.

Francuski bon ton, nie beton

Prowadzenie to kolejny mocny punkt małego Francuza. Auto prowadzi się pewnie, precyzyjnie i bardzo przyjemnie. Co ważne, zawieszenie nie jest twarde. Nie odnosi się wrażenia, że amortyzatory zastąpiono betonowymi klockami. Jest raczej lekko, sprężyście i komfortowo, z tą charakterystyczną francuską nutą, znaną z większych modeli. W trasie Renault 5 nie męczy. Nie prowokuje, ale też nie boi się prędkości ekspresowych. Czuć, że zostało dobrze zestrojone, a nie tylko zaprojektowane pod normy.

I teraz ta nieco mniej przyjemna część. Zużycie energii jest po prostu za wysokie jak na tak małe auto. Przy 120 km/h potrafi dojść do 24 kWh/100 km, co oznacza, że 200 km bez ładowania staje się wyzwaniem. A to już rodzi lekki stresik, bo Białystok naprawdę nie leży na końcu świata. W mieście jest lepiej, ale nadal mówimy o około 16 kWh/100 km. Producent obiecuje do 410 km zasięgu (bateria 52 kWh) w idealnych warunkach. Przy temperaturze około 0°C komputer po pełnym naładowaniu pokazał 245 km. Zgadza się to z oficjalnym kalkulatorem dostępnym na stronie producenta, więc lipy nie ma. Jest za to rozczarowanie, że realnie jest jeszcze mniej.

Serce mówi „tak”, rozsądek liczy kilometry

Renault 5 E-Tech Electric Roland Garros to samochód, który zachwyca stylistyką, czaruje wnętrzem i technologią, daje ogromną frajdę z jazdy i naprawdę potrafi być praktyczny, ale jednocześnie przypomina, że elektryczna rewolucja wciąż ma swoje niedoskonałości, zwłaszcza gdy przychodzi do realnego zasięgu w zimowych warunkach. To auto, które kupujesz sercem i oczami, a dopiero potem liczysz kilowatogodziny. I jeśli jesteś na to gotów, Renault 5 odwdzięczy się charakterem, stylem i radością, której w motoryzacji coraz mniej. Nie jest autem idealnym, ale już zaczynam za nim tęsknić.

Kia Ceed Kombi – jeden z ostatnich normalnych – test redakcyjny

Kia Ceed Kombi z benzynowym silnikiem 1.5 T-GDI i automatem należy do coraz rzadszej kategorii aut, zaprojektowanych jeszcze według starej, dobrej szkoły, w której wszystko miało być logiczne, przewidywalne i przyjazne dla kierowcy, a nie dla algorytmów i norm emisji. I właśnie dlatego robi dziś tak dobre wrażenie.

Autor: Michał Garbaczuk

Normalność jako wartość luksusowa

Ceed Kombi nie udaje niczego, czym nie jest. Nie chce być SUV-em, crossoverem ani manifestem nowej mobilności. Jest kombi, z proporcjami, które mają sens, i sylwetką, która mówi: „zmieszczę rodzinę, bagaże i jeszcze coś dorzucisz”. W 2025 roku to już niemal postawa ideologiczna.

Wnętrze: cisza i święty spokój

Po zajęciu miejsca za kierownicą pierwsze, co rzuca się w oczy, to… brak krzyku. Auto nie bombarduje komunikatami, nie poucza cię co 300 metrów, nie brzęczy, że świat się zaraz skończy, bo przekroczyłeś ograniczenie o 2 km/h. Patrzysz na drogę i dokładnie tego oczekuje od ciebie samochód. Ergonomia jest wzorcowa. Wszystko tam, gdzie powinno być. Fotele wygodne, długodystansowe, bez udawania sportu. To jedno z tych aut, w których po 400 kilometrach nie zastanawiasz się nad wizytą u fizjoterapeuty, tylko nad tym, gdzie zjeść obiad.

Ceed Kombi robi to, czego dziś wiele aut już nie potrafi, a mianowicie oferuje bagażnik, który naprawdę ma sens. Duży, ustawny, bez designerskich fikołków. Pakujesz walizki, wózek, torby, zakupy z marketu budowlanego i… zamykasz klapę. Bez kombinowania. To nie jest auto do „stylu życia”. To auto do życia.

Silnik i skrzynia: tu pojawia się nowa rzeczywistość

Benzynowe 1.5 T-GDI o mocy 140 KM to bardzo przyjemna jednostka. Ma kulturę pracy, elastyczność i wystarczające osiągi, by sprawnie poruszać się zarówno po mieście, jak i w trasie. To napęd, który nie męczy i nie prowokuje do ciągłej jazdy na wysokich obrotach. Automatyczna skrzynia biegów? Tu dochodzimy do jedynego wyraźnego „ale”. Gonitwa za CO₂ zrobiła swoje. Skrzynia jest dziś wyraźnie bardziej ospała, nastawiona na możliwie szybkie wrzucanie wyższych przełożeń i oszczędzanie każdej kropli paliwa. Nie jest to wada dyskwalifikująca, ale kierowca starej daty momentami pomyśli: „proszę, daj mi trochę więcej obrotów”. To cena, jaką płacimy za czasy, w których normy mają ostatnie słowo.

Jak to jeździ? Po prostu dobrze

Ceed nie próbuje być sportowy, ale też nie jest nijaki. Prowadzi się przewidywalnie, stabilnie i daje poczucie kontroli. Zawieszenie jest zestrojone pod komfort, ale bez bujania i bez przesadnej miękkości. To dokładnie ten balans, który sprawia, że chcesz nim jeździć na co dzień, a nie tylko „dojeżdżać”. I co ważne: to auto, które nie męczy psychicznie. Nie wymaga uwagi na systemy, tryby, komunikaty. Skupiasz się na jeździe… i o to tu chodzi.

Samochód dla kierowcy, nie dla epoki

Kia Ceed Kombi 1.5 T-GDI to jeden z ostatnich przedstawicieli ginącego gatunku. Normalny samochód. Bez udziwnień. Bez krzyku. Bez moralizowania. Ma swoje kompromisy, zwłaszcza w pracy skrzyni podporządkowanej ekologii, ale w zamian oferuje coś coraz cenniejszego: spokój, logiczność i przyjemność z codziennej jazdy.

To auto dla ludzi, którzy: cenią ciszę bardziej niż gadżety i pamiętają czasy, gdy samochód był partnerem, a nie nauczycielem jazdy. I właśnie dlatego Ceed Kombi robi dziś tak dobre wrażenie. Bo przypomina, że normalność też może być zaletą.

Projektowanie wnętrz to odpowiedzialność

Założyciele firmy Omnicreatio Marta Sobieszek i Grzegorz Kumiszcza opowiadają o tym, dlaczego zdecydowali się na budowę firmy usługowej, a nie tradycyjnej pracowni architektonicznej.

Większość projektantów marzy o autorskiej pracowni, rozpoznawalnym stylu i budowaniu własnej wizji. Wy od początku budowaliście Omnicreatio jako firmę usługową, a nie pracownię architektonczną. Dlaczego uważacie, że klasyczny model studia projektowego to za mało?

Marta Sobieszek: Oboje mieliśmy doświadczenie pracy w modelu, który na rynku uchodzi za standard, projektant jako autor, klient jako odbiorca wizji, a cała reszta, budowa, logistyka, wykonawcy, funkcjonują gdzieś obok, poza realną odpowiedzialnością projektanta. Im dłużej działaliśmy w tym modelu, tym wyraźniej widzieliśmy, że produkuje on więcej problemów niż realnej wartości.

W momencie, gdy projekt zaczyna ingerować w życie człowieka, w jego codzienność, relacje rodzinne, budżet, czas i poziom stresu, sama wizja przestaje wystarczać. Pojawiają się pytania, na przykład o to kto bierze odpowiedzialność za opóźnienia, kto koordynuje ekipy, kto pilnuje budżetu, kto reaguje, gdy coś się sypie. W praktyce bardzo często cały ten ciężar spada na klienta.

Zrozumieliśmy, że jeśli naprawdę chcemy projektować wnętrza w sposób odpowiedzialny, nie możemy działać jak atelier artystyczne. Potrzebowaliśmy struktury, wyraźnego podziału ról, procesów i odpowiedzialności rozłożonych na zespół, a nie skupionych na jednej osobie z wizją. Klient nie potrzebuje gwiazdy. Potrzebuje systemu, który przeprowadzi go przez inwestycję.

Stąd decyzja, że budujemy firmę, a nie pracownię. Firmę, w której projektant nie jest samotnym autorem, lecz częścią większego procesu. W której jest miejsce na menedżera projektu, logistykę, kontrolę wykonawstwa i rzeczową rozmowę o budżecie. I co najważniejsze, firmę, w której klient przestaje być dodatkiem do projektu, a staje się jego punktem wyjścia.

Wasz model opiera się na połączeniu kompetencji, które w branży kreatywnej często się wykluczają, wizji i struktury, estetyki i biznesu, twórczości i odpowiedzialności. Czy w praktyce zdarza się, że biznes zabija wizję, albo odwrotnie?

Grzegorz Kumiszcza: Ten podział nie powstał na papierze, lecz jako efekt naszych doświadczeń. Bardzo szybko zrozumieliśmy, że jeśli oboje będziemy próbowali robić wszystko naraz, firma nie powstanie, a projekty zaczną się rozsypywać. W branży wnętrzarskiej często spotyka się sytuację, w której jedna osoba próbuje być jednocześnie artystą, menedżerem, logistykiem i sprzedawcą. To niemal zawsze kończy się przeciążeniem i chaosem.

U nas naturalnie wykształcił się podział, w którym ktoś odpowiada za wizję, myślenie o funkcji, o kliencie i o tym, jak wnętrze ma funkcjonować w codziennym życiu. Ktoś inny odpowiada za strukturę, procesy, harmonogramy, budżety, logistykę, relacje z wykonawcami i odpowiedzialność organizacyjną. To nie jest hierarchia, lecz współzależność. Jedno bez drugiego nie ma sensu.

Oczywiście pojawiają się napięcia. I to jest zdrowe. Zdarzają się sytuacje, w których wizja projektowa jest atrakcyjna, ale jej realizacja oznaczałaby przekroczenie budżetu albo ryzyko opóźnień. Bywają też momenty, gdy procedury i struktura wydają się ograniczać kreatywność. My jednak nie traktujemy tego jako konfliktu, lecz jako filtr jakości. Jeżeli coś jest efektowne wizualnie, ale nie da się tego uczciwie zrealizować, to znaczy, że nie jest to dobre rozwiązanie, niezależnie od tego, jak wygląda na wizualizacji.

Najtrudniejsze decyzje to zazwyczaj te, które nie są widowiskowe, rezygnacja z elementu, który robi wrażenie, ale generuje problemy w użytkowaniu lub przekracza możliwości klienta, cofnięcie się o krok, gdy logistyka pokazuje, że coś się nie spina, ograniczenie skali, gdy większa liczba realizacji obniżyłaby jakość relacji z klientem. Z perspektywy rynku są to decyzje nieatrakcyjne. Z perspektywy klienta, kluczowe.

W takich momentach zawsze wracamy do pytania podstawowego, komu to ma służyć? Jeśli odpowiedź brzmi „projektantowi” albo „portfolio”, wiemy, że idziemy w złą stronę. Jeśli brzmi „klientowi i jego życiu”, estetyka musi się do tego dostosować. Wtedy biznes nie zabija wizji, lecz ją porządkuje, a wizja nie sabotuje biznesu, tylko nadaje mu sens.

Rynek wnętrzarski żyje dziś inspiracjami i wizualizacjami. Wy natomiast nie stawiacie ich w centrum swojej komunikacji, opowiadając raczej o historiach klientów i procesie pracy. Skąd ta decyzja?

MS: Wynika ona z prostego doświadczenia, wizualizacja jest jednocześnie najłatwiejszą i najbardziej mylącą częścią projektu. Ładny obrazek potrafi przykryć brak analizy funkcjonalnej, nierealny budżet, chaos logistyczny i błędy, które ujawnią się dopiero w trakcie realizacji. Rynek nauczył klientów patrzeć na projekt przez pryzmat estetyki, ale nie nauczył ich pytać o to, co dzieje się później. My uznaliśmy, że nie chcemy uczestniczyć w tym uproszczeniu.

Wizualizacja nie jest problemem sama w sobie. Problem pojawia się wtedy, gdy staje się celem, a nie narzędziem. Jeśli komunikacja firmy opiera się wyłącznie na obrazkach, klient naturalnie zakłada, że to one są istotą usługi. Zaczyna myśleć, że kupuje obraz, a nie proces. My od początku chcieliśmy jasno pokazać, że projektowanie wnętrz to odpowiedzialność za komfort życia klienta przez kolejne lata.

GK: Dlatego nie pokazujemy efektu końcowego w oderwaniu od kontekstu. Wolimy mówić o historii, kim jest klient, w jakim momencie życia do nas przyszedł, z jakimi problemami się mierzył i co należało uporządkować. Dopiero na końcu pojawia się wnętrze. Bez tej historii estetyka jest pusta.

Wielu klientów nie jest gotowych na taką rozmowę o procesie. Przychodzą z głową pełną inspiracji i zapisanych obrazów. To naturalne. Jednak bardzo szybko okazuje się, że za tymi inspiracjami kryją się bardzo konkretne potrzeby, spokój, lepsza organizacja, mniejszy chaos, większa kontrola nad czasem, poprawa relacji domowych. Wtedy styl przestaje być celem, a staje się jednym z elementów większej całości.

Największa zmiana następuje po zrealizowaniu projektu. Klienci bardzo rzadko mówią wtedy o kolorach. Mówią o tym, że łatwiej im się sprząta, że wreszcie mają miejsce do pracy, że kuchnia przestała być problemem logistycznym, a stała się centrum domu, że w sypialni naprawdę odpoczywają. Tego nie widać na zdjęciach, ale to właśnie decyduje o jakości życia.

Na wczesnym etapie rozwoju firmy wiele decyzji podejmuje się intuicyjnie. Jakie błędy organizacyjne okazały się dla was najbardziej kosztowne i czego was nauczyły?

GK: Największym błędem było przekonanie, że dobrą wolą i zaangażowaniem da się zastąpić strukturę. Gdy firma rosła, braliśmy na siebie zbyt wiele, zakładając, że jakoś sobie poradzimy. To typowy błąd w branży kreatywnej. Bez jasno określonych granic i procesów nawet najlepsze intencje prowadzą do przeciążenia.

Podejmowaliśmy się projektów, które na danym etapie były dla nas zbyt złożone logistycznie. Nie chodziło o skalę wnętrza, lecz o stopień komplikacji i oczekiwania klienta, które nie zawsze były dostatecznie precyzyjne na starcie. Takie realizacje potrafią mentalnie zjeść projektantów.

Z perspektywy czasu wiemy, że znacznie wcześniej należało nauczyć się mówić nie. Szczególnie projektom, które nie pasują do naszego modelu pracy. Klientom, którzy oczekują wyłącznie wizualizacji. Próba udowodnienia, że da się zrobić wszystko, była kosztowną lekcją. Z zewnątrz wygląda to jak hamowanie rozwoju. W rzeczywistości jest to jego warunek konieczny.

Na koniec porozmawiajmy o skali. Jak rozwijać firmę, nie tracąc na jakości relacji z klientem?

MS: W projektowaniu wnętrz skala nie powinna być rozumiana jako proste zwiększanie liczby realizacji. Dla nas rozwój oznacza budowanie stabilnego systemu, który pozwala utrzymać powtarzalną jakość pracy niezależnie od liczby projektów. Wzrost, który nie idzie w parze z rozwojem struktury, prędzej czy później prowadzi do problemów operacyjnych. Dlatego od początku traktowaliśmy skalowanie jako proces porządkowania, a nie przyspieszania.

Kluczowe znaczenie ma tu przewidywalność. Ograniczona liczba projektów przypadających na jednego menedżera, własne zaplecze produkcyjne oraz jasno zdefiniowane standardy pracy pozwalają nam planować realizacje w sposób odpowiedzialny i spokojny. Dzięki temu klienci wiedzą, czego się spodziewać, a zespół może koncentrować się na jakości decyzji, a nie na reagowaniu na kryzysy.

GK: Taki model nie jest nastawiony na szybki efekt, lecz na długofalowe relacje. Klient zyskuje poczucie bezpieczeństwa i ciągłości, a firma może rozwijać się w sposób zrównoważony, bez przeciążania zespołu i bez utraty kontroli nad procesem. W naszym przypadku skala nie jest celem samym w sobie, lecz rezultatem konsekwentnie budowanego systemu pracy.

To podejście wymaga cierpliwości i dyscypliny, ale w dłuższej perspektywie pozwala osiągnąć coś znacznie ważniejszego niż szybki wzrost, zaufanie klientów, stabilność organizacyjną i poczucie, że rozwój firmy opiera się na solidnych fundamentach. Dla nas właśnie to jest miarą zdrowej skali.

V Europejskie Forum Handlu i Eksportu: polskie firmy w globalnej grze

11 grudnia 2025 roku w Hotelu Bristol w Warszawie odbyła się V edycja Europejskiego Forum Handlu i Eksportu – jednego z kluczowych wydarzeń poświęconych handlowi międzynarodowemu, eksportowi, e-commerce oraz logistyce. Forum zgromadziło liderów biznesu, ekspertów finansowych, przedstawicieli administracji publicznej oraz środowiska akademickiego, którzy dyskutowali o wyzwaniach i szansach stojących przed polskimi firmami na rynkach zagranicznych.

Przyszłość polskiego eksportu w kontekście geopolityki

Wykład inauguracyjny dr. Janusza Lewandowskiego, Posła do Parlamentu Europejskiego i Wiceprzewodniczącego Komisji Budżetowej, poświęcony był narzędziom Unii Europejskiej w ochronie wspólnego rynku przed nieuczciwą konkurencją. Prelegent podkreślał znaczenie elastycznego reagowania na zmieniające się warunki geopolityczne oraz konieczność wzmacniania europejskich i polskich przewag konkurencyjnych w globalnym handlu.

Dubaj jako brama do ekspansji na Bliski Wschód

Wystąpienie Adriana Malinowskiego, Chief Representative in Poland, Dubai Chambers, pt. „Why Dubai? Synergie z Polską” wskazywało na rosnące znaczenie Dubaju jako centrum handlowego i inwestycyjnego Bliskiego Wschodu. Ekspert zaznaczył, że choć ekspansja na ten rynek wymaga czasu i zaangażowania, polskie marki są tam coraz częściej postrzegane jako synonim jakości i wiarygodności.

Europejskie marki i globalna konkurencyjność

Jak polskie firmy budują swoją pozycję na rynkach międzynarodowych?

Panel „Europejskie marki – globalni gracze” koncentrował się na konkurencyjności polskich przedsiębiorstw oraz ich zdolności do ekspansji poza Europę. Uczestnicy podkreślali, że polskie marki przeszły ewolucję od konkurowania ceną do oferowania wysokiej jakości, innowacyjnych i zrównoważonych produktów. Coraz większe znaczenie ma także budowa własnych struktur handlowych i produkcyjnych na rynkach zagranicznych.

Zaufanie i stabilność w międzynarodowych finansach

Eksperci z Bellecapital AG oraz Allegra LAW zwracali uwagę na rolę zaufania, przejrzystości i stabilnych ram prawnych w handlu transgranicznym. Podkreślano, że nowoczesne zarządzanie finansami i majątkiem staje się kluczowym elementem odporności firm na globalną niepewność.

Handel międzynarodowy i e-commerce – nowe kanały sprzedaży

Czy sprzedaż online to przyszłość eksportu?

Podczas panelu „Handel i e-commerce” dyskutowano o roli marketplace’ów i e-commerce w ekspansji międzynarodowej. Eksperci wskazywali, że choć sprzedaż internetowa otwiera globalne możliwości, wymaga świadomej strategii, integracji z logistyką oraz kontroli rentowności, aby uniknąć kanibalizacji innych kanałów sprzedaży.

Bezpieczeństwo i odporność łańcuchów dostaw

Panel poświęcony bezpieczeństwu łańcuchów dostaw poruszał kwestie geopolityki, regulacji oraz rozwoju technologicznego. Uczestnicy zwracali uwagę na rosnącą liczbę zdarzeń nieprzewidywalnych oraz znaczenie digitalizacji i nearshoringu jako sposobów wzmacniania odporności europejskiej logistyki.

Filary polskiego eksportu – sektor rolno-spożywczy i innowacje

Zwieńczeniem Forum był panel „Filary polskiego eksportu”, który potwierdził, że sektor rolno-spożywczy pozostaje jednym z kluczowych motorów wzrostu polskiego handlu zagranicznego. Eksperci wskazywali na dynamiczny rozwój eksportu w ostatnich dwóch dekadach oraz potrzebę dalszego budowania marek własnych, innowacyjnych produktów i skutecznego wsparcia dla firm rozpoczynających ekspansję.

Wnioski z Europejskiego Forum Handlu i Eksportu

V edycja Europejskiego Forum Handlu i Eksportu pokazała, że przyszłość polskiego handlu międzynarodowego zależy od długofalowej strategii, innowacyjności, odporności organizacyjnej oraz współpracy biznesu z instytucjami publicznymi. Eksport przestaje być celem samym w sobie, a staje się punktem wyjścia do budowy trwałej obecności na rynkach globalnych.

Organizator: Executive Club

Rusza ogólnopolski projekt edukacyjny ZBADAI

Sztuczna inteligencja w szkole? Taka myśl przeraża zarówno wielu nauczycieli, jak i rodziców. Tymczasem AI może być sprzymierzeńcem w poznawaniu świata i zrozumieniu rzeczywistości. Aby pokazać, jak ją wykorzystać, by wspierała edukację, Centrum Nauki Kopernik rozpoczyna projekt ZBADAI, dofinansowany ze środków Ministra Edukacji.

Przedsięwzięcie będzie trwać do końca czerwca 2028 r. Weźmie w nim udział 200 szkół, 930 nauczycieli i edukatorów oraz 13 000 uczniów.  Wypracowane scenariusze zajęć i materiały szkoleniowe zostaną opublikowane na Zintegrowanej Platformie Edukacyjnej (ZPE) i będą dostępne dla 6 000 000 potencjalnych odbiorców.

ZBADAI… odkryj, przetestuj!

Rozwój AI to nieodłączna część zmieniającego się świata. Chaty sztucznej inteligencji wypierają tradycyjne wyszukiwarki internetowe, sieć zalewają nieprawdziwe, sensacyjne treści audiowizualne. Granica między rzeczywistością, a generowaną przez AI fikcją zaciera się. Program ZBADAI wesprze nauczycieli i uczniów w radzeniu sobie w tych realiach. Ułatwi zrozumienie mechanizmów działania sztucznej inteligencji i pomoże odkryć jej potencjał edukacyjny.

– Dla nas bardzo istotne jest skupienie się na podmiotowości i sprawczości ucznia. Tak, żeby uczeń był kimś, kto samodzielnie odkrywa, bada, tworzy, a aspekty jego samodzielnej pracy powinny być wspierane narzędziami sztucznej inteligencji – mówi Robert Firmhofer, Dyrektor Naczelny Centrum Nauki Kopernik.

Narzędzia AI zostaną wykorzystane podczas realizacji szkolnych projektów badawczych, prowadzonych metodą naukową. Pracując nad nimi, uczniowie będą rozwijać umiejętności krytycznego myślenia, analizy danych i pracy zespołowej. Sztuczna inteligencja pomoże im w wykonywaniu obliczeń, identyfikacji elementów obrazu czy rozpoznawaniu dźwięków. Nauczyciele i uczniowie poznają nie tylko różne narzędzia, ale także sam koncept odpowiedzialnego i etycznego ich wykorzystywania.

Młodzież przekona się, że AI wcale nie wie wszystkiego. Może czerpać wiedzę z całej gamy dostępnych w sieci danych, także błędnych oraz takich, które wyrażają nie fakty, lecz opinie. To nie jest godny zaufania asystent, który wyręcza w wykonywaniu prac domowych. Umiejętnie z niej korzystając, można natomiast skutecznie się uczyć i weryfikować swój tok myślenia.

– Sztuczna inteligencja będzie się rozwijała bez względu na to, co my dzisiaj o niej myślimy. Ta cyfrowa rewolucja po prostu dzieje się na naszych oczach. (…) Cieszę się, że rozpoczynamy ten projekt. Najbliższe lata to wielkie wyzwanie dla całego systemu edukacji, oświaty, społeczeństwa, a my po prostu będziemy mądrzejsi – bo mądrzej przygotowani – powiedziała podczas inauguracji Barbara Nowacka, Minister Edukacji.

Od hackathonu do szkoły

Aby ZBADAI trafił do szkół, muszą powstać scenariusze projektów badawczych. Opracuje je podczas hackathonu 30 nauczycieli z całej Polski wraz z ekspertami z Centrum Nauki Kopernik.  Wynikiem tego spotkania będzie także program kursu AI dla nauczycieli, obejmujący podstawy działania sztucznej inteligencji, tworzenie zapytań (prompt engineering), analizę i tworzenie multimediów, praktyczne zastosowania AI w dydaktyce.

Stworzone podczas hackathonu interdyscyplinarne projekty badawczo-edukacyjne będą łączyły biologię, fizykę, chemię, a nawet przedmioty humanistyczne. Ich realizacją zajmą się uczniowie 100 szkół podstawowych i 100 szkół ponadpodstawowych.

Opracowane kursy AI dla nauczycieli, scenariusze lekcji i projektów badawczych zostaną udostępnione wszystkim zainteresowanym za pośrednictwem Zintegrowanej Platformy Edukacyjnej.

Kompetencje, które zostaną na zawsze

Projekt edukacyjny ZBADAI ma sprawić, że nauczyciele i uczniowie będą korzystali z AI mądrze, twórczo i odpowiedzialnie – zarówno w szkolnych klasach, jak i w życiu prywatnym.

Chcemy pokazać, jak szkoła może się zmieniać z miejsca pozyskiwania wiedzy, na miejsce rozwoju kompetencji krytycznego myślenia, analizy danych i wspólnego poznawania świata – podkreśla Beata Jurkiewicz, koordynatorka projektu ZBADAI.

Nauczyciele rozwiną swoje kompetencje w zakresie świadomego, bezpiecznego i skutecznego wykorzystania narzędzi sztucznej inteligencji w edukacji.​ Dowiedzą się także, jak prowadzić zajęcia metodą badawczą z użyciem technologii cyfrowych.​

Uczniowie nauczą się formułowania pytań badawczych, krytycznego myślenia, pracy z danymi, korzystania z AI jako narzędzia wspierającego proces poznawczy oraz prezentowania wyników swoich działań.

Nowe standardy w skali kraju

Stworzenie programu ZBADAI zapoczątkowała szczegółowa analiza polskiego rynku warsztatów, szkoleń, kursów, książek o AI, przygotowana przez dr Macieja Kościelniaka z Uniwersytetu SWPS.

Większość dostępnych materiałów dotyczy pracy merytorycznej nauczycieli i uczy ich prezentowania zasad działania AI „na tablicy”. Uczniom brakuje możliwości praktyki i realnych doświadczeń. Wiele kursów obiecuje głównie „oszczędność czasu” pracy, a oferty szkoleniowe pomijają nauczycieli przedmiotów humanistycznych.

ZBADAI kładzie nacisk na rozwój kompetencji i świadome wykorzystywanie technologii w edukacji, a realizowane zajęcia mają charakter interdyscyplinarny. Projekt daje uczestnikom realne, pogłębione doświadczenie pracy z AI i wyznacza nowy kierunek w rozwoju polskiej edukacji.

Więcej o projekcie: www.kopernik.org.pl/zbadai

Dodatkowe informacje:
Jan Król – koordynator promocji i komunikacji ZBADAI
tel. kom.: 515 571 702
e-mail: jan.krol@kopernik.org.pl

ARP S.A. wspiera rozwój przyszłych liderów polskiego przemysłu. Wyłoniono laureatów VII edycji konkursu „Kadry dla Przemysłu”

W warszawskiej Rotundzie PKO odbyła się uroczysta gala finałowa VII edycji Konkursu o Nagrodę Prezesa Agencji Rozwoju Przemysłu S.A. „Kadry dla Przemysłu”. Wydarzenie zgromadziło przedstawicieli świata akademickiego, biznesu oraz sektora przemysłowego, a także autorów najciekawszych prac dyplomowych poświęconych innowacjom, transformacji energetycznej i nowoczesnym technologiom. 

Program „Kadry dla Przemysłu”, realizowany przez ARP S.A. od 2018 roku, ma na celu budowanie kompetencji przyszłych specjalistów oraz wzmacnianie współpracy między nauką a gospodarką. Konkurs adresowany jest do studentów uczelni zrzeszonych w Konferencji Rektorów Publicznych Uczelni Zawodowych (KREPUZ) oraz Konferencji Rektorów Uczelni Ekonomicznych (KRUE). W tegorocznej edycji zgłoszono 45 prac. 

– Program to inwestycja w ludzi, którzy w najbliższych latach będą decydować o sile i konkurencyjności polskiej gospodarki. W laureatach tego konkursu widzimy nie tylko autorów znakomitych prac naukowych – widzimy przyszłych inżynierów, menedżerów, badaczy i wizjonerów, którzy poprowadzą polski przemysł ku nowym technologiom i ekspansji zagranicznej. ARP od lat tworzy przestrzeń, w której spotykają się wiedza, praktyka i ambicja. Dzisiejsze wyróżnienia pokazują, że kiedy wspieramy młodych ludzi w ich rozwoju, wspieramy jednocześnie przyszłość naszej gospodarki i bezpieczeństwo ekonomiczne państwa – powiedział Prezes Zarządu ARP S.A. Bartłomiej Babuśka. 

Nagrodzone prace dotyczyły m.in. sztucznej inteligencji w systemach czasu rzeczywistego, technologii wodorowych, cyfryzacji procesów produkcyjnych, koncepcji ESG, lean management, modelowania dynamiki molekularnej oraz nowoczesnych metod optymalizacji procesów przemysłowych. 

Autorzy trzech najlepszych prac – w kategoriach magisterskiej, licencjackiej i inżynierskiej – otrzymali nagrody finansowe po 5 500 zł oraz możliwość płatnego, trzymiesięcznego stażu w Agencji Rozwoju Przemysłu S.A. lub jednej ze spółek z Grupy ARP. 

Patronat honorowy nad wydarzeniem objęły: Ministerstwo Aktywów Państwowych, Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Ministerstwo Energii, Ministerstwo Obrony Narodowej oraz Ministerstwo Rozwoju i Technologii. 

Laureaci VII edycji konkursu „Kadry dla Przemysłu” 

KATEGORIA: PRACE MAGISTERSKIE 

I miejsce 

„Portowanie i optymalizacja biblioteki sztucznej inteligencji na platformie PHOENIX-RTOS…” 

Mateusz Bloch, promotor: dr Piotr Krzysztof Tronczyk, Akademia Łomżyńska 

II miejsce 

„Zastosowanie reaktywnych pól siłowych ReaxFF do modelowania wpływu dodatku wodoru…” 

Krystian Szlachta, promotor: dr hab. Rafał Kurczab, Akademia Tarnowska 

III miejsce 

„Wpływ cyfryzacji procesów produkcyjnych na efektywność przedsiębiorstw…” 

Yuliia Bereza, promotor: dr inż. Piotr Lenik, PANS w Krośnie 

 

Wyróżnienia: 

  • „Ekonomiczna wydajność outsourcingu w zarządzaniu logistyką” – Mariusz Łabuś, promotor: dr Mirosław K. Szpakowski, PANS Ciechanów/Mława 
  • „Zastosowanie neuromarketingu w optymalizacji doświadczeń użytkowników…” – Aleksandra Skulimowska, promotor: dr hab. Izabela Michalska – Dudek, prof. uczelni, Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu 

KATEGORIA: PRACE LICENCJACKIE 

I miejsce 

„Zielone płuca finansów. Czynniki ESG w kształtowaniu rezyliencji banków…” 

Natalia Deyna, promotor: dr Małgorzata Snarska, Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie 

II miejsce 

„Zarządzanie zespołem w biznesie strukturalnym” 

Jakub Marczewski, promotor: dr Katarzyna Bartusik, Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie 

III miejsce 

„Zastosowanie metod uczenia maszynowego w przewidywaniu zagrożenia bankructwem…” 

Oskar Konicki, promotor: dr hab. Agnieszka Stanimir, Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu 

Wyróżnienie: 

  • „Nić Ariadny. Wartość godziwa przedsiębiorstwa…” – Adam Stępień, promotor:dr Małgorzata Snarska, Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie 

KATEGORIA: PRACE INŻYNIERSKIE 

I miejsce 

„Analiza jakości wydruku w technologii FDM na wybranej drukarce 3D” 

Krzysztof Karwel, promotor: dr inż. Wojciech Sosnowski, PANS Ciechanów 

II miejsce 

„Opracowanie układu sterowania ciśnieniem w magazynie biogazu” 

Fabian Duliba, promotor: dr inż. Piotr Wilk, ANS Racibórz 

III miejsce 

„Eliminowanie marnotrawstw zgodnie z koncepcją Lean Management…” 

Angelika Jaśkiewicz, promotor: dr inż. Mariusz Kołosowski, PANS Nysa 

Wyróżnienie: 

  • „Optymalizacja procesu produkcji opraw broszurowych…” – Maciej Kułaga, promotor:
    dr inż. Małgorzata Wiśniewska, PANS Włocławek 

źródło: ARP S.A.

Ważne Informacje

Laboratorium Odzyskiwania Nadziei

Rafał Krawczyk, prezes Labdaty, opowiada o tym, jak jego firma pomaga odzyskiwać dane z uszkodzonych komputerów i telefonów Firm oferujących usługi odzyskiwania danych jest wiele....

V Europejskie Forum Handlu i Eksportu: polskie firmy w globalnej grze

11 grudnia 2025 roku w Hotelu Bristol w Warszawie odbyła się V edycja Europejskiego Forum Handlu i Eksportu – jednego z kluczowych wydarzeń poświęconych...

Rusza ogólnopolski projekt edukacyjny ZBADAI

Sztuczna inteligencja w szkole? Taka myśl przeraża zarówno wielu nauczycieli, jak i rodziców. Tymczasem AI może być sprzymierzeńcem w poznawaniu świata i zrozumieniu rzeczywistości....

Europejskie Forum Handlu i Eksportu: przyszłość europejskiego handlu, e-commerce i łańcuchów dostaw

Już 11 grudnia 2025 roku odbędzie się kolejna edycja Europejskiego Forum Handlu i Eksportu, jednego z najbardziej prestiżowych wydarzeń w Polsce poświęconych globalnemu handlowi,...

Open Source wg Red Hat

Dinko Eror, VP EMEA Central, North and Eastern Europe w Red Hat, opowiada o tym, dlaczego rozwiązania open-source’owe cieszą się coraz większą popularnością Jak Red...

Łukasiewicz i Dassault Systèmes razem na rzecz transformacji cyfrowej polskiego przemysłu

Centrum Łukasiewicz podpisało porozumienie o współpracy z Dassault Systèmes w zakresie cyfrowej transformacji polskiego przemysłu. Współpraca ma wspierać cyfryzację procesów badawczorozwojowych, wdrażanie nowoczesnych technologii w gospodarce i wzmacnianie kompetencji cyfrowych...