.
Strona główna Blog Strona 298

Portret polskiego startupu

Z raportu Startup Poland z 2017 r. wynika, że aż 71 proc. polskich startupów zatrudnia pracowników, a dla 42 proc. dostęp do kadry to najbardziej pożądany czynnik rozwoju firmy.

Z kolei 7 na 10 badanych firm deklaruje, że w ostatnim półroczu pozyskało nową osobę do zespołu . Startupy nie są wyłączone z wyścigu o najlepsze talenty, który rozpoczął się już na rynku pracy. Konkurowanie o najlepszych wiąże się jednak z koniecznością stworzenia środowiska pracy, które spełni oczekiwania pracowników i pomoże w rozwijaniu biznesu. Na jakie biuro powinny więc postawić młode, innowacyjne firmy?

Startupy w Polsce prowadzą młodzi przedsiębiorcy. Aż 58 proc. z nich to trzydziestolatkowie.

W większości zakładają oni firmy technologiczne, które działają w obszarze oprogramowania do analityki big data. Połowa badanych zatrudnia do 10 osób, jednak w skali kraju i wszystkich podmiotów gospodarczych, wśród startupów jest stosunkowo duży odsetek średnich i dużych firm. Większość młodych przedsiębiorstw deklaruje, że najbardziej pożądanymi pracownikami są dla nich sprzedawcy, programiści i marketingowcy.
– Gdy firma dynamicznie się rozwija, przechodzi naturalny etap, w którym powiększa się jej zespół.

W szczególności młode organizacje, które koncentrują się na działaniach wspierających ich biznes potrzebują przestrzeni, która nie tylko przyciągnie nowe talenty, ale pozwoli też na twórczą i inspirującą pracę zespołową. Startupy często poszukują dla siebie miejsc, które nie będą utożsamiane z korporacjami i nudnymi, standardowymi biurami. Coraz częściej decydują się na przestrzenie z duszą, loftowe, industrialne i co ważne, ciekawie zaaranżowane miejsca. Wyzwaniem urządzania biura dla startupów jest jednak bardzo często ich mała przestrzeń. W przypadku mniejszych metraży stawiamy na rozwiązania wielofunkcyjne i elastyczne, tak aby dopasować je do potrzeb załogi, a przy tym maksymalnie wykorzystać dostępną powierzchnię. Z doświadczenia wiemy, że młode firmy dynamicznie się rozwijają, dlatego przy wyborze wyposażenia biura warto wziąć pod uwagę taki system mebli, który będzie można dowolnie konfigurować, a także zmieniać położenie poszczególnych elementów, zgodnie z potrzebami pracowników – mówi Mateusz Siwiaszczyk, Dyrektor ds. kontraktów, Mikomax Smart Office.

Startupy są siłą napędową dla rynku biur coworkingowych. Według prognoz JLL w 2018 r. liczba podmiotów korzystających z takich przestrzeni na świecie osiągnie milion. Młode biznesy stawiają bowiem na siedzibę, która wspiera pracę zespołową, swobodną wymianę wiedzy i rozwój innowacji.

– Biura coworkingowe dla wielu przedsiębiorców są stałym miejscem pracy, dla innych natomiast – komfortową odskocznią od firmowej codzienności. Tego typu miejsca wychodzą naprzeciw różnym oczekiwaniom. Jeżeli potrzebujemy stałego miejsca pracy, gdzie będziemy wykonywać obowiązki służbowe lub jeżeli chcemy popracować podczas wyjazdu służbowego coworkingi stanowią dobrą alternatywę dla tradycyjnego biura. Dlaczego? Ponieważ odpowiadają na dynamicznie zmieniający się styl pracy. Jest to również dobre rozwiązanie dla startupów, które dopiero rozwijają swój biznes i obecnie nie mają budżetu na wynajmowanie tradycyjnego biura – komentuje Marta Bloch, Project Manager Idea Hub.

Miejsce pracy skrojone na miarę
Choć nowoczesne technologie umożliwiają wykonywanie obowiązków służbowych zdalnie, to młodzi przedsiębiorcy cenią sobie wartość płynącą ze wspólnego budowania środowiska pracy . Biuro pomaga im bowiem budować kulturę organizacji od podstaw, oraz wypracować unikalne DNA biznesu. Ważne jednak, by zaplanować przestrzeń, tak by spełniała ona określone funkcje na poszczególnych etapach rozwoju firmy.

– Wiele początkujących biznesów na drodze rozwoju staje przed poważnymi dylematami. Jednym z nich jest decyzja, czy pozostać w dotychczasowym biurze, które przestaje odpowiadać potrzebom pracowników, czy podjąć ryzyko finansowe i przenieść się do większej siedziby. Zanim podejmiemy decyzję warto rozważyć jeszcze jedno rozwiązanie, które na polskim rynku stale zyskuje na popularności. Jest to rearanżacja przestrzeni, nazywana również liftingiem biura, której głównym celem jest zwiększenie efektywności biura i dostosowanie go do aktualnych potrzeb zespołu. Zmiany przeprowadzane są sprawnie, nawet w kilka tygodni i nie wiążą się z dużym nakładem finansowym. To bardzo dobra i bezpieczna alternatywa szczególnie dla młodych firm, które chcą podnieść standard pracy zespołu, ale nie są jeszcze gotowe na ryzyko finansowe, jakim jest kupno lub wynajem większej przestrzeni – mówi Mateusz Siwiaszczyk, Mikomax Smart Office.
Warto pamiętać, że startupy nie są wyłączone z wyścigu o najlepsze talenty, a dostosowanie biura do zespołu, który ciągle się zmienia nie jest już opcją dla młodych biznesów, a słuszną drogą rozwoju, która pozwoli im konkurować na wymagającym rynku pracownika. By środowisko pracy pomagało w twórczym i efektywnym działaniu zespołu, trzeba przyjrzeć się bliżej jego potrzebom i temu, jak pracownicy czują się w przestrzeni, w której spędzają wiele godzin.

Paulina Kunicka

Polski rynek powierzchni magazynowych nie zwalnia tempa

Aktywność najemców na rynku powierzchni magazynowych w Polsce osiągnęła rekordowy wynik w pierwszych trzech miesiącach roku, co przełożyło się na najniższy w historii wskaźnik powierzchni niewynajętej. Popyt kształtowali przede wszystkim najemcy z branży e-commerce (24%), operatorzy logistyczni (23%) oraz sieci handlowe (19%). Międzynarodowa firma doradcza Cushman & Wakefield podsumowuje pierwszy kwartał na rynku nowoczesnej powierzchni magazynowej i produkcyjnej w raporcie „MARKETBEAT: RYNEK MAGAZYNOWY W POLSCE”.

Ukończenie 12 projektów inwestycyjnych o powierzchni 388 000 mkw. pozwoliło zakończyć pierwszy kwartał 2018 roku na rynku powierzchni magazynowej i produkcyjnej z wynikiem 13,9 miliona mkw. Najaktywniejszym regionem była Polska Centralna, gdzie oddano do użytku aż 213 000 mkw. powierzchni, w tym pierwszy etap Central European Logistics Hub w Łodzi (79 000 mkw. dla firmy BSH Sprzęt Gospodarstwa Domowego). Na pozostałych rynkach najwięcej nowej powierzchni przybyło w regionie Szczecina (52 000 mkw.), okolicach Warszawy (33 000 mkw.), Polsce Zachodniej (33 000 mkw.) oraz Krakowie (31 000 mkw.).

– W Polsce na rynku magazynowym pozostaje w realizacji 56 projektów o łącznej powierzchni 1,91 miliona mkw. To rekordowy wynik aktywności deweloperskiej odnotowany na koniec kwartału, z czego prawie 75% powierzchni zostało już zabezpieczone umowami najmu. Najaktywniejszymi rynkami były Górny Śląsk, Polska Centralna, Polska Zachodnia oraz okolice Warszawy, gdzie znajduje się 64% inwestycji w budowie – komentuje Adrian Semaan, konsultant w dziale Powierzchni Magazynowych i Logistycznych w firmie Cushman & Wakefield, autor raportu.

Aktywność najemców utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie. W pierwszym kwartale 2018 roku wynajęto łącznie ponad 1,18 mln mkw., co jest najlepszym wynikiem zanotowanym na początku roku w historii. Największym popytem cieszyły się główne rynki magazynowe, tj.: Polska Centralna (20% wszystkich transakcji), rynek Warszawy i okolic (18%), region Poznania (12%), Górny Śląsk (11%) oraz region Wrocławia (9%). W strukturze transakcji 80% to nowe umowy najmu i ekspansje, a pozostałe 20% to renegocjacje. Popyt kształtowały głównie trzy branże: e-commerce (24%), operatorzy logistyczni (23%) oraz sieci handlowe (19%). Aktywne były również firmy z branży produkcyjnej (5%), a także farmaceutycznej (4%), motoryzacyjnej (3%), AGD (3%) i elektronicznej (3%).

Na koniec pierwszego kwartału 2018 r. zarejestrowano najniższy od 2004 r. poziom wskaźnika pustostanów wynoszący 4,7%. W Szczecinie, Polsce Zachodniej oraz w rejonie Bydgoszczy i Torunia obiekty logistyczne były w pełni skomercjalizowane. Najniższy wskaźnik powierzchni niewynajętej odnotowano w Polsce Centralnej (1,9%), a najwyższy w Krakowie (11,1%) oraz w strefie Warszawa – miasto (8,5%).

Wzrost kosztów generalnego wykonawstwa oraz niski wskaźnik pustostanów w lokalizacjach cieszących się największym zainteresowaniem najemców, utrudniają negocjowanie atrakcyjnych stawek czynszu. W pierwszym kwartale 2018 roku czynsz efektywny wzrósł średnio o około 0,10 EUR/mkw./miesiąc.

Najwyższy czynsze bazowe i efektywne (uwzględniające zachęty finansowe dla najemców) tradycyjnie obowiązują w strefach Warszawa – miasto odpowiednio 4,00 – 5,25 EUR/mkw./miesiąc i 3,50 – 4,80 EUR/mkw./miesiąc oraz Krakowie 3,50 – 4,50 EUR/mkw./miesiąc i 2,60 – 4,00 EUR/mkw./miesiąc. Na pozostałych rynkach stawki utrzymują się w zakresie od 2,40 do 3,60 EUR/mkw./miesiąc za czynsz bazowy i 1,90 – 3,20 EUR/mkw./miesiąc za czynsz efektywny.

W kolejnych miesiącach 2018 roku aktywność najemców powinna utrzymać się na wysokim poziomie. Rosnące zapotrzebowanie na powierzchnię magazynową oraz wyspecjalizowane usługi logistyczne sektora e-commerce będą motorem napędowym rynku. Wśród realizowanych projektów dominującym trendem pozostaną inwestycje w parki logistyczne oraz projekty typu BTS zlokalizowane przy głównych trasach i węzłach komunikacyjnych. Spodziewany jest także wzrost aktywności deweloperskiej w segmencie mniejszych obiektów oferujących powierzchnie logistyczne wpisujące się w tzw. „usługę ostatniej mili”. Obiekty te pozwolą zapewnić szybszą i efektywniejszą obsługę rosnącej bazy konsumentów sektora e-commerce. Nowe projekty tego typu planowane są m.in. w Warszawie, Wrocławiu, Łodzi i Szczecinie.

Eliza Bingul

Rekordowa podaż mieszkań nie nadąża za popytem

Rok 2017 był kolejnym okresem rekordowej podaży na rynku mieszkaniowym. Wzrost liczby sprzedanych lokali w porównaniu do poprzedniego roku nastąpił w większości głównych polskich aglomeracji. Co więcej, w 2017 r. inwestycje sprzedawały się szybciej niż rok wcześniej. Popyt na mieszkania był na tyle wysoki, że pomimo rekordowej liczby mieszkań wprowadzonych przez deweloperów do sprzedaży, ceny mieszkań w większości lokalizacji mocno wzrosły. Na rynku pierwotnym dynamika wzrostu w niektórych lokalizacjach osiągnęła nawet 10-16% kwoty jaką kupujący płacili rok wcześniej, wynika z raportu E-VALUER INDEX 2018 opracowanego przez Emmerson Evaluation.

Wysyp nowych mieszkań

Pod względem liczby nowo wprowadzonych do sprzedaży mieszkań liderem jest Łódź, gdzie w ciągu ostatniego roku deweloperzy dostarczyli na rynek o 76% więcej mieszkań niż w roku poprzednim. Wysoką dynamikę wzrostu liczby nowo wprowadzonych lokali w 2017 r. można było obserwować także w Katowicach (43%), Wrocławiu (28%) oraz w Warszawie (23%).

Duży przyrost nowych mieszkań wprowadzonych na rynek miał odzwierciedlenie w wielkości całkowitej oferty deweloperskiej na koniec ubiegłego roku. Całościowa podaż mieszkań na rynku pierwotnym najmocniej wzrosła w Łodzi (o 34% w porównaniu do poprzedniego roku). W tym mieście dopiero od niedawna można obserwować dużą aktywność deweloperów. Pomimo rosnącego popytu stymulowanego rozwojem sektora biurowego i pojawianiem się nowych miejsc pracy, rynek łódzki nie zdążył jeszcze przystosować się do nowej sytuacji i wchłonąć dużej liczby lokali.

Pod względem całkowitej liczby mieszkań dostępnych w ofercie deweloperów liderem nadal pozostaje Warszawa. Na koniec 2017 r. w stolicy znajdowało się ich blisko 16 tys. Na kolejnych miejscach w zestawieniu uplasował się Wrocław (7,6 tys. mieszkań), Kraków (6,8 tys.) oraz Trójmiasto (6,5 tys.). Łódź pod względem całkowitej liczby mieszkań oferowanych przez deweloperów na koniec ostatniego roku (3,7 tys.) niemal dogoniła Poznań (3,9 tys.). Na pozostałych rynkach poziom oferty na koniec
2017 r. lekko spadł lub utrzymał się na zbliżonym poziomie do roku poprzedniego, co wynika z dużej absorpcji mieszkań.

W ubiegłym roku zanotowano także rekordową w ostatnich latach liczbę mieszkań, na które wydano pozwolenia na budowę. W Warszawie wydano je aż dla 24 069 lokali mieszkalnych. Dobre wyniki w tym względzie odnotowały także Wrocław (13 828), Kraków (12 889) i Trójmiasto (9 069).

Jeżeli liczbę mieszkań, na które wydano pozwolenia na budowę przeliczymy na 100 tys. mieszkańców okazuje się, że w ostatnim roku liderem był Wrocław z wynikiem 2166 mieszkań. Na kolejnych miejscach uplasowały się Rzeszów (1997 mieszkań), Kraków (1681) oraz Kielce (1574). Warszawa w tym zestawieniu zajęła dopiero 5 miejsce z wynikiem 1369 mieszkań.

WYKRES: LICZBA MIESZKAŃ NA KTÓRE WYDANO POZWOLENIE NA BUDOWĘ

Opracowanie: Emmerson Evaluation

Niedościgniony popyt

Rekordowej podaży mieszkań towarzyszył też bardzo duży popyt. W zeszłym roku w większości miast regionalnych na rynku pierwotnym zanotowano wzrost sprzedaży. Największą dynamikę względem ubiegłego roku można było zaobserwować w Łodzi, gdzie sprzedano o 62% więcej mieszkań oraz w Katowicach (42%), Poznaniu (27%) i Warszawie (23%).

Warto podkreślić, że w 2017 r. inwestycje mieszkaniowe sprzedawały się szybciej niż rok wcześniej. Tempo sprzedaży inwestycji deweloperskich wzrosło szczególnie w Trójmieście. W ciągu roku od momentu wprowadzenia inwestycji na rynek wyprzedawało się tam średnio 66% wszystkich lokali mieszkalnych. Podobny trend był widoczny w Warszawie, gdzie w ciągu roku wyprzedawała się ponad połowa wszystkich mieszkań, a także w Krakowie (50%) i Wrocławiu (46%.). Najwolniej sprzedawały się z kolei w Poznaniu. W stolicy Wielkopolski w ciągu roku wyprzedawało się średnio 30% mieszkań z inwestycji, a po 2 latach w ofercie pozostawał jeszcze co czwarty lokal – komentuje Robert Korczyński, Członek Zarządu Emmerson Evaluation.

Wzrost cen nie zwalnia tempa

Duży popyt i wysokie tempo sprzedaży miało odzwierciedlenie we wzrostach cen mieszkań. Miastem, które zanotowało największy skok cenowy na rynku pierwotnym był Gdańsk, gdzie kupujący musieli zapłacić średnio o 16% więcej niż rok wcześniej. Na kolejnych miejscach w tym względzie uplasował się Sopot (wzrost o 10%) oraz Gdynia i Łódź z dynamiką rzędu 9%. Mimo tego 1 mkw. w Gdańsku jest nadal o ok. 15% tańszy niż w Warszawie. W pozostałych lokalizacjach wzrosty nie przekraczały 6%. Jedyną lokalizacją, gdzie zanotowano lekki spadek cen są Katowice (-1%). Nabywcy z Aglomeracji Śląskiej coraz częściej decydują się bowiem na zakup mieszkania poza stolicą Górnego Śląska. Ceny na terenie pozostałych miast GOP są o ok. 20% niższe, a ich skomunikowanie z Katowicami jest bardzo dobre.

W rankingu median cen na rynku pierwotnym w ujęciu bezwzględnym liderem nadal jest Sopot, z medianą 11 162 zł/mkw. Ze względu na wypoczynkowy charakter miasta, duży udział mają tam inwestycje luksusowe, skierowane do ogólnopolskiego nabywcy. Na kolejnym miejscu uplasowała się Warszawa – 7 925 zł/mkw., Kraków – 6 826 zł/mkw. oraz Gdańsk 6 719 zł/mkw. Najtaniej mieszkania na rynku pierwotnym, podobnie jak rok wcześniej, można było kupić w Gorzowie Wielkopolskim oraz Zielonej Górze. Z kolei Lublin i Toruń, to jedyne z mniejszych ośrodków wojewódzkich, które w 2017 r. zanotowały medianę ceny mkw. mieszkania na rynku pierwotnym na poziomie powyżej 5 000 zł.

WYKRES: MEDIANA CEN 1 MKW.

Opracowanie: Emmerson Evaluation

Dynamiczny rozwój rynku pierwotnego stymulował także rynek wtórny. Najdroższe mieszkania „z drugiej ręki” kupujący nabywali w Warszawie, Sopocie i Krakowie. Jeżeli chodzi o przyrost cen mkw. na rynku wtórnym, to najszybciej drożały lokale mieszkalne w Gdańsku (wzrost o 10%), Katowicach (9%) oraz Gdyni i Opolu (wzrost o 7% w każdym z tych miast) podsumowuje Robert Korczyński, Członek Zarządu Emmerson Evaluation.

Ostatni dobry rok dla nieruchomości?

Według szacunków Emmerson Evaluation rok 2018 przyniesie rekordową liczbę mieszkań oddanych do użytkowania (ponad 200 tys.). Firma prognozuje, że ceny mkw. w 2018 r. wzrosną jeszcze o kilka procent, a w najlepszych lokalizacjach przyrost cen może przekroczyć próg 10%. Wzrost cen w tym roku będzie napędzany przez utrzymujący się wysoki popyt na mieszkania, ale także ze względu na rosnące koszty budowy, robocizny czy coraz większą trudność w pozyskaniu gruntów przez deweloperów. Dobrej koniunkturze na rynku powinny sprzyjać także niskie oprocentowania kredytów hipotecznych i relatywnie wysoki zwrot z inwestycji mieszkaniowych. Emmerson Evaluation spodziewa się również, że deweloperzy chcąc utrzymać marże na dotychczasowym poziomie, będą próbowali dokonywać podwyżek cen mieszkań.

Jednocześnie firma prognozuje, że obecny rok pod względem liczby sprzedanych mieszkań oraz wzrostu cen transakcyjnych może być ostatnim tak dobrym rokiem, a kolejne lata mogą przynieść obniżenie tych wskaźników. Wśród czynników, które mogą wpływać na schłodzenie koniunktury Emmerson Evaluation wskazuje możliwość podniesienia stóp procentowych przez NBP, szybko rosnącą podaż nowych mieszkań oraz rozwój rządowego programu Mieszkanie Plus. W ocenie analityków, mogą one doprowadzić do spadku cen, a tym samym ograniczyć zyski i wpłynąć na stabilność finansową części firm deweloperskich.

Agnieszka Smużewska

Fiskus może zabrać 1/3 bitcoinowych dochodów

Dochody ze sprzedaży bitcoina uzyskiwane przez nieprowadzących działalności gospodarczej nie mogą być opodatkowane 19% ryczałtem. Należy je opodatkować na zasadach ogólnych, a więc według stawki progresywnej. Takie jest stanowisko wynikające z wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 6 marca 2018 r., potwierdzającego stanowisko Ministra Finansów. Fiskus będzie zatem mógł domagać się nawet 32% daniny z kryptowalutowych dochodów.

17 marca 2014 r. podatnik wystąpił do Ministra Finansów o wydanie interpretacji indywidualnej w sprawie ustalenia obowiązków fiskalnych wynikających ze sprzedaży bitcoinów. Najbardziej interesowała wnioskodawcę odpowiedź na pytanie, czy dochód ze zbycia kryptowaluty podlega w ogóle opodatkowaniu, a jeśli tak, to czy zastosowanie ma 19% stawka ryczałtowa od przychodów od środków pieniężnych, czy też rozliczenie powinno nastąpić wg skali podatkowej – z tytułu odpłatnego zbycia praw majątkowych. Co ważne, podatnik zaznaczył, że sprzedawał bitcoiny prywatnie, a nie w ramach działalności gospodarczej, mimo iż w samym tylko 2013 r. zrealizował kilkanaście tysięcy tego typu transakcji.

Bitcoin to nie pieniądz
W udzielonej interpretacji indywidualnej (IPPB1/415-276/14-4/EC) Dyrektor Izby Skarbowej w Warszawie działający w imieniu Ministra Finansów stwierdził, że bitcoin nie jest instrumentem rynku pieniężnego. Dlatego też dla celów podatkowych przychód uzyskany z tytułu jego sprzedaży stanowi przychód z praw majątkowych. Pomniejszony o koszt jego uzyskania podlegać będzie opodatkowaniu na zasadach ogólnych w progresywnej skali 18% i 32%.

Podatek jest regułą
Mimo wezwania do usunięcia naruszenia prawa Minister Finansów podtrzymał swoje stanowisko. Podatnik wniósł więc skargę do wojewódzkiego sądu administracyjnego. W odniesieniu do argumentacji skarżącego o braku obowiązku podatkowego w zakresie bitcoina, jako wymykającego się kwalifikacji prawnej, WSA stwierdził, że zastosowanie wobec tej kryptowaluty konstytucyjnego wymogu nakładania nowych obowiązków fiskalnych tylko w drodze ustawy (art. 217 Konstytucji RP) nie ma zastosowania: „Obłożenie dochodu daniną publiczną w postaci podatku jest (…) regułą, natomiast wyjątkiem jest sytuacja, gdy dochód opodatkowaniu nie podlega” (sygn. III SA/Wa 3374/14).
Sąd w zupełności zgodził się ze stanowiskiem zaprezentowanym przez organ, potwierdzając również obowiązek rozliczania przychodów z tytułu obrotu bitcoinem wg skali podatkowej. Taki sam skutek odniosła skarga kasacyjna podatnika wniesiona do Naczelnego Sądu Administracyjnego, którego wyrok z 6 marca 2018 r. ostatecznie przesądził o konieczności uiszczania progresywnej stawki 18% i 32% od dochodów z bitcoinowych transakcji (sygn. II FSK 488/16).

Wyjątek od reguły – trust
Odmawiając słuszności stanowisku podatnika, Minister Finansów odwołał się do łączącej Polskę i Wielką Brytanię umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania (Dz.U. 2006 nr 250, poz. 1840). Wywiódł z niej, że obowiązek opodatkowania dochodów w państwie umawiającym się jest wyłączony tylko w odniesieniu do dochodów wypłacanych przez trust lub z majątku spadkowego w wyniku zarządzania tym majątkiem (art. 21 ust. 1 ww. umowy). Tym samym fiskus wskazał podatnikowi, jakie konstrukcje prawne zwolniłyby go z obowiązku płacenia podatku.

Trusty w Anglii, na Malcie, Wyspach Cooka…
Majątek spadkowy i trust mają ze sobą wiele wspólnego. Ściśle rzecz biorąc, umowa trustu doskonale służy przeprowadzeniu planowania spadkowego. Tak jak spadkodawca chroni gromadzony przez całe życie majątek, tak środki pozyskane z bitcoinowych transakcji mogą być zabezpieczone przy wykorzystaniu konstrukcji trustu.
Umową trustu donor przekazuje określone środki majątkowe, w tym również finansowe, pod zarząd powiernikowi (trustee), sprawującemu nad nimi kontrolę wyłącznie na rzecz określonych w umowie beneficjentów, do których może należeć sam donor. Powiernikiem trustu może również zostać powołana w tym celu spółka, w której donor jest członkiem zarządu.
Nasz system prawny nie przewiduje możliwości powołania trustu. Dopuszcza jedynie funkcjonowanie części jego struktur w postaci zarządu powierniczego. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, by polski obywatel utworzył trust za granicą, wybrawszy jedną z wielu jurysdykcji oferujących znikome lub zerowe opodatkowanie tej instytucji.

Malta kocha bitcoina
Nie ma chyba bardziej przyjaznego bitcoinowi miejsca na świecie niż Malta. Tamtejszy rząd od kwietnia 2017 r. realizuje narodowy projekt strategii promowania bitcoina i widzi w nim, zwłaszcza w obliczu brexitu, ogromną szansę na przyciągnięcie zagranicznych przedsiębiorców i ich kapitałów. Dlatego też obrót bitcoinem pod maltańską jurysdykcją korzysta z licznych przywilejów proceduralnych oraz, co najważniejsze, podatkowych – i to nie tylko dzięki strukturze trustu.
System tzw. pełnej refundacji umożliwia przedsiębiorcom uzyskanie dla spółki utworzonej na Malcie rzeczywistej stawki opodatkowania CIT w wysokości ok. 5%. Wykorzystanie konstrukcji holdingu pozwoli nawet na całkowite zwolnienie z podatku dochodowego wypłacanej udziałowcowi maltańskiej spółki dywidendy.

Wyłączenie z progresją
Takie korzystne rozwiązania dostępne są dla polskich przedsiębiorców dzięki obowiązującej pomiędzy Polską a Maltą umowie o unikaniu podwójnego opodatkowania i funkcjonującej w jej ramach zasadzie odliczania proporcjonalnego. W umowach międzynarodowych o tym charakterze obowiązuje jeszcze druga zasada, pod pewnymi względami nawet korzystniejsza dla polskich rezydentów podatkowych. To zasada wyłączenia z progresją, na mocy której wyłączeniu od opodatkowania w Polsce będą podlegać w całości dochody opodatkowane w innym kraju. Taka reguła obowiązuje m.in. w umowach Polski z Cyprem czy Wielką Brytanią.

Przemilczenie
W zakończonej wyrokiem NSA sprawie na uwagę zwraca brak odniesienia organu podatkowego do deklaracji podatnika o niewykonywaniu przez niego działalności gospodarczej przy handlu bitcoinem. Zawarcie kilkunastu tysięcy transakcji w jednym roku podatkowym, zapewne w ramach działalności zarobkowej, handlowej, wykonywanej we własnym imieniu bez względu na jej rezultat, w sposób zorganizowany i ciągły (art. 5a pkt 6 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych), mogłoby dać podatnikowi legitymację do rozliczenia bitcoinowych dochodów 19% podatkiem liniowym. Nie naraziłby się on wtedy na wyższą, 32% stawkę obarczającą dochody osób fizycznych w obrocie kryptowalutą. Zastosowanie tego rozwiązania przez innych graczy wirtualną walutą może jednak nie być w interesie fiskusa.

radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec

25 finalistów tegorocznego konkursu Artystyczna Podróż Hestii

Znamy już finalistów 17. edycji konkursu Artystyczna Podróż Hestii. Uznanie jury zyskały prace i postawy twórcze 25 młodych adeptów sztuki z całej Polski. W ten sposób zakończył się pierwszy etap konkursu. Etap drugi odbędzie się 25 czerwca br. w Muzeum nad Wisłą – filii Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, gdzie podczas wernisażu wystawy finałowej ogłoszone zostaną również nazwiska laureatów.

Jury konkursowe swoją decyzję podjęło po zapoznaniu się ze wszystkimi nadesłanymi propozycjami. Na tegoroczne zaproszenie do wejścia w pole sztuki odpowiedziało bowiem aż 395 młodych twórców z całego kraju. To studenci IV i V roku kierunków artystycznych prowadzonych na wszystkich polskich uczelniach.

Finaliści w pracach zgłoszonych do konkursu APH posługują się różnymi mediami i poruszają się w szerokim spektrum odniesień społecznych i artystycznych. W ten sposób stają się niejako reprezentantami poglądów, doświadczeń i postaw współczesnej młodej generacji. Tak rozumiany przegląd sztuki tworzonej przez najmłodsze pokolenie artystów stanowi właśnie kontekst wystawy finałowej w Muzeum nad Wisłą, której wernisaż odbędzie się 25 czerwca br. Wydarzeniu towarzyszy zawsze uroczyste ogłoszenie nazwisk laureatów konkursu.

Finaliści 17. edycji konkursu APH (w kolejności alfabetycznej):

Bruno Althamer, Adelina Cimochowicz, Jakub Danilewicz, Przemysław Garczyński, Zuzanna Grochowska, Barbara Gryka, Marcin Janusz, Katarzyna Kalinowska, Hanna Kaszewska, Klaudia Krynicka, Zuzanna Kryńska, Joanna Kunert, Zuzanna Malinowska, Karolina Mądrzecka, Renata Motyka, Jan Możdżyński, Laura Ociepa, Maryna Sakowska, Mateusz Sarzyński, Jana Shostak, Joanna Tochman, Olga Tuz, Natalia Zalewska, Paulina Żmuda, Konrad Żukowski.

Konkurs Artystyczna Podróż Hestii, będąc naturalną częścią polskiego rynku sztuki, daje młodym twórcom realną przestrzeń do zaistnienia w jego szerokim obiegu. Przed finalistami 17. edycji konkursu APH stoi szansa miesięcznej podróży i rezydencji artystycznej w światowych centrach sztuki nowoczesnej – Nowym Jorku i Walencji. Ponadto, jeden z finalistów może otrzymać komercyjne zlecenie na artystyczną koncepcję raportu rocznego Grupy ERGO Hestia oraz nowe wyróżnienie przyznawane przez organizatora konkursu – Nagrodę Fundacji Artystyczna Podróż Hestii. Jest nią 6-miesięczne stypendium w wysokości 12 000 zł brutto na wykonanie projektu artystycznego o tematyce związanej z „podróżą”.

Mecenasem konkursu APH jest Sopockie Towarzystwo Ubezpieczeń ERGO Hestia SA a ugruntowana pozycja inicjatywy to zasługa wieloletnich partnerów instytucjonalnych, z którymi Fundacja APH współpracuje. Są to uczelnie artystyczne w całej Polsce, Politechnika w Walencji, Residency Unlimited w Nowym Jorku oraz Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, gdzie odbywają się wystawy finalistów.

Monika Tramś

 

Optymalizacja kosztów utrzymania samochodów

Pojęcie floty firmowych pojazdów jeszcze niedawno kojarzyło się z przynajmniej kilkunastoma służbowymi autami. Obecnie jednak za „flotę” można uznać na przykład dwa samochody. Niezależnie od liczby, jednym z najważniejszych czynników związanych z firmowym parkiem pojazdów jest koszt jego utrzymania. Do obliczenia wydatków najlepiej wykorzystać analizę TCO, która jest zestawieniem wszystkich kosztów, jakie ponosić będzie firma z tytułu posiadania aut. Ekspert Volkswagen Financial Services wyjaśnia, czym jest TCO.

Według oficjalnych danych statystycznych, w naszym kraju zarejestrowanych jest około dwa miliony aktywnych firm, z których wiele posiada samochody. Zarządzając parkiem pojazdów w dużych firmach, menadżerowie korzystają z różnych narzędzi umożliwiających skuteczne zbilansowanie i ograniczanie wydatków przeznaczanych na auta. W tym celu wykorzystują m.in. programy analityczne, ale także korzystają z własnego doświadczenia oraz z analizy TCO. Ten ostatni element, znany osobom związanym z flotami, to angielski skrót oznaczający całkowity koszt posiadania (total cost of ownership). Określa on wszystkie wydatki, jakie ponosi firma w związku z posiadaniem i użytkowaniem samochodu. W skład TCO wchodzi m.in. koszt zakupu samochodu, koszty jego użytkowania i codziennego utrzymania, ale także wartość pojazdu po okresie eksploatacji. Stąd tak ważne jest poprawne określenie wszystkich elementów wpływających na jak najbardziej opłacalny wybór samochodu do firmy.

– Jedną z podstawowych kwestii w przypadku analizy TCO jest dobór odpowiedniej metody finansowania zakupu auta. W przypadku gotówki lub klasycznego leasingu z wykupem na poziomie 1 proc., przedsiębiorcy dużo uwagi przykładają do ceny auta. Pomijają jednak kwotę, za którą będą mogli je sprzedać na rynku wtórnym po okresie użytkowania. Dlatego tak istotna jest dobrze oszacowana wartość końcowa (czyli inaczej: rezydualna), która w dużej mierze kształtuje wartość TCO. Należy dodać, że koszty finansowania należy wziąć pod uwagę nawet wtedy, gdy flota samochodowa firmy jest finansowana za gotówkę – mówi Maciej Zwiewka, Fleet Brand Manager w Volkswagen Financial Services.

Rzetelność danych

Kalkulację należy opierać na rzeczywistych wydatkach, jakie firma ponosi przy okazji korzystania z auta. W przypadku korporacji zebranie danych potrzebnych do kalkulacji nie powinno stanowić problemu. Inaczej sprawa wygląda w nowych przedsiębiorstwach lub nowo tworzonych flotach, w których nie ma rzetelnych informacji „historycznych” na temat utrzymania aut. Wówczas należy opierać się na szacunkowych kosztach, biorąc pod uwagę następujące elementy: finansowanie, ubezpieczenie, paliwo, opony, serwis oraz wszelkie inne koszty związane z użytkowaniem samochodu.

– Bez tej wiedzy niemożliwe do przewidzenia będą koszty parku samochodowego w firmie, a w szczególności ich skuteczna optymalizacja. Na TCO wszak składają się przede wszystkim wydatki związane z zakupem auta (z uwzględnieniem jego wartości końcowej), paliwem, ubezpieczeniem i serwisowaniem. Ponadto nieuwzględnienie rezerwy budżetowej na nagłe naprawy może spowodować, że osoby zarządzające firmowymi autami będą miały problemy z realizacją założeń budżetowych na utrzymanie floty – podkreśla Maciej Zwiewka.

Od czego zacząć?

Na wstępie należy ustalić metodę finansowania auta: czy będzie to gotówka, leasing czy kredyt. Drugim etapem jest określenie potrzeb firmy. Wówczas możliwe będzie określenie, na jakie auta oraz w jakiej wersji wyposażenia dane przedsiębiorstwo powinno się zdecydować. Spośród wstępnie wybranych marek i modeli należy następnie sprawdzić, jaka jest ich wartość na rynku wtórnym po zakładanym okresie użytkowania, najczęściej po 3-4 latach. Wybór ten należy rozsądnie przemyśleć, gdyż początkowe oszczędności mogą w ogólnym rozrachunku spowodować stratę.  – Załóżmy, że mamy dwa samochody do wyboru. Pierwszy w cenie 70 tys. zł., a drugi 75 tys. zł. Po trzech latach użytkowania ich wartości rezydualne to odpowiednio ok. 30 tys. zł. i ok. 40 tys. zł. Wynika z tego, że droższe w zakupie auto, w rezultacie – przy odsprzedaży pojazdu po trzech latach na rynku wtórnym – kosztuje firmę o 5 tys. zł. mniej – tłumaczy Maciej Zwiewka.

Zakup gotówkowy wielu przedsiębiorcom może wydawać się najbardziej opłacalną formą pozyskania auta do firmy. Jednak pomijają w tym przypadku fakt, że przeznaczone na kupno pieniądze zostają „zamrożone” w postaci auta. – Wybierając ofertę leasingową opartą na rynkowej wartości końcowej aut, klienci otrzymują szereg korzyści. W ramach budżetu zbliżonego do klasycznego leasingu mogą sobie pozwolić na wyższy model wybranej marki (w naszym przypadku – z Grupy Volkswagen) lub bogatszą wersję wyposażenia. Dodatkowo mogą dokonać odliczeń podatkowych. Jeżeli nie dysponują środkami lub nie chcą wydawać pieniędzy na opłatę wstępną, mogą jej nie uiszczać. Pod koniec umowy, która zazwyczaj trwa 2, 3 albo 4 lata, mają do wyboru dwie drogi: jednorazową spłatę pozostałej wartości samochodu lub oddanie go i – jeżeli firma tego potrzebuje – podpisanie kolejnej umowy leasingu na nowy samochód w niskich miesięcznych ratach – dodaje Maciej Zwiewka.

Michał Kazubek

 

Mistrzostwa Polski Sommelierów 2018

Najlepsi sommelierzy po raz 18. wystartują w Mistrzostwach Polski Sommelierów. Konkurs odbędzie się 26 maja w salach Hotelu Regent w Warszawie. Organizatorem zawodów jest Stowarzyszenie Sommelierów Polskich, a uczestnikami członkowie Stowarzyszenia pracujący zarówno w kraju, jak za granicą.

Mistrzostwa mają dwa etapy: kilkugodzinne eliminacje wyłaniają trzech najlepszych zawodników. Finał konkursu, zaplanowany na 17.00 w głównej sali bankietowej hotelu, jest otwarty dla publiczności. Goście Finału mogą obserwować zawodników na żywo na scenie, jak mierzą się z serią zadań praktycznych i teoretycznych. Finał Mistrzostw poprzedzi degustacja win kalifornijskich, która rozpocznie się w hotelu Regent o 15.30.

Barbara Prange-Barczyńska

 

 

PŁASKIE STRUKTURY I KREATYWNOŚĆ

Tradycyjne, najczęściej występujące struktury organizacyjne zmieniają się pod wpływem nowych trendów i modeli biznesowych. Dlatego też coraz więcej firm chce zmienić swój sposób myślenia i postawić na innowacyjne podejście oraz projektowe rozwiązywanie problemów (design thinking) z wykorzystaniem metod pracy opartych na współtworzeniu i eksperymentowaniu.

Oprócz lepszych wyników biznesowych ułatwia to utrzymanie ambitnych pracowników, przyciąganie nowych, ich wdrażanie oraz rozwój w organizacji. Wymaga to jednak zmiany mentalności kadry zarządzającej i – w konsekwencji – spłaszczenia struktur. W najnowszym numerze Hays Journal, praktycy HR pochylają się nad praktycznym podejściem do design thinking.

Design thinking to metoda wykorzystywana do projektowania innowacyjnych produktów, usług, doświadczeń, wydarzeń czy działań marketingowych. Doskonale nadaje się również do rozwiązywania mniej skomplikowanych problemów, jak np. proces reklamacji. Tajemnica wszechstronności tej metody tkwi w tym, że zamiast narzucać sztywne ramy projektowe, opiera się ona na dogłębnym poznaniu i zrozumieniu potrzeb użytkowników. Dopiero w odpowiedzi na problemy i potrzeby użytkowników rozpoczyna się projektowanie rozwiązania w zespołach, które są interdyscyplinarne, a tym samym mają duże szanse na generowanie dotychczas niespotykanych rozwiązań. Metoda jest chętnie wykorzystywana przez branżę kreatywną, lecz wdrażana jest również w największych korporacjach oraz w małych zespołach startupowych. Coraz częściej sięgają po nią również organizacje publiczne i pozarządowe.

PRAKTYCZNA KREATYWNOŚĆ

Dla pracodawców i działów HR klientami są kandydaci i pracownicy. Ich doświadczenia związane z firmą powinny być jak najbardziej pozytywne, dlatego wszelkie procesy porządkujące działanie organizacji warto zaprojektować właśnie pod tym kątem. Warto podczas restrukturyzacji organizacji albo po prostu chcąc udoskonalić obecne procesy skorzystać z korzyści, jakie oferuje design thinking. Równie ważnym obszarem jest budowanie zaangażowania pracowników. Jeśli pracodawca ułatwia wykonywanie zadań, wdrażając w firmie odpowiednie narzędzia oraz procesy, to zyskuje nie tylko lepszą efektywność pracowników, ale także ich satysfakcję i zadowolenie z pracy. To z kolei sprzyja zatrzymaniu najlepszych w strukturach. Design thinking jest też doskonałą metodą przy tworzeniu nowych narzędzi i aplikacji, które ułatwiają pracę.

Z drugiej jednak strony istnieje „efekt uboczny” takiego sposobu myślenia, ponieważ przy jego zastosowaniu granice zarządzania stają się coraz bardziej rozmyte, a tradycyjnie rozumiane struktury zaczynają się rozpadać. Niektóre firmy biorą pod uwagę takie ryzyko i idą nawet o krok dalej, decydując się na całkowite spłaszczenie struktur i częściową rezygnację z hierarchii, tak aby podejmowanie decyzji było jak najbardziej sprawne i aby organizowanie się wokół projektów było jak najbardziej naturalne. W takich organizacjach pracownicy dobierają się w zespoły projektowe, które po kilku tygodniach lub miesiącach kończą swoje zadanie, by pracownicy mogli dobrać się w inne zespoły pracujące nad nowymi wyzwaniami. Praca projektowa powoduje, że pracownicy odpowiadają przede wszystkim przed innymi członkami zespołu i sami zarządzają sobą, swoim rozkładem dnia pracy, sposobem i czasem realizacji poszczególnych zadań, a ich role są określane w zależności od roli w projekcie. Menedżerowie są wówczas odpowiedzialni za rozwój narzędzi, kompetencji i procesów w ramach danej funkcji i oczywiście ich obecność jest jak najbardziej uzasadniona.

Całkowita rezygnacja z hierarchii w strukturze organizacji nie zadziała na korzyść każdej firmy. Istnieją zarówno przykłady przedsiębiorstw, w których takie podejście okazało się strzałem w dziesiątkę, jak również biznesów, gdzie kadra menedżerska okazała się nieodzownym filarem sukcesu. Dlatego najlepszym rozwiązaniem jest stopniowe przechodzenie od tradycyjnej struktury o mocno zhierarchizowanym charakterze do bardziej płaskiej organizacji. Kluczowa jest przy tym regularna ocena, czy zachodzące zmiany zdają egzamin i nie tracą na nich ani pracownicy, ani biznes – podkreśla Paulina Łukaszuk z Hays Poland.

Tradycyjne hierarchie są mocno zakorzenione w organizacjach, co stanowi największe wyzwanie w obliczu zmian strukturalnych. Jeśli na poziomie zarządu firmy mamy do czynienia z mentalnością silosu, w której podstawą dobrze działającego przedsiębiorstwa jest mocno rozbudowana kadra zarządzająca oraz skomplikowany system raportowania, to z pewnością jest ona obecna również na niższych poziomach organizacji, wśród kadry menedżerskiej wyższego i średniego szczebla. Stąd też, aby dokonać prawdziwych zmian, konieczna jest zmiana myślenia.

DODAWANIE WARTOŚCI

Dla jednostek zarządzających zasobami ludzkimi płaskie struktury nie zawsze są rozwiązaniem przyjmowanym z entuzjazmem. W firmach, gdzie decyzje podejmowane są w bardziej niezależny sposób, rolą HR jest przede wszystkim zapewnienie przyjaznego środowiska pracy, w którym ludzie czują się swobodnie. Mniej zhierarchizowane organizacje nie kierują pracą poprzez kontrolowanie sposobu jej wykonywania (nadzór menedżera), ale poprzez wspólne wartości. Dlatego tak dużym zadaniem dla działów HR jest kształtowanie silnej kultury organizacyjnej opartej na wspólnych wartościach i przekonaniach, z którymi utożsamiają się wszyscy pracownicy oraz które regulują ich sposób myślenia i działania w miejscu pracy. Jednocześnie wymaga to odejścia od sztywnych zasad i regulacji, dotychczasowo będących podstawą wielu procesów związanych z zarządzaniem ludźmi.

Na zmianę sposobu myślenia ogromny wpływ mają trendy demograficzne – w szczególności najmłodsze pokolenia pracowników. Pokolenie X, a więc dzisiejszych czterdziesto-, pięćdziesięciolatków, to ostatnia generacja, dla której hierarchia wyznacza sposób działania i odgrywa kluczową rolę w zarządzaniu relacjami w środowisku pracy. Dla kolejnych pokoleń posiadanie realnego wpływu na działanie organizacji oraz udział w procesie podejmowania decyzji są w karierze zawodowej o wiele ważniejsze niż posiadanie formalnego zwierzchnictwa.

Trendem jest obecnie porzucanie schematu kontroli opartej na hierarchii na rzecz takich form zarządzania organizacją, w których pracownicy postępują zgodnie ze wspólnie wyznawanymi wartościami. Zarządzanie poprzez wartości pozwala m.in. na pracę zdalną i indywidualną autonomię, co jest coraz bardziej cenione przez pracowników i kandydatów. Wymaga to jednak innego stylu przywództwa i odejścia od regulowania pracy poprzez wydawanie i wykonywanie poleceń. W zamian zarządcy muszą skupić się na ciągłym wspieraniu pracowników i efektywnej komunikacji. Niezależnie od modelu działania organizacji to zarządcy ponoszą odpowiedzialność za sposób myślenia i działania pracowników, ale w mniej sformalizowanej strukturze rolą liderów jest przede wszystkim promowanie właściwych norm oraz zachowań.

PRAKTYCZNE ZASTOSOWANIE

Firma nie musi całkowicie rezygnować z zarządzania i hierarchii, aby czerpać korzyści z mniej sztywnej struktury. Często kluczowym jest, aby nie dodawać kolejnych, niepotrzebnych warstw zarządzania, natomiast koncentrować się na możliwościach rozwoju biznesu. Sposób działania firmy nie jest zdeterminowany przez jej strukturę, lecz kulturę organizacyjną. To od niej zależy, czy określona liczba poziomów zarządzania jest dla pracowników przeszkodą w realizacji zadań czy wyłącznie sposobem, w jaki uporządkowana jest praca. – Niektóre poziomy zarządzania przyczyniają się do zwiększenia wartości firmy i nie powstrzymują rozwoju ani bieżącej działalności. Dotyczy to szczególnie menedżerów liniowych i ekspertów obszaru HR – podkreśla ekspert Hays.

Warte przemyślenia są również ścieżki karier, ale rozumiane inaczej niż poziomy stanowisk kolejno zajmowanych w życiu zawodowym. Kluczowe jest sprawdzenie, czy profile stanowisk odpowiadają na dzisiejsze i przyszłe potrzeby biznesu. Powierzenie kandydatowi określonej roli i zakresu obowiązków może być bowiem adekwatne do danej sytuacji, ale niekoniecznie sprawdzi się w niedalekiej przyszłości.

Co więcej, skutecznie odzwierciedlać sposób myślenia w firmie może nawet układ biura. W coraz większej liczbie firm biurek jest nieco mniej niż zatrudnionych, dzięki czemu pracownicy zamiast przy przydzielonych stanowiskach spędzają czas w przestrzeniach przeznaczonych do określonej czynności w towarzystwie osób pracujących nad jednym projektem. To pozwana na lepszą wymianę pomysłów i doświadczeń oraz zwiększa interakcję ze współpracownikami niejednokrotnie reprezentującymi różne obszary biznesowe.

MAŁE KROKI

Wdrażanie zasad myślenia projektowego i rozwiązywania problemów w firmie może wydawać się trudne. Na początek eksperci cytowani na łamach magazynu Hays Journal rekomendują wprowadzenie drobnych zmian, które jednak przybliżą organizację do bardziej elastycznego zarządzania oraz kreatywnego wymyślania innowacyjnych rozwiązań. Uruchomienie kilku małych projektów, które pozwalają osobom z różnych części organizacji pracować w nowy sposób i w bardzo krótkim czasie wypracować nowe rozwiązania – może być początkiem czegoś większego. Z praktyki wynika, że uczestnicy takiego projektu odczuwają realny wpływ na działania firmy, zaczynają rozprzestrzeniać w organizacji dobrą myśl i działają jak ambasadorowie zmiany. Po prostu, nie chcą już wracać do starych utartych sposobów działania, bo na własnej skórze doświadczyli skuteczności nowego podejścia. Równocześnie, warto pamiętać, by zadbać o dobrą komunikację z resztą organizacji oraz by włączać pozostałych pracowników w różnych rolach (np. jako ekspertów, jako pierwszych testerów rozwiązania, czy jako jury oceniające koncepcje).

Bardzo ciekawe i wartościowe rozwiązania przynosi również włączanie do takich projektów osób spoza organizacji – np. zapraszanie partnerów biznesowych do współtworzenia wspólnego rozwiązania pozwala tworzyć zespoły składające się z osób z różnych firm, co wzmacnia relacje biznesowe, czerpie z kompetencji bardzo różnych osób oraz wytwarza konkretne wartości biznesowe.

A po stronie kultury organizacyjnej, warto zacząć od przemyślenia zasadności istniejących poziomów zarządzania oraz zakresu odpowiedzialności na poszczególnych stanowiskach i znalezienia odpowiedzi na pytanie: czy rzeczywiście wspierają one realizację założonych celów biznesowych? Cennym jest również, zgodnie z podejściem design thinking, obranie perspektywy klienta – zarówno wewnętrznego, jak i zewnętrznego i zastanowienie się czego ten klient najbardziej potrzebuje i jakie jego problemy powinniśmy rozwiązać. Warto przy tym pamiętać, że budowanie biznesu bardziej sprawnego, opartego na kreatywnym myśleniu i niestandardowych rozwiązaniach – nie jest równoznaczne z wykluczeniem ról zarządczych w firmie, ale ze wzmacnianiem prawdziwych liderów i z zaangażowaniem wszystkich zespołów w proces decyzyjny.

Paulina Łukaszuk

Ważne Informacje

Solidne wyniki finansowe Dassault Systèmes za drugi kwartał 2026

Firma Dassault Systèmes ogłosiła szacunkowe wyniki finansowe wg IFRS za drugi kwartał 2026 roku i pierwszą połowę roku, zakończoną 30 czerwca 2026 roku. Całkowite...

Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...

Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...