.
Strona główna Blog Strona 265

Blisko połowa Polaków kupuje odzież przynajmniej raz w miesiącu

????????????????????????

Polski rynek odzieżowo-tekstylny należy do jednego z najatrakcyjniejszych w Europie Środkowo-Wschodniej. Polacy w umiarkowany sposób interesują się modą i w większości dokonują przemyślanych zakupów odzieży lub obuwia. Czynnikami decydującymi o wyborze konkretnego produktu są przede wszystkim fason oraz cena produktu. Ponad 40% konsumentów przyznaje, że kupuje odzież przynajmniej raz w miesiącu. Połowa respondentów dokonała zakupu odzieży lub obuwia przez internet w ciągu ostatniego półrocza, kierując się najczęściej oszczędnością oraz wygodą – wynika z najnowszego raportu pt. „Rynek mody w Polsce”, przygotowanego przez KPMG we współpracy z Akademią Biznesu i Prawa Mody Uczelni Łazarskiego.

Wartość polskiego sektora odzieżowo-tekstylnego systematycznie rośnie

Wartość sprzedana sektora odzieżowo-tekstylnego na koniec 2016 r. wynosiła 29,1 mld zł. Pracowało w nim ponad 187 tys. osób zatrudnionych w 22 tys. przedsiębiorstw zajmujących się produkcją odzieży, wyrobów tekstylnych oraz produkcją skór i wyrobów skórzanych. Pomimo dobrej kondycji samego sektora, wartość średniego wynagrodzenia brutto zatrudnionych pracowników wahała się w przedziale 2,2-2,8 tys. zł w zależności od segmentu, w którym działała firma. Biorąc pod uwagę inne obszary przetwórstwa przemysłowego były to jedne z najniższych zarobków.

Blisko połowa Polaków przeznacza na zakupy odzieżowe nie więcej niż 10% miesięcznego wynagrodzenia

Przedsiębiorcy z branży mody biorący udział w badaniu KPMG są w większości zgodni, że Polacy mają swój styl, chociaż trudno zidentyfikować tzw. typowy polski styl ubierania się. Równocześnie 40% Polaków określiło swój styl jako codzienny, nieformalny. Ankietowane kobiety dwukrotnie częściej od mężczyzn są skłonne podążać za modnymi trendami, łącząc ze sobą różne style.

Chęć podążania za trendami przejawia się również w deklarowanych miesięcznych wydatkach na zakup odzieży – osoby, które chętnie łączą style zdecydowanie częściej od pozostałych są skłonne wydać na ubrania nawet połowę swoich miesięcznych dochodów netto. Jednak większość ankietowanych (46% wskazań) przeznacza na zakupy odzieży nie więcej, niż 10% swojego miesięcznego wynagrodzenia.

Deklarowane przez blisko połowę Polaków miesięczne wydatki na zakup odzieży, obuwia lub dodatków, które nie przekraczają 10% pensji, stanowią duże wyzwanie dla przedstawicieli branży. Często wpływa to na działania firm, które w walce o klienta stosują m.in. agresywną politykę cenową. Badania KPMG wskazują, że przekłada się to na postawy klientów, z których blisko 50% wstrzymuje się z decyzjami o zakupach do czasu promocji. Trend ten wspiera również dostęp do nowych technologii tj. znaczący wzrost popularności porównywania cen produktów w dedykowanych do tego serwisach internetowych. Rodzi to dodatkowe wyzwanie dla sklepów, które przez zmieniające się trendy zakupowe, muszą walczyć nie tylko o nowych klientów, ale także o lojalność dotychczasowych – mówi Jan Karasek, partner w dziale usług doradczych w KPMG w Polsce.


Obuwie definiuje styl Polaków

Z badania przeprowadzonego przez KPMG wynika, że najważniejszym elementem ubioru dla Polaków jest obuwie. Co czwarty respondent przyznał, że jest ono bardzo ważnym elementem ubioru, który definiuje jego styl ubierania. Duża uwaga przykładana jest również do okryć wierzchnich oraz części codziennego ubioru – spodni lub spódnic, koszul, bluzek i swetrów.

Decyzja konsumentów dotycząca zakupu ubrania lub obuwia jest zazwyczaj przemyślana – rzadko wiąże się z impulsem czy zachcianką, częściej jest konsekwencją pojawiającej się konkretnej potrzeby (67% wskazań). Jak wskazali respondenci, kluczowymi czynnikami decydującymi o zakupie zarówno ubrań, jak i butów są fason oraz cena.

Nieliczny luksus w polskich szafach

Z badania przeprowadzonego przez KPMG wynika, że zaledwie 3 na 10 dorosłych Polaków posiada w swojej szafie rzeczy, które ich zdaniem są luksusowe. Warto jednak podkreślić, że pojęcie luksusu jest względne – choć średnia wartość wymienianych przez respondentów elementów luksusowej garderoby wynosiła 1403 zł, to połowa z nich była warta nie więcej niż 1000 złotych.

Posiadanie luksusowych ubrań nie jest zjawiskiem powszechnym. Świadczy o tym fakt, że mniej niż 10% ankietowanych Polaków przynajmniej od czasu do czasu dokonuje zakupów w butikach oferujących ubrania znanych projektantów. Największym zainteresowaniem Polaków cieszą się sieciowe sklepy odzieżowe, w których najczęściej zakupu ubrań dokonuje 65% badanych. Około 1/3 osób najczęściej wybiera się na zakupy do wielobranżowych sklepów sieciowych oraz butików. Dużą popularnością cieszą się również wielobranżowe sklepy dyskontowe – mówi Katarzyna Nosal-Gorzeń, partner w dziale doradztwa podatkowego w KPMG w Polsce.

3/4 Polaków dokonuje zakupu ubrań lub obuwia przez internet

W ciągu ostatnich 6 miesięcy połowa Polaków dokonała zakupu ubrań lub obuwia online, a 23% respondentów deklaruje, że robi zakupy tylko w sklepach stacjonarnych. Konsumenci decydujący się na zakupy w sieci, kierowali się przede wszystkim oszczędnością pieniędzy (62% wskazań) oraz wygodą dokonania zakupów (60% wskazań).

W przeciągu kilku następnych lat najprawdopodobniej stacjonarne punkty sprzedaży będziemy odwiedzali głównie by dokonać wymiarowania naszej sylwetki lub sprawdzić jakość i fakturę materiału – natomiast fason, kolorystykę czy indywidualne wykończenie ubrania dodatkami wybierzemy sami w sieci. Nasza zindywidualizowana odzież będzie dostarczona w wyznaczonym przez nas terminie i miejscu. Takie podejście, pomimo wzrostu kompleksowości produkcji i logistyki, powinno jednak zmniejszyć koszty prowadzenia działalności handlowej – właściciele sklepów odzieżowych lub obuwniczych nie będą musieli ponosić wysokich obecnie kosztów, związanych z najmem dużych powierzchni handlowych oraz utrzymaniem wysokich zapasów w pełnych rozmiarówkach i kolorystyce – mówi Maciej Szatkowski, starszy menedżer w dziale usług doradczych w KPMG w Polsce.

Blisko połowa ankietowanych (48% wskazań) nigdy nie zwróciła produktu kupionego przez internet. Ci, którzy na zwrot się zdecydowali, najczęściej dokonali go zaledwie 2-3 razy, a powodami takiej decyzji było najczęściej niedopasowanie ubrania (69% wskazań) lub zmiana decyzji po zakupie (33% wskazań).

Kanał cyfrowy szansą dla firm z sektora odzieżowo-tekstylnego

Ankietowani przedsiębiorcy za kluczową barierę utrudniającą rozwój całej branży uznają liczną konkurencję wchodzącą na polski rynek – szczególnie firmy, które prowadzą w Polsce tylko sprzedaż internetową. W tym kontekście kolejnym wyzwaniem staje się więc wojna cenowa oraz agresywny marketing. Ankietowane firmy zwracają również uwagę na problem z zamykaniem polskich szwalni i przenoszeniem produkcji za granicę, brakiem wykwalifikowanych pracowników znających rzemiosło oraz nadprodukcją projektantów. Większy optymizm przedstawicieli sektora odzieżowo-tekstylnego widać w przypadku opinii na temat kanału cyfrowego, którego rozwój wszyscy oceniają pozytywnie.

Brak wykwalifikowanych pracowników wyzwaniem dla firm z sektora odzieżowo-tekstylnego

Dynamika zmian zachodzących w samej branży, a także ich interdyscyplinarność oraz nowe narzędzia sprzedaży i marketingu rodzą duże zapotrzebowanie na nową, wyspecjalizowaną kadrę, bez której rozwój firm z branży mody może być zagrożony. Szkolnictwo, zarówno zawodowe, średnie, jak i wyższe staje się dzisiaj w niespotykanym dotąd stopniu odpowiedzialne za właściwe przygotowanie kadry zawodowej, z uwzględnieniem nowych specjalizacji przystosowanych do potrzeb rynku pracy. W świetle dynamicznie ewoluującej branży mody oraz nienadążających za tą dynamiką regulacji prawnych, trudno wskazać jeden właściwy kierunek kształcenia, przygotowujący do danej specjalizacji. Nowe zawody w przemyśle mody powstają w wyniku połączenia lub przekształcenia istniejących specjalizacji. Dodatkowo pojawiają się nowe specjalizacje, których powstanie wymusiły zmiany zachodzące na rynku.

Szeroko rozumiana branża mody stwarza duże możliwości kreowania nowatorskich specjalizacji. W przemyśle modowym, ze względu na jego złożoną specyfikę, ważna jest wiedza nie tylko z obszaru projektowania czy inżynierii w zakresie włókiennictwa i przemysłu mody, ale także zarządzania, w tym zarządzania marketingowego, komunikacji, prawa mody. Niezwykle istotne są także tzw. umiejętności miękkie. Rozwój odpowiednich kwalifikacji oraz kompetencji pracowników tego sektora warunkuje jego stabilny wzrost i powinien być przedmiotem zainteresowania, zarówno na poziomie polityki sektorowej, jak i działań pojedynczych przedsiębiorców. Ma to tym większe znaczenie, że w 2016 r. w branży tekstylnej, odzieżowej oraz skórzanej pracowało blisko 200 tysięcy osób. To liczba porównywalna z populacją większego miasta – mówi Agnieszka Oleksyn-Wajda, radca prawny, kierownik Akademii Biznesu i Prawa Mody Uczelni Łazarskiego.

Pełne wyniki raportu przygotowanego przez KPMG we współpracy z Akademią Biznesu i Prawa Mody Uczelni Łazarskiego zostały zaprezentowane podczas konferencji Fashion Economy Moda 4.0, która odbyła się 13 listopada 2018 r. w Centrum Kreatywności Targowa w Warszawie. Wydarzeniu towarzyszyły panele eksperckie dotyczące m.in. nowych technologii w branży fashion, przyszłości branży odzieżowej czy marketingu modowego. Organizatorem konferencji była Akademia Biznesu i Prawa Mody Uczelni Łazarskiego, partnerem strategicznym KPMG.

Raport w wersji elektronicznej można pobrać ze strony kpmg.pl oraz fe.ckp.lazarski.pl.

****

O RAPORCIE:

Raport KPMG w Polsce pt. „Rynek mody w Polsce” powstał na podstawie badania przeprowadzonego przez konsumentów oraz firm produkujących odzież lub obuwie. Badanie konsumenckie zostało zrealizowane metodą ankiet internetowych CAWI wśród członków panelu internetowego firmy Norstat. Badanie zostało przeprowadzone na reprezentatywnej próbie 543 dorosłych kobiet i mężczyzn z 10 największych miast w Polsce. Badanie przedsiębiorstw zostało zrealizowane metodą wywiadów telefonicznych CATI wśród osób na kierowniczych stanowiskach w firmach zajmujących się produkcją odzieży lub obuwia. Przebadanych zostało 27 średnich i dużych przedsiębiorstw o przychodach powyżej 50 mln zł. Badania zostały przeprowadzone w październiku 2018 r. Część raportu dotycząca wyzwań i szans w edukacji branży mody została opracowana przez Akademię Biznesu i Prawa Mody Uczelni Łazarskiego.

****

O KPMG:             

KPMG to międzynarodowa sieć firm świadczących usługi z zakresu audytu, doradztwa podatkowego, gospodarczego i prawnego. KPMG zatrudnia 189 000 pracowników w 152 krajach. Niezależne firmy członkowskie sieci KPMG są stowarzyszone z KPMG International Cooperative (“KPMG International”), podmiotem prawa szwajcarskiego. Każda z firm KPMG jest odrębnym podmiotem prawa. W Polsce KPMG działa od 1990 roku. Obecnie zatrudnia ponad 1 800 osób w Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Wrocławiu, Gdańsku, Katowicach i Łodzi. Więcej na stronie kpmg.pl.

****

O Centrum Kształcenia Podyplomowego Uczelni Łazarskiego:

Centrum Kształcenia Podyplomowego Uczelni Łazarskiego to nowoczesna jednostka uczelniana, oferująca wysokiej jakości usługi z zakresu kształcenia w toku studiów podyplomowych oraz prestiżowych programów MBA, a także szkolenia i doradztwo dla firm, instytucji oraz jednostek administracji publicznej i samorządowej. Centrum Kształcenia Podyplomowego buduje swoją ofertę w oparciu o najwyższe standardy merytoryczne oraz doświadczoną kadrę akademicką i ekspercką, reprezentującą różne instytucje i sektory gospodarki. Misją Centrum Kształcenia Podyplomowego Uczelni Łazarskiego jest przygotowanie słuchaczy do osiągania sukcesów zawodowych, poprzez samodzielne kształtowanie ścieżki kariery i zarządzanie swoim rozwojem w oparciu o specjalistyczną wiedzę, profesjonalne umiejętności oraz kwalifikacje. Więcej informacji znajduje się na stronie: ckp.lazarski.pl.

Zestresowany pracownik, niespełniony przywódca i nieszczęśliwy zespół, czyli trujący klimat organizacji

Większość praktyk zarządzania, z których korzystamy dzisiaj, jest nadal zakorzeniona w starym wzorcu „zarządzaj i kontroluj”. Nic więc dziwnego, że Polacy są najbardziej zestresowanym narodem w Europie[1]. Jakie błędy najczęściej popełnia kadra menedżerska? Kim jest niespełniony przywódca i czy naprawdę „taki mamy klimat”? 

Wielu z nas spędza lata wspinając się po korporacyjnej drabinie, by osiągnąć oczekiwany sukces. Podróż jaką musimy przebyć pozostawia jednak wiele pytań i przemyśleń na temat tego, w jaki sposób korporacje kształtują ludzi oraz relację między nimi. Oprócz bezcennego doświadczenia zawodowego, jest to również świat pełen toksycznych praktyk zarządzania, które niejednego specjalistę doprowadziły do decyzji o zakończeniu swojej korporacyjnej podróży. W czym tkwi problem?

Niespełniony przywódca

Aż 40% nowo mianowanych menedżerów nie radzi sobie i traci stanowisko w ciągu pierwszych 18 miesięcy[2]. Są również tacy, którzy zostają liderami chociaż nie czują do tego powołania czy predyspozycji. Czasem powodem jest nieobsadzony w firmie wakat lub brak pomysłu na dalszy rozwój kariery zawodowej. Czasem też menedżerem zostaje osoba, której praktyki oparte są o strach, manipulacje, rygorystyczny monitoring czy nierealistyczne cele. Swoje uzasadnienie ma tutaj maksyma „ludzie nie odchodzą z pracy, ale od swoich szefów”. W takiej sytuacji pozostają jedynie przykre konsekwencje – dla menedżera, zespołu i całej firmy. Zazwyczaj oznacza to zwiększoną rotację w organizacji, spadek wyników i generowanie kosztów zatrudnienia nowych pracowników.

Branże, które potrzebują kompetentnych liderów i opierają się na pracy zespołowej to w głównej mierze: marketing, działy HR, logistyki, produkcji i również coraz częściej branży IT, w której managerowie projektów pracują nad wdrożeniami nowych produktów lub funkcjonalności.

Nieszczęśliwy zespół

Nieszczęśliwy zespół to taki, którego nie słucha menedżer – nie zna potrzeb, nie angażuje się w projekty lub angażuje się przesadnie (tzw. mikrozarządzanie) oraz stosuje inne złe praktyki. Bardzo często zdarza się również, że menedżerowie nie wspierają rozwoju swoich pracowników, czasami wręcz blokują ich awanse. W efekcie wielu z nich ma poczucie, że utknęli w organizacji i nie mają szans na zmianę swojej sytuacji zawodowej. Są pracodawcy, którzy w sytuacjach kryzysowych proponują specjalne szkolenia z umiejętności zarządzania lub przesuwają menedżera na inne stanowisko w strukturach firmy. Warto jednak zaznaczyć, że pewne cechy są możliwe do wypracowania, ale nie każdy może i powinien zostawać liderem grupy, a historia zna wiele przypadków na ten temat.

Zestresowany pracownik

Pewien poziom stresu w pracy jest naturalny i potrzebny, ale tę granicę łatwo przekroczyć. Najbardziej narażeni na stres są pracownicy branż: finansowej (46 proc.), gastronomii i rozrywki (38 proc.) oraz opieki zdrowotnej (38 proc.[3]). To ze względu na tempo pracy, zakres obowiązków przekraczający czas i możliwości pracownika czy wysoki zakres odpowiedzialności. Duże znaczenie mają również kwestie interpersonalne, takie jak: brak wsparcia ze strony przełożonych, problemy z komunikacją, delegowaniem zadań, złe zarządzanie i coraz częściej mobbing. Pracą pod presją w dłuższej perspektywie czasu jest niemożliwa. Spada poziom motywacji i efektywności pracowników, wpływa destrukcyjnie na relacje w zespole, a nawet w domu.

Czy naprawdę „taki mamy klimat”?

Podczas gdy droga do pozyskania wykwalifikowanych specjalistów jest dziś bardzo trudna, nadal mamy problem z powielaniem złych wzorców. Jednocześnie świadomość pracowników na ten temat jest już tak duża, że nie godzą się na niesprawiedliwe lub niegodne traktowanie w miejscach pracy. Zależy im na komforcie, work-life balance, a coraz częściej work-life integration. Natura współpracy również się zmienia – pracownicy oczekują możliwości pracy zdalnej i elastycznych godzin. Działają takie modele współpracy jak turkusowe organizacje. Tam gdzie władza i kontrola idą ramię w ramię, tam możemy spodziewać się wspomnianych wcześniej konsekwencji. Zdarzają się również przypadki, że korporacyjny klimat nie spełnia już oczekiwań pracownika. Dlatego coraz więcej z nich zakłada własną działalność, wybiera freelance lub dołącza do start-upu, który zwykle oznacza dużą swobodę działania i charakteryzuje się większą elastycznością.

Karina Chowaniak, Head of Public Relations, Antal

[1] Raport “The Workforce View in Europe 2018”.
[2] Badanie Harvard Business Review
[3] Raport “The Workforce View in Europe 2018”.

***

Antal jest liderem rekrutacji specjalistów i menedżerów oraz doradztwa HR. Firma działa w Polsce oraz w Czechach i na Słowacji, a także na Węgrzech pod marką Enloyd. Dzięki codziennym kontaktom zarówno z pracodawcami jak i kandydatami, Antal dysponuje najlepszymi informacjami na temat obecnych na rynku pracy trendów. W celu jeszcze większego pogłębienia tej wiedzy regularnie prowadzi również badania rynku pracy.

Kontakt do mediów:
Karina Chowaniak
PR & Marketing
48 664 929 623
Karina.Chowaniak@antal.pl

Kampania Stowarzyszenia mali bracia Ubogich

Nie został mi na świecie nikt bliski. Marzę, żebym w Święta miała z kim podzielić się opłatkiem, zaśpiewać kolędę, nie była sama – słyszymy od podopiecznych Stowarzyszenia.

Wspomnienia szczęśliwych Świąt w rodzinie to jedyne, co dziś pozostało samotnym seniorom. Dziś „cicha noc” brzmi dla nich zupełnie inaczej. To przejmujące dźwięki samotności…

Dlatego Stowarzyszenie mali bracia Ubogich zachęca do włączenia się w akcję podarujwigilie.pl, która ma to zmienić.

Święta to szczególny czas, kiedy nasi podopieczni dotkliwie odczuwają brak rodziny. Chcemy im ten brak zrekompensować, dać poczucie, że nie są sami, że także mogą usiąść do wigilijnego stołu, przy którym będzie więcej niż jedno nakrycie, że będą mieli z kim przełamać się opłatkiem, że także na nich czeka pod choinką upominek – mówi Elżbieta Ślązek z mbU.

22 grudnia, Stowarzyszenie mali bracia Ubogich, planuje zorganizować świąteczne kolacje dla ponad 300 podopiecznych z Warszawy, Lublina, Poznania i Pruszkowa. By było to możliwe potrzebujemy wsparcia darczyńców i wolontariuszy.

Marzymy, żeby ufundować podopiecznym uroczysty poczęstunek i świąteczne paczki. Chcemy, by tego dnia było wszystko to, co tworzy atmosferę prawdziwych świąt. Osobom, które mają trudności z samodzielnym poruszaniem się, zapewnimy dowóz na miejsce spotkania i bezpieczny powrót do domu. Seniorów, którzy już nie mogą wyjść z domu, odwiedzą nasi wolontariusze. Chcemy, żeby przynieśli każdemu wigilijny poczęstunek i świąteczny upominek – mówi Joanna Mielczarek, Dyrektor mbU.

Co podopiecznym Stowarzyszenia dają te świąteczne spotkania? Czuję się szczęśliwa. Wolontariusze troszczą się o nas z całego serca. Jest nawet Mikołaj! To są prawdziwe Święta – opowiadała rok temu podopieczna mbU, p. Krystyna.

Akcję świąteczną można wesprzeć wpłacając darowiznę  bezpośrednio na konto Stowarzyszenia: 83 1600 1462 1818 9539 9000 0002 lub na stronie podarujwigilie.pl

Kampania Stowarzyszenia mali bracia Ubogich to też akcja uwrażliwiająca na osamotnienie starszych osób, dla których samotne święta zupełnie tracą sens, a jedna z najpiękniejszych kolęd – „Cicha noc” – brzmi zupełnie inaczej. To przejmujące dźwięki samotności, która boli każdego dnia.

Szczegółowe informacje można uzyskać pod tel. 22 635 13 64 lub e-mailem: info@malibracia.org.pl

Stowarzyszenie mali bracia Ubogich to przyjaciele osób starszych. Szczególną troską otaczają osamotnionych seniorów organizując dla nich tzw. wolontariat towarzyszący (Program TWOJA OBECNOŚĆ POMAGA MI ŻYĆ). Obecnie pod stałą opieką Stowarzyszenia jest 320 seniorów z Warszawy, Lublina, Poznania i Pruszkowa. W programie bierze udział 350 wolontariuszy, którzy regularnie odwiedzają podopiecznych. Stwarzając im poczucie bezpieczeństwa, wypełniając pustkę i zaspokajając tęsknotę za obecnością drugiego człowieka.

Strategia lidera

Daniel Obajtek, prezes PKN ORLEN, o perspektywach rozwoju koncernu, integracji aktywów i rozbudowie nowoczesnej części petrochemicznej oraz potencjalnych korzyściach płynących z połączenia z Grupą Lotos

 

Panie prezesie, jaką firmą będzie ORLEN w perspektywie najbliższych pięciu lat?

Jestem przekonany, że umocnimy pozycję regionalnego lidera branży paliwowo-energetycznej. Oczywiście trzeba pamiętać, że biznes, w którym działamy, pozostaje pod silnym wpływem czynników zewnętrznych. Świadczyć może o tym choćby to, że tylko w ciągu ostatnich trzech lat ceny ropy, czyli podstawowego kosztu w naszej działalności, wahały się od ok. 50 do ok. 80 dol. za baryłkę. Mamy jednak bardzo przemyślaną, spójną wizję rozwoju i skutecznie ją realizujemy. Naszym podstawowym celem jest to, aby konsekwentnie budować wartość koncernu, niezależnie od warunków makroekonomicznych.

Zatem jakie konkretnie działania podejmuje pan jako szef PKN ORLEN, żeby taki scenariusz miał szansę realizacji?

Jesteśmy w przededniu ogłoszenia zaktualizowanej strategii, więc nie mogę zdradzić wszystkiego. Mogę jednak mówić o projektach i kierunkach warunkujących nasz dalszy rozwój, których realizację już rozpoczęliśmy. Podstawowym wyzwaniem jest coraz silniejsza integracja naszych aktywów i rozbudowa nowoczesnej części petrochemicznej koncernu. Należy jednak pamiętać, że nie funkcjonujemy w próżni i na nas również oddziałują globalne megatrendy. Jednym z nich jest rozwój paliw alternatywnych, innym, równie ważnym, zaostrzanie się regulacji środowiskowych. To wszystko będzie miało wpływ na nasz biznes. I choć proroctwa dotyczące upadku przemysłu naftowego są zdecydowanie przedwczesne, to jednak musimy przygotować się do tego, że w perspektywie kolejnych dekad nasza branża będzie się zmieniać. Wraz ze zmniejszającym się zapotrzebowaniem na paliwa wytwarzane z ropy będzie rósł popyt na produkowane z niej tworzywa sztuczne, a zwłaszcza te, które nadają się do recyklingu. Dobrym przykładem może być tu elektromobilność – obniżenie masy pojazdów elektrycznych będzie wymagało stosowania coraz lżejszych, zaawansowanych technologicznie materiałów, dostarczanych przez przemysł petrochemiczny i chemiczny. Według prognoz długoterminowych światowa sprzedaż chemikaliów do 2030 r. powinna się niemal podwoić. Nie zamierzamy przegapić tej szansy. Wdrożenie programu rozwoju petrochemii z nakładami inwestycyjnymi na poziomie 8,3 mld zł spowoduje, że po zakończeniu inwestycji roczny zysk EBITDA może wzrosnąć nawet o 1,5 mld zł. To oznacza zwrot z inwestycji w ciągu pięciu–sześciu lat. Z kolei z punktu widzenia polskiej gospodarki nasze inwestycje w petrochemię przyniosą znaczącą poprawę bilansu handlowego Polski w obszarze petrochemikaliów. Polska z importera stanie się eksporterem tych produktów. Mówimy tu więc o wymiernych i znaczących korzyściach zarówno dla firmy, jak i całego krajowego sektora chemicznego.

Wspomniał pan o zmiennym otoczeniu makroekonomicznym. Petrochemia, z której uzyskuje się większe marże, jest jednym ze sposobów redukowania ryzyka z tym związanego. Czy macie jeszcze jakieś inne pomysły?

Podejmujemy wiele działań zmierzających do lepszego wykorzystywania synergii,czy obniżania kosztów i zwiększania efektywności produkcji. Przykładem może być tu nasza duża determinacja w dywersyfikacji źródeł dostaw surowców. Oczywiście zachowujemy dobre relacje z naszymi dotychczasowymi partnerami w tym obszarze, jednak nie boimy się poszukiwania nowych kierunków, które z jednej strony będą miały uzasadnienie ekonomiczne, z drugiej zaś zagwarantują oczekiwaną przez nas jakość wsadu do produkcji. Tylko w ostatnim czasie sprowadziliśmy surowiec z Nigerii, a wkrótce dotrze do nas ładunek ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Jeśli dodamy do tego, że 30 proc. przerabianego w grupie surowca pochodzi z kierunków innych niż rosyjski, to wszystko pokazuje, że jesteśmy elastyczni i bardzo aktywni na tym polu. Nie zapominamy jednak o dywersyfikacji naszych źródeł przychodów. Konsekwentnie budujemy segment energetyczny, już teraz – po oddaniu do eksploatacji elektrociepłowni gazowo-parowej w Płocku – jesteśmy czwartym co do wielkości wytwórcą energii elektrycznej w Polsce. Analizujemy również wejście w morską energetykę wiatrową, jednak w tym przypadku przed podjęciem ostatecznej decyzji musimy mieć pełną jasność co do opłacalności ekonomicznej tego projektu. Do tego dodać należy jeszcze ściślejszą współpracę w ramach Grupy Kapitałowej. Koncentrujemy się na rozwoju spółek, pamiętajmy bowiem, że nie jesteśmy tylko siecią detaliczną, ale też wiodącym producentem asfaltów, paliw lotniczych, biokomponentów, nawozów i tworzyw sztucznych.

A jak w politykę wzmacniania wartości Grupy ORLEN wpisują się aktywa zagraniczne?

Słowa klucze to „synergia” i „optymalizacja” kosztów. W przypadku czeskiego Unipetrolu możemy mówić o synergii inwestycyjnej, produkcyjnej, zakupowej i sprzedażowej. Jesteśmy na czeskim rynku petrochemicznym liderem. Nie spoczywamy jednak na laurach i dalej rozwijamy nasze aktywa. Najlepszym przykładem jest największa w historii Czech inwestycja petrochemiczna w instalację do produkcji polietylenu. Rozbudowa petrochemii w Litvinovie wzmocni znacząco pozycję Unipetrolu, a tym samym PKN ORLEN w Europie. Ten cel realizujemy również poprzez konsekwentne wzmacnianie naszej pozycji na Litwie. Inwestycja w litewską rafinerię na przestrzeni lat budziła wiele emocji. Jak dziś widzimy, była to słuszna decyzja biznesowa i tak powinniśmy ją postrzegać. Możejki są gwarantem bezpieczeństwa energetycznego w regionie. Co więcej, w ostatnich latach ORLEN Lietuva dzięki dobremu zarządzaniu generuje zyski. To, co doskonale widział śp. prezydent Lech Kaczyński, który aktywnie wspierał tę inwestycję, dziś dostrzegają również decydenci w Polsce i na Litwie. Stąd zdecydowana poprawa wzajemnych relacji, o które dba rząd pana premiera Morawieckiego. PKN ORLEN stara się tę dobrą atmosferę wykorzystać biznesowo. Rafineria w Możejkach jest dla nas bowiem istotnym aktywem z punktu widzenia bezpieczeństwa paliwowego Polski. Od 2015 do połowy roku 2018 sprzedaż diesla w Polsce wzrosła o 45 proc. W znacznym stopniu było to spowodowane likwidacją szarej strefy na krajowym rynku. To naturalnie wymusiło wyższy import paliw z zagranicy. Skorzystała na tym nasza spółka ORLEN Lietuva, która sprzedaje paliwa w Polsce, zamiast eksportować je „na morze”. Nowy polski rynek poprawia nie tylko sytuację finansową tej rafinerii i całej Grupy Kapitałowej, lecz także międzynarodowy wizerunek PKN ORLEN.

A gdzie w tej historii jest miejsce na fuzję z Grupą Lotos?

Jest to projekt absolutnie kluczowy. Proces ten powinien zostać zrealizowany już dawno, niestety, wcześniej najwyraźniej brakowało odwagi, żeby tego dokonać. Przede wszystkim warto pamiętać, że działamy na otwartym i niezwykle konkurencyjnym rynku. Większość krajów europejskich już dawno przeprowadziła konsolidację swoich sektorów naftowych, w efekcie mamy do czynienia z podmiotami takimi jak BP czy Shell, o znacznie większym udziale we wspólnotowym rynku niż połączone PKN ORLEN i Grupa Lotos. Oczywiste jest, że zintegrowany podmiot będzie w stanie zoptymalizować działania w wielu obszarach, a tym samym zwiększyć konkurencyjność, z korzyścią zarówno dla klientów, jak i całej polskiej gospodarki. Weźmy na przykład zakupy surowca – inaczej negocjujemy kontrakt na 10 mln ton, a inaczej na 40 mln ton ropy naftowej. Nie możemy też zapominać, że jesteśmy największą firmą w Europie Środkowo-Wschodniej i odpowiadamy za bezpieczeństwo gospodarcze i energetyczne nie tylko w Polsce, lecz także w Czechach czy państwach bałtyckich. Z tego punktu widzenia umocnienie naszej pozycji jest korzystne także dla całego regionu.

Na jakim etapie jest ten proces?

Działamy zgodnie z założonym harmonogramem. Jesteśmy w bieżącym kontakcie z Komisją Europejską, przekazaliśmy jej pakiet analiz, natomiast draft wniosku o koncentrację chcemy złożyć do końca roku. To uruchomi formalnie proces negocjacji. Atmosfera naszych dotychczasowych rozmów z Komisją jest dobra i liczymy na to, że zgodę od niej uzyskamy w połowie przyszłego roku.

Nie wszyscy przyjmują decyzję połączenia obu spółek z entuzjazmem?

Od początku mówimy, że to nie jest łatwy proces. Towarzyszy mu sporo emocji podgrzewanych przez niektórych polityków opozycji. Kierunek został jednak określony listem intencyjnym podpisanym ze Skarbem Państwa – jest to przejęcie kontroli kapitałowej przez PKN ORLEN nad Grupą Lotos. Model transakcji, harmonogram oraz szczegółowe zasady jej realizacji wymagają przeprowadzenia szczegółowych analiz i są obecnie wypracowywane. I zapewniam, że ta transakcja będzie korzystna dla obu firm oraz samorządów, na których terenie działają. W żadnym wypadku nie chcemy i nie będziemy ograniczać korzyści dla regionów. I odnosi się to zarówno do Gdańska, jak i Płocka.

A skąd pomysł na aktywność skierowaną do dość wąskiej grupy, jaką są inwestorzy indywidualni? Ostatnio ogłosiliście program w tym zakresie.

Program ORLEN w Portfelu to część szerszego projektu, który ma na celu aktywizację Polaków na rynku kapitałowym, zwiększenie ich zainteresowania kwestiami obrotu giełdowego, przybliżenie im zasad, możliwości, ale również ryzyka związanego z inwestowaniem. To właśnie element edukacyjny był dla nas podstawą do zbudowania całego programu. Jednym z głównych celów jest przedstawienie i wyjaśnienie podstawowych mechanizmów kierujących rynkiem kapitałowym. Ma to spowodować, że decyzje o przeznaczeniu przez osoby indywidualne oszczędności na inwestycje w akcje lub obligacje będą podejmowane z większą świadomością. A przy okazji chcemy docenić grono lojalnych akcjonariuszy indywidualnych, zarówno tych obecnych, jak i nowych, nagradzając ich wyjątkowymi benefitami.

Jak definiuje pan rolę PKN ORLEN – narodowego czempiona w polskiej gospodarce?

Będąc największą firmą w regionie, doskonale zdajemy sobie sprawę z naszego oddziaływania na polską gospodarkę. Wiemy też, że działa to w drugą stronę i dobra sytuacja gospodarcza w kraju pozytywnie oddziałuje na nasze wyniki. Wielkość to odpowiedzialność. Dlatego nasz rozwój musi odbywać się w sposób zrównoważony, we współpracy z polskimi firmami, producentami, podwykonawcami. Właśnie tak na najbardziej rozwiniętych rynkach działają duże światowe koncerny. Dlatego m.in. wdrażamy projekty biznesowo-społeczne wspierające polskich producentów. Oczywiście mamy wolny rynek i każdy decyduje, gdzie i co kupuje. Warto jednak pamiętać, że kupując polskie produkty, wzmacniamy rodzimą gospodarkę. I Polacy to świetnie rozumieją, chcą kupować polskie, dobre jakościowo produkty, co potwierdziły zlecone przez nas badania rynku. My wpisujemy się w ten trend – w ofercie naszych stacji aż 68 proc. produktów pochodzi od polskich producentów, a 83 proc. zostało wytworzonych w Polsce.

Nie zapominamy też o naszej społecznej odpowiedzialności, realizując szereg działań skierowanych do bardzo wielu różnorodnych grup interesariuszy.

Przed kierowaną przez pana firmą stoją duże wyzwania. Jaki model zarządzania uważa pan za najskuteczniejszy, najlepszy w realizacji tak ambitnych projektów?

Na grunt PKN ORLEN przeniosłem to, co prezentowałem również w poprzednich organizacjach, którymi kierowałem, czyli przede wszystkim odwagę i determinację w podejmowaniu decyzji. Duże organizacje charakteryzuje zwykle pewien bezwład, są dużymi okrętami, które niełatwo zmieniają kurs. Tymczasem, tak jak wspomniałem, otoczenie zmienia się bardzo dynamicznie i musimy elastycznie się do niego dostosowywać. Dlatego niezbędne jest głębokie zrozumienie rynku i umiejętność podejmowania zdecydowanych działań, do czego namawiam również moich współpracowników. Nie funkcjonujemy w oderwaniu od siebie, ale przeciwnie, bardzo ściśle ze sobą współpracujemy. Pamiętajmy, że mówimy o grupie, którą tworzy blisko 70 spółek zlokalizowanych w kilku krajach. To wymaga od nas bieżącej koordynacji działań, ciągłego przepływu informacji. W przeszłości często mieliśmy do czynienia z sytuacją, kiedy kontakt zarządów spółek z „dużym” ORLENem był bardzo ograniczony. Nam udało się to zmienić i efekty tego podejścia widać już w dynamice i wynikach naszych spółek zależnych.

Panie prezesie, już na koniec, jak spędza pan czas wolny?

W moim przypadku trudno mówić o czasie wolnym, ponieważ praca wypełnia niemal cały mój dzień. Kiedy już jednak mam chwilę, najchętniej podróżuję po Polsce, poznając nasz kraj, który ma niesamowicie wiele do zaoferowania. A przy tej okazji zawsze odwiedzam stacje ORLEN, do czego wszystkich zachęcam.

Rozmawiał
Jarek Dotka

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Renault z nowymi silnikami w modelach klasy wyższej

2018 - Gamme Renault Segment D

W odpowiedzi na oczekiwania klientów Grupa Renault zaprezentowała pod Paryżem ofertę samochodów Espace, Koleos oraz Talisman i Talisman Grandtour, wyposażoną w nowe dynamiczne i oszczędne silniki.

Lidia Garbaczuk

Zadomowione już na polskim rynku modele francuskiego producenta pod każdym względem wyróżnia elegancki i atletyczny design, stale ulepszane technologie i coraz wyższy komfort, a także większa przyjemność prowadzenia dzięki systemom MULTI-SENSE ,w połączeniu z systemem 4CONTROL z czterema kołami skrętnymi w modelach Talisman i Espace oraz napędem na dwa lub cztery koła w modelu Koleos.

2018 – Renault TALISMAN S-Edition

Nowe silniki, zastosowane w modelach Espace, Talisman i Koleos, zapewniają wyższe osiągi i większą przyjemność prowadzenia. Są także wyposażone w technologie, które obniżają emisję szkodliwych substancji i są zgodne z najnowszymi normami (Euro 6):

– silnik benzynowy TCe 225 EDC FAP jest wyposażony w filtr cząstek stałych (FAP), który oczyszcza spaliny,

– w silniku wysokoprężnym Blue dCi 160 EDC i 200 EDC zastosowano w tym celu technologię SCR (Selective Catalytic Reduction).

2018 – Gamme Renault Segment D

Zawsze z uwagą słuchamy naszych klientów i nieustannie ulepszamy nasze samochody, aby coraz lepiej spełniały ich wymagania. Espace, Koleos i Talisman to komfortowe, wyrafinowane samochody, dopracowane w najdrobniejszym szczególe. Z dumą przedstawiamy dziś nowe silniki Blue dCi i TCe FAP. W połączeniu z układem 4-CONTROL z czterema kołami skrętnymi, zapewniają one doskonałą przyjemność prowadzenia przy umiarkowanym zużyciu paliwa – Guillaume Berthier – dyrektor gamy z segmentu D i E

2018 – Renault TALISMAN S-Edition

Leasing do lamusa?

Jak wiele firm w Polsce stanowi sektor MSP? Z jakimi problemami na co dzień spotykają się najmniejsi przedsiębiorcy? Dlaczego częściej wybierają leasing, a nie kredyt, by sfinansować zakup samochodu do firmy? I co pozwala przypuszczać, że to pierwsze rozwiązanie ma szansę odejść już niebawem do lamusa? 

Sektorem MSP polska gospodarka stoi – nie ma w tym stwierdzeniu ani cienia przesady: mikro-, małe i średnie firmy stanowią aż 99,8 proc. wszystkich przedsiębiorstw w Polsce[1] i 75 proc. wszystkich klientów firm leasingowych. Tzw. „misie” chętnie wybierają tę formę finansowania, dla wielu jest to bowiem jedyna szansa na zrealizowanie niezbędnych inwestycji, takich jak np. zakup firmowego samochodu. Choć blisko 9 na 10 przedsiębiorców, którzy skorzystali z leasingu, jest zadowolonych ze swojego wyboru[2], temu sposobowi finansowania nadal jest daleko do ideału. Co dla najmniejszych firm jest największą bolączką?

Sektor MSP: małe firmy – duże problemy

W małych i średnich przedsiębiorstwach pracuje blisko aż 70 proc. wszystkich osób zatrudnionych w sektorze prywatnym[3]. Jak wynika z najnowszego raportu PARP[4], sektor MSP, do którego coraz częściej zalicza się również mikrofirmy, stanowi podstawę polskiej gospodarki. Udział tego sektora w strukturze wszystkich przedsiębiorstw w naszym kraju wynosi aż 99,8 proc., z czego najliczniejsze są właśnie mikrofirmy – ponad 96 proc. Niestety, najmniejsi i mali przedsiębiorcy w codziennej działalności napotykają trudności, które są odwrotnie proporcjonalne do rozmiaru firm, które prowadzą.

Na czele listy problemów uniemożliwiających rozwój małym i średnim przedsiębiorstwom znajduje się brak środków finansowych na nowe inwestycje, szczególnie tych przeznaczanych na innowacje.  Choć nakłady na inwestycje dla sektora MSP w przeliczeniu na jedną firmę w 2016 r. wyniosły nieco ponad 41 tys. zł, to były one o 13 proc. niższe niż w poprzednio analizowanym okresie[5]. – To tłumaczy, dlaczego najmniejsi przedsiębiorcy zwracają również uwagę na bariery technologiczne. Brak inwestowania, także w nowe technologie oznacza jednocześnie brak szansy na rozwój i utrzymanie konkurencyjności rynkowej. Problemem dla sektora MSP są również wysokie obciążenia podatkowe. Firmy te charakteryzuje wysoka efektywność kosztowa – przedsiębiorcy, aby zrealizować wyznaczone cele, ponoszą wysokie, często niewspółmierne do zysków nakłady finansowe – co powoduje, że małym i średnim przedsiębiorstwom trudno jest utrzymać płynność finansową – komentuje Michał Czerny, Prezes Noble Finance. Tę uwagę potwierdzają dane zebrane przez PARP: blisko 25 proc. firm z sektora MSP deklaruje, że w okresie ostatniego roku groziła im utrata płynności finansowej.  Wyniki wskazują również zależność między utratą płynności finansowej, a wielkością firmy. Najbardziej obawiają się jej mikroprzedsiębiorstwa (prawie 1/4), a najmniej duże firmy (w granicach 4-5 proc.). Głównym powodem obaw przed utratą płynności finansowej są: opóźnienia w płatnościach ze strony kontrahentów, odpłynięcie klientów do konkurencji i co jest z tym związane– utrata ważnych rynków zbytu.

– Brak płynności finansowej oznacza, że przedsiębiorcy nie mają dodatkowych środków, które mogliby przeznaczyć na rozwój działalności, zdobycie nowych klientów i przez to poprawić swoją sytuację rynkową. Aby wyjść z tego błędnego koła, firmy korzystają z zewnętrznych źródeł finansowania. Z naszych doświadczeń wynika, że pożyczone środki pozwalają na zakup np. nowego sprzętu IT, nowoczesnych maszyn niezbędnych w produkcji, a także nowych samochodów do firmy. W tym przypadku uzupełnienie floty służbowych pojazdów, czy w ogóle zakup pierwszego samochodu, może wyciągnąć firmę z niebytu, a z pewnością przyczynić się do jej rozwoju. Gdy w grę wchodzi kupno nowego auta, przedsiębiorcy wolą skorzystać z leasingu niż zaciągnąć kredyt – zauważa Michał Czerny, Prezes Noble Finance.

Leasing lepszy niż kredyt

O popularności leasingu świadczą dane zebrane przez Związek Polskiego Leasingu – w ciągu trzech pierwszych kwartałów 2018 r. branża leasingowa sfinansowała inwestycje o łącznej wartości 58,2 mld zł, przy wzroście rynku na poziomie 18,7 proc. r/r[6].  To mikro i małe przedsiębiorstwa stanowią blisko aż 3/4 wszystkich klientów firm leasingowych, dlatego wspomniana branża blisko połowę swoich usług kieruje do najmniejszych firm[7]. Co ciekawe, z cyklicznych badań prowadzonych przez Komisję Europejską wynika, że w Polsce prawie 40 proc. firm z sektora MSP korzysta z leasingu, zaś w Europie ten współczynnik wynosi jedynie 23 proc. Dlaczego leasing jest tak popularny wśród polskich przedsiębiorców?

Według badania zrealizowanego przez CBM Indicator[8], 42 proc. małych przedsiębiorstw korzysta lub w przeszłości korzystało z leasingu. – Bez wątpienia, jest to również grupa firm, która ma utrudniony dostęp do zewnętrznego finansowania, np. do uzyskania kredytu. Ponadto, aż 7 na 10 przedsiębiorstw aktualnie korzystających z leasingu twierdzi, że jest on tańszym i bardziej elastycznym sposobem finansowania niż kredyt – mówi Michał Czerny, Prezes Noble Finance. Jakie zalety najmniejsze firmy dostrzegają w leasingu? Ankietowani na pierwszym miejscu wskazali brak konieczności zakupu przedmiotu leasingu (55 proc.). Niższe koszty związane z utrzymaniem nabytego pojazdu oraz skorzystanie z ulg podatkowych zyskały kolejne miejsca (odpowiednio 36 i 33 proc. badanych). Mniejsze wymagania co do zabezpieczeń, zdolności kredytowej oraz mniej formalności związanych z samym zakupem również są cenionymi przez przedsiębiorców zaletami leasingu, na co wskazała 1/3 badanych.

Leasing 2.0, czyli samochód w abonamencie

Aż 87 proc. firm korzystających z leasingu jest zadowolonych z tej formy finansowania zakupu firmowego samochodu[9], co nie oznacza, że to rozwiązanie jest pozbawione wad. – Niektóre aspekty tradycyjnego leasingu, takie jak np. konieczność osobistego spotkania się z doradcą, czyli brak możliwości dopełnienia formalności przez Internet, długi proces decyzyjny dotyczący przyznania finansowania (jest tym bardziej uciążliwy, jeżeli decyzja o posiadaniu samochodu służbowego podejmowana jest z dnia na dzień), oraz „obowiązek” posiadania odpowiedniej historii kredytowej, sprawiają, że nie mogą, bądź nie chcą z niego korzystać przedsiębiorstwa, którym takie wsparcie byłoby szczególnie potrzebne. Wśród nich wymienić można np. start-upy czy firmy od niedawna obecne na rynku – wyjaśnia Michał Czerny, Noble Finance.

Dla takich firm, również z myślą o potrzebach wszystkich tych przedsiębiorców, którzy nie chcą sfinansować zakupu firmowego auta dzięki kredytowi i szukają jeszcze prostszych – i co nie mniej ważne – tańszych rozwiązań niż leasing, powstają usługi, odpowiadające na ich wymagania, np. umożliwiające długoterminowy najem samochodu na kartę. Jak to wygląda w praktyce? Cały proces najmu odbywa się online i nie zajmuje dłużej niż 10 min. Przedsiębiorca decyduje, na jaki okres chce wynająć pojazd (do wyboru ma 12, 24 lub 36 miesięcy) i wybiera na stronie markę oraz konkretny model, który go interesuje. Na koniec musi uzupełnić wymagane dane i dokonać płatności kartą, a usługa jest uruchamiana. Wygodą jest również to, że cena za miesięczny najem w abonamencie zawiera już koszt ubezpieczenia, serwisu czy wymiany opon, więc przedsiębiorca nie musi się martwić
o te kwestie.

Długoterminowy najem samochodu na kartę to w skali Polski unikatowe rozwiązanie, dlatego ma szansę na zawsze zrewolucjonizować podejście do leasingu wśród rodzimych przedsiębiorców. Dlaczego? Eliminuje bariery napotykane przez firmy, które nie mogą skorzystać ani z leasingu tradycyjnie rozumianego, ani tym bardziej, nie mają szans na uzyskanie kredytu na zakup firmowego auta. Wygoda, którą oferuje usługa od Noble Finance, stałe, niskie koszty użytkowania samochodu w abonamencie przez cały okres najmu, powinny spełniać wymagania nie tylko przedsiębiorców z sektora MSP, szukających różnych rozwiązań, będących wsparciem w codziennej działalności, ale również młodych firm, z nowoczesnym podejściem do biznesu, które tego samego oczekują od proponowanych im usług.

Źródło: LightScape

Dalsze zmiany w cenach transferowych

Kolejne zmiany w zakresie cen transferowych mają wejść w życie z początkiem 2019 r. – tak wynika z najnowszego projektu ustawy opublikowanego przez Ministerstwo Finansów. Dzięki nowym przepisom sporządzenie dokumentacji ma być prostsze, zwłaszcza dla małych przedsiębiorstw. Łatwiej ma być także z uzasadnieniem rynkowości stosowanych rozliczeń. Jednocześnie nowe regulacje mają doprowadzić do dalszego uszczelnienia systemu podatków dochodowych, czyli w praktyce większych kwot doszacowań podatku przez organy.

Kolejne zmiany

Rok 2018 upływa dla wielu przedsiębiorców pod znakiem cen transferowych. Obowiązek znany od lat ponownie stał się przedmiotem żywego zainteresowania, gdyż konieczne stało się sporządzenie dokumentacji wobec nowych zasad. Minister Finansów nie pozwala jednak przyzwyczaić się do nowych przepisów i już teraz proponuje kolejne zmiany. Zapowiada, że będzie prościej – podobne deklaracje towarzyszyły jednak niemal wszystkim zmianom przepisów podatkowych, nawet gdy efekt ich wprowadzenia był odwrotny od zamierzonego.

Nowe progi dokumentacyjne

Jedną z pozytywnych zmian przewidzianych w projekcie jest podniesienie progów dokumentacyjnych, czyli ustalenie wartości transakcji koniecznych do udokumentowania na wyższym poziomie. Obowiązujące obecnie przepisy ustalają próg na niskim poziomie – sporządzenia dokumentacji może wymagać transakcja już o wartości 50 000 euro. Na gruncie projektowanych regulacji co do zasady próg ten wyniesie 2 000 000 lub 10 000 000 zł. Jednocześnie wartość ta nie będzie uzależniona od wysokości przychodów i kosztów podatnika, tak jak ma to miejsce obecnie, więc próg ten będzie stały. Tym samym korzyść dla największych podmiotów może być niewielka. Niemniej dla wielu mniejszych przedsiębiorców może oznaczać to jednak zwolnienie z uciążliwego obowiązku.

Należy jednak mieć na uwadze jeszcze jeden aspekt planowanej zmiany. W razie jej wprowadzenia największe podmioty będą mogły spodziewać się znacznie częstszych i dokładniejszych kontroli w zakresie cen transferowych. Wobec faktu, iż jednym z celów nowych przepisów ma być uszczelnienie systemu podatkowego, ich faktyczne wejście w życie może oznaczać dużo częstsze kwestionowanie przyjmowanych rozliczeń między podmiotami powiązanymi.

Nowe zasady ustalania wynagrodzenia

Istotne zmiany przewidziano m.in. w zakresie dokumentowania usług o niskiej wartości dodanej. W myśl projektowanych regulacji organy podatkowe nie zakwestionują rozliczeń, jeśli strony w przypadku świadczenia tych usług ustalą narzut na kosztach nie większy niż 5% w przypadku nabycia usług i nie mniejszy niż 5% w przypadku ich sprzedaży. Tym samym będzie się wówczas przyjmowało, że wynagrodzenie ma charakter rynkowy.

Regulacja ta wydaje się być korzystna dla podatników, którzy unikną konieczności sporządzania analiz porównawczych dla tych usług. Istnieje jednak obawa, że organy podatkowe mogą być za bardzo przywiązane do owego progu 5%. Sporządzone analizy benchmarkingowe pokazują, że w przypadku niektórych usług o niskiej wartości dodanej rozpiętość narzutu, który należy traktować jako rynkowy, wynosić może nawet kilkadziesiąt procent. Tym samym wynagrodzenie może być ustalane na różnym poziomie, a mimo to zachować swój rynkowy charakter. Nowe przepisy nie powinny tego zmienić. Trzeba jednak mieć na uwadze potencjalne ryzyko w tym zakresie.

Podobne wątpliwości pojawiają się przy pożyczkach. Zgodnie z zakładanymi zmianami wynagrodzenie będzie traktowane jako rynkowe, jeśli oprocentowanie pożyczki zostanie ustalone w oparciu o rodzaj bazowej stopy procentowej i marżę określoną w obwieszczeniu Ministra Finansów oraz zostaną spełnione dodatkowe warunki. Również ta regulacja wielu podatnikom może ułatwić uzasadnienie przyjętego wynagrodzenia. Przy czym nie należy tracić z pola widzenia innych istotnych elementów umowy pożyczki, które mogą znacząco wpłynąć na wysokość wynagrodzenia.

Mniej formalności

Nowe regulacje przewidują także szereg innych zmian, które mogą istotnie zmienić zasady sporządzania dokumentacji. Ustalono m.in. nowe zasady określania obowiązku sporządzania dokumentacji grupowej, wprowadzając kryterium skonsolidowanych przychodów grupy powyżej 200 000 000 zł. Przepisy pozwalają także na przedstawienie tej dokumentacji w języku angielskim, co może stanowić ułatwienie dla grup międzynarodowych. Uwzględniono także możliwość korekty cen transferowych w przewidzianych w projekcie przypadkach, m.in. innej niż spodziewana rentowności transakcji. Także ta regulacja może okazać się korzystna dla przedsiębiorców i znacznie pomóc w uniknięciu ryzyka podatkowego. Jednocześnie planuje się zastąpienie sprawozdań CIT/TP lub PIT/TP składaniem raportów podsumowujących dla cen transferowych w wersji elektronicznej, co może wpłynąć na skuteczniejsze typowanie podmiotów do kontroli, a w konsekwencji wyższe kwoty doszacowanego podatku.

Zmiany pozytywne, ale…

Planowane regulacje w dużej mierze należy ocenić pozytywnie. Jeżeli wejdą w życie, bez wątpienia wiele podmiotów zostanie zwolnionych z obowiązku sporządzania dokumentacji. Nie trzeba będzie przygotowywać jej także do transakcji o stosunkowo niewielkich wartościach. Trudno jednak nie zauważyć pewnych zagrożeń wynikających z projektowanych zmian. Ich źródłem w zasadzie nie są jednak planowane przepisy, ale podejście organów podatkowych, które przyzwyczaiły przedsiębiorców do tego, że zawsze trzeba zachować wzmożoną czujność. Także plany wprowadzenia co do zasady korzystnych dla podatników zmian zmuszają ich do jeszcze większej uwagi i ponownego przyjrzenia się stosowanym rozliczeniom z podmiotami powiązanymi.

Autor: radca prawny Robert Nogacki
Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Coraz większy ruch na Jedwabnym Szlaku

Dynamicznie rośnie transport i przeładunek produktów z Chin i wszystko wskazuje na to, że wymiana handlowa na trasie Nowego Jedwabnego Szlaku będzie jeszcze większa. SPEDCONT zwiększył znacząco moce terminala przeładunkowego w Łodzi, aby móc obsługiwać jeszcze więcej pociągów z Chin.

Blisko pięć lat temu zainicjowano projekt przepływu towarów Nowym Jedwabnym Szlakiem i uruchomiono pierwsze połączenie Łódź-Chengdu. Nowy Jedwabny Szlak stworzył nieznane dotąd  możliwości i korzystnie wpłynął na rozwój wielu firm. Jedną z nich jest SPEDCONT, spółka wchodząca w skład Grupy PEKAES, która już od kilku lat z sukcesem obsługuje na swoim terminalu w Łodzi kontenery przyjeżdzające do Polski, jak i wyjeżdzające z naszego kraju do Chin.

_DSC3939a

Pierwszy pociąg z Łodzi do chińskiego Chengdu wyjechał w 2013 roku. Transporty kolejowe z Chin odbywały się raz w tygodniu i obejmowały wyłącznie import. Obecnie terminal SPEDCONT w Łodzi obsługuje transporty w obu kierunkach. W 2016 roku do naszego terminala przyjechało i wyjechało 250 pociągów, natomiast w roku 2017 było ich już 500.  W tym roku wyniki zapowiadają się obiecująco – spodziewamy się, że padnie kolejny rekord  stwierdza Marcin Dobruchowski, Prezes Zarządu SPEDCONT.

W ciągu pięciu lat zwiększył się wolumen połączeń między Polską i Europą a Chinami. Obecnie wszystkie pociągi jadące z Chin w kierunku Europy przejeżdżają przez nasz kraj. Każdy  załadowany towarem kontener jest wyposażony w nadajnik GPS, dzięki czemu transport jest monitorowany na całej trasie.

Grupa PEKAES rozwija także współpracę w zakresie usług celnych i drobnicy kolejowej na trasie Chiny-Europa-Chiny.

 – Przez ostatnie pięć lat zainwestowaliśmy znaczne środki, aby dostosować się do szybko zmieniających się warunków na rynku i móc przyjmować coraz większy wolumen towarów z Chin. Zaproponowaliśmy stronie chińskiej kompleksową usługę łączącą w sobie obsługę celną, obsługę terminalową, transport drogowy krajowy i międzynarodowy – przyznaje Maciej Bachman, Prezes Zarządu PEKAES.

Terminal SPEDCONT Łódź to obecnie jeden z największych tego typu obiektów w Polsce. Jego doskonałe usytuowanie w samym centrum kraju umożliwia firmie sprawną dystrybucję towarów. Spółka zakończyła kolejny etap rozbudowy łódzkiego terminala polegającego na zwiększeniu placu składowego o 2,5 ha oraz uruchomieniu kolejnej suwnicy kontenerowej. Zwiększono także flotę naczep podkontenerowych. Wszystkie te inwestycje mają wzmocnić jeszcze bardziej potencjał SPEDCONT we współpracy z kontrahentami z Państwa Środka.

***

Grupa PEKAES to czołowa grupa logistyczna, którą tworzą spółki: PEKAES Sp. z o.o., Chemikals Sp. z o.o., Spedycja Polska SPEDCONT Sp. z o.o.

PEKAES Sp. z o.o. jest jedną z największych spółek sektora TSL. PEKAES zapewnia kompleksową obsługę Klientów w ramach całego łańcucha dostaw – oferuje pełen pakiet usług logistyki magazynowej, dystrybucję drobnicową krajową i międzynarodową oraz spedycję: całopojazdową krajową, międzynarodową, morską i lotniczą, kolejową, jak również logistykę towarów masowych i usługi intermodalne.

PEKAES dysponuje jedną z najefektywniejszych sieci krajowych terminali dystrybucyjnych, siecią kolejowych terminali kontenerowych i przeładunkowych w Polsce oraz siecią kilkunastu partnerów zagranicznych we wszystkich kluczowych krajach Europy. W 19 polskich oddziałach, 2 terminalach kontenerowych, 1 terminalu kolejowym oraz 6 magazynach logistycznych firma zatrudnia blisko 1 100 pracowników.

PEKAES inwestuje w najnowsze rozwiązania IT i stale udoskonala operacje logistyczne, dzięki czemu zapewnia najwyższą jakość świadczonych usług. Więcej informacji na temat Grupy PEKAES znajdą Państwo na stronach:
www.pekaes.pl
www.pekaespomaga.pl
www.spedcont.pl
www.chemikals.pl
www.linkedin.com/company/pekaes

Ważne Informacje

Pierwszy raport wpływu Dassault Systèmes

Dassault Systèmes publikuje pierwszy raport wpływu, podkreślając rolę wirtualnych bliźniaków w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju Firma Dassault Systèmes opublikowała pierwszy raport wpływu, przedstawiający...

AURA, LEO i MARIE, wirtualni towarzysze Dassault Systèmes, już dostępni na 3DEXPERIENCE

Dassault Systèmes rozszerza natywną dla AI platformę agentową 3DEXPERIENCE o nowe umiejętności wirtualnych towarzyszy, wspierając ludzi we wspólnym projektowaniu Dassault Systèmes ogłosił udostępnienie na...

Dassault Systèmes przejmie ArisGlobal, tworząc zintegrowaną platformę analityki AI dla branży life sciences, która...

Dassault Systèmes ogłosił podpisanie wiążącej umowy przejęcia ArisGlobal - wiodącego dostawcy platformy AI-native, wspierającej zarządzanie zgodnością z regulacjami przedsiębiorstw z branży life sciences. Zgodnie...

Solidne wyniki finansowe Dassault Systèmes za drugi kwartał 2026

Firma Dassault Systèmes ogłosiła szacunkowe wyniki finansowe wg IFRS za drugi kwartał 2026 roku i pierwszą połowę roku, zakończoną 30 czerwca 2026 roku. Całkowite...

Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...