.
Strona główna Blog Strona 265

Rekordowe zyski Śnieżki po trzech kwartałach

  • Grupa Kapitałowa Śnieżka w ciągu trzech kwartałów 2018 roku wypracowała wyższe przychody ze sprzedaży niż rok wcześniej. Za ten okres osiągnęła także najwyższe w swojej historii zyski na poziomie EBIT, EBITDA i netto.
  • Wzrost sprzedaży Śnieżki w tym okresie to przede wszystkim efekt większego popytu na krajowym rynku, gdzie obroty Grupy wzrosły o 3,6% rok do roku, a także odbudowywania się rynku farb i lakierów na Ukrainie.
  • W kolejnych miesiącach Śnieżka spodziewa się utrzymania popytu na produkty z segmentu premium, a także ze średniej półki cenowej.

W ciągu trzech kwartałów 2018 roku Grupa Kapitałowa Śnieżka osiągnęła skonsolidowane przychody ze sprzedaży w wysokości 484,3 mln zł, o 2,2% wyższe niż przed rokiem. Za ten okres Grupa wypracowała także rekordowe zyski: 81,3 mln zł (+ 15,6% r/r) na działalności operacyjnej, 95,1 mln zł (+15,2% r/r) na poziomie EBITDA oraz 64,5 mln zł (+13,9% r/r) skonsolidowanego zysku netto.

Dominujący udział w całkowitych przychodach ze sprzedaży Grupy (77,6%) miała sprzedaż krajowa. W raportowanym okresie wzrosła ona o 3,6% r/r do 375,6 mln zł.

W porównaniu z ostatnimi latami, na rynku farb i lakierów widać było pewne ożywienie koniunktury, które przełożyło się na wyższy popyt na produkty premium oraz te ze średniej półki cenowej. Równocześnie skurczył się segment najtańszych farb. To czynniki, które wsparły wzrost naszej sprzedaży w Polsce – mówi Witold Waśko, Wiceprezes Zarządu, Dyrektor ds. Ekonomicznych FFiL Śnieżka SA.

Lepsze tegoroczne wyniki Grupy na polskim rynku to także efekt podniesienia cen produktów, dokonanego w pierwszych miesiącach 2018 roku, rekompensującego rosnące ceny surowców, w szczególności bieli tytanowej – podstawowego surowca używanego do produkcji farb.

Ukraina wiedzie prym wśród rynków eksportowych

W ciągu trzech kwartałów 2018 roku Grupa osiągnęła o 2,3% wyższe niż rok wcześniej obroty na rynku ukraińskim, który z udziałem na poziomie 12,7% stanowił jej kluczowy rynek eksportowy. W raportowanym okresie przychody ze sprzedaży Grupy na Ukrainie wyniosły 61,7 mln zł.

W minionym kwartale obserwowaliśmy kontynuację procesu odbudowy rynku farb i lakierów na Ukrainie po wcześniejszym kryzysie. Co ciekawe, również u naszych wschodnich sąsiadów stopniowo rósł popyt na farby i lakiery z wyższych segmentów cenowych – mówi Witold Waśko.

Wyższe przychody niż rok wcześniej Grupa odnotowała także w Mołdawii, a niższe m.in. na Białorusi (gdzie pomimo symptomów ożywienia gospodarczego, siła nabywcza białoruskich konsumentów pozostawała niska), i w Rosji (co wynikało z ograniczenia działalności Grupy na tamtejszym rynku).

Grupa szykuje się na 2019 rok

W omawianym okresie Grupa kontynuowała zaplanowane zadania inwestycyjne, przygotowując się na spodziewaną dalszą poprawę koniunktury na rynku farb i lakierów. W okresie od stycznia do końca września 2018 roku łączna wartość nakładów poniesionych na inwestycje przez spółki należące do Grupy wyniosła 58,5 mln zł. Środki te zostały przeznaczone m.in. na modernizację i rozbudowę linii produkcyjnych oraz zakup działki pod budowę nowego Centrum Logistycznego. Ponadto Grupa kontynuowała restrukturyzację w Radomskiej Fabryce Farb i Lakierów SA.

Zarząd Śnieżki oczekuje, że kolejne miesiące na rynku farb i lakierów w Polsce, a także na Ukrainie, przyniosą kontynuację trendów w preferencjach konsumentów, widocznych w trzecim kwartale 2018 roku – w tym wyższy popyt na droższe, charakteryzujące się wyższą jakością produkty marek premium oraz produkty ze średniego segmentu cenowego.

Śnieżka to wiodący producent farb i lakierów w Polsce i jedna z czołowych marek m.in. na rynku ukraińskim, białoruskim czy mołdawskim. Jako jedyna w kraju Śnieżka posiada Akredytowane Laboratorium Badawcze i jako jedyna firma z branży jest notowana na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. Spółka wyróżnia się, między innymi, innowacyjnością, funkcjonowaniem w oparciu o jasno zdefiniowany system wartości oraz wieloletnim zaangażowaniem w działalność na rzecz lokalnej społeczności. Nowoczesne zakłady produkcyjne Śnieżki, zlokalizowane w Polsce, na Ukrainie oraz Białorusi, produkują rocznie 140 mln litrów różnego rodzaju wyrobów chemii budowlanej, które cieszą się zaufaniem odbiorców.

AUTOMATYZACJA PRODUKCJI A BARIERY ROZWOJOWE

Robotic hand, accessing on laptop, the virtual world of information. Concept of artificial intelligence and replacement of humans by machines.

Wyobraźmy sobie przyszłość, w której ludzie mają więcej czasu na zajmowanie się tym, na czym im naprawdę zależy. Przyszłość, w której korzystanie ze zdobyczy cywilizacji nie odciska piętna na naszym zdrowiu i otoczeniu. Aby tak było musimy wykorzystać dostępne zasoby, aby odpowiadać na nasze potrzeby, czyli systemy produkcji i dystrybucji. Zwiększenie skuteczności tych systemów zależy po części od stopnia automatyzacji, czyli wykonywania określonych zadań bez udziału człowieka. O barierach stojących przed przedsiębiorcami na drodze do zwiększenia opłacalności działań opowiada Mikołaj Dramowicz, prezes datapax – firmy audytorsko doradczej.

Brak rąk do pracy blokuje automatyzację

Podczas tegorocznej edycji Polskiego Kongresu Przedsiębiorczości został poruszony temat braku rąk do pracy. Przedstawiciele międzynarodowego biznesu, MŚP, nauki, rządu i samorządu wskazywali na emigrację zarobkową Polaków, często poprzedzoną wysokiej jakością kształceniem z jednej strony oraz brakami w przygotowaniu infrastruktury dla imigrantów z drugiej. Pomimo, iż taka sytuacja to podatny grunt na rozwiązania z zakresu automatyzacji, jest również ograniczeniem. Proces analizy, projektowania oraz wdrażania zmian technologicznych i organizacyjnych wymaga określonych kompetencji, w tym zrozumienia procesu podejmowania istotnych decyzji w firmie, a wykształceni specjaliści często decydują się na pracę za granicą lub są tak obłożeni bieżącymi zadaniami w firmie, iż podjęcie projektu automatyzacji jest praktycznie niewykonalne. Warto wspomnieć, że problem ten dotyczy zarówno zakładów przemysłowych, jak i firm zajmujących się dostarczaniem rozwiązań z zakresu automatyzacji.

Klęska urodzaju

Kolejną barierą na drodze automatyzacji jest dostęp do rozwiązań. Tylko w Polsce znajduje się kilkaset firm zajmujących się automatyzacją przemysłu. Wykonując zadania kierownika produkcji, technologa czy szefa utrzymania ruchu może być ciężko znaleźć czas, aby dodatkowo śledzić rynek automatyzacji, obserwować nowości, dopasować i wybrać optymalne rozwiązanie. Z kolei mniejsze firmy inżynierskie nie mają zasobów na budowę profesjonalnych zespołów sprzedażowych, aby docierać do swoich Klientów.

Rozwiązania mogą zaskoczyć swoją elastycznością i zastosowaniami, jak np. robot do obsługi zautomatyzowanej linii produkcyjnej czy cobot – robot współpracujący z człowiekiem, którego możemy ustawiać w dowolnym miejscu w zależności od potrzeb i ekspresowo uczyć wymaganej sekwencji ruchów dosłownie prowadząc go za mechaniczną rękę.

Większe firmy mają komfort budowy działu automatyzacji, który jest w stanie w ramach obowiązków śledzić rynek, jeździć na konferencje, spotykać się z dostawcami. Tutaj barierą może okazać się właśnie wielkość firmy, gdzie procedury i podział budżetu z góry mogą nałożyć ograniczenia, rozdrobnić wysiłki nawet do poziomu działu firmy. Zmniejsza to pole widzenia osób zaangażowanych w proces automatyzacji, ponieważ nie leży w ich interesie analiza korzyści dla całej firmy, a jedynie jej wybranego fragmentu, co może skutkować niewykorzystanym potencjałem usprawnień.

Mnogość czynników

Następną barierą jest proces decyzyjny. Niestety zdarza się, iż inwestycja w automatykę jest nietrafiona, maszyna nie pracuje wydajnie, tworzą się dodatkowe zapasy i kolejka niezrealizowanych zleceń. Rozpoczyna się kosztowny, niezdyscyplinowany powrót do poprzednich metod pracy. Nie jest to zresztą nic zaskakującego. Proces decyzyjny jest skomplikowany, wpływa na niego wiele czynników. Od kwestii zarządczych, jak wielkość i zwrot z inwestycji oraz ocena ryzyka, przez kwestie technologiczne związane z czasem cyklów, przezbrojeniami, istniejącą infrastrukturą, aż po kwestie związane z logistyką, przepływem materiału przez produkcję, analizą wąskiego gardła, jak również prognozami sprzedaży, zakupem surowców, dostępnym miejscem magazynowym itd. A wszystko są to procesy, którymi finalnie zarządzają ludzie i w których ludzie uczestniczą. Ludzie, którzy często wykonywali daną czynność wielokrotnie w ustalony sposób, którzy mogą czuć opór przed zmianą, którzy mogą się jej obawiać. Automatyzacja to również nowe kompetencje, często nowe role, których do tej pory nie braliśmy pod uwagę. Niezależnie od zajmowanego stanowiska, każdy ma limit zmian, które może przejść w określonym czasie, dlatego równie ważne jest wzięcie pod uwagę innych toczących się w firmie projektów. Dlatego ostatnią opisaną barierą jesteśmy my, ludzie, z ludzką obawą przed zmianą. Aby niwelować obawy, nie zapominajmy precyzyjne i szeroko komunikować co robimy i dlaczego, nie pozostawiając pola domysłom.

Automatyzacja procesu automatyzacji

Jeżeli chcemy, abyśmy jako społeczeństwo podnieśli jakość naszego życia, jedną z rzeczy, którą mamy do zrobienia jest przygotowanie skuteczniejszego systemu produkcji i dystrybucji. Dziś łatwiej jest automatyzować procesy powtarzalne, nawet jeśli są skomplikowane niż procesy proste, które stanowią wyjątki i są niepowtarzalne. Dlatego zwróćmy uwagę na nowy model biznesowy, łączący bezpośrednio odbiorcę z dostawcą. Trend ten obserwujemy w wielu obszarach naszego życia. Flagowym przykładem jest transport miejski. O skuteczności przekonać mógł się każdy, kto za pomocą smartfona zorganizował sobie w krótkim czasie transport samochodem, rowerem czy opłacił przejazd komunikacją miejską. Kolejnym i nie ostatnim przykładem jest handel częściami samochodowymi, łączący bezpośrednio warsztaty z producentami i dystrybutorami. Dziś nie ma technologicznych barier, aby połączyć firmy poszukujące rozwiązań z zakresu automatyki z dostawcami tychże rozwiązań w sposób, który minimalnie angażuje czasowo obie strony. Nie ma przeszkód, aby przekazać decydentom narzędzia zdolne wykonać skomplikowaną, wielowątkową, ale jednak powtarzalną analizę produkcji, potrafiące skutecznie wskazać najbardziej opłacalne rozwiązania dla indywidualnego przypadku rozwiązania.

Polski rynek faktoringu na tle Europy | Europejski rynek faktoringu i Polska na jego tle

Polski faktoring zapewniający płynność finansową oraz bezpieczeństwo rozwoju przedsiębiorstwom od kilku lat notuje dwucyfrowe wzrosty, cieszy się coraz większą popularnością i znalazł trwałe miejsce na mapie rynku finansowego. Przeanalizujmy zatem sytuację europejskich rynków faktoringowych oraz pozycję Polski na ich tle. W poniższym tekście zostały wykorzystane dane z badania przeprowadzonego na zlecenie Bibby Financial Services – Global Business Monitor oraz największej międzynarodowej organizacji faktoringowej FCI, która, według szacunków obejmuje ok. 80% rynku oraz danymi Banku Światowego. Obroty faktoringowe firm z 39 krajów Europy uwzględnionych w badaniach FCI w 2017 r. wyniosły 1 701 939 mln euro i od 2011 r. notują stałe wzrosty.  

Czołówka i koncentracja

Zauważalna jest silna zależność miedzy wielkością gospodarki danego kraju mierzoną PKB,
a wielkością rynku faktoringu. Podium w tych kategoriach zajmują te same kraje, jednak kolejność jest  inna. Największe gospodarki Europy według PKB podawanego przez Bank Światowy za 2016 r. to  Niemcy, Wielka Brytania oraz Francja.  Jeżeli chodzi o wielkość obrotów rynku faktoringowego pierwsza trójka w 2016 roku prezentowała się następująco: UK, Francja,  Niemcy. Kolejność na podium w obrotach faktoringowych od 5 lat pozostaje niezmienna. Jednak obserwując  wewnętrzną dynamikę w tym okresie, to Francja rozwija się najszybciej, zmniejszając tym samym różnicę w ostatnich 5 latach w stosunku do zajmującej pierwsze miejsce Wielkiej Brytanii  – z 54% przewagi w 2013 roku do 12% w 2018 roku – i powiększając jednocześnie przewagę nad Niemcami z 17% w 2013 roku do 25% w 2017 roku.  Największym rynkiem faktoringowym w Europie uznawanym za kolebkę europejskiego faktoringu jest rynek UK, który w globalnej perspektywie od kilku lat walczy o pozycję lidera z Chinami.

Z drugiej strony to rynek faktoringowy Zjednoczonego Królestwa w latach 2016/2017 zanotował spadek wolumenu obrotów wyrażonych w euro. Jest to jednak wynikiem niekorzystnej zmiany kursu walutowego, a nie spadku obrotów wyrażonych w walucie krajowej.

Polski rynek faktoringu zajmuje 8 miejsce w Europie.

Dynamika wzrostu

Biorąc pod uwagę 10 największych – pod względem obrotów – rynków faktoringowych krajów Europy Środkowo-Zachodniej to właśnie polski faktoring rozwijał się najdynamiczniej w 2017 roku. Dynamika wzrostu rok do roku wyniosła 12,4%. Dane te dotyczą firm uwzględnianych przez FCI (według PZF 16,7%). Słaby wynik UK i Turcji wyrażony w euro wynika z niekorzystnych zmian kursu walutowego. Biorąc pod uwagę wszystkie rynki faktoringowe Europy faktoring rozwijał się z roczną dynamiką 7%. Polski rynek faktoringu wzrastał  więc w 2017 r. 77% szybciej niż wyniosła średnia europejska.

Gdy uwzględnimy 5 letni horyzont czasowy między 2013 a 2017 rokiem faktoring wśród największych rynków najszybciej rozwijał się w Holandii notując 73% dynamikę wzrostu. Kolejnymi najszybciej rozwijającymi się w ostatnich pięciu latach rynkami były Belgia 46%, Francja 45% i Polska 40%. Łącznie europejski rynek faktoringu w 5 ostatnich latach wzrósł o 25%.

Udział w rynku

Europejski rynek faktoringu charakteryzuje się znaczną koncentracją – 20% analizowanych krajów generowało 83,9% obrotów faktoringowych w 2017 roku. Rynek UK stanowi 19,1% obrotów ogółem, natomiast polski rynek faktoringu to 2,6% europejskiego obrotu faktoringowego.

Fazy rozwoju i potencjał rynków

Właściwą miarą etapu rozwoju krajowego rynku faktoringu może być poziom penetracji PKB analizowanej gospodarki, czyli stosunek obrotów faktoringowych do wartości krajowego PKB. Otrzymamy w ten sposób wskaźnik nasycenia rynku. Na jego podstawie możemy ocenić, że wśród najlepiej rozwiniętych rynków faktoringowych przoduje Holandia, gdzie obroty faktoringowe w 2016 r stanowiły 13,4% PKB oraz UK, gdzie poziom ten wynosił 12,3%.

Polska zajmuje w tej kategorii 8 miejsce. Okazuje się, że obroty branży faktoringowej podawane przez FCI stanowiły 8,6% polskiego PKB w 2016 r. podawanego przez Bank Światowy.  W odniesieniu do liderów, słusznym wydaje się być stwierdzenie, że Polska posiada jeszcze potencjał wzrostowy chociaż rynek zaczyna nosić znamiona rynku rozwiniętego. Według Polskiego Związku Faktorów w 2017 r. z faktoringu skorzystało 9 tys. polskich przedsiębiorstw, a w ostatnich dwóch latach przybyło ich 2 tys.. Biorąc pod uwagę fakt, że dynamika wzrostu polskiego rynku faktoringowego to co najmniej trzykrotność wzrostu krajowego PKB, poziom wskaźnika nasycenia z pewnością będzie wzrastał.

Jak długo firmy w Polsce i w Europie czekają na płatności?

Jak pokazuje badanie Global Business Monitor 2017, polscy przedsiębiorcy z sektora MŚP średnio czekają na należne im środki za sprzedane towary lub zrealizowane usługi 29 dni. Warto jednak zwrócić uwagę, że w ciągu ostatniego roku polskie firmy doświadczały nieopłaconych faktur we wskazanym terminie częściej niż większość krajów z Europy objętych badaniem.

Przedstawiciele niemieckiego sektora MŚP oczekują zaledwie 26 dni na uregulowanie płatności od swoich kontrahentów. Może to świadczyć o wysokiej kulturze płatności wśród przedsiębiorców z tego kraju, jednak pomimo tego ponad jedna trzecia respondentów ucierpiała z powodu złych długów w ciągu ostatniego roku. Większość przedsiębiorców w Czechach (70%) oczekuje na płatności od klientów średnio 30 dni – wynika z badania Global Business Monitor 2017. Według raportu 41% respondentów odczuło negatywne konsekwencje nieściągalnych długów, a średnia kwota odpisu z tytułu niewypłacalności lub niewypłacalności klientów wynosi 159 tys. koron czeskich. Badanie Global Business Monitor 2017 wykazało, że ponad połowa holenderskich MŚP (57%) otrzymuje środki z wystawionych faktur w ciągu 30 dni.

Przedsiębiorcy z Wielkiej Brytanii mają praktykę oferowania klientom dłuższych terminów płatności, przez co pozostają cały czas w niekorzystnej sytuacji finansowej. W Zjednoczonym Królestwie przedsiębiorcy średnio czekają na płatność 37,5 dnia. Francuskie firmy oczekują zaś na zapłatę, aż 45 dni, a prawie dwie piąte przedsiębiorców z danego kraju (38%) twierdzi, że ich zaległe należności od klientów wynoszą średnio 12 tys. euro.

Tomasz Rodak – ekonomista, Dyrektor Sprzedaży – Region Centralny w Bibby Financial Services. Wcześniej wykładowca uniwersytecki, dyrektor finansowy, autor kilkunastu publikacji prasowych specjalizujący się w zarządzaniu ryzykiem i płynnością finansową.

Kobiety pełne pasji w nowej kampanii wizerunkowej aplikacji seep

Uczestniczka MarsterChef’a, modelka znana z kampanii Big Star, aktorka mająca na koncie współpracę z Patrykiem Vegą… czyli kobiety pełne pasji w nowej kampanii wizerunkowej aplikacji seep.

W najnowszej  kampanii aplikacji seep. @olakori, @cookapl, @markievicz, @zryjzdrowo_dietetyk, @brudnaheroina i @gretharuta przekonują swoich, niemalże 500.000 obserwujących, że wyjątkowość rodzi się z pasji.

Twórca aplikacji seep., Bartek Wierzchowski, oparł kampanię wizerunkową na nowym haśle marki: „Twoja wyjątkowość rodzi się z pasji”. Wybrał sześć ambasadorek, które docenia za posiadanie własnego JA i zaprosił je do długofalowej współpracy. Dlaczego uznał, że są one wyjątkowe?

– Te dziewczyny są niesamowite. Każda z nich jest zupełnie inna i ma unikalny charakter – mówi Wierzchowski. Zależy nam na przekonaniu ludzi, że niezależnie kim są, jeśli mają pasję – są wyjątkowi.

Ania Nowak: Master Chef był furtką, która otworzyła świat kreacji w jej życiu. Kreuje nie tylko smak na talerzu, ale i w modzie. Dba o równowagę w życiu pamiętając, że rodzina to jej podstawa. Blogerka, styliska modowa i kulinarna, 33-letnia mama Antosia

Ola Korytowska: Modelka, która szła na wybiegach u topowych polskich projektantów. Na swoim koncie ma sesje dla światowych magazynów modowych. Wystąpiła w licznych kampaniach oraz teledyskach muzycznych. Pasjonatka mody, fotografii oraz podróży. Korzysta z życia na 100% i uważa, że wszystko w życiu jest możliwe. Żyje z pasją.

Brudna Heroina: Artystyczna dusza. Tatuaże, make-up i modeling – to rzeczy, przez które wyraża siebie. Popularność wykorzystuje do poruszania ważnych społecznie tematów. Nie istnieją dla niej kwestie tabu. Dla niej liczy się przede wszystkim człowiek. Jeśli uda się zmienić życie choćby jednej osoby to warto działać i być sobą.

Ania Zientalska: Dietetyczka kliniczna. Właścicielka cateringu dietetycznego – Żryj Zdrowo. Sama przygotowuje posiłki i układa plany żywieniowe. Sport to jej największa miłość. Uwielbia pomagać ludziom i zawsze mówi: Na zmęczenie psychiczne polecam zmęczenie fizyczne. Ludzie wokół to zdecydowanie jej energia. Każda zadowolona klientka to dla niej powód do dumy.

Magdalena Markiewicz: Trenerka, kaskaderka, ale przede wszystkim silna kobieta. Chociaż wiele razy upadała, nigdy nie opuściła jej ambicja i wytrwałość. Największą radość dają jej ludzie, ich energia i uśmiech. Realizuje siebie, pomagając innym pokonywać ich własne bariery. Jej motto, które przekazuje kobietom: Twoja siła to Twoje piękno.

Greta Ruta: Aktorka, studentka, podróżniczka. Jej największą pasją jest aktorstwo, przez które realizuje siebie. W każdej wolnej chwili podróżuje, a inspiracje do życia czerpie z nowych odkrytych miejsc. Podróże to dla niej przede wszystkim ludzie, których poznaje w trakcie. To daje jej największą radość i energię.

– Dzisiaj potrzeba nam kobiet, które pokazują, że można robić karierę, mieć plan na siebie i na życie. Stworzyliśmy hasło: „Twoja wyjątkowość rodzi się z pasji” bo każdy z nas ma swoje ja, ale nie zawsze umie to pokazać innym. Chcemy dawać ludziom  siłę i pewność siebie – dodaje twórca seep.

Kampania rozpoczęła się w sobotę – opublikowano premierowy film z udziałem dziewczyn. Grafiki reklamowe znajdziemy w internecie. Działania opierają się jednak przede wszystkim nie na kreacjach, a działaniach specjalnych skierowanych do użytkowników seep. Z każdą z ambasadorek można porozmawiać na jednej z grup dyskusyjnych dostępnych w zakładce Pasja. Dziewczyny przewidziały dla najaktywniejszych fanów wyjątkowe nagrody.

Działania ambasadorek uzupełniają youtuberzy – Serafin TV zrecenzował aplikację na swoim kanale, a Sitorex będzie odpowiadał na pytania użytkowników aplikacji już 27 października. Dwaj kolejni youtuberzy ze ścisłej czołówki, których seep. zaprosił do współpracy, będą ogłoszeni wkrótce.

Seep. przygotował też prezenty specjalne dla kobiet, które mają własne ja – dedykowane aplikacji bransoletki z imieniem każdej z obdarowywanych Pań oraz oryginalne bluzy dystrybuowane wśród dziennikarek, influencerek czy aktorek.

Seep. to aplikacja skierowana do dojrzałych i świadomych odbiorców. Jako jedyna w Polsce łączy w sobie trzy najbardziej pożądane przez takich użytkowników elementy – grupy dyskusyjne poświęcone zainteresowaniom, mapę polecanych i chętnie odwiedzanych lokali oraz część towarzyską, która pozwala m.in. umówić się w tych miejscach na obiad.

Sukces Festiwalu Wódki i Zakąski 2018!

To już kultowe wydarzenie, które na stałe wpisało się w kalendarz kulinarno-kulturalnych wydarzeń Warszawy. W dniach 19-20 października 2018 r. kilka tysięcy gości odwiedziło Festiwal Wódki i Zakąski w Reducie Banku Polskiego. Pojawili się zarówno koneserzy najlepszych alkoholi, jak i pasjonaci dobrego jedzenia, a także osobistości znane z pierwszych stron gazet. Festiwal okazał się jeszcze większym sukcesem niż rok temu, co tylko dowodzi, że takie święto polskiej kultury alkoholi i kulinariów jest tym, czego Polacy od dawna oczekiwali.

Drugi Festiwal Wódki i Zakąski otworzył Burmistrz Dzielnicy Śródmieście m. st. Warszawy, Krzysztof Czubaszek wraz z pomysłodawcą i organizatorem,  Piotrem Popińskim. Podczas dwóch dni wydarzenia goście mieli okazję degustować kilkaset rodzajów alkoholi, zarówno polskich,  jak i uznanych światowych marek. Festiwalowe zakąski natomiast, to dzieło uznanych warszawskich szefów kuchni restauracji Elixir by Dom Wódki, Folk Gospody oraz Oberży pod Czerwonym Wieprzem.

– Tegoroczny Festiwal przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania!  Pojawiło się jeszcze więcej wystawców, jeszcze więcej gości, widzimy jeszcze większe zainteresowanie mediów, a bilety wyprzedały się na kilka dni przed wydarzeniem, co tylko pokazuje, jak ważne dla Polaków są narodowe trunki i kuchnia. To nieodzowna część naszej kultury, która trwa niezmiennie od XVI w., a my, poprzez Festiwal, chcemy ją pielęgnować i rozwijać. Bowiem ideą Festiwalu Wódki i Zakąski jest kultywowanie najlepszych polskich tradycji gorzelniczych i kulinarnych – mówi Piotr Popiński, warszawski restaurator, pomysłodawca i organizator Festiwalu Wódki i Zakąski. W tym roku, oprócz degustacji, zorganizowaliśmy również Strefę Edukacji, która w naszym odczuciu, wciąż jest tematem niewyczerpanym. Wódka ma swoją kilkusetletnią  historię, o której warto mówić. Podobnie, jak  np. wino, również ma swoje smaki, aromaty, a my zadbaliśmy o to, aby uczestnicy dowiedzieli się możliwie jak najwięcej o tym, jak należy spożywać ten trunek i z czym go łączyć, aby maksymalnie uwydatnić  jego walory. Cieszy nas też ogromnie wysokie zainteresowanie licznymi warsztatami kulinarnymi i barmańskimi, panelami dyskusyjnymi z udziałem osobistości świata alkoholi, gastronomii oraz wybitnymi postaciami świata kultury i sztuki – podkreśla Piotr Popiński.

Uczestnicy mieli możliwość skorzystania z licznych atrakcji. Oprócz degustacji szlachetnych wódek, nalewek i miodów pitnych, rekordy popularności biły pokazy mistrzów świata w barmańskim stylu „flair”, spotkanie z barmanami legendarnego American Bar w Hotelu The Savoy w Londynie, wybranego najlepszym koktajlowym barem świata minionego roku oraz „pojedynek na tatary” z Robertem Sową. Rzesze fanów przybyły na premierową prezentację najnowszej powieści „Śledztwo ostatniej szansy” autorstwa Grzegorza Kalinowskiego, a wypełnione po brzegi były również warsztaty z robienia nalewek z Karolem Majewskim, koktajlowe z barmanami warszawskiego The Roots Bar, a także z przygotowywania zakąsek oraz serwowania ostryg i kawioru z szefami kuchni hotelu Bristol i kultowej Oberży Pod Czerwonym Wieprzem.

Ponadto, w Strefie Edukacji można było podziwiać specjalną wystawę Muzeum Wódki na 100-lecie Niepodległości, oraz zapoznać się z kolekcją unikalnych przedmiotów z amerykańskiej kolekcji Casimira. J. Koszarskiego, największego promotora polskich alkoholi w USA przed II wojną światową, które po kilkudziesięcioletnim pobycie za oceanem, zostały przekazane do pierwszego w Polsce Muzeum Wódki, mieszczącego się przy Pl. Teatralnym w Warszawie. Fani sztuki barmańskiej mogli wziąć udział w prelekcjach gwiazd polskiej i światowej sceny koktajlowej oraz kibicować najlepszym polskim barmanom w mistrzostwach Bar Masters Challenge. Zwieńczeniem Festiwalu była wyjątkowo tłumnie oblegana  „Kolacja Mistrzów” z udziałem Bartosza Węglarczyka i jego gości.

Dla smakoszy przekąsek, zakąsek i innych kulinarnych rarytasów Targ Zakąsek oferował specjały renomowanych warszawskich restauracji Elixir by Dom Wódki, Folk Gospody oraz Oberży pod Czerwonym Wieprzem.

Festiwal swoją obecnością uświetniło wiele gwiazd, wśród których pojawili się m.in. aktor Paweł Deląg, projektant mody Maciej Zień, dziennikarz Bartosz Węglarczyk, reżyser i scenarzysta Andrzej Saramonowicz, pisarz Grzegorz Kalinowski, prezenter Maciej Rock, komentator sportowy Sergiusz Ryczel, piosenkarka Ivs Alter, działaczka społeczna Miriam Shaded,  a także znani szefowie kuchni, Robert Sowa i Kurt Scheller.

Ideą Festiwalu jest również przywrócenie polskiej tradycji „wódki i zakąski” należnej rangi na tle innych narodowych kultur alkoholowych i gastronomicznych. Degustacje objęły wódki, nalewki, miody pitne i likiery, czyli alkohole, które pełnią szczególną rolę na polskich stołach i są głęboko zakorzenione w polskiej tradycji. Specjalnym punktem było również edukowanie na temat łączenia alkoholi z zakąskami – czyli o sekretach food&vodka pairingu. Goście Festiwalu mogli też zwiedzić unikatowe i pierwsze w Polsce Muzeum Wódki, które doskonale uzupełnia ideę konceptu, jakim jest Dom Wódki.

– W restauracji Elixir przy Pl. Teatralnym w Warszawie, działającej w ramach projektu Dom Wódki, na co dzień można skosztować najlepszych wódek w połączeniu z polską kuchnią, podaną w unikalny i nowoczesny sposób. Dopełnieniem zgłębiania wiedzy na ten temat jest Muzeum Wódki, które znajduje się w niedalekim sąsiedztwie restauracji Elixir, jak i koktajl baru The Roots. Całość sprawia, że jest to unikalne doświadczenie, nie tylko niezwykłych smaków, ale i rodzimej historii, tradycji i kultury – dodaje Piotr Popiński.

Mimo, że emocje jeszcze nie opadły, opuszczający Festiwal goście byli zachwyceni atrakcjami, jakie czekały na nich przez dwa dni wydarzenia. Dowodzi to, że Polacy długo czekali na swoje lokalne święto, celebrujące narodowy trunek, jakim jest wódka. Druga edycja Festiwalu Wódki i Zakąski odniosła sukces i z pewnością za rok ponownie otworzy swoje drzwi dla wszystkich, którzy kochają polską kulturę, tradycję, ale też i dobrą zabawę.

Warte podkreślenia jest również to, że tegoroczna edycja Festiwalu Wódki i Zakąski była pierwszym tego typu wydarzeniem organizowanym w oparciu o zasady „zero waste”, tj. ograniczenia odpadów i redukcji zużycia plastiku.

Pomysłodawcą i organizatorem Festiwalu jest Piotr Popiński, biznesmen, restaurator, ekspert rynku gastronomicznego, właściciel i prezes zarządu grupy gastronomicznej Good Food Concept, w skład której wchodzą:  Dom Wódki z restauracją Elixir i Vodka Atelier, koktajl bar The Roots, sklep z alkoholami Elixir Boutique oraz kultowe warszawskie restauracje: Oberża Pod Czerwonym Wieprzem i Folk Gospoda. Założyciel pierwszego w Polsce Muzeum Wódki oraz organizator Festiwalu Wódki i Zakąski.

Najnowsze wydanie Managera już w sprzedaży!

W lidze mistrzów

Charles Taylor, dyrektor biura Cushman & Wakefield w Polsce, o zmianach na rynku nieruchomości komercyjnych, nowych trendach, rosnącym znaczeniu powierzchni biurowych dla efektywności pracy i oczekiwaniach klientów.

Chyba lubi pan Europę Środkowo-Wschodnią?
Tak, pracuję w tym regionie już od ponad 20 lat. Najpierw przez 15 lat kierowałem biurem Cushman & Wakefield w Budapeszcie, a od pięciu lat zarządzam oddziałem firmy w Polsce.

Jak pan tu trafił?
Historia jest dość prozaiczna. Po ukończeniu studiów w 1989 r. zostałem zatrudniony w firmie Healey & Baker jako agent odpowiedzialny za wynajem powierzchni handlowych. Przez blisko dziewięć lat pracowałem dla największych marek, takich jak Gucci i Versace. Przeprowadzałem transakcje w najbardziej prestiżowych lokalizacjach,
np. na Bond Street, Sloane Street i w Covent Garden. W tym czasie w Europie rosła popularność regionu Europy Środkowo-Wschodniej jako atrakcyjnej destynacji dla inwestorów. Na rynek wchodziły nowe marki i powstawały nowe obiekty komercyjne. Na Węgrzech np. trwała budowa dwóch dużych centrów, więc firma wysłała mnie do Budapesztu, gdzie powierzono mi zadanie zbudowania zespołu odpowiedzialnego za wynajem powierzchni handlowych. Pierwotnie miałem tam zostać cztery–pięć lat, ale tak polubiłem ten kraj, że pobyt na Węgrzech przedłużył się do 15 lat. W międzyczasie międzynarodowa firma doradcza Cushman & Wakefield przejęła Healey & Baker, dzięki czemu z firmy europejskiej staliśmy się marką globalną i tak rozpoczęła się nasza droga do miejsca, w którym jesteśmy obecnie – jesteśmy jedną z trzech największych w świecie firm doradczych na rynku nieruchomości.

Jak pan wspomina Węgry?
To był dla mnie naprawdę bardzo ekscytujący okres. Na początku w firmie było ok. 30 osób. Gdy wyjeżdżałem z Węgier, nasz zespół liczył 65 pracowników, a dzisiaj jest ich już ponad 100. Byliśmy wówczas liderem w branży, a rynek rozwijał się bardzo szybko. Wprowadziliśmy wiele nowych marek i konceptów. Nowe nieruchomości pojawiały się jak grzyby po deszczu, na znaczeniu zyskiwał także rynek kapitałowy i inwestycyjny. Przez wiele lat rynek nieruchomości komercyjnych bardzo dynamicznie się rozwijał, ale wraz ze zmianami politycznymi rozwój ten z dnia na dzień wyhamował. Sytuacja ta zbiegła się w czasie z moją potrzebą zmiany. Poszukiwałem nowych wyzwań, jednak wiedziałem, że byliśmy dobrze przygotowani na zmianę kierownictwa w firmie.

A teraz jest pan tutaj…
Przeprowadzkę do Polski można porównać do awansu do ligi mistrzów. Polska to znacznie większy i bardziej agresywny rynek, konkurencja jest tu o wiele większa. Polski rynek nieruchomości to nie tylko stolica, lecz także szybko rozwijające się miasta regionalne. Polska to o wiele większa skala działalności. To większy tort, z którego można wykroić większy kawałek.

Jakie trendy rynkowe zaobserwował pan w Polsce w ostatnich pięciu latach?
Dobra koniunktura gospodarcza w Polsce sprzyja rozwojowi działalności firmy. W ostatnich pięciu latach odnotowaliśmy kilka interesujących trendów. Po pierwsze, Polska awansowała do grona krajów rozwiniętych i przyciąga inwestorów zagranicznych zainteresowanych lokowaniem kapitału w nieruchomości. Wzrosło znaczenie fizycznego miejsca pracy, czyli biura, które jest obecnie jednym z kluczowych czynników, mających wpływ na efektywność firmy. Nieciekawe biura sprawiają, że w firmach pojawiają się problemy z retencją personelu oraz pozyskiwaniem najlepszych talentów. Z tego względu obecnie tak dużo czasu poświęca się na „workplace strategy”, czyli tworzenie w biurach przyjaznego środowiska pracy, wspierającego komunikację wewnętrzną oraz współpracę między poszczególnymi działami w firmie, aby można było jak najlepiej wykorzystać potencjał pracowników. Moim zdaniem wiele polskich firm idzie w tym kierunku – współpracy i dobrej komunikacji w organizacji. Jest też jednak wiele firm – zwłaszcza z sektora finansowego i ubezpieczeniowego – które nadal mają hierarchiczną strukturę organizacyjną. Odzwierciedla się to zwłaszcza w rozplanowaniu powierzchni biurowej. A można tu wiele zyskać. Pomagamy w tym zakresie naszym klientom i jesteśmy liderami w dziedzinie wdrażania rozwiązań w zakresie „workplace strategy”. Drugi ważny nowy trend to coworking. Dostrzegliśmy go w Londynie i z dużym sukcesem wprowadzamy na rynek nieruchomości w Polsce. Współpracujemy z nowojorskim operatorem powierzchni coworkingowych WeWork, z którym tylko w tym roku podpisaliśmy już cztery umowy najmu na 29 tys. mkw. Oprócz tego skupiamy się również na edukowaniu rynku i naszych klientów. To zupełnie nowy koncept, więc często musimy wyjaśniać, na czym polega.Ostatnio zaprosiliśmy deweloperów i inwestorów do Londynu, aby na własne oczy zobaczyli, jak działa coworking w praktyce i dlaczego większe firmy takie jak HSBC i Microsoft lokują swoich pracowników w przestrzeniach coworkingowych.
Kolejnym zauważalnym trendem jest rozwój branży e-commerce. W Polsce działa ok. 400 świetnie zarządzanych centrów handlowych, ale w związku ze stale rosnącą konkurencją deweloperzy muszą dbać już nie tylko o wprowadzanie coraz to nowych konceptów handlowych, gastronomicznych czy zapewnienie atrakcyjnej oferty rozrywkowej, lecz także – przede wszystkim – o stworzenie unikalnej destynacji. Można to osiągnąć dzięki połączeniu handlu i rozrywki z innymi funkcjami, takimi jak mieszkania, hotele i obiekty użyteczności publicznej.
Jednak największa zmiana to zakwalifikowanie Polski do grupy rynków rozwiniętych, dzięki czemu znacznie skuteczniej niż kiedyś przyciągamy zagraniczny kapitał. Wcześniej w Polsce inwestowały przede wszystkim firmy z Europy i USA – obecnie jest to znacznie bardziej zróżnicowana grupa. Widzimy zainteresowanie Polską wśród inwestorów z Korei, Kanady, Izraela i Singapuru. Dawniej był to dla nas „kapitał egzotyczny”, ale obecnie większość kapitału napływającego do Polski pochodzi właśnie z Azji.

Czy Polska staje się centrum outsourcingu?
O tak, bez dwóch zdań. To też nowy trend. Miasta regionalne przyciągają firmy dzięki obecności dobrze wykształconych pracowników ze znajomością języków obcych. Na tym polu osiągają coraz większe sukcesy. Ten trend jest obecny też w Warszawie, gdzie powstają centra obsługujące bardziej złożone procesy administracyjne firm, czyli tzw. procesy back office. W mediach ogłoszono, że w Warszawie pojawią się takie firmy jak JP Morgan i Standard Chartered. To bardzo dobra wiadomość także dla nas i całego rynku nieruchomości. Wystarczy się rozejrzeć. Czy widziała pani te wszystkie dźwigi? To bezpośredni efekt rosnącego popytu na rynku najmu. Nowo powstające budynki szybko zapełniają się najemcami, a wskaźniki pustostanów maleją. To bardzo zdrowa sytuacja, a zdrowe rynki przyciągają globalny kapitał.

Czyli w Warszawie ubywa dostępnej powierzchni biurowej?
Właśnie tak się dzieje! W ubiegłym roku jedynymi miastami, które wyprzedziły Warszawę pod względem wolumenu transakcji najmu, były: Londyn, Paryż i Frankfurt. W skali europejskiej popyt ze strony najemców jest w Polsce naprawdę duży. To zasługa silnej gospodarki. Istnieje bezpośredni związek między wzrostem PKB a popytem na rynku powierzchni biurowych. Prognozy nadal napawają dużym optymizmem. Klienci, którzy trzy lata temu wynajmowali na przykład 4 tys. mkw., nie mogą przedłużać umów w dotychczasowych lokalizacjach, ponieważ zwiększyli zatrudnienie i potrzebują już 8 tys. mkw. Ekspansje są obecnie dość powszechne na rynku. To bardzo korzystne zjawisko, które obserwujemy w całej Europie.

Czyli nadal mamy do czynienia z rynkiem najemcy?
Już nie tak bardzo. Rosnący popyt przewyższa dostępną podaż, wskutek czego stopa pustostanów spada i zmienia się sytuacja na rynku. Firma poszukująca powierzchni biurowej musi działać naprawdę szybko, aby zabezpieczyć najlepsze warunki w preferowanym przez siebie budynku – zdecydowanie szybciej niż 12 czy 24 miesiące temu. Negocjacje z wynajmującymi mogą być obecnie znacznie trudniejsze.

Czego oczekują klienci, podejmując decyzję o współpracy z Cushman & Wakefield? Skali, marki, zaufanego partnera, innowacji?
Wszystkich tych rzeczy jednocześnie. Nasi klienci oczekują przede wszystkim globalnego zasięgu i wysokiej jakości usług na rynku lokalnym. Współpracujemy z firmami, które mają swoje oddziały w Londynie, we Frankfurcie, w Warszawie i innych miastach. Z tego względu kluczowe znaczenie ma zagwarantowanie niezmiennie wysokiego poziomu jakości usług, i to w każdym miejscu na świecie. To jedna z najważniejszych cech, która wyróżnia Cushman & Wakefield. Dodatkowo, w dobie rosnącej popularności outsourcingu, wielu naszych klientów oczekuje także kompleksowej obsługi. Dawniej najemcy korzystali z usług kilku kontrahentów w zakresie poszczególnych aspektów najmu – począwszy od poszukiwania nieruchomości, a skończywszy na obsłudze prawnej, projekcie architektonicznym i pracach wykończeniowych. Obecnie firmy mają zupełnie inne wymagania i chcą skupiać się na własnej działalności operacyjnej, więc to my zajmujemy się wszystkim i gwarantujemy sprawny przepływ informacji oraz realizację projektu według wytycznych klienta. Rozumiemy potrzeby najemców, dzięki czemu dostarczamy całościowe rozwiązania.

To pewnie dlatego zdobyliście te wszystkie nagrody w tym roku…
Są one wyrazem uznania ze strony naszych klientów i całego rynku nieruchomości dla naszej aktywności w Polsce i w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Obsługujemy najbardziej rozpoznawalne budynki i najbardziej prestiżowe projekty. Współpracujemy z najbardziej znanymi instytucjami finansowymi. Jedna z firm, dla której renegocjowaliśmy umowę najmu dotychczasowej siedziby, zaoszczędziła dzięki nam 20 mln euro w perspektywie 10 lat w budynku znajdującym się w ścisłym centrum miasta. Zwykle porównywalną skalę oszczędności można osiągnąć, przeprowadzając się na peryferia. Przy okazji stworzyliśmy także fantastyczne środowisko pracy, ułatwiające motywowanie i retencję pracowników.

Jakimi najważniejszymi projektami mogą państwo się pochwalić?
Współpracujemy z wieloma klientami we wszystkich sektorach. Oferujemy kompleksowe rozwiązania zarówno dla najemców, jak i właścicieli nieruchomości. Jeśli chodzi o obsługę transakcji na rynkach kapitałowych, to mógłbym tu wymienić sprzedaż budynku Metropolitan, a ostatnio także Proximo I i II w Warszawie. Niedawno sfinalizowaliśmy także sprzedaż budynku z portfela firmy Skanska – Spark C. Uczestniczyliśmy również w transakcji sprzedaży portfela parków handlowych IKEA w sześciu krajach, w tym czterech w Polsce, za kwotę 900 mln euro. Wspieramy też najemców – pomagamy znanym firmom i instytucjom przy konsolidacji biur i negocjowaniu najlepszych warunków najmu. Fundusz Deka niedawno powierzył naszemu działowi zarządzania nieruchomościami portfel obejmujący 19 budynków. To tylko niektóre z naszych najbardziej prestiżowych zleceń.

Czy dostrzega pan różnice w sposobie pracy oddziałów Cushman & Wakefield w Polsce i Wielkiej Brytanii?
W Europie Środkowo-Wschodniej ludzie są znacznie bardziej przedsiębiorczy i zdeterminowani. Miałem okazję zaobserwować to w Polsce i na Węgrzech. Moim zdaniem młodzi, ambitni i pełni energii pracownicy są największym atutem w krajach tej części Europy. To właśnie tego typu osób poszukujemy do pracy z naszymi klientami.

Jakie były najważniejsze przedsięwzięcia firmy w Polsce?
Ogromnym, a zarazem bardzo ekscytującym przedsięwzięciem była dla nas fuzja Cushman & Wakefield i DTZ, którą przeprowadziliśmy trzy lata temu. Niewiele osób ze ścisłego kierownictwa firmy uczestniczyło wcześniej w podobnym procesie, ale dzięki temu mogliśmy się wiele nauczyć. Największym wyzwaniem było oczywiście połączenie obu zespołów i sprostanie oczekiwaniom pracowników, ale również wykorzystanie potencjału powstałej dzięki fuzji synergii. Połączyliśmy dwie globalne firmy zatrudniające w swoich biurach w Polsce ok. 200 osób, tworząc jednolitą platformę z 400 pracownikami, czerpiącą z najlepszych praktyk i doświadczeń obu organizacji. Staliśmy się jedną z największych na świecie firm na rynku nieruchomości. Zwiększyliśmy zarówno zasięg geograficzny świadczonych usług, jak i ich zakres. Obecnie oferujemy kompleksową obsługę na każdym etapie funkcjonowania budynku – od rozpoczęcia realizacji inwestycji przez wynajem, zarządzanie nieruchomością i jej sprzedaż do modernizacji itd.

Słyszałam, że działania w zakresie CSR, czyli społecznej odpowiedzialności biznesu, są również dla państwa ważne.
Jednym z pierwszych kroków w ramach przeprowadzonej fuzji była reorganizacja naszego działu HR pod nowym kierownictwem. Dzięki temu bardzo szybko uporaliśmy się z największymi wyzwaniami i podjęliśmy działania w zakresie CSR oraz zmiany kultury organizacyjnej firmy. Niedawno zakończyliśmy kolejny tydzień corocznego programu „Wellbeing at Work”, podczas którego organizujemy różne atrakcje dla pracowników, szkolenia i warsztaty dotyczące zdrowego stylu życia. W ubiegłym roku uruchomiliśmy aplikację monitorującą aktywność fizyczną. Obecnie rywalizujemy z naszymi kolegami i koleżankami z biura w Czechach o to, kto spali najwięcej kalorii w ciągu miesiąca. Oprócz tego, że promujemy wśród pracowników zdrowy styl życia, łączymy nasze działania z różnymi imprezami charytatywnymi, takimi jak na przykład Blue Charity Run, czyli organizowany przez nas w kwietniu bieg na rzecz osób dotkniętych autyzmem, czy Warsaw Business Run. Dodatkowo, zachęcamy pracowników do korzystania z elastycznych godzin pracy, umożliwiamy pracę zdalną i wychodzimy naprzeciw oczekiwaniom pracujących mam. Wszystkie te działania pomagają nam zdobyć status preferowanego pracodawcy.

Czy środowisko pracy także odgrywa tu rolę?
Oczywiście, praca w przyjemnym otoczeniu wpływa korzystnie na samopoczucie pracowników. Warto jednak zwrócić uwagę również na inny aspekt. Cushman & Wakefield jest firmą doradczą na rynku nieruchomości komercyjnych, więc musimy zadbać o odpowiednią siedzibę. Mało reprezentacyjne biuro na peryferiach miasta nie ułatwiłoby nam prowadzenia działalności. Dobrze zaprojektowane biuro w prestiżowej lokalizacji na pewno pomaga zdobyć zaufanie klientów, ale jest też bardzo istotne dla zapewnienia efektywnej komunikacji wewnętrznej i utrzymania retencji pracowników.

Jak udaje się panu zarządzać tak dużą organizacją?
Wyzwaniem jest oczywiście skala. Zespół, z którym zaczynałem pracę, liczył początkowo 60 osób, później 200, a po fuzji to już 400 pracowników. Lubię przebywać w biurze i rozmawiać z ludźmi, poznawać ich problemy i w miarę możliwości im pomagać. Wszystko sprowadza się do budowania relacji. Na razie pracujemy jeszcze w dwóch lokalizacjach, ale sytuacja zmieni się w 2020 r., gdy wygasną dotychczasowe umowy najmu. Mój styl zarządzania polega przede wszystkim na wspieraniu pracowników, bez względu na poziom odpowiedzialności w organizacji czy zajmowane przez nich stanowisko. W zarządzaniu na pewno bardzo pomagają mi uśmiech na twarzy i entuzjazm. Niezależnie od tego, co dzieje się w moim życiu osobistym, zawsze przychodzę do pracy z pozytywnym nastawieniem, ponieważ wiem, jaki ma to wpływ na pracowników. Wspieram także wszelkie inicjatywy, które służą pogłębianiu relacji zarówno między pracownikami, jak i z klientami. W firmie zatrudniającej ponad 400 osób relacje i komunikacja wewnętrzna stanowią podstawę i warunek konieczny do osiągnięcia sukcesu.

Rozmawia Barbara Grabowska

Nowy rekord ŠKODY: milionowy samochód opuścił linię produkcyjną

W połowie października linię produkcyjną opuścił milionowy samochód marki ŠKODA w 2018 roku. Imponujący wynik udało się osiągnąć dwa tygodnie wcześniej niż w poprzednim roku, tym samym ustanawiając nowy rekord w historii marki. Milionowy egzemplarz to ŠKODA FABIA z silnikiem 1.0 TSI.

Do sukcesu ŠKODY przyczyniła się popularność bestsellerowych modeli OCTAVIA i FABIA. Coraz większym uznaniem klientów cieszą się także SUV-y KODIAQ i KAROQ, co stanowi dowód na skuteczną ofensywę marki w tym segmencie.

– Świetne wyniki w bieżącym roku wyraźnie wskazują na to, że bogata oferta ŠKODY jest dostosowana do potrzeb najbardziej wymagających klientów na rynkach międzynarodowych. W ostatnim czasie odnotowaliśmy znaczący wzrost produkcji i sprzedaży. Obecnie, już piąty rok z rzędu, świętujemy produkcję milionowego samochodu. Naszym celem strategicznym na 2019 r. jest kontynuowanie tendencji wzrostowej. Kluczową rolę dla rozwoju marki w segmencie A będzie odgrywać innowacyjny model ŠKODA SCALA, który wraz z końcem roku trafi do naszego portfolio – mówi Michael Oeljeklaus, Członek Zarządu ŠKODA AUTO ds. produkcji i logistyki.

Milionowy model ŠKODY, ustanawiający tegoroczny rekord, to FABIA z silnikiem 1.0 TSI, która zajmuje obecnie drugie miejsce wśród najbardziej popularnych samochodów marki, zaraz po bestsellerowej ŠKODZIE OCTAVIA. Nieprzerwana popularność tych modeli stanowi dowód na to, że współcześni kierowcy cenią kompaktowe, dobrze wyposażone samochody, zapewniające komfort i bezpieczeństwo w trakcie codziennej, miejskiej jazdy.

Duże znaczenie w budowaniu sukcesu ŠKODY ma trwająca ofensywa marki w segmencie SUV. Rosnąca popularność modeli KODIAQ i KAROQ wśród klientów na całym świecie świadczy o zapotrzebowaniu na te wszechstronne, nowocześnie wyposażone pojazdy. Duży udział w kształtowaniu świetnych wyników marki ma także sprzedaż modelu KAMIQ, dostępnego wyłącznie na rynku chińskim. Wkrótce portfolio SUV-ów w Chinach poszerzy się o nową ŠKODĘ KODIAQ GT, której oficjalna premiera odbędzie się w listopadzie podczas targów motoryzacyjnych Guangzhou Motor Show w Chinach.

Ważne Informacje

Solidne wyniki finansowe Dassault Systèmes za drugi kwartał 2026

Firma Dassault Systèmes ogłosiła szacunkowe wyniki finansowe wg IFRS za drugi kwartał 2026 roku i pierwszą połowę roku, zakończoną 30 czerwca 2026 roku. Całkowite...

Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...

Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...