.
Strona główna Blog Strona 23

Zarządzanie w czasach kryzysu

    Firma A.G.A. Analytical przez ostatnich 30 lat nie tylko przetrwała kilka globalnych kryzysów, ale wyszła z nich silniejsza. Właścicielka firmy – Agnieszka Bielińska, opowiada o tym, jak budować odporność – psychiczną, operacyjną i strategiczną.

    Każdy kryzys ma inną dynamikę i inne skutki, ale łączy je jedno, konieczność podejmowania trudnych decyzji w warunkach głębokiej niepewności.

    Rok 2008 był dla nas wyjątkowo wymagający. W naszym przypadku największym wyzwaniem był drastyczny wzrost kursu dolara, waluty, w której rozliczamy się z dostawcami. W efekcie niektóre kontrakty musieliśmy realizować ze stratą. Na szczęście część naszych partnerów wykazała dużą elastyczność i wsparła nas, obniżając ceny jednostkowe. To był prawdziwy test relacji biznesowych i lojalności. Działało to w obie strony.

    Nadchodzące lata będą okresem nakładania się wielu kryzysów równocześnie, surowcowego, technologicznego, finansowego i środowiskowego. Już dziś obserwujemy napięcia wynikające z ograniczonej dostępności komponentów — zwłaszcza tych opartych na metalach ziem rzadkich lub wyspecjalizowanych materiałach.

    Odporność firm w najbliższych latach nie będzie wynikać ze stabilności, lecz z umiejętności adaptacji do zmieniających się realiów rynkowych, technologicznych i regulacyjnych, ale także do rosnących oczekiwań etycznych i środowiskowych.

    Świat, w którym planowało się działania z kilkuletnim wyprzedzeniem, właściwie już nie istnieje. Zmienność geopolityczna, niestabilność kursów walut, przerywane łańcuchy dostaw, nowe regulacje — wszystko to wpływa bezpośrednio na codzienne funkcjonowanie przedsiębiorstw, także takich, jak nasze.

    Na poziomie operacyjnym przygotowujemy scenariusze awaryjne — nie tylko finansowe, ale też kadrowe, logistyczne czy produktowe. Zachęcamy zespół do zgłaszania potencjalnych zagrożeń i szukania alternatyw. To buduje poczucie sprawczości i zaangażowanie.

    W naszej branży – aparatury laboratoryjnej – liczy się przede wszystkim eksperckość. Klienci oczekują nie tylko dostarczenia urządzenia, ale realnego wsparcia technicznego.

    Nasi handlowcy to doradcy, osoby z wiedzą analityczną, potrafiące dobrać właściwą konfigurację, przewidzieć problemy aplikacyjne i zaproponować odpowiednie rozwiązania. Drugim kluczowym elementem jest serwis. W laboratoriach każda godzina przestoju to realna strata. Dlatego czas reakcji, dostępność części zamiennych i kompetencje techniczne zespołu serwisowego często decydują o wyborze dostawcy. U nas serwis to nie dodatek, lecz integralna część oferty. Trzeci filar to jakość i renoma oferowanych produktów. Pracujemy z globalnymi markami, takimi jak Thermo Scientific/Dionex, które dostarczają rozwiązania sprawdzone i certyfikowane. Ale sama marka to za mało, liczy się umiejętność przełożenia jej na konkretne potrzeby konkretnego laboratorium.

    I wreszcie – zaufanie. W naszej branży błędy są kosztowne, a odpowiedzialność duża. Klienci wybierają dostawców, którzy nie znikną po dostawie, lecz będą obecni w sytuacjach krytycznych. To właśnie dzięki tej konsekwencji, rzetelności i relacjom zbudowaliśmy naszą pozycję przez ponad trzy dekady.

    Kompetencje przyszłości

    Autor: Beata Drzazga

    Jeszcze dekadę temu mówiono, że przyszłość należy do technologii. Dziś wiemy, że to tylko część prawdy. Technologia to narzędzie. Tym, co decyduje o skuteczności lidera i organizacji, jest to, jak człowiek reaguje na zmienność, presję i złożoność otoczenia. A więc: jaką ma zdolność zarządzania sobą i innymi w świecie, którego nie da się w pełni przewidzieć.

    W swojej drodze zawodowej – prowadząc firmy w różnych branżach, w różnych krajach, z różnymi zespołami – obserwuję, że kluczowe kompetencje przyszłości nie mają nic wspólnego z kolejnym certyfikatem. Mają związek z postawą. Z dojrzałością. Ze sposobem myślenia.

    Odwaga w warunkach niepewności

    Świat nie stanie się prostszy. Ilość zmiennych będzie rosła, a decyzje trzeba będzie podejmować szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. Lider przyszłości nie może być kimś, kto czeka na idealne warunki. Musi umieć działać w oparciu o niepełne dane, szacunki i intuicję – i brać za to odpowiedzialność.

    To nie oznacza chaosu. To oznacza umiejętność zarządzania ryzykiem i gotowość do korekty kursu. Mnie nauczyło tego życie – nie raz podejmowałam decyzje pod prąd, które z czasem okazywały się słuszne. Ale nigdy nie działałam w ciemno – zawsze analizowałam, konsultowałam i ufałam sobie wtedy, gdy świat zewnętrzny jeszcze milczał.

    Umiejętność budowania relacji opartych na zaufaniu

    Nie będzie nowoczesnego przywództwa bez autentycznych relacji. Zespół nie podąży za liderem, który nie słucha, nie rozumie, nie współodczuwa. Kompetencją przyszłości jest nie tylko empatia, ale też umiejętność prowadzenia trudnych rozmów, zarządzania emocjami i budowania bezpiecznego środowiska do rozwoju.

    W firmach, które tworzę, zawsze stawiam na dialog. Lider nie musi mieć zawsze racji. Ale musi mieć odwagę, by przyznać się do błędu i mądrość, by słuchać. To nie osłabia pozycji – to ją wzmacnia.

    Odporność psychiczna i elastyczność

    Przyszłość to czas ludzi odpornych, ale nie twardych. Lider musi być elastyczny jak stal sprężysta – nie łamać się pod naporem, ale też nie zastygać w jednej formie. Odporność psychiczna to dziś jedna z najbardziej niedocenianych, a jednocześnie kluczowych kompetencji. Bo to ona pozwala przetrwać kryzys, utrzymać morale i nie przenosić lęku na zespół.

    Ta odporność nie bierze się z książek. Buduje się ją w działaniu. W mierzeniu się z porażką. W umiejętności powrotu do stołu, nawet gdy plan A zawiódł.

    Łączenie analizy z intuicją

    Nie wystarczy dziś być analitykiem. Trzeba być strategiem, który wie, kiedy przestać analizować i zacząć działać. Intuicja w zarządzaniu nie jest już tabu – jest doceniana jako zdolność do wychwycenia niewidocznych jeszcze trendów i szybszego reagowania na zmiany.

    Dla mnie to kompetencja, którą można trenować. Im więcej decyzji, im więcej refleksji, tym większe zaufanie do własnego osądu. A dobry lider wie, kiedy dane już nic nowego nie powiedzą – i wtedy podejmuje decyzję, biorąc za nią odpowiedzialność.

    Myślenie systemowe i zrozumienie złożoności

    Zarządzanie przyszłości to zarządzanie ekosystemami, nie tylko firmą. Lider nie może myśleć wyłącznie w kategoriach swojej branży – musi rozumieć wpływ gospodarki, polityki, trendów społecznych, zmian klimatycznych. Myślenie systemowe pozwala przewidywać drugie i trzecie konsekwencje decyzji – a nie tylko ich efekt tu i teraz.

    To wymaga pokory. I ciągłego uczenia się – nie tylko nowych technologii, ale i nowego świata.

    Dziś, kiedy prowadzę rozmowy z młodymi liderami, często powtarzam: kompetencje twarde można nadrobić. Postawy – trzeba budować od początku. Przyszłość nie należy do najlepszych analityków, tylko do tych, którzy potrafią słuchać, adaptować się i podejmować odpowiedzialność.

    Bo w przyszłości, która już się dzieje, liczy się nie tylko to, co masz w głowie. Liczy się, jak myślisz. Jak reagujesz. I jak budujesz z ludźmi przestrzeń, która daje sens – nawet w zmienności.

    Beata Drzazga
    Przedsiębiorca i Filantrop.
    Założycielka BetaMed S.A., największej firmy medycznej w Polsce pod kątem opieki długoterminowej w domu pacjenta oraz innych dziedzin medycznych. Twórczyni, właścicielka i prezeska wielu firm w Polsce i za granicą, ekspertka w zarządzaniu, ceniona prelegentka na konferencjach ekonomicznych i medycznych, autorka tekstów biznesowych dla przedsiębiorców. Od lat inspiruje i doradza innym w prowadzeniu biznesu, zajmuje się także działalnością charytatywną. Współautorka prac naukowych z dziedziny ochrony zdrowia. Pełni funkcję dziekana ds rozwoju Akademii Górnośląskiej im. Wojciecha Korfantego w Katowicach. Właścicielka Drzazga Clinic, salonu mody DONO DA SCHEGGIA , „Klubu Przedsiębiorczości” Posiada firmy w MIAMI i w Hiszpanii.
    Zajmuje się również doradztwem biznesowym i mentoringiem, szczególnie w zakresie strategii biznesowych małych i średnich przedsiębiorstw.

    Unijne pieniądze bez iluzji – jak sprawić, by dotacja była trampoliną, a nie kotwicą

      Felieton Rafała Wiśniewskiego, eksperta ds. funduszy unijnych, Roseti Polska

      Od kilkunastu lat doradzam firmom w zakresie pozyskiwania i rozliczania funduszy unijnych. Przez moje ręce przeszły dziesiątki projektów – od mikroprzedsiębiorstw po spółki giełdowe. Widziałem, jak dotacje stawały się potężnym narzędziem rozwoju, ale też jak potrafiły wyhamować dobrze prosperujący biznes. Dlatego mówię wprost: fundusze unijne to nie są „darmowe pieniądze”, tylko poważne zobowiązanie. Kto o tym zapomina, ten szybko przekonuje się, że można utopić w projekcie więcej energii, nerwów i środków niż się zyskało.

      Najpierw strategia, potem wniosek

      Najczęstszy błąd? Aplikowanie „bo jest nabór” albo „szkoda nie wziąć”. Takie podejście kończy się projektami, które nie mają nic wspólnego z faktycznymi potrzebami firmy. Dofinansowanie powinno być narzędziem realizacji strategii biznesowej, a nie pretekstem do jej tworzenia na szybko.

      Zanim zaczniemy pisać wniosek, zadaję klientowi kilka prostych, ale wymagających pytań:

      • W jakim kierunku chcesz rozwijać firmę w perspektywie 3–5 lat?
      • Jakie inwestycje są naprawdę potrzebne?
      • Czy środki unijne poprawią Twoją pozycję na rynku, czy tylko „przy okazji” coś sfinansują?
      • Czy masz zasoby, by projekt zrealizować od A do Z?

      Firmy, które potrafią odpowiedzieć na te pytania, znacznie rzadziej wpadają w pułapkę nieprzemyślanych inwestycji.

      Przygotowanie zaczyna się w środku firmy

      Podpisanie umowy o dofinansowanie to nie początek projektu – to finał wielomiesięcznych przygotowań. Pierwszym zadaniem jest uporządkowanie spraw formalnych i organizacyjnych. Dokumenty, rejestry, umowy, struktura zespołu – wszystko musi być klarowne i zgodne z wymogami instytucji finansujących.

      Z mojego doświadczenia wynika, że nawet świetnie zarządzane operacyjnie przedsiębiorstwa często nie są przygotowane na biurokratyczną precyzję wymaganą w projektach unijnych. Brak osoby odpowiedzialnej za realizację i rozliczenia lub chaotyczna dokumentacja potrafią pogrzebać projekt już na etapie pierwszej kontroli.

      Dobrze przygotowana firma nie tylko ma plan realizacji, ale też rezerwę czasową i finansową – bo opóźnienia, zmiany cen czy dostępności materiałów to w projektach norma, a nie wyjątek.

      Po dotacji zaczyna się prawdziwa praca

      Uzyskanie dofinansowania to nie meta, a raczej start w nowej, dużo bardziej wymagającej konkurencji. Projekt unijny zmienia rytm pracy firmy – wymaga szczegółowego planowania, dodatkowej dokumentacji, ścisłego trzymania się harmonogramu i budżetu, a także pilnowania wskaźników, które zadeklarowaliśmy we wniosku.

      Widziałem firmy, które po podpisaniu umowy stawały się zakładnikiem projektu – każdy dzień podporządkowany był raportom, spotkaniom projektowym, rozliczeniom. W tym czasie kluczowa działalność zaczynała schodzić na drugi plan. Prawdziwe problemy zaczynają się, gdy pojawią się opóźnienia lub konieczność zmian: instytucje rzadko są elastyczne, a każdy aneks to dodatkowy czas i formalności.

      Innowacja – słowo nadużywane

      Istnieje mit, że dotacje można zdobyć wyłącznie na projekty „przełomowe” w skali świata. W praktyce innowacyjność w definicji unijnej to często wprowadzenie nowego rozwiązania w skali firmy, regionu lub branży.

      Największy błąd to sztuczne „upiększanie” projektów – dopisywanie do zakupu maszyny narracji o rewolucji technologicznej czy wrzucanie modnych słów jak „AI” czy „blockchain” bez realnego zastosowania. Eksperci oceniający wnioski szybko wyczuwają brak spójności.

      Najlepiej oceniane są projekty konkretne, osadzone w realiach firmy i rynku, które realnie podnoszą konkurencyjność, nawet jeśli nie wyglądają efektownie na prezentacji.

      Kontrola – wrogi patrol czy naturalny etap?

      Dla wielu przedsiębiorców kontrola to moment największego stresu, często większego niż samo przygotowanie wniosku. A przecież dobrze przygotowana firma może przejść kontrolę bez nerwów.

      Kluczem jest systematyczne gromadzenie dokumentów: faktur, protokołów odbioru, umów, zdjęć z realizacji, korespondencji. Nie „po czasie”, tylko na bieżąco. Kontrola dotyczy nie tylko wydatków, ale i osiągnięcia celów – jeśli deklarowaliśmy wdrożenie nowej technologii czy stworzenie 10 miejsc pracy, musimy to realnie udowodnić.

      Wielu przedsiębiorców lekceważy też „miękkie” wymogi: oznakowanie inwestycji, informacje na stronie, prawidłowe logotypy. Brak takich elementów może skutkować korektą finansową – realnym obcięciem dotacji.

      Fundusze unijne to potężne narzędzie inwestycyjne, ale też wymagające zobowiązanie. Dobrze użyte – potrafią otworzyć nowe rynki, zwiększyć moce produkcyjne, poprawić konkurencyjność. Źle – stają się obciążeniem finansowym i organizacyjnym.

      Dlatego każdemu przedsiębiorcy mówię to samo: zanim złożysz wniosek, upewnij się, że projekt jest spójny z Twoją strategią, a firma jest gotowa go udźwignąć – zarówno organizacyjnie, jak i mentalnie. Bo dotacja może być trampoliną, ale jeśli podejdziesz do niej bez planu, łatwo zamieni się w kotwicę, która spowolni Twój rozwój.

      Nowe Renault Espace i Austral rozpoznają kierowcę po twarzy

      New Renault Austral image bank media Test-Drive, on May 10th 2025 at Barcelona, Spain - Photo Yannick Brossard / DPPI

      Renault przenosi rozwiązania z segmentu premium do swojej oferty popularnych modeli. Nowe Renault Espace i Austral można teraz wyposażyć w zaawansowany system rozpoznawania twarzy kierowcy. Dzięki niemu samochód automatycznie dostosowuje się do konkretnego użytkownika już od chwili otwarcia drzwi. To inteligentna personalizacja, która do niedawna była domeną luksusowych marek – obecnie trafia do szerszego grona kierowców.

      Spersonalizowane powitanie – jak to działa?

      Zintegrowana z przednim lewym słupkiem (A) kamera skanuje twarz kierowcy i rozpoznaje, kto wsiada do pojazdu. System aktywuje odpowiedni zapisany profil użytkownika, który obejmuje m.in.:

      •pozycję fotela i ustawienia lusterek,

      •preferencje systemu multimedialnego openR link z wbudowanymi usługami Google,

      •ulubione stacje radiowe i aplikacje.

      Dane są przechowywane lokalnie, wyłącznie w pamięci komputera pokładowego, co oznacza pełne bezpieczeństwo i prywatność. Proces konfiguracji profilu jest szybki i prosty – wystarczy raz zeskanować twarz przy użyciu centralnego ekranu multimedialnego.


      Komfort bez kompromisów

      System działa błyskawicznie – w Renault Espace już przy uruchomieniu pojazdu, a w Austral jeszcze szybciej, bo w chwili otwarcia drzwi. Takie rozwiązanie eliminuje konieczność każdorazowego wprowadzania ustawień, co szczególnie docenią kierowcy dzielący auto z innymi domownikami.

      To nie tylko kwestia wygody. To również dowód, że Renault konsekwentnie realizuje strategię wprowadzania zaawansowanych, intuicyjnych rozwiązań do aut dostępnych dla szerokiego grona odbiorców.

      Volkswagen najszybciej rosnącą marką na rynku flotowym w Polsce

      Pierwsza połowa 2025 roku przyniosła dalsze umacnianie się Volkswagena jako kluczowego gracza na rynku flotowym i Corporate Fleet Management (CFM) w Polsce. Według najnowszych danych IBRM SAMAR, marka z Wolfsburga nie tylko utrzymała silną pozycję, ale także odnotowała największą dynamikę wzrostu w czołowej dziesiątce producentów w finansowaniach leasingowych i CFM. W segmencie C-kombi, kluczowym dla flot w naszym kraju, duży skok zanotował Volkswagen Golf, który dzięki wzrostowi liczby kontraktów o blisko połowę awansował o pięć miejsc i zajmuje obecnie trzecią lokatę. Z kolei Passat okazał się najlepszy w segmencie dużych kombi, wyprzedzając ubiegłorocznego lidera.

      W okresie styczeń-czerwiec 2025 roku Volkswagen odnotował w Polsce wzrost sprzedaży flotowej o 9,31 procent, co czyni go najdynamiczniej rozwijającą się marką wśród czołowych producentów. Ten wynik potwierdza, że dzięki swojej kompleksowej ofercie Volkswagen jest marką skrojoną dla biznesu, niezależnie od wielkości firmy. Kluczowym czynnikiem sukcesu są: szeroka i dopasowana do potrzeb klientów gama modelowa oraz wysokie wartości rezydualne, które przekładają się na niższe raty leasingowe. Ten ostatni czynnik to jeden z głównych argumentów przy wyborze pojazdów przez klientów korporacyjnych.

      W segmencie C-kombi, tradycyjnie najważniejszym w sprzedaży flotowej, w I połowie 2025 roku spektakularny sukces odniósł Volkswagen Golf, który odnotował imponujący wzrost – o niemal połowę w porównaniu z pierwszym półroczem 2024 roku – wynika z danych Instytutu SAMAR. Dzięki temu kompaktowy model marki z Wolfsburga awansował z ósmego na trzecie miejsce w rankingu kontraktów leasingowych i CFM w swojej klasie. To wyraźny sygnał, że Golf – pomimo rosnącej konkurencji ze strony SUV-ów – wciąż pozostaje ważnym modelem dla flot, łącząc niskie koszty eksploatacji z uniwersalnością.

      W segmencie dużych kombi Volkswagen Passat powrócił na pierwsze miejsce, wyprzedzając lidera z 2024 roku. Wzrost sprzedaży Passata wyniósł 49 procent, co świadczy o rosnącym zainteresowaniu firm klasycznymi, ale nowoczesnymi modelami kombi o wysokim komforcie jazdy.

      Coraz częściej klienci flotowi sięgają także po SUV-y. Volkswagen wykorzystał tę tendencję, odnotowując wzrost sprzedaży SUV-ów o ponad 16 procent – to najlepszy wynik w czołowej dziesiątce zestawienia marek. Prawdziwym hitem okazał się Volkswagen Tayron, który cieszył się największą popularnością wśród firm. Jego przestronność, nowoczesne technologie i atrakcyjne warunki finansowania sprawiły, że stał się jednym z najchętniej wybieranych modeli w ofercie VW.

      Rosnące zainteresowanie marką Volkswagen w segmencie flotowym znajduje odzwierciedlenie także w wynikach Volkswagen Financial Services. Od stycznia do lipca 2025 roku VWFS odnotował 21-procentowy wzrost liczby umów flotowych z marką Volkswagen. Ten dynamiczny rozwój to efekt silnej oferty marki Volkswagen oraz nowych, atrakcyjnych produktów finansowych: leasing klasyczny (LRV), leasing operacyjny (MRV), a także Full Service Leasing. Dzięki nim klienci flotowi otrzymują elastyczne formy finansowania, przewidywalne koszty oraz kompleksowe wsparcie w zarządzaniu flotą. Volkswagen Financial Services wraz z marką Volkswagen konsekwentnie budują wspólną ofertę, która odpowiada na kluczowe wyzwania biznesowe i wzmacnia pozycję obu marek w Polsce.

      „Widzimy, że klienci doceniają markę Volkswagen za jej szeroką gamę modelową w niemal każdym segmencie rynku. Nasze samochody charakteryzują się ponadto niskimi kosztami utrzymania i serwisu, a programy finansowe – przygotowane wspólnie z Volkswagen Financial Services – są niesamowicie elastyczne, dopasowane do potrzeb małych, jak i dużych firm. I najważniejsze – samochody marki Volkswagen utrzymują wysokie wartości rezydualne, co bezpośrednio przekłada się m.in. na niższe raty leasingowe w porównaniu do konkurencji” – mówi Filip Merczyński, kierownik sprzedaży flotowej marki Volkswagen.

      W I połowie 2025 roku Volkswagen nie tylko utrzymał swoją pozycję na rynku flotowym, lecz także znacząco przyspieszył, szczególnie w kluczowych segmentach. Wszystko wskazuje na to, że druga połowa roku przyniesie kolejne wzrosty, zwłaszcza że firmy coraz częściej sięgają po modele elektryczne i hybrydy plug-in, a tych w ofercie marki z Wolfsburga nie brakuje.

      Źródło: Volkswagen Group

       

      Kia rozpoczęła produkcję samochodów elektrycznych na Słowacji

      Kia rozpoczęła produkcję samochodów elektrycznych w europejskiej fabryce w Żylinie. Zakład na Słowacji produkować będzie samochody elektryczne równolegle z modelami hybrydowymi i spalinowymi.

      Pierwszym elektrycznym samochodem wytwarzanym w Europie jest EV4 hatchback, który został zaprojektowany specjalnie z myślą o europejskim rynku i produkowany będzie wyłącznie w zakładzie Kia AutoLand Slovakia. W tym celu fabryka Kia Slovakia przeszła gruntowną modernizację linii produkcyjnej. To istotny krok naprzód w realizacji strategii elektryfikacji marki Kia na Starym Kontynencie.

      Otwarta w 2004 roku fabryka w Żylinie jest strategicznie zlokalizowana względem kluczowych rynków. Zakład zatrudnia ok. 3700 pracowników i korzysta z ponad 600 zaawansowanych robotów. Dzięki inwestycji o wartości 108 mln euro linie produkcyjne zostały unowocześnione, m.in. o przenośniki akumulatorów na linii montażu podwozia. Oprócz EV4 zakład produkuje również modele Kia XCeed i Kia Sportage, w tym ich wersje hybrydowe i hybrydowe plug-in.

      W zakładzie w Żylinie Kia konsekwentnie wdraża rozwiązania z zakresu zrównoważonego rozwoju. Od 2014 roku zakład o 11 procent zmniejszył zużycie energii elektrycznej na samochód, o 28 procent zużycie wody, a emisję dwutlenku węgla o 13 procent. Obecnie fabryka w 100 procentach działa w oparciu o energię odnawialną i do końca bieżącego roku planuje uruchomienie własnej elektrowni fotowoltaicznej, która zaspokoi ok. 1,5 procent całkowitego zapotrzebowania na energię.

      Źródło: KIA

      DS7 – od najlepszych paryskich krawców – test redakcyjny

      DS7 było pierwszym modelem, który powstał po wyodrębnieniu z marki Citroen. To odważne posunięcie miało na celu usystematyzowanie oferty i uporządkowanie poszczególnych marek w grupie PSA (dzisiaj Stellantis). DS zajmuje miejsce na szczycie oferty, a jego celem jest dotarcie do klienta oczekującego wyjątkowego produktu. Paryscy styliści ponownie spojrzeli na swoje dzieło i wprowadzili kilka poprawek, by mogło dalej błyszczeć na salonach.

      Michał Garbaczuk

      Piękny jak top modelka
      Wyważone proporcje nadwozia, długi przód, przywodzący na myśl klasyczne samochody sportowe, krągłe błotniki i duże koła są znakiem rozpoznawczym modelu i mogę się założyć, że nie widzieliście na ulicy niczego podobnego. Stylowa karoseria doskonale nadaje się, by nadać jej szlachetny charakter. A co najlepiej zdobi piękną suknię? To oczywiste – diamenty! Tylne światła to trójwymiarowa konstrukcja zbudowana z diodowych rombów, tworzących subtelną, elegancką świecącą siatkę. Z przodu także zastosowano technikę LED, ale w o wiele bardziej spektakularnym wydaniu. Poszczególne soczewki reflektora podczas włączania obracają się o 180 stopni, odgrywając wyjątkowe świetlne przedstawienie. Dodatkowo ich część podświetlana jest subtelnym fioletowym światłem. Same reflektory postawione na biurku mogłyby być ozdoba niejednego gabinetu. Wspomagane są również przez najnowszą technikę, która aktywnie reguluje rozdział światła.

      Szlachetne wnętrze

      Wewnątrz znajdziemy efekty pracy najlepszych rzemieślników. Praktycznie całe wnętrze wyściełane jest miękką skórą i aksamitną w dotyku Alcantarą. W tym wnętrzu chce się przebywać. Jest przytulne i niezwykle eleganckie. Wyjątkowości dodają mu przeszycia w kształcie rombów. Są one obecne na siedzeniach, desce rozdzielczej a także w wirtualnych zegarach wyświetlanych przez 12-calowy ekran. Nawet osłony głośników otrzymały własne rombowe wzory. Wnętrze jest tak miłe w dotyku, że miałem ochotę się do niego przytulać, a podczas jazdy bezwiednie gładziłem palcami elementy deski rozdzielczej.

      Za nastrój i muzyczne uniesienia odpowiedzialna jest firma Focal – renomowany, francuski producent nagłośnienia. Na pokładzie znajduje się 14 głośników, które wypełniają kabinę subtelnymi dźwiękami. Słowo uwagi należy się jeszcze konsoli centralnej, nad którą góruje drugi 12-calowy ekran. Odpowiada on oczywiście za multimedia, nawigację i kamerę cofania, ale także za ustawienia poszczególnych funkcji klimatyzacji. Nie do końca podoba mi się, że chcąc zmienić siłę nawiewu, czy temperaturę wnętrza, za każdym razem trzeba sięgać do menu na ekranie. Odwraca to uwagę kierowcy na zbyt długi czas, a powinno być intuicyjne i możliwie najprostsze w obsłudze. Kąt pochylenia tylnych oparć można regulować za pomocą przycisków, a bagażnik pomieści walizki na weekendowy wyjazd. Przecież jedwab i kaszmir nie zajmują wiele miejsca.

      Jak na latającym dywanie

      Francuzi konstruując zawieszenie DS7 rzeczywiście bardzo starali się, by oddać charakter historycznych modeli marki. SUV płynie jakby lewitował kilka centymetrów nad jezdnią, a sposób resorowania to najwyższa światowa klasa, przy czym zawieszenie lepiej sprawdzi się na autostradzie czy drodze krajowej. Na górskich odcinkach Tour de France zachowuje się niczym jacht na spokojnych wodach Lazurowego Wybrzeża. Jest bajecznie komfortowy, ale nieco brak mu precyzji prowadzenia. To cena, jaką trzeba zapłacić za luksus podróżowania latającym dywanem.

      Pod maską DS7 znalazł się znany hybrydowy układ napędowy Plug-in bazujący na benzynowym motorze o pojemności 1,6 litra. W połączeniu z silnikiem elektrycznym zestaw generuje równe 300 KM, a dostępna jest też mocniejsza 360-konna opcja. Układ napędowy dopełnia 8-biegowa, automatyczna skrzynia biegów. Mocy i momentu obrotowego nie brakuje, a samochód rozpędza się sprawnie praktycznie z każdej prędkości i obrotów. Przyspieszenie do 100 km/h trwa zaledwie 5,9 sekundy, a prędkość maksymalna to 235 km/h. Nie kupuje się jednak DS-a po to, by się nim ścigać. Tu przede wszystkim chodzi o komfort i przyjemność. Motor brzmi dobrze, ładnie wkręca się na obroty i dodatkowo został świetnie wyciszony. Dzięki elektrycznemu wspomaganiu nie brakuje mu elastyczności i z gracją napędza półtoratonowe nadwozie. Skrzynia biegów zmienia przełożenia praktycznie niezauważalnie. Auto wyposażone zostało także w system DS Connected Pilot, który przejmuje prowadzenie podczas jazdy autostradą, utrzymując się w pasie ruchu i zachowując bezpieczną odległość od poprzedzającego pojazdu oraz system kamer 360.

      DS7 idzie z duchem czasu i jako hybryda Plug-in daje kierowcy możliwość poruszania się w trybie zeroemisyjnym, co ma zalety szczególnie w mieście, gdzie auto nie emituje do atmosfery szkodliwych substancji. Bateria trakcyjna o pojemności 13 kWh ma pozwolić na pokonanie dystansu około 60 km. W praktyce jest to około 10 km mniej, ale wynik i tak jest niezły, biorąc pod uwagę, że statystyczny Polak robi dziennie 56 km w drodze do pracy i z powrotem. Auto można ładować w domu korzystając z wallboxa, co dodatkowo jest korzystne finansowo.

      Projektanci DS7 stworzyli pojazd o przepięknej powierzchowności, bogatym, miłym w dotyku i pachnącym skórą wnętrzu, połyskującym kryształami osadzonymi w luksusowych przełącznikach. Auto potrafi fantastycznie ukoić nerwy otaczającym luksusem, subtelną muzyką i wyrafinowanym stylem.

      Auto dostępne jest obecnie w ciekawej wersji wyposażenia Jules Verne.

      zdjęcia: mat. prasowe Stellantis

      Piękno w równowadze. Technologia, emocje i holistyczne podejście w medycynie estetycznej.

      Piękno to dziś coś więcej niż wygląd. To świadomość, dobre samopoczucie, wewnętrzny spokój i pewność siebie. Z Agnieszką Wiśniewską, właścicielką kliniki Roseti Med&Beauty w Myślenicach, rozmawiamy o tym, jak wygląda nowoczesne, holistyczne podejście do klienta.

      Medycyna estetyczna rozwija się w błyskawicznym tempie. Jakie trendy Pani zdaniem zdominują branżę w najbliższym czasie?

      Zdecydowanie uważam, że kierunek, w którym zmierza medycyna estetyczna, to połączenie zaawansowanej technologii z coraz bardziej świadomym i holistycznym podejściem do klienta. Klienci nie przychodzą już tylko na zabieg, oni chcą zrozumieć, jak funkcjonuje ich skóra, jak dbać o nią kompleksowo i jak zabiegi wpisują się w szerszy kontekst zdrowia i samopoczucia.

      Technologicznie widzimy ogromny rozwój urządzeń nieinwazyjnych, takich jak HIFU, radiofrekwencja mikroigłowa czy lasery frakcyjne nowej generacji, które pozwalają osiągać spektakularne efekty bez skalpela i z minimalnym czasem rekonwalescencji. Równocześnie pojawia się trend inteligentnej kosmetologii, opartej na analizie skóry, mikrobiomie i wsparciu naturalnych mechanizmów regeneracyjnych, na przykład przez osocze bogatopłytkowe, peptydy czy terapie z zakresu tak zwanej „skóry przyszłości”.

      Kolejny zauważalny kierunek to zabiegi łączone, takie, które nie tylko poprawiają wygląd skóry, ale też realnie wpływają na zdrowie, na przykład redukując napięcia mięśniowe, poprawiając krążenie czy wspierając odporność. To wszystko wpisuje się w podejście, które jest mi bardzo bliskie – chodzi o patrzenie na urodę przez pryzmat równowagi całego organizmu. Moim zdaniem właśnie w tym leży przyszłość branży.

      W takim razie, co uważa Pani za prawdziwą innowację, a co za chwilową modę?

      W Roseti Med&Beauty bardzo świadomie wprowadzamy nowe technologie – nie ulegamy chwilowym modom, tylko dokładnie analizujemy skuteczność i bezpieczeństwo każdej metody. W tym roku rozszerzamy naszą ofertę o  procedury uroginekologii. To nowoczesna dziedzina medycyny estetycznej, która łączy ginekologię z terapią estetyczną i funkcjonalną narządów intymnych kobiet. Te zabiegi mają na celu poprawę komfortu życia, wyglądu okolic intymnych oraz leczenie dolegliwości, które wcześniej były często bagatelizowane.

      Wprowadzamy też zabiegi z zakresu liposukcji wodnej (body jet). To małoinwazyjna metoda odsysania tkanki tłuszczowej z wybranych partii ciała, oparta na technologii strumienia wody pod ciśnieniem. W odróżnieniu od klasycznej liposukcji, Body Jet jest delikatniejszy dla tkanek, naczyń i zakończeń nerwowych.

      Szczególną uwagę poświęcamy też procedurom „smart anti-aging”, czyli zabiegom, które stymulują skórę do pracy, zamiast tylko maskować objawy starzenia. Mam tu na myśli na przykład zaawansowaną mezoterapię frakcyjną, zabiegi z osoczem bogatopłytkowym w połączeniu z laseroterapią czy lifting bez skalpela HIFU. Te terapie nie tylko odpowiadają na potrzeby skóry, ale też wspierają naturalne procesy naprawcze organizmu.

      Od niedawna rozwijamy również ofertę modelowania sylwetki o liposukcję wodną Body Jet – to nowoczesna i bezpieczna metoda, która umożliwia precyzyjne usunięcie tkanki tłuszczowej przy jednoczesnej ochronie naczyń i tkanek. Dzięki temu zabieg jest mniej inwazyjny, a okres rekonwalescencji zdecydowanie krótszy niż przy klasycznych metodach chirurgicznych.

      Jeśli chodzi o tak zwane mody, jestem ostrożna wobec trendów, które obiecują spektakularne efekty natychmiast, bez realnego działania biologicznego. Uroda potrzebuje czasu, konsekwencji i wiedzy. Dlatego w naszej klinice stawiamy na procedury, które mają potwierdzoną skuteczność, wspierają naturalne funkcje skóry i budują piękno w sposób zdrowy i zrównoważony. To właśnie takie podejście wyróżnia nas na tle wielu miejsc, które gonią za nowinkami bez głębszego zrozumienia potrzeb klienta.

      Wielu ekspertów mówi dziś o „estetyce 360 stopni”, która uwzględnia ciało, psychikę i styl życia. Proszę powiedzieć więcej o tym, jak Pani rozumie holistyczne podejście do klienta w praktyce?

      Dla mnie holistyczne podejście do klienta to coś znacznie więcej niż modne hasło, to fundament filozofii, na której opieram pracę całej kliniki. Każdy klient, który trafia do Roseti Med&Beauty, jest traktowany nie tylko jako osoba z konkretnym problemem estetycznym, ale jako człowiek, który przychodzi z indywidualną historią, stylem życia, emocjami i potrzebami.

      Nie zaczynamy od zabiegu, zaczynamy od rozmowy. Analizujemy nie tylko stan skóry, ale również to, jak klient żyje, jak się odżywia, czy śpi dobrze, czy doświadcza przewlekłego stresu, z jakimi wyzwaniami się mierzy. Często okazuje się, że problemy z cerą są połączone z brakiem równowagi hormonalnej, dietą czy stresem. Wtedy zabieg to tylko część rozwiązania, równie ważne są zmiany na poziomie codziennych nawyków.

      Dlatego w Roseti łączymy medycynę estetyczną z kosmetologią, regeneracją, fizjoterapią i coraz częściej z elementami doradztwa zdrowotnego. Pracujemy interdyscyplinarnie, czasem rekomendując klientowi dodatkową konsultację dietetyczną, masaż leczniczy czy wsparcie suplementacyjne.

      Jak już wcześniej wspomniałam, widzimy też rosnące zainteresowanie tematami wcześniej pomijanymi, jak zdrowie intymne kobiet. Dlatego wprowadziliśmy do oferty zabiegi z zakresu uroginekologii estetycznej, które poprawiają komfort życia, pewność siebie i jakość codziennego funkcjonowania – nie tylko w wymiarze estetycznym, ale przede wszystkim zdrowotnym.

      Czy może Pani podać przykład zabiegu lub programu, który łączy aspekt technologiczny z regeneracją, relaksem lub profilaktyką?

      Takich zabiegów w naszej klinice jest coraz więcej, bo klienci coraz częściej oczekują czegoś więcej niż tylko poprawy wyglądu. Chcą poczuć się zaopiekowani całościowo – zarówno fizycznie, jak i emocjonalnie. Jednym z przykładów takiego połączenia jest nasz autorski program regeneracyjny, który łączy terapię radiofrekwencją mikroigłową z masażem limfatycznym oraz elementami terapii światłem LED. Zabieg działa silnie liftingująco i odbudowująco, a jednocześnie wprowadza klienta w stan głębokiego relaksu i przyspiesza procesy regeneracyjne organizmu.

      Innym przykładem może być seria zabiegów z wykorzystaniem osocza bogatopłytkowego, którą łączymy z mezoterapią i indywidualnie dobraną pielęgnacją domową. Tutaj mamy połączenie działania biologicznego (stymulacja skóry do autoregeneracji) z edukacją klienta i wsparciem w budowaniu codziennej rutyny pielęgnacyjnej. To nie jest jednorazowy efekt – to proces, który daje długotrwałe, naturalne i zdrowe rezultaty.

      Bardzo cenię też zabiegi, które angażują fizjoterapię estetyczną, jak endermologia, która oprócz działania modelującego sylwetkę, wpływa na mikrokrążenie, napięcie mięśniowe i ogólne samopoczucie.

      Roseti Med&Beauty kojarzy się z profesjonalizmem i nowoczesnością, ale również z atmosferą ciepła i zaufania. Jak udaje się Pani zachować ten balans?

      Od początku wiedziałam, że chcę stworzyć miejsce, które będzie nie tylko nowoczesną kliniką medycyny estetycznej, ale też bezpieczną przestrzenią, do której klient przychodzi z pełnym poczuciem komfortu. To właśnie ludzie, relacje i uważność na drugiego człowieka tworzą klimat Roseti – a dopiero później technologia, urządzenia i procedury.

      Klienci rzeczywiście są dziś bardziej świadomi. To bardzo mnie cieszy, bo oznacza, że zależy im na jakości, bezpieczeństwie i długoterminowych efektach. Zadają pytania, czasem bardzo konkretne i szczegółowe, o skład preparatów, mechanizmy działania zabiegów, możliwe skutki uboczne czy oczekiwane rezultaty. Nie boję się tych pytań, wręcz przeciwnie – traktuję je jako wyraz zaangażowania i odpowiedzialności. Staram się zawsze mówić otwarcie i uczciwie, edukować, wyjaśniać, pokazywać realne możliwości i granice medycyny estetycznej.

      W moim odczuciu prawdziwe zaufanie buduje się właśnie przez rzetelność, spokój i czas poświęcony klientowi. Nawet jeśli nie wykonam zabiegu „tu i teraz”, to klient wie, że został potraktowany poważnie – z troską i szacunkiem. To procentuje, bo tacy klienci wracają. Wybierają Roseti nie dlatego, że mamy tylko dobry sprzęt, ale dlatego, że mogą tu czuć się dobrze. A ja wierzę, że tylko w takich warunkach można osiągać prawdziwe, trwałe efekty.

      Ważne Informacje

      Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

      Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

      Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...

      Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

      Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

      Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

      Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

      Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

      Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

      XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

      XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...