BMW X3 M50 – superbohater według nowych zasad – test redakcyjny

Superbohaterowie mieliby dziś ciężkie życie. Batman musiałby ograniczyć ślad węglowy podczas nocnych pościgów. Superman zapewne dostałby dzisiaj kilka mandatów za przekroczenie prędkości, a Iron Man musiałby tłumaczyć się służbom z emisji hałasu generowanego przez swoje dopalacze. Świat się zmienił. Na szczęście gdzieś w Monachium wciąż pracują ludzie, którzy najwyraźniej wierzą, że samochód może wywoływać uśmiech większy niż kolejny wykres zużycia energii. Tak powstało BMW X3 M50.

Autor: Michał Garbaczuk

Rodzinny SUV na sterydach

Tylko że ktoś najwyraźniej zapomniał powiedzieć mu, że powinien zachowywać się jak rodzinny SUV. Już na pierwszy rzut oka wiadomo, że to nie jest zwykła X3. Samochód otrzymał praktycznie wszystko, co można było zaznaczyć w konfiguratorze. Wyposażenie? Pod korek. Pakiet M Performance? Obowiązkowo. Agresywne spoilery, czarne dodatki, ogromne felgi i sylwetka, która nawet na parkingu sprawia wrażenie, jakby wyszła spor ręki rysowników Hot Wheels.

Patrzysz na specyfikację i logika podpowiada jedno. Prawie dwie tony masy, sześciocylindrowy silnik, napęd na cztery koła, komplet systemów bezpieczeństwa i cała elektronika współczesnego świata. To powinien być szybki samochód. Ale raczej uporządkowany. Tymczasem BMW stworzyło… łobuza w eleganckim garniturze.

Praw fizyki najwyraźniej nie poinformowano

Nie spodziewałem się, że ten samochód będzie aż tak dobry.

Naprawdę.

Bo choć oznaczenie „M” od zawsze budzi emocje, to jednak mówimy o dużym, rodzinnym SUV-ie. Tego typu samochody potrafią imponować osiągami, wciąż pamiętam pomarańczowe X4M poprzedniej generacji, które miałem okazję testować jakiś czas temu. To auto było czystym hardcorem. Aż chciałoby się powiedzieć, że już takich nie robią i faktycznie coś w tym jest. Współczesna generacja modeli BMW jest jak sfora rozwydrzonych szczeniaków, która dostała się pod opiekę behawiorysty. Są energiczne i ruchliwe, lecz jednocześnie bardzo poprawne i posłuszne.

Ale to X3 M50 nie zamierza być poprawne. Ma 398 KM i choć w czasach elektryków liczba ta nie robi już takiego wrażenia na papierze, wystarczy jedno mocniejsze wciśnięcie gazu, by przypomnieć sobie, że dane techniczne nigdy nie oddają całej prawdy.

X3 M50 do pierwszej setki rozpędza się w 4,6 sekundy, a to rodzinny SUV. To naprawdę robi wrażenie. Najbardziej imponuje jednak sposób, w jaki BMW oddaje moc. Nie ma tu nerwowości, nie ma brutalności. Jest natomiast coś, co od lat stanowi znak rozpoznawczy najlepszych modeli z Monachium. Samochód zdaje się mówić do kierowcy: „Spokojnie. Ja już wiem, co robić.” I robi to z taką efektywnością, że świat naprawdę zaczyna kręcić się szybciej.

Alcantara. Wszędzie.

Jeszcze zanim uruchomicie silnik, BMW skutecznie przypomina, że to nie jest zwykła wersja X3.

Kubełkowe fotele obszyto przyjemną w dotyku alcantarą. Podobnie jest na desce rozdzielczej, słupkach i podsufitce. Wszystko w kolorze czarnym, jedynie akcentowanym przeszyciami w odcieniach błękitu. Bo przecież nikt rozsądny nie wyobraża sobie sportowego BMW z kremową podsufitką i jasnymi dekorami przypominającymi salon meblowy.

Tutaj od pierwszej sekundy wiadomo, że priorytetem jest kierowca. A pasażerowie… cóż, oni po prostu mają szczęście, że mogą siedzieć obok.

XXI wiek potrafi być okrutny

Przy samochodzie kosztującym ponad pół miliona złotych powinienem móc się do czegoś przyczepić. I rzeczywiście coś znalazłem. Oczywiście, stworzyli go inżynierowie BMW, ale także współczesny świat ze swoimi środowiskowymi ograniczeniami. Pamiętacie czasy, kiedy sportowe samochody strzelały z wydechu, prychały przy redukcjach i budziły pół osiedla po porannym uruchomieniu silnika? Dzisiaj większość tych emocji kończy się… w kabinie. Kierowca słyszy piękne pomruki, basowe mruczenie i charakterystyczne strzały. Problem polega na tym, że dużą część tej orkiestry odgrywa system audio, a nie układ wydechowy.

I właśnie tego trochę żałuję, o chciałbym zakochiwać się w pracy inżynierów od silników, a nie realizatorów dźwięku. Czy to przekreśla ten samochód? Absolutnie nie, ale gdzieś z tyłu głowy pozostaje myśl, że jeszcze kilka lat temu wszystkie te emocje rodziły się dzięki tłokom, wałkom rozrządu i świetnie zaprojektowanemu wydechowi. Dzisiaj coraz częściej odpowiadają za nie… akustycy. Taki mamy klimat. Dosłownie i w przenośni.

Jeszcze jedna wada…

BMW X3 M50 zużywa za mało paliwa. Tak. Dobrze przeczytaliście. To naprawdę jest wada i już tłumaczę dlaczego. Kiedy wsiadasz do BMW X5 M albo X6 M, doskonale wiesz, że podróż z Warszawy do Sopotu będzie miała obowiązkowy przystanek na tankowanie, a każdy przystanek jest przecież małym motoryzacyjnym wydarzeniem. Ktoś podejdzie, ktoś zapyta o silnik, ktoś zrobi zdjęcie, ktoś inny powie dziecku: „Patrz, jakie BMW!”

Tymczasem X3 M50 podczas testu zadowalało się średnim zużyciem paliwa na poziomie około 10,5 litra na 100 kilometrów. Efekt? Dojedziecie nim nie tylko do Trójmiasta, ale prawdopodobnie również na Półwysep Helski. Bez tankowania i bez tego całego teatru, który zawsze był nieodzownym elementem obcowania z szybkimi BMW. Dla większości kierowców pozostaniecie jedynie szybko znikającym punktem na lewym pasie.

Mimo wszystko…

Można długo dyskutować o normach emisji, ekologii, polityce, wreszcie o przyszłości motoryzacji. Można narzekać, że współczesne samochody są zbyt ciche, zbyt poprawne i zbyt grzeczne, ale wystarczy kilka kilometrów za kierownicą BMW X3 M50, żeby przypomnieć sobie, dlaczego litera „M” od tylu lat działa na wyobraźnię kierowców. BMW nadal potrafi budować samochody dla ludzi, którzy kochają prowadzić. Po prostu musi robić to trochę inaczej niż dwadzieścia lat temu.

Czy wolałbym, żeby za dźwięk odpowiadał prawdziwy układ wydechowy? Oczywiście. Czy chciałbym jeszcze więcej mechanicznych emocji? Bez dwóch zdań. Ale kiedy po raz kolejny wciskam gaz i czuję, jak ten pozornie grzeczny rodzinny SUV zamienia się w niesfornego łobuza, wszystkie te rozważania przestają mieć większe znaczenie.

Bo są samochody, które kupuje się rozumem i są BMW z literą „M”, które kupuje się sercem. Nawet jeśli dzisiaj część tego serca bije przez… głośniki.