.
Strona główna Blog Strona 325

Warsaw Spire dostaje nagrodę w Czechach

Warsaw Spire, ulica Wronia 31 oraz Plac Europejski

Flagowy budynek firmy Ghelamco Poland, został nagrodzony w prestiżowym czeskim konkursie Stavba Roku. Warszawski wieżowiec otrzymał statuetkę w kategorii Zagraniczny Budynek Roku. Konkurs organizowany jest przez Fundację Rozwoju Architektury i Budownictwa pod patronatem czeskiego Ministerstwa Przemysłu i Handlu.

To kolejne wyróżnienie Warsaw Spire poza granicami Polski. Tym razem wieżowiec Ghelamco został nagrodzony w prestiżowym czeskim konkursie organizowanym przez Fundację Rozwoju Architektury i Budownictwa. Warszawski drapacz chmur zwyciężył w kategorii Zagraniczny Budynek Roku.

– Cieszymy się, że nowoczesna architektura Warsaw Spire i zastosowane w nim innowacyjne rozwiązania zostały docenione przez czeską branżę architektoniczno-budowlaną – powiedział Jeroen van der Toolen, Dyrektor Zarządzający Ghelamco na Europę Środkowo-Wschodnią. – To nie pierwszy raz, kiedy Warsaw Spire jest wyróżniany w zagranicznym konkursie, pozycjonując nasz projekt w światowej czołówce budynków biurowych.

Warsaw Spire to najwyższy i największy kompleks biurowy w Polsce (220 m wysokości, 109 000 m kw. powierzchni biurowej). Integralną częścią projektu jest plac Europejski – przestrzeń publiczna zaprojektowana z myślą o mieszkańcach miasta, która powstała na prywatnej działce dewelopera. Warsaw Spire jest też przykładem spektakularnego sukcesu komercyjnego – już ponad 95% jego powierzchni jest wynajęte.

Stavba Roku to najbardziej prestiżowy konkurs architektoniczno-budowlany
w Republice Czeskiej, organizowany od 25 lat. Co roku zgłaszanych jest nawet 70 inwestycji, które rywalizują ze sobą w dwóch kategoriach: Budynek Roku i Zagraniczny Budynek Roku. Patronat nad konkursem objęło czeskie Ministerstwa Przemysłu i Handlu.

Teoria ograniczeń nie ogranicza

Held back metaphor as a large anchor holding or oppressing an air balloon and restricting movement as a suppression business metaphor from aspiring to succeed with 3D illustration elements.

Mówi się, że matematyka jest królową nauk. I choć w interesach często się na niej opieramy, zapominamy o innych, równie ważnych przedmiotach. A co, gdyby sięgnąć pamięcią do lekcji fizyki? Do biznesu wkracza Teoria Ograniczeń, która świetnie sprawdza się w zarządzaniu.

Ojciec Teorii Ograniczeń Eliyahu Goldratt uważał, że teorie fizyki można zastosować w biznesie. Nie mylił się – tak właśnie powstał ToC (Theory of Contstrains), który pozwala przedsiębiorcom znaleźć źródłowy problem (ograniczenie) w dowolnym obszarze firmy i po jego weryfikacji oraz usunięciu, zwiększyć zyski nawet kilkudziesięciokrotnie. Czym tak naprawdę jest i jak wprowadzić ToC?

Wyzwania sprzedaży

ToC, to strategiczne podejście do zarządzania, dzięki któremu sprawniej i skuteczniej można prowadzić firmę. Podobnych rozwiązań jest z pozoru relatywnie dużo, ale Teorię Ograniczeń uważa się za wyjątkową. Dlaczego? Wynika to z bardzo głębokiej analizy rzeczywistości: najpierw trzeba zrozumieć środowisko, zanim zacznie się je modernizować.

Koncepcja ta nie szuka też usprawnień organicznych, ale przełomowych. Celem jest osiągnięcie znaczącej poprawy, na poziomie dwucyfrowym (co najmniej 10%). Dla Teorii Ograniczeń ważne jest po prostu zwiększenie zysków, które przedsiębiorstwo wypracowuje. Warto jednak wiedzieć, że nie każde ograniczenie związane jest z produkcją. Często są to wewnętrzne polityki spółki. Istnieją też firmy, gdzie ograniczeniem jest sprzedaż – brakuje klientów, a to jest poważnym problemem w biznesie.

Dla ToC brak sprzedaży to ogromne wyzwanie. – O ile jeszcze w produkcji spotkać się można z alternatywnymi rozwiązaniami, technikami, które pomogą zwiększyć moc wytwórczą, to w sprzedaży jest ogromny ich deficyt. Wszyscy szkolą sprzedawców, jak lepiej opowiadać o produkcie, jak umawiać spotkania, jak formułować oferty. Ale nie to jest zazwyczaj prawdziwym ograniczeniem w dziale handlowym. Jak spojrzymy na cały zespół, to zauważymy, że brakuje po prostu dobrych, prawdziwych, sprzedawców – mówi Paweł Schmidt, ekspert ToC oraz wykładowca na studiach podyplomowych „Zarządzanie ograniczeniami ToC” w Akademii Leona Koźmińskiego.

Nie oznacza to, że na rynku brakuje handlowców, ponieważ praktycznie w każdej firmie mamy zazwyczaj przynajmniej jednego prawdziwego dobrego sprzedawcę. Problemem jest to, że na ogół nie wykonuje on swojej pracy. Przynajmniej nie tę, którą powinien.

W większości firm w Polsce dobrzy sprzedawcy lwią część czasu przeznaczają nie na działania handlowe, lecz na obsługę sprzedaży. Prawdziwa działalność sprzedawcy to jest dotarcie do nowego klienta albo dotarcie do obecnego klienta z nowym produktem, żeby mu go sprzedać. To, że klient do nas przychodzi, składa u nas zamówienie na coś, co kupował u nas od dawna, to nie jest czynność, która wymaga umiejętności sprzedażowych. Jak spojrzymy, ile czasu sprzedawcy przeznaczają na prawdziwą sprzedaż, okazuje się, że stosunkowo mało, a realnych spotkań rozwijających nową sprzedaż mają często nie więcej niż 1-2 tygodniowo – mówi ekspert.

Można to porównać do najlepszej maszyny w zakładzie produkcyjnym, która jedynie przez 10% swojego czasu produkuje towar pełnej jakości, a 90% poświęca na wytwarzanie próbek. Tam nikt by sobie na to nie pozwolił, ale w sprzedaży działa to dokładnie w ten sposób. – Nasz najlepszy sprzedawca powinien tylko i wyłącznie sprzedawać, a zajmuje się wszystkim i niczym. To powoduje również u niego frustracje, bo on chciałby robić to, w czym jest najlepszy – komentuje Paweł Schmidt.

Jednocześnie, w tym samym dziale handlowym, mamy ludzi, którzy nie są „prawdziwymi sprzedawcami”. Nadają się do obsługi klienta. To jest dokładnie to, w czym czują się dobrze i co sprawia im przyjemność. – Ostatnią rzeczą, którą takie osoby chcą robić to sprzedawać. Unikają sprzedaży, jeżdżą do ludzi, których znają, bo boją się nowych wyzwań. Jeżeli każemy im spotykać się z nowymi klientami, połowa z nich jest gotowa zrezygnować z pracy. Są ludzie, którzy to potrafią i są ludzie, którzy tego nie potrafią. W tym nie ma nic złego, bo potrzebujemy i jednych i drugich – dodaje ekspert.

Powiedz mi jak mnie mierzysz

Jedną z przyczyn, które powodują tworzenie się wąskich gardeł w firmach, jest między innymi mierzalność. Porównać to możemy do wizyty u lekarza. Gdy sprawdza nam temperaturę, to jest to jeden z wielu parametrów oceny naszej kondycji zdrowotnej. Biorąc pod uwagę temperaturę oraz pozostałe objawy wydaje diagnozę. – Jako menedżerowie działamy tak, że często patrzymy tylko na temperaturę, a nie na pozostałe objawy. Czasami błędnie, bo np. wyszliśmy właśnie z sauny, mamy podwyższoną ciepłotę ciała, i już stawiamy diagnozę. Oczywiście, w ocenie zdrowia temperatura jest całkiem niezłym miernikiem, ale przy niektórych chorobach jest bezużyteczna, bo za jej pomocą trudno zdiagnozować raka – mówi Paweł Schmidt. Podobnie jest w przedsiębiorstwie. Jeden miernik nie jest w stanie rozpoznać wszystkich problemów.

Mierniki są potrzebne, ale znalezienie odpowiednich stanowi duże wyzwanie. ToC pozwala stworzyć nowe, lepsze, które sprawią, że ludzie podejmą więcej działań zbieżnych z interesami firmy. Nie można zrobić wskaźnika idealnego, ale można postarać się zrobić taki, który powoduje mniej szkód. To ważne, ponieważ większość firm nie rozumie swoich KPI (kluczowe wskaźniki efektywności).

Mniej znaczy szybciej

Firmy prowadzą wiele projektów naraz. Powoduje to presję, przez którą większość czasu tracimy na ponowne wdrażanie się w sprawę. – Jak zajmuję się projektem A, to ktoś krzyczy, żebym zajął się projektem B, więc zaczynam zajmować się projektem B. Wtedy ktoś krzyczy, żebym zajął się projektem C, więc zajmuję się projektem C. Potem znowu wracam do projektu A. Mam cały czas zmiany. Jeżeli dołożę dodatkowy projekt, to on zwiększa wielozadaniowość. Obniża zarówno moją osobistą efektywność, jak i efektywność spółki, dla której pracuję – mówi ekspert, Jacek Branas, wykładowca studiów podyplomowych „Zarządzanie ograniczeniami ToC”. Efekt – wszystkie projekty kończymy z opóźnieniem. Według Teorii Ograniczeń lepiej jest więc rozpocząć nowy projekt wtedy, kiedy będziemy po prostu do niego gotowi (nie przeciążeni nadmiarem innych projektów).

Jak pokazuje Teoria Ograniczeń, nauki ścisłe warto stosować także w biznesie. Okazuje się bowiem, że światem rządzą pewne uniwersalne mechanizmy, które zaobserwujemy zarówno w przyrodzie, jak i pracy. Nie ma też rzeczy niemożliwych – wiele po prostu zależy od tego, jak zaplanujemy pracę i jak będziemy zarządzać obowiązkami. ToC pomoże nam znaleźć najsłabsze ogniwo naszego przedsiębiorstwa, dzięki któremu zwiększymy zyski.

 

ŠKODA ujawnia cennik modelu KAROQ

Model KAROQ to przełomowy SUV czeskiej marki. Zupełnie nowy, kompaktowy SUV debiutuje w bogato wyposażonej wersji AMBITION, z ceną bazową wynoszącą 87 900 zł.

Kompaktowy SUV KAROQ debiutuje na jednym z najbardziej konkurencyjnych i dynamicznie rozwijających się segmentów rynku motoryzacyjnego. Po dużym SUV-ie KODIAQ, mniejszy KAROQ jest kolejnym elementem strategii rozwoju gamy modelowej marki ŠKODA.

„Jak przystało na ŠKODĘ, KAROQ oferuje przestronne i funkcjonalne wnętrze, bardzo bogate wyposażenie oraz niskie koszty eksploatacji dzięki pakietowi przeglądów w standardzie. Jesteśmy przekonani, że nowy model przypadnie do gustu nie tylko naszym dotychczasowym Klientom, ale także tym, którzy nigdy wcześniej nie posiadali ŠKODY. KAROQ z miejsca będzie stanowił bardzo silną konkurencję w klasie kompaktowych SUV-ów, w której marka ŠKODA ma już mocnego reprezentanta w postaci pozytywnie przyjętego, większego modelu KODIAQ” – mówi Maciej Nowak, Kierownik ds. Produktu marki ŠKODA.

Na liście wyposażenia standardowego wersji Ambition znajduje się między innymi: dwustrefowa klimatyzacja automatyczna, czujnik deszczu i zmierzchu, system infotainment z modułem Bluetooth, tempomat oraz obręcze kół ze stopów metali lekkich, o średnicy 17 cali. O bezpieczeństwo pasażerów dba natomiast system FRONT ASSIST – monitorujący odstęp od poprzedzającego uczestnika ruchu, wyposażony w funkcję awaryjnego hamowania.

Dodatkowo oferta została wzbogacona o promocyjne pakiety wyposażenia. Wybierając pakiet Comfort dla wersji Ambition w cenie 1900 zł, zyskujemy wyposażenie o wartości prawie 5500 zł: m.in. radio Bolero z dotykowym wyświetlaczem o średnicy 8 cali, bezkluczykowy system obsługi samochodu (KESSY), przyciemniane szyby z tyłu oraz przednie czujniki parkowania.

Pakiet Comfort dla wersji Style, oferowany w cenie 3400 zł zawiera system nawigacji satelitarnej Amundsen oraz kamerę cofania i elektrycznie sterowaną pokrywę bagażnika z funkcją bezdotykowego otwierania. Z nadwoziem o długości 4382 mm KAROQ bardzo efektywnie wykorzystuje swoje wymiary dla zagwarantowania jednej z największych kabin w swojej klasie oraz bagażnika o pojemności aż 521 litrów. Z tak bogatym wyposażeniem oraz przestronnością, model KAROQ wprowadza czeską markę na nowy poziom komfortu, zaawansowania technologicznego i designu, a wszystko to w połączeniu z niezmiennie przystępnymi warunkami finansowania. Kompaktowy SUV ŠKODY z wydajnym, benzynowym silnikiem TSI o mocy 115 KM dostępny jest już od 87 900 zł lub już od 879 zł miesięcznie w prostym i przejrzystym finansowaniu jak w abonamencie. Jak w przypadku każdej nowej ŠKODY korzyści nie dotyczą tylko momentu zakupu: bezkonkurencyjnie niskie koszty eksploatacji przez całe cztery lata użytkowania zapewnia promocyjny pakiet przeglądów za 0 zł.

Pełny cennik nowej ŠKODY KAROQ dostępny jest TUTAJ.

Netia stawia na rynek biznesowy

Aster Papazyan, dyrektor generalny obszaru B2B w Netii, opowiada o ofercie dla sektora B2B

Po polsku mówi pan z lekkim akcentem. Nie jest pan Polakiem?

Z pochodzenia jestem Ormianinem, który od prawie 20 lat mieszka w Polsce. W Armenii skończyłem studia na Akademii Wychowania Fizycznego, ale w Polsce po zdobyciu MBA oraz magistra marketingu i zarządzania na Akademii Leona Koźmińskiego, a także Executive MBA na IMD w Lozannie szybko trafiłem do biznesu. Zanim przyszedłem do Netii, najpierw pracowałem w Orange, potem w Dellu, Naspers (Allegro oraz PayU) i wreszcie w easyPack (Paczkomaty). W Netii pracuję od 10 miesięcy i odpowiadam za rynek B2B.

Netia ma ustabilizowaną pozycję na polskim rynku usług głosowych i internetowych dla sektora B2C. A co ma w ofercie dla sektora B2B?

Jest on dla nas równie ważny, jak B2C, a może nawet ważniejszy. Chociaż dostarcza połowę przychodów ogółem, to jednocześnie generuje zdecydowaną większość zysku dla firmy. Tak dobry wynik to efekt naszych rozwiązań dla tego sektora, głównie szytych na miarę.

Jakiego rodzaju usługi świadczycie?

Mając tak szerokie portfolio klientów staramy się oferować im coraz bardziej zaawansowane usługi ICT. W ofercie mamy więc nie tylko usługi głosowe, transmisję danych, dostęp do internetu, ale także rozwiązania zintegrowane w chmurze oraz zaawansowane centrum danych. A wszystko to wsparte profesjonalnym zespołem o odpowiednich kompetencjach, by móc świadczyć najwyższej jakości usługi.

Na jakiego rodzaju rozwiązania stawiacie obecnie?

Na takie, które nie tylko pozwolą uzyskać naszym klientom efektywność kosztową, ale także pomóc im w zwiększaniu przychodów, co może jest nietypowe w czasach, gdy biznes szuka przede wszystkim narzędzi zmniejszających koszty prowadzenia biznesu. Kluczowe są dla nas cztery główne obszary: cyfrowy marketing, bezpieczeństwo IT, data center i cloud oraz zintegrowana komunikacja.

Zacznijmy od tego pierwszego…

W tym obszarze właśnie wprowadzamy na rynek unikatową usługę Wi-Fi dla sieci handlowych, ale i niezależnych sklepów. Dzięki mechanizmom skanowania sieci, możliwe jest ustalenie lokalizacji użytkownika, jak również śledzenie jego zachowania na terenie sklepu lub centrów handlowych. Uzyskane informacje są pomocne sieciom handlowym i sklepom w sprzedaży, pozwalają trafniej pozycjonować produkty, aby były bardziej zauważalne i w konsekwencji częściej kupowane. Tego typu analiza jest możliwa w trybie offline, ale można ją też połączyć z trybem online w modelu omnichannelowym. Wykorzystując to samo urządzenie, np. smartfona, i gromadząc dane o użytkowniku w procesie logowania oraz poprzez przeglądane przez użytkownika strony i aplikacje, dajemy do dyspozycji naszemu klientowi potężne narzędzie sprzedażowe. Zyskuje on bowiem pełną wiedzę o swoim kliencie, budując z nim dodatkowe relacje i proponując bardziej dopasowany do jego potrzeb produkt. Kluczem do sukcesu jest oczywiście przekonanie klienta, by zalogował się do udostępnionej przez sklep sieci Wi-Fi, a zachęcić go można do tego m.in. tym, że jest bezpieczna i wydajna, czego nie da się powiedzieć o wielu sieciach w HotSpotach.

To także bardzo dobra oferta dla galerii handlowych, bo z reguły internet od sieci komórkowych w nich nie działa w wymarzonej prędkości i dzięki udostępnieniu klientom szybkiego internetu przez Wi-Fi oraz aplikacji geolokalizacyjnej, funkcjonującej właśnie dzięki naszemu Wi-Fi, można istotnie zwiększyć ich satysfakcję, pomagając np. odszukać pozostawiony na parkingu samochód. Z drugiej strony, udostępnione rozwiązanie pozwala jednocześnie gromadzić na ich temat informacje, które mogą się przydać w prowadzeniu biznesu, np. gdzie postawić reklamę, albo którym stoiskom podnieść lub obniżyć marżę za wynajem. Takie rozwiązanie wdrożyliśmy w niedawno otwartym centrum handlowym Posnania i cieszy się ono dużym powodzeniem wśród odwiedzających je klientów.

Ceny tej usługi w przypadku zaawansowanych rozwiązań geolokalizacyjnych będą ustalane indywidualnie, zaś dla mniejszych rozwiązań analitycznych w module Business Intelligence nie powinny przekroczyć kilkuset złotych miesięcznie. Ofertę tę, która przypomina offlinowy Google Search, wprowadziliśmy na rynek dlatego, że większość polskich sklepów jest słabo zinformatyzowana, a nasze rozwiązanie, zawierające wbudowane elementy Business Intelligence, może im znacznie poprawić jakość świadczonych usług. A nikt wcześniej na to nie wpadł.

A w obszarze zintegrowanej komunikacji?

W naszej ofercie jest usługa Nowa Netia, która jest skierowana w szczególności do segmentu SMB, któremu wcześniej nie mieliśmy tak dużo do zaoferowania, jak większym firmom. Pozwala ona użytkownikom zarządzać wszystkimi kanałami kontaktu ze swoimi klientami w sposób unikatowy, będąc obecnie najbardziej spersonalizowanym rozwiązaniem na rynku Unified Communications. Pozwala na korzystanie z jednego numeru stacjonarnego przypisanego do firmy poza biurem z dowolnego urządzenia mobilnego, na którym została zainstalowana aplikacja UC, np. smartfona, tabletu czy notebooka. Jest to taki mobilny telefon stacjonarny, który może jednak w oczach klientów bardzo podnieść wiarygodność firmy. W okresie promocyjnym usługę z nielimitowaną liczbą minut można wykupić za symboliczne 1 zł, podobnie jak telefon IP.

A o potencjale tej usługi może świadczyć to, że przez media została w tym roku uznana za najlepszy produkt dla segmentu SMB z obszaru komunikacji.

Został jeszcze outsourcing IT…

Ten obszar traktujemy jak kręgosłup naszego biznesu, bo bez tego typu usług żadna firma nie przetrwa w przyszłości. Działamy w nim od wielu lat oferując kolokację, hosting oraz usługi chmurowe na bazie naszego centrum danych przy ulicy Poleczki na warszawskim Ursynowie. Starszy obiekt o powierzchni 900 mkw. jest wykorzystywany w 100 proc. Nowszy, który został oddany do użytku w tym roku, o powierzchni 320 mkw., do końca przyszłego roku będzie wykorzystywany w 80 proc. Jest to infrastruktura techniczna najnowszej generacji, a jego system gaszenia, chociaż bardzo kosztowny, jest unikatowy na skalę światową. Dzięki redukcji hałasu chroni dyski z danymi oraz jest przyjazny dla środowiska. Co ważne, w naszym centrum danych oferujemy przestrzeń kolokacyjną, począwszy od współdzielonej szafy, a kończąc na wyodrębnionej powierzchni z dedykowanym systemem zabezpieczeń. Zainteresowanie tego typu usługami cały czas rośnie, bo coraz więcej klientów zdaje sobie sprawę, że nie będzie w stanie stawić czoła konkurencji w obszarze infrastruktury IT, jeśli nie zacznie korzystać z kolokacji bądź chmury. Rok temu tego typu usługi trzeba było jeszcze proponować potencjalnym klientom, teraz sami się o nie pytają. To szczególnie ważne z punktu sektora SMB, bo bez możliwości korzystania z cyfrowej gospodarki trudno im będzie odnieść sukces biznesowy. Na szczęście właścicielami nowych startupów są młodzi ludzie, którzy dobrze rozumieją to wyzwanie. E-commerce może zrewolucjonizować rynek, bo stwarza lokalnym firmom możliwość współpracy z całym światem. Niestety, na razie cross boarding w Polsce nie przekracza kilku procent wartości całego rynku e-commerce, podczas gdy np. w Austrii jest to 40 proc.

  

Na koniec standardowe pytanie: czym się Netia wyróżnia na tle konkurencji?

Tym, że wszystkimi kompetencjami dysponujemy w jednym miejscu. Jesteśmy dostawcą usług telekomunikacyjnych, działamy w obszarze IT, dostarczamy sprzęt zgodnie z życzeniami klienta, będąc jednocześnie integratorem całości, nie wspominając o prowadzeniu projektów. Jeśli połączyć to z liczbą naszych klientów B2B, to widać, że nam ufają, a to podstawa sukcesu w tym biznesie.

Do tego dochodzi 20 000 km światłowodów w 50 miastach, które są nimi obudowane jak pierścieniem. Jakiś czas temu rozpoczęliśmy modernizację sieci dla rynku B2C. Realizujemy też projekt przenoszenia klientów biznesowych z połączeń radiowych na światłowody, bo zależy nam, by usługi dla wszystkich naszych klientów były świadczone w sposób ujednolicony. Tym bardziej, że niemal wszystkich nowych klientów biznesowych podłączamy do naszej sieci za pomocą linii światłowodowych. W efekcie przytłaczająca większość biurowców kategorii A w Polsce jest podłączona do naszej sieci światłowodowej, co pozycjonuje nas jako lidera.

To jeszcze jak pan widzi przyszłość rynku ICT?

Obecnie największym problemem jest integrowanie różnego rodzaju usług ICT bez ingerencji pracownika dostawcy. Ale na to musimy jeszcze poczekać.

30 000

tylu aktywnych klientów biznesowych ma Netia

Jest polskim Ormianinem, a z wykształcenia magistrem marketingu i zarządzania/MBA. Do Polski przyjechał niespełna 20 lat temu z całą rodziną – żoną i dziećmi

Co lubi Aster Papazyan?

Samochód – Jaguar XF

Kuchnia – włoska

Restauracja – PINI Grill & Delikatesy w Galerii Mokotów, bo serwują świetne steki i jest blisko biura

Wakacje – zimą, co najmniej dwa tygodnie w Święta Bożego Narodzenia w jakichś ciepłych krajach nad Morzem Śródziemnym lub na Wyspach Kanaryjskich, latem w Polsce

Sport – crossfit, czyli program treningu siłowego i kondycyjnego, na który składa się gimnastyka, podnoszenie ciężarów oraz np. bieganie, uprawia go codziennie w dni robocze na sali gimnastycznej przed pracą od 6.15 do 9.00

Hobby – słuchanie audiobooków przed snem, czytanie na e-readerze do 5 pozycji równocześnie, najchętniej biografie (ostatnio Napoleona i Arystotelesa), ale nie ludzi żyjących, bo się bardzo rozczarował słynnym amerykańskim kolarzem Armstrongiem, który był jego idolem do czasu, kiedy okazało się, że za jego sukcesami stały anaboliki; może też zarekomendować książkę libańskiego pisarza Nassima Taleba „Antykruchość. O rzeczach, którym służą wstrząsy”. W życiu prywatnym i biznesowym stara się stosować maksymę z tej książki „wiatr gasi ogień, ale i podsyca”; książek biznesowych za bardzo nie lubi, bo wiele wątków się w nich powtarza, ale może zarekomendować pozycję Timothy’ego Ferrissa „4-godzinny tydzień pracy”, która traktuje o tym, że ważniejsze jest to, jak się robi, a nie co.

Gadżety elektroniczne – przeważnie Apple

Hodowla wyobraźni

Oskar Derych o koncepcji Banku Drobnych, dzięki której możemy zrezygnować z używania monet, oraz o roli wyobraźni, która napędza rozwój

Czym się zatem pan zajmuje? Brandingiem, kreatywnością, strategią, biznesem czy edukacją? Można to wszystko łączyć ?

Mam interdyscyplinarne doświadczenia. Z wykształcenia jestem historykiem sztuki, zajmowałem się ikonologią i ikonografią, antropologią kulturową, a nawet demonologią. Od zawsze pociągały mnie idee. Łączenie przeciwieństw. Poszukiwanie nowego. A jak idee, to i wyobraźnia. Od lat zajmuję się inspirowaniem osób, zespołów w poszukiwaniu idei, nowych rozwiązań, koncepcji kreatywnych. Od zawsze byłem krnąbrny intelektualnie i zainfekowany wirusem poszukiwań, dążenia do innego, lepszego. Trudno mnie przypisać, skategoryzować. Stąd aktywności na tych polach. Dziś czerpię z tych doświadczeń. Dzięki ich krossektorowym wymiarom widzę rzeczy z wielu perspektyw. Te doświadczenia ułatwiają mi myślenie dywergencyjne, pozwalające na patrzenie na zadany problem z wielu stron jednocześnie i równoważnie. A to łączenie różnych punktów widzenia, różnych wizji w nowe idee. Obecnie korzystając z tych doświadczeń, ale i umiejętności, zajmuję się ideami przyszłości. Rzec można, designem spekulatywnym, hodowlą wyobraźni.

Hodowla wyobraźni, brzmi jak hasło reklamowe dla narkotyku. Ale co to w praktyce oznacza ?

To dobry claim. Może go zastosuję. Hodowanie wyobraźni to uwalnianie potencjału intelektualnego, wizjonerskiego, aby opisać przyszłość. To działanie bez schematu, bez paternu postępowania. Adekwatne jedynie do zagadnienia czy rozwiązania problemu. Aby w spekulatywnej rozgrywce nadać nieznanemu nowe formy, zapisać w ideach, a potem te idee urzeczywistnić – antycypacja rozwoju biznesu, edukacji, rynku. Ponad 20 lat temu założyłem FutureForms – licząc, że ówczesny biznes będzie zainteresowany przyszłością. Nie był. Kiedy spotykałem się z funduszami inwestycyjnymi i prezentowałem im rozwiązania i koncepcje, prawie zawsze słyszałem – fascynujące, naprawdę bardzo ciekawe, a nie ma pan jakiegoś pomysłu na 2, 3 lata do przodu, a nie 15? Dziś jest inaczej, krótkowzroczność i szybka chęć zysku nie przystaje już do zmieniającego się świata. Zmieniła się ekonomia, społeczeństwo, zasady funkcjonowania na rynku. Zmieniają się reguły gry, technologia, postęp cywilizacyjny zmusza do zajmowania się formami przyszłości, a co najlepsze, wszystkimi jednocześnie, bo wszystko: emocje, życie ludzkie, wartości, rozwój ekonomiczny jest ze sobą połączone. Stanowi jeden organizm. Dzisiejszy świat jest pogonią za nowym. Czasem chorobliwą modą, działającą pod batogiem innowacyjności. Wiemy już i doświadczamy tego, iż stare wzorce, metody, znane prawdy przestają nam wystarczać. Mało tego, mogą okazać się kompletnie nieadekwatne do nowej, nastającej już rzeczywistości. Postęp technologiczny, ale również zmiany kulturowe, następują szalenie szybko, co do tego wszyscy się zgadzają. Poszukiwanie nowego – nowego wszystkiego – jest jak wirus, który z jednej strony wydaje nowe produkty i rozwiązania, a z drugiej, uzmysławia prawdę związaną z nieuchronnym końcem określonego czasu. Prędkość, z jaką wszystko się obecnie dzieje, jest determinantem większości działań. Tak modne i powszechne obecnie startupy to jeden z przykładów.

Podobno rocznie rodzi się ponad 100 milionów startupów…

To histeryczna pogoń za nowym, ponadnaturalna chęć stworzenia czegoś innowacyjnego. Wszystko też się szybko dewaluuje. Zawrotna liczba koncepcji, zaangażowanych środków, szybkość powstawania, to wszystko jest jedną wielką zmianą. Wydawanie książek o tej tematyce nie ma sensu, cykl wydawniczy trwa tyle, że od chwili złożenia książki do druku, do jej pojawienia się na półkach, treści w niej zawarte już się dwukrotnie zdezaktualizowały. Zmiana to jedyny pewnik dzisiaj. A skoro zmiana, to i wyobraźnia. Hodowla wyobraźni. Wizjonerstwo, puszczenie wodzy fantazji. Odnoszę wrażenie, że staje się ona największą wartością, walutą przyszłości. Wyobraźnia jest najważniejsza. Bo proszę sobie nomen omen wyobrazić świat bez wyobraźni. To pustka. Wyobraźnia jest podstawą dla naszego rozwoju, każdego naszego osiągnięcia jako ludzkości i jako pojedynczych osób. To wyobraźnia wyprowadziła nas z lasów i stworzyła wielkie metropolie, to ona pozwoliła nam przemieszczać się szybko z miejsca na miejsce, ingerując tym samym w pojęcie czasu i odległości. Wreszcie to wyobraźnia wyrwała nas z matni zabobonów i stworzyła naukę, kulturę, sztukę – cywilizację. Wyobraźnia jest tym, co odróżnia nas od wszystkich istot żyjących, przynajmniej tych, które do tej pory poznaliśmy. Trzeba nauczyć się głośno mówić o wyobraźni i jej znaczeniu, uczyć się patrzenia „oczami duszy”. Uwalniać potencjał twórczy. Ale wyobraźnia i kreatywność to nie tylko sztuka, czy – jak się niektórym wydaje – zabawa, fantasmagoria, to również myślenie o rozwiązaniach, szlifowanie przyszłości, próba wyjścia zawczasu z ideami, które tę przyszłość mogą formułować, tzn. okiełznać, zabezpieczyć. To również czerpanie z historii, nauka płynąca z dokonanego.

Czym zajmuje się Instytut FutureForms?

Poszukiwaniem w wyobraźni, stymulowaniem i formowaniem idei kulturowych, społecznych i biznesowych, które mogą być ścieżkami rozwoju dla określonych podmiotów. Nie jesteśmy organizacją zajmująca się opisywaniem trendów czy tworzeniem raportów, wspomagamy się nimi, zajmujemy się jednak generowaniem idei i formowaniem ich w rozwiązania możliwe do wdrożenia.

A są jakieś przykłady takiego działania? Czy realizujecie jakieś przedsięwzięcia?

Naturalnie. Obecnie mamy kilka projektów związanych z różnymi branżami, takimi jak edukacja – tu tworzymy nowy model nauczania oparty o nowatorski sposób przekazywania wiedzy oraz kreujący inną formę uczelni jako takiej. Opartą o połączenie antycznych wzorców z nowoczesną technologią. Branża ubezpieczeniowa – w tym segmencie powstała biznesowa koncepcja odejścia od standardowych zasad ubezpieczenia i skostniałego modelu świadczenia tych usług. Idea ta zmienia zupełnie paradygmat świadczenia usług ubezpieczeniowych, odchodzi od tego, co jest nam znane, aby zrewolucjonizować rynek i sposób korzystania tych usług. „Zmiana jest wytchnieniem, przeciwieństwo błogosławieństwem.” Heraklit zamknął w tych słowach wielką tajemnicę. Zmiana, o której dużo mówimy związana też jest z podejmowaniem wysiłków, nie tylko aby za zmianami nadążyć, ale również aby tę zmianę wyprzedzić czy wręcz zastymulować. Zapoczątkować ją, byśmy nie byli nie tylko nią zaskoczeni, ale wręcz nią zarządzali.

Zmieniać można wszystko, termin wyświechtany już reklamowo i politycznie, biznesowo również. Zmiana – jaka? czego?

Wykluczenia. Mimo wielkiego postępu technologicznego, zaawansowanymi pracami nad samouczącymi się maszynami, rozwojem Internetu Rzeczy, możliwością rozmawiania ze swoimi butami, ciągle mamy do czynienia z wykluczeniami. Wykluczenia technologiczne, tzw. cyfrowe, na przykład powodują dramatycznie na wykluczenia społeczne. Weźmy sektor finansowy. Prawie połowa dorosłej populacji świata nie posiada kont bankowych, bagatela! to prawie 2,5 miliarda ludzi. Nie ma dostępu do dobrodziejstw nowoczesnej bankowości. W Polsce to na dziś około 20 proc. społeczeństwa nie posiada kont, mimo że jesteśmy uważani za jedno z najszybciej absorbujących nowości technologiczne społeczeństw. I taką sytuację można zmienić, myśleć o zmianie kreując jednocześnie nowy rodzaj usług, czy nawet „reinwentując” pojęcia i zasady rozumienia bankowości. Większość banków, ale i agend rządowych szuka sposobu cyfryzacji pieniądza, odejścia od płatności gotówkowych, zminimalizowania roli gotówki w życiu.

Niezwykle trudny i ambitny projekt…

85 proc. transakcji na świecie odbywa się z udziałem gotówki. Według danych Ministerstwa Rozwoju, w Polsce jedynie 8 proc. transakcji to obrót bezgotówkowy, ponad 90 proc. to ciągle gotówka. Aby sprostać nowym wymaganiom potrzebne są nowe rozwiązania. Trzeba tworzyć nowe paradygmaty. Do podjęcia takich wyzwań potrzebni są mądrzy i dalekowzroczni partnerzy. Instytucje, firmy, osoby, które myślą w szerszych niż jedynie zysk kategoriach. Posiadają poczucie odpowiedzialności, myślą agresywnie, nieszablonowo i mają odwagę, aby współtworzyć wizje, a potem sukcesywnie ją realizować. Deklaratywnie wszyscy są odważni i innowacyjni. Wystarczy posłuchać przedstawicieli Ministerstwa Rozwoju, którzy zachwycają się ideami z programu wsparcia obrotu bezgotówkowego. Obwieszczają, że zbiorą 600 milionów złotych na dotowanie terminali POS, które dla małych i średnich firm będą za darmo. To błędne myślenie, co gorsza kompletnie nie rozwiązujące problemu, nie stymulujące zmian rozwojowych. Nie o terminale chodzi tylko o zasadę, skoro ponad 20 proc. Polaków nie ma kont bankowych wpompowanie 600 milionów w terminale nie zmieni tego stanu rzeczy. To tak jakby szef restauracji zaoferował wyborne Chateaubriand z polędwicy wołowej za darmo – zapominając jednocześnie, że głównie przychodzą do niego bezzębni. Coś wyszarpią, ale w jakich bólach. Osób mądrych, ale i odważnych zarazem, instytucji, firm prywatnych szukamy do naszego konceptu Banku Drobnych.

Bank Drobnych? Czy może pan powiedzieć coś więcej?

Myślę o czymś więcej aniżeli nowa oferta usług bankowych czy finansowych, myślę o zmianie kategorialnej, która będzie implikowała nowe rozwiązania dla różnych sektorów. Myślę o odejściu od tradycyjnego pojmowania bankowości. Bank Drobnych to koncepcja powstała z idei oszczędzania dla rozdawania. Drobne to co prawda nie banknoty, ale też pieniądz w gruncie rzeczy. A czego jest najwięcej? Drobnych. Walają się po kieszeniach, w samochodzie, w każdym domu od słoika po szkatułki i skarbonki mieszkają drobne. Liczby transakcji drobnymi są niewyobrażalne. Proszę pomyśleć, że można uwolnić się wreszcie od tych uciążliwych monet.

Koncepcja Banku Drobnych, która jest opracowana we wszystkich szczegółach, łącznie ze specjalnie do tego stworzoną marką, możliwa do wdrożenia, naszym zdaniem, szybko. A więc to coś więcej już niż idea, to gotowe rozwiązanie, co ciekawe, łączące ze sobą wiele branż i mogące jednocześnie – przy odpowiednich partnerach – stać się krokiem ku zmniejszeniu wagi i skali używania gotówki w Polsce, a może i na świecie. Bo proszę sobie wyobrazić, że dokonując transakcji gotówkowej w sklepie, np. kupując papierosy, płaci pan gotówką i nie dostaje pan reszty. Pojawia się ona na pańskim osobistym koncie w Banku Drobnych. Dzięki specjalnej aplikacji mogę te drobne gromadzić, przechowywać, rozsyłać, decydować za co czy komu z nich będę płacił. Ta idea jest jednak nowym rodzajem banku bez banku, wirtualnym bankiem, który każdy ma przy sobie, np. w zegarku albo pierścionku. Staje się możliwym sposobem na posiadanie konta bez konta w banku. Skarbonka, do której trafiają wszystkie drobne.

To znaczy, że nie będą mi dzwonić w kieszeni?

Jeśli będzie pan klientem Banku Drobnych, to nie. Ze strony konsumenta same pozytywne walory: Bank Drobnych uwalnia konsumenta od drobnych pieniędzy i bilonu, oferuje najszybszą i najniższą kosztowo, najtańszą drogę płatności, przelewania, gromadzenia i przesyłania pieniędzy. Udrażnia robienie mikropłatności, wspiera osoby bez kont bankowych. Za to będzie pan mógł z tych resztówek dokonywać w przestrzeni wirtualnej różnych transakcji. Kolejnym krokiem w Banku Drobnych jest zamiana ich na określoną walutę elektroniczną. Ale to już inna historia – historia przyszłości mam nadzieję.

Na jakim etapie jest projekt Banku Drobnych?

Koncepcja banku bez banku, czyli usługi jest gotowa, zasady jej funkcjonowania też, marka również. Doskonały zaawansowany partner technologiczny jest. Obecnie rozpoczynamy poszukiwanie dalekowzrocznych, mądrych partnerów do wdrożenia tej koncepcji. Ciekawe jest to, że koncepcja Banku Drobnych jest konsumencko sprawna, czyli ma walory rynkowej opłacalności, co wymieniliśmy wcześniej, jednocześnie jest „adekwatna” dla postulatów Ministerstwa Rozwoju, które nie widzi konsumenta tylko procesy. Nasz Bank Drobnych generuje same oszczędności dla państwa. Niwelujemy drobne, zamieniając je na wirtualną walutę. Oszczędzamy na produkcji bilonu. Rocznie na same groszówki – 1, 2 – wydajemy 40 milionów złotych. Wyprodukowanie 1-groszówek i 2-groszówek to koszt 8 groszy za sztukę. Gdzie tu logika? Obecnie na rynku jest około 13 miliardów monet o różnych nominałach. Istnieje prawdopodobieństwo, że Bank Drobnych w określonym czasie poradzi sobie z tymi kwestiami. Samoczynnie.

Jednocześnie będzie mogło być alternatywą dla ponad 7 milionów Polaków, którzy nie mają konta w banku.

FutureForms łączy w tej koncepcji różne grupy interesariuszy, tworząc nową jakość w danej dziedzinie na zasadach win-win situation. Abraham Lincoln powiedział: „Dogmaty spokojnej przeszłości nie mają zastosowania w burzliwej teraźniejszości. Mamy nową sytuację, musimy myśleć na nowo i działać na nowo. Musimy się wyzwolić, wtedy uratujemy nasz kraj.” Niestety, nie wszyscy tak potrafią myśleć.

Co lubi Oskar Derych?

Zegarek – Panerai

Wypoczynek – aktywny

Kuchnia – ajurwedyjska

Hobby – fotografia otworkowa, sztuka średniowieczna, design

Prawdziwe pieniądze na sztuczną inteligencję

Zachodzące w globalnej gospodarce procesy są już nazywane czwartą rewolucją przemysłową. Pojawia się natychmiast frapujący problem: czy Polska weźmie w niej udział jako podmiot, czy będzie jedynie biernie czekać na działanie skutków przemiany?

W przeszłości było niestety tak, że w rewolucyjnych skokach gospodarki nasz kraj nie uczestniczył na równych prawach. Gdy dokonywała się pierwsza rewolucja, inicjująca wiek pary, Rzeczpospolita dogorywała pod ciosami zaborców. Gdy świat wchodził w wiek elektryczności, decyzje dotyczące podzielonych ziem polskich zapadały w obcych stolicach. Gdy wreszcie w masowe użycie wchodziły komputery, Polska kierować się musiała światłymi ideami płynącymi ze Związku Radzieckiego, a tam towarzysze nadal zachwycali się wydobyciem milionów ton węgla i produkcją stali na czołgi.

Czwarta rewolucja to transformacja cyfrowa. Komputery przestają być narzędziami, lecz wchodzą w rolę partnera człowieka, którego są w stanie zastąpić przy powtarzalnych czynnościach, a nawet w twórczym myśleniu. Tworzą się cyfrowe ekosystemy zdolne do sterowania nie tylko maszynami, ale całym procesem produkcji i handlu. Do potocznej świadomości wchodzą takie pojęcia, jak sztuczna inteligencja, samouczenie się maszyn, internet rzeczy, autonomiczne pojazdy, inteligentne domy. Z literatury S-F do codzienności przesuwa się wirtualna rzeczywistość.

Wygląda na to, że podobne przemiany mogą zachodzić i u nas, nie ma tym razem żadnych historyczno-politycznych przeszkód. Ale jest inna bariera – pieniądze, to znaczy ich brak. Szkopuł w tym, że wejście w cyfrowy świat jest niebywale kosztowne, a polskie firmy odłożonych kapitałów nie mają. Przeciwnie, większość żyje na kredyt, z dnia na dzień.

Tymczasem cechą czwartej rewolucji przemysłowej jest, że dokonywać się musi jednocześnie na poziomie wszystkich przedsiębiorstw, nawet najmniejszych. Kto się nie załapie, odpadnie.

Renomowana firma doradczo-analityczna PwC ogłosiła wiosną analizę, z której wynika, że do 2020 roku polskie firmy będą wydawać na transformację cyfrową po ponad 100 miliardów złotych rocznie. Nie ujmując niczego fachowości konsultantów, warto tę analizę minimalnie skorygować: firmy nie „będą” wydawać, ale „powinny”. A nie będą, bo nie mają.

W tym momencie sprawa nie jest jeszcze przegrana, ale za chwilę będzie. To naprawdę ostatni dzwonek, by powstał rozbudowany plan wykorzystujący wszystkie, ale naprawdę wszystkie formy pozyskiwania przez firmy, zwłaszcza te mniejsze, środków na działania innowacyjne. Jest tu miejsce na wielkie krajowe i mniejsze regionalne programy dotacji, rozmaite ulgi podatkowe, odpisy amortyzacyjne, preferencyjne dopłaty do kapitału i wiele, wiele innych. Dosłownie wszystko, co tylko zna księgowość. Bo inaczej znowu będziemy mądrzy po szkodzie.

Czyli, jak podobno mawiał pewien zapomniany działacz doby PRL: ja rzucam myśl, a wy go łapcie

AUKCJA CHARYTATYWNA ziarno SZTUKI – ogród NADZIEI

18 października, po raz trzynasty przestrzeń Muzeum Narodowego w Warszawie wypełni kilkadziesiąt obrazów, które będą gościły w jego murach tylko kilka dni – a wszystko z okazji Aukcji Charytatywnej ziarno SZTUKI – ogród NADZIEI.

Organizatorem wydarzenia jest Fundacja Psychoonkologii i Promocji Zdrowia „Ogród Nadziei”, dlatego też dochód z licytacji zostanie przekazany na organizację i realizację Integralnego Programu Zdrowienia osób chorych na nowotwory i ich bliskich. Działalność fundacji opiera się nie tylko na fizycznym aspekcie pomocy w powrocie do zdrowia; zapewnia również wsparcie dla duszy i umysłu, odgrywającego ogromną rolę w pokonaniu przeciwności losu.

W tym roku aukcja prezentuje wyjątkowo wysoki poziom. Pracy nad artystyczną stroną wydarzenia podjął się Dom Aukcyjny Art in House. Jego założycielka – Anita Wolszczak-Karasiewicz, z wielką starannością dokonała doboru artystów oraz ich dzieł przeznaczonych na licytację. Katalog aukcyjny zaprezentuje kilkudziesięciu polskich twórców o ugruntowanej pozycji na rynku. Podczas licytacji pojawią się między innymi prace: Karola Bąka – artysty lokującego kobiecość w świecie nierzeczywistym; Ewy Kuryluk – wybitnej malarki, rysowniczki, eseistki, historyk sztuki; Eugeniusza Gerlacha – twórcy czerpiącego z XX-wiecznych ruchów awangardowych Jacka Lipowczana – snującego emblematyczną opowieść o rzeczywistości, w której żyjemy; Rafała Olbińskiego – legendy polskiego plakatu; Leszka Sokoła – surrealisty, który pozwala nam zapomnieć o dorosłości; Janiny Wierusz-Kowalskiej – artystki prezentującej abstrakcyjne, geometryczne przestrzenie; Aliny Sibery – malarki akcentującej kobiecą stronę estetyki; Joanny Sarapaty i wielu innych.

Katalog aukcyjny będzie dostępny na stronie internetowej Fundacji www.ogrodnadziei.org.pl

oraz na stronie www.artinhouse.pl.

W czasie pokazu przedaukcyjnego dzieła przeznaczone na licytację można będzie obejrzeć w holu kinowym Muzeum Narodowego w Warszawie w dniach 17 – 18 października, godz. 10.00 -18.00.

Licytacja możliwa będzie nie tylko osobiście, ale również telefonicznie oraz online. Złożenie oferty kupna zapewni portal Artinfo, zaś licytacja internetowa zostanie przeprowadzona na żywo, za pośrednictwem platformy One Bid. Zlecenia telefoniczne lub do określonej kwoty przyjmuje kurator wystawy, Anita Wolszczak-Karasiewicz pod numerem telefonu 510 211 410 bądź drogą mailową: anita_wolszczak@artinhouse.pl

XIII Aukcja Charytatywna ziarno SZTUKI – ogród NADZIEI – 18 października, godz. 18.00,

Muzeum Narodowe w Warszawie, Al. Jerozolimskie 3 – Zapraszamy!

 

_________

Działająca od 2004 roku Fundacja Psychoonkologii i Promocji Zdrowia „Ogród Nadziei” służy pomocą osobom chorym na nowotwory i ich bliskim, zajmuje się także profilaktyką i promocją zdrowia. Opracowany przez nas Integralny Program Zdrowienia obejmuje wielostronne oddziaływania wspomagające proces leczenia onkologicznego w sferze ciała, umysłu i psychiki, a także uwzględniające rolę wsparcia społecznego. Proces ten wymaga udziału specjalistów i wsparcia osób w podobnej sytuacji życiowej.

 

Ważne Informacje

Pierwszy raport wpływu Dassault Systèmes

Dassault Systèmes publikuje pierwszy raport wpływu, podkreślając rolę wirtualnych bliźniaków w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju Firma Dassault Systèmes opublikowała pierwszy raport wpływu, przedstawiający...

AURA, LEO i MARIE, wirtualni towarzysze Dassault Systèmes, już dostępni na 3DEXPERIENCE

Dassault Systèmes rozszerza natywną dla AI platformę agentową 3DEXPERIENCE o nowe umiejętności wirtualnych towarzyszy, wspierając ludzi we wspólnym projektowaniu Dassault Systèmes ogłosił udostępnienie na...

Dassault Systèmes przejmie ArisGlobal, tworząc zintegrowaną platformę analityki AI dla branży life sciences, która...

Dassault Systèmes ogłosił podpisanie wiążącej umowy przejęcia ArisGlobal - wiodącego dostawcy platformy AI-native, wspierającej zarządzanie zgodnością z regulacjami przedsiębiorstw z branży life sciences. Zgodnie...

Solidne wyniki finansowe Dassault Systèmes za drugi kwartał 2026

Firma Dassault Systèmes ogłosiła szacunkowe wyniki finansowe wg IFRS za drugi kwartał 2026 roku i pierwszą połowę roku, zakończoną 30 czerwca 2026 roku. Całkowite...

Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...