.
Strona główna Blog Strona 310

Projekt ustawy o zarządzie sukcesyjnym

Rząd przyjął projekt ustawy o zarządzie sukcesyjnym przedsiębiorstwem osoby fizycznej. Zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami, wraz ze śmiercią przedsiębiorcy, kończy się byt przedsiębiorstwa.

Koncesje, pozwolenia wygasają. Następcy nie mogą posługiwać się dotychczasowym numerem NIP i REGON, do czasu, aż postępowanie spadkowe nie zostanie prawomocnie zakończone. Sukcesorzy nie mają także dostępu do firmowego rachunku bankowego. Rozwiązania proponowane w projekcie ustawy o zarządzie sukcesyjnym są zatem niezbędne i należy niezwłocznie wprowadzić je do porządku prawnego.

Z punktu widzenia przedsiębiorcy: Praktyka obrotu gospodarczego pokazuje, że w przypadku śmierci przedsiębiorcy jednoosobowego, przedsiębiorstwo z reguły przestaje prawidłowo funkcjonować, a jego spadkobiercy spotykają wiele trudności, które wynikają bądź to ze złych rozwiązań legislacyjnych, bądź to z ich braku. Wejście w życie nowych regulacji powinno znacząco zniwelować ten problem, co będzie korzystne dla przedsiębiorców, ich rodzin, kontrahentów przedsiębiorców, pracowników, jak i dla całej gospodarki.

Nie oznacza to jednak, iż wraz z wejściem w życie nowych przepisów, nie pojawią się nowe problemy, m.in. odnośnie osoby zarządcy sukcesyjnego i jego kompetencji, czy opodatkowania sukcesji. Dlatego BCC proponuje stworzenie rozwiązań umożliwiających zabezpieczenie przedsiębiorstwa przed skutkami śmierci jednoosobowego przedsiębiorcy, jeszcze za jego życia. Takim rozwiązaniem jest wprowadzenie przepisów umożliwiających jednoosobowemu przedsiębiorcy przekształcenie działalności w spółkę osobową np. spółkę jawną z udziałem członków jego rodziny. Zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami (przepisy te pozostaną aktualne także po wejściu w życie ustawy o zarządzie sukcesyjnym), osoby fizyczne będące przedsiębiorcami, chcąc dokonać przekształcenia działalności gospodarczej w inną formę prawną, a zatem chcąc zabezpieczyć przedsiębiorstwo przed skutkami śmierci jednoosobowego przedsiębiorcy, jeszcze za jego życia, mogą rozważać jedynie jedną z dwóch dróg:

  1. Przekształcenie przedsiębiorcy w spółkę kapitałową, w praktyce najczęściej w jednoosobową spółkę z o.o.,
  2. Wniesienie przedsiębiorstwa aportem do wcześniej założonej spółki prawa handlowego.

Powyższe rozwiązania mają jednak wiele wad, dlatego nie cieszą się dużą popularnością wśród przedsiębiorców jednoosobowych. Wprowadzenie przepisów umożliwiających jednoosobowym przedsiębiorcom przekształcenie działalności także w spółkę osobową spowoduje, że w przypadku śmierci jednego ze wspólników (tj. byłego przedsiębiorcy jednoosobowego), przedsiębiorstwo będzie miało możliwość bezproblemowego kontynuowania swojej działalności na takich samych zasadach, jak dotychczas. Koncesje, pozwolenia, umowy z kontrahentami, w tym bankami, leasingodawcami przechodziłyby z mocy samego prawa na rzecz spółki osobowej utworzonej w wyniku przekształcenia. W przypadku zaś przekształcenia jednoosobowej działalności np. w spółkę jawną, w dalszym ciągu możliwe byłoby prowadzenie uproszczonej księgowości np. księgi przychodów i rozchodów. Przekształcając się w spółkę osobową, przedsiębiorca uniknąłby także tzw. podwójnego opodatkowania podatkiem dochodowym, które ma miejsce w przypadku spółek kapitałowych.

Takie rozwiązanie pozwoliłoby na płynne przejęcie przedsiębiorstwa przez sukcesorów na zasadzie ewolucji, a nie rewolucji. Jednocześnie, korzystając z tych rozwiązań udałoby się ominąć problemy, które mogą wystąpić w przypadku powołania zarządcy sukcesyjnego, np. ryzyko, iż zarządcą sukcesyjnym zostanie osoba, która nie ma odpowiedniego doświadczenia w biznesie lub okaże się, iż w praktyce nie radzi sobie z kontynuowaniem działalności prowadzonej dotychczas przez jednoosobowego przedsiębiorcę.

Radosław Płonka. Ekspert prawny BCC

Komu ufają firmy

Rosnąca skala polskiej wymiany handlowej przyczyniła się do wzrostu zapotrzebowania krajowych firm na obsługę transakcji walutowych.

W tym segmencie konkurują ze sobą banki i instytucje płatnicze, a od kilku lat również kantory online. Szukający oszczędności na wymianie walut i zagranicznych transakcjach przedsiębiorcy, powinni zwrócić uwagę nie tylko na ich cenniki, ale również poziom bezpieczeństwa zapewniany przez te instytucje.

Wśród podmiotów działających na polskim rynku, oferujących wymianę walut oraz transakcje walutowe, tylko banki i instytucje płatnicze podlegają nadzorowi i są objęte przepisami gwarantującymi odpowiedni poziom bezpieczeństwa finansów swoich klientów – wskazuje Radosław Jarema, dyrektor polskiego oddziału AKCENTY, instytucji płatniczej od 20 lat działającej na rynku finansowym. – Mimo wciąż powracających głosów, m.in. NIK, wzywających do zajęcia się kwestią regulacji działalności kantorów internetowych, nadal nie mamy w Polsce odpowiednich przepisów. Sprawa pozostaje w zawieszeniu już
od kilku lat. Wprawdzie w 2017 roku temat powrócił i Ministerstwo Finansów poinformowało, że pracuje na projektem ustawy
mającej uregulować działalność e-kantorów. Jednak to nadal początkowy etap i do wdrożenia odpowiednich rozwiązań jeszcze daleka droga – podkreśla Radosław Jarema.

Tymczasem znane były już przypadki wyłudzeń i oszustw dokonywanych za pomocą kantorów internetowych. W 2016 r. problemy z odzyskaniem wpłaconych środków mieli klienci np. Walutuj.pl. Jak wynika ze wskazań klientów AKCENTY, przebadanych w wewnętrznej ankiecie firmy, zdecydowana większość (72%) przedsiębiorców, korzystających z jej usług twierdzi, że operacje walutowe są bezpieczne tylko w bankach i instytucjach płatniczych. Jedynie 18% do grona zaufanych partnerów zalicza także kantory internetowe.

Wymiana walut tanio i bezpiecznie

W odróżnieniu od kantorów internetowych, banki i instytucje płatnicze oferują obsługę transakcji walutowych w oparciu o przepisy polskie i unijne dotyczące m.in. usług płatniczych. Ich działalność w tej sferze nadzorują także odpowiednie organy, w tym bank centralny i KNF. Zarówno banki, jak i instytucje płatnicze zapewniają maksymalny poziom bezpieczeństwa, jednak ich oferta dla przedsiębiorców może być odmienna. – Banki mają wiele źródeł dochodów, obsługa transakcji walutowych to zaledwie wycinek ich działalności. Inaczej jest w przypadku instytucji płatniczych. To zwykle wyspecjalizowane podmioty, które zajmują się konkretnym segmentem działalności finansowej – mówi Radosław Jarema z AKCENTY. Jak tłumaczy ekspert, dzięki skupieniu na konkretnym typie usług, instytucje płatnicze mogą zaproponować przedsiębiorcom bardzo konkurencyjne warunki. Dodatkowo, często koncentrują się na konkretnym segmencie klientów, którzy nie znajdują optymalnych dla siebie rozwiązań w bankach, a jednocześnie chcieliby korzystać z wygody transakcji online i wysokiego poziomu bezpieczeństwa. W Polsce są to głównie firmy z sektora MŚP, które w bankach nie mogą liczyć na tak korzystne warunki  jak duże firmy i korporacje.

Atrakcyjność oferty instytucji płatniczych wobec obsługi walutowej proponowanej w bankach i kantorach internetowych potwierdzają także wyniki badań klientów AKCENTY. Firma zapytała swoich użytkowników o główne czynniki decydujące o skorzystaniu z usług instytucji płatniczej. Wśród najczęściej wskazywanych powodów znalazła się korzystna oferta i możliwe do wygenerowania oszczędności na transakcjach walutowych (28 proc.) oraz możliwość wyeliminowania ryzyka kursowego dzięki transakcjom forward (21 proc.). Najwięcej przedsiębiorców (33 proc.) wskazało na całokształt zalet instytucji płatniczych, czyli także na bezpieczeństwo środków i transakcji na najwyższym poziomie, możliwość negocjowania warunków wymiany walut oraz dostęp do walut „egzotycznych”. – Instytucje płatnicze nie tylko pomagają firmom zaoszczędzić na wymianie i przelewach walut, ale mogą zaoferować unikalne podejście. W AKCENCIE nie zamykamy się na negocjacje, wręcz zachęcamy do tego firmy. Jesteśmy elastyczni, czym także odróżniamy się od banków – dodaje Radosław Jarema z AKCENTY.

.

40 mld dla Śląska

O Programie dla Śląska przygotowanym przez Radę Ministrów w uzgodnieniu z Wojewódzką Radą Dialogu Społecznego jest głośno od końca zeszłego roku. Śląsk w ramach Programu ma wzbogacić się o inwestycje warte w sumie 40 mld zł. Będą to przedsięwzięcia zakwalifikowane do jednej z trzech kategorii: inwestycji kluczowych. horyzontalnych lub konceptualnych.

Inwestycje 2018 w Polsce – gdzie się ich spodziewać?

Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju podkreśla w komunikacje na swojej stronie internetowej, że Program nie jest listą życzeń, ale obejmuje przedsięwzięcia zweryfikowane i możliwe do zrealizowania. Przyszłe inwestycje mają stać się zabezpieczeniem ogromnego potencjału Śląska i stanowić potężny bodziec do rozwoju regionu, który przez premiera Mateusza Morawieckiego na konferencji inaugurującej Program określony został mianem jednego z najsilniejszych gospodarczo w naszym kraju.

Warto przeczytać: Święto biznesu w Katowicach

Śląsk to lider w eksporcie do krajów unijnych, a sprawny eksport wymaga wydajnej i skutecznej infrastruktury transportowej. I to właśnie na jej rozwój i modernizację zaplanowano najwięcej pieniędzy, bo 21,5 mld zł. Kolejna spora kwota (9,7 mld zł) trafi na inwestycje związane z zapewnieniem bezpieczeństwa energetycznego kraju oraz rozwój innowacji w śląskiej energetyce.

Reszta pieniędzy przeznaczona zostanie na realizację zadań ukierunkowanych na wsparcie innowacyjności, rozwój śląskich miast, poprawę jakości środowiska przyrodniczego oraz aktywizację zawodową i podnoszenie kwalifikacji mieszkańców regionu.

Źródło: Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju

Posłowie i poprawa jakości tworzenia prawa dla firm

Poprawienie procesu tworzenia prawa dla przedsiębiorców – to cel poselskiego projektu zmian w ustawie o swobodzie działalności gospodarczej.

Poselski projekt zmian w ustawie o swobodzie działalności gospodarczej nakłada na organy administracji rządowej obowiązek oceniania wpływu projektowanej ustawy lub rozporządzenia na przedsiębiorców. Chodzi tu o akty prawne, które dotyczą praw majątkowych, uprawnień lub obowiązków publicznoprawnych przedsiębiorców, lub takie, które mają wpływ na koszty funkcjonowania przedsiębiorców.

W myśl projektu szczegółową metodologię sporządzania oceny wpływu aktu prawnego na działalność przedsiębiorców określi rząd w rozporządzeniu.

Organ administracji rządowej będzie musiał skierować projekt do organizacji związkowych, organizacji pracodawców i innych podmiotów, które ze względu na charakter swojej działalności są zainteresowane danym projektem ustawy lub rozporządzenia.

Projekt wprowadza określony czas trwania konsultacji nad aktem prawnym dla przedsiębiorcy – ma on być nie krótszy niż 14 dni w przypadku projektu rozporządzenia i 21 dni w przypadku projektu ustawy, liczone od dnia udostępnienia projektu rządowego w Biuletynie Informacji Publicznej na stronie Rządowego Centrum Legislacji.

Termin powyższy będzie mógł ulec wydłużeniu, jeżeli wynika to z przepisów odrębnych.

Premier będzie mógł zrezygnować z konsultacji, jeżeli zajdzie potrzeba pilnego uchwalenia projektu ustawy lub wydania rozporządzenia, które ma na celu ochronę zdrowia, życia lub porządku publicznego.

Projekt określa też procedurę konsultacji projektów aktów prawnych innych niż rządowe. W takich wypadkach rząd będzie musiał przedstawić stanowisko do projektu ustawy w terminie maksymalnie 30 dni od otrzymania projektu przez marszałka sejmu. Jeżeli rząd poprze w całości lub części projekt nie rządowy, będzie on umieszczany na stronie Rządowego Centrum Legislacji.

Do projektów ustaw, które zostały wniesione do sejmu, i projektów rozporządzeń skierowanych do uzgodnień, konsultacji publicznych lub opiniowania przed dniem wejścia w życie omawianego projektu ustawy będą stosowane przepisy dotychczasowe.

Autorzy projektu powołali się na raport działającego przy Fundacji Batorego Obywatelskiego Forum Legislacji, w którym zwraca się uwagę na ekspresowe tempo uchwalania ustaw w obecnej kadencji sejmu i częste zgłaszanie projektów poselskich zamiast rządowych po to, aby uniknąć uzgodnień międzyresortowych i konsultacji społecznych. Z raportu OFL wynika też, że jeżeli projekty są poddawane konsultacjom, to wybierany jest najkrótszy, 14-dniowy termin na ich przeprowadzenie. Ponadto obecnie nie wiadomo, jak przeprowadzane są konsultacje w Sejmie.

Omawiana nowelizacja ma wejść w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia w Dzienniku Ustaw. Niedługo trafi do pierwszego czytania w Sejmie.

Autor: Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku oraz doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców.

Split Payment – dochodowy interes

Split payment – dochodowy interes dla budżetu państwa. A co na to biznes?

Przedsiębiorcy zdążyli się już przyzwyczaić, że powitanie Nowego Roku wiąże się z szeregiem zmian w prawie podatkowym. Nie inaczej jest także w 2018 r., w którym m.in. nastąpi rewolucja w płaceniu podatku VAT należnego z tytułu transakcji dokonywanych na rzecz innych podatników, czyli transakcji B2B.

Istota nowego rozwiązania polega na tym, że płatność za nabyty towar lub usługę odpowiadająca wartości netto sprzedaży będzie płacona przez nabywcę na rachunek rozliczeniowy dostawcy, a pozostała kwota zapłaty odpowiadająca kwocie podatku VAT zasili specjalny rachunek bankowy dostawcy – tzw. rachunek VAT. Oznacza to nic innego jak ograniczenie prawa dostawcy do dysponowania całą kwotą otrzymaną od klienta na podstawie wystawionej faktury w bieżącej działalności gospodarczej.

Fikcja prawa własności

Pomimo że intencją ustawodawcy nie była ingerencja w konstytucyjne prawo własności, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że kwoty zgromadzone na rachunku VAT dostawców i usługodawców znajdą się pod ścisłym nadzorem fiskusa. Owszem, podatnik będzie mógł dysponować rachunkiem VAT wedle własnego uznania, ale wyłącznie w zakresie zapłaty podatku należnego VAT do urzędu skarbowego lub zapłaty kwoty odpowiadającej podatkowi VAT z faktury otrzymanej od swojego kontrahenta. Natomiast w sytuacji, gdy kwota zgromadzona na rachunku VAT przewyższy kwotę podatku należnego do zapłaty do US, wówczas podatnik będzie mógł wystąpić z wnioskiem o dokonanie przelewu środków zgromadzonych na jego rachunku VAT na swój podstawowy rachunek bankowy prowadzony dla celów działalności gospodarczej. „Uwolnienie” tych środków zostanie dokonane wyłącznie na wniosek przedsiębiorcy, który będzie podlegał weryfikacji naczelnika urzędu skarbowego, a ewentualny przelew wnioskowanej kwoty nastąpi w terminie 60 dni. Tak długi termin na „uwolnienie” środków z rachunku VAT jest szczególnie krzywdzący dla przedsiębiorców i nie ma uzasadnionych podstaw, zwłaszcza gdy wszystkie informacje o obrocie gospodarczym w firmie są przekazywane organom za pośrednictwem narzędzi elektronicznych, tj. JPK_VAT.

Dobrowolność czy powszechność stosowania?

Warto mieć na uwadze, że znowelizowana ustawa o podatku od towarów i usług przewiduje dobrowolność w stosowaniu mechanizmu podzielonej płatności (ang. split payment). To od decyzji nabywcy będzie zależało, czy zapłata za nabyty towar lub usługę zostanie zrealizowana za pośrednictwem rachunku VAT, czy też nie. Do czasu wejścia w życie przepisów dot. split payment, tj. 1 lipca 2018 r., banki oraz spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe (SKOK) zostały zobowiązane do przypisania wszystkim firmom prowadzącym rachunek rozliczeniowy dla celów działalności gospodarczej odrębnego rachunku VAT. Z treści uzasadnienia do ustawy nowelizującej jasno wynika, że utworzenie i prowadzenie rachunku VAT przez przedsiębiorcę ma być neutralne finansowo i nie może się wiązać z dodatkowymi opłatami dla firm. Ma to zachęcić podatników do upowszechnienia stosowania mechanizmu podzielonej płatności. Co istotne, rachunek VAT będzie prowadzony wyłącznie w stosunku do rachunków prowadzonych w walucie polskiej, co oznacza, że transakcje wyrażone w walutach obcych nie będą mogły być realizowane za pomocą split payment.

System zachęt fiskusa – czy warto?

Należy zauważyć, że nowe przepisy przewidują także system zachęt dla tych firm, które podejmą decyzję o dobrowolnym stosowaniu mechanizmu podzielonej płatności. W sytuacji bowiem, gdy zapłata danej faktury zostanie dokonana przy pomocy split payment:

  • nie będą miały zastosowania:
  • przepisy o odpowiedzialności solidarnej podatnika z podmiotem dokonującym dostawy towarów wrażliwych, o których mowa w załączniku nr 13 (art. 105a ustawy VAT);
  • przepisy dotyczące ustalenia dodatkowego zobowiązania podatkowego m.in. z tytułu nieuprawnionego zaniżenia w deklaracji kwoty podatku – tzw. sankcje VAT (art. 112b i 112c ustawy VAT) – do wysokości kwoty podatku odpowiadającej kwocie VAT wynikającej z otrzymanej faktury i opłaconej za pomocą rachunku VAT;
  • odstępuje się od stosowania podwyższonej stawki odsetek za zwłokę w wysokości 150% do zaległości w podatku VAT, pod warunkiem że co najmniej 95% kwoty podatku naliczonego wykazanego w deklaracji VAT z faktur zakupowych zostało opłaconych przy zastosowaniu rachunku VAT.

Kto zyska?

Szczególną uwagę należy zwrócić na art. 108d ust. 1 ustawy, który umożliwia zmniejszenie zobowiązania podatkowego z tytułu VAT, o ile zapłata podatku należnego w całości nastąpi z rachunku VAT oraz w terminie wcześniejszym niż termin do zapłaty podatku. Skorzystanie z takiej możliwości oznacza zmniejszenie kwoty podatku do zapłaty do US o kwotę – obliczoną na podstawie wzoru określonego w ustawie – uzależnioną od pierwotnej kwoty zobowiązania, stopy referencyjnej NBP obowiązującej na dwa dni robocze przed dniem zapłaty podatku oraz terminu, w jakim to zobowiązanie zostało uregulowane. Przepis brzmi atrakcyjnie, natomiast jeśli przełoży się jego treść na konkretny stan faktyczny, może się okazać, że nie przyniesie wymiernych korzyści finansowych. Dla przykładu, jeżeli kwota podatku należnego do zapłaty za styczeń 2018 r. wyniesie 100 tys. zł, to kwota zmniejszająca zobowiązanie z tytułu VAT przy zapłacie z rachunku VAT w dniu 1 lutego wyniesie niewiele ponad 100 zł.

Konkludując, zasadniczym beneficjentem omawianego rozwiązania będzie budżet państwa, który przy niewielkiej rekompensacie finansowej zostanie zasilony znacznie szybciej, niż to wynika z ustawy. Wprowadzenie tego wątpliwego dla firm przywileju oznacza bowiem skrócenie okresów pomiędzy zdarzeniem powodującym powstanie obowiązku podatkowego w VAT oraz rzeczywistą wpłatą należności z tego tytułu. W rezultacie realne korzyści, w tym finansowe, zyskuje fiskus, a nie podatnik.

Autor: Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku oraz doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców.

Czy NSA stworzyła Bitcoin’a?

NSA twórcą bitcoina? Absurdalne, prawda? A gdyby ktoś przed czerwcem 2013 r., przed ujawnieniem rewelacji E. Snowdena, ogłosił, że NSA podsłuchuje prywatne telefony przywódców ważnych i – o zgrozo! – zaprzyjaźnionych państw, z jaką reakcją by się spotkał? Z jednoznaczną: to bzdura! Może więc lepiej nie wydawać kategorycznych sądów w dzisiejszym skomplikowanym i coraz bardziej nieprzewidywalnym świecie. Czy NSA stworzyła bitcoin? W naszej ocenie to wątpliwe. Ale warto przyjrzeć się argumentom, które przemawiają za tym, że mogło tak być.

Satoshi Nakamoto – twórca indywidualny czy zbiorowy?

Niemal od 10 lat trwają rozważania o tym, kto może być twórcą elektronicznej waluty bitcoin. Ten, który za niego się podaje, Satoshi Nakamoto, pozostaje wciąż anonimowy. Do jego zapewnień o japońskich korzeniach należy, zdaniem specjalistów, podchodzić sceptycznie, bo angielszczyzna w opublikowanych przez Nakamoto dokumentach jest niezwykle wyrafinowana, naszpikowana charakterystycznymi idiomami, a w konsekwencji wskazuje zdecydowanie na autora z obszaru anglojęzycznego. Rodzi się też pytanie: dlaczego miałby się ukrywać, skoro za prawa autorskie mógłby uzyskać miliardy dolarów?

Kto więc kryje się za tym nazwiskiem? Było przynajmniej kilkanaście pomysłów. Długo na „giełdzie” autorów pozostawał Nick Szabo, Amerykanin, który jeszcze przed pojawieniem się bitcoina opublikował post ujawniający pełne pasji zainteresowanie technologią blockchain (chodzi o zdecentralizowaną i rozproszona bazę danych w sieci internetowej o architekturze peer-to-peer bez centralnych komputerów i scentralizowanego miejsca przechowywania danych, służącą do księgowania transakcji). Według „New York Times” specjaliści z Aston University przeanalizowali styl Szabo, porównali go ze stylem Nakamoto i dostrzegli „niesamowite” podobieństwa. Do bitcoina, jako swojego dziecka, przyznał się australijski przedsiębiorca i naukowiec Craig Steven Wright. Ale wkrótce po tym zaskakującym coming oucie jego biuro i dom odwiedzili urzędnicy skarbowi z ATO (Australian Taxation Office). Ich dochodzenie miało być związane nie z bitcoinem, ale z długofalowym śledztwem związanym z niepłaceniem podatków. Sam Wright oświadczył, iż ściśle współpracuje z ATO, zaś prawnicy ustalają sumę zaległych podatków.

New Yorker” zasugerował dwóch potencjalnych Satoshich, ale obaj gorąco zaprzeczyli. Jeden wydawał się szczególnie prawdopodobny – absolwent kryptografii z Trinity College z Dublina, który podjął pracę związaną z oprogramowaniem do handlu walutami dla potrzeb banku i napisał artykuł na temat technologii peer-to-peer. Drugi to pracownik naukowy Instytutu Internetu w Oxfordzie Vilii Lehdonvirta. Z kolei „Fast Company” zwrócił uwagę na zgłoszenie patentowe dotyczące szyfrowania złożone przez trzy osoby – Charlesa Bry’a, Neala Kinga i Vladimira Oks­mana. Poszlaką wskazującą na ową trójkę jako potencjalnych Satoshich miałby być zwrot „komputerowo niemożliwe do odwrócenia” zastosowany zarówno w ich dokumencie, jak i w piśmie Nakamoto. Kandydaci do słynnego nazwiska stanowczo zaprzeczyli.

W trakcie poszukiwań znalazło się kilku zbiorowych Nakamoto. Niektórzy utrzymują, iż twórcą jest konglomerat japońskich korporacji, zaś imię i nazwisko Satoshi Nakamoto wzięto od pierwszych liter ich nazw: Samsung, Toshiba, Nakayama i Motorola. Wskazuje się też na Chiny jako twórcę bitcoina. Dlaczego na Państwo Środka? Odpowiedź wydaje się oczywista – Chiny publicznie wspierają tę walutę, narażając się tym samym na wiele negatywnych uwag. Bitcoin miałby być kolejną próbą destabilizacji dolara amerykańskiego. Dobrze znana jest chęć Chin do zastąpienia dolara amerykańskiego jako globalnej waluty rezerwowej. A więc może to kolejny krok w chińskiej strategii ataku?

Pojawiła się również teoria, iż twórca bitcoina to sztuczna inteligencja (AI – Artificial Intelligence) stworzona przez jedną z agencji rządowych. Autorzy tej teorii nie sugerują, który rząd za tym stoi ani dlaczego potrzebował sztucznej inteligencji. Szczerze mówiąc, jest to jedna z najbardziej naciąganych wersji. Czasami jednak teorie, które brzmią najbardziej nieprawdopodobnie, okazują się prawdą.

Co przemawia za NSA?

NSA ma intelektualne zdolności, organizacyjne możliwości i motyw. Posiada zespoły najlepszych kryptografów i matematyków, największy i najszybszy komputer na świecie. A motyw? Nieskomplikowany – kontrola nad światem.

NSA to potężne narzędzie w ręku administracji amerykańskiej, której dotychczasowym środkiem dominacji nad światem była i jest nadal ekonomia wspierana rakietami. Innymi słowy, amerykański dolar jest wspierany militarnie i istnieje na to dziesiątki dowodów. Ale to nie wystarcza. Dzięki Snowdenowi światło ujrzała prawda, że NSA śledzi cały ruch internetowy na poziomie sieci, że ma dojścia do kabli światłowodowych, że robiła interesy z firmami telekomunikacyjnymi, aby „tylnymi drzwiami” docierać do ich systemów, że śledziła pornograficzne upodobania islamskich radykałów.

Po co NSA byłby bitcoin? Otóż służyłby jako swoisty motor napędowy. Tworzy samowystarczalną, samonapędzająca się bańkę (bubble), za którą można i trzeba podążać – między bajki można włożyć teorie, jakoby transakcje bitcoinem były anonimowe. To jednak temat do szerszych rozważań. Bitcoin umożliwi organom ścigania gromadzenie danych o przestępcach w sieci zwanej Jedwabnym Szlakiem. Z uwagi na zakazy prawa wewnętrznego NSA nie kontroluje Internetu w innych krajach. Jednak używając narzędzia „wyluzowanej” waluty, może zbierać z całego globu informacje, których w dodatku – tak jak w przypadku Facebooka – użytkownicy dostarczą dobrowolnie. Jest to taka sama strategia, jaką NSA stosuje przy prowadzeniu podsłuchów, z tym że bitcoin dotyczy poziomu finansów – korzystając z niego, powierza się prywatne informacje niezbędne do transakcji. To logiczne, że NSA chciałaby kontrolować systemy finansowe, włącznie z zarejestrowanymi transakcjami elektroniczną walutą.

Nie można wprawdzie zidentyfikować osoby wprost poprzez transakcję, ponieważ blockchain jest anonimowy, ale transakcje pozostają w publicznym zapisie. W kombinacji z innymi informacjami, których NSA ma mnóstwo, jest możliwe namierzenie określonej osoby, grupy itp. Stąd być może NSA stworzyła celowo łatwą do wyśledzenia, archaiczną kryptowalutę typu peer-to-peer.

Wszystko to byłyby tylko spekulacje, gdyby nie pojawił się argument o niebywałej sile rażenia. Otóż w 1996 r., 12 lat przed tym, jak Satoshi Nakamoto opublikował swoje rewelacje związane z bitcoinem, pojawił się dokument autorstwa NSA pod tytułem „Jak stworzyć mennicę: kryptografia anonimowej gotówki elektronicznej”. Agencja była pierwszą instytucją, która zaprezentowała system podobny do bitcoina i opublikowała swój tekst w dwóch miejscach: na liście mailingowej MIT oraz w „American Law Review” (vol. 46, issue 4).

Dokument opisuje system, w którym bezpieczeństwo transakcji finansowych zapewnia się przy użyciu zdecentralizowanej sieci, którą autorzy określili Bankiem. Wymienia cztery elementy niezbędne w proponowanej sieci: prywatność, identyfikacja użytkownika (ochrona przed podszywaniem się), integralność wiadomości (ochrona przed naruszeniem/zamianą informacji o transakcji, czyli ochrona przed podwójnym wydatkowaniem) i nieodrzucanie (ochrona przed późniejszą odmową transakcji – blockchain).

Algorytm SHA-256 użyty przez Satoshiego do zabezpieczenia bitcoina został stworzony przez NSA i w tym fakcie specjaliści dopatrują się „dodatkowej” warstwy zabezpieczeń, ulokowanej w blockchain, która jest niewidoczna i niewykrywalna, a która pozwala NSA zobaczyć więcej informacji o transakcjach, np. dane o lokalizacji sieci. Fakt, iż NSA jest związana z SHA-256 upoważnia do twierdzenia, iż stworzono w ten sposób tylne drzwi do funkcji skrótów, której nikt nigdy nie zidentyfikował, a która pozwala śledzić użytkowników bitcoina.

Dla obserwatorów z Rosji nie ma najmniejszych wątpliwości, iż kryptowaluty to produkt amerykańskich służb specjalnych. Poseł Dumy Andriej Swincow oświadczył, że bitcoin jest tajemnicą CIA służącą finansowaniu terroryzmu. Jego głos padł w okresie toczącej się w Rosji debaty na temat tego, czy bitcoin i inne waluty cyfrowe powinny zostać zakazane w ramach szerszych wysiłków mających na celu powstrzymanie ucieczki kapitału. Jego głos był wprawdzie skrajny, ale w Rosji nieodosobniony.

NSA inspirowana i sponsorowana?

Istnieją również teorie, iż NSA była jedynie wykonawcą pomysłu, który zrodził się gdzie indziej. Gdzie? Według niektórych źródłem inspiracji była Federalna Rezerwa (FED), którą kontrolują wielkie banki prywatne, współpracująca z innymi podmiotami, a zwłaszcza bankierskimi rodzinami, tzw. Illuminati (13 najbogatszych rodzin na świecie). NSA (CIA i inne służby) często kooperują z wielkimi korporacjami. Banalne stało się powtarzanie, że wojna w Iraku dotyczyła ropy naftowej, mniej natomiast mówi się o sterującej ręce sektora bankowego w globalnej polityce. Innymi słowy, bitcoin mógł być „zasugerowany” lub/i „sponsorowany” przez prywatny bank, grupę banków lub firmy świadczące usługi finansowe. Natomiast NSA jako organizacja mająca praktycznie nieograniczone możliwości wykonała zleconą robotę. Banki – według tej teorii – już czekają, aby rozwinąć skrzydła, czyli własne systemy powiązane z bitcoinami lub innymi kryptowalutami.

Nieśmiało mówi się też, że bitcoin został stworzony jako część projektu militarnego DARPA (technologie wojskowe). Nawet jeśli w tych spekulacjach tkwi jakaś prawda, to pozostanie ona tajemnicą. Dopóki nie ujawni się nowy Snowden…

O wiele jednak ważniejsze niż to, kto stworzył bitcoin, są inne kwestie: przyszłość kryptowalut, ich rzekoma anonimowość, suwerenność walut (bitcoin jest walutą ponadnarodową), poluzowanie bądź nie polityki pieniężnej (QE – Quantitative Easing)… Ale to zagadnienia warte oddzielnych rozważań.

Autor: dr Marek Ciecierski, radca prawny Robert Nogacki
Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku oraz doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców.

Przewlekły stres? Czas na uzdrowisko!

Nieustanna presja czasu oraz wygórowane wymagania przełożonych sprawiają, że coraz więcej osób aktywnych zawodowo odczuwa negatywny wpływ przewlekłego stresu.

Jego objawy to m.in. bezsenność i uczucie wypalenia zawodowego, które szybko wykańczają organizm i w niedługim czasie, mogą doprowadzić do poważnych chorób, nawet zawału serca. By tego uniknąć, lekarze coraz częściej zalecają zmianę środowiska i klimatu. Popularne stają się też dłuższe pobyty w polskich uzdrowiskach.

Polacy od lat stoją na podium najbardziej zestresowanych narodów świata. Bowiem problem, wbrew pozorom, nie dotyczy wyłącznie biznesmenów na wysokich stanowiskach. Każdy, kto choć raz odczuł dokuczliwe, fizycznie objawy, takie jak trwające zbyt długo pogorszenie nastroju, przewlekłe bóle głowy, pleców, kręgosłupa czy dolegliwości żołądkowe, może mówić o skutkach, długotrwałego działania stresu.


Wakacje od stresu

Choć dla niektórych ukojeniem nerwów będą sporty ekstremalne, a dla innych wyprawa w ciche beskidzkie połacie, warto rozważyć relaks w polskim uzdrowisku, które dziś standardem konkurują z komercyjnymi hotelami, a do tego oferują usługi dla poprawy zdrowia. Opinie te potwierdza każdy, kto choć raz wybrał się na weekend do nowoczesnego ośrodka uzdrowiskowego, takiego jak chociażby konstanciński zdrój z ośrodkiem Eva Park Life& SPA, czy obiekty w Uzdrowisku w Nałęczowie. Jest w nich wszystko, co oferują luksusowe hotele – bogata oferta SPA, masaże, nowoczesne strefy basenowe, groty solne oraz siłownie z możliwością udania się na trening, dobrany do indywidualnych potrzeb. Dodatkowo, można wykonać niezbędne oraz kompleksowe badania m.in. pod kątem schorzeń sercowo-naczyniowych, takich jak zawał, zaburzenia rytmu serca, czy niewydolność krążenia.

Uzdrowiska wychodząc naprzeciw potrzebom współczesnych ludzi, tworzą także oferty i pakiety, które kierowane są do każdej grupy docelowej. Dotyczy to nie tylko usług leczniczych, ale także profilaktycznych oraz relaksacyjnych. W Uzdrowisku w Nałęczowie dużą popularnością cieszy się pakiet „Dbam o serce”, w którego ramach, o „przegląd” formy dbają wysoko wykwalikowani specjaliści medyczni, a o relaksacyjną stronę, obsługa nowoczesnego SPA. Ponadto, Uzdrowisko wprowadza do swojej oferty cykliczne pakiety, tworzone z myślą o zapobieganiu skutkom stresu życia codziennego.

Warszawa prawie jak nad morzem

Mieszkańcy Warszawy i okolic mogą natomiast odzyskać siły w pobliskim Uzdrowisku w Konstancinie -Zdroju. Niepodważalną zaletą tego miejsca jest park solankowy – w którego skład wchodzą tężnia oraz basen solankowy, jacuzzi z solanką, a także jacuzzi z wodą słodką, sauna sucha i łaźnia parowa. Z kolei oferta SPA ośrodka Eva Park Life&SPA, w niczym nie ustępuje najbardziej luksusowym hotelom. Nic dziwnego – Konstancin jest niezwykle elitarną miejscowością, dlatego i usługi Uzdrowiska muszą odpowiadać wyznaczonym standardom. Warto podkreślić, że kluczową rolę odgrywa tu działalność medyczna. Szeroki zakres usług leczniczych sprawia, że atrakcyjność uzdrowiska dynamicznie wzrasta. Obiekty Uzdrowiska Konstancin-Zdrój odwiedzają zarówno gwiazdy, jak i Goście praktycznie w każdym wieku i całej Polski.

Konferencje w Uzdrowisku, a w przerwie wdychanie powietrza bogatego w jod

Działalność uzdrowiska opiera się nie tylko na filarze leczniczym. Obecnie są to miejsca dla całych rodzin i nie tylko. Można tu skorzystać z usług hotelowych i gastronomicznych i przyjemnie spędzić czas z dziećmi. Wszystkie oferty, razem tworzą unikalny zestaw i dają przewagę konkurencyjną nad innymi ośrodkami.

W trosce o zdrowie pracowników, coraz więcej firm, wybiera uzdrowisko także na organizację konferencji oraz wyjazdy integracyjne dla pracowników. Dzięki temu, w przerwach mogą skorzystać z naturalnych dobrodziejstw uzdrowiskowych lub zwyczajnie odprężyć się, wdychając powietrze niezwykle bogate w jod. Wszystko po to, aby zminimalizować szkodliwe skutki stresu.

W drodze na szczyt. Wymówki nie istnieją!

Marzenia można pielęgnować latami, wzdychać do nich lub je realizować. Tylko ostatnia postawa daje szansę, by poznać smak ich spełnienia.

31 grudnia 2017 roku o godz. 7:45 Natalia Bogdan, businesswoman roku, właścicielka agencji rekrutacyjnej Jobhouse, zrealizowała swój cel kończącego się roku i stanęła na “Dachu Afryki”. Udowodniła sobie i innym, że nie ma rzeczy niemożliwych,
a motywacja idąca w parze z odpowiednim przygotowaniem doprowadzi nas do wyznaczonego celu.

Uprawianie sportu, jak i prowadzenie biznesu zaczynała od zera. Po utracie pracy
w korporacji – założyła swoją firmę, a ponieważ bycie przedsiębiorcą wiązało się
z dużym stresem – zdecydowała się uprawiać sport. Obie nowe płaszczyzny spełnienia tak bardzo jej się spodobały, iż poprzeczkę postawiła bardzo wysoko. Jej firma została
laureatem prestiżowego konkursu Gazele Biznesu 2017! W rankingu najdynamiczniej rozwijających się firm w Polsce agencja Jobhouse znalazła się na 1. miejscu wśród agencji pracy w województwie pomorskim i w TOP5 w rankingu ogólnopolskim! Natalia Bogdan zaś po półrocznych przygotowaniach wyruszyła na Kilimandżaro.

Pożądany widok z “Dachu Afryki”

Kilimandżaro lub Kili, jak zwą ten wulkan lokalni, zbudowany jest z trzech kraterów: najwyższego – Kibo (5895 m n.p.m.), Mawenzi (5149 m n.p.m.) i Shira (4005 m n.p.m.).
Ta najwyższa góra Afryki została opisana przez Ernesta Hemingwaya, stanowiła także scenerię filmu „Król Lew”. Na teren Parku Narodowego Kilimandżaro można wejść jedynie z przewodnikiem i zaopatrzeniem. Natomiast w drodze na szczyt pomaga agencja trekkingowa – zapewniając przewodnictwo, pomoc, noclegi w bazach lub namiotach i wyżywienie. Właśnie tam, zdecydowała się dotrzeć Natalia Bogdan.

– Co roku wyznaczam sobie jeden duży cel, na myśl o którym czuję dreszczyk emocji. Czytając historie kobiet, które zdobyły Kilimandżaro, pomyślałam, że chciałabym poczuć jak to jest stanąć na “Dachu Afryki”. Sprawdziłam czego potrzebuję, by zdobyć ten szczyt, zwróciłam się z prośbą o pomoc do specjalistów, ułożyłam wraz z ich pomocą plan i 27 grudnia wyruszyłam. – mówi Natalia Bogdan, właścicielka agencji rekrutacyjnej Jobhouse. Dodaje: Niektórzy w Sylwestra idą na bulwar, inni na domówkę u znajomych,
a ja postanowiłam w ten dzień zrealizować swoje wielkie marzenie – zdobycie Kilimandżaro.

5 ważnych lekcji z wyprawy na Kili

Każda droga to mieszanka wzlotów i upadków. Emocji i tym razem było sporo. Zmienne warunki atmosferyczne, trudne warunki mieszkaniowe, mało smaczne jedzenie sprawiały, iż nie brakło chwil zwątpienia. Organizm ma także swoje granice wytrzymałości. Liczyła się zarówno kondycja fizyczna, jak i psychiczna.

– Zataczałam się, nogi miałam ciężkie jak z ołowiu, ale szłam. Marzyłam, żeby znaleźć się już na dole, w łóżku, gdziekolwiek, gdzie jest bezpiecznie, miałam w nosie robienie zdjęć, podziwianie krajobrazów czy gratulowanie tym, którzy schodzili. Pojawiały się chwilowe ataki paniki – trochę jak przy nurkowaniu, kiedy uświadamiasz sobie, że jesteś tak daleko, że jeśli coś się stanie, nie dasz rady wrócić. Wtedy wyciągnęłam zwiniętą w kłębek flagę
z logo Jobhouse, którą dostałam od dziewczyn z marketingu, przypomniałam sobie też prezent, jaki dostałam na święta od mojego zespołu – kolaż zdjęć moich przyjaciół
i znajomych, którzy zagrzewali mnie do walki. I zrobiłam to – zdobyłam Kili! – podsumowuje Natalia Bogdan.

Droga na szczyt to nie lada wyzwanie, w obliczu którego lepiej poznajemy siebie i swoje możliwości. Natalia Bogdan ze swojej wyprawy wyciągnęła 5 cennych lekcji, które mogą być inspiracją dla innych, którzy tak jak i ona stawiają sobie cele i je realizują.

1. Pokora

Nieważne, czy na co dzień jesteś prezesem czy prezydentem – w drodze na szczyt wszyscy są równi – spuszczasz głowę i stawiasz krok za krokiem, bo nikt cię tam nie wniesie.

2. Wdzięczność

Prysznic, łóżko, czyste ubranie, ulubiony posiłek, dach nad głową – jak bardzo tego wcześniej nie doceniałam!

3. Tu i teraz

Brak zasięgu w telefonie, pobudka o wschodzie i sen po zachodzie słońca. Nie rozpamiętujesz, co było wczoraj, nie myślisz o tym, co będzie jutro, skupiasz się na przetrwaniu w danej chwili. Kiedy jesteś głodny, jesz, kiedy zaczyna padać deszcz, zabezpieczasz plecak. Po prostu.

4. Zespół

Nie udźwigniesz sam namiotu, jedzenia, wody i ubrań. Prawdopodobnie zabłądziłbyś bez przewodnika. Ktoś dba też o firmę, gdy ty realizujesz swoje marzenia. To ja jestem na zdjęciu ze szczytu, ale tak naprawdę jestem tylko współwykonawcą tego dzieła.

5. Pozytywne myślenie

Na Kili tak jak w życiu chciałam się poddać jakieś kilkanaście razy. Nie miałam siły, traciłam motywację, ale ostatecznie szłam dalej – dla siebie, dla tych, którzy mi kibicowali. Kiedy ja przestawałam wierzyć, oni wierzyli za mnie.

Pełną relację z wyprawy na Kilimandżaro oraz wskazówki, jak się do niej przygotować można przeczytać na blogu Natalii Bogdan: http://nataliabogdan.com/sylwester-na-dachu-afryki-relacja-z-mojej-wyprawy-na-kilimanjaro/
Kontakt dla mediów: Dorota Steliga, tel. 512 949 039, e-mail: dorota.steliga@dspectrum.pl

Ważne Informacje

Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...

Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...

XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo – spotkanie liderów branży

XVII edycja konferencji Infrastruktura Polska i Budownictwo odbędzie się już 19 marca 2026 roku w Regent Warsaw Hotel. Wydarzenie, organizowane pod patronatem m.in. Ministerstwa...