.
Strona główna Blog Strona 295

Czy Łódź ma swoje City?

Tak zwane huby biurowe to już nie tylko domena stolicy. W Łodzi uwagę zwracają dwa zagłębia biurowe, których wykształcanie się pokazuje dojrzewanie miejskiego rynku

Łódź to szósta co do wielkości lokalizacja biurowa wśród rynków regionalnych w Polsce. Miasto zachęca inwestorów bogatą pulą specjalistów i coraz silniejszą marką biznesową. Jak wskazują eksperci JLL, rosnąca dojrzałość łódzkiego rynku biurowego skutkuje wykształcaniem się w mieście nowoczesnych klastrów biurowych.

Jak wynika z danych JLL, w 2017 r. w Łodzi wynajęto 58 500 mkw., a całkowita podaż biur pod koniec ubiegłego roku sięgnęła blisko 438 000 mkw. Takie rezultaty to  powód do zadowolenia dla deweloperów działających na łódzkim rynku i istotna wskazówka dla inwestorów zainteresowanych wejściem do miasta. Konsekwentny rozwój sektora biurowego w Łodzi oznacza umacnianie się istniejących lokalizacji biznesowych. Oznacza to również, że na mapie miasta coraz wyraźniej widać granice tzw. hubów biurowych.

„Szereg inwestycji biurowych przypada na tzw. Centralną Oś Łodzi, szczególnie na linii od Al. Kościuszki do projektów realizowanych przy tzw. Skrzyżowaniu Marszałków, czyli na przecięciu ulic Piłsudskiego i Śmigłego Rydza. W tym obszarze zrealizowano do tej pory ok. 120 000 mkw. biur. Popularność tej lokalizacji to rezultat znakomitej dostępności komunikacyjnej i centralnego położenia.
Z danych JLL wynika, że jeśli realizowane obiekty zostaną ukończone zgodnie z ogłaszanymi harmonogramami, do 2020 roku centralna oś biznesowa miasta urośnie o kolejne 100 000 mkw.”, tłumaczy Tomasz Czuba, Dyrektor Działu Wynajmu Powierzchni Biurowych, JLL.

Wśród istniejących projektów biurowych w ramach tzw. Centralnej Osi Łodzi należy wymienić m.in. Symetris Business Park, Forum 76, Łódź 1, Łódzkie Centrum Biznesu, Textorial Park, Orange Plaza, Orion, RED Tower i wiele innych. W budowie w tym rejonie są m.in. Imagine, Hi Piotrkowska, czy OFF Piotrkowska Center. Warto również zwrócić uwagę na powstający w ramach Centralnej Osi Łodzi projekt Monopolis. Należy on bez wątpienia do najbardziej wyczekiwanych inwestycji nieruchomościowych, która zaoferuje zarówno nowoczesną powierzchnię biurową dla 2500 osób, jak i bogatą ofertę usługową, kulturalną i rekreacyjną. Jest to również jedno z najciekawszych przedsięwzięć rewitalizacyjnych w naszym kraju. Jak tłumaczy Krzysztof Witkowski, Prezes Zarządu Virako, domeną Łodzi są charakterystyczne, postindustrialne nieruchomości. Według niego mają one ogromny potencjał biznesowy, a umiejętnie zmodernizowane – mogą znacząco poprawić markę miasta.

„Monopolis ma pomóc w zrównoważonym rozwoju łódzkiego city, jednocześnie zachowując klimat i bogate dziedzictwo Łodzi. Takie projekty znacząco zwiększają atrakcyjność danej lokalizacji, przyciągając różnorodną ofertą i nietuzinkową architekturą. A tam, gdzie są ludzie, przychodzi też biznes”, komentuje Krzysztof Witkowski.

Nowe Centrum Łodzi – nowe 150 000 mkw.

Centralna Oś Łodzi nie jest jednak jedyną lokalizacją biurową w Łodzi. Warto również zwrócić uwagę na inne nowo tworzące się zagłębia biznesowe.

Powstający klaster biurowy w okolicach dworca Łódź Fabryczna, na terenie Nowego Centrum Łodzi, to obecnie 44 000 mkw., z perspektywą wzrostu o 150 000 mkw. w ciągu najbliższych lat. Aktualnie funkcjonują tam dwie nowoczesne inwestycje – Nowa Fabryczna i Przystanek mBank. W realizacji pozostaje Brama Miasta, a ponadto niedawno firma Ghelamco zaprezentowała wizualizacje nowoczesnego kompleksu wielofunkcyjnego, którego budowa rozpocznie się w czerwcu tego roku. Grunt na terenie Nowego Centrum Łodzi posiada również deweloper HB Reavis, który wybrał Łódź na swoją pierwszą inwestycję poza Warszawą. W planach pozostaje również obiekt Centrum Biurowe Fabryczna. To pokazuje, że rozwój łódzkiego rynku biurowego nabiera coraz większego tempa”, podsumowuje Tomasz Czuba.

Anna Podolak

BOŚ Bank: 16,3 mln zł zysku netto w I kwartale 2018 r

Bank Ochrony Środowiska, bank z największymi kompetencjami na polskim rynku w finansowaniu przedsięwzięć z zakresu ochrony środowiska, wypracował 16,3 mln zł zysku netto w I kwartale 2018 r. Bank konsekwentnie rozwija działalność na rynku finansowania projektów proekologicznych, których saldo wynosi obecnie 4,5 mld zł, a ich udział w całym portfelu kredytowym wzrósł do 35,4%.

Wyniki Banku oraz Grupy BOŚ za pierwszy kwartał są zgodne z naszymi oczekiwaniami i przyjętymi założeniami Programu Postępowania Naprawczego. Realizowana restrukturyzacja bilansu zakłada przejściowe obniżenie sumy bilansowej, co jest konieczne do wygenerowania potencjału dla wymiany składników portfela aktywów na bardziej rentowne – mówi Bogusław Białowąs, Prezes Zarządu Banku Ochrony Środowiska. – Naszym celem jest długoterminowa poprawa wyników Banku i rozwój proekologicznej działalności, czego dowodem są przedstawione niedawno zamierzenia strategiczne oraz rosnący udział kredytów finansujących projekty związane ekologią – dodaje.

Wynik na działalności bankowej Grupy wyniósł w I kwartale 2018 r. 133,7 mln zł. Wynik z tytułu opłat i prowizji wyniósł 27,1 mln zł podczas gdy przed rokiem był o 2,8 mln zł wyższy. Spadki zanotowane na tych poziomach wyników są związane z prowadzoną przez bank restrukturyzacją bilansu, która ma na celu zwiększenie potencjału portfela i doprowadzenie do uzyskania trwałej poprawy rentowności na podstawowej działalności Banku. Obniżenie wyniku z odsetek i marży odsetkowej na aktywach w I kwartale 2018 r. ma charakter przejściowy i wynika jedynie z przygotowania do dalszej optymalizacji bilansu poprzez redukcję finansowania za pomocą obligacji własnych i podporządkowanych oraz zastąpienie ich finansowaniem za pomocą emisji i depozytów od klientów niebankowych. Koszt odsetkowy obligacji jest znacząco wyższy od kosztu depozytów i emisji. W I kwartale 2018 r. zostało wykupionych 100 mln obligacji własnych, a w II kwartale wykupionych zostanie 600 mln obligacji własnych i podporządkowanych. W IV kwartale 2018 r. przypada data wykupu obligacji własnych na kwotę 200 mln zł.

Bank konsekwentnie redukuje koszty funkcjonowania. Ogólne koszty administracyjne Grupy BOŚ w pierwszym kwartale 2018 r. Grupy BOŚ wyniosły 100 mln zł i były o 10% niższe w porównaniu z analogicznym okresem 2017 r.

Marża odsetkowa na aktywach ogółem w pierwszym kwartale wyniosła 1,8%. Na koniec 2017 r.  było to 1,9%. Okresowe obniżenie marży jest pochodną obniżenia wyniku odsetkowego Grupy BOŚ w pierwszym kwartale. Obniżenie wyniku z odsetek i marży odsetkowej na aktywach w I kwartale 2018 r. ma charakter przejściowy i wynika jedynie z przygotowania do dalszej optymalizacji bilansu poprzez redukcję finansowania za pomocą obligacji własnych i podporządkowanych oraz zastąpienie ich finansowaniem za pomocą depozytów od klientów niebankowych. W I kwartale 2018 r. zostało wykupionych 100 mln obligacji własnych, a w II kwartale wykupionych zostanie 600 mln obligacji własnych i podporządkowanych. Należy zwrócić uwagę, że marża odsetkowa Grupy w długim okresie uległa znacznej poprawie i wzrosła o 0,5 p.p. wobec 2015 r. oraz o 0,3 p.p. wobec marży zrealizowanej w 2016 r.

Zysk netto Grupy BOŚ w I kwartale 2018 r. wyniósł 16,3 mln zł. Przed rokiem bank wypracował 20 mln zł. Wynik I kwartału 2018 r. podobnie jak w 2017 r. został obciążony jednorazowo całą ustaloną przez BFG roczną składką na fundusz przymusowej restrukturyzacji banków. Składka w 2018 r. wyniosła 14,4 mln złotych. Co istotne na wynik w okresie porównywalnym (I kwartał 2017 r.) wpływ miały zdarzenia jednorazowe: sprzedaż przez Spółkę zależną Banku posiadanych akcji spółki notowanej na GPW oraz korekta naliczonych odsetek w związku z przeterminowanym wykupem akcji serii G (łączny wpływ na wynik to blisko 13 mln zł). W przypadku eliminacji wpływu tych zdarzeń jednorazowych na wynik I kwartału 2017 r., zysk netto w analizowanym okresie byłby wyższy o 129,9% r/r.

Łączny współczynnik kapitałowy wyniósł 15,33% i był wyższy o 0,27 p.p. w porównaniu do końca 2017 r. utrzymując się tym samym powyżej zaleceń Komisji Nadzoru Finansowego. Współczynnik kapitału Tier 1 kształtował się na poziomie 12,35% i był wyższy o 0,61 p.p. niż na koniec 2017 r.

– W zakresie miar ryzyka Bank pozostaje na bezpiecznym, stabilnym poziomie. Współczynniki adekwatności kapitałowej uległy poprawie w stosunku do wartości z I kwartału 2017 r. dzięki realizowanej restrukturyzacji bilansu – mówi wiceprezes zarządu, pierwszy zastępca Prezesa Banku Ochrony Środowiska, Arkadiusz Garbarczyk.

Zmiany regulacyjne w 2016 r. wpłynęły na ograniczenie dochodowości finansowanych przez Bank podmiotów związanych z energetyką wiatrową, co w konsekwencji doprowadziło do utworzenia rezerw na poziomie około 100 mln zł.

W ocenie Banku projektowane kierunki zmian regulacyjnych w zakresie m. in. wysokości podatku od nieruchomości wpłyną pozytywnie na poprawę rentowności farm wiatrowych. Dodatkowo czynnikiem wzmacniającym kondycję finansową tych podmiotów jest obserwowany w tym roku wzrost ceny zielonych certyfikatów. Niezależnie od powyższych zdarzeń Bank zachowuje ostrożną politykę w zakresie redukowania poziomu rezerw do momentu, kiedy wystąpią twarde przesłanki przemawiające za takim działaniem i konserwatywnie podchodzi do wyceny projektów związanych z finansowaniem farm wiatrowych.

BOŚ Bank jest liderem na rynku finansowania projektów proekologicznych. Saldo kredytów proekologicznych na dzień 31 marca 2018 r. wynosiło 4,53 mld zł, a udział kredytów na działania służące ochronie środowiska oraz wspierające zrównoważony rozwój wzrósł r/r o 1,2 p.p. i wynosi obecnie 35,4% całego portfela kredytowego Grupy.

Widzimy potencjał wzrostu w zakresie realizowania proekologicznej misji Banku, jako podmiotu będącego dystrybutorem środków przeznaczonych na inwestycje w ochronę środowiska i zrównoważony rozwój w Polsce. Realizacja strategii zakłada, że BOŚ stanie się bankiem pierwszego wyboru w zakresie finansowania przedsięwzięć służących poprawie ochrony środowiska i konsekwentnie do tego dążymymówi Bogusław Białowąs, Prezes Zarządu Banku Ochrony Środowiska.

Przykładem materializacji zaangażowania Banku w inicjatywy proekologiczne jest między innymi ogłoszony niedawno przez Ministerstwo Ochrony Środowiska projekt utworzenia przez Bank Ochrony Środowiska, Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe spółki Polskie Domy Drewniane, która przyczyni się do wzmocnienia rządowego programu Mieszkanie+. Oprócz tego projektu Bank wpisuje się w szereg inicjatyw związanych z realizacją Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, realizowanych wspólnie z  głównym akcjonariuszem – Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz z Funduszami Wojewódzkimi.

Realizacja strategii

BOŚ konsekwentnie realizuje cele biznesowe ogłoszone w Ramowej Strategii na lata 2016-2020.
W marcu 2018 r. Zarząd Grupy BOŚ przedstawił zaktualizowane założenia strategiczne do 2021 r., które są zgodne z misją Banku i mają na celu dalsze umocnienie pozycji rynkowej w sektorze finansowania przedsięwzięć ekologicznych. Cele biznesowe na 2021 r., zakładają wzrost ROE do poziomu przekraczającego 7,3% oraz obniżenie wskaźnika kosztów do dochodów (C/I) do ok. 44%. Zgodnie z oczekiwaniami Zarządu w 2021 r. zysk netto powinien przekroczyć poziom 180 mln zł. Jednym z priorytetów Banku jest wzrost finansowania przedsięwzięć proekologicznych oraz aktywny udział we wspieraniu Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju.

Obrany kierunek rozwoju wymaga restrukturyzacji modelu biznesowego Banku, zarówno na poziomie organizacyjnym, jak i w zakresie formuły realizowanego biznesu. Podstawowym celem strategicznym Banku jest osiągnięcie rentowności. Biorąc pod uwagę, że BOŚ jest mniejszym bankiem niż konkurencja, to realizowana integracja pomiędzy segmentem detalicznym i korporacyjnym pozwoli elastyczniej zarządzać sprzedażą, zwiększa możliwości cross sellingu, a także generuje istotne synergie na poziomie operacyjnym i kosztowym – mówi wiceprezes zarządu Banku Ochrony Środowiska, prof. Konrad Raczkowski.

Sieć placówek Banku jest wystarczająca do realizowania działań związanych z misją na poziomie lokalnym z Wojewódzkimi Funduszami Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Proces optymalizacji operacyjnej oddziałów jest realizowany w sposób ciągły – Grupa  poszukuje korzystniejszych lokalizacji, a także nawiązuje współpracę z podmiotami komercyjnymi realizującymi projekty w zakresie ochrony środowiska (ze szczególnym naciskiem na dystrybucję środków z programów rządowych).

Jakub Rutkowski

Większa pensja to nie wszystko

Young and attractive business woman in stress

Dobra atmosfera, perspektywy rozwoju i szansa na utrzymanie równowagi pomiędzy pracą, a życiem prywatnym – to najważniejsze czynniki, na które zwracają uwagę kandydaci szukając nowego miejsca pracy. Choć nadal wysoko cenione są dodatkowe pozapłacowe benefity, to dla pracowników coraz większe znaczenie ma także zaangażowanie firmy w działania z zakresu społecznej odpowiedzialności biznesu (CSR) – wynika z badania Confidence Index realizowanego cyklicznie przez firmę rekrutacyjną Michael Page.

Znalezienie i utrzymanie dobrego pracownika staje się coraz większym wyzwaniem dla firm. Zaoferowanie wyższej pensji może już nie wystarczyć, aby przyciągnąć do przedsiębiorstwa największe talenty. Jak pokazuje badanie Confidence Index przeprowadzone w I kwartale 2018 r., perspektywa lepszych zarobków skłania do zmiany miejsca zatrudnienia tylko 43 proc. ankietowanych. Na czym w  takim razie powinni skupić się pracodawcy, aby zwiększyć swoją konkurencyjność na rynku pracy?

Przyjazny klimat i perspektywy rozwoju

Jak wynika z badania Michael Page, dobra atmosfera w pracy jest czynnikiem, który najbardziej przyciąga kandydatów do danej firmy. Aż 96,7 proc. pracowników uznało relacje z przełożonym i współpracownikami za bardzo istotny aspekt życia zawodowego. Drugim powodem mogącym najczęściej wpływać na decyzję o wyborze tego, a nie innego pracodawcy, jest dostęp do profesjonalnych szkoleń. Zwraca na nie uwagę aż 94 proc. respondentów.

– Polacy są ambitni i zależy im na nabywaniu nowych kompetencji. Jako potencjalny powód zmiany pracy, wysoki odsetek rodaków wskazał na potrzebę rozwoju swoich umiejętności. Chęć uczenia się jest większa wśród młodszych pracowników (75,2 proc.) i maleje w starszych grupach wiekowych. Skorelowane jest to zapewne z tym, iż młodsi kandydaci chcą zdobyć jak największe doświadczenie zawodowe, które pozwoli im osiągnąć lepszą pozycję na rynku – mówi Piotr Dziedzic, dyrektor w  Michael Page i członek zarządu Polskiego Forum HR.

W poszukiwaniu równowagi

Polacy duże znaczenie przykładają także do zachowania równowagi między życiem zawodowym, a prywatnym. Niemal 9 na 10 respondentów (89,8 proc.) przyznało, że w miejscu pracy ważne jest dla nich utrzymanie tzw. work-life balance.

– Jednym z elementów poprawy równowagi między życiem prywatnym i zawodowym może być np. wprowadzenie elastycznych godzin pracy. Jak pokazuje badanie Michael Page, takie rozwiązanie jest istotne dla 62 proc. Polaków. W utrzymaniu work-life balance pomóc może również umożliwienie pracownikom częściowej pracy zdalnej, która wg badania, jest ważna dla ponad połowy (50,2 proc.) respondentów – dodaje Piotr Dziedzic.

Dodatkowe benefity w cenie

Oferowanie przez firmy podstawowych benefitów pozapłacowych jest już powszechną praktyką. Pakiet prywatnej opieki zdrowotnej to atrakcyjny dodatek dla ponad 85 proc. respondentów. Natomiast ponad 70 proc. ankietowanych przyznało, że do nowego miejsca pracy mogłoby ich przyciągnąć dodatkowe ubezpieczenie na życie. Dla kandydatów atrakcyjne są także karty sportowe (52,9 proc.).  Co ciekawe, pracownicy nadal doceniają posiadanie podstawowych narzędzi służbowych. Dla 65 proc. badanych duże znaczenie ma dysponowanie służbowym laptopem czy telefonem, a dla 49,2 proc. ważny jest także dostęp do samochodu służbowego.

Odpowiedzialne podejście

Polscy pracownicy od swoich pracodawców wymagają coraz więcej. Najbardziej atrakcyjne firmy to takie, które nie tylko spełniają oczekiwania kandydatów, ale także pozytywnie wpływają na otoczenie. Już ponad 66 proc. ankietowanych przyznało, że zwraca uwagę na przestrzeganie przez firmę zasad społecznej odpowiedzialności biznesu (CSR). Jednocześnie, co trzeci badany (33 proc.), jako powód potencjalnej zmiany pracodawcy wskazał potrzebę pracy w bardziej etycznym przedsiębiorstwie.

– Aktywne działania CSR wzmacniają wizerunek firmy nie tylko w oczach jej klientów, ale także pracowników. Budują zaufanie i lojalność, zwiększają inicjatywę i zaangażowanie i co ważne – integrują zespół – dodaje Piotr Dziedzic.

****

O badaniu Confidence Index

Confidence Index to cykliczny sondaż przeprowadzany przez Michael Page, który bada nastroje wśród osób poszukujących pracy w wybranych krajach w Europie, Ameryce Północnej, Ameryce Południowej, Azji oraz Australii. Badanie mierzy poziom optymizmu kandydatów na stanowiskach specjalistycznych i managerskich w odniesieniu do szans na znalezienie nowej pracy, przewidywanego czasu trwania poszukiwań, oczekiwań wobec własnej sytuacji zawodowej i sytuacji gospodarczej kraju oraz powodów, które skłoniły ich do zmiany miejsca zatrudnienia. Badanie jest prowadzone online wśród kandydatów, którzy aplikowali na ofertę pracy za pośrednictwem strony Michael Page.

Adam Tyszkiewicz

Mieszkania w Polsce najdroższe od siedmiu lat

Boom na rynku mieszkaniowym jest coraz bardziej widoczny, średnie ceny rosną w większości miast, a w Warszawie osiągnęły poziom najwyższy od początku 2013 r. Duża w tym zasługa inwestorów, którzy kupują mieszkania na wynajem.

874,65 pkt – najnowsze notowanie Indeksu Cen Transakcyjnych Home Brokera i Open Finance jest wynikiem najwyższym od czerwca 2011 r. W ciągu ostatnich 12 miesięcy ceny mieszkań w największych polskich miastach wzrosły o 4,3 proc. Wyliczany na podstawie transakcji dokonanych przez klientów HB i OF wskaźnik obrazuje faktyczne tendencje na rynku mieszkaniowym, aktualne wybicie notowań indeksu jest najbardziej dynamiczną zmianą od kilku lat.

Indeks Cen Transakcyjnych powstaje na podstawie transakcji dokonanych w 23 miastach. W ostatnich 12 miesiącach ceny w górę poszły w 18 z nich, w 5 zanotowaliśmy spadki. Dynamiczne wzrosty zanotowaliśmy m.in. w Białymstoku, Katowicach, Kielcach i Szczecinie. Taniej niż przed rokiem jest w Poznaniu i Wrocławiu, warto jednak zauważyć, że skala spadków jest znacznie mniejsza niż wzrostów.

Warszawa – średnia cena przekroczyła 7,5 tys. zł

Będąca największym ośrodkiem miejskim, a zarazem centrum biznesowym i akademickim Warszawa przyciąga największą uwagę inwestorów. W ubiegłym roku w stolicy deweloperzy wprowadzili do sprzedaży o jedną czwartą więcej mieszkań niż w 2016 r., popyt jest jednak tak duży, że wzrost ten został bezproblemowo wchłonięty przez kupujących. Przy wysokim popycie na mieszkania nie dziwi wzrost cen. W ciągu ostatnich 12 miesięcy przeciętna stawka metra kwadratowego mieszkania w Warszawie wzrosła o 5,4 proc. do poziomu 7507 zł, najwyższego od stycznia 2013 r.
Warszawski rynek w dużej mierze napędzany jest przez inwestorów, który w mieszkaniach na wynajem szukają przystani dla swoich oszczędności. W niektórych nowych inwestycjach nawet 70-75 proc. mieszkań kupowanych jest za gotówkę, duża część z nich od razu trafia na rynek najmu. Rosnące ceny wykonawstwa i gruntów tylko wzrosty cen mieszkań przyśpieszają.
Warto też zauważyć, że dodatkowym czynnikiem wpływającym na wzrost cen transakcyjnych jest zmiana struktury sprzedawanych mieszkań. Ważnym aspektem było zakończenie działania programu Mieszkanie dla Młodych, które spowodowało spadek liczby tańszych nieruchomości w statystycznym zbiorze sprzedanych lokali.

Dynamiczny wzrost cen mieszkań w Gdańsku

W związku z rosnącą popularnością nieruchomości inwestycyjnych, ceny idą w górę także w Trójmieście, które jest atrakcyjne zarówno z punktu widzenia zakupu na wynajem długo- jak i krótkoterminowy. Średnia cena metra kwadratowego mieszkania w Gdańsku to już 6,1 tys. zł, najwięcej od bez mała 10 lat. W ciągu roku zanotowaliśmy tam wzrost o 8,4 proc. Za wzrost ten w dużej mierze odpowiada rynek pierwotny, nowe inwestycje w Trójmieście rosną jak grzyby po deszczu, a wiele z nich kierowana jest do inwestorów.
Zresztą, nowe mieszkania sprzedają się jak ciepłe bułeczki w całej Polsce. Wielu deweloperów zalicza kolejne rekordy sprzedaży, a z danych zebranych ze spółek notowanych na giełdzie przez RynekPierwotny.pl wynika, że łącznie w pierwszym kwartale 2018 r. deweloperzy sprzedali 7321 mieszkań, o 4,5 proc. więcej mieszkań niż w analogicznym okresie rok wcześniej.

Przeciętne ceny metra kwadratowego mieszkania w największych miastach Polski i ich zmiana w czasie

Miasto Mediana
ceny mkw.
Zmiana
ceny r/r
Zmiana
ceny m/m
Białystok 4 772 zł 10,7% 5,2%
Bydgoszcz 4 526 zł 1,6% -5,0%
Gdańsk 6 107 zł 8,4% 1,2%
Katowice 5 230 zł 17,6% 1,4%
Kielce 4 288 zł 13,7% 7,3%
Kraków 6 364 zł 0,6% 1,2%
Lublin 4 966 zł 2,6% 4,5%
Łódź 4 322 zł 7,8% -0,1%
Olsztyn 4 456 zł 7,0% 1,1%
Poznań 5 563 zł -1,4% -0,1%
Rzeszów 5 041 zł 6,3% 5,9%
Szczecin 5 150 zł 13,1% 9,0%
Warszawa 7 507 zł 5,4% 2,8%
Wrocław 5 783 zł -0,7% -0,7%

Źródło: Home Broker i Open Finance;
na podstawie transakcji przeprowadzonych przez klientów firm.

Popyt rośnie z każdej strony

Od ponad roku Polacy coraz tłumniej kupują mieszkania już nie tylko za gotówkę, ale też na kredyt. Już w 2017 roku zaciągnęli ponad 190 tysięcy długów mieszkaniowych, co jest najwyższym wynikiem od 2012 roku – wynika z raportu AMRON-SARFiN. Gdyby tego było mało, to powoli napływające dane na temat wyników akcji kredytowej w pierwszych miesiącach br. sugerują dalszy wzrost. To wszystko skutkuje tym, że popyt na mieszkania przewyższa podaż. Efekt? Wyższe ceny.
Rynek jest w tak dobrej kondycji, że nawet skończenie się środków na dopłaty do kredytów mieszkaniowych z programu Mieszkanie dla Młodych nie spowodowało spowolnienia i spodziewanych jeszcze kilka miesięcy wcześniej perturbacji. Jeśli nawet sprzedaż mieszkań spadnie, to nie dlatego, że chętnych na nieruchomości brakuje, ale to mieszkań jest na rynku za mało.
Nie są w stanie zasypać tej dziury deweloperzy i to pomimo tego, że prowadzą najwięcej budów w historii. Rozwijają oni skalę swojej działalności od pięciu lat i wszystko wskazuje na to, że doszli do granicy, która nie pozwoli już na budowanie tak wielu mieszkań jak dotychczas bez wyższych kosztów ziemi, materiałów i robocizny. W oczywisty sposób ten wyższy koszt firmy przerzucają na nabywców mieszkań żądając coraz więcej za metr lokalu.
Wciąż w większości miast mieszkania są jednak o 5-10 proc. tańsze niż przed ostatnim kryzysem. Z drugiej strony dziś Polaków stać na więcej. Warto przypomnieć, że przez ostatnią dekadę wyraźnie wzrosły w Polsce wynagrodzenia. Z danych GUS wynika, że w 2007 roku przeciętne wynagrodzenie brutto wynosiło niecałe 2,7 tys. zł miesięcznie podczas gdy w 2017 było to bez mała 4,3 tys. zł (wzrost o 59 proc.). Gdyby tego było mało sam kredyt hipoteczny jest dziś prawie o połowę tańszy niż dekadę temu. Efekt jest taki, że przeciętne gospodarstwo domowe może dziś zaciągnąć wyższy kredyt hipoteczny niż przed ostatnim kryzysem. Weźmy pod uwagę trzyosobową rodzinę, w której każdy z rodziców przynosiłby do domu średnią krajową. Gdyby chcieli zaciągnąć 30-letni dług mieszkaniowy, to w 2007 roku mogliby pożyczyć 350 tys. zł. Dziś na taką rodzinę czeka przeciętna oferta kredytu w kwocie 510 tys. zł – wynika z danych Open Finance.

Mediana zdolności kredytowej 3-os. rodziny z dochodem równym dwóch średnim krajowym (dług w PLN)

W takim otoczeniu jest oczywiste, że pewne wzrosty cen mieszkań będą przez społeczeństwo zaakceptowane. Nikt jednak nie wie, kiedy rynek zacznie weryfikować rosnące ceny mieszkań. Czy jest przestrzeń do kilku-, kilkunasto- czy kilkudziesięcioprocentowych podwyżek.
Z drugiej strony nie należy ulegać złudzeniu, że zakup mieszkania jest inwestycją pozbawioną ryzyka. Istnieje przecież mniejsze lub większe zagrożenie zawirowaniami polityczno-gospodarczymi, podwyżkami stóp procentowych czy nadpodażą mieszkań na wynajem, których budowę zapowiada rząd w ramach odświeżonego programu Mieszkanie Plus. Póki co, brak jednak wiarygodnych danych, które sugerowałyby zakończenie hossy na rynku mieszkaniowym.

Marcin Krasoń, Bartosz Turek, Open Finance

Ochrona danych osobowych przy kontroli zwolnień chorobowych

Już za kilka dni, 25 maja 2018 roku rozpocznie się stosowanie RODO, czyli nowego rozporządzenia unijnego o ochronie danych osobowych. Dotyczyć ono będzie wszystkich firm, które gromadzą i wykorzystują dane osób fizycznych. Nadchodzące zmiany znacząco wpłyną na politykę zarządzania kadrami firm, a także na audyt absencji chorobowych. Gwarantem przestrzegania zaleceń Generalnego Inspektora Ochrony Danych (GIODO) oraz jego następcy prawnego od 25 maja – Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych jest posiadanie w swoich strukturach administratora bezpieczeństwa informacji (ABI), a po 25 maja – inspektora ochrony danych (IOD).

Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych, tzw. RODO stanie się uniwersalną dla wszystkich krajów Unii Europejskiej normą prawną w zakresie ochrony danych osobowych. Zmiany zajdą głównie w kwestii poszerzenia obowiązków administratorów danych osobowych oraz podmiotów przetwarzających takie dane na zlecenie. Ponadto, osoby fizyczne i organy nadzorujące zostaną wyposażone w szeroki wachlarz narzędzi kontroli i reagowania na naruszenia RODO. Istniejąca do tej pory funkcja administratora bezpieczeństwa informacji (ABI) od 25 maja tego roku zostanie zmieniona na inspektora ochrony danych (IOD). W odróżnieniu od ABI, jego powołanie w niektórych przypadkach będzie obowiązkowe, a nie jak do tej pory fakultatywne.

Kontrola zwolnień chorobowych z zachowaniem ochrony danych osobowych

Kontrole zwolnień chorobowych opierają się na analizie i przetwarzaniu danych osobowych pracowników związanych z powodem ich nieobecności w pracy.  Wymagają więc szczególnego przygotowania i „wyczucia” u osób je przeprowadzających, nie tylko pod kątem sposobu przeprowadzania samej kontroli, ale również zachowania poufności informacji przetwarzanych na ich potrzeby – tłumaczy mec. Jakub Wezgraj, pełniący funkcję ABI w firmie Conperio, specjalizującej się w problematyce absencji chorobowej. Zbliżające się RODO poszerzy zakres danych osobowych uznawanych za „wrażliwe”, a obecność ABI stanowi gwarancję bezpiecznego przechowywania, analizowania i przetwarzania danych osobowych.

Zarządzając danymi na zlecenie pracodawców – klientów naszej firmy – musimy zwrócić szczególną uwagę na zachowanie wszystkich niezbędnych norm bezpieczeństwa, w zakresie ich gromadzenia, przechowywania i dalszego przetwarzania. Jest to wyjątkowo istotne, nie tylko z powodu ochrony praw samych pracowników, ale również ze względu na bezpieczeństwo prawne ich pracodawców, zlecających kontrole zwolnień chorobowych. RODO cechują restrykcyjne rozwiązania w zakresie odpowiedzialności pracodawców za przetwarzanie danych – zarówno kiedy te czynności są wykonywane samodzielnie, jak i gdy są zlecane innym podmiotom. Conperio gwarantuje, że pracodawcy powierzają przetwarzanie danych swoich pracowników w dobre ręce i nie narażają się na niepotrzebną odpowiedzialność w tym zakresie. Co więcej, często zauważamy, że proponowane przez nas standardy ochrony danych są bardziej efektywne, niż te występujące u naszych Zleceniodawców.

Chcąc właściwie przygotować się do wprowadzanych zmian, Conperio już w sierpniu ubiegłego roku powołało na stanowisko administratora bezpieczeństwa informacji radcę prawnego Jakuba Wezgraja, wieloletniego praktyka i eksperta w dziedzinie ochrony danych osobowych z kancelarii prawnej „ODOekspert”. Z momentem wejścia w życie RODO, wdrożenie nowego zakresu odpowiedzialności związanego z przekształceniem funkcji ABI w funkcję Inspektora Ochrony Danych (IOD) odbędzie się płynnie i w naturalny sposób, co jest niezwykle istotne w przypadku firmy zarządzającej ogromnymi ilościami danych osobowych.

Jarosław Zakrzewski

Logistyka i handel w oczekiwaniu na Brexit

Jak będzie wyglądała wymiana handlowa między UE i Wielką Brytanią po Brexicie, co z procedurami celnymi, czy jeszcze wchodzi w grę scenariusz z elektroniczną granicą, która ułatwiłaby fizyczny przepływ towarów do i z Unii? To tylko kilka pytań, ważnych dla branży logistycznej i polskich producentów, na które cały czas brak odpowiedzi, mimo że do daty rozwodu z UE pozostał niecały rok. Dachser, globalny operator logistyczny, posiadający także w Wielkiej Brytanii swoje oddziały, zapewnia, że wesprze swoich klientów w szybkim dopasowaniu się do nowych realiów.

Obecnie granica nie jest przygotowana na postój ciężarówek czekających na przepuszczenie przez celników czy pograniczników – brakuje np. parkingów. Zaledwie dwuminutowe opóźnienie w przepływie importowanych czy eksportowanych przez Dover towarów może zatem spowodować korek o długości 27 km – wynika z szacunków KPMG. Zapewnienie niezakłóconego przepływu towarów między kontynentem i wyspą jest więc bardzo ważne. Tymczasem UE i Wielka Brytania cały czas są w trakcie skomplikowanych negocjacji, a Brexit formalnie ma obowiązywać od 29 marca 2019 r. Chociaż nie wiadomo dokładnie jak unijny rozwód wpłynie na warunki handlowe i związane z tym kwestie celne oraz transport, Dachser zapewnia, że będzie gotów, by sprostać wyzwaniom związanym z nową sytuacją.

– Nasi klienci mogą spać spokojnie wiedząc, że wciąż będziemy elastycznie dostosowywać procesy operacyjne i ofertę tak, aby spełniały wymogi prawne oraz odpowiadały potrzebom rynku. Obejmuje to zapewnienie magazynów, logistykę kontraktową oraz usługi dodane, zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i Europie, dla klientów, którzy na przykład zdecydują, by utrzymywać zapasy produktów w niedużej odległości od rynków po obu stronach granicy – mówi Nick Lowe, Dyrektor Zarządzający Dachser Wielka Brytania.

Plan rządu Wielkiej Brytanii dotyczący Brexitu oraz jego pozycja negocjacyjna wykluczają pozostanie tego kraju w Unii Celnej oraz na tzw. Jednolitym Rynku. Na tej podstawie, transport towarów do i z Wielkiej Brytanii z dużym prawdopodobieństwem stanie się bardziej skomplikowany i będzie zajmował więcej czasu. Zakres oraz ryzyko zwiększonych trudności będą dotyczyły nie tylko samego importu i eksportu towarów, ale także mocno dziś zintegrowanych łańcuchów dostaw między Wielką Brytanią a Unią Europejską, które powstały między wieloma sektorami przemysłu w ciągu 25 lat wolnego przepływu towarów.

Do czasu opracowania nowego modelu zasad celnych oraz porozumień handlowych między Wielką Brytanią i Unią Europejską, firmy nie mogą rozpocząć adaptacji swoich systemów, administracji, finansów ani spraw prawnych. Panuje jednak przekonanie, że bez względu na to, jakie ustalenia zostaną przyjęte, handel będzie trwał bez zbędnych barier i ograniczeń.

Na ten moment nie możemy przewidzieć, jak dokładnie rozwinie się Brexit. Mocno wierzymy, że zarówno teraz, jak i w przyszłości, logistyka łączy rynki i buduje pomiędzy nimi mosty, bez względu na to, co przyszłość przyniesie Wielkiej Brytanii – mówi Nick Lowe.

Źródło: Dachser

Kto zarobi na RODO

Nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych muszą wydać agencje pracy tymczasowej, żeby przystosować się do RODO. Największe koszty poniosą te firmy, które przetwarzają duże ilości danych osobowych. Muszą one do maja wprowadzić zmiany w dokumentacji, oprogramowaniu i zabezpieczeniu danych oraz przeszkolić ludzi.

Skala zmian, które firmy muszą wprowadzić, żeby nowy system administrowania i ochrony danych osobowych był zgodny z wykładnią prawa RODO, które zacznie obowiązywać 25 maja, jest ogromna. Szczególnie dużo pracy i wydatków czeka agencje pracy, które muszą zdobyć interpretacje ustawy, zmienić umowy z pracownikami, klauzulę o ochronie danych osobowych w publikowanych ogłoszeniach, zabezpieczyć dane i przeszkolić swoją kadrę. Każdy z tych aspektów wiąże się z kosztami dla około 7 tysięcy agencji (szacunkowa liczba agencji na polskim rynku).
– Wydatki, jakie agencje muszą ponieść na dostosowanie się do rozporządzenia RODO są adekwatne do ich rozmiarów. Małe będą musiały wydać kilka, duże nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych – mówi Michał Podulski, wiceprezes Stowarzyszenia Agencji Zatrudnienia (SAZ), największej tego typu organizacji branżowej w Polsce, która zrzesza 65 firm i przewodniczący Sekcji Agencji Pracy Tymczasowej (SAPT).

W cenie prawnik i szkoleniowiec

Aby działać legalnie, agencje pracy tymczasowej muszą przede wszystkim zmienić umowy z klientami. Nie ma jednak uniwersalnego klucza, według którego trzeba to zrobić. W dodatku ustawa o ochronie danych osobowych, która jest wykładnią prawa polskiego, jest sprzeczna z niektórymi zapisami rozporządzenia RODO. Z tego powodu agencje muszą na bieżąco konsultować się z kancelariami prawnymi. Większość z nich musi przeznaczyć na to co najmniej po kilka tysięcy zł.
– Niestabilne prawo, które wciąż się zmienia, wymaga od nas ciągłej czujności. Przegapienie jakiegoś ważnego nowego zapisu może oznaczać dla agencji problemy i kary finansowe – mówi Michał Podulski.
Przykładem takiej zawiłości prawnej jest sposób przekazywania danych kandydata do pracy tymczasowej. Agencja, kierując się obowiązkiem wynikającym z ustawy, przed podpisaniem umowy z danym człowiekiem musi sprawdzić, czy był on już zatrudniony u danego pracodawcy – użytkownika przez inną agencję. Tym samym, musi podać jeszcze przed zatrudnieniem jego dane osobowe do potencjalnego pracodawcy, co z punktu widzenia RODO jest niezgodne z prawem. Agencje i prawnicy czekają na interpretacje tego typu niejasności z Departamentu Zarządzania Danymi w Ministerstwie Cyfryzacji.
– Na spotkaniach z politykami usłyszeliśmy, że mamy respektować swoją ustawę, a dopiero później przepisy unijne i tego będziemy się trzymać. Inaczej moglibyśmy zamknąć działalność albo zacząć liczyć, która grzywna będzie niższa –  mówi Michał Podulski.
Zawiłości RODO spowodowały też prawdziwy wysyp kursów i szkoleń na ten temat. Korzystają z nich głównie administratorzy danych osobowych i kadra kierownicza, ale niektóre agencje chcą, aby większość ich pracowników miała rozeznanie w RODO. W zależności od potrzeb i wielkości, firmy muszą więc wydać na szkolenia od kilku do kilkunastu tysięcy złotych.

Meble pod RODO

Dużo pracy w związku z RODO mają też firmy specjalizujące się w wyposażeniu biur. Przepisy zakładają bowiem, że przechowywane w agencjach dokumenty muszą być umieszczone w zamykanych szafkach i pomieszczeniach. Dotychczas prawo nie wymagało zamykania dokumentów. Większość agencji poniesie więc koszty na dostosowanie pomieszczeń biur do ich przechowywania w wysokości od kilku do nawet kilkuset tysięcy złotych.
– Domyślam się, że w razie ewentualnej kontroli, pierwszym co kontroler będzie chciał zobaczyć będą dokumenty i sposób ich przechowywania. Czy szafki i pomieszczenia, w których są przechowywane są zamykane oraz czy w dokumentach są odpowiednie klauzule podpisane przez pracowników – mówi Leszek Zieliński, prezes Job Solutions i przewodniczący Sekcji Pracodawców Użytkowników SAZ.

Serwer zgodny z prawem

RODO to także ogromne wyzwanie informatyczne. Na rynku pojawiają się więc programy ułatwiające organizowanie pracy zgodnie z nowymi zapisami, takie, jak program do ewidencji pracowników tymczasowych przez pracodawcę użytkownika Jobel Pro, opracowany przez Job Solutions. Minimalizuje on ilość zbieranych informacji i w jednym miejscu lokuje wszystkie dane pracowników tymczasowych, które potem są łatwo dostępne dla wszystkich agencji.
– Dane są bezpieczniejsze, bo nie są w żaden sposób pobierane, przenoszone i przesyłane mailem w plikach excel, a wiadomo, że tutaj najłatwiej o błąd ludzki – mówi Leszek Zieliński.
– Takim błędem, który może się łatwo zdarzyć jest wysłanie maila z listą otwartą adresatów, zamiast zamkniętą – mówi Katarzyna Ziółkowska, radca prawny kancelarii C&C Chakowski&Ciszek.
O bezpieczeństwie danych zgromadzonych w programie decyduje jakość użytego serwera, jak i szyfrowanie na etapie ich przesyłania do programu. Po upływie 36 miesięcy, czyli dozwolonym przez RODO okresie przechowywania, dane są automatycznie usuwane. Stworzenie odpowiednich programów, zabezpieczenie komputerów hasłami, zadbanie o serwery to praca dla specjalistów IT – informatyków i programistów. Agencje zapłacą im za pomoc kilka do kilkunastu tysięcy złotych.

Karina Knyż-Grzywa

Płacowa zadyszka

W pierwszym kwartale 2018 roku tempo wzrostu wynagrodzeń nieznacznie spadło. To prawdopodobnie jedynie chwilowy zastój, po którym nadejdzie przyspieszenie. Nie wszyscy korzystają w jednakowym stopniu z rosnących płac.

Według najnowszych danych GUS średnie wynagrodzenie brutto w gospodarce w pierwszym kwartale 2018 r. wyniosło 4622,84 zł brutto i było wyższe niż rok wcześniej o 6,2 proc. To wynik bardzo dobry, ale jednak słabszy niż kwartał wcześniej, gdy płace wzrosły o 7,1 proc. Poprzednio tak dobry początek roku przy liście płac miał miejsce w pierwszym kwartale 2009 r., czyli dziewięć lat temu, gdy globalny kryzys finansowy najmocniej odbijał się na polskiej gospodarce, a PKB rósł o zaledwie 1,5 proc. Obecnie jesteśmy w szczytowym okresie koniunktury, a więc można przypuszczać, że dynamika wynagrodzeń będzie jeszcze wyższa, tym bardziej że deficyt pracowników jest coraz większy. Jej spowolnienie może być jednak sygnałem, że kres płacowego eldorado jest już coraz bliższy. W warunkach silnej konkurencji firmy mają ograniczone możliwości podwyższania cen, co przy rosnących kosztach surowców i energii prowadzi do spadku rentowności. Coraz więcej przedsiębiorstw, szczególnie tych mniejszych, może nie być w stanie podwyższać płac swoim pracownikom, co może doprowadzić do obniżenia tempa wzrostu przeciętnego wynagrodzenia. Warto zwrócić uwagę, że dynamika płac w sektorze przedsiębiorstw osiągnęła w obecnym cyklu największą skalę (7,3 proc.) w grudniu 2017 r. i styczniu 2018 r. i od tego czasu spada już drugi miesiąc z rzędu (w lutym i w marcu).

Źródło: Gerda Broker na podstawie danych GUS

Tempo wzrostu średniego wynagrodzenia jest mocno zróżnicowane, w zależności od warunków w branży. Opierając się na dostępnych danych GUS dla poszczególnych dziedzin gospodarki za czwarty kwartał 2017 r., można dostrzec bardzo duże dysproporcje. Pod koniec ubiegłego roku średnia płaca w górnictwie skoczyła aż o 12,7 proc., podczas gdy w całym przemyśle wzrost wyniósł jedynie 6,8 proc. O prawie 11 proc. poprawiły się płace w handlu, przede wszystkim wskutek podwyżek do których zmuszone były duże sieci handlowe, by utrzymać poziom zatrudnienia. Dość mocno, bo o 9,3 proc. w górę poszły płace w budownictwie, co jest efektem dotkliwego niedoboru pracowników w tej branży przy jednoczesnym silnym zwiększeniu skali robót. Brak chętnych do pracy oraz protesty w służbie zdrowia sprawiły, że w czwartym kwartale średnie wynagrodzenie w opiece zdrowotnej i pomocy społecznej wzrosło o 9,7 proc., najmocniej od początku 2009 r. Przez lata w tym sektorze dynamika płac należała do najsłabszych, pogłębiając dysproporcje w stosunku do pozostałych. Poprawa widoczna jest od końca 2015 r., ale średnie wynagrodzenie w służbie zdrowia pod koniec ubiegłego roku było wciąż o 3,5 proc. niższe niż w całej gospodarce i stanowiło mniej niż połowę średniej płacy w górnictwie, wynoszącej 9142 zł.

Z kolei najsłabiej, jedynie o 2,4 proc., rosły pod koniec ubiegłego roku płace informatyków oraz w energetyce i ciepłownictwie, gdzie wzrost sięgał niecałe 3 proc. W obu tych branżach średnie wynagrodzenie należy do najwyższych i wynosiło w czwartym kwartale 2017 r. odpowiednio 7948,2 zł (informacja i komunikacja) i 7616,4 zł (wytwarzanie i zaopatrywanie w energię elektryczną, gaz, parę wodną i gorącą wodę). Również słaby, sięgający niespełna 4 proc. był wzrost płac w edukacji, gdzie zresztą średnie wynagrodzenie wynoszące 4280,5 zł było najniższe spośród wszystkich działów gospodarki, o prawie 11 zł niższe niż w handlu.

Roman Przasnyski, Główny Analityk GERDA BROKER

Ważne Informacje

Solidne wyniki finansowe Dassault Systèmes za drugi kwartał 2026

Firma Dassault Systèmes ogłosiła szacunkowe wyniki finansowe wg IFRS za drugi kwartał 2026 roku i pierwszą połowę roku, zakończoną 30 czerwca 2026 roku. Całkowite...

Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...

Plastpol 2026 z najnowszymi raportami, debatami o branży i spotkaniami B2B

Premierowy międzynarodowy matchmaking Connect Plast, pięć konferencji z najnowszymi analizami rynkowymi i debatami o kierunkach rozwoju sektora – 30. edycja targów Plastpol będzie silną...

Dassault Systèmes i Deutsche Aircraft na nowo definiują proces projektowania samolotów

Dassault Systèmes wspólnie z Deutsche Aircraft wspierają cyfrową transformację branży lotniczej. Przy pracach nad regionalnym samolotem D328eco Deutsche Aircraft wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault...

Plastpol 2026. Światowa branża przetwórstwa tworzyw sztucznych zjedzie do Kielc już w maju

Przedstawiciele sektora z różnych stron świata – od Ameryki Północnej, przez Europę i Azję, po kraje arabskie, od 19 do 22 maja spotkają się...