.
Strona główna Blog Strona 11

Czy Polska jest rajem podatkowym?

Przedsiębiorcy coraz częściej odkrywają, że przy odpowiedniej organizacji prowadzenia działalności gospodarczej Polska może być miejscem zaskakująco przyjaznym podatkowo. Trzeba tylko wykorzystać dostępne narzędzia i zaplanować rozwój firmy w długim horyzoncie. O tym, gdzie w polskim systemie kryją się realne możliwości i jak z nich korzystać w praktyce, rozmawiamy z doradcą podatkowym Danielem Gawryczukiem z kancelarii Tax Safe.

Co Pan miał na myśli mówiąc, że Polska jest rajem podatkowym?

Oczywiście nie mam na myśli rajów podatkowych w stylu Wysp Dziewiczych. Chodzi mi o to, że przy dobrze dobranym modelu opodatkowania w Polsce można płacić naprawdę bardzo niskie podatki, a w niektórych przypadkach nie płacić ich wcale. I to wszystko zgodnie z przepisami.

Doskonałym przykładem jest estoński CIT, gdzie efektywny podatek wynosi 0%, dopóki spółka nie wypłaca zysku. Czyli cały zysk zostaje w firmie, może pracować, można go reinwestować, kupować sprzęt, inwestować w ludzi, rozwój. Wystarczy spełnić kilka technicznych warunków, zatrudnić ludzi, mieć przychody z działalności operacyjnej, nie mieć udziałów w innych spółkach, wspólnicy muszą być osobami fizycznymi. I to działa, nawet nasza kancelaria funkcjonuje na estońskim CIT i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, to jest rozwiązanie, które ma sens.

Drugi temat to fundacja rodzinna, która idealnie sprawdza się przy większych strukturach, przy budowie majątku rodzinnego i sukcesji. Pozwala wypłacać środki w formie świadczeń, zarządzać majątkiem z poziomu fundacji, inwestować, prowadzić działalność i robić to przy bardzo korzystnych zasadach podatkowych, szczególnie w porównaniu do tradycyjnej dywidendy czy darowizn. Jeśli ktoś myśli długoterminowo, to powinien się zainteresować tym modelem.

Mamy też ryczałt dla jednoosobowych działalności gospodarczych, który pozwala zejść do 8,5% lub 12% podatku bez skomplikowanej księgowości i bez składki zdrowotnej liczonej procentowo od dochodu. To sprawia, że wielu przedsiębiorców, którzy mają relatywnie niskie koszty, wybiera ten model i optymalizuje przepływy finansowe. Trzeba tylko pamiętać o ograniczeniach, na przykład przy współpracy z podmiotami powiązanymi, ale to da się odpowiednio zaplanować.

Do tego mamy jeszcze holdingowe zwolnienia z CIT, ulgę B+R, IP Box, koszty autorskie, leasing operacyjny, amortyzację, darowizny, sponsoring, zatrudnianie rodzin, spółki celowe. Możliwości jest mnóstwo, trzeba tylko wiedzieć, jak z nich skorzystać i nie bać się zaplanować tego z głową.

A więc czy Polska jest rajem podatkowym?

Tak, dla tych, którzy rozumieją przepisy, korzystają z dostępnych narzędzi i myślą strategicznie. Nie trzeba kombinować za granicą – można to zrobić legalnie, skutecznie i lokalnie. Oczywiście, biorąc pod uwagę to, jak skomplikowany jest system, nie każdy musi i może być specjalistą od podatków. Trzeba korzystać z pomocy specjalistów.

W jakim sensie to pojęcie może się odnosić do całego systemu, a w jakim do jego poszczególnych elementów?

Mówiąc o Polsce jako raju podatkowym, trzeba rozdzielić dwie rzeczy, system jako całość i konkretne rozwiązania, z których można korzystać. Nie twierdzę, że cały system jest idealny, bo nie jest. Bywa zawiły, zmienny, często zależny od interpretacji urzędnika. Ale jeżeli przyjrzymy się jego poszczególnym elementom, to widać wyraźnie, że w wielu miejscach daje on ogromne możliwości legalnej optymalizacji, i to dla różnych typów działalności.

Na przykład, jednoosobowa działalność gospodarcza na skali podatkowej korzysta ze zwolnienia z PIT do 30 000 zł rocznie, czyli realnie nie płacimy żadnego podatku od tej części dochodu. Dodatkowo można korzystać z kwoty zmniejszającej podatek i rozliczenia wspólnie z małżonkiem, co przy niskich dochodach daje sensowny efekt podatkowy. Jeżeli przejdziemy na ryczałt, to stawki wynoszą nawet 8,5% lub 12%, bez konieczności prowadzenia pełnej księgowości. To opcja szczególnie korzystna przy niskich kosztach działalności.

Spółka z o.o., jeśli ma przynajmniej dwóch udziałowców, może uniknąć obowiązku opłacania składek ZUS. Dodatkowo, jeżeli obroty spółki nie przekraczają 2 mln euro, to stawka CIT wynosi tylko 9%, co czyni ją jedną z najtańszych form rozliczeń w UE.

Ulga B+R (Badania i Rozwój) pozwala ująć wydatki podwójnie, raz jako koszt uzyskania przychodu, drugi raz jako dodatkowe odliczenie od dochodu. To świetne narzędzie dla firm technologicznych, usługowych czy produkcyjnych, które wdrażają nowe rozwiązania.

Na terenach specjalnych stref ekonomicznych możemy korzystać ze zwolnień z podatku dochodowego nawet do 70% wartości inwestycji, co jest absolutnie bezkonkurencyjne w skali Europy.

Estoński CIT, jak wspominałem wcześniej, daje 0% podatku dopóki zysk nie zostanie wypłacony. Wszystko, co zostaje w firmie, można reinwestować bez podatku, co pozwala budować przewagę kapitałową.

Fundacja rodzinna to z kolei narzędzie sukcesyjne, które nie tylko zabezpiecza majątek na przyszłe pokolenia, ale również pozwala na optymalizację wypłat i zarządzanie strukturami holdingowymi.

O tych właśnie rozwiązaniach piszę szerzej w mojej książce „Sztuka Wygrywania. Jak mądrze wycofać się z biznesu”, która powstała pod patronatem Briana Tracy. Cały rozdział poświęciłem tam tematom sukcesji, optymalizacji i mądrego budowania struktur, które będą działały przez lata, nie tylko „tu i teraz”.

Podsumowując, sam system nie jest rajem, ale daje narzędzia, które, przy odpowiednim podejściu, tworzą bardzo konkurencyjne warunki prowadzenia biznesu. Kto potrafi je wykorzystać, ten nie musi uciekać z podatkami za granicę.

Jaką rolę tutaj odgrywa estoński CIT, czy jest on fundamentem tej tezy, czy tylko jednym z kilku istotnych mechanizmów?

Estoński CIT to jeden z filarów, ale nie jedyny. To pierwszy przypadek, gdzie realnie mamy do czynienia z 0% podatkiem dochodowym tak długo, jak nie wypłacamy zysku. A to dla każdego, kto buduje kapitał w firmie, inwestuje, rozwija się, oznacza gigantyczną różnicę. Nie ma zaliczek na CIT, nie ma obowiązku opodatkowania reinwestowanych środków. Dla firm, które mają stabilną strukturę, nie potrzebują wypłat co miesiąc, to rozwiązanie idealne.

Z drugiej strony, estoński CIT nie pasuje do każdej działalności. Są warunki, odpowiednia liczba etatów, przychód operacyjny na poziomie co najmniej 50%, brak udziałów w innych spółkach, wspólnicy to osoby fizyczne. Nie każdy to spełnia, nie każdy chce przechodzić przez pełną księgowość czy formalne obowiązki. Dlatego traktuję estoński CIT jako bardzo silny mechanizm, ale w pakiecie z innymi możliwościami – jak fundacja rodzinna, ryczałt, ulga B+R, IP Box, zwolnienia holdingowe czy 9% CIT dla małych spółek.

W mojej opinii siłą polskiego systemu podatkowego nie jest jedno rozwiązanie, ale to, że mamy kilka narzędzi, które można ze sobą łączyć i dobierać do konkretnej sytuacji. I estoński CIT jest jednym z najmocniejszych elementów tej układanki.

W naszej kancelarii korzystamy z niego od lat, i mogę powiedzieć wprost, to działa. Ale jednocześnie pokazujemy klientom, że to tylko część większego obrazu, a prawdziwe efekty są wtedy, gdy strukturę podatkową buduje się strategicznie, a nie wybiera jedno modne rozwiązanie.

Dla jakiego typu firm i modeli biznesowych polski system podatkowy jest dziś rzeczywiście najbardziej atrakcyjny, a dla kogo ta atrakcyjność znika?

Polski system podatkowy jest najbardziej atrakcyjny dla firm, które potrafią działać w sposób uporządkowany i myślą strategicznie o swojej strukturze, niezależnie od skali działalności. Tu nie chodzi o to, czy firma jest mikro, średnia czy duża. Chodzi o to, czy dobrze dopasowuje model prawno-podatkowy do tego, co faktycznie robi.

Polski system podatkowy jest naprawdę korzystny dla:

  • firm usługowych na ryczałcie, które mają niskie koszty i stabilne przychody, bo mogą rozliczać się stawką 8,5% lub 12%, bez skomplikowanej księgowości;
  • spółek z o.o. z dwoma udziałowcami, które unikają obowiązku ZUS, a przy obrotach do 2 mln euro korzystają z 9% CIT, tanio, legalnie, bezpiecznie;
  • dla spółek działających na estońskim CIT, które zatrzymują zyski w firmie i nie wypłacają dywidendy, wtedy efektywny podatek dochodowy wynosi 0%, co daje ogromną przewagę kapitałową;
  • dla firm inwestujących w innowacje i rozwój, które mogą korzystać z ulgi B+R i IP Boxa, co w praktyce obniża efektywny podatek nawet do kilku procent;
  • dla biznesów rodzinnych, które planują sukcesję i wykorzystują fundację rodzinną jako narzędzie do przekazywania majątku i zarządzania nim bez niepotrzebnego opodatkowania.

Z kolei atrakcyjność znika wtedy, gdy:

  • ktoś bezrefleksyjnie działa na skali podatkowej z wysokimi dochodami, bo po przekroczeniu progu i doliczeniu daniny solidarnościowej, łączne obciążenie sięga 45%;
  • prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą i nie wykorzystuje żadnych ulg, a do tego płaci składkę zdrowotną, która liczona jest procentowo od dochodu, bez limitu;
  • próbuje prowadzić większy biznes na jednoosobowej działalności, bez ochrony, bez poduszki prawnej, z pełną odpowiedzialnością majątkiem osobistym.

Tak naprawdę najważniejsze są świadome decyzje przedsiębiorcy. W Polsce można prowadzić działalność w sposób podatkowo zoptymalizowany, trzeba tylko wiedzieć, które narzędzia zastosować i jak je połączyć. I tu właśnie zaczyna się rola doradcy, a nie tylko księgowej. Bo to nie są już czasy, gdzie wystarczyło zaksięgować fakturę i zapłacić zaliczkę. Dziś wygrywa ten, kto umie wybrać odpowiedni model szyty na swój biznes.

Gdy porównać Polskę z innymi krajami Unii Europejskiej, gdzie jesteśmy realnie konkurencyjni podatkowo, a gdzie pozostajemy krajem wysokich obciążeń?

Jeśli porównamy systemy podatkowe w Unii Europejskiej dla osób osiągających dochód na poziomie 60 000 euro rocznie, to Polska, przy odpowiednim wyborze formy opodatkowania, wypada naprawdę konkurencyjnie.

W Hiszpanii, dochody powyżej 60 000 € wpadają już w najwyższy próg opodatkowania, od 45 do 47%. W Niemczech przy tej kwocie obowiązuje stawka podatkowa na poziomie 42%, do której dochodzą jeszcze obowiązkowe składki społeczne i zdrowotne. We Włoszech dla dochodów powyżej 50 000 € stawka podatku dochodowego również wynosi 43%, a we Francji marginalna stawka sięga 45%, przy bardzo wysokich składkach, które mogą podnieść całkowite obciążenie do nawet 60–65%.

Na tym tle Polska, przy dobrze dobranej formie działalności, daje realne możliwości optymalizacji. Przy ryczałcie ewidencjonowanym, w zależności od rodzaju działalności, podatek wynosi 8,5% lub 12%, i to jest stawka od przychodu, bez kosztów, ale przy niskiej składce zdrowotnej, około 850 zł dla przychodów od 60 000 do 300 000 zł. W przypadku podatku liniowego obowiązuje stawka 19%, a składka zdrowotna to 4,9% od dochodu – czyli znacznie niżej niż w systemach zachodnich.

Oczywiście, wszystko zależy od branży, kosztów i modelu operacyjnego, ale fakty są następujące, przy odpowiedniej strukturze podatkowej w Polsce efektywne obciążenie może być nawet 2 razy niższe niż w krajach Europy Zachodniej.

Natomiast jeśli spojrzymy na opodatkowanie spółek kapitałowych w Europie, czyli odpowiedników naszej spółki z o.o., to Polska na tle krajów Unii wypada zaskakująco dobrze. Warunkiem jest jednak to, że przedsiębiorca wie, z czego może legalnie skorzystać, i nie ogranicza się tylko do klasycznego CIT-u.

Weźmy najpierw klasyczny model spółki z o.o. w Polsce. Jeżeli firma generuje obrót do 2 mln euro rocznie, może korzystać z obniżonej stawki CIT 9%. Przy wypłacie zysku dochodzi jeszcze 19% podatku od dywidendy. W efekcie całkowite opodatkowanie zysku wynosi ok. 26%, co i tak jest bardzo konkurencyjne na tle Unii.

A jeśli zysku nie wypłacamy? Wtedy możemy skorzystać z estońskiego CIT-u, i to jest właśnie przewaga, której zazdrości nam cała Europa. Dopóki zysk zostaje w firmie i jest reinwestowany, efektywny podatek wynosi 0%. To ogromna przewaga kapitałowa i realna oszczędność dla spółek, które się rozwijają.

Dla porównania, w krajach zachodnich wygląda to następująco. W Hiszpanii, spółki płacą 25% CIT, a do tego 19% od dywidendy – co daje 38,25% łącznego opodatkowania. W Niemczech sam CIT to ok. 15%, ale dochodzi jeszcze lokalny podatek Gewerbesteuer (średnio 14–17%), a na końcu 25% podatek od dywidendy. Łącznie daje to blisko 50% efektywnego opodatkowania zysku. We Włoszech, spółka zapłaci 24% CIT i ok. 4% lokalnego podatku IRAP, a dywidenda obłożona jest stawką 26%. W sumie wychodzi około 44–46%. Francja stosuje 25% CIT, a wypłata dywidendy jest opodatkowana tzw. „flat tax” w wysokości 30%. Efektywnie to 45–48% obciążeń.

Wniosek? Jeśli dobrze zaprojektujemy strukturę, np. spółkę z o.o. na CIT 9%, albo estoński CIT bez wypłaty zysków, Polska może być jednym z najbardziej korzystnych podatkowo krajów w Unii dla prowadzenia działalności przez spółkę kapitałową.

Dodatkowo dochodzą inne przewagi, brak obowiązkowego ZUS dla wspólników, prosta sukcesja przez fundację rodzinną, ulgi B+R i IP Box, czy możliwość tworzenia holdingów z ulgami podatkowymi.

I to właśnie są te elementy, które, połączone w całość, powodują, że Polska wcale nie musi mieć kompleksów podatkowych wobec Zachodu. Trzeba tylko wiedzieć, jak ten system wykorzystać.

Wielu czytelników, patrząc na pasek z wynagrodzenia i klin podatkowo-składkowy, wie doskonale, że Polska nie jest rajem podatkowym. Jak pogodzić to doświadczenie pracowników z tezą o podatkowej atrakcyjności Polski?

Osobiście jestem zwolennikiem rozwiązania, w którym pracownik widzi na pasku pełny koszt swojego wynagrodzenia. Dziś większość zatrudnionych widzi tylko to, co trafia „na rękę”, a przecież realny koszt pracodawcy jest dużo wyższy, średnio aż o 60%. Gdybyśmy pokazywali tę całość wprost, wielu ludzi inaczej patrzyłoby na to, ile tak naprawdę „zarabiają” i ile z tego pochłaniają podatki oraz składki.

Zresztą widać to szczególnie przy osobach, które przekraczają 30-krotność przeciętnego wynagrodzenia rocznego, czyli w 2024 r. to około 234 720 zł brutto. Po przekroczeniu tego progu nie płaci się już składek emerytalno-rentowych, więc realnie, mimo tej samej pensji brutto – pracownik zaczyna dostawać więcej do ręki. To pokazuje, jak duże są ukryte koszty, których wielu nie dostrzega.

Z drugiej strony, system daje dziś szereg alternatywnych i bardzo korzystnych sposobów opodatkowania przychodów, jeśli tylko umiemy z nich skorzystać. Na przykład najem prywatny – ryczałt 8,5% do 100 000 zł rocznie, a po przekroczeniu tej kwoty tylko 12,5%. Co ważne, limit można podwoić, jeśli nieruchomość jest współwłasnością z małżonkiem, który nie wykorzystał swojego limitu. Zyski kapitałowe również z kryptowalut i dywidendy, opodatkowane są ryczałtowo stawką 19%, i co istotne, nie wliczają się do ogólnego dochodu. To ważne dla osób, które na przykład korzystają z ulg dochodowych czy rozliczają się wspólnie z małżonkiem. Umowa o dzieło, przy założeniu, że mamy prawo do 50% kosztów uzyskania przychodu (np. w branży kreatywnej, IT, szkoleniowej), efektywny podatek dochodowy wychodzi bardzo niski. Dla przykładu, przy przychodzie 240 000 zł, dzięki zastosowaniu 50% KUP i kwocie wolnej 30 000 zł, można zmieścić się w pierwszym progu podatkowym 12%, co daje bardzo korzystne warunki opodatkowania w wysokości 4,5%.

To wszystko pokazuje jedno, system nie jest prosty, ale daje sporo możliwości, które można dobrać pod konkretną sytuację. A że nie każdy z tego korzysta? Cóż, właśnie dlatego warto rozmawiać o podatkach głośno i uczciwie. Bo kto wie, z czego może legalnie skorzystać, ten płaci mniej. A kto działa bez planu, ten płaci więcej, niż musi.

Jakie znaczenie ma atrakcyjność podatkowa Polski dla inwestowania kapitału, a jakie dla tworzenia wartości i dla pracy przedsiębiorców i pracowników? Co mówi to o filozofii naszego systemu?

Atrakcyjność podatkowa to nie tylko kwestia tego, ile ktoś zapłaci podatku. To przede wszystkim pytanie, czy system premiuje kapitał, czy konsumpcję? Czy wspiera inwestowanie, czy bieżące wydawanie pieniędzy? Czy opłaca się budować firmę, czy lepiej być pracownikiem?

Z perspektywy inwestowania kapitału Polska jest dziś krajem bardzo konkurencyjnym. Jeżeli przedsiębiorca zatrzymuje zysk w firmie i reinwestuje go w rozwój, system podatkowy potrafi być naprawdę łagodny. Estoński CIT pozwala nie płacić podatku dochodowego tak długo, jak zysk nie jest wypłacany. Spółki do 2 mln euro obrotu korzystają z 9% CIT. Mamy ulgę B+R, IP Box, zwolnienia w strefach ekonomicznych, fundację rodzinną jako narzędzie do długoterminowego zarządzania majątkiem i sukcesji. To wszystko sprawia, że kapitał pozostający w obrocie gospodarczym jest opodatkowany relatywnie nisko. System w tym obszarze wyraźnie premiuje akumulację i reinwestowanie.

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja, gdy pieniądz trafia bezpośrednio do kieszeni jako wynagrodzenie z umowy o pracę. Klin podatkowo-składkowy jest wysoki, a pracownik widzi na pasku tylko część obciążeń, bo reszta jest „ukryta” po stronie pracodawcy. Łączny koszt zatrudnienia znacząco przewyższa kwotę netto, którą pracownik otrzymuje. Z tej perspektywy Polska nie wygląda atrakcyjnie. I trudno się temu dziwić.

To pokazuje pewną filozofię systemu. On nie jest neutralny. On wyraźnie różnicuje sytuację tych, którzy konsumują bieżąco dochód, i tych, którzy budują kapitał. Konsumpcja jest opodatkowana mocniej. Akumulacja kapitału i jego reinwestowanie, lżej. W praktyce oznacza to, że przedsiębiorca, który myśli długoterminowo, buduje strukturę, planuje sukcesję i korzysta z dostępnych narzędzi, może funkcjonować w bardzo konkurencyjnym środowisku podatkowym. Natomiast osoba, która pozostaje wyłącznie pracownikiem etatowym, nie ma takiej elastyczności.

I tu podkreślę wyraźnie, że polski system ma swoją filozofię. Chcesz konsumować – zapłacisz więcej. Chcesz inwestować i rozwijać firmę – zapłacisz mniej.

To pokazuje, że polski system nie jest „rajem dla wszystkich”. On jest korzystny dla tych, którzy budują struktury, inwestują i myślą długoterminowo. I właśnie dlatego mówię: Polska nie jest podatkowym rajem z definicji. Ale potrafi nim być dla tych, którzy wiedzą, jak z tego systemu korzystać.

Na ile korzyści podatkowe, takie jak estoński CIT, są w stanie zrekompensować przedsiębiorcom inne cechy systemu: złożoność prawa, zmienność przepisów i praktykę organów skarbowych?

W Polsce kluczowe nie jest samo istnienie narzędzi podatkowych, tylko to, kto i jak z nich korzysta. I tu ogromną rolę odgrywa profesjonalne wsparcie. My jako Kancelaria Podatkowa Tax Safe nie ograniczamy się wyłącznie do rozliczeń czy automatyzacji księgowości. Naszą rolą jest to, żeby te złożone przepisy stały się dla przedsiębiorcy proste i zrozumiałe. Bo przedsiębiorca nie ma czasu studiować ustaw – on ma prowadzić firmę i generować wartość.

Dlatego każdemu klientowi prowadzimy rachunkowość zarządczą opartą na naszym autorskim systemie TaxSync. To nie jest zwykły program księgowy. To narzędzie, które: monitoruje wyniki finansowe na bieżąco, zapewnia elektroniczny obieg dokumentów między firmą a księgowością, dzięki integracji z open bankingiem weryfikuje płatności i przepływy, tworzy pełne raporty o kondycji finansowej przedsiębiorstwa, pozwala analizować rentowność, cashflow i strukturę kosztów w czasie rzeczywistym.

Te raporty nie trafiają do szuflady. Są analizowane przez naszych doradców podatkowych oraz, w większych firmach, przez dyrektorów finansowych współpracujących z klientem. Dzięki temu podatki nie są rozliczane po fakcie, tylko planowane z wyprzedzeniem.

I to jest odpowiedź na pytanie o złożoność systemu. Tak, przepisy są skomplikowane. Tak, zmieniają się. Ale przy odpowiednim zapleczu, technologii i doświadczeniu można je uporządkować i wykorzystać jako przewagę, a nie problem. Bo ostatecznie nie chodzi o to, czy system jest idealny. Chodzi o to, czy potrafimy w nim działać świadomie i strategicznie.

Jakie warunki muszą być spełnione, aby obecne rozwiązania były trwałe i bezpieczne w dłuższym horyzoncie, i jakie ryzyka powinni dziś brać pod uwagę przedsiębiorcy?

Jeżeli miałbym dziś wskazać kolejność działań, które zapewniają trwałość i bezpieczeństwo podatkowe w długim horyzoncie, to w pierwszej kolejności oddzieliłbym majątek prywatny od operacyjnego. To jest absolutna podstawa. Niezależnie od tego, czy mówimy o nieruchomościach gromadzonych na JDG, czy o większym majątku budowanym przez lata – warto go wydzielić do struktury, która go zabezpieczy. Może to być fundacja rodzinna, może to być odrębna spółka celowa, ale kluczowe jest jedno, majątek prywatny nie powinien być bezpośrednio wystawiony na ryzyko operacyjne biznesu.

Dopiero w kolejnym kroku budowałbym spółki operacyjne, które są odpowiedzialne za działalność gospodarczą. Te spółki można łączyć w przemyślane schematy podatkowe, holdingowe, reinwestycyjne, tak, aby zyski nie były konsumowane na bieżąco, tylko pracowały dalej.

I tu pojawia się ogromna przewaga rozwiązań takich jak estoński CIT. Jeżeli spółka reinwestuje zyski, to nie płaci podatku dochodowego do momentu ich wypłaty. To oznacza, że co roku w firmie zostaje dodatkowa kwota, która w klasycznym modelu trafiłaby do urzędu skarbowego. Ta kwota może finansować rozwój, kolejne inwestycje, przejęcia, ekspansję zagraniczną. W długim terminie robi to kolosalną różnicę.

Czyli strategia powinna wyglądać następująco: zabezpieczyć majątek prywatny, oddzielić go od ryzyka operacyjnego, zbudować strukturę operacyjną, która reinwestuje zyski, dopiero na końcu planować sposób dystrybucji środków do właściciela. W ten sposób optymalizacja podatkowa przestaje być krótkoterminową oszczędnością, a staje się elementem strategii budowania kapitału i bezpieczeństwa na lata.

Bo prawdziwa stabilność podatkowa nie polega na tym, że dziś zapłacimy najmniej. Polega na tym, że nasza struktura wytrzyma kontrolę, zmianę przepisów i rozwój biznesu – bez ryzyka utraty majątku, który budowaliśmy przez lata.

=========================================

Tax Safe to ogólnopolska sieć biur rachunkowych i doradców podatkowych specjalizujących się w obsłudze przedsiębiorców w zakresie księgowości, podatków, kadr i doradztwa biznesowego. Firma wspiera zarówno jednoosobowe działalności gospodarcze, jak i spółki, oferując kompleksową obsługę finansowo-księgową oraz pomoc w wyborze formy opodatkowania i organizacji działalności.

Kancelaria łączy tradycyjne doradztwo podatkowe z nowoczesnymi rozwiązaniami technologicznymi, umożliwiając przedsiębiorcom zarządzanie księgowością i dokumentami również w modelu online. Dzięki rozbudowanej sieci oddziałów w całej Polsce oraz zespołowi specjalistów z wieloletnim doświadczeniem Tax Safe zapewnia klientom bieżące wsparcie w zakresie finansów, podatków i rozwoju biznesu.

6 powodów aby zatrudniać osoby z niepełnosprawnością

Na polskim rynku pracy, który jest rynkiem pracownika, jest wciąż grupa pracowników, których warto zrekrutować i wykorzystać ich talenty. Powody, aby zatrudniać osoby z niepełnosprawnością bywają czysto finansowe, ale także, co podkreślają eksperci i ekspertki: niematerialne

W Polsce jest około 4 mln osób posiadających różnego rodzaju orzeczenia o niepełnosprawności, jednak poziom zatrudnienia w tej grupie wynosi tylko 30 proc., czyli znacznie poniżej średniej Unii Europejskiej, która wynosi 50 proc. Dzięki kampanii Osoby z Niezwykłością pokazujemy, że zatrudnianie osób z niepełnosprawnością przynosi wiele korzyści, które wpływają zarówno na rozwój firmy, jak i na społeczeństwo. Warto im przyjrzeć się bliżej, aby zrozumieć, dlaczego warto inwestować w różnorodność w miejscu pracy.

1. Zwiększenie różnorodności i kreatywności

Zatrudnianie osób z niepełnosprawnością przyczynia się do zwiększenia różnorodności w zespole. Jak mówi Agata Spała Zakrzewska, prezeska przedsiębiorstwa społecznego HR Fair Play, osoby z niepełnosprawnością często mogą wnosić do zespołu pewną nową perspektywę, która np. wiąże się z tym, jak wygląda nasza przestrzeń w pracy. Z wielu badań wiemy też, że różnorodne zespoły są bardziej kreatywne i innowacyjne, ponieważ osoby o różnych doświadczeniach i perspektywach wnoszą nowe pomysły i rozwiązania. Współpraca z osobami z niepełnosprawnością może więc prowadzić do tworzenia bardziej innowacyjnych produktów i usług, które lepiej odpowiadają na potrzeby klientów.

2. Lepsze wyniki i zwiększenie zaangażowania pracowników

Osoby z niepełnosprawnością często wykazują się dużym zaangażowaniem i lojalnością wobec pracodawcy, ponieważ zatrudnienie stanowi dla nich ważny element życia, dający poczucie wartości i przynależności. Ekspertka ds. rynku pracy, Anna Łoginow z Fundacji Avalon, zwraca też uwagę na to, że osoby, które na co dzień zmagają się z różnymi niedogodnościami, często łatwiej adaptują się do zmieniającego się otoczenia, czy samej pracy. – Moi klienci pokazują ogromną kreatywność i zdolności do adaptacji do zmieniających się warunków – dodaje. – W momencie, w którym sytuacja zmienia się tak szybko, kiedy trzeba bardzo szybko uczyć się nowych rzeczy, kiedy wchodzi automatyzacja i sztuczna inteligencja, to właśnie osoby z niepełnosprawnością do tej zmienności już przywykły, bo całe życie musiały się jakoś dopasowywać, dostosowywać. Mogą sobie z tym poradzić bardzo szybko, czasami szybciej niż osoby, które z takimi wyzwaniami na co dzień się nie spotykają – podsumowuje ekspertka.

3. Przyciąganie najlepszych talentów

Firmy, które zatrudniają osoby z niepełnosprawnością, budują pozytywny wizerunek w oczach klientów, partnerów biznesowych i społeczeństwa, pokazując, że firma jest odpowiedzialna społecznie i dba o równość szans. – Im bardziej różnorodna firma, otwarta i wysyłająca jasny przekaz, że lubimy pracować z ludźmi i lubimy, jak ci ludzie są różnorodni, bo oni nam pomagają prowadzić nasz biznes lepiej, to jest to sygnał, że w takiej firmie warto pracować – mówi Anna Łoginow. – W rezultacie, firma może łatwiej przyciągać talenty i zwiększyć swoją konkurencyjność na rynku.

4. Kompetencje i lepsza kultura pracy dla wszystkich

Przede wszystkim eksperci rynku pracy podkreślają, że osoby z niepełnosprawnością są pracownikami, którzy przede wszystkim powinni być cenieni za swoje kompetencje i pracowitość oraz cechy osobowości. Co zrozumiałe, jedne osoby lepiej sprawdzą się w pracy z klientami, inne w pracy koncepcyjnej czy na back-office. Pamiętajmy, że pracownik, nie musi zgłaszać faktu, że jest osobą z orzeczeniem o niepełnosprawności, a część z nich są to rzeczy niewidoczne. Jak mówi Anna Łoginow – mamy bardzo dużo nieodkrytych talentów. Ekspertka dodaje, że to jest grupa, która przez pracodawców do tej pory nie była dostrzegana, bo na przeszkodzie stały obawy, czasami stereotypy. Jednocześnie, jak dodaje ekspertka z Fundacji Avalon, to grupa, która ma ogromny potencjał.

5. Wzrost empatii w zespole

Praca z osobami z niepełnosprawnością, a w szczególności stworzenie otwartego środowiska pracy, przyczynia się do wzrostu empatii wśród pozostałych pracowników. Współpraca z osobami o różnych potrzebach i możliwościach uczy tolerancji, zrozumienia i szacunku dla innych. Tego rodzaju doświadczenia mogą prowadzić do budowania bardziej zgranych i wspierających się zespołów, co ma pozytywny wpływ na zaangażowanie pracowników i pośrednio na efekty finansowe.

6. Dobry wizerunek firmy i lojalizacja klientów

Firmy, które zatrudniają osoby z niepełnosprawnością pokazują, że różnorodność i inkluzywność są wartościami, które przynoszą realne korzyści. Są to wartości bliskie szczególnie młodszym pokoleniom konsumentów.

Podsumowując, zatrudnianie osób z niepełnosprawnością przynosi wiele korzyści, które wpływają na rozwój firmy i społeczeństwa. Warto inwestować w różnorodność i inkluzywność, aby budować bardziej innowacyjne, odpowiedzialne i zgrane zespoły. Dzięki temu firma może osiągnąć sukces na rynku i jednocześnie przyczynić się do tworzenia lepszego świata dla wszystkich.

Zapraszamy do obejrzenia cyklu webinarów, które odbywają się w ramach kampanii społecznej „Osoby z Niezwykłością”, a są realizowanej przez Mazowieckie Centrum Polityki Społecznej ze środków finansowych Samorządu Województwa Mazowieckiego.

Aleksandra Karasińska

Artykuł powstał w ramach kampanii społecznej realizowanej przez Mazowieckie Centrum Polityki Społecznej ze środków finansowych Samorządu Województwa Mazowieckiego.

BizExit, czyli jak projektować przedsiębiorstwa pod sprzedaż

Współczesna architektura biznesu w Polsce mierzy się z jednym z większych wyzwań od czasów transformacji ustrojowej: kryzysem sukcesji. Statystyki są nieubłagane – zaledwie 8,1% dzieci przedsiębiorców deklaruje chęć kontynuowania działalności w firmach stworzonych przez swoich rodziców. W tym kontekście, by nie mieć problemów finansowo-rodzinnych związanych z uzależnieniem od pracy we własnej firmie, możliwość sprzedaży przedsiębiorstwa powinna stać się kluczowym procesem zarządczym i strategicznym. Dlatego, aby transakcja zakończyła się sukcesem, przedsiębiorstwo musi zostać właściwie zaprojektowane – niczym produkt inwestycyjny (w który się wchodzi, zarabia i wychodzi) i przestać być jedynie odzwierciedleniem wewnętrznych potrzeb właściciela (firma nadająca się do sprzedaży ma być zrobiona pod klienta i rynek, a nie tylko pod właściciela).

Mit sukcesji vs. twarde dane

Polski rynek firm rodzinnych, obejmujący około 900 tysięcy podmiotów, opiera się w dużej mierze na intuicji właścicieli. Ci rzadko mają świadome plany wyjścia z firmy. Podczas gdy w Niemczech czy USA planowanie sukcesji jest standardem (odpowiednio 54% i 75% firm), w Polsce zaledwie 10% organizacji posiada przygotowany scenariusz na wypadek zmiany sterów.

Brak odpowiedniej strategii i wdrożonego planu sukcesji prowadzi długoterminowo do rozpadania się firm rodzinnych. Jedynie 30% firm przetrwa przekazanie drugiemu pokoleniu, a w trzecim zostanie ich zaledwie 12%. Projektowanie exitu jest zatem sprawą odpowiedzialności strategicznej, a nawet patriotycznej. Pozwala oddzielić firmę od rodziny oraz chronić bliskich przed ciężarem, którego nie są w stanie unieść. Bardzo często bowiem oni nie są właściwie przygotowywani do przebycia ścieżki przedsiębiorcy podobną do tej którą podążali ich rodzice. Plus, jeśli zależy nam na pozostaniu kapitału w polskich rękach a nie przejęciu go przez zagraniczne fundusze, musimy umożliwić polskiemu nabywcy jej kupno.

Architektura wyjścia

Skuteczna sprzedaż aktywa wymaga przejścia przez proces, który integruje finanse, prawo i psychologię. Istnieją różne podejścia i filozofie rynkowe, prezentowane głównie przez firmy konsultingowe i prawnicze. Wśród nich wyróżnia się  BizExit ModelTM (zaprojektowany przez MJM Ventures Michała Mielnikow), stawiający na strategicznie zaplanowany proces uwzględniający wielowymiarowe potrzeby właściciela – od jego osobowości, poprzez relacje rodzinne, styl życia i plany na przyszłość, po osadzenie w rynku i jego konkretnych wymogów. Proces ten dzieli się na pięć etapów:

  • Ready (Gotowość): Analiza potrzeb właściciela i momentu w którym znajduje się rynek w danej branży. Bez odpowiedniego przygotowania osoby właściciela i jego firmy, każda transakcja jest narażona na sabotaż ze strony decydenta.
  • Plan (Strategia): Wybór scenariusza wyjścia, budowa wyceny oraz przygotowanie organizacji do rygorystycznego due diligence.
  • Go (Proces): Aktywne znajdowanie inwestorów branżowych, funduszy typu private equity czy family offices przy jednoczesnym zarządzaniu impasami negocjacyjnymi.
  • Close (Finalizacja): Domknięcie transakcji w sferze formalno-prawnej oraz rytualne zakończenie etapu właścicielskiego.
  • Live (Nowa rzeczywistość): Redefinicja ról życiowych i nowa alokacja kapitału po odzyskaniu wolności od pracy operacyjnej w firmie.

Biznes to nie dożywocie

Firma jest instrumentem alokacji kapitału, nie powinna ona być przedłużeniem ego właściciela, a ustrukturyzowaną formą działalności gospodarczej. W dojrzałych gospodarkach exit traktowany jest jako kulminacja cyklu życia biznesu – moment, w którym przedsiębiorca monetyzuje lata wyrzeczeń, a spółka zyskuje szansę na rozwój w rękach profesjonalnych graczy instytucjonalnych.

Profesjonalnie zaprojektowany exit to najwyższy wymiar efektywności lidera. Pozwala on na transformację z trybu więźnia własnej firmy w tryb inwestora i stratega, który kontroluje swój czas i majątek.

Zobowiązanie, a nie kuracja – o prawdziwym sensie zdrowej diety z olejami MyLongevita

Diety bywają traktowane jak projekty krótkoterminowe, kilkutygodniowe plany, po których zrealizowaniu mają nastąpić wyraźne i mierzalne efekty, zmiana masy ciała, poprawa samopoczucia czy lepsze wyniki badań laboratoryjnych.

Tymczasem organizm człowieka nie reaguje trwałą przebudową na jednorazowe impulsy. Funkcjonuje w oparciu o procesy, które wymagają czasu i powtarzalności. Komórki odnawiają się według własnego rytmu, błony komórkowe zmieniają swój skład stopniowo, a wrażliwość metaboliczna jest wynikiem wielu miesięcy, a często lat określonych nawyków żywieniowych.

Krótka dieta może przynieść widoczną zmianę parametrów, lecz rzadko oznacza trwałą poprawę środowiska metabolicznego. Organizm zapamiętuje to, co otrzymuje regularnie. Reaguje na schemat, nie na wyjątek. Jeżeli przez lata funkcjonuje w warunkach nadmiaru kalorii, zaburzonej proporcji kwasów tłuszczowych czy niskiej jakości składników, kilka tygodni restrykcji nie zmieni nic.

Dotyczy to również tłuszczów w diecie. Ich jakość wpływa na budowę błon komórkowych, regulację procesów zapalnych i gospodarkę lipidową. Jednak te zmiany zachodzą stopniowo. Właśnie dlatego produkty takie jak oleje MyLongevita, przeznaczone do codziennego stosowania i oparte na tłoczeniu na zimno, nie powinny być stosowane jako rozwiązanie doraźne. Sens ich działania polega na regularności.

Organizm jako struktura podlegająca powolnej przebudowie

Organizm człowieka jest strukturą, która nieustannie się odnawia. Komórki jelita cienkiego wymieniają się stosunkowo szybko, w ciągu kilku dni. Komórki wątroby potrzebują tygodni. Struktury naczyń krwionośnych, tkanka nerwowa czy elementy układu kostnego podlegają zmianom znacznie wolniej. Oznacza to, że to, co jemy dziś, nie działa od razu.

Dobrym przykładem powolnej przebudowy są błony komórkowe. Składają się z lipidów, które pochodzą z pożywienia. Jeżeli przez długi czas w diecie dominują tłuszcze niskiej jakości, struktura błon komórkowych będzie to odzwierciedlać. Podobnie jest z profilem lipidowym krwi. Stężenie triglicerydów czy frakcji cholesterolu nie stabilizuje się w odpowiedzi na jeden posiłek. Wrażliwość insulinowa również nie ulega trwałej poprawie po kilku dniach ograniczeń. Jest wynikiem wielomiesięcznej równowagi między podażą energii, jakością makroskładników i poziomem aktywności fizycznej.

W tym sensie dieta tworzy środowisko metaboliczne, które działa miesiącami i latami. Organizm przystosowuje się do warunków, w jakich funkcjonuje. Jeżeli warunki są stabilne i sprzyjają równowadze, przebudowa przebiega we właściwym kierunku. Jeżeli są chaotyczne lub niekorzystne, zaburzenia również utrwalają się stopniowo.

Fundamenty diety

W debacie o zdrowiu często mówi się o spektakularnych osiągnięciach, nowych suplementach, szybkich programach oczyszczających, specjalistycznych dietach opartych na wykluczeniach określonych składników. Tymczasem o rzeczywistej kondycji organizmu w największym stopniu decydują makroskładniki obecne w codziennym jadłospisie. To one są dostarczane regularnie, w dużej ilości, przez lata.

Stabilność glikemii nie zależy od pojedynczego preparatu, lecz od sposobu komponowania posiłków. Jakość tłuszczów nie jest kwestią jednorazowego wyboru, lecz codziennej praktyki. Obecność naturalnych antyoksydantów w diecie wynika z jakości produktów, nie z okazjonalnej suplementacji. Organizm reaguje na to, co powtarzalne.

Tłuszcze zajmują w tym porządku miejsce szczególne. Są nie tylko źródłem energii, ale także materiałem budulcowym komórek. Z nich powstają błony komórkowe, które decydują o transporcie składników odżywczych i przekazywaniu sygnałów hormonalnych. Od proporcji i jakości kwasów tłuszczowych zależy płynność błon oraz zdolność komórki do reagowania na insulinę i inne hormony.

Tłuszcze uczestniczą również w regulacji procesów zapalnych. Z kwasów tłuszczowych powstają mediatory wpływające na nasilenie lub wygaszanie reakcji zapalnej. Jeżeli w diecie przez lata dominuje niekorzystna proporcja kwasów omega-6 do omega-3, organizm funkcjonuje w warunkach sprzyjających przewlekłemu, łagodnemu stanowi zapalnemu. Jeżeli proporcje są bardziej zrównoważone, środowisko metaboliczne staje się stabilniejsze.

Właśnie dlatego jakość tłuszczu ma tak duże znaczenie. Nie działa on okazjonalnie, lecz codziennie i bez przerwy. Staje się częścią struktury komórki, wpływa na przebieg procesów regulacyjnych i współtworzy warunki, w jakich funkcjonuje cały organizm. To sprawia, że wybór tłuszczu nie jest decyzją marginalną, lecz elementem fundamentu diety.

Długofalowa strategia lipidowa

Jeżeli tłuszcze są jednym z fundamentów środowiska metabolicznego, konieczne jest przyjęcie długofalowej strategii ich stosowania. Nie chodzi o okresowe zwiększanie podaży określonego składnika, lecz o utrzymanie właściwych proporcji przez lata. Szczególne znaczenie ma tu relacja między kwasami tłuszczowymi omega-6 i omega-3.

Współczesny model żywienia często dostarcza nadmiaru kwasów omega-6 przy jednoczesnym niedoborze omega-3. Taka dysproporcja wpływa na kierunek procesów zapalnych i może sprzyjać utrwalaniu środowiska metabolicznego o podwyższonej reaktywności. Nie chodzi o eliminację jednej z tych grup, lecz o przywrócenie równowagi. Organizm potrzebuje obu, ale w odpowiednich proporcjach.

Równie istotna jest jakość samych tłuszczów. Tłuszcze nieutlenione, nierafinowane, zachowujące naturalne tokoferole i inne składniki towarzyszące, tworzą inne warunki biologiczne niż tłuszcze silnie przetworzone. Procesy rafinacji i wysoka temperatura upraszczają skład oleju, czyniąc go stabilnym technologicznie, lecz pozbawiając części naturalnych mechanizmów ochronnych. Tymczasem w kontekście długofalowej strategii metabolicznej istotne jest właśnie to, aby tłuszcz zachował swoją pierwotną strukturę.

Budowanie stabilności nie wymaga dużych dawek. Wymaga stałości. Codzienna, niewielka, ale konsekwentna podaż tłuszczów dobrej jakości stopniowo wpływa na skład błon komórkowych, profil lipidowy i równowagę zapalną. Zmiany te nie są gwałtowne, lecz trwałe.

W tym kontekście oleje MyLongevita stanowią przykład produktu zaprojektowanego do stosowania codziennego, a nie doraźnego. Oleje powstają w krótkich seriach, w procesie tłoczenia na zimno, bez rafinacji i bez agresywnej ingerencji technologicznej. Zachowują naturalny profil kwasów tłuszczowych oraz obecność tokoferoli, które wspierają ochronę lipidów przed utlenianiem.

Na przykład kompozycja Vita Balance 3-6-9 została opracowana z myślą o wyrównywaniu proporcji kwasów tłuszczowych w codziennej diecie. Nie jest to preparat interwencyjny, lecz element stałego modelu żywienia, którego celem jest wspieranie równowagi lipidowej. Jego regularne stosowanie wpisuje się w koncepcję długofalowej strategii budowania stabilności metabolicznej.

Przede wszystkim cierpliwość

Komórki potrzebują czasu, aby zmienić swój skład lipidowy. Błony komórkowe nie przekształcają się w ciągu kilku dni. Profil lipidowy krwi nie stabilizuje się w odpowiedzi na jednorazową decyzję. Wrażliwość insulinowa poprawia się stopniowo, w miarę jak środowisko metaboliczne staje się bardziej sprzyjające.

Poprawa parametrów metabolicznych jest procesem, nie wydarzeniem. Może być widoczna w badaniach laboratoryjnych, lecz poprzedza ją długi okres niewidocznych zmian na poziomie komórkowym. Organizm reaguje na powtarzalność bodźców. Jeżeli przez miesiące i lata otrzymuje składniki o określonej jakości, dostosowuje się do nich strukturalnie i funkcjonalnie.

Największe znaczenie ma zatem konsekwencja. Jednorazowa zmiana, nawet rozsądna, nie zastąpi systematycznego działania. Codzienne stosowanie olejów tłoczonych na zimno, takich jak produkty MyLongevita, nie ma na celu natychmiastowego efektu. Jego sens polega na długofalowym wspieraniu fizjologii organizmu poprzez stałą podaż nienasyconych kwasów tłuszczowych i naturalnych składników ochronnych. Cierpliwość nie oznacza bierności. Oznacza świadome przyjęcie perspektywy, w której zdrowie jest budowane przez lata.

 

Bio – MyLongevita 

MyLongevita to producent olejów roślinnych tłoczonych na zimno, powstających z wyselekcjonowanych surowców pochodzących z kontrolowanych upraw. Produkty nie są poddawane rafinacji ani chemicznej ingerencji, dzięki czemu zachowują naturalny profil kwasów tłuszczowych i składników towarzyszących.

Oleje wytwarzane są w krótkich partiach, rozlewane do ciemnych butelek i przeznaczone do stosowania na zimno jako element odpowiedzialnej, zrównoważonej diety. Filozofia marki opiera się na przekonaniu, że zdrowie buduje się poprzez codzienne, świadome wybory żywieniowe.

NIS2 – Dziękujemy za udział w konferencji!

    Za nami intensywny dzień rozmów o cyberbezpieczeństwie, odpowiedzialności zarządów i nowych obowiązkach wynikających z dyrektywy NIS2. Wydarzenie zgromadziło przedstawicieli biznesu, administracji i sektora doradczego, tworząc przestrzeń do merytorycznej debaty.

    Wśród prelegentów znaleźli się:

    Marcin Wysocki – Ministerstwo Cyfryzacji

    Agnieszka Wachowska – Traple Konarski Podrecki i Wspólnicy

    Mateusz Dominik – EY Law

    Aleksandra Grudzińska – KKP Legal Katowice

    Damian Świderek – SecIQ

    dr Paulina Piasecka – Uniwersytet Civitas

    Klaudiusz Kaleta – SektorObronny.pl

    Dziękujemy wszystkim uczestnikom za obecność, a CIC Warsaw za gościnę.
    Do zobaczenia na kolejnych wydarzeniach poświęconych cyfrowej odporności i regulacjom przyszłości!

    Zielony smartphone?

    Partnerem działu Eko Edukacja jest pismo Eko Edukator 

    Biorąc do ręki smartfon, warto pomyśleć o tym, że ponad 40 proc. elektrośmieci generują nasze ulubione – przynajmniej przez jakiś czas – gadżety. Co więcej, powodują one ponad dwukrotnie większy ślad węglowy niż inne tego rodzaju śmieci.

    Ale to nie wszystko – do ich produkcji używa się REE, czyli metali ziem rzadkich (rare-earth elements), których bardzo ograniczone zasoby są w posiadaniu Chin i kilku krajów afrykańskich. Niestety, dotychczas nie udało się opracować opłacalnych ekonomicznie procesów odzyskiwania REE.

    Jak rozwiązać ten problem?

    Producenci smartfonów przekonują nas, że co rok, a najdalej raz na dwa lata, powinniśmy sprawić sobie nowe urządzenie. Nie muszą nawet specjalnie się starać, ponieważ starsze modele pracują zbyt wolno, nie można w nich zainstalować nowych aplikacji, baterie wyczerpują się po kilku godzinach itp.

    Czy tak być musi? Na pewno nie, jeśli przestaniemy ulegać presji wytwórców, domagając się aktualizacji oprogramowania, które pozwolą sprawnie funkcjonować starszym smartfonom. Kolejna kwestia to możliwość łatwej wymiany baterii na nową.

    Pomysł Fairophone

    Jako jedyna poważnie problem ten potraktowała niszowa marka Fairphone, która namawia użytkowników do konfiguracji urządzenia zgodnego z rzeczywistymi potrzebami, zachęca do samodzielnej zmiany baterii i oferuje łatwe w montażu części zamienne. A dodatku korzysta z ekologicznych materiałów pochodzących z recyklingu. Niestety, przemawia znacznie słabszym głosem niż potężni konkurenci. Relatywnie mały popyt powoduje, że cena Fairphone czwartej generacji jest dość wysoka i wynosi 700 dolarów. Trudno powiedzieć, czy firma ma szansę na sukces rynkowy, ale niewątpliwie wyznacza właściwy kierunek. Cóż – innowatorzy zwykle mają pod górkę…

    Starsze urządzenia są OK

    Jak łatwo się domyślić, kolejne wersje aplikacji czy też przeglądarek internetowych wcale nie muszą być tak zasobożerne, żeby nie działały sprawnie na starszych urządzeniach. Obowiązujący trend wynika ze strategii producentów, dla których najważniejszy jest wzrost sprzedaży, a nie budowanie zrównoważonego świata. A to, że generują tym samym gigantyczne ilości elektrośmieci, to drugorzędna sprawa. Sama tylko Europa eksportuje do Azji co roku 1,5 mln ton tego rodzaju odpadów. Nietrudno wyobrazić sobie w jakich warunkach są przechowywane…

    Powinniśmy więc zadbać o regularnie dostarczanie aktualizacji, które pozwolą na dłuższe użytkowanie smartfonów. Może to stanowić nowe źródło przychodów dla marek. Kolejny krok to możliwość modułowego budowania urządzeń, a w następnym etapie – udoskonalania ich bez konieczności wymiany.

    Wprawdzie głównymi miłośnikami nowych smartfonów są nastolatki, to jednak i w tej grupie wiekowej coś się zaczęło zmieniać. Miłość do marek zastępuje moda na drugie życie ubrań. Firmy, które wyczuły tę koniunkturę, rosną w błyskawicznym tempie. Może więc za niedługi czas także stare telefony zaczną być modne w tej grupie wiekowej?

     

    Światowi liderzy recyklingu

    Partnerem działu Eko Edukacja jest pismo Eko Edukator 

    W obliczu rosnących wyzwań klimatycznych i problemu nadprodukcji odpadów, innowacje w sektorze recyklingu stają się jednym z kluczowych elementów zrównoważonej gospodarki. Największe i najbardziej zaawansowane firmy na świecie nie tylko przetwarzają odpady, ale wprowadzają rozwiązania oparte na technologii cyfrowej, sztucznej inteligencji, biotechnologii czy automatyzacji procesów. Dzięki temu odpady coraz częściej traktowane są nie jako problem, lecz jako cenny zasób.

    1. TerraCycle (USA)

    TerraCycle to jedna z najbardziej rozpoznawalnych firm w obszarze recyklingu trudnych odpadów – takich jak kapsułki do kawy, szczoteczki do zębów, opakowania po kosmetykach czy papierosy. Firma stworzyła globalną sieć zbiórki odpadów niemożliwych do przetworzenia w standardowych systemach. Jej flagowy projekt Loop opiera się na modelu gospodarki cyrkularnej – produkty codziennego użytku trafiają do konsumentów w opakowaniach wielokrotnego użytku, które po opróżnieniu wracają do producenta i są ponownie wprowadzane do obiegu.

    1. Veolia (Francja)

    Veolia to światowy gigant w obszarze gospodarki wodnej, energetycznej i odpadowej. Firma prowadzi działalność w ponad 40 krajach, rozwijając nowoczesne instalacje do odzysku surowców, w tym recyklingu plastiku, szkła, metali czy odpadów elektronicznych. Innowacyjne rozwiązania Veolii obejmują m.in. zaawansowane technologie segregacji, które wykorzystują optyczne systemy rozpoznawania materiałów oraz automatyzację procesów recyklingu.

    1. Waste Management (USA)

    Amerykański lider w gospodarce odpadami inwestuje ogromne środki w rozwój inteligentnych systemów sortowania oraz przetwarzania surowców wtórnych. Firma wykorzystuje sztuczną inteligencję i roboty do automatycznego rozdzielania odpadów, zwiększając efektywność i jakość odzysku. Waste Management jest również jednym z pionierów w przekształcaniu odpadów organicznych w biogaz i energię odnawialną.

    1. Tomra (Norwegia)

    Tomra to firma technologiczna, która opracowała najbardziej zaawansowane na świecie systemy sortowania i recyklingu oparte na sensorach. Jej maszyny wykorzystywane są w zakładach recyklingowych na całym świecie, pozwalając na szybkie i precyzyjne oddzielanie tworzyw sztucznych, metali, szkła czy papieru. Tomra jest także liderem w systemach kaucyjnych, obsługując ponad 80 tys. automatów do zwrotu butelek i puszek.

    1. PureCycle Technologies (USA)

    PureCycle specjalizuje się w innowacyjnej metodzie recyklingu polipropylenu – jednego z najczęściej stosowanych, ale trudnych do odzysku tworzyw sztucznych. Dzięki opracowanej technologii możliwe jest przywrócenie plastikowi niemal pierwotnej jakości, co otwiera drogę do jego ponownego wykorzystania w produkcji opakowań i artykułów przemysłowych.

    1. MBA Polymers (Wielka Brytania/USA)

    MBA Polymers to pionier w odzyskiwaniu i przetwarzaniu tworzyw sztucznych pochodzących z odpadów elektronicznych i samochodowych. Dzięki unikalnym procesom separacji i oczyszczania, firma potrafi wytwarzać wysokiej jakości granulat plastikowy, który znajduje zastosowanie w przemyśle motoryzacyjnym, budowlanym czy elektronicznym.

    Wnioski

    Innowacyjne firmy zajmujące się recyklingiem pokazują, że gospodarka odpadami przestaje być działalnością o charakterze wyłącznie usługowym, a staje się jednym z najważniejszych sektorów technologicznych na świecie. Rozwiązania opracowywane przez takie przedsiębiorstwa jak TerraCycle, Veolia, Waste Management, Tomra, PureCycle czy MBA Polymers mają realny wpływ na ograniczanie śladu węglowego, oszczędność surowców naturalnych oraz rozwój gospodarki cyrkularnej.

     

    Odpady plastikowe a środowisko

    Partnerem działu Eko Edukacja jest pismo Eko Edukator 

    Odpady plastikowe stanowią obecnie jedno z najpoważniejszych zagrożeń dla naszej planety, wpływając negatywnie na ekosystemy lądowe, morskie i atmosferę. W miarę jak produkcja plastiku rośnie, konieczne jest głębsze zrozumienie skali problemu oraz identyfikacja kluczowych wyzwań, które niesie ze sobą zarządzanie tymi odpadami. W tym obszernym artykule przyjrzymy się zagrożeniom generowanym przez odpady plastikowe, ich wpływowi na różne sfery środowiska oraz globalnym inicjatywom mającym na celu przeciwdziałanie temu problemowi.

    Skala problemu odpadów plastikowych na świecie

    Globalna produkcja plastiku osiągnęła ogromne rozmiary, a za nią idzie zwiększone generowanie odpadów. Według raportu PlasticsEurope, światowa produkcja plastiku wyniosła ponad 368 milionów ton, a prognozy sugerują dalszy wzrost w kolejnych latach. Wraz z tym dynamicznym rozwojem, wzrasta także ilość odpadów plastikowych, co stawia naszą planetę przed wyzwaniami, których konsekwencje odczuwamy w różnych dziedzinach.

    Zagrożenia dla wód morskich i oceanów

    Odpady plastikowe stanowią istotne zagrożenie dla wód morskich i oceanów, tworząc ogromne wiry śmieci, takie jak Pacyficzny Wir Odpadów. Miliony ton plastiku rocznie trafiają do mórz i oceanów, szkodząc ekosystemom wodnym. Plastik rozkłada się na mikrocząstki, które są wchłaniane przez organizmy wodne. Skutkuje to zanieczyszczeniem wód, a także wprowadzeniem plastiku do łańcucha pokarmowego, co z kolei stwarza zagrożenie dla zdrowia ludzi, którzy spożywają zanieczyszczone ryby i owoce morza.

    Mikroplastiki: niewidzialne, lecz znaczące zagrożenie

    Proces rozpadu plastiku prowadzi do powstania mikroplastików – niezauważalnych gołym okiem cząsteczek. Mikroplastiki są obecne nie tylko w wodach morskich, ale także w ziemi, powietrzu i produktach spożywczych. Te mikroskopijne cząstki przenikają w nasze ciała poprzez spożywanie zanieczyszczonej żywności, co stwarza potencjalne zagrożenie dla zdrowia ludzkiego, a także wpływa na ekosystemy, w których występują.

    Zanieczyszczenie brzegów i ekosystemów lądowych

    Odpady plastikowe zanieczyszczają również brzegi rzek, jeziora i obszary wiejskie. Plastikowe opakowania, butelki i inne produkty osadzają się na brzegach, zakłócając ekosystemy wodne i lądowe. Zwierzęta lądowe, jak i ptaki, często mylą plastik z pożywieniem, co prowadzi do przypadków zakłócenia ich zdrowia, a nawet zgonów. Ponadto, substancje chemiczne uwalniane z rozpadającego się plastiku mogą zanieczyścić glebę, wpływając na jej żyzność i zdolność do uprawy roślin.

    Wpływ na klimat i emisje gazów cieplarnianych

    Produkcja, transport i utylizacja plastiku generują emisje gazów cieplarnianych, przyczyniając się do zmian klimatu. Procesy te wymagają wykorzystania energii, często pochodzącej z paliw kopalnych. Ponadto, degradacja plastików może generować toksyczne substancje chemiczne, dodatkowo zanieczyszczając atmosferę. Wzrost emisji gazów cieplarnianych stanowi istotne zagrożenie dla równowagi klimatycznej i zrównoważonego rozwoju.

    Trudności w utylizacji i recyklingu

    Plastik jest trudny do rozkładu, co prowadzi do długotrwałego obecności odpadów w środowisku. Nawet procesy recyklingu mają swoje ograniczenia, a wiele krajów boryka się z problemem nadmiernego składowania plastików na składowiskach odpadów.

    Globalne inicjatywy przeciwdziałania problemowi

    Świat zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji i coraz więcej krajów, organizacji i przedsiębiorstw angażuje się w inicjatywy mające na celu przeciwdziałanie problemowi odpadów plastikowych. Zakazy jednorazowych plastikowych opakowań, kampanie edukacyjne i inwestycje w nowoczesne technologie recyklingu to tylko niektóre przykłady działań podejmowanych na skalę globalną.

    Przyszła strategia

    Przyszłość walki z problemem odpadów plastikowych leży w zrównoważonym zarządzaniu tym surowcem. Innowacje w dziedzinie biodegradowalnych plastików, rozwój bardziej efektywnych procesów recyklingu, a także edukacja społeczeństwa na temat konieczności redukcji zużycia plastiku stanowią kluczowe elementy przyszłej strategii. Globalna współpraca, normy i regulacje również odegrają kluczową rolę w osiągnięciu celów zrównoważonego zarządzania plastikiem.

    Globalne wyzwanie XXI wieku

    Odpady plastikowe to nie tylko lokalny, ale globalny problem, którego rozwiązanie wymaga skoordynowanych działań na szczeblu międzynarodowym. Skala problemu i jego wpływ na środowisko są ogromne, a skomplikowane kwestie związane z plastikiem, takie jak mikroplastiki czy emisje gazów cieplarnianych, wymagają interdyscyplinarnego podejścia. Walka z tym problemem to wyzwanie dla społeczeństwa, nauki, biznesu i polityki. Jednak zrównoważone zarządzanie plastikiem to jedyny klucz do zachowania równowagi ekologicznej i zdrowia naszej planety na przyszłe pokolenia.

     

    Ważne Informacje

    Stop the clock na rynku ESG

    ESG przechodzi transformację – od ambitnych celów i wzniosłych haseł do jakości danych i konkurencyjności europejskiej gospodarki. Nie chodzi o wycofanie się UE z...

    Pierwszy raport wpływu Dassault Systèmes

    Dassault Systèmes publikuje pierwszy raport wpływu, podkreślając rolę wirtualnych bliźniaków w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju Firma Dassault Systèmes opublikowała pierwszy raport wpływu, przedstawiający...

    AURA, LEO i MARIE, wirtualni towarzysze Dassault Systèmes, już dostępni na 3DEXPERIENCE

    Dassault Systèmes rozszerza natywną dla AI platformę agentową 3DEXPERIENCE o nowe umiejętności wirtualnych towarzyszy, wspierając ludzi we wspólnym projektowaniu Dassault Systèmes ogłosił udostępnienie na...

    Dassault Systèmes przejmie ArisGlobal, tworząc zintegrowaną platformę analityki AI dla branży life sciences, która...

    Dassault Systèmes ogłosił podpisanie wiążącej umowy przejęcia ArisGlobal - wiodącego dostawcy platformy AI-native, wspierającej zarządzanie zgodnością z regulacjami przedsiębiorstw z branży life sciences. Zgodnie...

    Solidne wyniki finansowe Dassault Systèmes za drugi kwartał 2026

    Firma Dassault Systèmes ogłosiła szacunkowe wyniki finansowe wg IFRS za drugi kwartał 2026 roku i pierwszą połowę roku, zakończoną 30 czerwca 2026 roku. Całkowite...

    Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...