.

OTOMOTO liderem cyfrowej transformacji automotive

Rynek motoryzacyjny w Polsce wchodzi w etap głębokiej transformacji – zmieniają się oczekiwania klientów, kanały sprzedaży i rola platform cyfrowych. OTOMOTO, jedna z wiodących platform motoryzacyjnych w kraju, odpowiada na te zmiany poprzez partnerstwa, które łączą marketing, sprzedaż i technologie w jeden ekosystem. Współpraca z chińskim producentem BAIC to pierwszy przykład takiego podejścia w Polsce.

 

Klienci stawiają dziś na omnichannel – zaczynają od wyszukiwania online, konfigurują wersje auta, porównują oferty aż po finalizację transakcji w salonie lub rezerwację z poziomu Internetu. Tradycyjne procedury sprzedaży nie spełniają już ich oczekiwań.

Ten zwrot w sposobie kupowania samochodów znajduje odzwierciedlenie w wynikach całej branży. We wrześniu 2025 roku rynek motoryzacyjny w Polsce utrzymał solidne tempo wzrostu – zarejestrowano ponad 367 tys. samochodów, z czego największy wzrost dotyczył segmentu aut nowych. Widać też dalsze przesunięcie w stronę napędów alternatywnych: rośnie udział hybryd i plug-inów, przy spadku popytu na diesle, a auta sprzedają się szybciej niż rok temu.

W tym kontekście OTOMOTO umacnia pozycję kluczowego punktu styku między klientami a rynkiem – we wrześniu 2025 r. platformę odwiedziło 12,9 mln użytkowników, a segment aut nowych osiągnął rekordowe wskaźniki popytowe.

Chińskie marki zmieniają układ sił

Transformacja rynku nowych samochodów w Polsce nabiera tempa, szczególnie dzięki ekspansji marek chińskich.

Skalę zjawiska najlepiej obrazują dane: w 2024 roku liczba nowo zarejestrowanych samochodów chińskich marek przekroczyła 11 tys. egzemplarzy, co oznacza wzrost o aż 2963 proc. rok do roku z około 370 szt. w 2023 r. (https://autoblog.spidersweb.pl/chinskie-samochody-sprzedaz-2024-polska). W całym 2024 roku udział chińskich aut w rynku nowych pojazdów wyniósł ok. 1,9 proc. (10 691 sztuk), ale jak wskazuje Samar, w 2025 roku trend 12-miesięczny zbliżył się do 34 tys. samochodów i na koniec 2025 r. liczba rejestracji marek chińskich może osiągnąć nawet 40 tysięcy sztuk (https://www.samar.pl/rynek-w-liczbach/rejestracje-nowych-osobowych-chinskich-2025-2025). Liczby te pokazują, że debiuty marek z Azji przestają być niszowe – stają się realną konkurencją dla producentów europejskich.

Partnerstwo z BAIC

OTOMOTO traktuje segment nowych samochodów jako jeden z kluczowych kierunków rozwoju, tworząc modele współpracy, które łączą działania marketingowe, cyfrowe i sprzedażowe w jednym ekosystemie. W ramach współpracy z chińskim producentem BAIC platforma wdrożyła nowy wzorzec partnerstwa – pierwszą w Polsce kampanię 360°, obejmującą dedykowaną domenę baic.otomoto.pl, kompleksową komunikację digitalową (content, remarketing, media), a także narzędzia sprzedażowe wspierające dealerów w obsłudze leadów i ofert.

Jak podkreśla Adam Simon, Senior Head of Business Development Motors Professionals Europe, OLX GROUP/OTOMOTO, nie jest to pojedyncza kampania, lecz nowy sposób współpracy, w którym platforma, importer i dealer wspólnie budują doświadczenie klienta. Partnerstwo z BAIC pokazuje, że taki zintegrowany model przynosi wymierne rezultaty – umożliwia producentom szybkie wejście na rynek, zwiększa rozpoznawalność marki i efektywność sprzedaży.

Strategiczna perspektywa

W kolejnych latach OTOMOTO zamierza rozwijać model współpracy 360° z producentami i dealerami – nie tylko z Chin. Strategia zakłada dalsze doskonalenie narzędzi analitycznych, CRM-owych i automatyzujących procesy sprzedaży, a także tworzenie nowych standardów dla całej branży, opartych na doświadczeniach z dotychczasowych projektów.

Jak dodaje Adam Simon, chcemy być nie tylko obserwatorem zmian, ale ich inicjatorem. Partnerstwa takie, jak z BAIC to model przyszłości, w którym klienci i producenci zyskują wspólną wartość.

W perspektywie średnio- i długoterminowej OTOMOTO ma potencjał, by kształtować standardy sprzedaży nowych aut w Polsce – nie jako pośrednik, lecz jako aktywny uczestnik transformacji rynku.

 

Piotr Stefański

Otwórz oczy na wzrok

Okulary nie tylko sprawiają, że dobrze widzimy, ale są odzwierciedleniem naszej osobowości, a regularne badania wzroku powinny być nieodłącznym elementem troski o zdrowie i kondycję naszego organizmu w każdym wieku – przekonują eksperci z firmy American Lens, Adam Mamok, Katarzyna Wydrych-Przesmycka i Bartosz Matyjewicz

Czy pana zdaniem Polacy dbają o wzrok?

Adam Mamok (prezes i współwłaściciel): Zdecydowanie nie. Idziemy do okulisty czy optometrysty tylko wtedy, gdy mamy już jakiś problem ze wzrokiem, gdy gorzej widzimy. Średnio wymieniamy okulary raz na trzy, cztery lata. A powinno się to robić dużo częściej. Nasz wzrok się zużywa, a i pesel jest nieubłagany, po prostu się starzejemy. Tak jak całe ciało, starzeje się również nasz wzrok.

Jak często powinno się go badać?

A.M.: Zachęcamy do tego, żeby Polacy badali wzrok przynajmniej raz na rok. W kontekście wzroku dzielimy populację na osoby w wieku do 40 lat, które są przed okresem presbiopii i osoby starsze, 40+, które są potencjalnie idealnymi użytkownikami okularów progresywnych. Są też dzieci, które w tej chwili są uzależnione od urządzeń elektronicznych, a plaga krótkowzroczności rozszerza się. Tu apel do rodziców, by badać dzieci często. Dziecko nie powie nam, że źle widzi, że nie widzi napisów na tablicy, czy nie rozumie nauczyciela, po prostu przynosi do domu złe oceny.

Profilaktyka chorób oczu właściwie nie istnieje?

A.M.: Jest stanowczo za rzadka, szczególnie u dzieci. W późniejszych latach niewiele się na tym polu zmienia. Tymczasem żyjemy w czasach, w których wyzwania dla naszego wzroku są większe i zupełnie inne niż kiedyś. Starsze pokolenia, które dorastały w świecie analogowym nie były tak narażone na szkodliwe działanie światła niebiesko-fioletowego. Dawniej spędzaliśmy więcej czasu na świeżym powietrzu, bawiliśmy się z rówieśnikami na podwórku, cieszyliśmy się światem, często spoglądając w dal, grając w piłkę, biegając, skacząc. Teraz dużo siedzimy trzymając głowę w dół, ze wzrokiem wlepionym w telefon. Rodzice powinni bardziej troszczyć się o wzrok swoich dzieci. Ważna jest profilaktyka i regularne badanie wzroku od najmłodszych lat.

Dorośli przywiązują większą wagę do własnego wzroku?

A.M.: Wciąż zbyt małą. Nasz wzrok jest naszym najważniejszym zmysłem. Zamknijmy oczy i wyobraźmy sobie, co tracimy, nie widząc otoczenia. Kolacja w ciemnościach, której można doświadczyć w niektórych restauracjach, daje nam częściowe wyobrażenie o tym, co możemy utracić, nie widząc albo mając kłopoty ze wzrokiem. Trzeba też wiedzieć, że świat soczewek okularowych nie stoi w miejscu. Mamy nowoczesne rozwiązania chociażby dla pokolenia 40 plus – okulary progresywne pozwalające widzieć na każdą odległość. Soczewki progresywne Calma firmy American Lens są jednym z najbardziej zaawansowanychtechnologicznierozwiązań. Dzięki nim nie trzeba zmieniać okularów do bliży i dali, mamy idealne okulary do wszystkiego. Mimo to zachęcamy, żeby mieć kilka par dopasowanych do naszego stylu, do ubrania, okazji. Tak jak mamy wiele par butów na różne okazje, sandały, szpilki, buty do biegania, czy gumowce do ogrodu. Okulary to nie tylko narzędzie korekcji wzroku, ale też bardzo piękny element naszego wizerunku, który pozwala nam wyrazić siebie. Traktujmy je jak szczególny przedmiot w naszym codziennym życiu. Są piękne kolekcje opraw okularowych, każdy znajdzie coś dla siebie. Wciąż jednak kilka par to rzadkość.

Pewnie każdy by chciał mieć kilka par okularów, w oprawkach w rożnych kolorach, które można by dopasować do ubioru, ale barierą jest cena. To bardzo duży wydatek. Nie każdego stać na wydanie kilkuset złotych rocznie na ubrania, a na pewno nie jednorazowo, a zakup okularów odkładamy w czasie, traktując go jako niemiłą konieczność, bo nadszarpuje nasz budżet…

Katarzyna Wydrych-Przesmycka (dyrektor sprzedaży): Czas zmienić sposób myślenia. Okulary to nie element garderoby, który kupujemy z kaprysu. To nie tylko moda, to przede wszystkim inwestycja w zdrowie, równie ważna, jak zakup ciepłej kurtki na zimę czy wygodnych butów. Warto spojrzeć na to z innej perspektywy i zastanowić się, ile kosztują rzeczy, które mamy w szafie. W tym zestawieniu jedna para okularów okazuje się zaledwie drobnym wydatkiem, ziarenkiem piasku na plaży codziennych kosztów. Pamiętajmy, że wzrok to jeden z naszych najcenniejszych zmysłów. To narząd, którego nie da się zastąpić żadnym implantem. Dzięki niemu poznajemy świat, budujemy relacje i doświadczamy emocji. To nasze okno na świat i odbicie duszy. Jeśli rozłożymy koszt okularów na każdy dzień roku, okaże się, że to mniej niż cena porannego posiłku, który konsumujemy w kilka minut. Taka jest magia małych liczb, wystarczy spojrzeć na nie z innej perspektywy. Ten sposób myślenia przekazujemy naszym partnerom biznesowym, czyli niezależnym salonom optycznym, z którymi współpracujemy na co dzień. Pamiętajmy, że dobra jakość widzenia to nie tylko luksus, to codzienna potrzeba.

Czy American Lens prowadzi kampanie społeczne propagujące badania wzroku?

K.W.-P. Tak, American Lens aktywnie uczestniczy w wielu kampaniach społecznych promujących profilaktykę i regularne badania wzroku. Wykorzystujemy zarówno media społecznościowe, jak i kanały B2C skierowane do konsumentów. Organizujemy także eventy edukacyjne we współpracy z salonami optycznymi, podczas których udostępniamy sprzęt diagnostyczny i umożliwiamy wykonywanie bezpłatnych badań przesiewowych wzroku. Prowadzimy lokalne kampanie wraz z naszymi partnerami biznesowymi, poświęcone takim problemom, jak zaćma, jaskra, presbiopia czy syndrom leniwego oka. W American Lens Światowy Dzień Wzroku i Tydzień Jaskry trwają cały rok. Regularnie, nawet kilka razy w miesiącu, w różnych lokalizacjach na terenie całego kraju, organizujemy działania edukacyjne i profilaktyczne. W nasze inicjatywy coraz częściej włączają się także samorządy, które organizują lokalne badania przesiewowe. Profilaktyka wzroku jest niezwykle istotna. Dzięki regularnym badaniom, np. pomiarowi ciśnienia oka, możemy wcześniej wykrywać choroby, takie jak jaskra, co znacząco wydłuża okres cieszenia się dobrym widzeniem. Zachęcamy, by odwiedzać optometrystę raz w roku, a okulistę co dwa lata. Tylko w ten sposób możemy świadomie dbać o zdrowie naszego wzroku.

Bartosz Matyjewicz (dyrektor zarządzający i członek Zarządu): Przed nami spore wyzwanie. Smartfony, tablety i komputery wymusiły inne zachowania wzrokowe. Skutki widać już u dzieci, urządzenia elektroniczne wymuszają na nas pełne skupienie, wzrok musi się ciągle wytężać. To mordercza praca dla mięśni skupionych wokół gałki ocznej. Mówiąc o chorobach wzroku, myślimy o jaskrze, zaćmie, a powinniśmy przede wszystkim myśleć o krótkowzroczności, która zaczyna być chorobą cywilizacyjną.

K.W.-P.: Chciałabym zaapelować do wszystkich rodziców: żyjemy w czasach intensywnego rozwoju technologii, dlatego tak ważny jest zdrowy rozsądek i regularne wizyty u specjalistów badających wzrok. To właśnie oni mogą odpowiednio wcześnie ocenić stan wzroku najmłodszych użytkowników smartfonów i wykryć ewentualne problemy. Ograniczajmy czas, jaki dzieci (i my sami) spędzają przed ekranem. Dbajmy o oczy poprzez krótkie ćwiczenia, wystarczy 30 sekund co pół godziny. Warto oderwać wzrok od telefonu, spojrzeć w dal, wykonać ruchy oczu w kształcie ósemek, popatrzeć przez okno, w przestrzeń. Nasze oczy zbudowane są z mięśni – potrzebują treningu, by zachować sprawność. Bądźmy więc trenerami personalnymi dla własnego wzroku i nie zaniedbujmy regularnych badań. To niewielki wysiłek, który przynosi ogromne korzyści na przyszłość.

 A.M.: Eksperci z American Lens współpracują z salonami optycznymi w Polsce jako producent soczewek okularowych. Dostarczamy też wszystkie potrzebne narzędzia do badania wzroku, nowoczesne urządzenia diagnostyczne japońskiej firmy Nidek. Zachęcamy też salony optyczne, żeby zwracać uwagę również na jakość obsługi. Jako klienci wymagajmy więcej i odwiedzajmy te salony, w których obsługa jest najlepsza, a zaawansowanie technologiczne szeroko stosowane.

Rewolucyjna zmiana w księgowości

Dzięki zastosowaniu technologii AI do rozpoznawania tekstu, można dwukrotnie skrócić czas obsługi dokumentów, zwiększyć ich dokładność, uniknąć wielu ludzkich pomyłek i błędów

Poza różnego rodzaju dokumentacją przechowywaną w firmach, w zależności od profilu, u każdego przedsiębiorcy nie da się uniknąć zbioru segregatorów z dokumentacją finansowo–księgową. Nadchodzi zatem czas, aby także w systemie księgowym wprowadzić rewolucyjne zmiany, pozbyć się definitywnie papieru i wprowadzić e-faktury.

Fundamentalne decyzje

Krajowy System e-Faktur (KSeF) to największa zmiana w obszarze fakturowania od momentu wdrożenia elektronicznych faktur, która od 2026 roku zrewolucjonizuje i ujednolici sposób dokumentowania i rozliczania transakcji w Polsce. To rozwiązanie wpłynie na cały proces księgowy, zobowiązania podatników, a także wprowadzi szereg korzyści i wyzwań dla przedsiębiorców.

Ustawa z 5.08.2025 r. „O zmianie ustawy o podatku od towarów i usług oraz ustawy o zmianie ustawy o podatku od towarów i usług oraz niektórych innych ustaw” została opublikowana 1.09.2025 r. w Dzienniku Ustaw (Dz.U. z 2025 r.poz.1203). Ta nowelizacja przesunęła obowiązek wystawiania e-faktur na 1.02.2026 roku, w związku z tym do tego czasu zasady fakturowania pozostają bez zmian.

Kluczowe przepisy określają, że od 1.02.2026 r. wszystkie faktury muszą być wystawiane za pośrednictwem systemu, co jest zgodne z celami cyfryzacji i poprawy kontroli podatkowej. Ponadto wprowadzono rozwiązania ułatwiające korzystanie z systemu, np. tryb offline 24 czy możliwość dodawania załączników, które mają umożliwić płynne przejście w nową erę fakturowania.

Od 1.02.2026 r. KSeF będzie obowiązkowy dla wszystkich firm wystawiających faktury w Polsce, jednak wdrożenie będzie zachodziło etapami. Od 1.02.2026 r. obligatoryjnie dla dużych podatników (wartość sprzedaży za 2024 przekraczająca 200 mln wraz z podatkiem). Od 1.04.2026 r. dla pozostałych przedsiębiorców. Od 1.01.2027 r. dla drobnych przedsiębiorców, których wartość faktur wystawionych w danym miesiącu nie przekracza kwoty 10.000 złotych brutto.

Podatnicy muszą się przygotować do tego procesu już teraz, gdyż faktury będą miały ustrukturyzowany format XML, co wyeliminuje konieczność ręcznego przepisywania danych z plików PDF czy skanów. Nowe zasady oznaczają, że momentem uznania faktury za wpływającą do systemu będzie jej przyjęcie w KSeF z nadanym numerem, co wpłynie na terminy rozliczeń VAT i odliczeń, w tym skrócenie czasu zwrotu VAT z 60 do 40 dni.

Bankowość cyfrowa, brak konieczności archiwizacji papierowej i automatyzacja procesów transakcyjnych uczynią system efektywniejszym, w pełni integrując przepływ dokumentów z systemami księgowymi przedsiębiorstw. Przedsiębiorcy będą musieli dostosować swoje procedury akceptacji faktur oraz regularnie monitorować postępy we wdrażaniu rozwiązań technicznych, aby wyeliminować potencjalne błędy, a wcześniejsze przetestowanie procesów i narzędzi pozwoli także na usprawnienia pod kątem potrzeb w organizacji.

Wady systemu

Mimo wielu korzyści, KSeF wiąże się z wyzwaniami. Faktury pobrane z KSeF będą miały formę nieczytelnego zestawu danych, co uniemożliwi ich natychmiastową weryfikację. Taki system wymusi użycie niezbędnego oprogramowania, które pozwoli na dalszy obieg dokumentów. Przedsiębiorcy muszą zainwestować w infrastrukturę IT, szkolenia pracowników i procesy integracji systemów księgowych z platformą. Aby uniknąć wątpliwości i problemów, podatnicy także co do zasady powinni wysyłać faktury do systemu KSeF w dniu ich sporządzenia. Dla mniejszych firm i tych z ograniczonym dostępem do internetu, obowiązek ten może stanowić barierę, zwłaszcza w trakcie etapów wdrożenia i ewentualnych awarii technicznych. Ponadto błędy w danych przesyłanych do systemu mogą skutkować problemami finansowymi i podatkowymi, jeśli nie zostaną odpowiednio wcześnie wykryte i skorygowane.

Zalety dla przedsiębiorców

KSeF to przede wszystkim narzędzie zwiększające efektywność i transparentność rozliczeń podatkowych, przyspieszające zwrot VAT, a także minimalizujące ryzyko fałszerstw i sprzecznych z prawem praktyk na rynku. Automatyzacja pozwala na eliminację ręcznego księgowania i ograniczenie ludzkich błędów, co przekłada się na oszczędność czasu i pieniędzy. Ponadto, rozwiązanie to sprzyja cyfrowej transformacji przedsiębiorstw i ułatwia ich dostosowanie do standardów unijnych. Co więcej, nie potrzeba kupować płatnej aplikacji, co na pewno jest ważne dla drobnych przedsiębiorców, a Ministerstwo Finansów zapewnia bezpłatne narzędzia, które będą poddawane regularnej aktualizacji.

Wprowadzenie KSeF to wielka rewolucja, która wymusi na przedsiębiorcach zmiany w codziennej działalności, ale jednocześnie przyniesie korzyści w postaci szybszych zwrotów VAT, poprawionej kontroli i efektywności procesów księgowych. Fakt, że system ten jest oparty na nowoczesnej technologii, wprowadza nie tylko wygodę, ale i wymaga od podatników dużej adaptacyjności. Ostatecznie czas pokaże, czy benefity przewyższą wyzwania, a najwięksi przegrani to ci, którzy zbyt późno przygotują swoje systemy i procedury.

Agnieszka Jakubowska

Wielki jubileusz światowego fenomenu „THE PHANTOM OF THE OPERA” – po raz pierwszy w Polsce w angielskiej wersji językowej

W ramach celebracji 40-lecia światowej premiery, legendarny musical Andrew Lloyda Webbera – „THE PHANTOM OF THE OPERA” – zawita do Polski. To bez wątpienia jedno z najważniejszych wydarzeń kulturalnych nadchodzącego roku. Już w czerwcu widzowie będą mieli niepowtarzalną okazję, by po raz pierwszy w historii zobaczyć tę epicką produkcję w oryginalnej, angielskiej wersji językowej.

Arcydzieło, które zmieniło historię rozrywki

Od premiery na londyńskim West Endzie w 1986 roku, „Upiór w Operze” zachwyca widzów na całym świecie. Spektakl zgromadził ponad 160 milionów widzów w 205 miastach, zdobył przeszło 70 prestiżowych nagród, w tym 7 statuetek Tony i 4 nagrody Oliviera, dołączając do kanonu kultowych musicali. W czerwcu tego roku to niezwykłe widowisko muzyczne na światowym poziomie zawita do Polski, sprawiając, że zebrani w Gliwicach i Trójmieście widzowie będą mogli poczuć się, jakby przenieśli się na widownię Broadwayu czy West Endu.

Ponadczasowa historia w nowoczesnym wydaniu

Oparty na klasycznej powieści Gastona Leroux musical opowiada o nieszczęśliwej miłości tytułowego Upiora, tajemniczego geniusza muzycznego, skrywającego twarz pod maską, do młodej sopranistki Christine Daaé. To pełna mroku opowieść o potędze sztuki, cenie geniuszu i samotności, a także o potrzebie akceptacji, która potrafi być silniejsza niż strach. Przeniknięta atmosferą tajemnicy i emocjonalnej intensywności historia od dekad nie traci na aktualności, niezmiennie poruszając serca widzów na całym świecie.

Rozmach, który zapiera dech w piersiach

Polska publiczność zobaczy spektakl o wyjątkowej skali artystycznej i produkcyjnej:

– Ponad 100-osobowy zespół: artyści światowej klasy, wirtuozi muzyczni oraz ekipa techniczna dbająca o każdy detal.

– Ponad 230 misternie wykonanych kostiumów oraz spektakularna scenografia przenosząca widzów wprost do podziemi Opery Paryskiej,

– Nieśmiertelne utwory, takie jak „The Phantom of the Opera”, „Think of Me” czy „The Music of the Night” wykonane na żywo w oryginalnej wersji językowej.

Kiedy i gdzie?

12–16 czerwca 2026 r. – PreZero Arena Gliwice

23–28 czerwca 2026 r. – ERGO ARENA Gdańsk/Sopot

Spektakle zostaną zaprezentowane w dwóch nowoczesnych halach widowiskowych, które pozwolą na pełną prezentację efektów scenicznych i specjalnych.

Informacje produkcyjne

Producentem spektaklu jest Broadway Entertainment Group, a za polską organizację wydarzenia odpowiada promotor Baltic Music Group.

Społeczny wymiar pożyczek

Andrzej Jankowski, prezes Fingo Capital SA, mówi o społecznym wymiarze działalności firmy pożyczkowej, która jest w stanie zaufać klientom niechcianym przez banki

Jak długo istnieje Fingo i czym się zajmuje?

Spółka została założona w 2016 roku. Podstawą naszej działalności jest udzielanie finansowania pozabankowego.

Co to znaczy: finansowanie pozabankowe?

Na rynku finansowym jest wielu dostawców finansowania. Kiedy myślimy o konsumencie, przeciętnym zjadaczu chleba, pierwszym skojarzeniem są banki. To z nimi mamy do czynienia od dziecka – to sektor, który obsługuje część rynku konsumenckiego i biznesowego.

Czym różnią się wasze usługi od tych bankowych?

Sektor bankowy jest regulowany przez krajowych nadzorców finansowych. Żeby spełniać ich wymagania, banki dokonują selekcji klientów – zarówno biznesowych, jak i indywidualnych. W efekcie część klientów ma trudności z uzyskaniem finansowania w banku.

Jakich klientów najczęściej odrzucają banki?

Zwykle problemy mają mali przedsiębiorcy. Banki muszą spełniać wymogi Komisji Nadzoru Finansowego, a także wytyczne banków centralnych – choćby najważniejszego z nich ulokowanego w Bazylei. Banki są zobowiązane do tego, by nie przekraczać określonego poziomu tzw. złych kredytów – czy to jest 5 proc., czy też 10 proc. – to zależy od okresu i instytucji. Złe kredyty nie mogą przekraczać ustalonego limitu w portfelu banku.

Czyli bank stara się unikać ryzyka?

Z jednej strony, bank musi bardzo dokładnie oceniać potencjalnych klientów, z drugiej zaś – ci klienci, którzy popadną w problemy i nie spłacają zobowiązań na czas, trafiają do działu windykacji lub są przekazywani do firm zewnętrznych. Klient, który ma niewystarczającą ocenę kredytową, nie dostanie finansowania w banku. A przecież wciąż go potrzebuje.

Czyli klient jest oceniany na podstawie danych z biur gospodarczych i kredytowych?

Dokładnie. W Polsce funkcjonuje konkurencyjny rynek biur gospodarczych – rejestrują one opóźnienia w płatnościach. Każdy bank lub instytucja finansowa może te dane sprawdzić i ocenić zdolność oraz wiarygodność klienta.

Fingo Capital funkcjonuje jako firma pożyczkowa?

Tak. Działamy w tym trzecim filarze sektora finansowego. Z chęcią obsługujemy klientów, których nie mogą lub nie chcą obsłużyć banki. Obsługujemy zarówno klientów indywidualnych, jak i firmy – choć w sektorze konsumenckim skupiamy się na kwotach od 1000 do 3000 zł.

To są niewielkie pożyczki na krótki okres?

Tak – najczęściej do 30 dni. Klienci potrzebują finansowania na chwilę. Ten rynek działa bardzo prężnie.

Czyli to nie są osławione chwilówki z ogromnymi odsetkami?

Nie. Trzeba rozróżnić wizerunek chwilówek i faktyczne koszty. Dyrektywa europejska nakazuje prezentować RRSO – rzeczywistą roczną stopę oprocentowania – na każdej umowie, nawet jeśli finansowanie trwa miesiąc. To może zniekształcać obraz.

A jak wygląda koszt pożyczki w waszym przypadku?

Koszty są regulowane ustawowo. Odsetki są takie same, jak w banku. Dodatkowo dochodzą koszty przygotowania umowy – to 10 proc. w skali roku, a więc miesięcznie około 0,8–0,9 proc. Przykładowo: pożyczka na 1000 zł kosztuje klienta 123 zł – łącznie z odsetkami i kosztami.

Co się dzieje, gdy klient spóźnia się ze spłatą?

Wtedy mogą być naliczane odsetki karne – obecnie to 22 proc. w skali roku, zgodnie z ustawą i WIBOR-em.

Czyli po roku niespłacony tysiąc złotych nie zmienia się w dwa tysiące?

Nie. To byłoby duże nadużycie. Przy 22 proc. rocznie mówimy o 220 zł. A nie o podwojeniu zadłużenia.

Ilu klientów spłaca w terminie?

Zdecydowana większość – ponad 90 proc. Co więcej – chętnie wracają i wnioskują ponownie o finansowanie.

Jaki procent stanowią klienci problematyczni?

To jest mniejszość – kilka procent. W naszej grupie kapitałowej liderem jest spółka windykacyjna Vindexus. Jej pracownicy reagują w przypadku problemów ze spłatą, zwykle proponują rozłożenie należności na raty płatne w dłuższym okresie.

Jakie są Wasze roczne obroty?

Operujemy na poziomie 30–50 milionów złotych rocznie.

Ile osób pracuje w Fingo?

Zatrudniamy zaledwie cztery osoby. Jest to możliwe dzięki wysokiemu poziomowi automatyzacji. Procesy – od wniosku po wypłatę środków – obsługujemy za pomocą nowoczesnych technologii.

Jakie to technologie? Co to znaczy w praktyce?

Na początku współpracowaliśmy z fizycznymi pośrednikami, którzy przyjmowali klientów w lokalach, zbierali dokumenty. Dziś funkcjonuje to inaczej – w czasie pandemii przeszliśmy całkowicie na system online. Klient składa wniosek i załatwia wszystkie formalności przez Internet.

Jak wygląda ten proces?

Klient zakłada konto, weryfikuje się telefonicznie, wypełnia kwestionariusz – dane osobowe, dochody, gospodarstwo domowe, zobowiązania. Może zadzwonić do nas, jeśli coś jest niejasne. Na naszej stronie są też odpowiedzi na najczęstsze pytania.

A jak wygląda weryfikacja?

Klient łączy się ze swoim bankiem – umożliwia nam dostęp do historii konta. Sprawdzamy również dane w Biurze Informacji Kredytowej. Cały ten proces jest zautomatyzowany.

Co dalej, jeśli wniosek zostanie zaakceptowany?

Podpisujemy umowę. Współpracujemy z firmą Amodit, która ma licencję europejską na podpis elektroniczny. Klient podpisuje dokument przez SMS i e-mail, my również – i wtedy następuje wypłata środków na wcześniej zweryfikowane konto.

Jak pan by uzasadnił sens istnienia takiej firmy jak Fingo – poza ekonomią?

Po pierwsze – szybkość. Klient potrzebuje decyzji natychmiast. Po drugie – bank może nie udzielić mu finansowania. Po trzecie – spłacenie pożyczki poprawia historię kredytową i może ułatwić powrót do sektora bankowego.

 

Czy są sezony większego zapotrzebowania na pożyczki?

Tak – przed świętami i wakacjami. Wtedy rośnie liczba wniosków.

Jak wielu klientów obsługujecie miesięcznie?

Między 2 a 3 tysiące. Większość z nich wraca do nas.

A kredyty dla przedsiębiorców?

Nie – nasza oferta jest adresowana do klientów indywidualnych. Limity to maksymalnie 3000 zł, więc to raczej nie jest finansowanie typowo biznesowe.

Na koniec jeszcze kilka zdań o panu… Jakie studia Pan ukończył?

Jestem absolwentem biologii molekularnej, z doktoratem z biochemii. Studiowałem w Toronto.

Dlaczego zdecydował się pan wrócić do Polski i zmienić zawód?

Z powodów rodzinnych – rodzice, brat zostali w Polsce. Pracowałem w Kanadzie w branży biotechnologicznej, ale to bardzo trudny, ryzykowny sektor. Wymaga ogromnych inwestycji, a większość firm nie jest w stanie przetrwać pięciu lat.

Kiedy pan wrócił?

10 lat temu. Najpierw pracowałem w Vindexusie, w departamencie nadzoru – zajmowałem się m.in. wycenami. To doświadczenie bardzo przydaje mi się dzisiaj. W Fingo jestem od początku, choć firmę zakładała moja poprzedniczka. Po dwóch latach przejąłem po niej obowiązki.

rozmawiał Piotr Cegłowski

 

Co lubi Andrzej Jankowski

Wakacje › Jeździ najchętniej do Toronto, gdzie długo mieszkał i ma tam przyjaciół.

Hobby Gra na akordeonie, instrumencie, który z roku na rok staje się coraz bardziej modny – pojawia się dziś w utworach popowych, jazzowych a nawet klasycznych.

Kuchnia › Polska, chętnie przyrządza potrawy mięsne.

Motoryzacja › Jest fanem Toyoty, docenia rolę tej firmy, która ciągle jest liderem technologicznym, a w czasie kryzysu energetycznego podbiła Amerykę Północną.

Sport Gra w squasha.

Nowe modele Porsche Taycan i Cayenne Black Edition już w Polsce

Porsche oferuje polskim klientom specjalną serię modeli Taycan i Cayenne „Black Edition” wzbogaconych o czarne akcenty. Oprócz specjalnego wyglądu zewnętrznego i wnętrza, modele tej edycji specjalnej charakteryzują się wieloma wysokiej jakości detalami wyposażenia. Taycan oferuje również dodatkową zaletę w postaci większego zasięgu dzięki większej baterii. Taycan Black Edition jest dostępny jako sportowy sedan i Sport Turismo. Cayenne Black Edition jest dostępny w klasycznej wersji SUV lub jako eleganckie SUV coupé. Do wyboru jest również kilka opcji napędu. Modele specjalnej edycji zadebiutowały podczas Goodwood Festival of Speed w Wielkiej Brytanii.

Czarne akcenty na zewnątrz i wewnątrz podkreślają sportowy, elegancki wygląd modeli Black Edition. W modelu Taycan pakiet Sport Design, listwy bocznych okien i oznaczenie modelu z tyłu są wykończone w kolorze czarnym z wysokim połyskiem. Lusterka zewnętrzne w kolorze czarnym z wysokim połyskiem w połączeniu z innymi lakierami zewnętrznymi są dostępne wyłącznie w wersji Black Edition. Standardowo montowana jest również tylna listwa świetlna z podświetlanym czarnym logo Porsche. W pakiecie znajduje się również pakiet czarnych akcentów we wnętrzu, pakiet schowków oraz czarne, szczotkowane, podświetlane listwy progowe z aluminium.

Większy akumulator Performance Battery Plus, który jest dostępny jako opcja w modelach Taycan, Taycan 4 i Taycan 4S, jest również standardowym wyposażeniem modeli Taycan Black Edition. Większa pojemność brutto wynosząca 105 kWh ma pozytywny wpływ zarówno na osiągi, jak i zasięg WLTP. Na przykład w podstawowym modelu sportowego sedana Black Edition, który generuje do 435 KM¹, zasięg wzrasta do 668 kilometrów – o 76 km, czyli 12 procent więcej niż w modelu standardowym.

Modele Cayenne są wyposażone w przedni zderzak Sport Design², pakiet zewnętrzny, lusterka zewnętrzne i logo Porsche, a także oznaczenie modelu z tyłu, wszystkie wykończone w kolorze czarnym z wysokim połyskiem. Wnętrze wzbogacono pakietem wnętrza z szczotkowanego czarnego aluminium.

Porsche dodało również do listy wyposażenia standardowego obu serii modeli: asystenta zmiany pasa ruchu, system Surround View z aktywnym asystentem parkowania⁴, 21-calowe felgi z nakładkami z pełnokolorowym logo Porsche, reflektory HD Matrix LED (przyciemniane w modelu Cayenne Black Edition), projektory LED w drzwiach wyświetlające logo Porsche, komfortowe fotele przednie (z 14-stopniową regulacją elektryczną i funkcją pamięci) z herbem Porsche na zagłówkach, system dźwiękowy BOSE® Surround Sound System z Dolby Atmos (z Electric Sport Sound w modelu Taycan), pakiet schowków oraz czarne wykończenie gładką skórą⁵. Model Taycan posiada również ekskluzywną plakietkę w konsoli środkowej z oznaczeniem „Black Edition”.

Modele Black Edition są dostępne nie tylko w kolorze czarnym

Chociaż jest to wersja Black Edition, kolor czarny nie jest obowiązkowy jako kolor podstawowy: podczas konfiguracji modeli tej edycji można również wybrać inne kolory lakieru nadwozia. W przypadku modelu Taycan wszystkie kolory z kategorii Contrasts i Shades są dostępne bez dodatkowych opłat, w tym kolory takie jak Jet Black Metallic, Volcano Grey Metallic, Dolomite Silver Metallic i Ice Grey Metallic. W przypadku modelu Cayenne klienci mogą bez dodatkowych opłat wybierać spośród kategorii Contrasts: White lub Chromite Black Metallic.

Za dodatkową opłatą klienci mogą również wybrać kolor z kategorii Legends, Dreams i Shades (Cayenne) lub skorzystać z szerokich możliwości personalizacji oferowanych przez programy Paint to Sample. Dostępne są również opcje dotyczące wnętrza, w tym skóra w kolorze Slate Grey lub dwukolorowa.

Specjalny pakiet Black Edition na zamówienie i dalsza personalizacja

Rozszerzony pakiet Black Edition zawiera napis „Black Edition” na przednich drzwiach, a także podświetlane listwy progowe i zestaw kluczyków do pojazdu z etui, również z dopasowanym napisem.

Pojazdy stają się wyjątkowymi egzemplarzami dzięki opcjom oznaczonym symbolem personalizacji. Indywidualizacji można poddać wiele elementów wnętrza, w tym kluczyki i etui na kluczyki, dwustronną dywanik bagażnika, dywaniki, folder z dokumentacją pojazdu, pokrywę schowka w konsoli środkowej oraz listwy progowe.

Odpowiednie opcje dla modeli Taycan i Cayenne są oznaczone symbolem personalizacji w konfiguratorze samochodów Porsche i można je tam wyświetlić w czasie rzeczywistym. Porsche Exclusive Manufaktur realizuje te detale wyposażenia z wielką dbałością o szczegóły i kunsztem wykonania.

 

Cayenne Cena non-Black Cena Black
Cayenne 479000 548000
Cayenne E-Hybrid 511000 572000
Cayenne S E-Hybrid 580000 644000
Cayenne Coupe 497000 557000
Cayenne E-Hybrid Coupe 522000 578000
Cayenne S E-Hybrid Coupe 605000 659000
Taycan Cena non-Black Cena Black
Taycan 474000 555000
Taycan 4 495000 576000
Taycan 4S 562000 634000
Taycan Sport Turismo 479000 560000
Taycan 4S Sport Turismo 567000 639000

 

¹ Moc overboost przy użyciu Launch Control, szczegóły dotyczące metody pomiaru na stronie www.porsche.com/gtr21

² Kompletny pakiet Sport Design jest standardowym wyposażeniem modeli Cayenne S E-Hybrid Black Edition.

Sportowiec w smokingu

Model GTS w gamie modelowej Porsche nie jest ani najdroższy, ani najszybszy. Stając pośrodku stawki wydaje się więc być najbardziej uniwersalnym, ale ma w sobie coś takiego, co przyciąga jak magnes i sprawia, że jest absolutnie wyjątkowy

Ponad pięciometrowe nadwozie sportowej limuzyny prezentuje się bardzo okazale. Dostojna, niezwykle spójna linia nadwozia natychmiast informuje, iż mamy do czynienia z czymś wyjątkowym.

Wysmakowany w każdym calu

Trzecia ewolucja Panamery stała się dojrzała, dostojna, a jednocześnie wciąż prezentuje szczytowe osiągnięcia motoryzacyjnej inżynierii. Dopełnieniem sylwetki są 22-calowe koła w czarnym odcieniu oraz czarne i karbonowe dodatki, jak osłony lusterek, przyciemniane klosze lamp i wloty powietrza w zderzaku. Wyróżnikiem modelu jest trzyczęściowy, wysuwany spojler, dostępny jedynie w topowej wersji Turbo S E-Hybrid oraz cztery czarne końcówki układu wydechowego. Wnętrze utrzymane jest również w ciemnych barwach i praktycznie wszystkie elementy obszyte zostały zamszem i alcantarą. Nie ma tu mowy o świecących dodatkach, a jedynym wyróżniającym się akcentem są listwy drzwi i deski rozdzielczej oraz elementy koła kierownicy wykonane z polerowanego włókna węglowego. Cała reszta to wykwintna matowa czerń, począwszy od kierownicy, przez fotele, boczki i uchwyty, na podsufitce kończąc. Ten ultrasportowy wizerunek sprawia, że kierowca poczuje się tu… jakby luksusowo. Panamera GTS jest autem 4-osobowym, dlatego na przejażdżkę nie możecie zabrać któregokolwiek z waszych przyjaciół. Podróż tym samochodem powinna być dla nich nagrodą…

Twardy zawodnik

Jak napisałem wcześniej, Porsche Panamera GTS nie jest ani najszybsze, ani najdroższe, ale dane techniczne i tak robią wrażenie. Czterolitrowy, podwójnie doładowany, 8-cylindrowy silnik generuje równe 500 KM i 660 Nm momentu obrotowego. Pierwsze 100 km/h pojawia się już po 3,8 sekundy, co jak na auto o masie ponad 2100 kg jest wynikiem wręcz imponującym. Przyspieszaniu towarzyszy seria grzmotów i charczących dźwięków przyprawiających o dreszcze. Panamera GTS wyposażona została w specjalnie zaprojektowany do tego modelu aktywny układ wydechowy, który odpowiada za prostowanie się włosów na rękach i tężenie mięśni karku. Wrażenia słuchowe są tak hipnotyzujące, że odruchowo chcecie więcej i więcej. Prychanie, kichanie, strzały, grzmoty i wibrujący hałas gwoździ w aluminiowym wiadrze to składowe tej ścieżki dźwiękowej.

Producent zapewnia, że 160 km/h pojawi się na prędkościomierzu po 9,1 sekundy, a 200 km/h zobaczymy na liczniku po kolejnych 5,5 sekundy. Zabawa kończyć się ma po osiągnięciu szalonych 302 km/h! Niestety nie było mi dane sprawdzić tych parametrów, ale muszę przyznać, że i tak zabawa w granicach przepisów polskiego prawa jest przednia i ciężko przestać. W grzecznej jeździe nie pomaga zdecydowanie pokrętło wyboru trybu jazdy, które nawet ustawione w trybie Comfort gwarantuje spektakularne wrażenia, choć wszystko odbywa się we względnej ciszy. Prawy kciuk jednak niepostrzeżenie obsuwa się na środek pokrętła, gdzie znajduje się przycisk, który na 20 sekund uwalnia całą siłę drzemiącą w czterolitrowym motorze. Robiłem to raz za razem i w ogóle mi się to nie nudziło. Wyobrażam sobie, że po kilkudziesięciu tysiącach kilometrów, będzie to najbardziej lśniący przycisk w całym kokpicie.

Szaleństwo bez końca

W nomenklaturze Porsche symbol GTS oznacza sportowe osiągi, a lekkość prowadzenia i precyzję zapewnić ma zawieszenie i układ jezdny. Nie inaczej jest w przypadku Panamery. Zawieszenie zostało obniżone, a specjalnie zaprojektowany system Torque Vectoring Plus pilnuje, by auto pokonywało zakręty, jak wymierzone cyrklem na lekcjach z rysunku technicznego. Pomagać ma w tym opcjonalna skrętna tylna oś, dzięki której ten ponad 5-metrowy krążownik staje się zwinny niczym miejskie wozidełko. Wyważenie samochodu i precyzja układu kierowniczego sprawiają, że za kierownicą Panamery GTS poczujecie się, jak w samochodzie wyścigowym i o wiele mniejszym, niż to jest w rzeczywistości. Lekkość z jaką auto pokonuje kolejne łuki jest imponująca, a stabilność wręcz wzorowa. Auto wyposażone zostało w system aktywnej stabilizacji przechyłów nadwozia, któremu wtórują trzykomorowe, pneumatyczne amortyzatory tłumiące wszelkie nierówności nawierzchni.

Jak bardzo dobry jest to samochód, przekonają się pewnie nieliczni. Fascynujące jest jednak to, że w każdej chwili ten dziki zwierz potrafi schować pazury i zmienić się w potulnego misia. Układ wydechowy można wyciszyć jednym przyciskiem, a wyczynowy gokart zmienić, może nie w latający dywan, ale w komfortową limuzynę. Spece od ergonomii popracowali także nad komfortem foteli, które wreszcie są tak wygodne w długiej podróży, jak tego oczekujemy. Ten sportowiec przyozdobiony czarnymi dodatkami jest w stanie obrócić każdą głowę: i tę młodą i tę starszą, męską i kobiecą. Samochód jest po prostu piękny i prowadzi się dokładnie tak, jak wygląda.

Michał Garbaczuk

Synthos i Ekovoltis dokonują technologicznego przełomu na rynku energii

Polska energetyka otwiera się na nowych dostawców usług systemowych. Synthos – we współpracy z Ekovoltis, zakończyła proces kwalifikacji turbiny gazowej w  układzie CCGT w Oświęcimiu do świadczenia regulacyjnych usług systemowych. To sygnał, że w energetyce otwiera się przestrzeń, w której prywatny kapitał aktywnie wspiera stabilność i bezpieczeństwo systemu elektroenergetycznego.

Stabilność systemu elektroenergetycznego to jedno z kluczowych wyzwań współczesnej gospodarki. Przy rosnącym udziale źródeł odnawialnych, bezpieczeństwo dostaw przestaje być wyłącznie kwestią techniczną. Staje się strategicznym zagadnieniem dla różnych sektorów, od produkcji różnych dóbr, przez transport, aż po codzienne życie konsumentów. To ogromne pole dla innowacji, które coraz częściej są wprowadzane przez firmy prywatne. Jednocześnie Rynek Usług Systemowych w Polsce dynamicznie rośnie i według szacunków osiąga już wartość około 2 mld zł rocznie, co czyni go jednym z najszybciej rozwijających się segmentów rynku energii.

We wrześniu 2025 roku Synthos i Ekovoltis – spółki należące do MS Galleon, grupy kapitałowej Michała Sołowowa, skutecznie przeszły proces kwalifikacji źródła w postaci elektrociepłowni EC 1, wyposażonej w turbinę gazową pracującą w układzie CCGT, do świadczenia usług systemowych w oparciu o nowe Warunki Dotyczące Bilansowania.

Współpraca między spółkami Synthos i Ekovoltis pokazuje, że połączenie doświadczenia przemysłowego z nowoczesnymi kompetencjami w obrocie energią
i elastycznym podejściu do klienta  pozwala na szybkie i efektywne realizowanie innowacyjnych projektów, które znacząco wzmacniają stabilność i konkurencyjność krajowego systemu energetycznego
– mówi Bogusław Brandys, dyrektor Jednostki Biznesowej Utilities w Synthos.

Synthos, który posiada wieloletnie kompetencje w świadczeniu usług systemowych na rynku czeskim i dysponuje różnorodnymi aktywami energetycznymi w kraju i zagranicą, udostępnił swoją wiedzę i aktywa. Ekovoltis, z kolei, wniósł doświadczenie w zakresie obrotu energią oraz kompetencje organizacyjne i techniczne, dzięki którym cały proces udało się przeprowadzić w zaledwie dziewięć miesięcy.

Nowa era w energetyce

Wejście Synthos i Ekovoltis na nowy segment polskiego rynku energetycznego to nie tylko kamień milowy dla obu firm, ale również dowód, że prywatne podmioty są gotowe współtworzyć bezpieczeństwo energetyczne kraju.

Zdaniem Bartłomieja Kalisiewicza, członka zarządu Ekovoltis, to początek nowej epoki,
w której bezpieczeństwo energetyczne kraju będzie współtworzone także przez prywatnych graczy. Do czasu wprowadzenia nowych Warunków Dotyczących Bilansowania, które obowiązują od czerwca 2024 roku, rynek usług systemowych był obszarem zdominowanym przez duże i centralnie dysponowane jednostki wytwórcze.

Fakt, że Synthos i Ekovoltis przeprowadziły pełen proces kwalifikacji i zakończyły go z sukcesem, oznacza realne otwarcie rynku dla nowych uczestników. Ponadto, doświadczenie zdobyte w procesie kwalifikacji oraz partnerstwo Ekovoltis z firmą enspired – europejskim liderem w zakresie handlu algorytmicznego, pozwalają nam oferować najbardziej zaawansowaną na rynku usługę optymalizacji wielkoskalowych magazynów energii. To też sygnał dla całej branży, że przyszłość polskiej energetyki nie musi opierać się wyłącznie na scentralizowanych zasobach, a stabilność systemu przestaje być wyłącznym zadaniem jedynie dużych podmiotów, lecz staje się wspólnym wysiłkiem wielu uczestników rynku. To z kolei tworzy nowoczesny model, w którym bezpieczeństwo energetyczne opiera się na elastyczności, różnorodności technologii i szerokiej współpracy – podsumowuje Bartłomiej Kalisiewicz.

 

Więcej informacji na temat projektu udzielają:

Agata Kościelnik, press@synthosgroup.com

Agata Krych, press@ekovoltis.pl

 

Ważne Informacje

Laboratorium Odzyskiwania Nadziei

Rafał Krawczyk, prezes Labdaty, opowiada o tym, jak jego firma pomaga odzyskiwać dane z uszkodzonych komputerów i telefonów Firm oferujących usługi odzyskiwania danych jest wiele....

V Europejskie Forum Handlu i Eksportu: polskie firmy w globalnej grze

11 grudnia 2025 roku w Hotelu Bristol w Warszawie odbyła się V edycja Europejskiego Forum Handlu i Eksportu – jednego z kluczowych wydarzeń poświęconych...

Rusza ogólnopolski projekt edukacyjny ZBADAI

Sztuczna inteligencja w szkole? Taka myśl przeraża zarówno wielu nauczycieli, jak i rodziców. Tymczasem AI może być sprzymierzeńcem w poznawaniu świata i zrozumieniu rzeczywistości....

Europejskie Forum Handlu i Eksportu: przyszłość europejskiego handlu, e-commerce i łańcuchów dostaw

Już 11 grudnia 2025 roku odbędzie się kolejna edycja Europejskiego Forum Handlu i Eksportu, jednego z najbardziej prestiżowych wydarzeń w Polsce poświęconych globalnemu handlowi,...

Open Source wg Red Hat

Dinko Eror, VP EMEA Central, North and Eastern Europe w Red Hat, opowiada o tym, dlaczego rozwiązania open-source’owe cieszą się coraz większą popularnością Jak Red...

Łukasiewicz i Dassault Systèmes razem na rzecz transformacji cyfrowej polskiego przemysłu

Centrum Łukasiewicz podpisało porozumienie o współpracy z Dassault Systèmes w zakresie cyfrowej transformacji polskiego przemysłu. Współpraca ma wspierać cyfryzację procesów badawczorozwojowych, wdrażanie nowoczesnych technologii w gospodarce i wzmacnianie kompetencji cyfrowych...