.

Volvo Trucks z szeroką ofertą ciężarówek napędzanych biodieslem

Pełna gama nowych modeli samochodów ciężarowych Volvo może być teraz napędzana w 100% biodieslem, co stanowi kolejny wybór paliwa odnawialnego dla klientów, którzy chcą tu i teraz ograniczyć emisję CO2 z transportu.

Volvo Trucks poszerza ofertę modeli przystosowanych do biodiesla B100. To kolejny krok zgodny ze strategią firmy mającą na celu zmniejszenie wpływu swoich pojazdów ciężarowych na klimat. Volvo Trucks oferuje jedną z najszerszych w branży ofert paliw odnawialnych, w tym biodiesel, HVO (hydrodrafinowane oleje roślinne) i biogaz. B100 jest teraz dostępny dla szerokiej gamy silników w modelach Volvo FL, FE, FM, FMX, FH i FH16.

„Nasi klienci proszą o rozwiązania pozwalające na zmniejszenie emisji dwutlenku węgla, a paliwa odnawialne są atrakcyjną opcją – to po prostu skuteczny sposób na redukcję emisji CO2 z transportu tu i teraz” – mówi Jan Hjelmgren, dyrektor ds. zarządzania produktami i jakością w Volvo Trucks i kontynuuje :

„Jako globalny producent samochodów ciężarowych musimy zaspokoić różnorodne potrzeby transportowe i warunki rynkowe, dlatego inwestujemy nie tylko w nowe technologie, ale także w rozwiązania, które dekarbonizują transport w perspektywie krótko- i długoterminowej”.

Do 70% niższa emisja CO2

Redukcja emisji CO2 „od źródła do koła” w wyniku stosowania biodiesla wynosi od 30% do 70% w porównaniu z tradycyjnym olejem napędowym, w zależności od rodzaju surowca użytego do produkcji paliwa.

Obecna gama samochodów ciężarowych Volvo o średniej i dużej ładowności jest teraz oferowana z układami napędowymi zasilanymi olejem napędowym, biodieslem, HVO, CNG (sprężonym gazem ziemnym), LNG (skroplonym gazem ziemnym), bio-CNG, bio-LNG i energią elektryczną.

Silnik spalinowy zasilany paliwami odnawialnymi to jeden z trzech filarów strategii dekarbonizacji Volvo Trucks, przy czym dwa pozostałe to pojazdy elektryczne z akumulatorów i ogniwa paliwowe. Strategia ta wspiera cel firmy, zgodnie z którym do 2040 r. wszystkie sprzedawane ciężarówki Volvo powinny charakteryzować się zerową emisją netto.

Biodiesel – fakty

  • Modele samochodów ciężarowych Volvo certyfikowanych na biodiesel B100 to Volvo FL, FE, FM, FMX, FH i FH16 z niektórymi wariantami silników wysokoprężnych o pojemności 5, 8, 13 i 17 litrów – dostępność wariantów jest różna między rynkami – zobacz link do narzędzia do konfigurowania pojazdów poniżej*.
  • Model z certyfikatem biodiesla oznacza również, że spełnione są wymagania Euro 6.
  • Biodiesel jest paliwem niekopalnym otrzymywanym z olejów roślinnych (np. oleju rzepakowego) i jest stosunkowo łatwy w produkcji.
  • Biodiesel jest również znany jako ester metylowy kwasów tłuszczowych (FAME) zgodnie z normą EN14214.
  • Wszystkie silniki wysokoprężne Volvo Trucks są również certyfikowane do pracy na paliwie HVO100. HVO (hydrodrafinowane oleje roślinne) to zasadniczo biopaliwo, które można wytwarzać z szeregu materiałów, takich jak oleje roślinne, ale także produkty odpadowe.

żródło: Volvo Trucks

Czyste miasta, szybkie ładowanie z program eV City powered by Volvo

Miasta i ich włodarze mierzą się dzisiaj z wieloma przeszkodami na drodze do polepszania jakości życia mieszkańców. Zła jakość powietrza, hałas, sieć transportu zbiorowego nie nadążająca za rozwojem mieszkalnictwa – to tylko niektóre z głównych wyzwań. EV City – program partnerstw z samorządami uruchomiony właśnie przez Volvo – jest jedną z odpowiedzi na nie. Firma, poza rozwojem oferty samochodów elektrycznych, ogłosiła inwestycję w kluczową dla elektromobilnej ewolucji rozbudowę infrastruktury do szybkiego ich ładowania.

Jednym z priorytetowych obszarów działań na rzecz poprawy jakości życia w miastach jest dążenie do zeroemisyjnego transportu. Jest to też jeden z fundamentalnych kierunków rozwoju firmy Volvo. Dla Volvo przyszłość motoryzacji to inteligentne, w pełni elektryczne samochody. Firma zobowiązała się wprowadzić ofertę składającą się wyłącznie z elektryków do 2030 r., a dodatkowo do 2040 zamierza być w pełni neutralna klimatycznie. Zdając sobie jednak sprawę z tego, że prawdziwa ewolucja w kierunku elektromobilności nie jest możliwa bez infrastruktury do ładowania samochodów elektrycznych, Volvo postanowiło zainwestować w instalację ogólnodostępnych stacji szybkiego ładowania pojazdów w największych miastach Polski. Tak powstał eV City powered by Volvo, którego efektem ma być przyspieszenie elektromobilnej ewolucji, poprawa jakości powietrza a tym samym życia mieszkańców.

  • Kierowcy, żeby przesiąść się do elektryków, muszą mieć perspektywę ich szybkiego ładowania, czyli w ciągu ok. 20 minut do 70-80%, w dogodnym komunikacyjnie miejscu. Dziś zapewniających to szybkich ładowarek o mocy 150 kW i więcej mamy w Polsce ok. 250, z czego już około 30 zostało zainstalowanych przez dealerów Volvo – zauważa Emil Dembiński, Managing Director, Volvo Car Poland i dodaje – Do końca przyszłego roku wspólnie planujemy dostawić kolejnych 100. Zbudowanie efektywnej sieci dla wszystkich kierowców to długotrwały proces i wiemy, że nie jesteśmy w stanie zrobić tego w pojedynkę. Dlatego też eV City jest programem, który Volvo realizuje we współpracy z siecią dealerską i zaprasza do niego samorządy. Poza rozbudową infrastruktury stacji szybkiego ładowania, uruchamiamy również szyty na miarę lokalnych potrzeb program grantowy.
  • Inauguracja programu eV City tu w Poznaniu, podczas Impact’u, najważniejszego w regionie CEE wydarzenia dotyczącego przyszłości gospodarki, biznesu   i   samorządów,   nie   jest   przypadkowa
  • wyraźnie podkreśla Emil Dembiński – wierzymy, że nie tylko w sercu biznesu 5.0, ale i w jego DNA zapisany jest rozwój z poszanowaniem otaczającego go świata oraz namacalne działania zmieniające go na lepsze. Stacje szybkiego ładowania nie będą dla nas stanowić źródła przychodu, ale wiemy, że tylko w ten sposób możemy zmniejszyć bariery związane z elektromobilnością i sprawić, by zielona ewolucja mogła się dokonać. Zapraszamy samorządy do współpracy i włączania się w budowanie eV Cities – elektromobilnych, czystych miast przyszłości.

Volvo wybuduje  ok.  130  dwustanowiskowych  i  ogólnodostępnych  stacji  szybkiego  ładowania o mocy 175kW w miejscach najczęściej uczęszczanych przez użytkowników samochodów elektrycznych.

Program   grantowy   w   ramach   eV   City   realizowany   będzie   we   współpracy z miastami, a decyzje o wydatkowaniu z niego środków będą podejmowane indywidualnie, odpowiadając na konkretne potrzeby lokalnej społeczności. Po niespełna miesiącu od rozpoczęcia pierwszych rozmów, deklaracje dołączenia do programu eV City powered by Volvo wyraziły już 3 pierwsze miasta.

Działania edukacyjne wokół programu eV City powered by Volvo są realizowane przy wsparciu mLeasing, partnera biznesowego Volvo Car Poland.

* Dane dot. ogólnodostępnej infrastruktury ładowania pochodzą z bazy EIPA z dnia 2 maja br (Ewidencja Infrastruktury Paliw Alternatywnych).

O PROGRAMIE:

eV City powered by Volvo to ogólnopolski program, którego celem jest podniesienie jakości życia mieszkańców poprzez poprawę czystości powietrza w 35 największych polskich miastach. Kluczem do realizacji tej misji jest popularyzacja elektromobilności i zeroemisyjny transport. eV City stawia na rozwój infrastruktury poprzez włączenie się w budowę ogólnodostępnej sieci stacji szybkiego ładowania. W ramach projektu Volvo wraz z siecią dealerską zbuduje 130 szybkich stacji ładowania DC o mocy 175kW każda w lokalizacjach na terenie całego kraju, w miejscach najbardziej przydatnych mieszkańcom. Drugim elementem programu eV City jest specjalny fundusz grantowy umożliwiający mieszkańcom zrealizowanie inicjatyw, które także polepszają jakość życia lokalnej społeczności. Jest to pierwsza tego typu inicjatywa w Polsce. Ewolucja nie dzieje się w pojedynkę- dlatego eV City jest platformą współpracy między biznesem i samorządami.

Więcej: www.evcity.com.pl

źródło: Volvo Car Poland

Szybsze i łatwiejsze wsparcie dla MŚP dzięki współpracy ARP, KIG i RIG

    Agencja Rozwoju Przemysłu S.A. chce znacząco wesprzeć rozwój małych i średnich przedsiębiorstw w Polsce. Podpisany dziś z Krajową Izbą Gospodarczą i Regionalną Izbą Gospodarczą w Katowicach list intencyjny zakłada przede wszystkim nowy rozdział finansowania przez ARP S.A. małych i średnich przedsiębiorstw, wsparcie procesów inwestycyjnych, sytuacji finansowej firm, a także działań na rzecz   transformacji energetycznej. W praktyce, dla wielu firm oznacza to znacznie łatwiejszy i szybszy dostęp do poza bankowego finansowania swojej działalności, w tym do pożyczek z gwarancją zewnętrzną. Sygnatariusze listu deklarują indywidualne i elastyczne podejście do każdego projektu.

    16 maja 2024 r.  Prezesi: Agencji Rozwoju Przemysłu S.A. – Michał Dąbrowski, Krajowej Izby Gospodarczej – Marek Kłoczko i Regionalnej Izby Gospodarczej w Katowicach – Tomasz Zjawiony podpisali List Intencyjny dotyczący współpracy w obszarze rozwoju małych i średnich przedsiębiorstw (MŚP).

    Agencja Rozwoju Przemysłu S.A.  chce w ten sposób wesprzeć w odczuwalny sposób sektor małych i średnich przedsiębiorstw oferując im pożyczki obrotowe i inwestycyjne, także przy wykorzystaniu środków z programów rządowych i funduszy Unii Europejskiej. Ważnym aspektem działalności spółki jest działanie na rzecz transformacji energetycznej polskiego przemysłu ciężkiego oraz przemian w sektorze mniejszych podmiotów gospodarczych.

    To niezwykle ważne, aby firmy z sektora MŚP otrzymywały potrzebną im pomoc. Ostatnie lata pokazały, że zarówno zawirowania związane z pandemią koronawirusa, jak i sytuacją za naszą wschodnią granicą bardzo mocno odbiły się na sektorze usług, w szczególności w branżach gastronomii, szeroko pojętej rozrywki i sprzedaży detalicznej. Agencja Rozwoju Przemysłu S.A. widzi potrzebę wspierania polskiej przedsiębiorczości na wielu płaszczyznach, nie tylko finansowej. Należy pamiętać, że do grupy MŚP kwalifikuje się aż 99.8% polskich firm. To blisko dwa i pół miliona podmiotów gospodarczych, kształtujących polskie PKB. Wierzę, że współpraca z Krajową Izbą Gospodarczą i Regionalną Izbą Gospodarczą w Katowicach pozwoli nam wypracować mechanizmy, których celem będzie dalszy rozwój sektora MŚP w Polsce.– powiedział Michał Dąbrowski, Prezes Agencji Rozwoju Przemysłu S.A.

    Krajowa Izba Gospodarcza jest stowarzyszeniem regionalnych i branżowych izb gospodarczych działających na terenie Polski. Koncentrujemy nasze działania na wspieraniu polityki gospodarczej, która będzie przyjazna przedsiębiorczości, a naszym celem jest podnoszenie konkurencyjności polskiego biznesu także na arenie międzynarodowej. Świat i gospodarka cały czas się dynamicznie zmieniają, dlatego podpisany dzisiaj list intencyjny jest ważnym sygnałem dla polskiego sektora MŚP, że nie tylko nie zmieniamy kierunku, ale wyraźnie go doprecyzowujemy, by jak najcelniej odpowiadać na potrzeby rodzimych przedsiębiorców.”  odpowiedział Marek Kłoczko, Prezes Krajowej Izby Gospodarczej.

    List podpisała także Regionalna Izba Gospodarcza w Katowicach, która jest organizacją samorządu gospodarczego zrzeszającą podmioty prowadzące działalność gospodarczą na terenie Śląska. W ramach działalności RIG przedsiębiorcy mogą skorzystać z bezpłatnych porad i konsultacji w wielu dziedzinach biznesu.

    Regionalna Izba Gospodarcza w Katowicach już w 2020 roku powołując do życia Centrum Wsparcia MŚP, wdrożyła program pomocy dla sektora Małych i Średnich Przedsiębiorstw na terenie Województwa Śląskiego. Początkowo planowaliśmy wspierać firmy z Katowic i dużych miast regionu, jednak szybko okazało się, że pomoc potrzebna jest także wielu przedsiębiorcom z całego Śląska. Podpisując dzisiaj List Intencyjny wnosimy do porozumienia nasze doświadczenie i know how dotyczące wsparcia nie tylko w sferze finansowej, ale także prawnej, księgowej i kadrowej, a nawet marketingowej. Jestem pewny, że wykorzystując nasze doświadczenie i narzędzia wsparcia ARP S.A. stworzymy unikalny program dla sektora MŚP w Polsce. – powiedział Tomasz Zjawiony, Prezes Regionalnej Izby Gospodarczej w Katowicach.

    OZE zamiast kopalni

    Albert Gryszczuk, właściciel Innovation AG SA, prezes i współzałożyciel Krajowej Izby Klastrów Energii i Energetyki Odnawialnej, inwestor OZE mówi o budowie nowoczesnego i bezpiecznego rynku energetycznego

     

    Pańska kariera w dziedzinie zarządzania mogłaby stanowić kanwę ciekawej książki.

    Sam o sobie myślę jako o przedsiębiorcy, a nie managerze. Zająłem się biznesem bardzo wcześnie, bo już w szkole średniej. Pochodzę z przygranicznego Zgorzelca, gdzie w latach 90. funkcjonowało wielkie targowisko, na którym Niemcy kupowali duże ilości wyrobów z wikliny, pirackie kasety muzyczne, żółty ser i krasnale ogrodowe. W 1989 roku, jako siedemnastolatek, uruchomiłem tam kilka punktów sprzedaży, które otwierałem rano, idąc do technikum. Zatrudniałem m.in. swoich nauczycieli, którzy mogli sobie dorobić po pracy. Raz na tydzień wynajmowałem bagażówkę z kierowcą i jechałem po towar do Nowego Tomyśla, który do dziś jest zagłębiem wikliniarskim. Do dziś zastanawiam się, skąd się wzięło zainteresowanie naszych zachodnich sąsiadów wikliną – lampami, krzesłami stołami itp. Sprzedałem wiele ton tych mało użytecznych przedmiotów. Dzięki temu w praktyce nauczyłem się reguł prowadzenia biznesu – zarządzania finansami, organizowania dostaw i sprzedaży. Wielki plus stanowił całkowity brak reklamacji. Zarabiałem ogromne pieniądze, jak na tamte czasy – setki tysięcy marek. Rozwijając działalność, uruchomiłem sklep motoryzacyjny, produkcję zniczy i figurek. Jak się łatwo domyślić, niespecjalnie przejmowałem się wtedy nauką. Po incydencie sprowokowanym przez pijanego nauczyciela, w piątej klasie technikum, na chwilę przed maturą, zostałem przeniesiony do zawodówki. I tak miałem szczęście, bo gdyby nie pomoc mojej matki – nauczycielki – zostałbym wydalony z wilczym biletem. W konsekwencji uzyskałem uprawnienia mechanika samochodowego, a przy okazji kolejną motywację do poszukiwań, ponieważ także i dziś najbliżej mi do twardej technologii, hardwareu z krwi i kości.

     

    W ten sposób docieramy do poważnego zwrotu na pana drodze biznesowej.

    Swój pierwszy projekt technologiczny zrealizowałem w ósmej klasie szkoły podstawowej. Podczas zajęć ZPT zaproponowałem, że wspólnie z kolegami zbudujemy szkolny radiowęzeł. Przez pół roku nie chodziliśmy na lekcje, ponieważ układaliśmy kable w całym budynku. Przedsięwzięciem, które odmieniło mój los była praca nad urządzeniem do precyzyjnego laserowego pomiaru odległości. Mogłem sobie na to pozwolić, ponieważ dysponowałem środkami z wcześniejszej działalności. Inicjatorem projektu był mój kolega, nieżyjący już niestety wynalazca Maciej Orman. Był to bardzo ciekawy człowiek, wiele lat jeździł po świecie, zarobił duże pieniądze. Dzięki naszej znajomości mogłem realizować swoją pasję do mechaniki i elektroniki, którą zaraziłem się w dzieciństwie od mojego ojca – łącznościowca. Moimi ulubionymi zabawkami były lutownica, tranzystory i kondensatory. Pomysł naszego urządzenia postanowiliśmy zaprezentować amerykańskiej firmie Ascension Technology wyspecjalizowanej w skupowaniu nowych technologii z całego świata. W 1996 roku polecieliśmy do Burlington w stanie Vermont. Decyzja była pozytywna, Amerykanie zdecydowali się sfinansować budowę prototypu, który powstał w ciągu dwóch miesięcy. Na koniec, już po odebraniu wynagrodzenia, usłyszeliśmy bardzo zachęcającą propozycję: zapłacimy wam jeszcze raz tyle samo, ale pod warunkiem, że ostateczna wersja urządzenia będzie pięciokrotnie mniejsza. Szybko się z tym uporaliśmy. Ascension Technology uzyskało poważne wsparcie finansowe władz federalnych, a następnie sprzedało nasz projekt pod nazwą Laser Bird m.in. NASA, które wykorzystywało go podczas szkolenia astronautów. Zarobiliśmy około miliona złotych, jak się nietrudno domyślić, była to zaledwie cząstka tego, ile zyskali producenci.

     

    Do czego zainspirował pana kontakt z amerykańskim biznesem?

    Część pieniędzy zainwestowałem w budowę systemów radiowych dla Telekomunikacji Polskiej. Zbudowałem też kilkaset kilometrów linii kablowych. Zajmowałem się tym do 2005 roku. W tym samym czasie w zaadaptowanym garażu zorganizowałem laboratorium z mikroskopem elektronowym, w którym powstawały technologiczne podwaliny mojej kolejnej firmy. Wtedy też odkryłem swoją nową pasję, dla której na pewien czas porzuciłem biznes.

     

    Co to było?

    Rajdy terenowe. W 2005 roku, jadąc wspólnie z kuzynem wygraliśmy rajd Berlin-Wrocław. Jechaliśmy Tomcatem, czyli zbudowaną przeze mnie hybrydą Range Rovera. Konkurencja była duża – 800 kierowców. Jak wiadomo, apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc postanowiłem wystartować w Rajdzie Dakar. Udało mi się to dwa lata później. Był to ostatni wyścig, który odbył się w Afryce. Przeżyłem wspaniałą przygodę, która zachęciła mnie do dalszych starań w tej dziedzinie. Podjąłem też nietypową decyzję: rozdałem udziały w firmie grupie pracowników. Jeden z nich nadal trudni się układaniem kabli. A ja do 2011 roku zajmowałem się wyłącznie rajdami. Do startów namówiłem Adama Małysza, który jest świetnym kierowcą i jako sportowiec ma fantastyczną pamięć mięśniową. Obserwowałem go kiedyś podczas treningu w Drawsku Pomorskim, gdzie ośmiokilometrową pętlę przejechał kilka razy w idealnie tym samym czasie, co wyglądało wręcz nieprawdopodobnie. Byłem też jego pilotem podczas kolejnego Rajdu Dakar. Nasze drogi rozeszły się, gdy Adam przeszedł do teamu Orlenu. Naszą współpracę wspominam jako fantastyczną przygodę. Później wspólnie z bratem Piotrem zbudowaliśmy jeszcze kilka samochodów rajdowych, m.in. dwa Raptory, które dwukrotnie dojechały do mety, zajmując 4. pozycję Pucharu Świata. Sam uczestniczyłem w kolejnych Rajdach Dakar, jadąc Mitsubishi Pajero, a następnie ciężarówką Mercedesa. Dalej nie rezygnuję ze startów, choć bardzo ograniczyłem aktywność w tej dziedzinie. Właśnie wróciłem z Mistrzostw Świata w Abu Dhabi.

    Nietrudno się domyślić, że jest to działalność, do której musi pan dopłacać.

    Trudno zaprzeczyć, chociaż kilka razy udało mi się dopiąć budżet, jak np. podczas rajdów RMF Maroko Challenge, które przez 4 lata organizowaliśmy wspólnie z żoną i bratem. Za każdym razem brało w nich udział około trzystu osób z Polski. W 2011 roku stwierdziłem, że musze wrócić do biznesu.

     

    W jakiej branży?

    Wróciłem do technologii. W 2012 roku razem ze Stanisławem Kujawiakiem, doświadczonym przedsiębiorcą, którego poznałem w Niemczech, założyliśmy firmę, która zaczęła zajmować się OZE. Zrozumiałem wówczas, że prawdziwy sens mają rozwiązania związane z zeroemisyjnością. Wszystko jedno, czy będzie to produkcja energii, czy też transport, jest to kierunek wyznaczający przyszłość. Moja intuicja techniczna podpowiadała mi, że coś złego dzieje się z bilansem energetycznym i łańcuchem wartości. Czy sens ma wydobywanie i przetwarzanie ropy naftowej, skoro efektywność silnika spalinowego to zaledwie 30 proc.? Odpowiedź nasuwała się sama – była nią elektromobilność. Przyszedł mi do głowy pomysł – a może by zbudować auto elektryczne na Dakar? Kolejna idea polegała na ekokonwersji, czyli przerabianiu aut benzynowych na elektryczne. Pierwszy był stary Land Rover Defender 110, który przejechał Puszczę Amazońską, Patagonię i kilka razy Afrykę. Po okresie eksperymentów narodził się Sokół 4×4, pierwszy polski elektryczny samochód terenowy. Bazę do ekokonwersji pod kątem komercyjnym stanowiły auta dostawcze. Przygotowaliśmy 3 prototypy, o rekordowym zasięgu 400 km z toną ładunku. Auto terenowe przekazaliśmy walczącej Ukrainie – oczywiście przerobione na karetkę i opancerzone. Skoro już o tym wspominam – pomagamy też w inny sposób. Kupiliśmy sprzęt chirurgiczny dla jednego ze szpitali polowych. Przydatne są też drobne gesty – osoby odpowiedzialne za transporty humanitarne z zachodniej Europy wiedzą, że w Zgorzelcu nieodpłatnie zatankujemy im samochody.

     

    Kiedy zaczynał pan pracę na rzecz OZE, dla wielu osób, w tym urzędników odpowiedzialnych za bezpieczeństwo energetyczne, była to czarna magia.

    Na szczęcie dziś świadomość dotycząca zielonej transformacji jest już powszechna. Pierwsze moje ważne przedsięwzięcie w tej dziedzinie stanowił udział w budowie największego magazynu energii w Berlinie, który cały czas jest użytkowany przez Vattenfall. Próbowałem podobnym projektem zainteresować jedną z polskich agencji rządowych, ale eksperci odpisali, że to nic ciekawego, ponieważ akumulator jest w każdym samochodzie… Trzy miesiące później nastąpił pierwszy w naszym kraju blackout, a ja zrozumiałem, że jestem na dobrej drodze, chociaż ówcześni specjaliści mówili zupełnie coś innego. Trudno uwierzyć, że było to zaledwie 10 lat temu.

     

    Już wówczas postawił pan na energię słoneczną?

    Zacząłem pracować nad pierwszymi projektami farm fotowoltaicznych. Nie istniał wówczas żaden model biznesowy, który zapewniałby bezpieczeństwo inwestorom. Wkrótce jednak zaczęły się aukcje rynku OZE, a ja byłem jednym z pierwszych uczestników. W 2018 roku zbudowaliśmy jeden z pierwszych w Polsce wielkoskalowych systemów OZE o mocy 55 MW w gminie Bogatynia na terenie powiatu zgorzeleckiego. Bardzo ważne jest to, że projekt obejmował system dystrybucji. Wyprowadzeniem mocy i zasilaniem klientów zajęła się nasza własna spółka dystrybucyjna. Było to innowacyjne rozwiązanie nie tylko na poziomie technologicznym, ale też legislacyjnym. Warto wspomnieć, że inwestycja powstała w ramach Zgorzeleckiego Klastra Energii, skupiającego 7 samorządów, starostwo, KGHM i firmy prywatne. Jesteśmy w stanie zaopatrzyć w prąd 50 tys. domów.

     

    Na jakich zasadach działają klastry?

    Generalnie rzecz biorąc przedsięwzięcia klastrów – czyli podmiotów, które łączy wspólny cel, choć nie są bezpośrednio powiązane, mają charakter komercyjny. Inwestor, który wykłada pieniądze na budowę OZE zarabia potem, sprzedając prąd członkom klastra, ale też innym lokalnym podmiotom. Jestem przekonany, że to najlepszy model budowy nowoczesnego i bezpiecznego rynku energetycznego. Dzięki klastrom jesteśmy w stanie wytworzyć 70 proc. energii potrzebnej w skali kraju. Powinniśmy ją lokalnie produkować i dystrybuować. Nie musimy brnąć w kontynuację starych rozwiązań, które przestały się sprawdzać po wybuchu wojny w Ukrainie. Dwa dogmaty państwowej energetyki – czyli bezpieczeństwo i niska cena – upadły. Co gorsza, stary system jest oparty na emisyjnych źródłach. Natomiast energetyka samorządowa oznacza powstawanie rynkowych modeli opartych na zielonej energii. Opowieści o dopłatach do OZE to bajki o żelaznym wilku, bo do źródeł – czyli słońca i wiatru – nie ma dofinansowania. Dopłaty dotyczą magazynów energii, sieci dystrybucyjnych, bo w ich przypadku zwrot w okresie akceptowalnym dla inwestorów, czyli w ciągu 10 lat, nie jest możliwy.

     

    Jakie zalety w kontekście bezpieczeństwa energetycznego kraju ma OZE?

    Przykład Ukrainy dobrze ilustruje rzeczywiste zagrożenia. Gdy Rosjanie zniszczyli jedną węzłową stację energetyczną wysokiego napięcia, pół kraju zostało bez prądu. Zupełnie inaczej wygląda to w przypadku małych układów elektroenergetycznych opartych na OSDN-ach, czyli operatorach systemów dystrybucyjnych niepodłączonych do krajowego systemu, które dziś tanio i efektywnie buduje prywatny biznes.

     

    Ile megawatów dostarczają zbudowane przez pana farmy?

    Około 70 MW. Mam plan, żeby liczbę tę pomnożyć wielokrotnie. Jako mieszkaniec Zgorzelca obserwuję od dawna problemy ekologiczne o charakterze międzynarodowym związane z kopalnią i elektrownią Turów, które skazane są na likwidację w relatywnie niedługim okresie. Proponuję alternatywę w postaci potężnych instalacji OZE m.in. na terenie zajmowanym przez kopalnię. Chciałbym stworzyć zielony system elektroenergetyczny o podobnej mocy, budując farmy na terenie powiatu zgorzeleckiego, lubańskiego i bolesławieckiego. Kolejny pomysł to jezioro w miejscu kopalni lub, inaczej mówiąc, zbiornik retencyjny, który zapewni na wiele lat wodę okolicznym gminom. Opracowaniem projektu zajęli się naukowcy, którzy stwierdzili, że chcąc całkowicie zastąpić Turów, trzeba zbudować farmy wiatrowe o mocy 1 GW, fotowoltaikę – 2 GW, elektrownie biogazowe – 60 MW i szczytowo-pompową w miejscu odkrywki. Taki model jesteśmy w stanie wprowadzić w życie.

     

    Najwyraźniej nie wszystkim to się podoba, tym bardziej że poprzedni rząd zaciekle bronił Turowa.

    Mówi się, że szlachetne czyny zawsze zostają ukarane. Przekonałem się o tym boleśnie, zostając bohaterem nierzetelnego absurdalnego artykułu. Przez całe życie byłem niezależnym przedsiębiorcą, tymczasem usłyszałem, że mam rosyjskie koneksje. Po dokładnym sprawdzeniu okazało się, że ojciec jednego z moich partnerów biznesowych w latach 90. rzeczywiście prowadził interesy handlowe z Rosjanami. Tyle że ja nie mam z tym nic wspólnego. Moim zdaniem, chodzi o zdyskredytowanie turowskiego projektu OZE. Tym razem ja mógłbym spytać, kto za tym stoi, ale tego nie zrobię, ponieważ zawsze unikałem awantur, które szkodzą biznesowi. Chociaż nie miałem też związków z polityką, przekonałem się, jak bardzo potrafią zaszkodzić ludzie związani z władzą. Dwa lata temu otrzymałem propozycję nie do odrzucenia, by odsprzedać firmę. Kiedy odmówiłem, kilka dni później zostałem poinformowany o korekcie ministerialnej dotacji o 8 mln zł, a wielki bank wypowiedział mi linię kredytową.

     

    Jakie ma pan w związku z tym plany?

    Inwestuję 70 mln zł w kolejne źródła OZE. A poza tym – chciałbym dalej spokojnie pracować dla dobra regionu, w którym mieszkam od urodzenia.

     

    rozmaiwał Piotr Cegłowski

     

     

     

    Ankieta „Managera

    Albert Gryszczuk

     Najważniejsze wartości, jakie pan wyznaje?

    Bezpieczeństwo mojej rodziny.

     Pana prywatne pasje.

    Obok rajdów moim największym hobby jest żeglarstwo oceaniczne. W młodości dużo pływałem jako reprezentant Klubu Sportowego Turów, którego obecnie jestem prezesem.

     

    Z kim chciałby pan spotkać się na długą rozmowę, gdyby nie istniały żadne ograniczenia?

    Z niezwykłym przedsiębiorcą Elonem Muskiem.

     

    O czym najchętniej dyskutuje pan pozazawodowo?

    O czasie, o tym jak upływa.

     

    Książka, którą chciałby pan polecić czytelnikom?

    Czarny łabędź i Antykruchość Nassima Nicholasa Taleba.

     

    Najbardziej niezwykła chwila pańskiego życia?

    Narodziny mojej córki.

     

    Bucket list.

    Bardzo zależy mi na wprowadzeniu w życie planów dotyczących Turowa. Chciałbym też przejechać Rajd Dakar elektrycznym autem.

    Odpowiedzialność częścią firmowego DNA

    Jarosław Bartkiewicz, prezes polskiego oddziału Prudential*, obecnie działającego pod szyldem marki Pru, opowiada o dynamicznym rozwoju biznesu w Polsce, stylu pracy w kilku krajach i swojej recepcie na sukces w zarządzaniu

    Czy to prawda, że chcąc odnieść sukces w biznesie, trzeba mnóstwo pracować i mieć trochę szczęścia?

    Moja przygoda z biznesem zaczęła się nietypowo. Po ukończeniu klasy o profilu matematycznym w warszawskim liceum Gottwalda, noszącym dziś imię Staszica, zdecydowałem się pogłębiać wiedzę w tej dziedzinie na UW. Pod koniec studiów zacząłem się zastanawiać, co dalej. Zainteresował mnie trzyletni program Columbia University, jaki na Wydziale Nauk Ekonomicznych prowadzili wykładowcy z USA. Absolwenci, których było niewielu, ponieważ program obejmował tylko dwa roczniki, kończyli naukę ze stopniem Honours Bachelor Degree of Columbia University. Działo się to na przełomie lat 80. i 90., a wiedza rodem z Ameryki była wówczas czymś wyjątkowym. Podobnie jak pozostali absolwenci, miałem wiele możliwości podjęcia ciekawej pracy. W bankowości, inwestycjach i ubezpieczeniach. W związku z tym, że napisałem pracę magisterską ze statystyki matematycznej, zdecydowałem się wyspecjalizować w ubezpieczeniach na życie. W tamtym okresie w naszym kraju dopiero kształtował się zawód aktuariusza, łączący główne elementy mojego wykształcenia. I to zadecydowało o mojej drodze zawodowej.

    Gdzie zaczynał pan karierę?

    Przez kilka początkowych lat pracowałem w funduszu Pioneer jako analityk. Po zdaniu egzaminu aktuarialnego i uzyskaniu polskiej licencji numer 14, zająłem się ubezpieczeniami na życie, co nie zmieniło się do dzisiaj. Najpierw trafiłem do PBK Życie, potem zostałem drugim w Polsce pracownikiem tworzonego tu oddziału Zurich Insurance. Kolejnych 10 lat przepracowałem w Grupie ING. W Nationale Nederlanden Polska pracowałem 5 lat jako dyrektor finansowy odpowiedzialny również za aktuariat. Kolejne 3 lata pracowałem w Holandii jako Business Development Manager, odpowiadając za nieorganiczne wzrosty w 10 krajach w Europie Centralnej i Wschodniej. Na kolejne dwa lata zostałem wydelegowany do Hiszpanii, gdzie odpowiadałem za sprzedaż, marketing i produkty. Był to dla mnie twórczy okres, ponieważ mogłem realizować nowe projekty, wykorzystując swoje wcześniejsze doświadczenia. Na przykład w Rumunii, gdzie reforma emerytalna była podobna do polskiej, zdobyliśmy 30 proc. rynku. Sukces ten zaowocował uruchomieniem lokalnego banku.

    Miał pan okazję obserwować różne podejście do pracy w kilku krajach. Ile w naszych wyobrażeniach jest stereotypów? Co warto promować?

    Holenderski styl zarządzania oparty jest na dyskusji, jeśli nawet chodzi o proste sprawy. Kiedy osiągną konsensus, dalej już nie rozmawiają tylko wprowadzają w życie określone rozwiązanie. Co istotne – dyskutują jak równy z równym. Ważne są argumenty, a nie stanowiska. Z kolei Hiszpanie załatwiają wszystko podczas lunchu. Unikają pisania e-maili na rzecz żywej dyskusji. Gdy trzeba coś omówić, zainteresowani siadają przy jednym stoliku. W odróżnieniu od Francji, w czasie lunchu nie pije się wina. Wbrew obiegowym opiniom, w krajach południowych nie pracuje się mniej niż u nas. Słońce wstaje tam później, więc dzień pracy trwa od godz. 9 do 20, a w piątki do godz. 15.

    Dlaczego wrócił pan do Polski?

    Trudno było mi zaakceptować zmiany strukturalne w ING, a poza tym chciałem zadbać o edukację trójki dzieci. Otrzymałem propozycję objęcia stanowiska prezesa AXA Życie. Po siedmiu latach, kiedy usłyszałem o planach sprzedaży polskiej części biznesu AXA, przeszedłem do Prudential, który zaledwie dwa lata wcześniej rozpoczął działalność w naszym kraju. W zasadzie był to start-up oddziału brytyjskiej centrali. Miało to swoje konsekwencje w czasie Brexitu, gdy cały nasz portfel został przeniesiony do Irlandii. Nasz polski biznes rozwinął się w szybkim tempie. Sprzedaż wzrosła pięciokrotnie, a portfel siedmiokrotnie. Liczba klientów zwiększyła się ponad sześciokrotnie. Wygląda to zupełnie inaczej, niż np. w Wielkiej Brytanii, gdzie firma działa ponad 170 lat, więc trudno oczekiwać aż tak spektakularnych wzrostów. Najwyraźniej centrala docenia nasze działania, ponieważ zaproponowano mi udział w irlandzkim Executive Board.

    Jakie są konie pociągowe polskiego Pru?

    Nasze dwie najważniejsze linie produktowe to klasyczne ubezpieczenie ochronne „Komfort życia” oraz ubezpieczenia o charakterze ochronno-oszczędnościowym i w zależności od przeznaczenia są to „Emerytura bez obaw”, „Oszczędności bez Obaw” oraz „Start w  Życie”. Ostatnio rozbudowaliśmy naszą ofertę produktową o trzecią linię biznesową, czyli produkty inwestycyjne, których reprezentantem jest rozwiązanie Pru Inwestycja. Pieniądze zebrane od klientów lokujemy w brytyjskim funduszu With-Profits, który zarządza naszymi aktywami, dbając o bezpieczeństwo wpłaconych środków i oferując potencjał zysku ponad wartości gwarantowane w naszych produktach. W naszym rozwiązaniu inwestycyjnym prezentujemy klientom spodziewane wzrosty, opierając się na oczekiwanej stopie zwrotu, a wartość ich inwestycji podlega mechanizmowi  tzw. smoothingu, czyli wygładzaniu wartości inwestycji, pomimo jej chwilowych zmian.

    Wchodząc na polski rynek, Prudential przeprowadził rewelacyjną akcję marketingową, wypłacając pieniądze z przedwojennych polis.

    Nie sprowadzałbym tego wyłącznie do marketingu. To kwestia naszej odpowiedzialności, coś co wynika z DNA Grupy. Staramy się robić więcej niż to, co wynika z samej umowy. Na przykład po katastrofie Titanica wypłaciliśmy ogromne sumy poza kwotami ubezpieczenia. Kiedy w Polsce zakończył się komunizm, jeszcze na długo przed otwarciem oddziału w 2013 roku grupa zadała sobie pytanie, co mogłaby zrobić z tymi około 4,6 tys. polisami sprzed 1939 roku zawartymi w Polsce i prowadziła w naszym kraju aktywne poszukiwania spadkobierców. Choć z punktu widzenia ogólnych warunków umów, wojna wyłącza odpowiedzialność, to jednak do dziś wypłacamy świadczenia ex gratia z naszych przedwojennych polis. Niewątpliwie takie działanie stanowi wyróżnik naszej Grupy.

    Jak wygląda pańska recepta na sukces w biznesie?

    Zatrudniamy ponad 300 osób. Zespołem tym zarządzam poprzez 10 managerów raportujących bezpośrednio do mnie. Odpowiednie ustawienie relacji w zespole to klucz do sukcesu. Najbardziej cenię osoby wewnętrznie sterowne, czyli takie, które mają swoje pasje i ambicje. Nie trzeba ich ciągle motywować. Stawiam na otwartą kulturę zarządzania, skracam dystans, wszyscy mówimy sobie po imieniu. Moja wizja jest Druckerowska. Prezes to kapitan zespołu, z którym gra razem na boisku, a nie coach na ławce trenerskiej. Ławka trenerska jest miejscem dla rady nadzorczej. Bardzo ważne jest to, by członkowie zespołu się wspierali i podejmowali decyzje na najniższym możliwym poziomie, jeżeli jest to możliwe. Jeżeli szefowie IT i operacji mogą załatwić pewne sprawy sami, nie muszą z tym przychodzić do mnie. Cieszy mnie, że mogę pracować z wieloma osobami, które są w naszym oddziale od samego początku.

    rozmawiał Piotr Cegłowski

    Wielkimi krokami zbliża się X edycja Sustainable Economy Summit! 20-21 maja, hotel Sheraton Grand Warsaw

    Podczas wydarzenia współorganizowanego przez UN Global Compact Network Poland pod patronatem Ministerstwa Klimatu, wybitni eksperci ze świata nauki oraz biznesu będą toczyć dyskusje na temat wdrożenia i realizacji celów zrównoważonego rozwoju, zarówno w kontekście działań globalnych, jak również podejmowania lokalnych inicjatyw.

    Podczas dwóch dni dyskusji panelowych poruszymy następujące zagadnienia:

    Dzień 1

    Panel 1: Niskoemisyjne budownictwo i nieruchomości

    Moderatorem będzie Dr Bartosz Zamara – Development Manager, Trebbi Polska.

    Udział w dyskusji wezmą: Arne Bongenaar – Partner Zarządzający, Acteeum Group, Anna Duchnowska –  Managing Director of Investment Management, Invesco Real Estate, Łukasz Górny – Dyrektor Departamentu Rozwoju, Radca Prawny, EIB, Maciej Korbasiewicz – Prezes Zarządu, Bolix, Dariusz Pawlukowicz – Wiceprezes Zarządu, ROBYG.

    Panel 2: Zielona cyfryzacja

    Moderatorem będzie Dr hab. Rafał Mrówka – Profesor w Katedrze Teorii Zarządzania, Dyrektor Biura Programów MBA w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.

    Udział w dyskusji wezmą: Łukasz Balas – VAD Sales Team Leader, ASBIS, Zsolt Fekete – Prezes Zarządu, Algotech Polska, Michał Grzegorzewski – Chief Business Operation Officer, Fujitsu Polska, Bożena Leśniewska – Wiceprezeska Zarządu ds. Rynku Biznesowego, Orange Polska, Anita Sowińska – Wiceministra, Ministerstwo Klimatu i Środowiska.

    Panel 3: Zielona energia

    Moderatorem będzie Prof. dr hab. inż. Waldemar Kamrat – Dyrektor Centrum Energetyki Jądrowej PG, Profesor, Katedra Elektroenergetyki Wydział Elektrotechniki i Automatyki, Politechnika Gdańska.

    Udział w dyskusji wezmą: Michał Brzozowski – CEO, Metroplan Polska, Piotr Kummer – Kierownik Projektu w Pionie Realizacji, Polskie Elektrownie Jądrowe (PEJ), Katarzyna Pluta – Kierownik ds. Marketingu i PR, Armatura Kraków, Dr Maximilian Piekut, LLM – General Manager, Greeners, Iwona Sierżęga – Członkini Zarządu, Chief Operating Officer, Polenergia

    Dzień 2

    Panel 1: Odpowiedzialny biznes – wyższa forma kapitalizmu

    Moderatorem będzie Dr hab. Bolesław Rok – Profesor Akademii Leona Koźmińskiego, Katedra Przedsiębiorczości i Etyki w Biznesie.

    Udział w dyskusji wezmą: Sylwia Bilska – General Manager, Edenred Polska, Jarosław Chwastowicz – Business Services Director, Lyreco Polska, Anna Lewandowska – Dyrektor Działu Onkologii i Hematologii, Lider Obszaru ESG, Członek Zarządu, Pfizer Polska, Piotr Maciak – Prezes Zarządu, Nordkalk, Członek Zarządu Grupy Nordkalk odpowiedzialny za Region Centralnej Europy, Robert Moreń – Corporate Affairs Director, Mars Wrigley Polska, Iwona Jacaszek-Pruś – Dyrektorka ds. Korporacyjnych, Kompania Piwowarska, Aleksandra Robaszkiewicz – Corporate Affairs and CSR Director, Lidl Polska.

    Panel 2: ESG w biznesie

    Moderatorem będzie Ewa Mochocka – Partnerka, Liderka Doradztwa w zakresie Pozyskania Finansowania i Restrukturyzacji, EY Polska.

    Udział w dyskusji wezmą: Rhonen Azoulay – General Manager Sales Poland and Czech Republic, Lufthansa Group, Ireneusz Borowski – Country Manager Poland, Dassault Systèmes, Agnieszka Gutowska – Dyrektor Komunikacji, Marketingu i CSR, Nhood Polska, Mario Zamarripa – Dyrektor ds. Zrównoważonego Rozwoju, ERGO Hestia, Andrzej Zduńczyk – Dyrektor Rynku Instytucji Finansowych, BIK.

    Panel 3: Gospodarka o obiegu zamkniętym

    Moderatorem będzie Prof. dr hab. inż. Krzysztof Pikoń – Profesor na Wydziale Inżynierii Środowiska i Energetyki Politechniki Śląskiej, kierownik Katedry Technologii i Urządzeń Zagospodarowania Odpadów.

    Udział w dyskusji wezmą:   Andrzej Losor – Członek Zarządu, Dyrektor Rozwoju Sprzedaży, Produktów Niskoemisyjnych i ESG, Górażdże Cement, Michał Mikołajczyk – Prokurent, Dyrektor ds. sprzedaży i marketingu, Rekopol Organizacja Odzysku Opakowań, Beata Osiecka – Prezes Zarządu, Dyrektor Zarządzająca, Kinnarps Polska, Prof. dr Hans-Otto Pörtner – Biolog Morski, Były Współprzewodniczący Grupy Roboczej II Międzynarodowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC) i Członek Niemieckiej Rady Doradczej ds. Zmian Globalnych (WBGU), Grzegorz Skrzypczak – Prezes Zarządu, ElektroEko Organizacja Odzysku Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego, Dr Anna Zalewska – Advocacy Manager, BASF Polska.

    W konferencji uczestniczą przedstawiciele firm z wielu sektorów gospodarki, a także liczne organizacje rządowe, organizacje non-profit oraz przedstawiciele uczelni akademickich.

    Oprócz dyskusji panelowych swoje przemówienia wygłoszą goście specjalni m.in:

    Kamil Wyszkowski – Przedstawiciel Krajowy, Dyrektor Wykonawczy UN Global Compact Network Poland, Przedstawiciel UNOPS w Polsce, Prof. dr hab. Witold M. Orłowski – Profesor nauk ekonomicznych, Profesor Akademii Finansów i Biznesu Vistula i Szkoły Biznesu Politechniki Warszawskiej, Główny doradca ekonomiczny PwC Polska, Eamon Gilmore, znany ze swojej bogatej pracy na rzecz praw człowieka i przywództwa politycznego, Prof. dr Hans-Otto Pörtner, biolog morski uznany za wkład w naukę o klimacie i laureat nagrody Planetary Health Award oraz Peter McAteer, szanowany konsultant i edukator w zakresie zrównoważonego rozwoju.

    Swoją obecność na konferencji potwierdziły m.in. firmy, takie jak: Acteeum Group, Algotech Polska, Armatura Kraków, ASBIS Poland, Ayming Polska, BASF Polska, BeLeaf, BIK, Bolix, Centrum Medyczno Diagnostyczne, Dassault Systèmes, Data Wizards, Deutsche Lufthansa Oddział w Polsce, Edenred Polska, EIB, ElektroEko Organizacja Odzysku Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego, Sopockie Towarzystwo Ubezpieczeń ERGO Hestia, EY Polska, Fujitsu Polska, Greeners, Górażdże Cement koncern Heidelberg Materials, Kajima Poland, Kinnarps Polska, Kompania Piwowarska, Lidl Polska, Lyreco Polska, Mars Wrigley Polska, Metroplan Polska, MM Brown marka Chocolissimo, Nordkalk, Nowy Styl, Nhood Services Poland, Orange Polska, Pfizer Polska, REKOPOL Organizacja Odzysku Opakowań, ROBYG, Trebbi Polska, Vectra, Vitallabs Polska i Altrient LivOn Labs.

    “Sustainable Economy Summit” to unikatowe wydarzenie, które wyznacza nowe szlaki rozwoju uwzględniającego wartości biznesowe połączone z odpowiedzialnością za dobro planety. Pokazujemy liderów zmian i możliwości zmniejszenia negatywnego wpływu działalności biznesowej na środowisko. Wydarzenie stanowi doskonałą okazję do nawiązania kontaktów biznesowych oraz wymiany wiedzy i doświadczeń.

    Zwieńczeniem konferencji będzie wieczorna gala rozdania nagród „Diamenty Sustainable Economy” podczas której nagrodzone zostaną spółki i przedsiębiorcy, którzy realizują inwestycje zgodnie z najwyższymi standardami środowiskowymi i społecznymi.

    Strona internetowa wydarzenia: https://konferencjaesg.com/

    Nie może Ciebie zabraknąć!

    LINK do rejestracji na konferencję

    Korzyści z geostrategii

    Robert Kuraszkiewicz, prezes Rafako, ekspert w dziedzinie geostrategii i globalnych trendów energetycznych, udowadnia, że można harmonijnie łączyć różnego rodzaju doświadczenia, by osiągać biznesowe cele

    Jak zaczęła się pańska przygoda z biznesem?

    Może to dziwnie zabrzmi, ale moje pierwsze kroki w dziedzinie zarządzania związane są z działalnością na rzecz antykomunistycznej opozycji. Pochodzę z Gorzowa Wielkopolskiego, gdzie powstała jedna z największych w Polsce organizacji podziemnych – Ruch Młodzieży Niezależnej, do której wstąpiłem jako uczeń pierwszej klasy liceum. Wydawaliśmy nielegalne pismo, posługując się bardzo prostymi środkami. Musiałem nauczyć się bezbłędnie pisać na maszynie, żeby przygotowywać matryce białkowe do druku na powielaczu. Szybko wszedłem na poziom zarządzania organizacją. Do moich obowiązków należał rozwój struktury kolportażu, zdobywanie niezbędnych materiałów drukarskich itp. Sporo też pisałem, zdarzało się, że od razu na matrycy. Dzięki pomocy płynącej z Zachodu następował postęp technologiczny. Najpierw do druku używaliśmy ramek, potem powielaczy, a kolejny krok stanowił sitodruk. Miałem dużo szczęścia, zaliczyłem tzw. dołki, czyli krótkie pobyty w areszcie, liczne zatrzymania i przesłuchania, ale nie zostałem wyrzucony ze szkoły, jak kilkoro moich kolegów i koleżanek. Nasze pisma „Sokół” i „Szaniec” adresowane do młodzieży, przetrwały do 1989 roku. Warto podkreślić, że gorzowska opozycja młodzieżowa działała równie prężnie, jak organizacje w dużo większych ośrodkach – jak Warszawa, Wrocław i Gdańsk.

    A jak później wykorzystał pan te doświadczenia?

    Podczas studiów historycznych na poznańskim Uniwersytecie Adama Mickiewicza zostałem wiceprezesem samorządu uczelnianego i szefem Związku Akademickiego Młoda Polska. Na marginesie – zgadzam się z autorami książek dotyczących zarządzania, że dobry manager musi mieć kompetencje miękkie, których nie można się nauczyć z samej teorii. Można je zdobyć wcześniej, np. angażując się społecznie. Kolejnym bardzo ważnym etapem mojej kariery były dwuletnie studia w USA, na które zakwalifikowałem się w ramach programu pomocowego dla liderów przekształcającej się Polski.  East Central European Scholarship Program był finansowany przez Kongres. Ukończyłem program Financial Management by Georgetown University na University of Wisconsin La Crosse. Był to bardzo intensywny kurs – sam się z tego śmieję, ale niektóre pojęcia dotyczące rachunkowości do dziś odruchowo tłumaczę z angielskiego na polski.

    Karierę managerską rozpoczął pan po powrocie z USA?

    Przed wyjazdem za ocean byłem dyrektorem spółki organizującej szkolenia dla maklerów. Choć – realizując swoje pasje – wybrałem historię, to jednak już podczas studiów zacząłem interesować się ekonomią, a zwłaszcza giełdą i finansami. Punktem zbieżnym dla tych z pozoru różnych dziedzin jest geopolityka, a co za tym idzie – geostrategia. Podczas pobytu w USA miałem unikalną okazję, by odbyć kilkumiesięczną praktykę w prestiżowym Center for Strategic and International Studies w Waszyngtonie. Tam też zdobyłem fantastyczne doświadczenia, współpracując z prof. Zbigniewem Brzezińskim w Poland Action Committee. Działo się to w ciekawym okresie, poprzedzającym wejście Polski do NATO. Była to dla mnie motywacja, by profesjonalnie zająć się geostrategią. Wielka szkoda, że analizy CSIS tak rzadko są cytowane przez polskich specjalistów. Wracając do pańskiego pytania – kiedy wróciłem ze Stanów Zjednoczonych, przez kilka miesięcy pracowałem w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, ale stwierdziłem, że biznes bardziej mnie interesuje niż polityka.

    Poważny życiowy zakręt…

    Z dzisiejszego punktu widzenia mogę stwierdzić, że dobrze wybrałem. Trafiłem do Domu Maklerskiego BMT. Zawsze jednak szukałem czegoś więcej. W roku 2006 zająłem się problematyką odnawialnych źródeł energii. Choć od tego czasu minęły niecałe dwie dekady, to jednak w tej branży zmieniło się wszystko. Kiedy usiłowałem mówić o OZE, trafiałem na mur obojętności. Aż trudno uwierzyć w to, co mówili wówczas dzisiejsi promotorzy zielonej energii. Pomimo to zaangażowałem się w największy w naszej części Europy projekt farmy wiatrowej Margonin o mocy 120 MW składającej się z 90 wiatraków. Zostałem też prezesem Stowarzyszenia Energii Odnawialnej, które reprezentowało interesy dużych inwestorów na polskim rynku. Przez wiele lat współpracowałem z portugalskim koncernem EDPR. Dziś o OZE mówi każdy, ale proszę mi uwierzyć, że zmiana nastawienia nie dokonała się w sposób prosty i automatyczny.

    Niestety, błędne decyzje na szczeblu centralnym spowolniły u nas proces transformacji energetycznej.

    Gorzej – został on zatrzymany na dwa lata. Poświęciłem wiele czasu i starań, by przekonać decydentów do zmiany tej katastrofalnej polityki. Widząc, że podobnie jak wielu inwestorów i przedsiębiorców muszę poczekać na lepsze czasy dla OZE – zmieniłem branżę. Dzięki wiedzy zdobytej podczas amerykańskich studiów, w 2016 roku otrzymałem propozycję wejścia do zarządu Banku Pocztowego, który wcześniej dobrze poznałem jako członek jego rady nadzorczej. Po dwóch latach zostałem prezesem. W ciągu dwóch lat przeprowadziłem udaną restrukturyzację, stawiając na nowoczesne rozwiązania, obniżając koszty i poprawiając jakość portfela. Pomimo niewątpliwego sukcesu, okazało się, że nie mieszczę się w ramach polityki personalnej i ówczesnej – nazwijmy to – kultury biznesowej.

    Czym zajął się pan po odejściu z banku?

    Postanowiłem poświęcić większość czasu na pisanie książek, dzięki czemu powstała „Polska w nowym świecie”, która ukazała się w 2021 roku. Dwa lata później wydałem „Świat w cieniu wojny”. W swoich analizach opieram się na zmianach gospodarczych, które implikują późniejsze procesy polityczne. W styczniu 2022 roku, miesiąc przed atakiem wojsk rosyjskich, opublikowałem esej „Dlaczego Putin zaatakuje Ukrainę?”. Ze smutkiem stwierdzam, że nie pomyliłem się. W zeszłym roku napisałem wstęp do niezwykle ważnej pozycji: „Era sztucznej inteligencji”, której autorzy to wielki polityk – Henry A. Kissinger, znakomity technolog, przedsiębiorca i filantrop, były prezes Google – Eric Schmidt oraz dziekan MIT Schwarzman College of Computing – Daniel Huttenlocher. Osoby, które chcą zrozumieć zmiany zachodzące we współczesnym świecie, powinny koniecznie sięgnąć po tę książkę. Przygotowałem też – we współpracy z Maciejem Stańczukiem – „Raport o transformacji energetycznej”, dla Fundacji CASE, wskazując, że jesteśmy na progu rewolucji cyfrowo-energetycznej, a elektryczność za chwilę będzie dla nas równie ważna, jak powietrze. Wszystkie nowe technologie potrzebują elektryczności, na naszych oczach powstaje gospodarka nowego typu.

    W ten sposób dochodzimy do kolejnego zwrotu w pańskiej karierze. Ma pan nowy cel – postawienie na nogi Rafako.

    Najpierw firma musi uporać się z ogromnym zadłużeniem. Obecnie rozmawiamy z wierzycielami i interesariuszami. Jestem przekonany, że spółka ma potencjał biznesowy, by wziąć udział w transformacji energetycznej. Nadal będą potrzebne kotły parowe, które produkuje Rafako – napędzać je mogą odnawialne źródła, a w okresie przejściowym – gaz. W tym kontekście szczególnie ważną rolę powinny pełnić elektrownie SMR-owe. Bardzo istotny jest też rozwój technologii, które uelastycznią polską energetykę węglową, bo przecież będzie ona ważna i potrzebna jeszcze co najmniej przez dekadę. Wspólnie z firmą Energotherm pracujemy nad rozwiązaniem, które ma bardzo mocno zwiększyć elastyczność bloków węglowych.

    Choć zarządza pan dużą firmą, nie rezygnuje pan z działalności popularyzatorskiej i naukowej.

    Od niedawna kieruję Instytutem Geostrategii i Polityki Międzynarodowej Akademii Polonijnej w Częstochowie. Jak już wspomniałem, szczególnie interesuje mnie analizowanie strategii w kontekście ekonomicznej rywalizacji państw i mocarstw. Gra potencjałów obecnie uzależniona jest od rozwoju nowych technologii. Zapóźnienie naszego kraju w różnych dziedzinach paradoksalnie otwiera nam pewne możliwości. Myślę o przeskoczeniu określonych etapów rozwoju, jak to miało miejsce w bankowości elektronicznej, a zwłaszcza mobilnej. To jest nasz niepodważalny sukces, ale też znakomita inspiracja dla innych branży. Polska energetyka zbiera tryliardy danych, z którymi nie umie nic zrobić. Stawiając na supernowoczesne technologie zarządzania siecią, możemy zaproponować wiele rozwiązań korzystnych zarówno dla operatorów sieci, jak i konsumentów. Odbiorca energii będzie mógł już niedługo samodzielnie zarządzać sposobem korzystania z energii, do czego zachęcą go zróżnicowane stawki, od wysokich do niskich, nawet do ujemnych. Może się okazać, że właściciel elektrycznego auta będzie nim jeździł za darmo. Chciałbym, żeby Instytut był liderem we wskazywaniu i opisywaniu takich trendów.

    Zdaniem wielu ekspertów, panaceum na większość problemów będzie sztuczna inteligencja.

    Wiele zależy od tego, jak będą projektowane algorytmy maszynowego uczenia. Planujemy wykłady poświęcone cyberbezpieczeństwu w epoce AI. Niektórzy specjaliści nie zdają sobie sprawy, co zmieni szerokie wprowadzenie sztuczniej inteligencji. Współpracuję w tej dziedzinie z Nikodemem Rybakiem, który jest kierownikiem programu AI na Queensland University of Technology, czyli jednej z najlepszych uczelni na świecie.

    rozmawiał Piotr Cegłowski

    Ankieta „Managera

    Robert Kuraszkiewicz

    Najważniejsze wartości, jakie pan wyznaje?

    Wiara, patriotyzm, rodzina.

    Gdyby nie istniały żadne ograniczenia, z kim chciałby pan spotkać się na długą rozmowę?

    Z Romanem Dmowskim, ponieważ inspiruje mnie żelazna logika jego myślenia geopolitycznego.

    Prywatne pasje.

    Każdą wolną chwilę spędzam, czytając. Uwielbiam wędrówki górskie, zwłaszcza po Beskidzie Niskim i Sądeckim. Niestety, przestałem grać w piłkę. Bardzo lubię narciarstwo.

    O czym najchętniej rozmawia pan pozazawodowo?

    O świecie, nowych wydarzeniach, ale też o naukach ścisłych.

    Książka, która ostatnio zrobiła na panu duże wrażenie?

    Wojna Stalina autorstwa Seana McMeekina. To  historia II wojny światowej napisana z perspektywy polityki tyrana zarządzającego wschodnim mocarstwem, który był największym wygranym wojny, dzięki głupocie polityków amerykańskich –jak pisze autor.

    Najważniejsza chwila pańskiego życia.

    Zawodowo to decyzja o wyjeździe na stypendium do USA.

    Zaproszenie na X edycję konferencji „Sustainable Economy Summit”, 20-21 maja, Warszawa

    Wybitni eksperci ze świata nauki oraz biznesu będą toczyć dyskusje na tematy związane z niskoemisyjnym budownictwem, zieloną cyfryzacją oraz energią, podkreślając nie tylko wyzwania, ale również innowacyjne rozwiązania. Dyskusje nad odpowiedzialnym biznesem jako wyższą formą kapitalizmu oraz strategią ESG w biznesie przyniosą nowe spojrzenie na rolę firm w społeczeństwie i ich wpływ na otoczenie. Ponadto, zagadnienia związane z gospodarką o obiegu zamkniętym zostaną poddane szczegółowej analizie, ukazując potencjał tych modeli dla osiągnięcia trwałego rozwoju i efektywnego wykorzystania zasobów.

    Konferencja ma na celu zaprezentowanie praktycznych rozwiązań oraz wymianę doświadczeń w dziedzinie zrównoważonej gospodarki. Wspólnie poszukiwane będą sposoby na rozwijanie biznesu w sposób zrównoważony oraz minimalizowanie wpływu działalności gospodarczej na środowisko naturalne.

    “Sustainable Economy Summit” to unikatowe wydarzenie, które wyznacza nowe szlaki rozwoju uwzględniającego wartości biznesowe połączone z odpowiedzialnością za dobro planety. Pokazujemy liderów zmian i możliwości zmniejszenia negatywnego wpływu działalności biznesowej na środowisko. Wydarzenie stanowi doskonałą okazję do nawiązania kontaktów biznesowych oraz wymiany wiedzy i doświadczeń.

    W konferencji uczestniczą przedstawiciele firm z wielu sektorów gospodarki, a także liczne organizacje rządowe, organizacje non-profit oraz przedstawiciele uczelni akademickich.

    Zwieńczeniem konferencji będzie wieczorna gala rozdania nagród „Diamenty Sustainable Economy” podczas której nagrodzone zostaną spółki i przedsiębiorcy, którzy realizują inwestycje zgodnie z najwyższymi standardami środowiskowymi i społecznymi.

    Konferencja Sustainable Economy Summit odbywa się raz do roku i w ciągu 10 lat, zdołała osiągnąć status jednego z najważniejszych wydarzeń konferencyjnych w Polsce, traktujących o tematyce zrównoważonego rozwoju oraz społecznej odpowiedzialności biznesu.

    Strona internetowa wydarzenia: https://konferencjaesg.com/, link do rejestracji jest tutaj.

     

     

    Ważne Informacje

    Wielkimi krokami zbliża się X edycja Sustainable Economy Summit! 20-21 maja, hotel Sheraton Grand...

    Podczas wydarzenia współorganizowanego przez UN Global Compact Network Poland pod patronatem Ministerstwa Klimatu, wybitni eksperci ze świata nauki oraz biznesu będą toczyć dyskusje na...

    Zaproszenie na X edycję konferencji „Sustainable Economy Summit”, 20-21 maja, Warszawa

    Wybitni eksperci ze świata nauki oraz biznesu będą toczyć dyskusje na tematy związane z niskoemisyjnym budownictwem, zieloną cyfryzacją oraz energią, podkreślając nie tylko wyzwania,...

    Cook Story by Samsung w nowej odsłonie – teraz jeszcze bardziej smart

    25 kwietnia br. ponownie swoje przestrzenie otworzyło Cook Story by Samsung, unikatowy punkt na kulinarnej mapie Warszawy. W Cook Story można wziąć udział w...

    Inteligentne Excellence Line i więcej telewizorów OLED

    W 2024 r. Samsung wprowadzi do sprzedaży 21 nowych modeli telewizorów z ekranami o przekątnych od 43 do 98 cali. Tegoroczna, szeroka i różnorodna...
    Factory of the Future Lab

    Dassault Systèmes prezentuje koncepcję Przemysłu 4.0 na żywo razem z Bosch Rexroth Polska

    Polski oddział Bosch Rexroth, jednego z największych na świecie dostawców technologii napędów i sterowania, wykorzystuje platformę 3DEXPERIENCE firmy Dassault Systèmes do zarządzania procesami produkcyjnymi...

    Platforma 3DEXPERIENCE od Dassault Systèmes wspiera startupy i pozwala na szybkie wprowadzanie produktów na...

    Każdy startup zaczyna się od pomysłu, który może zrewolucjonizować branżę i na nowo zdefiniować doświadczenia użytkowników. To zadanie może się wydawać proste, jednak jego...