.
Strona główna Blog Strona 253

Alliance Ventures inwestuje w Tekion

Alliance Ventures, fundusz kapitału podwyższonego ryzyka, który należy do Aliansu Renault-Nissan-Mitsubishi, poinformował o nowej inwestycji w amerykańską firmę Tekion z obszaru technologii i usług cyfrowych. Tekion wnosi do sprzedaży detalicznej w przemyśle motoryzacyjnym doświadczenia cyfrowe z najbardziej zaawansowanymi i dostępnymi obecnie rozwiązaniami z zakresu uczenia maszynowego i sztucznej inteligencji.

Inwestycja w Tekion z Doliny Krzemowej jest najnowszym przedsięwzięciem funduszu, który wspiera najbardziej innowacyjne start-upy w obszarze systemów nowej generacji dla przemysłu motoryzacyjnego.

Alians Renault-Nissan-Mitsubishi uważa, że o przewadze konkurencyjnej koncernów motoryzacyjnych będą decydować takie czynniki, jak zaawansowane, oparte na łączności cyfrowej rozwiązania w obsłudze klienta. To jeden z powodów, dla których zdecydowaliśmy się zainwestować w Tekion. To spółka, która wykorzystuje najbardziej zaawansowane technologie i tworzy unikatowe doświadczenia i rozwiązania cyfrowe w sprzedaży detalicznej w branży motoryzacyjnej – podkreśla François Dossa, dyrektor Alliance Global i Open Innovation.

W Tekion, w ramach jednej platformy chmurowej oferujemy najnowsze rozwiązania w dziedzinie technologii, od Ml/AI (uczenie maszynowe/sztuczna inteligencja) po Big Data i Internet rzeczy (ang. Internet of Things), aby zapewnić ciągłość obsługi klienta od pierwszego kontaktu internetowego po salon samochodowy. Inwestycja Alliance Ventures pozwoli nam szerzej i szybciej się rozwijać, aby doskonalić naszą najwyższej jakości ofertę zintegrowanych usług, które łączą bardziej niż kiedykolwiek producentów wyposażenia, dealerów i klientów – dodaje założyciel i dyrektor generalny Tekion.

W 2018 roku Alians uruchomił dziewięć inwestycji bezpośrednich w ramach wspierania start-upów, które rozpoczynają działalność w Ameryce Północnej, Europie, na Bliskim Wschodzie i w Chinach. Stanowią wkład Aliansu w realizację wizji przyszłości z szeroko dostępną mobilnością.

Skoda prezentuje cennik modelu Kodiaq RS

Skoda Kodiaq RS został wyposażony w silnik wysokoprężny (176 kW, 240 KM), siedmiostopniową przekładnię automatyczną DSG, napęd na cztery koła, adaptacyjne zawieszenie DCC, wirtualny kokpit z dodatkowym trybem „Sport”, 20-calowe obręcze kół ze stopów metali lekkich Xtreme oraz reflektory w technologii LED. Cennik otwiera kwota 193 550 zł.

Model Kodiaq RS to samochód przeznaczony dla kierowców, którzy cenią ponadczasową elegancję, innowacyjne funkcjonalności i sportowe emocje z jazdy. Poza najmocniejszym w historii marki silnikiem wysokoprężnym, nowością w sportowym SUV-ie Skody jest także system dynamicznego wzmacniania dźwięku – Dynamic Sound Boost, dostępny w standardowej wersji wyposażenia. Funkcja ta gwarantuje autentyczne sportowe brzmienie, którym można sterować, dostosowując je do określonego trybu jazdy. 

W ramach opcji dodatkowych nowy SUV oferuje natomiast m.in. otwierany dach panoramiczny, pakiet multimediów z wyświetlaczem o przekątnej 9,2 cala, adaptacyjny tempomat oraz systemy bezpieczeństwa, takie jak: czujnik martwego pola BLIND SPOT DETECTION, LANE ASSIST oraz EMERGENCY ASSIST.

Kodiaq RS jest pierwszym SUV-em SKODY dostępnym opcjonalnie z lakierem metalizowanym Błękit Race, charakterystycznym dla sportowych modeli marki. Sportowy charakter auta podkreśla również odblaskowy element rozciągający się na całej szerokości, z tyłu samochodu i dobrze widoczne końcówki dwóch rur wydechowych.

źródło: Skoda

Reklamowe hity

W ubiegłym roku na reklamę nie szczędził przede wszystkim sektor farmaceutyczny. Jego wydatki reklamowe stanowiły 35 proc. budżetów wszystkich przeanalizowanych branż.

Instytut Monitorowania Mediów przyjrzał się ubiegłorocznym wydatkom reklamowym w pięciu branżach. Po lupę wzięto farmację, finanse, handel, motoryzację i telekomunikację. Analiza dowiodła m.in., że liderów wydatkowania było tym razem dwóch: farmacja i handel (po 35 proc udziału w łącznym budżecie). Największe pieniądze, tradycyjnie już, przeznaczono na reklamę w TV.

Jak dowodzą najświeższe dane IMM pochodzące z monitoringu przekazu reklamowego w mediach tradycyjnych na reklamę nie szczędził przede wszystkim sektor farmaceutyczny, której wydatki reklamowe stanowiły 35 proc. budżetów wszystkich przeanalizowanych branż. Nieco mniej w reklamę zainwestował handel, jednak różnica pomiędzy nim a liderem była tak niewielka, że udział procentowy również sięgnął 35 proc. Na trzecim miejscu ex aequo uplasowały się branża finansowa, motoryzacyjna i telekomunikacja (po 10 proc.).W minionym roku na promocję w telewizji, prasie i radio branża farmaceutyczna wydała ponad 4 mld 215 mln zł, czyli o 4 mln zł więcej niż podążająca za nią branża handlowa (4,211 mln). Sumy te istotnie przekraczają budżety pozostałych branż, które na przestrzeni roku przekroczyły jeden miliard złotych każda (oficjalne stawki cennikowe netto, bez uwzględniania rabatowania w mediach).

Branża farmaceutyczna zainwestowała najwyższe kwoty w I i II kwartale, co odzwierciedla sezon zwiększonych zachorowań (przeziębienia, grypa, obniżona odporność w sezonie jesienno-zimowym). Z kolei sektor handlowy zarezerwował najwyższe kwoty do zainwestowania w sezonie przedświątecznym (IV kwartał). Ciekawą prawidłowością oznaczają się pozostałe branże, które przeznaczały większe kwoty na płatną promocję w II i IV kwartale, a zmniejszały je w I i III. Może to wiązać się ze zwiększoną obecnością reklamową w sezonie przedświątecznym oraz zmniejszonymi nakładami na promocję w okresie wakacyjnym.

Największe kwoty w przeanalizowanych branżach nadal inwestowane są w reklamy telewizyjne. W 2018 roku udział reklam telewizyjnych w budżetach reklamodawców wyniósł średnio 65 proc. Najwięcej na reklamę telewizyjną wydały marki telekomunikacyjne i finansowe (80 proc.), z kolei branża handlowa miała najwyższy udział w reklamach radiowych. Najmniejsze budżety przeznaczane są na promocję w prasie, najmniej w reklamę drukowaną zainwestowała branża telekomunikacyjna.

10 najważniejszych trendów w bankowości w 2019 r.

Nowe technologie zmieniają świat, a rozwój ten wpływa również na sektor bankowy. Poznaj 10 wiodących trendów w bankowości detalicznej na rok 2019, wybranych przez ekspertów Capgemini.

Firma konsultingowa Capgemini przeprowadziła ankietę wśród 10 000 klientów w około 20 krajach na temat sposobu korzystania z usług bankowych. Na podstawie tych danych przygotowała raport, który omawia 10 głównych trendów, mających największy wpływ na bankowość detaliczną.

Trend nr 1: Konkurencja ze strony wielkich firm technologicznych.

Firmy BigTech (takie jak Google, Amazon, Facebook, Alibaba i inne) wkraczają na hermetyczny dotychczas rynek bankowości detalicznej i stopniowo przejmują najbardziej opłacalne dla banków usługi. Przykłady? – Amazon, bazując na historii sprzedaży, prowadzonej na swojej platformie, już wprowadził działalność kredytową przeznaczoną dla małych i średnich przedsiębiorstw. Chiński gigant e-commerce Alibaba także oferuje już wybrane usługi finansowe, wylicza Daniel Jarzęcki, Transformation Director w Capgemini. Zagrożenie jest poważne, ponieważ firmy te, w przeciwieństwie do banków, mają ogromną bazę klientów detalicznych. Są one tzw. „cyfrowymi tubylcami” (digital natives). Przez to są bardzo dynamiczne i otwarte na eksperymenty, co trafia na podatny grunt osobowości współczesnego konsumenta, który już dawno przestał być lojalny i chętnie korzysta z nowych doświadczeń.

Trend 2: Na popularności zyskuje Open Banking.

W celu zaoferowania swoim konsumentom nowoczesnych usług, banki coraz częściej współpracują z FinTechami, specjalistycznymi firmami technologicznymi. Taka otwartość rodzi zarówno zagrożenia, związane z zapewnieniem bezpieczeństwa danych czy utratą części dotychczasowych źródeł dochodów, jak i nowe możliwości dla banków. Do tych ostatnich należy udostępnianie klientom zaawansowanych usług, na przykład zarządzania finansami osobistymi w czasie rzeczywistym na wszystkich posiadanych przez klienta rachunkach, we wszystkich bankach.

Trend 3: Rozwiązania w chmurze.
Oprogramowanie jako usługa (SaaS) w chmurze może pomóc bankom uniknąć konieczności dodatkowych inwestycji w infrastrukturę oraz uprościć proces wdrażania nowych systemów, jak też ich aktualizacji – a przez to umożliwić dostarczanie bardziej innowacyjnych produktów dla swoich klientów – mówi Daniel Jarzęcki. Monzo, cyfrowy bank w Wielkiej Brytanii, mający ponad pół miliona klientów, został stworzony od zera na chmurze Amazon Web Services (AWS), a jego operacje obsługuje zaledwie pięciu pracowników.

Trend 4: Popyt na nowe usługi. Wraz z kurczącymi się przychodami z tradycyjnych usług, banki zmuszone są uruchamiać nowe ich źródła. Bank NBD z Emiratów oferuje klientom możliwość rezerwowania biletów lotniczych, koncertów i przedstawień oraz płacenia rachunków za pomocą zintegrowanego portalu SkyShopper. Z kolei fińska grupa finansowa OP Financial Group uruchomiła dla swoich klientów sieć bezobsługowych wypożyczalni samochodów elektrycznych, dzięki czemu może liczyć na dodatkowe przychody.

Trend 5: Cyfrowa transformacja. Według British Bankers Association aktywność konsumentów w wykorzystaniu bankowych kanałów cyfrowych wzrosła między 2012 a 2017 rokiem o rekordowe 354%, a odsetek osób wykorzystujących aplikacje mobilne potroił się (wzrost z 21% do 61%). Banki, chcąc nadal pozostać w grze, muszą przejść przez cyfrową transformację, żeby pozostać atrakcyjnymi dla w pełni cyfrowych klientów. Jak pokazuje przykład banku DBS, taka transformacja jest opłacalna, gdyż klienci cyfrowi generują aż trzykrotnie większe zyski dla banków.

Trend 6: Distributed Ledger Technology.

Trwają prace nad zaadaptowaniem technologii blockchain, dzięki której informacje (np. dane o klientach i ich transakcjach) będą mogły być bezpiecznie zapisywane w rozproszonej bazie danych. Wówczas bank i inne uprawnione do tego instytucje będą mogły mieć do nich swobodny dostęp. Pozwoli to bankom na oszczędności kosztów związanych z przechowywaniu danych i zapewnieniem bezpieczeństwa, a konsumentom na szybsze i prostsze korzystanie z usług.

Przykładem na gruncie polskim jest wykorzystanie technologii blockchain przez bank PKO BP. Dzięki niej klienci banku otrzymają zmiany regulaminów produktowych drogą elektroniczną. To historyczna wysyłka, która trafi do ponad 5 mln odbiorców i pod względem zasięgu będzie największym w Europie zastosowaniem technologii blockchain w bankowości.

Trend 7: Asystenci głosowi.

W celu utrzymania konkurencyjności, banki masowo sięgnęły po usługi asystentów głosowych, opartych na sztucznej inteligencji. Udział takich systemów wzrósł w 2018 o 145% (dane globalne), a sami klienci przyjęli nową usługę z entuzjazmem i zainteresowaniem. Asystent głosowy Bank of America pozwala konsumentom na głosowe zarządzanie kontem, Barclays oddaje głos Siri, która prowadzi klienta przez proces robienia przelewów, a bank Capital One, korzystając z Alexy (Amazon), pozwala na swobodny dostęp do wszystkich funkcjonalności mobilnej aplikacji.

Trend 8: Sztuczna inteligencja.

Sztuczna inteligencja pomaga bankom zbierać szczegółowe informacje o klientach, które są wykorzystywane w celu udoskonalenia i poszerzenia usług. Wiedząc więcej, banki mogą dostosowywać ofertę do konkretnych potrzeb klienta. Europejski Bank N26 uruchomił kontekstualnego asystenta Pulse 26, który wykonuje dla klientów finansowe analizy szyte na miarę, a Citibank ma program Feedzai, analizujący duże partie danych, w celu zapobiegania próbom oszustw – w przypadku „zauważenia” podejrzanej sytuacji, system natychmiast alarmuje klienta.

Trend 9. Era niewidzialnej bankowości

Zaawansowana analiza danych, rozmowy głosowe oraz sztuczna inteligencja zainicjowały tzw. niewidzialną bankowość. Przykład? W sieci wewnętrznych kafeterii Bank BBVA testuje system rozpoznawania twarzy konsumentów, aby proces płacenia za zamówienia odbywał się bez potrzeby wyciągania karty kredytowej.

Trend 10: Bezpieczeństwo przede wszystkim.

Wszystkie opisane wcześniej nowinki technologiczne wymagają od banków wzmożonej czujności i specjalistycznych systemów zapobiegających wyłudzeniom. Dane są nieubłagalne – między 2016 a 2017 rokiem liczba cyberataków w Wielkiej Brytanii zwiększyła się o 80%. Banki muszą zatem nie tylko jak najszybciej wdrażać nowe procedury uwierzytelniania i autoryzacji, takie jak biometria i biometria behawioralna, lecz też proaktywnie inwestować w strategie zarządzania ochroną danych i cyber-ryzykiem – co może decydować o ich przewadze konkurencyjnej w przyszłości.

Źródło: Capgemini

Najkorzystniejsze rabaty na rocznik 2018

Nawet jedna czwarta wyjściowej ceny – na taki rabat mogą liczyć osoby polujące na wyprzedaże rocznika 2018. W rankingu 100 najkorzystniejszych ofert wyprzedażowych, w pierwszej dziesiątce najczęściej powtarzają się marki Peugeot, Fiat i Volkswagen.

Ruszyły wyprzedaże aut z rocznika 2018. Z tej okazji analitycy platformy carsmile.pl sprawdzili, które marki oferują największe rabaty i jakie modele najbardziej opłaca się teraz kupić. Efektem tej analizy jest jedyne w swoim rodzaju zestawienie najbardziej atrakcyjnych promocji dostępnych obecnie na rynku. W zestawieniu uwzględniono ponad 90 modeli samochodów, które uszeregowano według wysokości rabatów cenowych obowiązujących na pojazdy z rocznika 2018 odniesionych do ceny początkowej.

Rabat rabatowi nierówny

W ofertach importerów oraz dilerów rabaty są zazwyczaj wyrażone kwotowo i poprzedzone wyrażeniami typu: „z rabatem do…” „zyskaj do…” „suma korzyści do…”. W praktyce oznacza to, że oferowana kwota korzyści niekoniecznie musi oznaczać  wyłącznie obniżkę ceny pojazdu. W wielu przypadkach, chcąc osiągnąć maksymalną korzyść, nabywca musi dokupić coś jeszcze, np. ubezpieczenie, komplet opon zimowych lub pakiet przeglądów serwisowych.

Taka prezentacja rabatów utrudnia ocenę atrakcyjności danej promocji, a co dopiero mówić o porównaniu ofert różnych dealerów. Rabat w wysokości 5 000 zł na auto o wartości 50 000 zł będzie dużo wyższy niż ten sam rabat na auto warte 100 000 zł. W pierwszym przypadku rabat wyniesie aż 10% i będzie dwukrotnie wyższy w porównaniu z droższym samochodem, na który otrzymamy jedynie 5% upustu. Warto pamiętać, że różnice cenowe różnych wersji wyposażenia jednego modelu mogą sięgać od kilku do nawet kilkudziesięciu złotych, co oznacza, że atrakcyjność promocji może się radykalnie różnić nawet w ramach tego samego modelu auta.

Metodologia rankingu

Analitycy carsmile.pl sprawdzili oferty wyprzedażowe pod kątem oferowanych upustów, które w sposób bezpośredni obniżają cenę samochodu. Pozostałe elementy promocji ujęte zostały w rankingu jako „dodatkowe korzyści” i nie mają wpływu na pozycję w rankingu. W zestawieniu uwzględniono 20 marek, które mają największy udział w sprzedaży samochodów osobowych w Polsce według Samar. Ponieważ w przypadku większości aut klasy premium dostępne informacje nie pozwalają na dokładne wyliczenie rabatu w ujęciu procentowym dla konkretnego modelu, samochody tej klasy nie zostały uwzględnione w zestawieniu. Z analogicznych powodów z rankingu wyłączono również auta marek Mazda i Suzuki. Opracowanie zostało przygotowane na podstawie ofert i cenników dostępnych na oficjalnych stronach importerów i obowiązujących w styczniu 2019 r. dla klient indywidualnego.

Pełną listę wyprzedażowych modeli można znaleźć pod linkiem: https://carsmile.pl/blog/ranking-rabaty-rocznik-2018?fbclid=IwAR2scjjzIH2tHJRlE9t2RH2Sjq71Pt3J6fYHSylkBqfrZozPVW9Ozs3dk_M

Upusty nawet 24% ceny podstawowej

Największymi okazjami w ofercie wyprzedażowej rocznika 2018 są modele, które wyszły z produkcji w ubiegłym roku. Są to między innymi:  Toyota Avensis i Skoda Rapid Spaceback, których ostatnie dostępne sztuki można kupić z rabatem sięgającym prawie  20%. Podobnie jest z Peugeotrm 301, który w niedalekiej przyszłości zostanie wycofany ze sprzedaży na polskim rynku. Pierwsze miejsce w rankingu z rabatem sięgającym 24% przypadło Peugeot 308 Hatchback. Jest to zaskakujące bowiem marka Peugeot była do tej pory dosyć zachowawcza jeżeli chodzi o politykę rabatową dla klienta indywidualnego. Czyżby coś w tej kwestii zaczynało się zmieniać?

Pozostałe modele znajdujące się na liście Top10 to reprezentanci Fiata (Tiop Sedan, Tipo SW i Fial 500L), Volkswagena (Passat i Golf) oraz Nissan Qashqai. W ich przypadku jesteśmy przyzwyczajeni do agresywnej polityki rabatowej, szczególnie na wyprzedażach. Oferowane upusty na wymienione modele wahają się od niecałych 17 do 18%.

Źródło: zespół analiz carsmile.pl

OZE z Wirtualnej Elektrowni

Elektroniczna platforma, na której zostaną połączone moce rzeczywiście istniejących elektrowni OZE, będzie efektem prac nad projektem Wirtualnej Elektrowni prowadzonych w TAURON Ekoenergia. Do wirtualnej elektrowni TAURONA będzie można przyłączyć każdą elektrownię OZE bez względu na jej położenie geograficzne. 

Projektowane rozwiązania opierają się na zaawansowanych systemach informatycznych. Już dziś sztuczna inteligencja pracuje na rzecz prognoz czy optymalizacji w energetyce. W niedalekiej przyszłości zarządzanie wirtualną elektrownią, w oparciu o dedykowane jej rozwiązania informatyczne, pozwoli na realne podniesienie efektywności ekonomicznej tych obiektów.

Moduł decyzyjny platformy będzie analizował nie tylko prace elektrowni w aspekcie technicznym. Równie istotny będzie monitoring aspektów rynkowych, po to aby rekomendować podjęcie najbardziej opłacalnych działań handlowych.

Projekt zakłada współpracę z inwestorami indywidualnymi, dając im możliwość przyłączenia posiadanych źródeł do wirtualnej elektrowni. Dzięki kumulacji zdolności wytwórczych i regulacyjnych zakłada się uzyskanie efektu zwiększenia przychodów wszystkich uczestników platformy z tytułu sprzedaży skumulowanego wolumenu energii.

Wdrożenie koncepcji wymaga szczególnego wsparcia technologicznego. Jednym z proponowanych rozwiązań jest wprowadzenie architektury rozproszonej. Oznacza to, że decyzje o sterowaniu danym urządzeniem będą zapadać na poziomie węzła lokalnego, nazwanego Lokalnym Układem Wykonawczym (LUW).  Na bazie szeregu otrzymanych  danych LUW autonomicznie zadecyduje o sposobie realizacji zadania oraz zasobach jakie zostaną do tego celu użyte. Uwzględni przy tym charakterystyki poszczególnych urządzeń oraz aktualne ograniczenia techniczne danego źródła. System centralny nie będzie miał  więc bezpośredniej możliwości wydania polecenia np. odstawienia elektrowni czy zmiany parametrów pracy.

Jednym z większych wyzwań było stworzenie procesu odpowiedzialnego za analizę otoczenia rynkowego, tak aby rekomendowane działania operacyjne maksymalizowały przychody.

Proces ten został podzielony na kilka mniejszych podprocesów. Przełomowym osiągnięciem jest możliwość prognozowania dla działań o bliskim horyzoncie – 24 godzin.  

Obecnie trwają prace badawcze mające na celu dobór rozwiązań technologicznych odpowiedzialnych za realizację kluczowego procesu biznesowego platformy. Ze względu na nowatorski charakter tworzonego rozwiązania tworzone jest ono w sposób iteracyjny, pozwalający stopniowo zwiększać zakres jego funkcjonalności i precyzyjnie oceniać efekty wprowadzanych zmian.

Źródło: Tauron Ekoenergia

Na rynku e-commerce miliardy złotych do zgarnięcia

W sektorze e-commerce jak grzyby po deszczu pojawiają się nowi gracze, wiele branż, które do niedawna funkcjonowały poza światem wirtualnym, zaczyna powoli pojawiać się w onlinie, a zasłużone marki w Internecie radzą sobie równie dobrze.

Osoby, które chcą zacząć przygodę z e-handlem, muszą jak najszybciej zająć swoje miejsce w sieci. Konkurencja robi się coraz większa, ale i rynek rośnie w ekspresowym tempie.

Toczy się zacięta walka o 15 milionów Polaków, którzy decydują się na zakupy w Internecie, a tym samym o miliony złotych dla firm kurierskich, logistycznych czy agencji interaktywnych. Prognozy rynkowe tętnią optymizmem, więc do zgarnięcia będzie jeszcze więcej.

Według najnowszych danych z raportu Statista Digital Market Outlook, Polska znajduje się na 13. miejscu w zestawieniu najszybciej rosnących rynków e-commerce na świecie. W latach 2018-2022 jego wartość ma się zwiększyć w naszym kraju o 6 mld dol. W tym roku wzrośnie ona do 50 mld zł. To sporo, bo jeszcze w 2015 r. wartość polskiego rynku e-commerce szacowano na „zaledwie” 30 mld.  

Globalny e-handel pędzi jak szalony

Polska goni resztę świata, ale jest za czym pędzić. Według danych z Digital Market Outlook Statista, całkowita wartość rynku e-commerce na świecie wzrosła w ciągu ostatniego roku o 16 proc, a w 2017 roku całkowite roczne wydatki w internacie wyniosły 1,5 biliona dolarów. Łącznie kupuje w nim już 1,8 miliarda osób.

Miliony transakcji, niezależnie od granic, zmieniają doświadczenia zakupowe konsumentów. Klienci są bardziej wymagający i przykładają coraz większą uwagę do szczegółów, które jeszcze 5 lat temu zdawały się nieistotne. Za kilka lat, właściciele sklepów internetowych staną przed wyzwaniem, nie tylko jak zdobyć nowych klientów, lecz również jak zbudować lojalność u obecnych. Kluczowa będzie nie tylko cena, ale wygoda, terminowość i jakość obsługi.

Internet nie bierze jeńców

Co zatem sprawia, że cały świat przekonuje się do internetowych transakcji? Głównym czynnikiem jest digitalizacja społeczeństwa i coraz większa dojrzałość cyfrowa statystycznego Kowalskiego.

Na potęgę korzystamy z mediów społecznościowych, a tym samym ze smartfonów, które dają możliwość zrobienia zakupów niemal z każdego miejsca na świecie – wystarczy połączenie z Internetem. Jako społeczeństwo przekonujemy się, że w porównaniu ze sklepami stacjonarnymi, sieć jest wygodniejsza i daje większą możliwość wyboru, jednak walka o klienta jest w niej równie zacięta. Wraz z rosnącą dojrzałością rynku dokonuje się jego weryfikacja. Odpadają najsłabsi, a firmy, które inwestowały w rozwój, zaczynają odcinać kupony.

Udoskonalanie serwisu internetowego, badanie potrzeb klienta, marketing, pozycjonowanie, wszystko to wymaga zasobów ludzkich, czasu i energii. Biorąc pod uwagę tempo, w jakim rośnie rynek, brak przemyślanej strategii rozwoju to igranie z ogniem. Firmy, które to rozumieją, myślą przyszłościowo i skupiają się na umacnianiu swojej pozycji. Stąd rosnąca popularność outsourcingu logistyki w e-commerce. Oddając ją w ręce profesjonalistów, można zbudować zespół tak, by skutecznie rozwijał pozostałe gałęzie działalności – uważa Tomek Kasperski, CEO firmy Omnipack, która zajmuje się kompleksową logistyką dla sklepów internetowych, w tym m.in. magazynowaniem, pakowaniem, wysyłką paczek i obsługą zwrotów.

Potwierdzają to analitycy z ResearchAndMarkets. Z ich raportu „Global e-commerce Logistics Market 2018” wynika, że aby zachować konkurencyjność, firmy z branży z e-commerce powinny zadbać o właściwą realizację zamówień i przyjazną konsumentowi obsługę zwrotów. Usprawnienie tych procesów, zarówno pod kątem niezawodności, jak również dostawania rosnących oczekiwań klientów, jest niezwykle istotne. Tymczasem wiele z nich wpada w pułapkę samodzielnej realizacji fulfilmentu, przy niewystarczających kompetencjach i możliwościach kadrowych. W efekcie jest on co najwyżej przeciętny, a inne działy kuleją i pozostają niedoinwestowane.

Wiele średnich e-commerce, które jeszcze niedawno zatrudniały garstkę pracowników, ma dziś trudny orzech do zgryzienia. Metody, z którymi zaczynały, stały się niewystarczające, a nowa skala działalności wymaga inwestycji w magazyny, systemy informatyczne i specjalistów, którzy zaprojektują nowe procesy logistyczne i będą nimi zarządzać. Są to spore koszty i zazwyczaj nie obędzie się bez zaciągnięcia niewygodnych zobowiązań – tłumaczy Kasperski.

Jego zdaniem największą barierą, która powstrzymuje sprzedawców internetowych przed outsourcingiem fulfillmentu jest błędne przekonanie, co tego charakteru tego typu usług. Tymczasem okazuje się, że partnerstwo w tym obszarze przypomina posiadanie własnego magazynu, tyle że odpowiedzialność za jego prowadzenie spoczywa na wysoce wyspecjalizowanym podmiocie.

Posiadamy magazyn klasy „A” z ogrzewaną, ubezpieczoną powierzchnią i atestem Sanepidu. Dzięki zintegrowanemu systemowi informatycznemu, klient ma nieograniczony wgląd w swój stan magazynowy, tak, jakby posiadał własny obiekt. Pralnie, szycie, prasowanie, dostawa z wniesieniem, przydatna w przypadku dużych gabarytów, to dla nas standard. Niestety, właściciele e-commerce często mają błędne wyobrażenie, że są to zbyt drobiazgowe lub skomplikowane działania, aby podjął się ich zewnętrzny partner – zwraca uwagę CEO Omnipack.

Nowe branże, nowe możliwości

Sektor e-commerce posiada jeszcze sporo przestrzeni do zagospodarowania. Jak grzyby po deszczu pojawiają się nowi gracze, z nowatorskimi pomysłami i elastycznymi modelami biznesowymi, jednak zasłużone marki w Internecie radzą sobie równie dobrze. W odróżnieniu od większości startupów dysponują one dużo większym budżetem na eksperymentowanie z nowymi rozwiązaniami. Najbliżej przestawienia swoich biznesów na cyfrowe tory są dziś m.in. firmy z branży FMCG, sektora wnętrzarskiego i beauty. Zaskakujących przykładów nie brakuje. Carrefeour oferuje klientom wirtualne przebieralnie, Ikea zeskanuje nasz pokój i dobierze ten właściwy mebel z bazy 2000 wirtualnych, a Sephora poprosi o wysłanie zdjęcia, na podstawie którego zarekomenduje kosmetyki, idealnie pasujące do naszej skóry.

Wśród technologii, które rewolucjonizują e-zakupy i mogą pomóc sprzedawcom internetowym w rozwinięciu biznesu, znajdują się również chatboty. Nie jest tajemnicą, że współczesny klient to klient coraz bardziej wymagający, który zadając pytanie oczekuje błyskawicznej odpowiedzi, a nie otrzymawszy jej udaje się pod inny adres. Dzięki rozwojowi sztucznej inteligencji chatboty mogą sprawnie odpowiadać na większość najczęściej zadawanych pytań związanych z działalnością sklepu oraz jego ofertą. To spore wsparcie w obszarze client service, które może się bezpośrednio przełożyć na wyniki sklepu.   

Technologiczny postęp sprawia, że wiele branż, które do niedawna funkcjonowały poza światem wirtualnym, zaczyna powoli pojawiać się w onlinie. Dobrym przykładem takiej ekspansji jest np. telemedycyna. Internetowe konsultacje lekarskie mają niebawem usprawnić działanie wielu placówek medycznych, oferując szybki i łatwy kontakt z wykwalifikowanym specjalistą. To m.in. dzięki takim inicjatywom rynek e-commerce rozwija się w tak szybkim tempie.

Źródło: Omnipack

MŚP w minorowych nastrojach

Po raz pierwszy w historii główny indeks Barometru EFL osiągnął wartość niższą niż 50 pkt. (49,9 pkt.), co oznacza, że warunki do rozwoju firm w Polsce są obecnie niekorzystne.

Eksperci EFL zwracają uwagę, że jeszcze nigdy tak mało mikro, małych i średnich firm nie planowało więcej inwestować (tylko 18 proc.), co zaważyło na głównym wyniku. 

Wartość głównego indeksu Barometru EFL wyniosła w I kwartale 2019 roku 49,9 pkt. i była o 1,2 pkt. niższa niż w poprzednim kwartale. W porównaniu z I kwartałem 2018 różnica wynosi już 6,9 pkt. (56,8 pkt.), natomiast w perspektywie 9 miesięcy (od II kwartału 2018 roku) spadek wynosi aż 11,3 pkt.

Prezes EFL podkreśla, że jest to wynik spodziewany, gdyż zgodnie z tendencją z lat ubiegłych, na przełomie roku (między IV kw. a I kw.) nastroje przedsiębiorców spadają osiągając najniższą wartość w ciągu roku. – Po raz kolejny ocena własnej sytuacji oraz plany zarządzających mikro, małymi i średnimi firmami koresponduje z tym, co dzieje się w otoczeniu społeczno-gospodarczym. Zarówno w krajowym – mam tutaj na myśli przede wszystkim trudną sytuację na rynku pracy, jak i zagranicznym. Tutaj z kolei bardzo uważnie patrzymy na naszych zachodnich sąsiadów, od których otrzymujemy coraz gorsze informacje, głównie sygnalizujących postępujące spowolnienie niemieckiego przemysłu. One z pewnością będą coraz bardziej ciążyć polskim przedsiębiorcom, dla których niemieckie firmy są najczęściej głównym partnerem handlowym – mówi Radosław Kuczyński, prezes EFL. I dodaje: – To, co zaskoczyło nas przy tym Barometrze, to fakt, że dynamika spadku w ciągu czterech ostatnich pomiarów jest bardzo duża i niestety świadczy o zdecydowanym pogorszeniu nastrojów naszych MŚP. Już piąty rok realizujemy ten pomiar i jeszcze nigdy główny indeks nie spadł poniżej wartości 50 pkt. i tym samym nie osiągnął poziomu ograniczonego rozwoju.

Spowolnienie przekroczyło próg

Próg OR to poziom ograniczonego rozwoju firm z sektora MŚP, który wynosi co najmniej 50 pkt. w Barometrze EFL. Stanowi algorytm stworzony na podstawie danych zgromadzonych w trakcie badania przedsiębiorców dotyczących 4 sfer: poziomu sprzedaży, planowanych inwestycji w środki trwałe, płynności finansowej i zapotrzebowania na zewnętrzne finansowanie. Przyjmuje wartości od 0 do 100, przy czym zagregowany wynik powyżej 50 pkt. oznacza, że występują sprzyjające warunki do rozwoju sektora MŚP, natomiast wynik niższy oznacza, że warunki te są niekorzystne. Zatem poziom 49,9 pkt. osiągnięty na początku tego roku nie przekroczył progu OR, co oznacza, że mikro, małe i średnie przedsiębiorstwa widzą mniejsze szanse na rozwój w najbliższych miesiącach.

Inwestycje w odwrocie

Podobnie jak w poprzednich pomiarach, o niskim poziomie wskaźnika zadecydował pesymizm w odniesieniu do planowanych inwestycji. Optymistów jest o 5,2 p.p. mniej niż kwartał wcześniej (z 23,5 proc. do 18,3 proc.). Jest to najniższy wynik od początku realizacji badania, czyli od stycznia 2015 roku. Co więcej, w obszarze inwestycji, zdecydowanie więcej jest przedsiębiorców, którzy przewidują spadek (27,2 proc.) niż tych, którzy planują ich wzrost. Planowany spadek poziomu inwestycji sprawia, że MŚP wyrażają mniejsze zapotrzebowanie na finansowanie zewnętrzne (-3,2 p.p. w ujęciu kwartalnym).

Na spadek nastrojów w ocenie planowanych inwestycji warto spojrzeć w dłuższej perspektywie czasu. Od IV kwartału 2017, gdy poziom optymistów był rekordowy (41,4 proc.), wskaźnik ten stale spada (w sumie już o 23,1 pkt. proc.). Można więc mówić o poważnym załamaniu planów inwestycyjnych w sektorze MŚP.

Wstrzymujemy zakupy

Odsetek osób, które spodziewają się większych zamówień w ciągu I kwartału, spadł o 5,3 p.p. (z 28,3 proc. do 23 proc.) w porównaniu do IV kwartału ubiegłego roku. W porównaniu do sytuacji sprzed roku odsetek optymistów jest aż o 14,6 pkt. proc. niższy. Szacowany spadek sprzedaży nie pociągnął jednak za sobą ocen dotyczących płynności finansowej w porównaniu do ubiegłego kwartału. Odsetek osób spodziewających się wzrostu płynności finansowej wyniósł 19,2 proc., o 1,4 p.p. więcej niż w poprzednim ujęciu kwartalnym.

Odwilż na wiosnę?

Patrząc na tendencje z poprzednich lat, pomiędzy I a II kwartałem należy się spodziewać poprawy nastrojów. – Jeśli ten scenariusz się powtórzy, za 3 miesiące można oczekiwać wartości Barometru na poziomie ok. 52-53 pkt. Inny scenariusz i utrzymanie tendencji spadkowej świadczyć będzie o poważnym załamaniu nastrojów – mówi Radosław Kuczyński, prezes EFL.

Ważne Informacje

Pierwszy raport wpływu Dassault Systèmes

Dassault Systèmes publikuje pierwszy raport wpływu, podkreślając rolę wirtualnych bliźniaków w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju Firma Dassault Systèmes opublikowała pierwszy raport wpływu, przedstawiający...

AURA, LEO i MARIE, wirtualni towarzysze Dassault Systèmes, już dostępni na 3DEXPERIENCE

Dassault Systèmes rozszerza natywną dla AI platformę agentową 3DEXPERIENCE o nowe umiejętności wirtualnych towarzyszy, wspierając ludzi we wspólnym projektowaniu Dassault Systèmes ogłosił udostępnienie na...

Dassault Systèmes przejmie ArisGlobal, tworząc zintegrowaną platformę analityki AI dla branży life sciences, która...

Dassault Systèmes ogłosił podpisanie wiążącej umowy przejęcia ArisGlobal - wiodącego dostawcy platformy AI-native, wspierającej zarządzanie zgodnością z regulacjami przedsiębiorstw z branży life sciences. Zgodnie...

Solidne wyniki finansowe Dassault Systèmes za drugi kwartał 2026

Firma Dassault Systèmes ogłosiła szacunkowe wyniki finansowe wg IFRS za drugi kwartał 2026 roku i pierwszą połowę roku, zakończoną 30 czerwca 2026 roku. Całkowite...

Ostatnie dni rejestracji na Sustainable Economy Summit 2026: Bądź świadkiem wręczenia „Sustainable Economy Diamonds” Już tylko siedem dni dzieli nas od rozpoczęcia XII edycji „Sustainable...

Plastpol 2026 pokaże, jak zmienia się europejski przemysł tworzyw sztucznych

Cyfrowe fabryki, inteligentne maszyny, recykling i nowe materiały. Jubileuszowa edycja targów Plastpol od 19 do 22 maja w Kielcach stanie się miejscem prezentacji technologii,...