
To kolejny dowód na to, że chińska motoryzacja coraz rzadziej puka do drzwi, a coraz częściej wchodzi do salonu bez zdejmowania butów. To średniej wielkości SUV, który od pierwszego spojrzenia robi dokładnie to, co powinien: wygląda nowocześnie, proporcjonalnie i po prostu… dobrze. Bez dizajnerskich krzyków, bez przesady. Tak, żeby po roku nadal się podobał.
Autor: Michał Garbaczuk
Za marką stoi FAW, a to oznacza jedno: zaplecze technologiczne większe niż mogłoby się wydawać. I nie są to tylko deklaracje. Pod maską T77 pracuje znana i sprawdzona jednostka 1.5 TSI od Volkswagena o mocy 160 KM i 258 Nm momentu obrotowego. Liczby nie wywołują dreszczy, ale w codziennym użytkowaniu okazują się w zupełności wystarczające, a auto subiektywnie bardzo dynamiczne. Na uwagę zasługuje też dobra kultura pracy czterocylindrowej jednostki.
SUV, który zna swoje miejsce
Bestune T77 nie próbuje udawać terenówki ani sportowca. To crossover miejski z ambicjami rodzinnego auta i dokładnie tak się zachowuje. Pozycja za kierownicą jest wygodna, fotele szerokie, z ładnymi przeszyciami, a zakres regulacji pozwala szybko znaleźć „to swoje” ustawienie. Przestrzeni jest pod dostatkiem zarówno z przodu jak i z tyłu i nikt nie ma poczucia, że siedzi tu tylko warunkowo.
Prowadzenie? Spokojne, przewidywalne, neutralne. T77 jedzie tak, jak oczekujesz od współczesnego SUV-a: bez nerwowości, bez nagłych reakcji, z poczuciem kontroli. Silnik 1.5 TSI dobrze radzi sobie z masą auta, a moment obrotowy dostępny na niskich obrotach sprawia, że w mieście nie trzeba go kręcić ani namawiać do współpracy. Podobnie, automatyczna skrzynia biegów pracuje płynnie, niemal niezauważalnie.

Wnętrze, które nie rozprasza
Materiały wykończeniowe są solidne, dobrze spasowane i przyjemne w dotyku. Nie ma tu wrażenia taniości ani skrzypienia, nawet na gorszych nawierzchniach. Wszystko jest logicznie rozmieszczone, a wnętrze sprawia wrażenie dobrze przemyślanego, z fizycznymi przyciskami na desce rozdzielczej, bardziej „użytkowego” niż efektownego, co w dłuższej perspektywie działa na jego korzyść.
Na plus trzeba zapisać system audio. Owszem, multimedia znów mają swój grzech główny, jakim jest brak RDS w radiu. To coś, co wciąż trudno zrozumieć, ale przynajmniej głośniki grają dynamicznie i wyraziście. Muzyka brzmi dobrze, dźwięk nie ginie, a bas nie udaje subwoofera z marketu.
LPG, czyli argument nie do zignorowania
Tak jak w przypadku B70, ogromnym atutem T77 jest instalacja LPG. Dobrze zintegrowana, bezproblemowa w codziennym użytkowaniu i realnie zwiększająca zasięg auta do ponad 1000 km. Przełączanie między benzyną a gazem odbywa się płynnie, bez szarpnięć czy zmian charakteru pracy silnika. To rozwiązanie, które dziś znów zaczyna mieć sens zwłaszcza dla tych, którzy naprawdę jeżdżą.

Technologia w tle
Na szczęście T77 nie próbuje być elektronicznym mentorem kierowcy. Systemy wsparcia są obecne, ale nie nachalne. Auto nie poucza, nie straszy komunikatami i nie karze za chwilę nieuwagi. Jedziesz i masz wrażenie, że samochód jest po twojej stronie. Dla mnie to synonim poczucia bezpieczeństwa i pewność, że auto nie wywinie jakiegoś numeru na drodze, bo któryś z czujników czy radarów zauważy nagle coś, czego w rzeczywistości nie ma, albo podejmie decyzję za kierowcę wbrew jego woli.
Podsumowanie
Bestune T77 to bardzo rozsądnie zaprojektowany SUV dla ludzi, którzy szukają nowoczesnego auta, ale bez technologicznego przesytu. Jest ładny, przestronny, dobrze wykonany i zwyczajnie przyjemny w codziennym użytkowaniu. Nie próbuje nikogo zaskakiwać na siłę, zamiast tego buduje zaufanie. I to właśnie może być jego największy atut. Bo czasem najlepszy samochód to ten, który po prostu pasuje do życia, zamiast próbować je definiować.













