Hodowla wyobraźni

Oskar Derych o koncepcji Banku Drobnych, dzięki której możemy zrezygnować z używania monet, oraz o roli wyobraźni, która napędza rozwój

Czym się zatem pan zajmuje? Brandingiem, kreatywnością, strategią, biznesem czy edukacją? Można to wszystko łączyć ?

Mam interdyscyplinarne doświadczenia. Z wykształcenia jestem historykiem sztuki, zajmowałem się ikonologią i ikonografią, antropologią kulturową, a nawet demonologią. Od zawsze pociągały mnie idee. Łączenie przeciwieństw. Poszukiwanie nowego. A jak idee, to i wyobraźnia. Od lat zajmuję się inspirowaniem osób, zespołów w poszukiwaniu idei, nowych rozwiązań, koncepcji kreatywnych. Od zawsze byłem krnąbrny intelektualnie i zainfekowany wirusem poszukiwań, dążenia do innego, lepszego. Trudno mnie przypisać, skategoryzować. Stąd aktywności na tych polach. Dziś czerpię z tych doświadczeń. Dzięki ich krossektorowym wymiarom widzę rzeczy z wielu perspektyw. Te doświadczenia ułatwiają mi myślenie dywergencyjne, pozwalające na patrzenie na zadany problem z wielu stron jednocześnie i równoważnie. A to łączenie różnych punktów widzenia, różnych wizji w nowe idee. Obecnie korzystając z tych doświadczeń, ale i umiejętności, zajmuję się ideami przyszłości. Rzec można, designem spekulatywnym, hodowlą wyobraźni.

Hodowla wyobraźni, brzmi jak hasło reklamowe dla narkotyku. Ale co to w praktyce oznacza ?

To dobry claim. Może go zastosuję. Hodowanie wyobraźni to uwalnianie potencjału intelektualnego, wizjonerskiego, aby opisać przyszłość. To działanie bez schematu, bez paternu postępowania. Adekwatne jedynie do zagadnienia czy rozwiązania problemu. Aby w spekulatywnej rozgrywce nadać nieznanemu nowe formy, zapisać w ideach, a potem te idee urzeczywistnić – antycypacja rozwoju biznesu, edukacji, rynku. Ponad 20 lat temu założyłem FutureForms – licząc, że ówczesny biznes będzie zainteresowany przyszłością. Nie był. Kiedy spotykałem się z funduszami inwestycyjnymi i prezentowałem im rozwiązania i koncepcje, prawie zawsze słyszałem – fascynujące, naprawdę bardzo ciekawe, a nie ma pan jakiegoś pomysłu na 2, 3 lata do przodu, a nie 15? Dziś jest inaczej, krótkowzroczność i szybka chęć zysku nie przystaje już do zmieniającego się świata. Zmieniła się ekonomia, społeczeństwo, zasady funkcjonowania na rynku. Zmieniają się reguły gry, technologia, postęp cywilizacyjny zmusza do zajmowania się formami przyszłości, a co najlepsze, wszystkimi jednocześnie, bo wszystko: emocje, życie ludzkie, wartości, rozwój ekonomiczny jest ze sobą połączone. Stanowi jeden organizm. Dzisiejszy świat jest pogonią za nowym. Czasem chorobliwą modą, działającą pod batogiem innowacyjności. Wiemy już i doświadczamy tego, iż stare wzorce, metody, znane prawdy przestają nam wystarczać. Mało tego, mogą okazać się kompletnie nieadekwatne do nowej, nastającej już rzeczywistości. Postęp technologiczny, ale również zmiany kulturowe, następują szalenie szybko, co do tego wszyscy się zgadzają. Poszukiwanie nowego – nowego wszystkiego – jest jak wirus, który z jednej strony wydaje nowe produkty i rozwiązania, a z drugiej, uzmysławia prawdę związaną z nieuchronnym końcem określonego czasu. Prędkość, z jaką wszystko się obecnie dzieje, jest determinantem większości działań. Tak modne i powszechne obecnie startupy to jeden z przykładów.

Podobno rocznie rodzi się ponad 100 milionów startupów…

To histeryczna pogoń za nowym, ponadnaturalna chęć stworzenia czegoś innowacyjnego. Wszystko też się szybko dewaluuje. Zawrotna liczba koncepcji, zaangażowanych środków, szybkość powstawania, to wszystko jest jedną wielką zmianą. Wydawanie książek o tej tematyce nie ma sensu, cykl wydawniczy trwa tyle, że od chwili złożenia książki do druku, do jej pojawienia się na półkach, treści w niej zawarte już się dwukrotnie zdezaktualizowały. Zmiana to jedyny pewnik dzisiaj. A skoro zmiana, to i wyobraźnia. Hodowla wyobraźni. Wizjonerstwo, puszczenie wodzy fantazji. Odnoszę wrażenie, że staje się ona największą wartością, walutą przyszłości. Wyobraźnia jest najważniejsza. Bo proszę sobie nomen omen wyobrazić świat bez wyobraźni. To pustka. Wyobraźnia jest podstawą dla naszego rozwoju, każdego naszego osiągnięcia jako ludzkości i jako pojedynczych osób. To wyobraźnia wyprowadziła nas z lasów i stworzyła wielkie metropolie, to ona pozwoliła nam przemieszczać się szybko z miejsca na miejsce, ingerując tym samym w pojęcie czasu i odległości. Wreszcie to wyobraźnia wyrwała nas z matni zabobonów i stworzyła naukę, kulturę, sztukę – cywilizację. Wyobraźnia jest tym, co odróżnia nas od wszystkich istot żyjących, przynajmniej tych, które do tej pory poznaliśmy. Trzeba nauczyć się głośno mówić o wyobraźni i jej znaczeniu, uczyć się patrzenia „oczami duszy”. Uwalniać potencjał twórczy. Ale wyobraźnia i kreatywność to nie tylko sztuka, czy – jak się niektórym wydaje – zabawa, fantasmagoria, to również myślenie o rozwiązaniach, szlifowanie przyszłości, próba wyjścia zawczasu z ideami, które tę przyszłość mogą formułować, tzn. okiełznać, zabezpieczyć. To również czerpanie z historii, nauka płynąca z dokonanego.

Czym zajmuje się Instytut FutureForms?

Poszukiwaniem w wyobraźni, stymulowaniem i formowaniem idei kulturowych, społecznych i biznesowych, które mogą być ścieżkami rozwoju dla określonych podmiotów. Nie jesteśmy organizacją zajmująca się opisywaniem trendów czy tworzeniem raportów, wspomagamy się nimi, zajmujemy się jednak generowaniem idei i formowaniem ich w rozwiązania możliwe do wdrożenia.

A są jakieś przykłady takiego działania? Czy realizujecie jakieś przedsięwzięcia?

Naturalnie. Obecnie mamy kilka projektów związanych z różnymi branżami, takimi jak edukacja – tu tworzymy nowy model nauczania oparty o nowatorski sposób przekazywania wiedzy oraz kreujący inną formę uczelni jako takiej. Opartą o połączenie antycznych wzorców z nowoczesną technologią. Branża ubezpieczeniowa – w tym segmencie powstała biznesowa koncepcja odejścia od standardowych zasad ubezpieczenia i skostniałego modelu świadczenia tych usług. Idea ta zmienia zupełnie paradygmat świadczenia usług ubezpieczeniowych, odchodzi od tego, co jest nam znane, aby zrewolucjonizować rynek i sposób korzystania tych usług. „Zmiana jest wytchnieniem, przeciwieństwo błogosławieństwem.” Heraklit zamknął w tych słowach wielką tajemnicę. Zmiana, o której dużo mówimy związana też jest z podejmowaniem wysiłków, nie tylko aby za zmianami nadążyć, ale również aby tę zmianę wyprzedzić czy wręcz zastymulować. Zapoczątkować ją, byśmy nie byli nie tylko nią zaskoczeni, ale wręcz nią zarządzali.

Zmieniać można wszystko, termin wyświechtany już reklamowo i politycznie, biznesowo również. Zmiana – jaka? czego?

Wykluczenia. Mimo wielkiego postępu technologicznego, zaawansowanymi pracami nad samouczącymi się maszynami, rozwojem Internetu Rzeczy, możliwością rozmawiania ze swoimi butami, ciągle mamy do czynienia z wykluczeniami. Wykluczenia technologiczne, tzw. cyfrowe, na przykład powodują dramatycznie na wykluczenia społeczne. Weźmy sektor finansowy. Prawie połowa dorosłej populacji świata nie posiada kont bankowych, bagatela! to prawie 2,5 miliarda ludzi. Nie ma dostępu do dobrodziejstw nowoczesnej bankowości. W Polsce to na dziś około 20 proc. społeczeństwa nie posiada kont, mimo że jesteśmy uważani za jedno z najszybciej absorbujących nowości technologiczne społeczeństw. I taką sytuację można zmienić, myśleć o zmianie kreując jednocześnie nowy rodzaj usług, czy nawet „reinwentując” pojęcia i zasady rozumienia bankowości. Większość banków, ale i agend rządowych szuka sposobu cyfryzacji pieniądza, odejścia od płatności gotówkowych, zminimalizowania roli gotówki w życiu.

Niezwykle trudny i ambitny projekt…

85 proc. transakcji na świecie odbywa się z udziałem gotówki. Według danych Ministerstwa Rozwoju, w Polsce jedynie 8 proc. transakcji to obrót bezgotówkowy, ponad 90 proc. to ciągle gotówka. Aby sprostać nowym wymaganiom potrzebne są nowe rozwiązania. Trzeba tworzyć nowe paradygmaty. Do podjęcia takich wyzwań potrzebni są mądrzy i dalekowzroczni partnerzy. Instytucje, firmy, osoby, które myślą w szerszych niż jedynie zysk kategoriach. Posiadają poczucie odpowiedzialności, myślą agresywnie, nieszablonowo i mają odwagę, aby współtworzyć wizje, a potem sukcesywnie ją realizować. Deklaratywnie wszyscy są odważni i innowacyjni. Wystarczy posłuchać przedstawicieli Ministerstwa Rozwoju, którzy zachwycają się ideami z programu wsparcia obrotu bezgotówkowego. Obwieszczają, że zbiorą 600 milionów złotych na dotowanie terminali POS, które dla małych i średnich firm będą za darmo. To błędne myślenie, co gorsza kompletnie nie rozwiązujące problemu, nie stymulujące zmian rozwojowych. Nie o terminale chodzi tylko o zasadę, skoro ponad 20 proc. Polaków nie ma kont bankowych wpompowanie 600 milionów w terminale nie zmieni tego stanu rzeczy. To tak jakby szef restauracji zaoferował wyborne Chateaubriand z polędwicy wołowej za darmo – zapominając jednocześnie, że głównie przychodzą do niego bezzębni. Coś wyszarpią, ale w jakich bólach. Osób mądrych, ale i odważnych zarazem, instytucji, firm prywatnych szukamy do naszego konceptu Banku Drobnych.

Bank Drobnych? Czy może pan powiedzieć coś więcej?

Myślę o czymś więcej aniżeli nowa oferta usług bankowych czy finansowych, myślę o zmianie kategorialnej, która będzie implikowała nowe rozwiązania dla różnych sektorów. Myślę o odejściu od tradycyjnego pojmowania bankowości. Bank Drobnych to koncepcja powstała z idei oszczędzania dla rozdawania. Drobne to co prawda nie banknoty, ale też pieniądz w gruncie rzeczy. A czego jest najwięcej? Drobnych. Walają się po kieszeniach, w samochodzie, w każdym domu od słoika po szkatułki i skarbonki mieszkają drobne. Liczby transakcji drobnymi są niewyobrażalne. Proszę pomyśleć, że można uwolnić się wreszcie od tych uciążliwych monet.

Koncepcja Banku Drobnych, która jest opracowana we wszystkich szczegółach, łącznie ze specjalnie do tego stworzoną marką, możliwa do wdrożenia, naszym zdaniem, szybko. A więc to coś więcej już niż idea, to gotowe rozwiązanie, co ciekawe, łączące ze sobą wiele branż i mogące jednocześnie – przy odpowiednich partnerach – stać się krokiem ku zmniejszeniu wagi i skali używania gotówki w Polsce, a może i na świecie. Bo proszę sobie wyobrazić, że dokonując transakcji gotówkowej w sklepie, np. kupując papierosy, płaci pan gotówką i nie dostaje pan reszty. Pojawia się ona na pańskim osobistym koncie w Banku Drobnych. Dzięki specjalnej aplikacji mogę te drobne gromadzić, przechowywać, rozsyłać, decydować za co czy komu z nich będę płacił. Ta idea jest jednak nowym rodzajem banku bez banku, wirtualnym bankiem, który każdy ma przy sobie, np. w zegarku albo pierścionku. Staje się możliwym sposobem na posiadanie konta bez konta w banku. Skarbonka, do której trafiają wszystkie drobne.

To znaczy, że nie będą mi dzwonić w kieszeni?

Jeśli będzie pan klientem Banku Drobnych, to nie. Ze strony konsumenta same pozytywne walory: Bank Drobnych uwalnia konsumenta od drobnych pieniędzy i bilonu, oferuje najszybszą i najniższą kosztowo, najtańszą drogę płatności, przelewania, gromadzenia i przesyłania pieniędzy. Udrażnia robienie mikropłatności, wspiera osoby bez kont bankowych. Za to będzie pan mógł z tych resztówek dokonywać w przestrzeni wirtualnej różnych transakcji. Kolejnym krokiem w Banku Drobnych jest zamiana ich na określoną walutę elektroniczną. Ale to już inna historia – historia przyszłości mam nadzieję.

Na jakim etapie jest projekt Banku Drobnych?

Koncepcja banku bez banku, czyli usługi jest gotowa, zasady jej funkcjonowania też, marka również. Doskonały zaawansowany partner technologiczny jest. Obecnie rozpoczynamy poszukiwanie dalekowzrocznych, mądrych partnerów do wdrożenia tej koncepcji. Ciekawe jest to, że koncepcja Banku Drobnych jest konsumencko sprawna, czyli ma walory rynkowej opłacalności, co wymieniliśmy wcześniej, jednocześnie jest „adekwatna” dla postulatów Ministerstwa Rozwoju, które nie widzi konsumenta tylko procesy. Nasz Bank Drobnych generuje same oszczędności dla państwa. Niwelujemy drobne, zamieniając je na wirtualną walutę. Oszczędzamy na produkcji bilonu. Rocznie na same groszówki – 1, 2 – wydajemy 40 milionów złotych. Wyprodukowanie 1-groszówek i 2-groszówek to koszt 8 groszy za sztukę. Gdzie tu logika? Obecnie na rynku jest około 13 miliardów monet o różnych nominałach. Istnieje prawdopodobieństwo, że Bank Drobnych w określonym czasie poradzi sobie z tymi kwestiami. Samoczynnie.

Jednocześnie będzie mogło być alternatywą dla ponad 7 milionów Polaków, którzy nie mają konta w banku.

FutureForms łączy w tej koncepcji różne grupy interesariuszy, tworząc nową jakość w danej dziedzinie na zasadach win-win situation. Abraham Lincoln powiedział: „Dogmaty spokojnej przeszłości nie mają zastosowania w burzliwej teraźniejszości. Mamy nową sytuację, musimy myśleć na nowo i działać na nowo. Musimy się wyzwolić, wtedy uratujemy nasz kraj.” Niestety, nie wszyscy tak potrafią myśleć.

Co lubi Oskar Derych?

Zegarek – Panerai

Wypoczynek – aktywny

Kuchnia – ajurwedyjska

Hobby – fotografia otworkowa, sztuka średniowieczna, design