
Trzydzieści lat działalności to w świecie finansów symbol stabilności i konsekwencji. Dla Jana Kuchno, prezesa zarządu Giełdy Praw Majątkowych Vindexus SA, jubileusz jest także okazją do refleksji nad wartościami, które od początku towarzyszyły spółce
Zawsze chciałem, by Vindexus był firmą wiarygodną, zarządzaną rozsądnie, z poszanowaniem pracowników i akcjonariuszy. Taki sposób prowadzenia biznesu jest w Polsce coraz rzadszy – mówi.
Absolwent Politechniki Warszawskiej, Wydziału Mechaniki, Energetyki i Lotnictwa, już w trakcie studiów odkrył, że bliższe są mu zadania organizacyjne niż inżynieryjne. – W Studenckiej Spółdzielni Universitas kierowałem zespołami, prowadziłem zakład usług różnych. To były moje pierwsze doświadczenia menedżerskie – wspomina Jan Kuchno.
Po studiach prowadził działalność handlową, z czasem zainteresował się finansami. – Zauważyłem, że przy stosunkowo niewielkim kapitale można zarządzać dużymi aktywami. Znałem od strony praktycznej prawo, miałem doświadczenie w biznesie, więc w 1995 roku założyłem Vindexus – dodaje.
Od czterech osób do grupy kapitałowej
Firma zaczynała od dwóch pokoi przy ul. Mokotowskiej w Warszawie. Dziś Vindexus to grupa kapitałowa obejmująca m.in. Fingo – firmę pożyczkową, Fizbud – spółkę budowlaną, oraz trzy fundusze inwestycyjne inwestujące w wierzytelności. Niezależnie działa też FUD – producent suwnic, żurawi i innych konstrukcji przemysłowych, zatrudniający około 150 osób.
– Wszystkie nasze spółki dysponują odpowiednim zapleczem kadrowym i organizacyjnym. Takie rozproszenie nie jest przypadkowe – to wymóg efektywnego zarządzania i transparentności. Jako spółka notowana na GPW podlegamy nieustannemu nadzorowi – KNF, biegłych rewidentów. Taki nadzór to nie tylko obowiązek, ale też gwarancja wiarygodności – podkreśla prezes.
Grupa Vindexus zatrudnia dziś około 150 osób. Choć nie należy do największych podmiotów w branży, cieszy się opinią stabilnej i konserwatywnie zarządzanej. – Nie gonimy za krótkoterminowym zyskiem. Dla mnie priorytetem jest bezpieczeństwo – zarówno finansowe, jak i organizacyjne – wyjaśnia Jan Kuchno.
Rodzinny charakter i stałość zespołu
Vindexus, mimo giełdowego statusu, zachował rodzinny charakter. Żona prezesa od początku pracuje w firmie, syn Piotr kieruje radą nadzorczą, a córka Julia pełni funkcję dyrektora finansowego w jednej z jednostek zależnych, starsza córka Marta wspiera Spółkę od strony prawnej. – To nasz wspólny projekt. Ale nie chodzi o nepotyzm, tylko o odpowiedzialność. Firma rodzinna to nie tylko kapitał – to zobowiązanie wobec ludzi, którzy z nami pracują – mówi Kuchno.
Ta filozofia przekłada się na wyjątkową stabilność kadr. Większość kadry menedżerskiej jest związana ze spółką od ponad dwóch dekad. – Nie pamiętam, żebym musiał kogokolwiek zwolnić. Odejścia zdarzają się sporadycznie i zawsze za porozumieniem stron. Nie oferujemy ponadstandardowych pensji, ale gwarantujemy coś ważniejszego: pewność zatrudnienia i wzajemne zaufanie – dodaje.
Konserwatywne zarządzanie i filozofia stabilności
Choć Vindexus funkcjonuje w dynamicznym i często nieprzewidywalnym otoczeniu rynków finansowych, jego prezes podkreśla, że fundamentem działalności firmy jest konserwatyzm. – Zarządzamy ostrożnie, unikamy ryzykownych eksperymentów. Zawsze powtarzam, że dobry menedżer to taki, który nie tylko potrafi zarabiać, ale przede wszystkim chronić to, co już zbudował. Dlatego jestem jak solidny portier – pierwszy przychodzę do pracy, ostatni gaszę światło – mówi z uśmiechem Kuchno.
Taki model zarządzania, oparty na codziennej obecności właściciela i stałym nadzorze, przynosi wymierne efekty. Vindexus cieszy się zaufaniem środowiska finansowego, a jego działalność jest pozytywnie oceniana zarówno przez inwestorów giełdowych, jak i obligacyjnych. – Dla wielu z nich ważniejsze od suchych liczb jest poczucie bezpieczeństwa, jakie daje stabilne kierownictwo i transparentność działań – dodaje prezes.
Wyzwania ery cyfrowej i unijnych regulacji
Rynek, na którym działa Vindexus, zmienił się diametralnie w ostatnich latach. Branża windykacyjna, jeszcze niedawno postrzegana z rezerwą, stała się pełnoprawnym elementem systemu finansowego. To jednak oznacza także większe wymagania. – Działamy w gąszczu przepisów: krajowych i unijnych. Przestrzeganie ich wszystkich wymaga ogromnych nakładów i stale rosnących kompetencji technologicznych – tłumaczy prezes.
Ważnym wyzwaniem jest cyfryzacja. Nowe regulacje, jak unijne rozporządzenie DORA dotyczące cyberbezpieczeństwa, nakładają na firmy obowiązki, które nie zawsze uwzględniają ich skalę działania. – Oczekuje się od nas standardów takich, jak w międzynarodowych bankach. To nieproporcjonalne. Tymczasem bezpieczeństwo danych powinno być przede wszystkim domeną instytucji państwowych, takich jak policja czy prokuratura. Firmy takie jak nasza nie powinny ponosić kosztów systemowych niedoskonałości – podkreśla.
Jednocześnie nowe regulacje stwarzają pewne szanse. Banki, zobowiązane do monitorowania tzw. należności trudnych, będą musiały zbywać większą liczbę wierzytelności – co otworzy Vindexusowi kolejne pola działalności. – To rynek bardzo konkurencyjny, ale dzięki zaufaniu i relacjom, które budowaliśmy przez dekady, możemy się na nim skutecznie rozwijać – ocenia Kuchno.
Pandemia i praca zdalna
Okres pandemii był testem dla całego sektora finansowego. – Udało nam się przejść przez ten czas bez strat, ale kosztowało to wiele wysiłku. Przeniesienie około 30 procent aktywności do strefy online pokazało, że praca zdalna nie jest panaceum. Nasza działalność wymaga współpracy zespołowej i zachowania rygorów bezpieczeństwa danych, a te trudniej utrzymać w sieci – mówi prezes.
Pandemia przyhamowała część planów technologicznych spółki, szczególnie tych związanych z rozwojem sieci teleinformatycznej. – Wkrótce jednak te zaległości nadrobimy. To tylko etap przejściowy – dodaje.
Sztuczna inteligencja i przyszłość branży
Rozwój technologiczny nie omija także sektora windykacyjnego. Coraz częściej mówi się o rosnącej roli sztucznej inteligencji w analizie danych i obsłudze wierzytelności. – W przyszłości wiele zadań, które dziś wykonują ludzie, przejmą algorytmy. Problem w tym, że wdrożenie takich rozwiązań wymaga ogromnych zasobów danych, a to z kolei rodzi pytania o ich bezpieczeństwo. Dla nas to temat kluczowy – podkreśla Jan Kuchno.
Vindexus już dziś przygotowuje się do zmian, inwestując w rozwój kompetencji zespołu i w technologie, które umożliwią bezpieczne przetwarzanie informacji. – To nieuniknione. Trzeba się rozwijać, ale mądrze, bez ślepego podążania za modą. W biznesie wygrywa ten, kto potrafi zachować równowagę między nowoczesnością a rozsądkiem – stwierdza.
Odpowiedzialność i dbałość o ludzi
Na pytanie o wartości, którymi kieruje się w życiu i biznesie, Jan Kuchno odpowiada bez wahania: – Jeszcze 30 lat temu wskazałbym uczciwość i rzetelność. Dziś wiem, że najważniejsze są pokora i odpowiedzialność. Pokora uczy dystansu do sukcesów, a odpowiedzialność to fundament zaufania w firmie.
Tych zasad wymaga także od współpracowników. – Rzetelność, lojalność i konsekwencja to nie są przestarzałe pojęcia. To codzienna praktyka. U nas nie ma przypadkowych ludzi – większość to osoby, które pracują tu od kilkunastu czy nawet dwudziestu lat. Dzięki nim Vindexus zachowuje swój charakter – tłumaczy.
Prezes z dumą podkreśla, że minimalna rotacja kadr to nie efekt polityki kadrowej, ale atmosfery opartej na wzajemnym szacunku. Firma inwestuje w rozwój pracowników, finansując studia podyplomowe i szkolenia informatyczne. – Nowe technologie są nieuniknione, dlatego chcę, by nasz zespół czuł się pewnie w tej zmieniającej się rzeczywistości – mówi.
Historia, wartości i inspiracje
Poza pracą Jan Kuchno pasjonuje się historią – zwłaszcza epoką Piastów i Jagiellonów, ale również okresem międzywojennym. – Historia to nie tylko daty i wojny, to laboratorium ludzkich decyzji. Trzeba ją rozumieć szerzej – przez pryzmat tysiąclecia, nie kilku dekad. Cenię postawy ludzi, którzy w trudnych czasach potrafili zachować odwagę i odpowiedzialność – tłumaczy.
Wśród historycznych postaci, z którymi chciałby porozmawiać, wymienia Stanisława Augusta Poniatowskiego – niesłusznie krytykowanego idealistę, Wincentego Witosa – człowieka prostego, ale wielkiego duchem, oraz generała Tadeusza Rozwadowskiego – genialnego stratega i zapomnianego bohatera. Dodaje też Romana Dmowskiego – polityka, którego myśl warto odczytać na nowo, z dystansem i bez uprzedzeń.
Zainteresowanie historią idzie w parze z refleksją o współczesności. – Kiedyś, pracując w Anglii, słyszałem często zdanie: „Anglia jest dla Anglików”. Wtedy mnie to oburzało. Dziś rozumiem, że patriotyzm i troska o własny kraj nie stoją w sprzeczności z europejską współpracą. Ważne, byśmy wiedzieli, skąd pochodzimy i co nas łączy – mówi.
Życie, które warto podsumować
Jan Kuchno często wraca myślami do momentów przełomowych: przyjazdu do Warszawy, decyzji o pozostaniu w Polsce, ślubu. – Zrezygnowałem z planów emigracji i postawiłem na rozwój biznesu w kraju. To była jedna z najlepszych decyzji mojego życia – przyznaje.
Na pytanie o przyszłość odpowiada z uśmiechem: – Mam 67 lat, ale nie zwalniam tempa. Marzę o zdrowiu – dla siebie i bliskich – oraz o tym, by firma była w dobrej kondycji jeszcze przez dziesięciolecia. Chciałbym, by Vindexus był stabilnym elementem rynku także z myślą o moich wnukach.
Nie ukrywa też, że myśli o podsumowaniu swojej drogi życiowej. – Od małej miejscowości, przez studia, po giełdową spółkę – to opowieść o konsekwencji, ale też o ludziach, którzy mi zaufali. Chciałbym, by to zostało zapamiętane – mówi.
Lektury i inspiracje
Wśród książek, które szczególnie ceni, wymienia Faraona Bolesława Prusa – „ponadczasowe studium władzy” – oraz powieści Tadeusza Dołęgi-Mostowicza. – Ostatnio wróciłem do „Znachora”. Film z 1982 roku, moim zdaniem, najlepiej oddaje ducha tej historii – dodaje.
Choć mówi o sobie z dystansem, w jego słowach słychać dumę i spokój człowieka, który przez trzy dekady potrafił połączyć rodzinny etos z wymogami rynku kapitałowego. – Vindexus to nie tylko firma. To sposób myślenia o pracy, odpowiedzialności i relacjach. W tym tkwi nasza siła – podsumowuje Jan Kuchno.
Piotr Cegłowski













