
Niezwykle ważnym, wręcz kluczowym elementem ochrony środowiska w Polsce są Organizacje Odzysku Opakowań. Funkcjonują one na podstawie ustawy z 11 maja 2001 r. o obowiązkach przedsiębiorców w zakresie gospodarowania niektórymi odpadami oraz o opłacie produktowej
System ten okazał się tak skuteczny, że powinien stanowić przykład do naśladowania dla innych krajów. Trudno więc uwierzyć, że mógłby zostać zastąpiony innym, znacznie gorszym i droższym rozwiązaniem. A jednak takie zagrożenie istnieje.
Polskie rozwiązanie to jedna z bardziej innowacyjnych ustaw w skali europejskiej, ponieważ dopuściła podmioty prywatne do zarządzania ochroną środowiska. Jest to istotne, gdyż celem ustawy jest stworzenie wolnorynkowego mechanizmu zbierania, przetwarzania, recyklingu oraz utylizacji odpadów opakowaniowych. Udział podmiotów prywatnych zapewnia różnorodność stosowanych rozwiązań oraz konkurencyjność, co prowadzi do optymalizacji procesów, poprawy jakości oraz obniżenia kosztów.
Po pierwsze konkurencyjność
Organizacja odzysku jest elementem odpowiedzialnym za przekazywanie środków finansowych od firm wprowadzających produkty w opakowanich na rynek do recyklerów. Ważne jest to, że środki te przekazywane są wyłącznie za wykonanie konkretnego recyklingu. Eliminuje to zbędne koszty pośrednie. Optymalizacja procesu recyklingu należy do recyklerów, których zadaniem jest efektywne przetworzenie odpadów.
Niektóre kraje, jak Czechy czy Węgry, próbowały scentralizować ten proces poprzez kontrolę państwa. Jednak na przykładzie Węgier widać, że spowodowało to nawet trzykrotny wzrost kosztów całego procesu. Poza tym środki gromadzone w funduszach państwowych są narażone na przekierowanie na inne cele budżetowe. Natomiast przy zdecentralizowanym systemie prywatnym pieniądze trafiają bezpośrednio do recyklerów.
– W Polsce działa około 30 organizacji odzysku, podobnych do naszej – mówi Andrzej Jaśkiewicz, prezes Erbis SA. – Daje to recyklerom swobodę wyboru i pewność gospodarczą. Nie są oni zależni od jednego państwowego funduszu. Mają pewność, że niezależnie od zmian gospodarczych będą mieli dostęp do środków. Kiedy jest tylko jeden państwowy płatnik, proces gospodarczy staje się bardziej podatny na wpływy nierynkowe i staje się polem gry politycznej, tworzy zagrożenie korupcją urzędniczą, z którą jest problem w całej UE oraz na decyzje arbitralne niemające uzasadnienia ekonomicznego. Mogą pojawić się też problemy związane z przetargami – np. jeśli koszty recyklingu zmienią się w trakcie realizacji kontraktu, może to doprowadzić do niewykonania usług. W efekcie odpady pozostają niezagospodarowane, co widać choćby we włoskich miastach, takich jak Neapol czy Rzym.
Obowiązki i uprawnienia
Organizacje odzysku mają precyzyjne obowiązki i uprawnienia. Producent jest zobowiązany do uiszczenia opłaty produktowej za każde wprowadzone opakowanie, choć może teoretycznie przeprowadzić samodzielnie zbiórkę. W praktyce jednak to rozwiązanie jest nierealne ze względu na skalę i rodzaj opakowań. Przekazuje więc obowiązek ten organizacji odzysku, która musi udokumentować wykonanie recyklingu, w odniesieniu do 2025 r., minimum 65 proc. masy opakowań wprowadzonych przez producenta. Dotyczy to wszystkich rodzajów opakowań – plastikowych, szklanych, drewnianych itd.
– My, jako organizacja, płacimy recyklerom, którzy dostarczają nam oficjalne dokumenty, potwierdzające przeprowadzenie recyklingu – stwierdza prezes Jaśkiewicz. – Tu właśnie przejawia się kluczowa rola odpowiedzialności organizacji odzysku wobec państwa. Nasz obowiązek polega na pozyskaniu dokumentów potwierdzających recykling (DPR, EDPR). Można powiedzieć, że płacimy „success fee” – wynagrodzenie za masę odpadów opakowaniowych, która realnie została poddana recyklingowi. Posiadaczem dokumentu DPR może być każdy uprawniony podmiot, który złoży wniosek – wprowadzający opakowania, sortownia, zbierający lub recykler. Właścicielem odpadów jest ten, kto faktycznie je posiada – czyli np. zbierający, który posegregował odpady i przekazał je do recyklingu. Albo też producent, który potrafi wykazać, że zebrał swoje opakowania i oddał je do recyklingu. Słowem – nie kupujemy odpadów tylko płacimy za finalny efekt, czyli dokument potwierdzający, że dany recykling się odbył. Każdy z uczestników procesu odgrywa istotną rolę, przyczyniając się do osiągnięcia pożądanego efektu w postaci recyklingu. Można stwierdzić, że recykler z odpadu wytwarza surowiec, a często też nowy produkt, np. nowe opakowania.
– Jest to model, który wprowadza realną kontrolę nad całym procesem – dodaje prezes Erbisu. – Wyjaśnię, dlaczego – jeśli recykler czegoś nie wykona, to my – jako organizacja odzysku – ponosimy pełną odpowiedzialność. Musimy więc mieć stuprocentową pewność, że recykling faktycznie został wykonany. Nawet jeśli po kilku latach okaże się, że dokumenty potwierdzające recykling były fałszywe, to my, w obecnym stanie prawnym, płacimy karę. I tu pojawia się pewien szkopuł – nie mamy możliwości przeprowadzenia kontroli. Państwo nakłada na nas obowiązki, ale nie daje narzędzi. Możemy sprawdzać dokumenty tylko pod względem formalnym – ich cechy, zgodność – ale nie mamy uprawnień, by wejść do zakładu recyklingu i prześledzić, jak realizuje umowę.
Pełna odpowiedzialność
Odpowiedzialność została przerzucona na organizacje, bez dania im realnych narzędzi kontrolnych. Bywa że prowadzi to do patologii. Zdarzały się przypadki, gdy recyklerzy wydawali fałszywe dokumenty – bez wykonania faktycznego recyklingu. A organizacja, która im zapłaciła na podstawie DPR nie miała żadnych możliwości, by to wykryć. W konsekwencji ryzykuje bardzo wysoką karę za niewykonany recykling. W państwie prawa prywatny podmiot nie może mieć kompetencji kontrolnych – dysponuje nimi tylko państwo. W obecnym układzie władze państwowe nie wykonują faktycznie ciążących na nich obowiązkach kontrolnych.
Recyklerów powinny więc kontrolować urzędy marszałkowskie. To one wydają „decyzje” uprawniające do prowadzenia działalności w zakresie recyklingu, więc powinny sprawdzać, czy działalność faktycznie jest prowadzona. Tymczasem w praktyce kontrole się nie odbywają. Przykład z Wrocławia: lokalny zakład działał od wielu lat, wystawiał DPR-y i nikt go nie kontrolował. To wręcz zachęca do nadużyć. Na szczęście zdarza się to rzadko. Organizacje odzysku we własnym interesie zbierają informacje na temat recyklerów, żeby mieć pewność, iż DPR-y są wydawane zgodnie z „decyzją”. Więc także i w tym przypadku dobrze sprawdzają się reguły wolnego rynku.
Są też innego rodzaju nadużycia. Niektórzy producenci opakowań zaczęli sprowadzać z Chin wysokiej jakości granulat plastikowy, który sprzedawano jako recyklat, mimo że nim nie był. Dodawali go do swoich opakowań, bo był tańszy i świetnej jakości. To z kolei spowodowało załamanie sprzedaży u krajowych producentów recyklatu. Ceny recyklingu w kraju gwałtownie wzrosły. Żeby uniknąć takich sytuacji, potrzebne są konkretne decyzje ministerialne i odpowiednie przepisy.
Polski model to dobry wzór
Wspomniane wcześniej rozwiązania czeskie i węgierskie zupełnie się nie sprawdziły. W Czechach funkcjonują dwie lub trzy organizacje odzysku, co doprowadziło do monopolu – sprawa trafiła nawet do Europejskiego Urzędu Antymonopolowego. Na Węgrzech państwo przejęło cały system – i również to nie zadziałało. Z kolei w Niemczech funkcjonuje jeden fundusz i kilka organizacji, ale tam też występuje silna koncentracja. Efekt to bardzo wysokie ceny recyklingu i sterty dodatkowych dokumentów. A za wszystko to w konsekwencji płacą producenci i konsumenci. Polski system jest najbardziej konkurencyjny i oparty na realnym potwierdzaniu efektów, ale potrzebuje wzmocnienia ze strony państwa, zwłaszcza w zakresie nadzoru i kontroli.
Po roboczych spotkaniach organizowanych niedawno przez ministerstwo, w których uczestniczyły organizacje odzysku, firmy recyklingowe i inne podmioty, opinie są jednoznacznie negatywne. Kierunek rozważanych zmian przypomina model węgierski – scentralizowany, nieuwzględniający realiów pracy firm zajmujących się przetwarzaniem wrażliwego towaru, jakim są odpady. Warto przypomnieć starą prawdę, że lepsze jest wrogiem dobrego. Jeśli zrezygnujemy z wolnego rynku i wejdziemy w monopole – będzie to oznaczało wyższe koszty. Tylko że nikt nie chce tego powiedzieć wprost.
Unia Europejska planuje osiągnięcie aż 90 proc. recyklingu opakowań. Czy jest to realne? Podstawowy warunek stanowi przeprowadzenie szeroko zakrojonej edukacji społecznej, dotyczącej postępowania z odpadami. Potrzebna jest odpowiedzialność za odpady opakowaniowe już od chwili zakupu. Chodzi o to, żeby konsumenci wybierali takie produkty, które są pakowane w materiały łatwe do przetworzenia, a nie w opakowania składające się z wielu różnych tworzyw.
Dziś często otrzymujemy przesyłki, które zawierają z zewnątrz karton, w środku styropian, folię i inne wypełniacze. Kiedy je rozpakujemy, okazuje się, że sam produkt stanowi zaledwie jedną trzecią całej objętości opakowania. To sytuacja nie do przyjęcia. Miejmy nadzieję, że konsumenci, dzięki rosnącej świadomości, zaczną zwracać na to uwagę i wywierać presję na producentów.
Automaty i punkty skupu
Wprowadzany obecnie system skupu plastikowych butelek w automatach ma szansę zmniejszyć liczbę porzuconych butelek, które dziś znajdujemy w różnych miejscach. To samo dotyczy aluminiowych puszek – one też powinny trafiać z powrotem do obiegu.
Ale to nie wszystko. Kiedyś na każdym osiedlu działał punkt skupu butelek i makulatury. Nie ma lepszej zachęty niż pieniądze, nawet nieduże, by gromadzić i odsprzedawać zużyte opakowania zamiast je wyrzucać, mieszając z innymi odpadami. Makulatury mamy dziś przecież mnóstwo – choćby przez rozwój handlu internetowego.
Papier – jako materiał jednorodny – świetnie nadaje się do recyklingu i może być wykorzystywany w różnych branżach. Problemem jest brak systematycznej, wspartej edukacją zbiórki. Przed laty oddawane do skupu butelki musiały być umyte i czyste. Papier był porządnie złożony. W szkołach regularnie organizowano zbiórki makulatury – raz lub dwa razy w roku. To była godna wsparcia forma działań proekologicznych.
Edukacja przez działanie
Segregacja śmieci w praktyce w naszym kraju nie działa wystarczająco dobrze. Nie spełnia też funkcji edukacyjnej – nie buduje poczucia odpowiedzialności za odpady. W bogatej Kalifornii rodzice wspierają dzieci w zbieraniu różnych opakowań, po które raz w miesiącu przyjeżdża firma zbierająca i je odkupuje. Młodzi Kalifornijczycy zarabiają w ten sposób na kieszonkowe. Dlaczego my nie możemy tego robić u siebie? To naprawdę najlepszy kierunek. Sama informacja, że recykling jest ważny, niczego nie zmienia. Trzeba stworzyć narzędzie, które daje poczucie wpływu i nagrody. A młody człowiek z natury lubi rywalizację i zadania – zbieranie może być takim zadaniem: jest cel, jest wynik, jest nagroda. n
Piotr Cegłowski
Organizacje odzysku w Polsce funkcjonują na podstawie ustawy z dnia 11 maja 2001 r. o obowiązkach przedsiębiorców w zakresie gospodarowania niektórymi odpadami oraz o opłacie produktowej
(Dz.U. z 2001 r. nr 63, poz. 639).
To właśnie ta ustawa:
q wprowadziła pojęcie organizacji odzysku jako podmiotów, które mogą w imieniu przedsiębiorców realizować obowiązek odzysku i recyklingu odpadów powstałych z produktów (np. opakowań, sprzętu elektronicznego),
q umożliwiła przedsiębiorcom przekazanie realizacji tych obowiązków takim organizacjom,
q ustanowiła podstawy systemu opłaty produktowej oraz zasad rozliczania się z wykonania obowiązków środowiskowych.













