
Motoryzacja ma swoją pamięć. Jeszcze kilkanaście lat temu koreańskie samochody kupowało się głównie rozsądkiem. Dziś zakup azjatyckiego tygrysa nie potrzebuje żadnych usprawiedliwień. Sportage to jeden z tych modeli, który pokazuje, jak bardzo zmienił się układ sił na rynku. Kia nie musi już nikomu udowadniać, że potrafi zbudować dobry samochód. Teraz to ona pokazuje innym, jak to się robi.
Autor: Michał Garbaczuk
Design po liftingu: trochę Ameryki, trochę Azji, dużo Europy
Najnowsza odsłona Sportage’a po liftingu dostała zupełnie inaczej poprowadzone światła do jazdy dziennej, które nadają mu bardziej zdecydowany charakter. Dzięki pionowym ostro zakończonym LED-om przód auta wygląda teraz dojrzalej, bardziej agresywnie, momentami nawet lekko amerykańsko. Grill sprawia wrażenie ogromnego i zdecydowanie budzi respekt w tylnym lusterku. Nie wygląda już jak sympatyczny SUV dla rodziny z katalogu wakacyjnych wspomnień. Budzi respekt i słusznie, bo mamy do czynienia z naprawdę porządnym autem.

Koreańska logika
W środku widać, że projektanci starali się pogodzić nowoczesność z rozsądkiem. Fizycznych przycisków zostało już niewiele. Sorry, taki mamy klimat, że wszystko trafiło do ekranów, ale pod centralnym ekranem znalazł się sprytny panel dotykowy, który pozwala szybko dostać się do najważniejszych funkcji. To rozwiązanie jest dokładnie takie, jakie powinno być – nie przeszkadza, nie zmusza do studiowania instrukcji i pozwala zrobić to, co trzeba, jednym ruchem ręki. Krótko mówiąc: elektronika jest tu dla kierowcy, a nie odwrotnie.

150 KM, które robią robotę
Silnik 1.6 T-GDI o mocy 150 KM nie brzmi na papierze jak coś, co miałoby wywoływać emocje. A jednak w praktyce Sportage okazuje się zaskakująco żwawy. Automatyczna skrzynia dobrze współpracuje z jednostką napędową, a reakcja na gaz jest bardziej energiczna niż można by się spodziewać. Dodatkowo, sama praca skrzyni biegów jest aksamitna do bólu, a praca układu napędowego ociera się określenie „premium”.
Sportage nie jest sportowym SUV-em i bardzo dobrze. To samochód, który po prostu jedzie dokładnie tak, jak powinien. Jeśli potrzebujesz więcej mocy, dostępna jest jeszcze wersja 180 KM a także zelektryfikowane wersje HEV o mocy 239 KM i Hybryda Plug-in legitymująca się mocą 288 KM.
Na autostradzie Sportage okazuje się stabilny, przewidywalny i zaskakująco cichy. Nawet przy wyższych prędkościach kabina pozostaje miejscem, w którym można spokojnie rozmawiać albo słuchać muzyki bez konieczności podkręcania głośności do poziomu koncertowego. Jednostka 1.6 T-GDI uchodzi dziś za jedną z najbardziej dopracowanych benzynowych konstrukcji na rynku. Jest elastyczna, kulturalna i, co równie ważne, nie ma wielkiego apetytu na paliwo. W trasie około 7,5 l/100 km to wynik, który w przypadku rodzinnego SUV-a pełnego elektroniki można spokojnie uznać za więcej niż przyzwoity.

Podróżowanie z głową
Sportage został sprytnie przygotowany do codziennego życia i dłuższych podróży. Bagażnik ma podwójną podłogę, co pomaga uporządkować pakowanie i zabezpieczyć drobniejsze rzeczy przed efektem shaker-a. W drugim rzędzie siedzeń znajdziemy praktyczne haczyki i uchwyty, kieszenie w oparciach foteli oraz bardzo nowoczesny akcent w postaci portów USB-C wbudowanych w oparcia przednich siedzeń. To drobiazgi, które w praktyce okazują się bardziej przydatne niż kolejne marketingowe hasło w broszurze.
Testowany egzemplarz został wykończony jasną skórzaną tapicerką połączoną z Alcantarą, co daje bardzo przyjemne wrażenie jakości i elegancji. Wnętrze jest jasne, przyjazne i zdecydowanie nie sprawia wrażenia samochodu z segmentu budżetowego. Całość dopełnia duży, otwierany szyberdach, który wpuszcza do kabiny sporo światła i dodatkowo potęguje poczucie przestrzeni.

Nowy porządek w motoryzacji
Jeszcze niedawno Kia była marką, która goniła europejskich producentów zyskując aprobatę klientów głównie atrakcyjną ceną. Dziś sytuacja wygląda inaczej. Sportage nie jest już uczniem odrabiającym lekcję z motoryzacji. To raczej samochód, który pokazuje konkurencji jak projektować nowoczesne wnętrza, łączyć technologię z ergonomią i budować samochody, które po prostu działają.
Kia Sportage nie próbuje być sensacją. Nie udaje sportowca ani luksusowej limuzyny. Zamiast tego robi coś znacznie trudniejszego: jest po prostu bardzo dobrym samochodem do codziennego życia. Jest cichy, przestronny, wygodny i nie drenuje kieszeni właściciela w codziennej eksploatacji, a ponadto uchodzi za wzór niezawodności, co w dzisiejszej motoryzacji zaczyna być określane mianem prawdziwego luksusu.


















