
Koreańczycy nie raz udowadniali, że dogonili świat w kwestii motoryzacji. Jakość wykonania i wzorowe właściwości jezdne poszczególnych modeli pozwalają na bicie się o podium praktycznie w każdej kategorii. Jest jednak jedna, w której nie mają sobie równych, a jest nią elektromobiolność.
Michał Garbaczuk
Możemy się spierać o kto, kto produkuje najlepsze samochody elektryczne. Jest Tesla, która uchodzi za wzór w dziedzinie rozwiązań technologicznych, ale jakość wykonania wciąż zadowolić może jedynie Amerykanów. Jest Porsche ze swoją perfekcją, ale jest koszmarnie drogie i niedostępne dla przeciętnego „Kowalskiego”. Europejskie marki wciąż stoją w rozkroku, choć dokładnie znają scenariusz. Wreszcie jest KIA, która nie boi się zaproponować klientom auta, o wysmakowanej stylistyce, do tego wyśmienicie wykonane i potrafiące stanąć na światłach praktycznie z każdym utytułowanym rywalem.

Niemożliwe? To patrz teraz!
Ten dalekowschodni tygrys jest nie tylko pokazem możliwości inżynierów. Jest autem kompletnym, które nadaje się do codziennej jazdy do pracy, wakacyjny wyjazd, ale także na tor wyścigowy. Trzeba tu wyraźnie zaznaczyć, iż KIA EV6 GT to najtańsze 585 KM na rynku. Konfigurator otwiera kwota niecałych 240 tys. złotych i nawet po dodaniu niezbędnych ekstrasów nie przekracza 300 tys. złotych. Szczerze mówiąc, ciężko to nazwać okazją. Dla mnie to rozbój w biały dzień, bowiem klient otrzymuje rodzinny pojazd z pokaźnym bagażnikiem, potrafiący rozpędzić się od 0 do 100 km/h w 3,5 sekundy, a jego prędkość maksymalna to 260 km/h! Wierzcie mi na słowo, to liczby, które potrafią zmarszczyć skórę na plecach, a nieświadomych pasażerów przyprawić o chwilową utratę przytomności.

Zawsze najszybsza
Za niesamowitymi osiągami idzie precyzja prowadzenia i niezwykła wręcz stabilność na jezdni. Nie ma mowy o jakimkolwiek fałszywym ruchu, czy niepewnym zachowaniu. Kierowca poczuje się za sterami EV6 GT niczym snajper, precyzyjnie wybierający kolejny cel na drodze. Zawsze, kiedy naciśniemy na kierownicy zielony przycisk GT, uwolnimy brutalną siłę, potrafiącą katapultować ważące 2 tony nadwozie w nadprzestrzeń. Dodatkowo inżynierowie zaprojektowali, a księgowi zaszaleli z trybem, za który można dostać mandat na parkingu pod centrum handlowym. Chodzi o Drift Mode, który zrobi z każdego mistrza pokonywania zakrętów bokiem! Ta KIA to istny wehikuł czasu. Co prawda mówimy tu o zyskanych sekundach, może minutach, a dodając możliwość jazdy buspasem, to nawet godzinach (w ekstremalnych przypadkach warszawskich korków), ale zawsze będzie to skok w przyszłość premiowany darmowym parkowaniem w płatnych strefach.
KIA EV6 GT będzie też najszybsza na stacjach ładowania. Auto wyposażone zostało w 800-Voltową instalację, pozwalającą osiągać niedostępne do niedawna dla „normalnych samochodów” szybkość ładowania. W sprzyjających warunkach, to znaczy na stacjach będących w stanie ładować baterie z mocą powyżej 250 kW, naładujemy EV6 GT w zakresie 10-80 % w 18 minut, a zasięg 100 km zwiększymy już po 4,5 minuty! Takie możliwości prezentują jedynie Porsche Taycan i Audi e-tron GT. Należy jednak pamiętać, że są trzykrotnie droższe od naszej Koreanki.

Luksusowo, jakby
Samochód elektryczny ma sens tylko wtedy, gdy jest dobrze wykonany. No, bo co by nie mówić, to fizyki nie przeskoczymy i jednak te 20 do 30 minut trzeba będzie spędzić podpiętym do kabla szybkiej ładowarki. To wystarczający czas, żeby dobrze się rozejrzeć po wnętrzu i dotknąć każdej części wyeksponowanej w kabinie. Muszę przyznać, że takiej jakości wykonania i wykończenia nie powstydziłby się żaden producent klasy premium. Na pokładzie znajdziemy materiały najwyższej jakości, a sportowego sznytu dodają elementy wyściełane mięciutką Alcantarą. Kubełkowe fotele okazują się bardzo wygodne, a kierownica leży w dłoniach idealnie.
Spodobał mi się panel konsoli środkowej, której większą powierzchnię zajmuje wydatny podłokietnik wraz z ładowarką indukcyjną. Znajdziemy na nim również wygodne pokrętło zmiany kierunków jazdy (KIA EV6 GT jak większość elektryków posiada jedynie skrzynię redukcyjną). Pod konsolą znalazło się miejsce na damską torebkę. Deskę rozdzielczą tworzą naturalnie dwa (można by rzec tylko) ekrany. Jeden wyświetla kierowcy najważniejsze informacje, drugi pozwala na dostęp do wszystkich funkcji auta i stanowi centrum multimedialne wspomagane przez system audio Meridian. Tak, tak, to ten sam producent, który wyposaża w głośniki między innymi Range Rovery.

Na tylnej kanapie wygodnie usiądą 4 osoby, ale pod warunkiem, że mają krótkie nogi. W całkowicie płaskiej podłodze, szczelnie wypełnionej ogniwami, zabrakło obniżenia na nogi pasażerów. Przez to wysocy pasażerowie będą mieć kolana pod brodą, brakuje też podparcia dla ud. Na szczęście nie będą też mieć przestrzeni nad głową, dlatego nie będą chcieli z Wami jeździć z tyłu. Dla normalnych wzrostem, przestrzeni będzie aż nadto i nikt nie będzie narzekać na brak miejsca. Z kolei bagażnik ma pojemność 490 litrów, co jest wynikiem poprawnym w klasie aut elektrycznych.
KIA EV6 GT zaskakuje pod wieloma względami. Okazuje się bardzo przestronna, wygodna i funkcjonalna. Jest też porażająco szybka. Potrafi sprawić, że adrenalina i endorfiny leją się strumieniami do krwiobiegu kierowcy. W tej konkretnej opcji wydaje się być najlepszym ambasadorem elektromobilności pokazując, że osiągi nie muszą kosztować majątku. Przy dobrej kalkulacji załapie się na dopłaty z programu Mój Elektryk, więc może być jeszcze tańsza. Pragmatyczni kierowcy wybiorą pewnie wersję GT Line, również szybką i spektakularną. Ale czy nie korci Was, żeby mieć najszybszy samochód w okolicy? Jest ku temu okazja.













