Kia Ceed Kombi – jeden z ostatnich normalnych – test redakcyjny

Kia Ceed Kombi z benzynowym silnikiem 1.5 T-GDI i automatem należy do coraz rzadszej kategorii aut, zaprojektowanych jeszcze według starej, dobrej szkoły, w której wszystko miało być logiczne, przewidywalne i przyjazne dla kierowcy, a nie dla algorytmów i norm emisji. I właśnie dlatego robi dziś tak dobre wrażenie.

Autor: Michał Garbaczuk

Normalność jako wartość luksusowa

Ceed Kombi nie udaje niczego, czym nie jest. Nie chce być SUV-em, crossoverem ani manifestem nowej mobilności. Jest kombi, z proporcjami, które mają sens, i sylwetką, która mówi: „zmieszczę rodzinę, bagaże i jeszcze coś dorzucisz”. W 2025 roku to już niemal postawa ideologiczna.

Wnętrze: cisza i święty spokój

Po zajęciu miejsca za kierownicą pierwsze, co rzuca się w oczy, to… brak krzyku. Auto nie bombarduje komunikatami, nie poucza cię co 300 metrów, nie brzęczy, że świat się zaraz skończy, bo przekroczyłeś ograniczenie o 2 km/h. Patrzysz na drogę i dokładnie tego oczekuje od ciebie samochód. Ergonomia jest wzorcowa. Wszystko tam, gdzie powinno być. Fotele wygodne, długodystansowe, bez udawania sportu. To jedno z tych aut, w których po 400 kilometrach nie zastanawiasz się nad wizytą u fizjoterapeuty, tylko nad tym, gdzie zjeść obiad.

Ceed Kombi robi to, czego dziś wiele aut już nie potrafi, a mianowicie oferuje bagażnik, który naprawdę ma sens. Duży, ustawny, bez designerskich fikołków. Pakujesz walizki, wózek, torby, zakupy z marketu budowlanego i… zamykasz klapę. Bez kombinowania. To nie jest auto do „stylu życia”. To auto do życia.

Silnik i skrzynia: tu pojawia się nowa rzeczywistość

Benzynowe 1.5 T-GDI o mocy 140 KM to bardzo przyjemna jednostka. Ma kulturę pracy, elastyczność i wystarczające osiągi, by sprawnie poruszać się zarówno po mieście, jak i w trasie. To napęd, który nie męczy i nie prowokuje do ciągłej jazdy na wysokich obrotach. Automatyczna skrzynia biegów? Tu dochodzimy do jedynego wyraźnego „ale”. Gonitwa za CO₂ zrobiła swoje. Skrzynia jest dziś wyraźnie bardziej ospała, nastawiona na możliwie szybkie wrzucanie wyższych przełożeń i oszczędzanie każdej kropli paliwa. Nie jest to wada dyskwalifikująca, ale kierowca starej daty momentami pomyśli: „proszę, daj mi trochę więcej obrotów”. To cena, jaką płacimy za czasy, w których normy mają ostatnie słowo.

Jak to jeździ? Po prostu dobrze

Ceed nie próbuje być sportowy, ale też nie jest nijaki. Prowadzi się przewidywalnie, stabilnie i daje poczucie kontroli. Zawieszenie jest zestrojone pod komfort, ale bez bujania i bez przesadnej miękkości. To dokładnie ten balans, który sprawia, że chcesz nim jeździć na co dzień, a nie tylko „dojeżdżać”. I co ważne: to auto, które nie męczy psychicznie. Nie wymaga uwagi na systemy, tryby, komunikaty. Skupiasz się na jeździe… i o to tu chodzi.

Samochód dla kierowcy, nie dla epoki

Kia Ceed Kombi 1.5 T-GDI to jeden z ostatnich przedstawicieli ginącego gatunku. Normalny samochód. Bez udziwnień. Bez krzyku. Bez moralizowania. Ma swoje kompromisy, zwłaszcza w pracy skrzyni podporządkowanej ekologii, ale w zamian oferuje coś coraz cenniejszego: spokój, logiczność i przyjemność z codziennej jazdy.

To auto dla ludzi, którzy: cenią ciszę bardziej niż gadżety i pamiętają czasy, gdy samochód był partnerem, a nie nauczycielem jazdy. I właśnie dlatego Ceed Kombi robi dziś tak dobre wrażenie. Bo przypomina, że normalność też może być zaletą.