
Premiera spektaklu odbyła się 26 września 2025 roku, a kolejne są zaplanowane na 28, 29 i 30 listopada oraz 17 i 18 grudnia. To efekt tego, że w spektaklu grają aktorzy z innych teatrów, którzy tylko na te terminy zostali urlopowani, jak np. Danuta Stenka z Teatru Narodowego. A szkoda!
Znane głównie dzięki filmowi z 1965 roku dzieło Jana Potockiego napisane w II poł. XIX w. ma charakter szkatułkowy, co oznacza, że jego struktura przypomina labirynt, w którym stopień zagnieżdżenia struktury fabuły sięga 5, co by to nie znaczyło. Nic dziwnego, że scenarzyści spektaklu, Grzegorz Jarzyna i Roman Pawłowski-Felberg, przerobili powieść na grę komputerową typu RPG, w której główny bohater przechodzi kolejne poziomy kierowany przez głos mistrza dobiegający spoza sceny. A co jest celem gry? No cóż, sukcesja rodu Gomelezów, bo to właśnie on szuka następcy tronu. Ale o tym główny bohater dowiaduje się na samym końcu z pełną odpowiedzialnością przyjmując nominację.
Sztuka jest oczywiście osadzona w realiach prozy Potockiego, ale z 60 dni przygód głównego bohatera opisanych w książce na scenę trafia nie więcej niż 5-10, co wcale nie oznacza, że nie zachowano jej duchowości i tajemniczości. Bo w owianych złą sławą hiszpańskich górach Sierra Morena spotykają się czasy, religie, uczucia i idee.
A o co chodzi w sztuce? Alfonso van Warden, młody kandydat na kapitana gwardii walońskiej, ale jednocześnie Aleks, młody mieszkaniec współczesnej metropolii, otrzymuje zaproszenie do tajemniczej gry, która przenosi go do XVIII-wiecznej Hiszpanii. Wplątany w labirynt inscenizacji, nadprzyrodzonych zjawisk i kabalistycznych rytuałów, odkrywa, że stał się kandydatem do przejęcia przywództwa w tajnym bractwie Gomelezów, które od wieków wpływa na losy świata. Musi zdecydować czy odrzucić dziedzictwo Gomelezów, czy stać się częścią ich systemu. Ostatecznie wybiera to drugie. Autorką nowego przekładu powieści Jana Potockiego, który została napisana po francusku, jest Anna Wasilewska.
Jak wam się podoba?
Nie, nie, to nie pytanie do czytelników poniższego postu, tylko nazwa cyklu spotkań z publicznością po spektaklach Teatru Polskiego, które są organizowane raz w miesiącu od pewnego czasu. „To przestrzeń do dzielenia się emocjami, releksjami i pytaniami, jakie rodzą się po przedstawieniach” – czytamy na stronie Teatru. Widzowie, którzy mieli okazję oglądać sztukę 28 września (niedziela) mieli właśnie taką okazję, przy czym mogli zadawać pytania zarówno Grzegorzowi Jarzynie, jak i dyrektorowi Teatru Polskiego, Andrzejowi Sewerynowi.
Grzegorz Jarzyna zaczął od tego, że ma wrażenie, iż XIX-wieczne dzieło Jana Potockiego jest bardzo istotne w naszych czasach, a teraz w Polsce szczególnie. „Mam poczucie, że czuć u nas w społeczeństwie jeszcze echa postromantycznego myślenia, a w powieści Potockiego zawarty jest bardzo ciekawy dyskurs, powiedziałbym nawet namysł nad tym, co jest racjonalne i irracjonalne, nad tym, co jest praktyczne, a tym, co jest metafizyczne. Myślę, że ten dyskurs dobrze jest przerobić raz jeszcze”.
Pytany o swoją tezę, że wraz z gwałtownym rozwojem technologii ludziom zaczyna brakować duchowości, powiedział: „Tak myślę. I dlatego w sztuce jest zarysowana bardzo ciekawa linia, która nie mówi jednoznacznie, jak powinno być. My, jako widzowie, czy czytelnicy mamy to przemyśleć razem z głównym bohaterem przechodząc tę ścieżkę inicjacyjną”.
Oprawę scenograficzną stanowią projekcje, które ukazują krajobraz gór Sierra Morena i wykute w skałach więzienie oraz animowane postaci z kart tarota. „W drugiej części przedstawienia – powiedział Grzegorz Jarzyna – pokazuje się jeszcze trzeci typ projekcji, kiedy to narracja wideo staje się bardziej kolorowa”.
Pytany, czym jest Dziedzictwo Gomelezów, reżyser powiedział: „W książce Potockiego tą główną tajemnicą jest wyeksploatowana już kopalnia złota, ale oni są tak bogaci i mają takie wpływy na świecie, że bez trudu mogą mądrze tej władzy używać po to, żeby ulepszyć świat”.
Pytany o karty tarota i Kabałę, odpowiedź brzmiała tak: „Może to nie jest antidotum, ale na pewno jest to przestrzeń bardzo istotna w naszym rozwoju duchowym, kulturowym. Karty tarota to nie jest przecież jakaś religia czy czary-mary, tylko zebrana wiedza, która wynikła z przemyśleń sięgających starożytnego Egiptu. Istotne w tym tarocie i naszym spektaklu jest to, że jest to znów jakiś etap uzmysławiania sobie, w jakiej sytuacji jesteśmy i jaką drogę przebywamy”.
Grzegorz Jarzyna sięgnął po powieść Jana Potockiego, polsko-francuskiego podróżnika, badacza i ekscentryka z przełomu XVIII i XIX wieku. Legendarna książka, która w całości ukazała się ponad 30 lat po śmierci autora, zawiera w sobie wszystkie sprzeczności epoki Oświecenia. „Z jednej strony głosi potęgę rozumu i stawia w centrum indywidualnego człowieka, z drugiej zawiera ukrytą pod powierzchnią zdarzeń, zakodowaną ezoterykę i wiedzę tajemną, której znakiem są odwołania do żydowskiej Kabały i kart tarota” – można przeczytać w zapowiedzi spektaklu.
Wojciech Gryciuk







