
Lexus przez lata oferował klientom samochody w klasach średniej i wyższych, zarówno jako SUV-y, jak i klasyczne limuzyny. Mniejsze segmenty traktował trochę po macoszemu oferując jedynie nieco przestarzały już model CT 200h. Producent dostrzegł jednak swój błąd i stworzył crossovera, którego wystawił do walki na bardzo wymagającym rynku.
Autor: Michał Garbaczuk
Lexus UX z długością 4495 mm zaliczany jest do klasy miejskich crossoverów. To bardzo szybko rozwijający się segment rynku, a więc także niezwykle wymagający. Samochody w tej klasie dostępne są dla bardzo szerokiej grupy odbiorców, szczególnie pod względem cenowym, dlatego może się okazać, że model UX będzie pierwszym w życiu Lexusem. To ogromne wyzwanie dla producenta samochodów. Z jednej strony tworzy auto dla swoich stałych klientów, przyzwyczajonych do pewnych rozwiązań, z drugiej musi sprostać oczekiwaniom wszystkim tym, dla których Lexus jest wyznacznikiem prestiżu, dobrego smaku i pozycji społecznej.

Przede wszystkim aerodynamika
Patrząc na przód nie mamy wątpliwości, z jakim samochodem mamy do czynienia. Grill w kształcie klepsydry i mocno skośne reflektory nadają masce niezwykłej dynamiki. Linia boczna, w całości podporządkowana została aerodynamice. Każde przetłoczenie drzwi, uskoki błotników oraz kanciaste przejście w tylny zderzak, to wszystko podyktowane zostało nie fanaberią stylistów, a jak najlepszemu przepływowi powietrza. W specjalny sposób zaprojektowane zostały obudowy lusterek, które kierują strugę powietrza, w sposób taki, by nie powodować zawirowań na karoserii, a klosze tylnych lamp tworzą kształt spojlera wyprowadzającego powietrze daleko poza obrys nadwozia. Lexus wspomina także, że wszystkie te przetłoczenia i spojlery poprawiają stabilność samochodu zarówno podczas jazdy autostradą, jak i w zakrętach. Dodając do tego praktycznie płaską podłogę, okazuje się, że mamy do czynienia z zaawansowaną technologią rodem z Formuły 1! Koncern Toyota, którego Lexus jest częścią, już od ponad 10 lat nie ściga się w „Królowej Motorsportu”, ale widać, że inżynierowie wyścigowego zespołu wciąż należą do rodziny projektantów. Walka o jak najlepszą aerodynamikę ma swoje uzasadnienie, bowiem opory powietrza bezpośrednio związane są ze zużyciem paliwa. Podobnie maska, drzwi, tylna klapa i błotniki, wykonane zostały z lekkich materiałów. Pozwoliło to obniżyć masę, a to kolejny element wpływający na zużycie paliwa. Zwieńczeniem tylnej części karoserii jest listwa LED, składająca się ze 120 diod, biegnąca przez całą szerokość tyłu.
Wnętrze skrojone na miarę
Niby nie ma tu nic zaskakującego, ale jeśli zaczniemy się przyglądać okaże się, że to zupełnie nowa konstrukcja zawierająca jednie w swoim zarysie ogólną koncepcję wnętrza japońskiej marki. Wszystko po to, by zadowolić i tych stałych klientów i zachwycić tych, dla których Lexus będzie pierwszym samochodem segmentu premium. Na pokładzie znalazła się więc kierownica, do złudzenia przypominająca tę z modelu LS, manetki zmiany trybów jazdy znane z supersportowego LFA oraz perfekcyjne fotele, mówiące do nas: „Hej, pojedźmy na koniec świata!” Materiały wykończeniowe są miękkie i miłe w dotyku, a cały kokpit zwrócony jest w stronę kierowcy. Dzięki temu zabiegowi po zajęciu wygodnej pozycji w fotelu, nie musimy odrywać pleców od oparcia, by uruchomić daną funkcję. Nowością jest całkowicie nowy panel multimediów z ekranem o przekątnej 12,3 cala oraz integracją ze smartfonami.

Jeśli chodzi o ilość miejsca w kabinie, to Lexus wymyślił to sobie bardzo sprytnie i dał pasażerom dokładnie tyle miejsca, ile potrzeba i nic ponad to. Niektórzy powiedzą, że jest ciasno, inni, że wnętrze jest szyte na miarę. Rzeczywiście z przodu będzie wygodnie nawet wysokiemu kierowcy i pasażerowi. Jeśli chcecie podróżować z tyłu, nie możecie mieć więcej niż 170 cm wzrostu. Nie zapominajmy, że Lexus UX jest miejskim crossoverem, a więc idealnie będzie podróżować nim w konfiguracji dwoje dorosłych i dwoje niezbyt wyrośniętych dzieci, choć pociechy mogą być nieco zawiedzione brakiem jakichkolwiek schowków na niezbędne drobiazgi i skarby. Projektanci zapomnieli o kieszeniach w drzwiach i tej w fotelu kierowcy. Prawdopodobnie na sekundę przed zatwierdzeniem projektu ktoś dorysował kieszeń za fotelem pasażera. Jest więc jedna do podziału.

Samochód mierzy prawie cztery i pół metra, więc po wynikach konkurencji spodziewać się można, że bagażnik będzie miał przynajmniej 400-450 litrów pojemności. Takie rzeczy nie w Lexusie… Tu słowo premium przejawia się minimalizmem. Do dyspozycji mamy więc 334 litry, czyli tyle ile dziś oferują auta miejskie. W klasie wyższej nie chodzi jednak o to, by jeździć wszędzie jak cygańskim taborem, zabierając ze sobą cały swój dobytek. Do Lexusa zabieramy tylko to, co niezbędne, a za resztę zapłacimy kartą kredytową w kolorze złotym. Poza tym jedwab i kaszmir nie zajmują w walizce wiele miejsca… Ciekawym rozwiązaniem jest natomiast półka przykrywająca przestrzeń bagażową, a w zasadzie coś, co przypomina zasłonkę. Zrobiona została z elastycznego materiału, dzięki czemu poddaje się podczas zamykania, nie niszcząc wyższych bagaży. Co prawda nic na niej nie położymy, ale chroni przestrzeń ładunkową przed wzrokiem wścibskich przechodniów.

Czy każdy Lexus jest hybrydą?
Do testu dostałem auto w wersji F Sport wyposażone w hybrydowy układ napędowy opartym na 2-litrowym motorze spalinowymi i silniku elektrycznym o łącznej mocy 199 KM. Napęd przenoszony jest na koła przednie za pomocą nowej, mniejszej, bezstopniowej skrzyni biegów e-CVT. Co ciekawe, inżynierom udało się zredukować wewnętrze tarcia w skrzyni aż o 25%, co poskutkowało zmniejszonym zużyciem paliwa, mniejszym hałasem i poprawą właściwości jezdnych. Powiem szczerze, że zaskoczyła mnie kultura pracy tego zespołu napędowego. Samochód jest żwawy i subiektywnie bardzo dobrze przyspiesza. Dodatkowo wolny jest od efektu wycia silnika na wysokich obrotach, znanego z wcześniejszych konstrukcji, szczególnie hybrydowych.
Obniżona masa i dopracowanie aerodynamiczne faktycznie sprawdzają się podczas jazdy, bo auto prowadzi się bardzo pewnie. Zakręty pokonywane są płynnie i wydaje się, że granica przyczepności jest nieosiągalna nawet dla kierowców o sportowym usposobieniu. Wersja F Sport została zawieszona trochę sztywniej, a skrzynia utrzymująca maksymalny moment obrotowy sprawia, że samochód natychmiast reaguje na każde wciśnięcie gazu.

Nie, crossover Lexusa nie jest sportowcem. Daje jednak sporo frajdy podczas codziennej rywalizacji o najlepsze miejsce pod światłami. W samochodzie jest także bardzo cicho. Model dzieli pewne podzespoły z Toyotą C-HR, ale z całym szacunkiem dla Toyoty, Lexus pod względem wyciszenia, gra w zupełnie innej lidze. Przy całym swym komforcie, jest także bardzo zwinny w mieście, choć trzeba uważać z nonszalancją podczas podjazdów pod krawężniki. Prześwit nadwozia to 16 cm, czyli przynajmniej 4 cm mniej niż to, co prezentują SUV-y. W manewrowaniu pomagają na pewno kamery dające obraz 360 stopni oraz systemy asystujące, jak aktywny tempomat stop & go, czy system monitorowania martwego pola. Niższym osobom mogą przeszkadzać nieco szerokie słupki przednie, ograniczające pole widzenia.
Lexus UX 300h sprawdza się w roli samochodu na co dzień. Jest dopracowanym w szczegółach, świetnie wyposażonym crossoverem, w którym starzy klienci japońskiej marki poczują się jak w domu. Jest Lexusem w każdej kategorii poczynając od stylu, a na zaawansowanej inżynierii kończąc. Myślę, że nie będą zawiedzeni także ci, dla których UX będzie pierwszym autem premium i pierwszym Lexusem.












