
Po niecałych ośmiu godzinach lotu samolotem Air France z paryskiego lotniska Charlesa de Gaulle’a lądujemy w Point de Pitre, mieście leżącym pośrodku gwadelupskiego motyla, bo właśnie kształt tego owada ma wyspa. Już w drodze do hotelu, ta położona na południowym Morzu Karaibskim, będąca francuskim departamentem zamorskim Gwadelupa zachwyca wspaniałymi plażami i bogatą przyrodą. Ale co właściwie czyni ten archipelag tak atrakcyjnym?
Gwadelupa – to jeden z departamentów zamorskich na Karaibach należący do Republiki Francuskiej, a tym samym, wbrew geografii, do Europy. Ten fakt początkowo jest mylący dla wielu osób planujących tam wakacje, ale tylko do chwili, kiedy dzięki lekturze przewodników dowiedzą się więcej, przekonując się, jak wiele ten stan rzeczy ma zalet. Nie trzeba mieć paszportu, wymieniać waluty, bo oficjalnym środkiem płatniczym jest euro oraz, co dzisiaj bardzo ważne, można korzystać z telefonu komórkowego jak w Europie, bo obowiązuje tu europejski roaming.
Jeśli chodzi o dojazd, to – jak już wspomniałem – na Gwadelupę najlepiej polecieć przez Paryż. Większość połączeń z lotniska Paryż-Orly do Pointe-à-Pitre oferują linie Air France, Air Caraibes i Corsair, a czas lotu na wyspę wynosi około 8 godzin. Na przykład, jeśli lecimy z Polski na Gwadelupę, musimy się spodziewać międzylądowania na lotnisku Charles’a de Gaulle’a w Paryżu, co zwykle zajmuje kilka godzin, w zależności od czasu przesiadki. Trudy podróży wynagrodzi nam stokrotnie atmosfera oraz klimaty, które będą nam dane w tym tropikalnym karaibskim raju.
Największa wyspa Małych Antyli
Gwadelupa jest największą wyspą Małych Antyli, która z kolei obejmuje osiem zamieszkałych i kilka niezamieszkanych wysp. Gwadelupa licząca około 400 tys. mieszkańców jest dość gęsto zaludniona. Większość ludności zamieszkuje konurbację Pointe-à-Pitre/Les Abymes/Baie Mahaut, która jest także gospodarczym centrum wysp. Stolicą jest Basse-Terre na części wyspy o tej samej nazwie. Główne wyspy to Grande-Terre i Basse-Terre, wyspy drugorzędne to Saintes, Saint-Barthélémy, La Désirade, Marie-Galante i Saint-Martin. Dwie główne wyspy Gwadelupy, mające kształt motyla, leżą pomiędzy Dominiką na południu i Montserrat na północy. Grande-Terre tworzy prawe skrzydło motyla po wschodniej stronie, podczas gdy Basse-Terre tworzy lewe skrzydło motyla na zachodzie. Obie wyspy dzieli zaledwie 50 metrów i łączy most Pont de l’Alliance – warto więc odwiedzić obie wyspy podczas wakacji na Gwadelupie.
Chociaż obie wyspy oddziela od siebie jedynie wąskie ramię morza, nadal bardzo się od siebie różnią. Grande Terre jest najbardziej znana z płaskiego i urokliwego krajobrazu, który w dużej mierze jest zagospodarowany pod plantacje trzciny cukrowej. Basse Terre, to większa z dwóch wysp o powierzchni 850 km², na której dominuje dziki i górzysty krajobraz, pasmo stosunkowo wysokich gór z liczącym 1500 metrów aktywnym wulkanem La Soufrière.
Wodospady Basse-Terre
Basse-Terre charakteryzuje się zjawiskowymi wodospadami i idyllicznymi rzekami, które otoczone są pięknymi piaszczystymi plażami. Ale nie spodziewajmy się, że zawsze wylądujemy na sypkiej, białej plaży: po zachodniej stronie wyspy, w pobliżu wulkanu, będziemy stąpać po czarnym wulkanicznym piasku, a tu i ówdzie znajdziemy także naturalne skaliste plaże i małe, ukryte kamieniste zatoki. Atrakcją Basse-Terre jest rezerwat przyrody Jacquesa Cousteau, przyciągający miłośników snorkelingu i nurkowania oraz zapierającym dech w piersiach widokiem podwodnego świata. Jeśli nie chcesz samodzielnie nurkować, możesz wybrać się na wycieczkę łodzią ze szklanym dnem. My wybraliśmy się na pełną atrakcji wycieczkę małym statkiem, którą uatrakcyjnił kapitan śpiewający francuskie chansons, szczodrze napełniając szklanki gwadelupskim rumem. Jeśli chcesz po prostu odpocząć na plaży lub basenie, to jesteś blisko pięknej wioski Deshaies, a i wymarzona plaża La Grande Anse jest również niedaleko.
Ale głównym powodem, dla którego wielu turystów przyciąga ta część Antyli Francuskich, jest wspaniały Park Narodowy Gwadelupy, który od pewnego czasu znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. Ten park o powierzchni blisko 17 tys. ha co roku odwiedza prawie pół miliona gości. Powód? Bez wątpienia fascynująca flora i fauna, z którą można tu obcować. Liczne szlaki turystyczne prowadzą obok różnych egzotycznych roślin, których zwykle nie można zobaczyć w innym miejscu, a widoki nam towarzyszące są niemal magiczne. Muszę tu dodać, iż wyspa jest bardzo zielona, miejscami przypominająca dżunglę.
Piaszczyste plaże Grande-Terre
Prawe skrzydło Gwadelupy, wyspa Grande-Terre, bardziej wyróżnia się malowniczymi piaszczystymi plażami niż tropikalnym zielonym krajobrazem, otoczonym turkusowymi lagunami. Wyspa ta jest szczególnie popularna wśród surferów, gdyż plaże na Grande-Terre, zwłaszcza w Le Moule, oferują idealne warunki do złapania jednej lub dwóch fal. Najpopularniejszymi ośrodkami wypoczynkowymi na Grand-Terre, które są często odwiedzane zwłaszcza przez turystów zorganizowanych i które w związku z tym posiadają najwięcej hoteli, są Le Gosier, turystyczne centrum wyspy, Sainte-Anne i Saint-Francois. Jeśli lubisz coś bardziej kolorowego i tętniącego życiem, ta część wyspy jest właściwym miejscem dla wymagających turystów.
Na szczególną uwagę zasługuje najbardziej wysunięty na wschód punkt wyspy Grande-Terre, gdzie można delektować się wyjątkowym spektaklem przyrodniczym – to właśnie tutaj znajduje się Pointe des Chateaux, jeden z najpiękniejszych punktów widokowych na Karaibach, gdzie spotyka się Morze Karaibskie z Oceanem Atlantyckim. Znajduje się 11 km na wschód od miejscowości turystycznej Saint-François. W miejscu Châteaux znajduje się gleba wapienna, na której przeważa między innymi biały i czarny rozmaryn, który rośnie tak samo, jak winogrona morskie, które przeciwstawiają się wiatrowi i słonej wodzie. Na szczycie Pointe des Châteaux wzniesiono krzyż.
Must have na Gwadelupie – Îles des Saintes
Jeśli ktoś ma ochotę na małą wycieczkę, koniecznie należy odwiedzić uroczy niewielki archipelag Îles des Saintes, znany również jako Les Saintes, który znajduje się około 15 kilometrów na południowy wschód od Basse-Terre. To szczególny książkowy wręcz rodzaj małej rajskiej wyspy – romantyczne plaże marzeń przeplatają się z łagodnymi wzgórzami, wyjątkowym naturalnym portem oraz małymi restauracjami i kawiarniami zachęcającymi do wypicia café au lait czy zimnego lokalnego piwa Gwada. Miejsce, jakiego prawdopodobnie nie ma nigdzie indziej na Karaibach – miejsce, o którym można marzyć!
Z dala od plaż
Oprócz całej przyrody i wspaniałych plaż, Gwadelupa ma do zaoferowania także zupełnie inną stronę – tradycyjne kreolskie domy zdobią tu centra miast, a szczególnie warte odwiedzenia jest największe miasto, gdzie znajduje się lotnisko, centrum handlowe Pointe-à-Pitre. Jeśli więc możesz na kilka godzin oddalić się od wspaniałych plaż i lśniącego morza, zalecamy podziwianie wielu atrakcji kulturalnych Gwadelupy. My odwiedziliśmy Muzeum Rumu w Sainte-Rose, aby poznać ekscytujące szczegóły dotyczące wielowiekowej tradycji wytwarzania tego trunku. W tym muzeum jest tez część poświęcona eksponatom prezentującym owady w tym duża ekspozycja motyli.
Dobrym pomysłem jest także po prostu spacer po Pointe-à-Pitre, aby lepiej poznać ludzi i ich zrelaksowane podejście do życia. Dużą atrakcją są handlarze na targu Marché St. Antoine, gdzie można spróbować kulinarnych przysmaków, na które składają się oczywiście przede wszystkim świeże owoce morza. Można także odwiedzić ładny port wycieczkowy w mieście lub malowniczą katedrę Saint-Pierre Saint Paul i wybrać się na ekscytującą wycieczkę po lasach namorzynowych. A jeśli wybierzemy się do stolicy Gwadelupy, Basse-Terre, zdecydowanie powinno się odwiedzić imponujący Fort Delgrès z XVII wieku. Tak, na Gwadelupie można nie tylko odpocząć, ale także wiele zobaczyć i przeżyć.
My polubiliśmy szczególnie Sainte-Anne i Saint-Francois. Food trucki, soki, drink bary i plaża. Nawet wieczorem plaże są pełne turystów oraz lokalsów, najczęściej Francuzów. Jest jeden poważny problem komunikacyjny, a mianowicie język. Mało kto mówi na wyspie po angielsku. Dlatego dobrze przypomnieć sobie podstawowe zwroty, liczebniki, bo nawet w hotelu nie każdy mówi w obcym języku. Czyli jak się kiedyś mówiło, języki obce są im obce. Dla kogoś, kto nie zna nawet podstaw tego języka może to być uciążliwe. Mieszkańcy Gwadelupy wyjątkowo bronią się przed mówieniem po angielsku. W większości przypadków nie znają nawet jego podstaw. Po francusku jest ogromna większość stron internetowych, szyldów, ulotek i innych informacji. W restauracyjnym menu zazwyczaj jest tłumaczenie na angielski, ale mało prawdopodobne, by kelner władał tym językiem.
Pierwsze wrażenie o kuchni na Gwadelupie nie było zbyt dobre. Jedzenie w foodtruckach jest słabe. To nie są nasze smaki. Na uwagę na pewno zasługuje lokalny kurczak Colombo poulet, marynowany i smażony w aromatycznych przyprawach. Ale wieczorem w foodtruckach zjesz kanapki z różnym farszem, tzw. bokity albo kąski z ciasta wymieszanego z różnymi rybami, krewetkami czy warzywami, smażone na głębokim tłuszczu, tzw. acras. Są całkiem dobre, ale bez rewelacji. Przy plaży tubylcy często grillują różne kawałki mięsa. Możesz kupić zestaw obiadowy składający się z góry ryżu, kawałka mięsa i jakiejś sałaty za ok. 10-15 euro.
Tradycyjne potrawy kuchni kreolskiej w większości mnie nie zachwycają – to nie są do końca moje smaki. Jako że to terytorium Francji, więc nikogo nie dziwi, że w piekarniach (boulangerie) znajdziemy prawdziwie francuskie, chrupiące bagietki czy croissanty.
Mieszkaliśmy w Hotelu Le Relais du Moulin, przepięknie położonym, ze znakomitym basenem. Ale wartością dodaną była restauracja. La Zamana co wieczór proponowała znakomitości kuchni francuskiej z takim kreolskim touch. Wybitny labraks, foie gras z truflami i zupa boulillabaisse creole były tak znakomite, że mogą się przyśnić w nocy.
Gwadelupa nie jest wyspą tanią. Ceny w restauracjach moim zdaniem są wyższe niż we Francji o jakieś 50 procent. Ceny w supermarketach o jakieś 50% wyższe niż w Polsce. Ale dobrego, dorodnego lobstera można już w restauracji zjeść za 70 euro.
To co zrobiło na mnie wrażenie, to bogactwo owoców. Gwadelupa pachnie upajającą wonią tropikalnych owoców. Raz skosztujecie aromatycznych melonów, ananasów, papai czy bananów i już do końca życia będziecie tęsknić za tym smakiem.
Ważna informacja na koniec: wszystkie plaże hotelowe we Francji są zawsze publiczne. Wystarczy przejść się po obiektach i cieszyć się kąpielą w morzu. Jest to zasługa ministra finansów Króla Słońce Ludwika XIV Colberta, który lata temu udostępnił każdemu wybrzeże Francji.
W 1976 roku zostało to potwierdzone ustawą, która obowiązuje do dziś. Trzy metry plaży, mierzone od brzegu morza podczas największego przypływu w roku, muszą być dostępne publicznie. Wyjątek: prawo do prywatności ma większe znaczenie tylko wtedy, gdy budynek wybudowany przed 1976 rokiem znajduje się w odległości mniejszej niż 15 metrów od morza. Wybierz się zatem na spokojny spacer po kurortach, ponieważ wiele najpiękniejszych plaż na wyspie Gwadelupy kryje się za dużymi kompleksami hotelowymi, i to nie tylko w Le Gosier.
Andrzej Mroziński













