Strategia lidera

Daniel Obajtek, prezes PKN ORLEN, o perspektywach rozwoju koncernu, integracji aktywów i rozbudowie nowoczesnej części petrochemicznej oraz potencjalnych korzyściach płynących z połączenia z Grupą Lotos

 

Panie prezesie, jaką firmą będzie ORLEN w perspektywie najbliższych pięciu lat?

Jestem przekonany, że umocnimy pozycję regionalnego lidera branży paliwowo-energetycznej. Oczywiście trzeba pamiętać, że biznes, w którym działamy, pozostaje pod silnym wpływem czynników zewnętrznych. Świadczyć może o tym choćby to, że tylko w ciągu ostatnich trzech lat ceny ropy, czyli podstawowego kosztu w naszej działalności, wahały się od ok. 50 do ok. 80 dol. za baryłkę. Mamy jednak bardzo przemyślaną, spójną wizję rozwoju i skutecznie ją realizujemy. Naszym podstawowym celem jest to, aby konsekwentnie budować wartość koncernu, niezależnie od warunków makroekonomicznych.

Zatem jakie konkretnie działania podejmuje pan jako szef PKN ORLEN, żeby taki scenariusz miał szansę realizacji?

Jesteśmy w przededniu ogłoszenia zaktualizowanej strategii, więc nie mogę zdradzić wszystkiego. Mogę jednak mówić o projektach i kierunkach warunkujących nasz dalszy rozwój, których realizację już rozpoczęliśmy. Podstawowym wyzwaniem jest coraz silniejsza integracja naszych aktywów i rozbudowa nowoczesnej części petrochemicznej koncernu. Należy jednak pamiętać, że nie funkcjonujemy w próżni i na nas również oddziałują globalne megatrendy. Jednym z nich jest rozwój paliw alternatywnych, innym, równie ważnym, zaostrzanie się regulacji środowiskowych. To wszystko będzie miało wpływ na nasz biznes. I choć proroctwa dotyczące upadku przemysłu naftowego są zdecydowanie przedwczesne, to jednak musimy przygotować się do tego, że w perspektywie kolejnych dekad nasza branża będzie się zmieniać. Wraz ze zmniejszającym się zapotrzebowaniem na paliwa wytwarzane z ropy będzie rósł popyt na produkowane z niej tworzywa sztuczne, a zwłaszcza te, które nadają się do recyklingu. Dobrym przykładem może być tu elektromobilność – obniżenie masy pojazdów elektrycznych będzie wymagało stosowania coraz lżejszych, zaawansowanych technologicznie materiałów, dostarczanych przez przemysł petrochemiczny i chemiczny. Według prognoz długoterminowych światowa sprzedaż chemikaliów do 2030 r. powinna się niemal podwoić. Nie zamierzamy przegapić tej szansy. Wdrożenie programu rozwoju petrochemii z nakładami inwestycyjnymi na poziomie 8,3 mld zł spowoduje, że po zakończeniu inwestycji roczny zysk EBITDA może wzrosnąć nawet o 1,5 mld zł. To oznacza zwrot z inwestycji w ciągu pięciu–sześciu lat. Z kolei z punktu widzenia polskiej gospodarki nasze inwestycje w petrochemię przyniosą znaczącą poprawę bilansu handlowego Polski w obszarze petrochemikaliów. Polska z importera stanie się eksporterem tych produktów. Mówimy tu więc o wymiernych i znaczących korzyściach zarówno dla firmy, jak i całego krajowego sektora chemicznego.

Wspomniał pan o zmiennym otoczeniu makroekonomicznym. Petrochemia, z której uzyskuje się większe marże, jest jednym ze sposobów redukowania ryzyka z tym związanego. Czy macie jeszcze jakieś inne pomysły?

Podejmujemy wiele działań zmierzających do lepszego wykorzystywania synergii,czy obniżania kosztów i zwiększania efektywności produkcji. Przykładem może być tu nasza duża determinacja w dywersyfikacji źródeł dostaw surowców. Oczywiście zachowujemy dobre relacje z naszymi dotychczasowymi partnerami w tym obszarze, jednak nie boimy się poszukiwania nowych kierunków, które z jednej strony będą miały uzasadnienie ekonomiczne, z drugiej zaś zagwarantują oczekiwaną przez nas jakość wsadu do produkcji. Tylko w ostatnim czasie sprowadziliśmy surowiec z Nigerii, a wkrótce dotrze do nas ładunek ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Jeśli dodamy do tego, że 30 proc. przerabianego w grupie surowca pochodzi z kierunków innych niż rosyjski, to wszystko pokazuje, że jesteśmy elastyczni i bardzo aktywni na tym polu. Nie zapominamy jednak o dywersyfikacji naszych źródeł przychodów. Konsekwentnie budujemy segment energetyczny, już teraz – po oddaniu do eksploatacji elektrociepłowni gazowo-parowej w Płocku – jesteśmy czwartym co do wielkości wytwórcą energii elektrycznej w Polsce. Analizujemy również wejście w morską energetykę wiatrową, jednak w tym przypadku przed podjęciem ostatecznej decyzji musimy mieć pełną jasność co do opłacalności ekonomicznej tego projektu. Do tego dodać należy jeszcze ściślejszą współpracę w ramach Grupy Kapitałowej. Koncentrujemy się na rozwoju spółek, pamiętajmy bowiem, że nie jesteśmy tylko siecią detaliczną, ale też wiodącym producentem asfaltów, paliw lotniczych, biokomponentów, nawozów i tworzyw sztucznych.

A jak w politykę wzmacniania wartości Grupy ORLEN wpisują się aktywa zagraniczne?

Słowa klucze to „synergia” i „optymalizacja” kosztów. W przypadku czeskiego Unipetrolu możemy mówić o synergii inwestycyjnej, produkcyjnej, zakupowej i sprzedażowej. Jesteśmy na czeskim rynku petrochemicznym liderem. Nie spoczywamy jednak na laurach i dalej rozwijamy nasze aktywa. Najlepszym przykładem jest największa w historii Czech inwestycja petrochemiczna w instalację do produkcji polietylenu. Rozbudowa petrochemii w Litvinovie wzmocni znacząco pozycję Unipetrolu, a tym samym PKN ORLEN w Europie. Ten cel realizujemy również poprzez konsekwentne wzmacnianie naszej pozycji na Litwie. Inwestycja w litewską rafinerię na przestrzeni lat budziła wiele emocji. Jak dziś widzimy, była to słuszna decyzja biznesowa i tak powinniśmy ją postrzegać. Możejki są gwarantem bezpieczeństwa energetycznego w regionie. Co więcej, w ostatnich latach ORLEN Lietuva dzięki dobremu zarządzaniu generuje zyski. To, co doskonale widział śp. prezydent Lech Kaczyński, który aktywnie wspierał tę inwestycję, dziś dostrzegają również decydenci w Polsce i na Litwie. Stąd zdecydowana poprawa wzajemnych relacji, o które dba rząd pana premiera Morawieckiego. PKN ORLEN stara się tę dobrą atmosferę wykorzystać biznesowo. Rafineria w Możejkach jest dla nas bowiem istotnym aktywem z punktu widzenia bezpieczeństwa paliwowego Polski. Od 2015 do połowy roku 2018 sprzedaż diesla w Polsce wzrosła o 45 proc. W znacznym stopniu było to spowodowane likwidacją szarej strefy na krajowym rynku. To naturalnie wymusiło wyższy import paliw z zagranicy. Skorzystała na tym nasza spółka ORLEN Lietuva, która sprzedaje paliwa w Polsce, zamiast eksportować je „na morze”. Nowy polski rynek poprawia nie tylko sytuację finansową tej rafinerii i całej Grupy Kapitałowej, lecz także międzynarodowy wizerunek PKN ORLEN.

A gdzie w tej historii jest miejsce na fuzję z Grupą Lotos?

Jest to projekt absolutnie kluczowy. Proces ten powinien zostać zrealizowany już dawno, niestety, wcześniej najwyraźniej brakowało odwagi, żeby tego dokonać. Przede wszystkim warto pamiętać, że działamy na otwartym i niezwykle konkurencyjnym rynku. Większość krajów europejskich już dawno przeprowadziła konsolidację swoich sektorów naftowych, w efekcie mamy do czynienia z podmiotami takimi jak BP czy Shell, o znacznie większym udziale we wspólnotowym rynku niż połączone PKN ORLEN i Grupa Lotos. Oczywiste jest, że zintegrowany podmiot będzie w stanie zoptymalizować działania w wielu obszarach, a tym samym zwiększyć konkurencyjność, z korzyścią zarówno dla klientów, jak i całej polskiej gospodarki. Weźmy na przykład zakupy surowca – inaczej negocjujemy kontrakt na 10 mln ton, a inaczej na 40 mln ton ropy naftowej. Nie możemy też zapominać, że jesteśmy największą firmą w Europie Środkowo-Wschodniej i odpowiadamy za bezpieczeństwo gospodarcze i energetyczne nie tylko w Polsce, lecz także w Czechach czy państwach bałtyckich. Z tego punktu widzenia umocnienie naszej pozycji jest korzystne także dla całego regionu.

Na jakim etapie jest ten proces?

Działamy zgodnie z założonym harmonogramem. Jesteśmy w bieżącym kontakcie z Komisją Europejską, przekazaliśmy jej pakiet analiz, natomiast draft wniosku o koncentrację chcemy złożyć do końca roku. To uruchomi formalnie proces negocjacji. Atmosfera naszych dotychczasowych rozmów z Komisją jest dobra i liczymy na to, że zgodę od niej uzyskamy w połowie przyszłego roku.

Nie wszyscy przyjmują decyzję połączenia obu spółek z entuzjazmem?

Od początku mówimy, że to nie jest łatwy proces. Towarzyszy mu sporo emocji podgrzewanych przez niektórych polityków opozycji. Kierunek został jednak określony listem intencyjnym podpisanym ze Skarbem Państwa – jest to przejęcie kontroli kapitałowej przez PKN ORLEN nad Grupą Lotos. Model transakcji, harmonogram oraz szczegółowe zasady jej realizacji wymagają przeprowadzenia szczegółowych analiz i są obecnie wypracowywane. I zapewniam, że ta transakcja będzie korzystna dla obu firm oraz samorządów, na których terenie działają. W żadnym wypadku nie chcemy i nie będziemy ograniczać korzyści dla regionów. I odnosi się to zarówno do Gdańska, jak i Płocka.

A skąd pomysł na aktywność skierowaną do dość wąskiej grupy, jaką są inwestorzy indywidualni? Ostatnio ogłosiliście program w tym zakresie.

Program ORLEN w Portfelu to część szerszego projektu, który ma na celu aktywizację Polaków na rynku kapitałowym, zwiększenie ich zainteresowania kwestiami obrotu giełdowego, przybliżenie im zasad, możliwości, ale również ryzyka związanego z inwestowaniem. To właśnie element edukacyjny był dla nas podstawą do zbudowania całego programu. Jednym z głównych celów jest przedstawienie i wyjaśnienie podstawowych mechanizmów kierujących rynkiem kapitałowym. Ma to spowodować, że decyzje o przeznaczeniu przez osoby indywidualne oszczędności na inwestycje w akcje lub obligacje będą podejmowane z większą świadomością. A przy okazji chcemy docenić grono lojalnych akcjonariuszy indywidualnych, zarówno tych obecnych, jak i nowych, nagradzając ich wyjątkowymi benefitami.

Jak definiuje pan rolę PKN ORLEN – narodowego czempiona w polskiej gospodarce?

Będąc największą firmą w regionie, doskonale zdajemy sobie sprawę z naszego oddziaływania na polską gospodarkę. Wiemy też, że działa to w drugą stronę i dobra sytuacja gospodarcza w kraju pozytywnie oddziałuje na nasze wyniki. Wielkość to odpowiedzialność. Dlatego nasz rozwój musi odbywać się w sposób zrównoważony, we współpracy z polskimi firmami, producentami, podwykonawcami. Właśnie tak na najbardziej rozwiniętych rynkach działają duże światowe koncerny. Dlatego m.in. wdrażamy projekty biznesowo-społeczne wspierające polskich producentów. Oczywiście mamy wolny rynek i każdy decyduje, gdzie i co kupuje. Warto jednak pamiętać, że kupując polskie produkty, wzmacniamy rodzimą gospodarkę. I Polacy to świetnie rozumieją, chcą kupować polskie, dobre jakościowo produkty, co potwierdziły zlecone przez nas badania rynku. My wpisujemy się w ten trend – w ofercie naszych stacji aż 68 proc. produktów pochodzi od polskich producentów, a 83 proc. zostało wytworzonych w Polsce.

Nie zapominamy też o naszej społecznej odpowiedzialności, realizując szereg działań skierowanych do bardzo wielu różnorodnych grup interesariuszy.

Przed kierowaną przez pana firmą stoją duże wyzwania. Jaki model zarządzania uważa pan za najskuteczniejszy, najlepszy w realizacji tak ambitnych projektów?

Na grunt PKN ORLEN przeniosłem to, co prezentowałem również w poprzednich organizacjach, którymi kierowałem, czyli przede wszystkim odwagę i determinację w podejmowaniu decyzji. Duże organizacje charakteryzuje zwykle pewien bezwład, są dużymi okrętami, które niełatwo zmieniają kurs. Tymczasem, tak jak wspomniałem, otoczenie zmienia się bardzo dynamicznie i musimy elastycznie się do niego dostosowywać. Dlatego niezbędne jest głębokie zrozumienie rynku i umiejętność podejmowania zdecydowanych działań, do czego namawiam również moich współpracowników. Nie funkcjonujemy w oderwaniu od siebie, ale przeciwnie, bardzo ściśle ze sobą współpracujemy. Pamiętajmy, że mówimy o grupie, którą tworzy blisko 70 spółek zlokalizowanych w kilku krajach. To wymaga od nas bieżącej koordynacji działań, ciągłego przepływu informacji. W przeszłości często mieliśmy do czynienia z sytuacją, kiedy kontakt zarządów spółek z „dużym” ORLENem był bardzo ograniczony. Nam udało się to zmienić i efekty tego podejścia widać już w dynamice i wynikach naszych spółek zależnych.

Panie prezesie, już na koniec, jak spędza pan czas wolny?

W moim przypadku trudno mówić o czasie wolnym, ponieważ praca wypełnia niemal cały mój dzień. Kiedy już jednak mam chwilę, najchętniej podróżuję po Polsce, poznając nasz kraj, który ma niesamowicie wiele do zaoferowania. A przy tej okazji zawsze odwiedzam stacje ORLEN, do czego wszystkich zachęcam.

Rozmawiał
Jarek Dotka

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.