SsangYong Rexton – wciąż dzielnie trzyma ramę

Pamiętacie ekstrawaganckie modele Ssangyonga sprzed 10 lat? Auta, które skrywając porządną, sprawdzoną technikę zmuszały swoich właścicieli do przemieszczania się ciemnymi ulicami? Pamiętacie? To teraz zapomnijcie o nich, bo producent z Korei Południowej ma ten okres dawno za sobą, a model Rexton G4, który debiutował w 2018 roku właśnie przeszedł udany lifting.

Tekst i zdjęcia: Michał Garbaczuk

Ktoś na górnych piętrach kwatery głównej SsangYonga w Pyeongtaek zrozumiał, że Europejczycy oprócz wartości jaką daje niezawodna technika, żeby kupić samochód, muszą mieć pewność, że będzie on także dobrze wyglądać. Dobrze dla nas Europejczyków, bo samochody marki Ssangyong nie budzą już takich emocji jak jeszcze kilka lat temu… emocji związanych z wyglądem oczywiście.

I oto jest  – nowy Rexton. Zaprojektowany zupełnie od nowa samochód, w dalszym ciągu zdradza swój azjatycki rodowód, ale teraz dzięki długości 485 cm długości i prawie dwóm metrom szerokości, wygląda majestatycznie i nowocześnie zarazem. To nowa jakość, która każe głowie wyobrazić go sobie na podjeździe przed domem. Tak, tak, przed domem lub w obszernym garażu, bowiem nowy Rexton szczelnie wypełnia namalowane miejsca na parkingach i w garażach podziemnych.

Zawodnik wagi ciężkiej w balerinach

Rexton to duży SUV zbudowany na ramie, który występuje w opcjach pięcio- i siedmioosobowej. To jedna z ostatnich takich konstrukcji na rynku nie licząc Toyoty Land Cruiser, Jeepa Wranglera i kilku pick-upów. Ogromna karoseria, 20-calowe felgi i duży prześwit robią świetne wrażenie. Podobnie jest wewnątrz. Po otwarciu drzwi, przez chwilę zastanawiałem się, czy nie jestem w ukrytej kamerze… Fotele i deska rozdzielcza wykończona pikowaną skórą, aluminiowe listwy, minimalne przerwy między poszczególnymi elementami, idealne spasowanie. Szczeliny pomiędzy elementami są tak równiutkie, że byłbym w stanie uwierzyć, że deska rozdzielcza składana jest przez roboty z wykorzystaniem czujników laserowych, do tego wszystko jest przyjemne w dotyku. I jeszcze ten zapach, który kojarzy się raczej z klasą premium… no jest naprawdę dobrze! Rozstaw osi 2865mm sprawia, że miejsca dla kierowcy i wszystkich pasażerów jest aż nadto. 5 dorosłych osób zmieści się swobodnie, a do bagażnika wejdą spokojnie 4 psy i ekwipunek myśliwski.

Nawet silnik jest tak odizolowany od kabiny, że do uszu kierowcy docierają jedynie ciche pomruki. Diesel e-XDi o pojemności 2,2 litra jest przy tym całkiem chętny do współpracy i nie brakuje mu wigoru. 204 KM i 441 Nm to wartości bardzo przyzwoite. Rexton G4 nie jest sprinterem, ale nie będzie też zawalidrogą. Ten samochód w końcu waży ponad dwie tony. 8-biegowa automatyczna skrzynia biegów bardzo dobrze radzi sobie z przeniesieniem napędu, a poszczególne przełożenia zmieniane są wręcz niezauważalnie. napęd wszystkich kół AWD z blokadą tylnego mostu i reduktorem posiada 4 tryby jazdy, pozwalające na wjechanie trochę dalej, niż tylko leśny parking. Jedno jest  pewne – będzie budził respekt na drodze, a z motorówką na przyczepie będzie wyglądać rewelacyjnie, tym bardziej, że homologacja mówi o uciągu do 3,5 tony!

Stara, dobra szkoła…

Rexton prowadzi się bardzo pewnie. Zaskoczyło mnie nawet, że jak na swoją masę jest całkiem zwinny i nie wygląda na ulicy jak Guliwer wśród Liliputów. Widać jednak, że budzi respekt w innych kierowcach, a z pozycji kierowcy widać większość dachów nie tylko osobówek, ale i crossoverów. Auto zapewnia też ponadprzeciętny komfort resorowania, ale trzeba pamiętać o tym, że Rexton postawiony jest na ramie, a krótkie przeszkody przenoszone są na karoserię. I nie zmieni tego niezależne zawieszenie tylnej osi Multilink, choć na równych asfaltach auto zdaje się płynąć niczym wycieczkowiec po Morzu Karaibskim, a progi zwalniające sygnalizowane są jedynie cichym „puf, puf”. Największe wrażenie robi jednak zużycie paliwa. W mieście komputer wyświetlał wynik 7,8 l/100 km, a na autostradzie nawet 6,9 l/100 km! Przypominam, że Rexton waży 2 tony.

Auto wyposażono w takie systemy jak: asystent nagłego hamowania, asystent pasa ruchu, klimatyzację z jonizacją powietrza, nawigację z wyświetlaczem 9,2 cala oraz system kamer 360 stopni. Zegary i wskazania komputera pokładowego wyświetla teraz ekran o przekątnej 12,3 cala. Jest asystent ruchu poprzecznego, reflektory Full LED i doświetlanie zakrętów. Dodatkowo dzięki Apple CarPlay  i Google Android Auto, przeniesiemy na ekran aplikacje naszego smartfona.

I teraz uwaga: Podstawowa, ale wcale nie uboga wersja Crystal wyceniona została na 196 990 zł, a „wszystkomająca” wersja Sapphire 246 990 zł, czyli tyle, ile nie kosztuje żaden konkurent podobnej wielkości. Nie mam pytań.