Poland Capital Summit

2

Tegorocznej, siódmej edycji Europejskiego Kongresu Finansowego w Sopocie towarzyszył Poland Capital Summit – seria debat, w których omawiana była pozycja Polski w oczach inwestorów.

Summit rozpoczęło pytanie o atrakcyjność inwestycyjną Polski. Odpowiedzi na nie udzielili szefowie sovereign ratings z  trzech największych agencji ratingowych.

Debatę otworzyło wystąpienie Moritza Kraemera ze Standard & Poor’s, który podkreślił dotychczasowe sukcesy Polski w utrzymaniu jakości i tempa wzrostu gospodarczego. Zaznaczył przy tym, że o perspektywie ratingowej naszego kraju decydują trzy kluczowe obszary.

Pierwszy to ocena jakości i dostosowania instytucji regulujących gospodarkę i zasad rządzących ładem społecznym, niezależnie od wewnętrznego przekonania o sytuacji kraju i jego administracji. Takie kwestie jak możliwe traktowanie inwestorów, system emerytalny, otoczenie prawne i jego przewidywalność wpływają na ocenę ratingową „tu i teraz”. Przykładem może być niepewność co do skutków decyzji o Brexicie czy okoliczności spadku ratingu USA w 2011 roku. Polska była od dekady jednym z najbardziej stabilnych ratingowo krajów. Zachwianie tej stabilności było skutkiem zaskoczenia szybkością i głębokością wprowadzanych zmian po wyborach 2015 roku.

Drugi istotny obszar to elastyczność i struktura rynku pracy. Wszyscy uczestnicy debaty zgodnie wskazywali, że starzenie się społeczeństwa może być najpoważniejszym czynnikiem determinującym rating Polski w dłuższej perspektywie. Ryzykiem trudnym do przecenienia jest szybko pogarszający się stosunek zatrudnionych do emerytów. Nie wiadomo też, czy takie czynniki jak Brexit mogą złagodzić deficyt siły roboczej po powrocie pracowników do Polski, o ile do tego dojdzie.

Trzeci czynnik, który może istotnie obniżyć aktywność inwestycyjną Polski w obszarze infrastruktury po 2020 roku, to spadek zasilania środkami z funduszy Unii Europejskiej. Już dzisiaj zaledwie 1/3 firm prywatnych spodziewa się wzrostu inwestycji, a postawa takich krajów jak Szwecja, Włochy czy Holandia może dodatkowo zahamować zasilanie gospodarki polskiej w fundusze prorozwojowe.

Yves Lemay z Moody’s stwierdził, że co do zasady rating Polski jest stabilny, choć niepewność wynikająca m.in. wyżej wymienionych czynników znalazła swoje odzwierciedlenie w negatywnej perspektywie sprzed roku. Czynnik fiskalny jest istotny, ale przeważa ogólny pozytywny obraz z niezagrożonymi granicami zadłużenia. Pozytywnie oceniane jest też ryzyko sytemu bankowego, wyposażonego w solidny bufor kapitałowy oraz znaczna odporność gospodarki na zakłócenia zewnętrzne. Pewne obawy budzi natomiast starzenie się społeczeństwa i pogarszająca się struktura wiekowa rynku pracy, ograniczona zdolność redukcji długu publicznego, czy nieskuteczne lewarowanie poziomu długu wzrostem gospodarczym.

O kluczowym znaczeniu wzrostu gospodarczego i stabilności politycznej dla stabilnego ratingu mówił Ed Parker z agencji Fitch. Obecny rating Polski to A-. Elementy, które zadecydowały o minusie przy A, to głównie nadal relatywnie duży, choć malejący, udział długu zewnętrznego, niski stopień konwergencji dochodów mimo dobrego wskaźnika wzrostu PKB, umiarkowane luzowanie fiskalne mimo korzystnego otoczenia niskich stóp procentowych. Czynniki negatywne to także presja w obszarze ochrony zdrowia i opieki emerytalnej. Z kolei ryzyko polityczne nie jest oceniane tak krytycznie. Pewne kontrowersje dotyczące demokratyczności rozwiązań nie muszą negatywnie samoistnie wpływać na jakość gospodarki i, tym samym, rating kraju. Możliwa poprawa ratingu jest uzależniona od wzrostu dochodów przy jednoczesnym spadku obaw związanych z ryzykiem politycznym.

Kolejną debatą w ramach Poland Capital Summit był okrągły stół dotyczący fundamentalnej kwestii relacji między kapitałem zagranicznym a zrównoważonym rozwojem. Dyskusję prowadzili Jan Krzysztof Bielecki, przewodniczący Rady Programowej EKF oraz Andrea Dudik, Szefowa Działu Ekonomicznego dla CEE w Bloomberg.

Zaproszeni do dyskusji finansiści byli zgodni, że – jak to ujął Wiceprezes Europejskiego Banku Inwestycyjnego Vazil Hudak – podział na kapitał krajowy i zagraniczny jest w pewnym sensie przestarzały. Znaczenie ma nie tyle pochodzenie kapitału ile to, na ile wnosi on wartość dodaną do gospodarki, czyli na ile jest innowacyjny, sprzyja ochronie środowiska i rozwojowi krajowych małych i średnich przedsiębiorstw. To są czynniki, które mają wpływ na ocenę jakości napływającego kapitału.

Również Mariusz Adamiak, Dyrektor Biura Strategii Rynkowych z PKO BP podkreślał znaczenie jakości napływającego kapitału. „Ważne jest nie tylko to, żeby kapitał umieć absorbować, ale żeby był on wysokiej jakości i dostosowany do potrzeb kraju” – mówił. Warunkiem sukcesu w kreatywnym wykorzystaniu kapitału zagranicznego dla odpowiedzialnego, wielowymiarowego rozwoju jest elastyczność gospodarki. Tylko wtedy ów kapitał staje się inspiracją dla działań przedsiębiorstw krajowych.

Jak wynika z danych przedstawionych przez Marcina Mrowca, Głównego Ekonomistę Banku Pekao SA, po 1989 r. Polskę charakteryzuje niezmiennie ujemna międzynarodowa pozycja inwestycyjna netto (MPI), która w 2016 r. sięgnęła aż 61,1% PKB (wskaźnik ten nie powinien przekraczać 35% PKB). Przyczyny tego stanu rzeczy są dwie: kumulacja deficytów w obrotach bieżących oraz saldo dochodów z inwestycji. Warto jednak podkreślić, że od 2013 r. bilans produktów i usług w obrocie zagranicznym jest pozytywny, a saldo dochodów z inwestycji jest nieco lepsze niż w innych państwach regionu. Istotne jest też to, że w przypadku Polski w strukturze MPI przeważają najbardziej pożądane, bo najbardziej stabilne inwestycje bezpośrednie (choć na tle regionu jest ich zbyt mało w stosunku do PKB). Rekomendacje, jakie wynikają z tych danych są następujące: Polska potrzebuje:
– redukcji MPI netto;
– zwiększenia udziału inwestycji bezpośrednich;
– zwiększenia eksportu i zmniejszenia importu;
– lepszej absorpcji funduszy unijnych;
– przyciągnięcia inwestycji branżowych;
– zmniejszenia potrzeb pożyczkowych budżetu państwa.

Na znaczenie awansu polskich przedsiębiorstw w globalnych łańcuchach budowy wartości zwrócił uwagę m.in. Carlos E. Pinerua, Country Manager for Poland and the Baltic States z Banku Światowego. „To jest ważniejsze od pochodzenia kapitału” – stwierdził jednoznacznie. Przy okazji przypomniał, że Strategia Odpowiedzialnego Rozwoju, która mówi o potrzebie inwestycji krajowych, musi brać pod uwagę to, że taki plan wymaga odpowiednich oszczędności. Jego zdaniem wielkim wyzwaniem, jakie stoi przed Polską jest negatywny wpływ, jaki na rynek pracy ma starzejące się społeczeństwo. W podobnym duchu wypowiadała się Debora Revoltella, Dyrektor Departamentu Ekonomicznego z Europejskiego Banku Inwestycyjnego. Z badania, jakie przeprowadził EBI wynika, że obecnie hamulcem w inwestycjach w regionie EŚW są niepewność i brak odpowiednio wykształconych pracowników (prawdopodobnie efekt emigracji). Nie zmienia to faktu, że w 2016 r. pod względem wielkości inwestycji typu greenfield Polska zajęła bardzo wysokie, 4 miejsce w całej UE.

Marek Rozkrut, Partner i Główny Ekonomista z EY skupił się na roli kapitału zagranicznego w internacjonalizacji polskiego biznesu i jego umiejscowieniu w globalnych łańcuchach tworzenia wartości. Jak podkreślał, Polska jest – razem z Holandią – światowym liderem pod względem udziału wartości generowanej przez eksport w budowie wartości ogółem. Wyprzedzamy pod tym względem nawet Niemcy. A wartość dodana w przeliczeniu na jednego zatrudnionego jest w przypadku przedsiębiorstw z udziałem kapitału zagranicznego o 60% wyższa niż w firmach krajowych. Co więcej, 14% przedsiębiorstw zatrudniających ponad 10 osób to efekt inwestycji zagranicznych, a przypada na nie aż 61% eksportu dokonywanego przez firmy tej kategorii zatrudnienia. Interesujące są też dane dotyczące pozytywnych zmian na polskim rynku pracy: w latach 2011 – 2015 firmy z kapitałem zagranicznym zwiększyły zatrudnienie o 4%, a krajowe o mniej niż 1%.

Uczestnicy dyskusji, pytani o stosunek polskiego rządu do inwestycji zagranicznych podkreślali, że tak naprawdę wiele się nie zmieniło, choć władze poświęcają teraz więcej uwagi jakości kapitału – co nie powinno dziwić, bo na początku reform wszystkie państwa regionu cieszyły się z każdego napływającego dolara, ale teraz mogą już być bardziej wybredne. Natomiast niepokój, jaki pojawił się w pewnym momencie, wynikał ze sporego odpływu pieniędzy z Polski, którego źródłem były firmy zagraniczne. Jednak na takie liczby trzeba patrzeć w szerszym kontekście. Warto też pamiętać, że w każdym kraju firmy z kapitałem zagranicznym są zwykle średnio większe i bardziej aktywne niż krajowe, więc analogiczna sytuacja w Polsce nie powinna żadną miarą być źródłem kompleksu niższości.

– Jeśli chcemy iść w górę drabiny budowy wartości musimy się otworzyć, zachowując świadomość wszelkich konsekwencji, jakie takie otwarcie oznacza – stwierdził Artur Tomala, Managing Director Warsaw, Goldman Sachs. Dodał, że oczywiście kapitał może odpłynąć, ale w przypadku inwestycji bezpośrednich aktywa produkcyjne zostaną na miejscu.

Podsumowując debatę Paweł Borys, Prezes Zarządu Polskiego Funduszu Rozwoju, podkreślił raz jeszcze, że cechą państw w transformacji jest transfer z branż mniej produktywnych do bardziej produktywnych, ale „teraz bardziej zależy nam na wartości dodanej”. Dodał, że obecnie nakłady na B&R sięgają ok. 1% PKB, a to oznacza, że istniejące firmy za mało inwestują w rozwój i innowacje.

Druga debata okrągłego stołu w ramach Poland Capital Summit prowadzona przez Jakuba Papierskiego, Wiceprezesa Zarządu PKO BP dotyczyła atrakcyjności inwestycyjnej Polski dla inwestorów kapitałowych.

W ostatnich miesiącach nastąpiła istotna zmiana w ocenie polityki gospodarczej prowadzonej przez polski rząd. Rynki finansowe patrzą przychylniej, bo – jak mówiła Iwona Sroka, Prezes Zarządu KDPW – nastąpiła stabilizacja polityki gospodarczej, została opublikowana Strategia Odpowiedzialnego Rozwoju oraz zostały podjęte działania wspierające budowę długiego pieniądza. Dzięki uspokojeniu nastrojów warszawska GPW zanotowała silne wzrosty – kapitalizacja giełdy była w kwietniu 2017 r. o 100 mld zł wyższa niż rok wcześniej.

Jak tłumaczył przedstawiciel agencji Moody’s, jeszcze niedawno było sporo niepewności co do tego, jaką politykę będzie prowadził rząd, jednak niektóre niepokojące pomysły, o których była mowa w kampanii wyborczej zostały całkowicie odłożone, albo mocno ograniczone, gospodarka notuje szybki wzrost, a Strategia Odpowiedzialnego Rozwoju wskazuje wyraźnie, jakie będą priorytety rządu. Z kolei dla S&P ważna jest duża otwartość polskiej gospodarki, czyli wysoki udział eksportu w PKB oraz rosnący popyt krajowy, m.in. dzięki programowi 500+, jednak w dłuższej perspektywie będą się liczyły inwestycje, a ich udział w PKB spada od kilku lat. Natomiast agencja Fitch, która nie zareagowała nerwowo na zmiany, jakie zaszły w Polsce po ostatnich wyborach podkreśla, że obecnie polska gospodarka jest w cyklicznie dobrym momencie (m.in. napływ funduszy z UE czy niskie ceny paliw na światowych rynkach) i to byłby właściwy czas, żeby poprawić politykę fiskalną, co jednak nie ma miejsca, a struktura finansów publicznych pogarsza się, bo rosną wydatki socjalne.

Na pytanie o przyczyny inwestowania w Polsce odpowiadał Krzysztof Krawczyk, Head of Poland, CVC Capital Partners. Jak podkreślał, polski rynek wyróżnia duża liczba startupów. „Firmy, które zaczynały po 1989 r. są teraz na giełdzie, są aktywne poza granicami kraju i to one dają polskiej gospodarce stabilność” – podkreślał. Jednak, jak mówił, Polska staje obecnie przed trzema ważnymi wyzwaniami:
– coraz trudniejszą sytuacją na rynku pracy
– niską produktywnością gospodarki
– potrzebą silnego rynku kapitałowego.

Adam Niewiński, Wiceprezes Zarządu Banku Pekao SA dodał, że program 500+, który w tym roku jest silnikiem pobudzającym konsumpcję, niebawem przestanie generować znaczące wzrosty wskaźników, bo skończy się efekt bazy. Problemem będą też fundusze unijne, które obecnie nie do końca „odpaliły”, a w perspektywie jest ich ograniczenie, także ze względu na Brexit. „Co będzie silnikiem wzrostu polskiej gospodarki po funduszach UE?” – pytał. W odpowiedzi na to pytanie, na potencjał kryjący się w polskich MŚP, z których 70% nie ma żadnej ekspozycji kredytowej, wskazywał prof. Robert Gwiazdowski, Prezes Rady Warsaw Enterprise Institute. Ważne jest też to, że Polska ma suwerenność walutową, dzięki której gospodarka reaguje elastycznie na globalne zawirowania.

Uczestnicy dyskusji zgadzali się, że trzeba przygotować gospodarkę na znaczące zmniejszenie napływu funduszy unijnych w perspektywie kilku lat. To będzie niezwykle ważne zadanie, bo w latach 2004-2014 aż 20% wzrostu polskiego PKB było związane z programami finansowanymi właśnie przez Unię Europejską. Podstawowe pytanie stojące przez polską polityką gospodarczą brzmi jak zmniejszyć zakres zależności od pieniędzy płynących z Brukseli.

Podczas debaty poruszono też kwestię częstych zmian regulacyjnych, jakie są wprowadzane w Polsce. Przedstawiciele VC podkreślali, że same zmiany nie są złe, o ile biorą pod uwagę realne potrzeby podmiotów działających na rynku i nie są nagłe. Jednak zbyt często jest tak, że tzw. Ocena Skutków Regulacji jest traktowana po macoszemu, w związku z czym ustawodawca nie zwrócił np. uwagi na to, że wprowadzenie podatku bankowego ograniczy rynek REPO, bo banki zaczęły kupować masowo obligacje rządowe dające ulgę od tego podatku. Jednak agencje ratingowe patrzą bardziej na strukturalne reformy, a nie pojedyncze regulacje, a sama przynależność do UE wpływa bardzo pozytywnie na atrakcyjność inwestycyjną Polski, bo oznacza poczucie regulacyjnej stabilizacji i pewność, że wiele zasad rządzących gospodarką będzie przestrzeganych. Co również ważne, Polska ma coraz lepszą pozycję w rankingach państw sprzyjających biznesowi, a nasz system finansowy cieszy się na świecie dobrą opinią.

Natomiast zapowiadane zwiększenie obecności państwa w gospodarce może przynieść pozytywne skutki w obszarze wsparcia dla startupów i może być kołem napędowym gospodarki po ograniczeniu napływu funduszy z UE. Trzeba jednak pamiętać, że kapitał państwowy powinien być tam i tylko tam, gdzie nie ma szans na kapitał prywatny oraz w dziedzinach, w których ryzyko regulacyjne jest wysokie, czyli np. w szpitalach.

– Na sukces Polski składają się wzrost PKB, niskie bezrobocie, dobra ściągalność podatków, niskie stopy procentowe, wzrosty na GPW, dobre wyniki stress-testów w systemie bankowym, aktywność fintechów – podsumował Jarosław Grzywiński, p.o. Prezesa Zarządu GPW. Równocześnie przyznał, że może nam zaszkodzić otoczenie regulacyjne oraz zbyt biurokratyczne podejście administracji.