Nowe wyzwania dodają mi skrzydeł

Beata Drzazga, wybitny przedsiebiorca ,filantrop,  źródło inspiracji oraz mentor w świecie biznesu. Jest ona czołową prelegentką zarówno na polskich, jak i międzynarodowych konferencjach z obszaru medycyny, zarządzania oraz ekonomii. Jej imponujące osiągnięcia zostały docenione ponad 270 prestiżowymi nagrodami i wyróżnieniami, które zdobyła nie tylko w kraju, ale także na międzynarodowej scenie.

Pani Beato, kieruje Pani kilkoma przedsiębiorstwami zarówno w kraju, jak i za granicą. Czy mogłaby Pani zdradzić, co było decydujące w Pani drodze do osiągnięcia sukcesu?

Beata Drzazga: Osiągnięcie sukcesu wymaga przede wszystkim ciężkiej pracy. Choć gdy się nas obserwuje przez pryzmat naszej obecność na różnego rodzaju galach czy balach charytatywnych może się wydawać, że tylko się gościmy i bywamy. A przecież bycie zapraszanym na konferencje lub otrzymywanie prestiżowych wyróżnień i nagród to rezultat wielkiego nakładu pracy, poświęcenia części swojego życia, wysiłku i energii na prowadzenie firmy. 

Czyli sukces to przede wszystkim ciężka praca?

 Beata Drzazga: Dokładnie tak. Zawsze podkreślam to podczas moich wystąpień na konferencjach czy spotkaniach w klubach przedsiębiorczości z osobami, które myślą o otworzeniu własnego biznesu. Nie ma możliwości zbudowania firmy odnoszącej sukcesy z dnia na dzień. Za każdym triumfującym przedsięwzięciem stoi zwykle wiele lat ciężkiej, systematycznej pracy. Często wymaga to także poświęceń, stresu, wyrzeczeń, nawet kosztem zdrowia. Trzeba posiadać dużo siły i determinacji, być optymistą, często trochę niepoprawnym. Nie można bać się ryzyka, trzeba mieć dużo odwagi, ale jednocześnie trzeba zachować zdrowy rozsądek. Mimo, że wielu rzeczy można się nauczyć, moim zdaniem, kluczem do sukcesu w biznesie są właściwe predyspozycje i cechy charakteru, czyli talent.

Czy mogłaby Pani opowiedzieć o swoich początkach w biznesie? Jak narodził się pomysł na pierwszą firmę?

 Beata Drzazga: Wszystko rozpoczęło się od dziecięcego marzenia. Już jako małe dziecko wiedziałam, że chciałabym pomagać chorym i starszym ludziom. Kiedy założyłam moją pierwszą firmę, BetaMed S.A., oferującą domową opiekę medyczną, nie do końca zdawałam sobie sprawę, że wprowadzam na rynek usługę, która wypełni lukę. Moim nadrzędnym celem było niesienie pomocy ludziom. Na samym początku BetaMed S.A. była niewielką firmą, ulokowaną w dwóch małych pokojach i zatrudniającą zaledwie dwie osoby. Pamiętam, jak osobiście opiekowałam się pacjentami, odwiedzałam ich w domach. Stopniowo, z każdym krokiem, firma rosła i rozwijała się. Teraz BetaMed S.A. to wielka firma, Spółka Akcyjna i największy dostawca opieki długoterminowej w Polsce. Posiada 91 oddziałów w 11 województwach, zatrudniających łącznie 3250 osób – lekarzy, pielęgniarek, terapeutów i innych specjalistów.

Pani kolejna inwestycja była w zupełnie innym sektorze, czy może Pani o tym opowiedzieć?

Beata Drzazga: Rzeczywiście! Było tak, że kiedy rozwijałam BetaMed S.A., była to praca na tyle absorbująca, że nie miałam nawet czasu na zakupy odzieżowe. Stąd narodził się pomysł na otworzenie własnego butiku z kolekcją włoskich luksusowych marek. Sklep nazwałam „Dono da Scheggia”, co w tłumaczeniu z włoskiego oznacza „Prezent od Drzazgi”. To kolejny z moich sposobów na przynoszenie radości i zadowolenia innym, oferując im piękne, wysokiej jakości produkty, dodatkowo w urokliwym otoczeniu. Dla mnie moda to również moje hobby, które otworzyło mi oczy na świat, z punktu widzenia innego niż dotychczas.

Zaczęłam podróżować po nowe kolekcje, brać udział w pokazach mody, wyjeżdżać do Mediolanu, Paryża, Wiednia, Londynu czy Dubaju. Uświadomiłam sobie, że świat jest piękny i fascynujący i, że nie można skupić się wyłącznie  na biznesie lub na jednej firmie. To doprowadziło mnie do USA, gdzie w Miami zdecydowałam się na otwarcie kolejnego sklepu, tym razem ze sprzętem elektronicznym.

Dlaczego tym razem zdecydowała się na sektor elektroniki?

Beata Drzazga: Jako przedsiębiorca, zawsze obserwuję rynek i sprawdzam, gdzie jest zapotrzebowanie. Okazało się, że w tamtym czasie było ogromne zainteresowanie sprzętem elektronicznym, takim jak telefony, komputery. Tak narodziła się idea BetaNest Electronic.

Prowadzenie jej stworzyło kolejna szansę na rozwój i nowe znajomości. Kiedy byłam w Stanach Zjednoczonych, zaproponowano mi udział w polsko-amerykańskiej misji gospodarczej. Przez kilka lat uczestniczyłam w tych misjach, podróżując z polskimi przedsiębiorcami do Nevady i przywożąc amerykańskich przedsiębiorców do Polski. Po czterech latach takiego zaangażowania, które obejmowało podróże do Las Vegas, a także do Chile i Peru, aby pomóc Nevadzie w jej rozwoju, moje działania zostały dostrzeżone przez władze Nevady, które nadały mi tytuł Ambasadora Biznesu Nevady.

Gubernator Nevady był pod wrażeniem kliniki BetaMed SA, widząc w niej firmę z misją niesienia pomocy, opieki i miłości dla ludzi. To zainspirowało mnie do otworzenia BetaMed International w Las Vegas. Niestety, pandemia spowolniła te plany, ale mam nadzieję, że wkrótce będę mogła dalej rozwijać ten projekt.

A inne z Pani przedsięwzięć?

Beata Drzazga: Zawsze jestem pełna nowych pomysłów, które niejednokrotnie zdumiewają nawet mnie samą! Spełnieniem jednego z moich marzeń było otworzenie kliniki laseroterapii i medycyny estetycznej, którą nazwałam Drzazga Clinic. Nasz zakres działania jest szeroki – od leczenia różnego rodzaju schorzeń, po najnowsze zabiegi medycyny i kosmetologii estetycznej. Pomagamy ludziom zmagającym się z nietrzymaniem moczu, oferujemy zabiegi ginekologiczne oraz metody walki z nadmierną potliwością. Dodatkowo proponujemy całą gamę zabiegów pielęgnacyjnych dla twarzy i ciała przy użyciu najnowszych dostępnych technologii. Parę miesięcy temu zainwestowałam w dwa kosztowne urządzenia, które wprowadziłam do mojej kliniki, jako pierwsza w tym regionie. Stworzyłam miejsce o wyjątkowym wystroju, gdzie nasi klienci czują się jak w królestwie i zawsze wychodzą zadowoleni z efektów naszych zabiegów.

Prowadzi Pani działalność w różnych sektorach i krajach, ostatnio założyła Pani nową firmę w branży nieruchomości w Miami. To wymaga dużej ilości czasu i energii. Jak Pani radzi sobie z tak dużą liczbą zobowiązań?

Beata Drzazga: Klucz do sukcesu leży w perfekcyjnej organizacji. Im więcej mamy na głowie, tym bardziej musimy dbać o porządek. Mój kalendarz jest wypełniony do granic możliwości, a spotkania zaczynam często o świcie. Planuję swój harmonogram z największą precyzją i staram się go pilnować, co nie oznacza, że nie podlega on zmianom. Ważne jest, by umieć dobrze zarządzać swoim grafikiem, czasem przekładać, a nawet rezygnować z niektórych zadań czy spotkań na rzecz tych, które są pilniejsze czy ważniejsze. Równie ważne jest posiadanie dobrego zespołu współpracowników.

 Jakie cechy ceni Pani najbardziej u swoich współpracowników?

Beata Drzazga: Dla mnie istotne jest, żeby osoba, z którą współpracuję, była autentyczna, umiała komunikować się otwarcie i, jeśli konieczne, dyskutować. To prowadzi do znalezienia najlepszych rozwiązań. Wierzę, że w pracy warto otaczać się ludźmi o podobnej energii i empatii. Ważne jest dla mnie, żebyśmy się dobrze rozumieli i wzajemnie szanowali. Niezależnie od tego, czy zatrudniamy jedną osobę, czy kilka tysięcy, trzeba zachować pokorę i szacunek dla drugiego człowieka.

Czy realizując taką zawodową pasją, udaje się Pani znaleźć czas na nicnierobienie? W jakich miejscach najskuteczniej regeneruje Pani siły i „ładuje baterie”?

Beata Drzazga: Nie przepadam za stagnacją, zatem nieustannie staram się rozwijać. Ukończyłam już studia MBA, piszę doktorat, a ostatnio zapisałam się na Uniwersytet Stanford. Biorę udział w konferencjach dotyczących najnowszych technologii, aby lepiej zrozumieć możliwości sztucznej inteligencji i jej wykorzystania w przyszłości. Gdy tylko pozwala na to czas, rozwijam swoje hobby, takie jak malarstwo, poezja i gra na fortepianie. Uwielbiam tańczyć i mam nadzieję, że niedługo wrócę do gry w tenisa. Przyjemność sprawia mi również podróżowanie i poznawanie nowych ludzi. Najlepiej regeneruję siły na pokładzie samolotu – jestem tam poza zasięgiem, telefon jest wyłączony, a ja mam kilka, kilkanaście godzin tylko dla siebie. Priorytetem dla mnie jest spędzanie czasu z rodziną, spotkania z przyjaciółmi, wspólne wakacje. Uwielbiam sprawiać im niespodzianki – to także moje hobby!