Miejski obywatel w nowej odsłonie

Życie w betonowej dżungli zmusza nas do poszukiwania coraz to nowych, łatwiejszych sposobów dotarcia do celu. W salonie Škody znaleźliśmy taki, który może być również przyjemny

Škoda przyzwyczaiła nas do wersji specjalnych swoich popularnych modeli. Dobrze pamiętamy Fabię Monte Carlo i Sportline. Teraz przyszedł czas na najmniejszy model producenta z Mladá Boleslav. Paryżanie i londyńczycy już jakiś czas temu zauważyli, że duże limuzyny, SUV-y i auta rodzinne nie zawsze zdają egzamin w zatłoczonym mieście. Ciągłe szukanie miejsca parkingowego powoduje stres, jest czasochłonne, a nawet kosztowne, bo za wjazd dużym autem do centrum należy zapłacić. A chyba nie chodzi o to, żebyśmy do pracy dojeżdżali zdenerwowani. Firmy potrzebują managerów zrelaksowanych, wypoczętych i kreatywnych.

No dobrze… Ktoś powie, że i tak w korku stoimy wszyscy tak samo. Oczywiście, zgadzam się z tym stwierdzeniem, ale czy można stać w nim odrobinę „bardziej”? W salonach Škody w całej Polsce można zamawiać już kolejną wersję specjalną sympatycznego modelu Citigo. Tym razem czeski producent proponuje nam auto w wersji Fun, która na pewno wniesie nieco radości w jesienne chłodne dni i monotonne dojazdy do pracy. Autko z powodzeniem zmieści dwie dorosłe osoby i dwoje dzieci, a nawet marketowe zakupy. Wersja 5-drzwiowa jest tak funkcjonalna, że na co dzień nie potrzeba niczego więcej. Ponieważ auto przeznaczono do jazdy po mieście, małe wymiary zewnętrzne są jego największym atutem. Ileż to razy szukając miejsca w centrum, znajdowaliśmy takie, które było 20 cm za wąskie lub za krótkie dla naszego samochodu? Mając do dyspozycji tego zwinnego malucha, zaparkujemy praktycznie wszędzie. Tam, gdzie nawet auto klasy kompakt będzie miało problemy, Citigo poradzi sobie doskonale.

Skoda2

Škoda Citigo Fun bazuje na podstawowej wersji Ambition, jednak wyróżniają ją niepowtarzalna stylizacja i dodatkowe wyposażenie. Maskę, drzwi i pokrywę bagażnika ozdobiono specjalną okleiną w industrialnym stylu. Dzięki takiej indywidualizacji na pewno znajdziemy swój samochód na parkingu. Auto wyróżnia się z tłumu także za sprawą jaskrawej kolorystyki nadwozia. Elementem szczególnym modelu Fun są przyciemniane klosze tylnych lamp oraz szyby. Nie zapomniano o 14-calowych felgach z lekkich stopów. Obydwa dostępne silniki to jednostki o pojemności 1 l. Różnią się mocą, ale spalają tyle samo paliwa – niecałe 4,5 l na każde 100 km. Są to tak małe ilości, że zaryzykuję stwierdzenie, iż w cenie biletu miesięcznego dostajemy prywatną kapsułę do przemieszczania się po mieście. Warto dodać, że mocniejszą, 75-konną wersję możemy wyposażyć w automatyczną skrzynię biegów ASG.

Producent zadbał o to, żebyśmy nie nudzili się we wnętrzu auta. Białe elementy deski rozdzielczej oraz przeszycia na fotelach umilają czas spędzony w drodze do pracy. Wzór tapicerki nawiązuje do okleiny karoserii. Całość dopełnia dobrze leżąca w dłoniach skórzana trójramienna kierownica. Citigo Fun robi dobre wrażenie i jest spójny stylistycznie. Za wrażenia dźwiękowe odpowiada zestaw audio z odtwarzaczem Swing, wyposażonym w Bluetooth, a na desce rozdzielczej w standardzie dostajemy uchwyt na smartfon. Nie namawiam do pozbycia się limuzyny ani SUV-a. Zwracam jedynie uwagę, że nie zawsze do centrum musimy jechać dużym autem. Warto rozważyć małą škodę jako drugie lub nawet trzecie auto w domu. Okazuje się bowiem, że na co dzień można być odrobinę „bardziej”. I do tego można mieć z tego fun – Škodę Citigo Fun.