Liam Benham

Rozmowa z Liamem Benhamem, wiceprezesem Programów Rządowych na Europę w IBM

– Na początek proszę mi powiedzieć, na czym polega państwa współpraca z rządami krajów. To bardzo interesujące w przypadku takiej firmy, jak IBM.
– Współpracujemy z rządami w Europie, ale też na całym świecie. Mamy spory zespół ludzi zajmujących się tym tematem, to ponad setka osób. Naszym zadaniem jest efektywna komunikacja z rządami, przedstawianie im podejścia IBM do różnych kwestii, kwestii big data, społeczności internetowych, social media, itd. Z drugiej strony, chcemy, żeby nasza firma dobrze rozumiała rolę, jaką pełni w rozwoju poszczególnych państw, dobrze znała ich potrzeby. W Europie pracuje na tym polu 25 osób, również w Polsce, starając się zoptymalizować obecność IBM w poszczególnych krajach.

Zależy nam na tym, aby rządy wiedziały, co powinny zrobić, byśmy mogli sprawnie funkcjonować i im pomagać. Mam spore doświadczenie w pracy z politykami. Zanim przeszedłem do IBM w roku 2009, przez pewien czas współpracowałem z nimi w Wielkiej Brytanii, w 1997 r. kandydowałem nawet do Parlamentu. Byłem jednak za młody, żeby zostać posłem. Potem pracowałem dla brytyjskiego rządu przez trzy lata, wyjechałem do Brukseli, gdzie przez dwa lata byłem lobbystą przy Parlamencie Europejskim. Następnie wyjechałem na siedem lat do Tajlandii i znowu w 2009 r. wróciłem do Brukseli i zacząłem pracę dla IBM.

– W jaki sposób ludzie mogą skorzystać na big data?
– Każda osoba, każdy obywatel może na tym skorzystać. Big data oznacza lepszą opiekę zdrowotną, bardziej przyjazny transport, wyższej jakości edukację. Sądzę, że w każdym aspekcie funkcjonowania społeczeństwa można korzystać na big data. Potwierdza to wiele badań, które przeprowadzamy w różnych częściach naszego globu, które potwierdzają, że big data poprawiają jakość życia.

– A jak big data zmienia biznes, podejście do klienta, a nawet samo społeczeństwo?
– Przede wszystkim, dzięki big data możemy usprawniać większość procesów zachodzących w państwie, w tym biznesowych. Jeżeli dana firma jest w stanie docenić moc big data i ich znaczenie w swoim funkcjonowaniu, to natychmiast skorzystają na tym jej klienci. Dzięki big data można stworzyć środowisko przyjazne konsumentom, biznes tylko na tym zyska i będzie się lepiej rozwijał. Pracujemy z wieloma przedsiębiorstwami na całym świecie przy najróżniejszych projektach. Potencjał big data jest niemal nieograniczony. Postrzegam je jako naturalne źródło energii i rozwoju we współczesnym świecie, tak jak energia parowa była naturalnym źródłem napędzającym rozwój gospodarki w wieku XVIII czy elektryczność w XIX wieku. Big data jest takim źródłem energii XXI wieku. Można je stosować, jak już mówiłem, w każdym aspekcie życia obywatela.

– Jak może na tym skorzystać Europa?
– Sądzę, że Europa powinna być liderem w stosowaniu big data. Ma olbrzymi potencjał, by z nich korzystać. Programy badawczo-rozwojowe w ramach Unii Europejskiej mogą doprowadzić do tego, by sektor publiczny oraz prywatny wspólnie pracowały nad wdrażaniem tego typu rozwiązań. Europa jest silnie rozwinięta pod względem technologicznym, ale jest jeszcze wiele do zrobienia. Szkoda by było, gdyby decyzje podejmowane w sprawie big data były zbyt restrykcyjne jeśli chodzi o sposoby zbierania big data i ich analizy. Od dwóch lat współpracujemy z UE w kontekście europejskiego prawa ochrony danych.

Badanie pokazuje, jak korzystanie z big data może przyczynić się do rozwoju gospodarczego. Używanie big data przez firmy i konsumentów może zwiększyć PKB Unii Europejskiej o 8 proc. do 2020 roku! Wiele więc zależy od wartości tych danych. Jak widać, w ciągu najbliższych 6 lat staną się bardzo ważą częścią naszej gospodarki. Pomyślmy też o problemie bezrobocia. W takim kraju jak Polska wiele osób pracuje w sektorze informatycznym, nie tylko w IBM, ale takich firmach jak HP czy Microsoft. Jeżeli zapotrzebowanie na big data będzie rosło, wzrośnie też zatrudnienie w tym sektorze.

– A co się stanie jeżeli Unia Europejska nie będzie wspierać idei big data?
– Myślę, że Europa może wtedy zostać daleko w tyle. Żyjemy w czasach olbrzymiej konkurencji. Moc USA i krajów Azji na polu big data jest bardzo duża, dlatego tak ważne dla UE jest nie tylko zrobienie miejsca dla big data, ale też staranie się, by zostać na tym polu liderem, nie odbiegać od przeciętnej. Potencjał jest. Mieszkańcy Europy mają ten potencjał. To bardzo dobrze wykształceni młodzi ludzie, a to duży atut UE.

– Czy w dzisiejszym świecie w ogóle jest możliwa ochrona danych osobowych?
– Oczywiście że tak. IBM zawsze był i jest silnie zaangażowany w ochronę danych. Tak naprawdę jesteśmy w biznesie ochrony danych. Gdybyśmy nie chronili danych współpracujących z nami firm, naszych klientów, stracilibyśmy ich. Tak więc ochrona danych to dla nas, z jednej strony, biznesowe być albo nie być. Z drugiej strony, zrozumieliśmy, że społeczeństwo wymaga bezwzględnego poszanowania prywatności. Byliśmy jedną z pierwszych firm na świecie, która stworzyła stanowiska szefa do spraw prywatności, który nadzorował kwestie z tym związane. Teraz pracujemy nad podobnymi rozwiązaniami w krajach Azji i Pacyfiku w ramach Asia-Pacific Economic Cooperation.

Myślę, że tu, w Europie, można osiągnąć równowagę między zachowaniem i ochroną prywatności a docenieniem potęgi danych. Naprawdę nie trzeba wybierać pomiędzy prywatnością a korzyściami z big data. To dwa aspekty, które są absolutnie możliwe do pogodzenia. Najważniejsza rzeczą jest rozgraniczenie między tym, co jest tzw. sensitive data, a tymi, które nimi nie są. Nawet jeśli chodzi o sensitive data istnieją, obecnie takie narzędzia, które pozwalają na ich ochronę. Mogą pozostać, na przykład, anonimowe albo tak utajnione, że nikt nie dojdzie, skąd pochodzą. Można zachować całkowitą dyskrecję jednocześnie wykorzystując te dane. Jeżeli chodzi o innego typu dane, to nie popieram istniejących restrykcji w ich wykorzystywaniu.

– Jednak jest to problem, który będzie rósł z roku na rok…
– Tak, z pewnością. Myślę, że to kwestia, która dotyczy każdego. Dla mnie osobiście to bardzo ważne. Mam troje dzieci i nie chcę, żeby w jakiś sposób ucierpiały na dostępie do danych w trakcie używania Internetu. Z drugiej strony, chciałbym, żeby zdawały sobie sprawę ze społecznej użyteczności big data i tego, co może dać społeczeństwu ich analiza. Prawdziwym wyzwaniem dla społeczeństwa jest utrzymanie właściwej równowagi w tej kwestii. Ale jeżeli pójdziemy zbyt mocno w którymś z tym dwóch kierunków, to będzie to złe dla społeczeństwa. Z jednej strony, zbyt duża ochrona, z drugiej, jej nadużycie. Myślę, że potrzebna jest otwarta, uczciwa debata na ten temat.

– Mamy też problem związany z dostępem do Internetu przez najmłodszych….
– Z jednej strony, potrzebne jest dobre prawo regulujące dostęp do niektórych treści, ale uważam, że nie powinno się zakazywać wszystkiego.

– IBM ma też bardzo innowacyjne rozwiązania związane z transportem. W Polsce byłyby potrzebne, bo mamy straszne kłopoty z korkami w miastach…
– Tak jest we wszystkich dużych miastach na całym świecie. IBM wprowadza imponujące rozwiązania w tym zakresie, na przykład w Sztokholmie czy Singapurze. To systemy zarządzania korkami i zatorami w mieście. Bardzo ciekawie to działa właśnie w Singapurze, małym mieście położonym na wyspie. Opłata za używanie dróg jest ustalona na podstawie danych o korkach. Zależy od tego, jak dużo czasu spędza się w drodze. Mamy też program dla Londynu. Jeżeli jeździmy samochodem po tym mieście, samochód jest skanowany, odczytywany jest numer rejestracyjny i system natychmiast wykrywa, czy została uiszczona opłata drogowa, czy nie. Nowe technologie bardzo dobrze sprawdzają się w przypadku transportu.

– Co powinna zrobić Unia Europejska by korzystać z big data jednocześnie chroniąc prywatność swoich obywateli?
– Przede wszystkim trzeba zharmonizować europejskie prawo ochrony danych. Uważam, że powinno być ono spójne dla wszystkich krajów członkowskich. I nie powinno ono traktować wszystkich danych w jednakowy sposób. Trzeba rozróżnić w nim sensitive data i pozostałe. Informacje o moim numerze telefonu czy ulubionej restauracji to zdecydowanie coś innego niż dane na temat mojego zdrowia, które znajdują się w kartotece mojego lekarza. Dane trzeba traktować w różny sposób. Obecne prawo nie uwzględnia tych niuansów.

Potrzebna jest też regulacja procesu analizowania danych tak, aby przenieść odpowiedzialność z przetwarzania danych na podmiot, który się tym zajmuje, a nie na właściciela danych. Trzeba pamiętać, że w procesie zarządzania danymi mamy różne etapy i sposoby ich dostarczania. Na tym polu też rodzi się wiele niebezpieczeństw, bo niektóre firmy mogą nie chcieć się zajmować przetwarzaniem danych uważając, że to zbyt ryzykowne. UE powinna więc ponownie przyjrzeć się tym regulacjom. W pełni popieramy jej zaangażowanie w ochronę prywatności obywateli.

– Czy są jakieś istotne różnice w tych kwestiach między stanowiskiem rządu amerykańskiego a Unią Europejską?
– W USA nie obowiązuje żadne prawo federalne dotyczące prywatności, a więc to już istotna różnica. W Europie istnieje taka dyrektywa wprowadzona 1995 roku, jest ona teraz modyfikowana. Wydaje mi się, że mamy do czynienia z pewnym mitem, mówiącym, że Stany Zjednoczone nie dbają o ochronę prywatnych danych. To z gruntu błędne myślenie. Chociażby dlatego, że amerykańscy konsumenci są najbardziej wymagający na świecie. Po prostu, nie zaakceptowaliby jakiejkolwiek ingerencji w ich prywatność. W USA obowiązuje zupełnie inny system. Działa na poziomie poszczególnych stanów oraz na poziomie poszczególnych sektorów gospodarki. Tak więc mamy trochę inne podejście do ochrony danych w zależności od stanu i branży. Mam wrażenie, że w Stanach Zjednoczonych równowaga pomiędzy ochroną danych a ich analizą jest większa niż w UE. Europa jest na pewno bardziej ostrożna, jeżeli chodzi o big data.

Co lubi Liam Benham?

Kuchnia – tajska
Restauracja – w Londynie – „The Blue Elephant” oraz „Thai on the River”
Samochód – Audi A6
Hobby – golf, kibicuje swojej ulubionej drużynie futbolowej New Castle United, wakacje spędza z rodziną