Irena Eris

5

Dr Irena Eris to symbol kobiety sukcesu, która zbudowała jedną z najlepiej rozpoznawalnych polskich marek.

Dziś, wspólnie z mężem Henrykiem Orfingerem, jest właścicielką kosmetycznego imperium. Aż trudno uwierzyć, że jak bohaterka amerykańskiej legendy, prawie trzy dekady temu zaczynała od niczego…
– Zawsze chciałam być niezależna, robić to, na co mam ochotę – opowiada Irena Eris. – Kiedy uruchamialiśmy z mężem naszą firmę w 1983 roku, nie było to łatwe ani oczywiste. Prywatna działalność gospodarcza oznaczała dla nas większy zakres swobody… Gdy powiedzieliśmy o naszej decyzji rodzinie i znajomym, patrzyli na nas ze zdziwieniem. Mąż, absolwent politechniki, miał świetną posadę w Minis­terstwie Komunikacji. Ja z kolei ukończyłam farmację na warszawskiej Akademii Medycznej i obroniłam doktorat na berlińskim Uniwersytecie Humboldta. Farmaceutka i inżynier to byli co najmniej dziwni kandydaci na tzw. prywaciarzy.

A jednak postawiliś­my na swoim. Opracowałam recepturę swojego pierwszego kremu i tak zaczęła się nasza przygoda. Myliłby się ten, kto by myślał, że w okresie powszechnych niedoborów łatwo było sprzedać każdy dobry produkt. Przez pierwszy rok nikt nie chciał kupować znakomitego skądinąd kremu. Państwowe sklepy nie chciały mieć nic wspólnego z prywatnym biznesem. A właściciele placówek ajencyjnych musieli dopiero przekonać się do nowej marki. Marketing w dzisiejszym słowa tego znaczeniu nie istniał. Rolę reklamy pełniła tzw. poczta pantoflowa. Dopiero trzy lata później nastąpiło przełamanie – niewielki zakład produkcyjny nie był w stanie sprostać zamówieniom.

– Początkowo miałam zamiar sama wytwarzać swoje produkty, to mi wys­tarczało – wspomina dr Eris. – Rosnący popyt spowodował, że musieliśmy z mężem skorygować nasze plany. Pojawili się pierwsi pracownicy. W 1987 roku wpadłam na pomysł, żeby do naszych produktów dodawać torebki firmowe. Dziś wiem, że miało to poważny wpływ na budowanie marki. Tworząc zręby biznesu, nie mieliśmy żadnych wzorców. Oboje pochodzimy z rodzin inteligenckich, w których nie było przedsiębiorców. Kierowaliśmy się intuicją, która nigdy nas nie za­wiodła. Także i dziś uważam, że intuicja w biznesie jest nie mniej ważna niż profesjonalne analizy rynku.

Rozrastającemu się „zakładowi rzemieślniczemu” – jak nazywano wytwórnię w latach 80. – potrzebny był lokal. Znaleźli odpowiednie pomieszczenia w podwarszawskim Piasecznie,­ gdzie również obecnie mieści się Laboratorium Kosmetyczne Dr Irena Eris. W 1989 roku zakład zatrudniał 12 osób i, zgodnie z ówczesnymi regułami dosięgał „szklanego sufitu”. Szczęśliwie obyło się bez mordujących wówczas biznes „domiarów” podatkowych. Chcąc rozwijać działalność, do czego niezbędne były produkty importowane, przedsiębiorcy musieli stosować różne fortele. Na przykład, wymieniali złotówki na dolary, żeby następnie wywieźć je „w skarpecie” na Zachód, tam wpłacić do banku i kupić niezbędne surowce…

Najważniejszym sprawdzianem dla biznesu był jednak okres przemian gospodarczych. Padło wówczas wiele przedsiębiorstw, które święciły triumfy w warunkach gospodarki socjalistycznej. Polki nie chciały jednak zamienić sprawdzonych kremów dr Ireny Eris na zagraniczną, częstą w tym czasie tandetę, więc firma – nie blokowana już przez pseudosocjalistyczne zakazy – mogła rozwinąć skrzydła. Umożliwiło to zakup w 1993 roku terenu w Piasecznie, przy ul. Armii Krajowej, budowę nowoczesnej fabryki, która z roku na rok rozrasta się o kolejne działy. Firma szybko wprowadziła nowoczesne standardy zarządzania, zbudowała silny system dystrybucji z 11. przedstawicielstwami na terenie kraju. Obecnie cała grupa zatrudnia 800 osób.

– To, co nas wyróżnia, to holistyczne podejście do człowieka – podkreśla I. Eris. – Zawsze zależało mi na tym, żeby nie tylko tworzyć i sprzedawać kosmetyki, ale też zadbać o zabiegi kosmetyczne, zapewnić klientkom kontakt z wyspecjalizowanymi dermatologami. Konsekwencją takiego sposobu myślenia było otwarcie w 1997 roku Hotelu SPA w Krynicy. Warto wspomnieć, że było to pierwsze SPA z prawdziwego zdarzenia w naszym kraju. W 2006 roku ruszył nasz drugi obiekt, na Wzgórzach Dylewskich. Oba obiekty pomógł nam stworzyć ten sam znakomity architekt, Ryszard Giertler. Rzec można, że razem się wiele nauczyliśmy. Zasada ta dotyczy także innych współpracowników. Bardzo lubię przez długie lata pracować z tymi samymi ludźmi.

Dziś Laboratorium Kosmetyczne Dr Irena Eris to firma, która nie tylko świadczy kompleksowe usługi w swojej branży, ale też umie dotrzeć do różnych grup klientów. Już w 1995 r. trafiły na rynek produkty z wyższej półki, które reklamowała Małgorzata Niemen.

Produkty adresowane do szerokiej dystrybucji sprzedawane są pod marką Lirene. Marka Dr Irena Eris kojarzy się z Hotelami SPA, Kosmetycznymi Instytutami i, oczywiście, wysokiej klasy kosmetykami. Z kolei Pharmaceris to dermokosmetyki, które są na pograniczu leku i kosmetyku, sprzedawane w aptekach. Tajemnicę sukcesu firmy stanowi jej Centrum Naukowo-Badawcze, które mieści się w stylowym pałacyku przy ul. Puławskiej w Warszawie. To właśnie tam powstają nowatorskie i innowacyjne receptury czy skuteczne kompleksy aktywne. Pracownicy Centrum mają na koncie wiele publikacji naukowych, a ich osiąg­nięcia z zakresu kosmetologii prezentowane są na międzynarodowych konferencjach.

Współpracownicy dr Eris podkreślają, że naczelną zasadą firmy jest szacunek nie tylko dla klienta, ale dla wszystkich ludzi. Kolejna reguła brzmi: każdy jest omylny, ale z błędów trzeba wyciągać wnioski. Ci, którzy przestrzegają zasad, mogą liczyć na zatrudnienie „od matury do emerytury”. – Wiem, że w firmie tak rozbudowanej jak nasza, muszą istnieć ścisłe procedury – podkreśla dr Eris. – Jestem jednak przeciwniczką korporacyjności, w której gubi się człowiek. Pewnie dlatego, symbolicznie, staram się zastępować tak modne dziś angielskie słowa ich polskimi odpowiednikami. Ktoś może powiedzieć, że tak nie powinien postępować manager, ale ja wcale nie czuję się managerem…

Pozostawiam kierowanie firmą mężowi, który zawsze sobie świetnie z tym radził. Należę, co prawda, do zarządu, ale przed laty zarezerwowałam dla siebie tytuł dyrektora do spraw badań i rozwoju. Ta funkcja najlepiej określa to, co robię w naszej firmie.

Co lubi Irena Eris?

Zegarki – od 15 lat nosi zegarek, który dostała od męża. Podkreśla, że nie jest dla niej ważna firma i cena, lecz emocje związane z przedmiotem
Ubrania – zwykle kupuje na lotniskach
Kosmetyki – chętnie próbuje wyrobów różnych firm, jednak zawsze ma na półce swoje kosmetyki
Biżuteria – wyłącznie ze srebra, nie lubi złota
Wypoczynek – podróże. Zwykle wyjeżdża z mężem na
10 dni. Polubiła chłodne kraje: Finlandię i Norwegię. Była też na Spitsbergenie i Grenlandii. Inne rekomendowane kierunki: Azory, Bali, Australia. Razem z synem i wnukami chętnie spędza wakacje w wynajętym domu, we Francji
Kuchnia – włoska
Restauracja – najbardziej lubi odkrywać nowe miejsca i smaki
Samochód – Audi A4
Hobby – literatura, zwłaszcza biografie. Ulubiona książka „Myszy i ludzie” Johna Steinbecka