Imperatyw społecznej aktywności

Ważne akcje społeczne mogą być realizowane bez środków finansowych. Udowadnia to Bartosz Jaakov Janowicz, jeden z warszawskich społeczników, których działania opierają się na przekonaniu, że kluczem do sukcesu w działaniach społecznych nie muszą być wcale pieniądze. Dla nich najważniejsi są ludzie i cel

Co sprawia, że akcje społeczne, które pan prowadzi, odnoszą sukces pomimo zaangażowania minimalnych środków finansowych?

Jeżeli miałbym odpowiedzieć jednym zdaniem – kluczowe jest połączenie: umiejętności, pasji i zaangażowania ludzi, którzy jak puzzle składają się na większą całość. Często posiadamy umiejętności społeczne czy techniczne decydujące o tym, że wystarczy kilka godzin naszego wolnego czasu tygodniowo, aby przyczynić się do budowy czegoś potrzebnego i niezwykle pomocnego, poprawiającego jakość życia danej społeczności.

Używa pan metafory ludzi jako puzzli.

Dzięki właściwemu doborowi osób i umiejętnościom, które każda z zaangażowanych osób wnosiła do projektu, udało mi się zrealizować wiele inicjatyw bez konieczności inwestowania dużych środków finansowych.

Proszę o przykłady realizowanych przez pana akcji społecznych.

W odpowiedzi na wyzwania związane z pandemią COVID-19 Aleksandra Czarna El-Baz skontaktowała się ze mną, ponieważ oboje już wcześniej pomagaliśmy seniorom – rozwożąc jedzenie i inne potrzebne produkty. Jako że pełniłem funkcję prezesa w Fundacji Warsaw Legend, podjąłem się organizacji pomocy przy akcji „Senior w Koronie”. Podmiotowość prawna pozwoliła mi ubezpieczyć prawie setkę wolontariuszy i ruszać z działaniami. Dzięki współpracy z Aleksandrą oraz kilkoma innymi osobami udało się stworzyć akcję, która przez pierwsze miesiące działała bez żadnych dofinansowań. Głównym naszym zadaniem było dostarczanie jedzenia seniorom oraz innym potrzebującym osobom podczas trwającego lockdownu. W szczytowym okresie akcji dostarczaliśmy nawet kilka ton posiłków tygodniowo! Najważniejsza w tej akcji była wola i odpowiedzialność ludzi, którzy chcieli działać w trudnych czasach pandemii. To ich determinacja i gotowość do niesienia pomocy były kluczem do sukcesu tej inicjatywy, ale to wiara i umiejętność szybkiego działania założycieli pozwoliły na wprawne poruszanie się w pandemii i przeprowadzenie pierwszych akcji, bez żadnych zewnętrznych dofinansowań.

Zaangażował się pan też w pomoc dla Ukrainy.

Pierwsza faza wsparcia dla Ukrainy rozpoczęła się, gdy jako przedstawiciel Fundacji Warsaw Legend współpracowałem z Ablem Subbotą. Dzięki środkom finansowym ze Stanów Zjednoczonych, przelanym przez kontakty z korporacji studenckiej, udało się skierować znaczące fundusze dla niesformalizowanego jeszcze wtedy Klubu Możliwości. Z kolei fundacja przekazywała Klubowi Możliwości pieniądze przeznaczone na finansowanie transportu uchodźców autobusami, jak również na zaopatrywanie tych uchodźców w jedzenie. Zainicjowałem też akcję „4winter. W czasie jej trwania udało się zebrać 125 tys. zł na zakup samochodów terenowych i półciężarówek. Pojazdy te zostały przystosowane do działania w trudnych warunkach jako ambulansy i wysłane na Ukrainę w obszary przyfrontowe. Podczas podróży na Ukrainę mieliśmy okazję odwiedzić takie miejsca, jak Irpień, Bucza i Charków. Każde z tych miast opowiadało nam swoją historię, pełną bohaterstwa i determinacji narodu ukraińskiego. Jednak najbardziej niezapomnianym i jednocześnie przerażającym doświadczeniem była nasza wizyta w Żytomierzu, gdzie znaleźliśmy się pod ostrzałem rakietowym. Chwile te były dla nas testem odwagi i determinacji. Mimo strachu i niepewności przetrwaliśmy. Te trudne chwile dodatkowo umocniły naszą więź z ukraińskim narodem. Czuliśmy, jak nasze serca biją w jednym rytmie z sercami Ukraińców, a nasza solidarność i wsparcie dla nich stały się jeszcze silniejsze. Warto dodać, że koszt tych wszystkich akcji wiązał się jedynie z godzinami poświęconymi na ich organizację. Składam też wielkie ukłony mojemu pracodawcy, czyli Warsaw Enterprise Institute, który pozwalał mi oddawać się realizacji tych projektów. Bardzo dziękuję również polskim i ukraińskim sportowcom, w tym olimpijczykom, którzy przekazali różnego rodzaju przedmioty na potrzeby aukcji, jak również promowali zbiórkę.

Na czym polegała akcja Test MyPolitics?

Współpracując z Fundacją Generacja Innowacja i projektem AdPresonam, wziąłem udział we wspólnym tworzeniu (jako „MyPolitics”, gdzie pełnię funkcję członka zarządu) najobszerniejszego i najbardziej wnikliwego testu poglądów politycznych Polaków na wybory. Ankieta składa się ze 102 pytań, a jej wypełnienie zajmowało około 30 min. Test wypełniło ponad 600 tys. Polaków. Traktujemy to jako ogromny sukces. My, czyli grupa zaledwie 12 osób, poświęcając swój wolny czas, pomogliśmy w demokratycznych wyborach. Sprawiliśmy, że każdy zainteresowany mógł sprawdzić, jak jego poglądy pasują do programu partii startujących w wyborach. Zobrazuję to konkretnym przykładem. Wyobraźmy sobie, że biorąc pod uwagę liczbę mieszkańców, każdy poznaniak dzięki nam mógł łatwo i w stosunkowo krótkim czasie zorientować się, czy jego poglądy pasują do programu partii, na którą zamierza oddać głos. Za sukcesem tego przedsięwzięcia stała grupa osób, z których większość miała poglądy prodemokratyczne i nie wspierała w sposób zdecydowany żadnej konkretnej partii. Dzięki Adrianowi Orłowowi i Filipowi Szołdrze, którzy zaprojektowali test od strony technicznej oraz koordynowali pracę swoich kolegów, mogliśmy stworzyć zespół, który bez żadnych środków finansowych dotarł do ogromnej liczby Polaków. To właśnie dzięki ludziom, których mieliśmy w zespole, mogliśmy osiągnąć takie rezultaty.

Popularność przedsięwzięcia eksplodowała, gdy ankieta została udostępniona przez popularne konto na Instagramie Makelifeharder”. Później wystąpił efekt kuli śnieżnej.

Naszym najważniejszym kryterium była wiara w cel osób stojących za projektem oraz chęć stworzenia czegoś dla ludzi, a nie dla pieniędzy. Warto wspomnieć tutaj o jeszcze jednym niebywale ważnym aspekcie. W dzisiejszych czasach można znaleźć wiele miejsc stwarzających okazje do spotkania osób, które chcą się angażować w pozytywne projekty. Jednym z najlepszych jest Cambridge Innovation Center, znajdujące się w wieżowcu Varso 2, w sercu Warszawy, tuż przy Dworcu Centralnym. Czwartkowe Thursday Gathering gromadzą setki osób tygodniowo. To ludzie, którzy chcą rozwijać swój biznes i poszerzać swoją wiedzę. Spotykają się tam także osoby, które szukają możliwości zaangażowania się w różnego rodzaju projekty. W CIC funkcjonuje również Trendhouse – miejsce, w którym klubowicze mogą sobie pomagać. Nie ukrywam, że to właśnie dzięki Trendhouse mogłem pracować nad ostatnim swoim projektem, korzystając ze wspaniałej, udostępnionej mi przestrzeni, w znakomitych warunkach, bez konieczności opuszczania centrum Warszawy.

Pana aktywność społeczna dowodzi, że najważniejsza jest wrażliwość na ludzką krzywdę i wewnętrzny imperatyw.

Działania środowisk, z którymi współpracuję, pokazują, że każdy z nas może przyczynić się do zmiany świata na lepsze, niezależnie od posiadanych zasobów. Warto poszukać w sobie umiejętności, które mogą przekładać się na społeczne projekty, i samemu zaangażować się w działania na rzecz społeczności, pamiętając, że każdy z nas jest ważnym elementem w układance, jaką stanowi ludzkość.

rozmawiał Piotr Stefański

Bartosz Janowicz

Doświadczony działacz społeczny i aspirujący fixer, pracownik Warsaw Enterprise Institute. Współtwórca największej akcji pomocy seniorom w pandemii – #seniorwkoronie, manager i członek zwycięskiego zespołu w programie Centrum GovTech nt. gospodarowania zasobami wodnymi w dobie kryzysu ekologicznego. Manager akcji pomocy Ukrainie, odwiedzający wschód Ukrainy kilkakrotnie podczas konfliktu. Współtwórca Barometru Politycznego MyPolitics na wybory parlamentarne 2023 r. wypełnionego przez ponad 600 tys. osób. Klubowicz Trendhouse.