Duży, większy, BMW X5

Flagowy SUV bawarskiej marki w obecnej odsłonie obecny jest na rynku od 2013 r. W 2015 r. samochód przeszedł face lifting i przy tej okazji otrzymał nowe jednostki napędowe

Choć mija już kolejny rok jego obecności na drogach, wciąż mocno rozpycha się łokciami i nie pozwala konkurencji na wejście na jego teren. My jeździliśmy odmianą X5 xDrive25d i sprawdzaliśmy, jak daje sobie radę na wymagającym rynku luksusowych terenówek. Na wstępie należy zaznaczyć, że auto robi wrażenie. Jest wielkie, dostojne i groźnie rozgląda się wokół swoimi LED-owymi oczami. Stylistom udało się jednak nadać sylwetce trochę lekkości. Linia auta jest dynamiczna i nawiązuje do sportowych tradycji marki. Nasz egzemplarz wyposażony został w 20-calowe koła z serii BMW Individual V, które nadają autu jeszcze bardziej sportowy sznyt. Dodatkowo opcjonalne aluminiowe progi sugerują, że samochód nie boi się pobrudzić w błocie. X5 to jednak postrach autostrad i najlepiej się czuje, zajmując miejsce na lewym pasie. Dzięki znakomitemu zawieszeniu oraz napędowi xDrive kierowca ma poczucie, że to on rządzi na drodze.

Przebywanie we wnętrzu to czysta przyjemność. Jest superwygodnie i luksusowo. Jasny wystrój sprawia, że i tak ogromna kabina wydaje się jeszcze większa i bardziej przestronna. Fotele przednie to klasa sama w sobie. Możliwość regulacji w każdej płaszczyźnie wyklucza narzekanie na brak komfortu. Jestem pewien, że każdy znajdzie dla siebie wygodną pozycję. Tylna kanapa jest również bardzo wygodna, a do tego szeroka, więc jazda w trójkę nie będzie przypominać przepychanki w kolejce do nocnego klubu. Producent zaliczył niestety wpadkę w postaci materiału, z jakiego wykonane są osłony przeciwsłoneczne plastik nie przystaje do tak fajnie zaprojektowanego wnętrza, a jest to element, którego dotykamy dość często. Myślę, że ten defekt można bardzo szybko wyeliminować na etapie produkcji samochodu. Nasunęły mi się również dwie uwagi dotyczące ergonomii. Pasażerowie charakteryzujący się niższym wzrostem podczas wysiadania pobrudzą sobie spodnie o listwy progowe (na szczęście nie musimy wybierać ich z listy opcji), a przycisk „hold”, pozwalający zwolnić hamulec podczas postoju w korku, powinien zostać umieszczony na drążku zmiany biegów, na którym i tak odruchowo trzymamy dłoń podczas jazdy, lub w pedale hamulca, tak jak to jest u skandynawskiej konkurencji. Poza tymi szczegółami ergonomia obsługi jest bez zarzutu.

Nad wygodą kierowcy i pasażerów czuwają niezliczone systemy oraz opcje. Tu nie ma półśrodków. Wszystko jest na najwyższym poziomie i wykonane z najlepszych materiałów. Skóra na siedzeniach jest przyjemnie miękka, fotele są podgrzewane i chłodzone, deska rozdzielcza ma LED-owe oświetlenie, które możemy dopasować do naszego nastroju na kilkanaście sposobów. Sterowanie systemem pokładowym i-Drive jest praktycznie intuicyjne, więc nauczenie się obsługi nie zabierze zbyt wiele czasu. Dane w nawigację możemy wpisywać za pomocą dotykowego panelu na joysticku, co znacznie ułatwia obsługę i nie każe odrywać wzroku od drogi. Kierowca do dyspozycji ma  również wyświetlacz Head-up, ukazujący na przedniej szybie najważniejsze informacje drogowe. Kierowca może się skupić już tylko na jeździe, a to BMW X5 robi najlepiej. Jazda tym samochodem to czysta przyjemność. Pneumatyczne, adaptacyjne zawieszenie tłumi nierówności drogi, choć nawet w trybie Comfort auto jest sprężyste i kierowca doskonale wie, po jakiej drodze jedzie. Układ kierowniczy działa precyzyjnie, ale do tego Bawarczycy już nas przyzwyczaili. Generalnie podczas jazdy nie czuje się masy auta ani jego wielkości. Nadwozie nie przechyla się w szybkich zakrętach i daje sporo frajdy z jazdy oraz pewności. Silnik to dwulitrowa, czterocylindrowa, podwójnie doładowana jednostka wysokoprężna. Jest dość dynamiczna, ale przy niższych prędkościach moc nie jest zbytnio odczuwalna. Nie znaczy to, że auto dostaje zadyszki, ale jeśli nie patrzymy na wskazania prędkościomierza, to nie czujemy przeciążeń generowanych przez 231 koni mechanicznych. Wydaje się, że to skutek niewielkiej pojemności silnika, ale przepisy związane z ekologią nakazują producentom dostosowywać jednostki napędowe do obowiązującego prawa.

Producent deklaruje przyspieszenie do setki w 7,7 sekundy i prędkość maksymalną 220 km/h. To całkiem niezły wynik, biorąc pod uwagę, że auto waży ponad 2,1 tys. kg. Nie ma co liczyć również na ciekawe doznania akustyczne, bo nie jest to już słynna muzyka sześciocylindrowej orkiestry. Na szczęście kabina jest świetnie wyciszona i do wnętrza nie dostają się niepowołane odgłosy, a dźwięk silnika jest niezbyt natarczywy. Sugeruję puścić z głośników ulubioną muzykę i skupić się na jeździe. System audio gra w BMW bardzo ładnie i wydajnie. W bezpiecznej jeździe pomagają kierowcy również liczne systemy, takie jak aktywny tempo mat oraz radary i kamery monitorujące to, co dzieje się wokół samochodu. Majstersztyk to adaptacyjne, LED-owe przednie oświetlenie samochodu. W nocy przed autem jest po prostu biało. Samochód cały czas jedzie na długich światłach i tak ustawia wiązkę, żeby nie oślepiać kierowców jadących z naprzeciwka oraz tych przed nami.

Podsumowując, BMW X5 to bardzo udana konstrukcja, wyróżniająca się z tłumu i zapewniająca niesamowity komfort podróżującym. W dalszym ciągu jest ciekawą propozycją dla szukających reprezentacyjnego auta na co dzień oraz do dalekich podróży służbowych czy rodzinnych wyjazdów na wakacje. Najlepiej czuje się na autostradzie, na której pokazuje wszystko, co najlepsze w samochodach spod znaku kręcącego się śmigła.