Biuro na miarę

11

Maurizio Sangalli, włoski przedsiębiorca i manager, współwłaściciel m.in. OmniOffice, Verona Building, PHD Development i Mc Stone Consulting, o tym, dlaczego zdecydował się prowadzić biznes w Polsce

Wybierając się do pana, zastanawiałem się, w jakim będziemy rozmawiali języku – po włosku czy po angielsku. Tymczasem okazuje się, że mówi pan znakomicie po polsku, rzekłbym, że barwniej i z większym wdziękiem niż niejeden Polak…
Jako młody człowiek planowałem, że zamieszkam w Nowym Jorku, nawet przepracowałem tam kilka miesięcy, ale mój prawdziwy dom jest w Krakowie. Znaczna część moich aktywności biznesowych dotyczy również Warszawy.

Najwyraźniej droga, która zawiodła pana do naszego kraju, nie była prosta.
Pochodzę z Mediolanu, tam też ukończyłem studia ekonomiczne na prywatnym Uniwersytecie Bocconi, gdzie następnie przez dwa lata pracowałem jako asystent. Kariera na uczelni wydawała mi się zbyt przewidywalna, więc znalazłem zatrudnienie w nowojorskiej siedzibie Organizacji Narodów Zjednoczonych. To niezwykłe miasto pokochałem wcześniej – jako student przebywałem tam pół roku w ramach wymiany międzyuczelnianej. Podobnie jak inni idealistycznie nastawieni młodzi ludzie wierzyłem, że mam szansę uczynić świat lepszym. Wkrótce okazało się jednak, że bardzo się myliłem. Około 80 proc. czasu pochłaniały mi niesłużące niczemu czynności biurokratyczne. Rozczarowany zacząłem szukać innego zajęcia. Zastanawiałem się nad przejściem do szacownej instytucji finansowej – Banca Mediolanum.

Oznaczało to życie we Włoszech.
A ja byłem ciekawy świata. Zdecydowałem się przyjąć propozycję pracy od ostatniego prawdziwie rodzinnego wielkiego koncernu spożywczego Ferrero, który postanowił wysłać mnie do Warszawy. Patrząc z dzisiejszego punktu widzenia, muszę stwierdzić, że była to dobra decyzja. Wiele się w tej pracy nauczyłem; zaczynałem jako asystent, by potem sprawować funkcje kierownicze. Działo się to na przełomie wieków, w okresie bardzo dynamicznych zmian w Polsce, dających młodym managerom szanse na rozwój. Wyglądało to zupełnie inaczej niż we Włoszech, gdzie na wysokie stanowiska zwykle awansuje się po pięćdziesiątce. Co więcej, był to znakomity okres, by zrezygnować z pracy w korporacji i założyć własny biznes.

Jaką pan podjął wówczas decyzję?
Spotkałem przedstawicieli firmy konsultingowej aktywnej w Anglii i Szwajcarii. Jeden z jej wspólników namówił mnie, żebym pomógł im w prowadzeniu biura w Warszawie. Początkowo wszystko wyglądało znakomicie: jednak po jakimś czasie, jak czasami bywa, zaczęło nas więcej dzielić, niż łączyć. Doszedłem do wniosku, że to doskonały praktyczny sprawdzian moich umiejętności managerskich. Dzięki temu po trzech latach uruchomiłem własną firmę Mc Stone Consulting. Postawiłem przede wszystkim na współpracę z firmami włoskimi, którym świadczyłem różne usługi, nie tylko konsultingowe. Gdy było trzeba, podejmowałem się bezpośredniego zarządzania jako prezes lub pełnomocnik właścicieli. W związku z tym, że najbardziej ciekawią mnie nowe wyzwania, po kolejnych trzech latach zadałem sobie pytanie: Co dalej?

Zaczął pan myśleć o powrocie do Włoch?
Nic z tych rzeczy – po trzech dniach spędzonych w Mediolanie zwykle wpadam w depresję. Ciągle słyszę narzekania, że nic nie da się zrobić. W waszym kraju wygląda to zupełnie inaczej. Jestem pełen podziwu dla Polaków, którzy są mistrzami w dziedzinie kreatywnego kombinowania. Mówię o tym bez cienia ironii. To znakomita cecha, stanowiąca jeden z motorów szybkiego rozwoju Polski. Ten sposób działania jest mi bliski, więc i ja znalazłem szansę dla siebie.

Co to było?
Nie rezygnując z konsultingu, zacząłem inwestować w nieruchomości. Wspólnie z Piotrem Woźnym, specjalistą w tej dziedzinie, założyłem OmniOffice. To jednak nie wszystko – przejąłem jedną trzecią udziałów krakowskiej firmy deweloperskiej Verona Building, aby w tej firmie, razem ze wspólnikami, rozwinąć żagle, realizując nowe cele, takie jak np. budowa w Warszawie czy Gdańsku. Kolejna moja aktywność na rynku budowlanym to PHD Development, spółka, którą prowadzę razem z Arkadiuszem
Bielą. Zajmuje się ona przede wszystkim renowacją kamienic w centrum miast, szczególnie w Krakowie.

Bardzo ciekawa jest formuła działania OmniOffice.
Dzięki nam – za relatywnie nieduże kwoty – właściciele niewielkich firm, małych kancelarii czy start-upów mogą korzystać z najlepszych w Polsce biurowców, podobnie jak wielkie koncerny.

Jestem przekonany, że wiele osób przeczyta te słowa z niedowierzaniem.
Wbrew pozorom nasz koncept jest prosty: wynajmujemy duże powierzchnie w prestiżowych lokalizacjach i następnie je redystrybuujemy. Firmy, które korzystają z naszych usług, nie muszą kupować mebli biurowych, lodówek, ekspresów do kawy itp. Otrzymują do dyspozycji kompleksowo wyposażone pokoje, rzecz jasna z dostępem do Internetu. Mogą też korzystać z różnej wielkości sal konferencyjnych i pomocy recepcjonistek. Dzięki temu, używając zaledwie jednego pokoju lub dwóch, mogą się czuć jak współgospodarze wielkiego biura. Co równie ważne, unikają niepotrzebnych wydatków związanych z utrzymaniem własnego biura, w którym np. sala konferencyjna zajęta jest zaledwie przez kilka godzin tygodniowo. Jeden z naszych znaków firmowych to wyposażenie biur w prawdziwe włoskie ekspresy kolbowe do kawy.

Jedna z waszych najnowszych lokalizacji to bardzo efektowny budynek Q22 przy al. Jana Pawła II 22 w Warszawie.
Dysponujemy w nim niebagatelną powierzchnią 3,4 tys. mkw., z czego skomercjalizowaliśmy już 2 tys. mkw.Generalnie rzecz biorąc, nastawiamy się na najbardziej prestiżowe lokalizacje, czego Q22 stanowi doskonały przykład.

Pracował pan we Włoszech, w USA i Polsce. Czy istnieją uniwersalne cechy wyróżniające dobrego managera?
Na pierwszym miejscu należy postawić budowanie zespołu. To podstawowy warunek sukcesu. Kolejnym bardzo istotnym czynnikiem jest umiejętne planowanie, uwzględniające rozwój biznesu.

A co wyróżnia Polaka jako pracownika?
Wbrew obiegowym opiniom nie widzę istotnych różnic między północną a południową częścią Europy. Polacy są kreatywni i pracowici, odczuwają potrzebę rozwoju osobistego i biznesowego, umiejętnie korzystają z szans, jakie dało im wprowadzenie gospodarki rynkowej. Mają też naturalny zmysł elegancji. Postępują racjonalnie – gdy ktoś nie widzi już dla siebie perspektyw rozwoju, wyjeżdża za granicę, bo w UE może czuć się jak u siebie w domu. Ta dynamika bardzo mi się podoba. Mam przykre wrażenie, że – w odróżnieniu od waszego kraju – Włochy nie mogą wyjść z kryzysu, ponieważ rozwój przedsiębiorczości blokują liczne nieżyciowe przepisy dotyczące np. zatrudnienia. Dlatego właśnie mieszkam w Polsce.

Co lubi Maurizio Sangalli?

Zegarki Vacheron Constantin i IWC
Ubrania Pal Zileri
Wypoczynek wiosną lub późną jesienią Karaiby, Kambodża lub wyspy w Tajlandii. Przynajmniej raz na dwa lata odwiedza Toskanię i Umbrię
Kuchnia włoska
Restauracja „Aqua e Vino” w Krakowie i „Ai Beati” niedaleko Werony
Samochód Maserati i Jaguar XF
Hobby kończy kurs pilotażu, myśli o zakupie Cessny