Achim Gabor

6

Rozmowa z Achimem Gaborem, CEO Gabor AG

– Mało kto wie, że firma Gabor, która produkuje ponad 7 mln par obuwia rocznie w czterech europejskich fabrykach, swoje początki miała w dzisiejszych Strzelcach Opolskich.

– To bardzo interesująca historia. Można o niej długo opowiadać, ale tak w skrócie: mój dziadek Pius Gabor posiadał w ówczesnym Groß–Strehlitz (Strzelce Opolskie) sklep z artykułami szewskimi i skórzanymi. Ręcznie wykonywano obuwie na tzw. obstalunek. Interes prowadził do 1945 r. Po wojnie, w 1949 r. mój ojciec i wujek utworzyli podwaliny dzisiejszej Gabor Shoes AG, budując od zera B.&J. Gabor Damenschuhfabriken (Fabrykę Obuwia) w północnoniemieckim mieście Barmstedt, niedaleko Hamburga. I tak to się zaczęło, ale początki były na Górnym Śląsku.

– Po latach wrócił pan do Strzelec Opolskich i odwiedził miejsca, od których wszystko się zaczęło. To był chyba wzruszający powrót do korzeni?

– Owszem, ale musze powiedzieć, że chociaż sam urodziłem się w Niemczech, towarzyszyło tej pierwszej wizycie w mieście moich przodków wiele wzruszeń, np. kiedy spotkałem ponad 90-letniego mężczyznę, który pracował przed wojną w sklepie mojego dziadka lub też kiedy oglądałem spektakl teatralny, w którym ukazano na wesoło scenki z dzieciństwa mojego ojca.

– W 2005 r. przejął pan od ojca – Joachima – kontrolę nad przedsiębiorstwem. To było zapewne duże wyzwanie?

– Przede wszystkim poczucie wielkiej odpowiedzialności, które w pewien sposób odczuwam do dzisiaj. Nasza firma ma charakter rodzinny i to rzutuje na wszystkie moje działania, jak i na familiarny stosunek do współpracowników. Przed objęciem zarządzania firmą, długo wcześniej w niej już pracowałem, krok po kroku nabierałem doświadczenia, poznawałem ją od podstaw. Po studiach, aby jeszcze bardziej poszerzyć horyzonty, nabywałem doświadczenia także w innych firmach. Do dzisiaj moim najcenniejszym doradcą jest ojciec, z którego bezcennych rad nadal korzystam.

– Czy branża obuwnicza na taką skalę wymaga jakiegoś specjalnego stylu zarządzania?

– W branży tej wielką rolę odgrywają przedsiębiorstwa rodzinne i to dotyczy zarówno producentów, jak i handlowców. Nie bez znaczenia jest fakt, że kontakty biznesowe z naszymi klientami trwają od dziesięcioleci i są przekazywane z pokolenia na pokolenie.Dlatego za optymalne uważam przystosowanie stylu zarządzania do tej tradycji. Mój styl określiłbym, jako opiekuńczo-familijny, ale także – jeśli jest to konieczne – rygorystyczny. Wielu z naszych współpracowników jest od wielu pokoleń związanych z naszą firmą. To wieloletnie doświadczenie pracy w jednej firmie, wzrastanie z nią, przekłada się na sukces firmy, ale także na sukces naszych pracowników. Proszę nie zapominać, że branża obuwnicza jest specyficzna. Mamy do czynienia z ogromną konkurencją, kolosalną produkcją i podażą. U naszych partnerów w salonach obuwniczych można spotkać około 17 różnych marek obuwia damskiego. Gabor z całą pewnością należy do największych graczy w branży obuwniczej, ale nasze obroty w porównaniu z innymi nie są aż tak wysokie.

– Jeszcze do niedawna marka Gabor była kojarzona w Polsce bardziej z Austrią niż Niemcami?

– Było to związane z faktem, że od 1960 roku produkowaliśmy nasze buty w Austrii i były oznakowane nalepką „Made in Austria”. Dzisiaj produkujemy je w naszych fabrykach w Portugalii i na Słowacji. Dla markowego produktu, jak obuwie Gabora, nie jest tak naprawdę istotne, gdzie jest produkowany, ale istotne jest zaufanie klientów do jakości. W Niemczech znajduje się centrala, gdzie projektuje się kolejne kolekcje, zarządza się produkcją, reklamą i IT.

– Mówi się, że przy okazji rozlicznych spotkań pański wzrok dyskretnie zatrzymuje się na butach rozmówców?

– Zgadza się. I myślę, że buty wiele mogą powiedzieć o ich właścicielu. Dla mnie nie jest sprawą najistotniejszą, jak modne jest to obuwie i ile kosztowało, ale jak ich właściciel o nie dba, w jakiej są kondycji. Tak, moje buty świadczą o mnie.

– W ostatnich latach widać dużą aktywność Gabora na rynkach Europy Środkowo-Wschodniej…

– Ta część Europy jest ogromnym i bardzo interesującym rynkiem o wielkim potencjale. Nie ukrywam, że Rosja należy do naszych najważniejszych rynków zbytu. W Polsce jesteśmy od dawna. W ostatnim czasie dokonaliśmy restrukturalizacji naszego biznesu z polskim partnerem, firmą Intermax. Mnie osobiście bardzo cieszy, że Polki, podobnie jak inne Europejki, bardzo cenią sobie wysokiej jakości obuwie i, co muszę podkreślić, ubierają się modniej i odważniej niż Niemki.

– Jak kształtują się trendy w branży obuwniczej?

– Podobnie jak w innych branżach – decydują koszty i jeszcze raz koszty, bo klienci są bardzo wrażliwi na zdrowy stosunek ceny do jakości produktu. I to nie znaczy, że w przyszłości na rynku prym będą wiodły tanie buty, wręcz odwrotnie. Ale tymczasem należy poszukiwać miejsc, gdzie koszty wynagrodzeń są do zaakceptowania, optymalizować procesy produkcyjne i lokalizacje gwarantujące efektywną logistykę. Dlatego wytwarzamy nasze produkty w państwach Unii Europejskiej, a nie w Azji. Bardzo wzrosła świadomość nabywania wysokiej jakości towarów i świadomość wydawania pieniędzy na rzeczy dobre, albo bardzo dobre. Wytwarzanie obuwia nawet przy tzw. przemysłowej produkcji musi mieć po części charakter rzemieślniczy, to, co nazywamy hand made, co dzisiaj jest wartością dodaną, a kiedyś stanowiło istotny mankament. Rynek obuwniczy ewoluuje na całym świecie. Dlatego też poszukujemy nowych rozwiązań, nowych rynków zbytu i nowych linii produkcyjnych dla rozwijania przyszłościowych produktów, jak kolekcje „Welness” czy „Snipe”. To nasze odpowiedzi na nowe trendy rynkowe.

– Czy są istotne różnice w preferencjach klientów w Europie, USA, Rosji czy Chinach?

– Moda jednoczy kobiety na całym świecie i tak naprawdę przestał się liczyć regionalizm. Tu też mamy do czynienia z globalizacją stylu życia, a więc także i mody. Media, w tym kolorowe pisma, telewizja, spowodowały, że klienci są znakomicie zorientowani w światowych markach i trendach. Spotykam się z niewielkimi różnicami regionalnymi. I tak na rynkach wschodnioeuropejskich i rosyjskim wymagane są buty damskie bardziej eleganckie, na wyższych obcasach. W USA obuwie damskie o bardziej sportowym charakterze, w Chinach dużą wagę przywiązuje się do europejskiej jakości.

– Marka Gabor to nie tylko buty?

– Od prawie 10 lat udzielamy licencji na produkcję pod naszym szyldem torebek damskich, środków pielęgnacyjnych do obuwia oraz obuwia dziecięcego. Musze powiedzieć, że jesteśmy bardzo ostrożni przy rozszerzaniu oferty poza obuwie, ponieważ uważamy, że zbyt duża rozpiętość produktów pod jedną marką rzadko ma na nią samą pozytywny wpływ. Klient musi dokładnie wiedzieć, czego może oczekiwać pod konkretną marką – jakości powtarzalnej, i to jest nasza zasada.

– Czy artykuły prasowe mają wpływ na wysokość obrotów?

Bardzo często się zdarza, że pojawiający się w kolorowych gazetach celebryci dyktują pewne tendencje w modzie. Dla nas ważne są tendencje w ubiorach, ponieważ to but jest dodatkiem i zwieńczeniem całego stroju. Obecne trendy nakazujące nosić wąskie spodnie są więc optymalne dla naszego biznesu – akcentują i pokazują buty.

Co lubi Achim Gabor?

Zegarki – „Mechaniczne, szwajcarskie, w żadnym przypadku cyfrowe”

Pióra – nie używa, „proszę mi wierzyć, długopisy reklamowe firmy Gabor”

Ubrania – styl włoski

Wypoczynek – zawsze w kręgu rodzinnym

Kuchnia – „Zależy, w jakim jestem nastroju, ale zawsze chętnie na moim stole zobaczę okazały stek”

Hobby – podróże i cztery psy